22 stycznia 2013

Początki bywają trudne





PANI NARZECZONA

Zaczęło się. Wszystko to był mój pomysł. Pan Narzeczony o dziwo się zgodził. Więc blogujemy. Daje mu dwa tygodnie, potem się znudzi! Jestem tego pewna! Ja wyjaśnię, jak to będzie i po co to będzie. 

Otóż damsko-męskie spojrzenie na Świat. Nasz Świat, sytuacje życiowe, przemyślenia. Będziemy się z wami dzielić swoimi spostrzeżeniami. Żyjemy razem. Podobnie, a jednak inaczej. Jak on na to wszystko patrzy? Sama jestem ciekawa. Taki nasz mały eksperyment. 

Pan Narzeczony o dziwo ma dużo pomysłów co do bloga. „Będziemy pisać o wszystkim! Przemyślenia, historie z życia, a może nawet testy kosmetyków, stylizacje?” Myślę sobie - Istny misz-masz - Już to widzę jak Pan Narzeczony wciera sobie kremy, żeby się z wami podzielić tym czy mazidło działa czy nie! Rozbawił mnie tym do rozpuchu. Raz mu kupiłam krem do twarzy. Nie powiem kilka razy użył, w odstępach kilku miesięcy, ale o tym dosyć. 

Zaczynamy, cieszę się ogromnie, a wy trzymajcie kciuki! Nasze pierwsze zadanie. Napisać kilka słów o nas.

Jak to się zaczęło? Niewinnie w gimnazjum. Na początku można powiedzieć, że nawet go nie lubiłam. Nie. Ja go nienawidziłam! Do tej pory działa mi na nerwy. Z tą różnicą, że go kocham. Tak więc gimnazjum. Doszedł do klasy, ale w sumie po roku znajomości dopiero zaczęliśmy być razem. Taka szczenięca miłość. W tym roku minie 8 lat. Czeka nas ślub, a od roku mieszkamy razem. Chyba napisałam więcej niż kilka słów, ale starałam się najkrócej jak mogłam ;)

Ps. Pan Narzeczony robi surówkę z pora, śmierdzi w całym mieszkaniu, kto robi surówkę o 21???



 PAN NARZECZONY

Cześć mam 23 lata i w ostatnim tygodniu nazwano mnie alkoholikiem, bo zrobiłem sobie drinka w tygodniu. Myślę, że będzie to ciekawszy wstęp od tego jakiego mam kota, albo gdzie mieszkam, resztę poznacie w dalszych anonsach mojego, przepraszam Naszego bloga.

Ponadto muszę powiedzieć, że zostałem niemalże zmuszony w akompaniamencie krzyków do napisania tego posta, przerywając tym samym robienie surówki z pora.

Niemniej jednak uświadomiono mnie właśnie, że tematem pierwszego posta ma być Nasz związek, więc napiszę, że trwa już całkiem długo i również na ten temat nieco więcej mogliście wywnioskować parę wierszy wyżej moich wypocin. 

Swoją drogą zastanawiam się czym ma śmierdzieć jak nie porem skoro robi się z niego surówkę? Jakieś propozycje? 



http://dwojedopoprawki.blogspot.com/

9 komentarzy:

  1. świetny pomysł:) czyta Was się jednym tchem:) uśmiałam się czytając!
    PS. Ja też nie cierpiałam mojego "męża" jak jeszcze nie byliśmy parą:)a teraz go kocham i szaleje za nim:)
    czekam z niecierpliwością na kolejny post!
    Pozdrawiam Was gorąco Kinga

    OdpowiedzUsuń
  2. drink w tygodniu i alkoholi, boże to co by o mnie powiedziano, jak w momentach kryzysowych potrafię pić drinka 7 dni w tygodniu i czasem na imprezę w środę pójść

    sałatka o 21 to nic, obiad o 22 to już coś :D

    powodzonka

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajnie się czyta to, co piszecie :) Oby Pan Narzeczony nie znudził się za szybko, bo dobrze mu to wychodzi!
    Pozdrawiam,
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  4. Sałatka z pora o 21? Haha, mój luby ostatnio pichcił spaghetti o 2:30 w nocy. Tak, wiem. Też tego nie rozumiem... :-)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. hahahahaaa... super pomysł! świetnie się was czyta, lecę (z uśmiechem na twarzy) do następnego posta! :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Uważam, że pomysł na pisanie tego typu bloga jest rewelacyjny i mam nadzieję, że nigdy się nie zniechęcicie. Serdeczności dla obojga.

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny blog, tak się wciągnęłam, że przeczytałam całego. Cały dzień siedziałam, może dlatego, że miałam poprawiać pracę licencjacką? :)
    A wszystko zaczęło się od posta o zaproszeniach, bo zakochałam się w tym samym zaproszeniu co Wy na stronie "Koła czasu" i tam przez wskazówkę- napisali o nas- trafiłam tutaj. Chyba dlatego tak mi się podobał, że czytałam prawie jak o swoim związku, tylko że my mamy ślub w październiku ;) także wszystkie te ślubne tematy i problemy mam na bieżąco! Bardzo mi się podoba wasze mieszkanie - super wystrój. Muszę przyznać, że dużo się tu uśmiałam:)Zamiast filmu (trwającego pół dnia) można poczytać Waszego bloga :) Pan Narzeczony ma super teksty. Pani Narzeczona natomiast przoduje w zdawaniu relacji- ładnie się to komponuje i nie jest przydługie i dwa razy powtórzone:) Pozostaje nic innego jak życzyć Wam szczęścia i wytrwałości w pisaniu. A mnie pamiętania o zaglądaniu do Was od czasu do czasu ;) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Gdybym ja namówiła mojego K, na takie coś. Dziś powie, nie chcę mi się, a za parę lat pomyśli - mogłem napisać, dzisiaj miałbym co czytać:) Bloga Waszego znalazłam przez przypadek i od razu się zakochałam. Namówię mojego K i może też coś takiego zrobimy. Będzie to wersja pamiętnika XXI wieku i kiedyś tak jak w filmie "The Notebook" będziemy sobie wzajemnie czytać jacy to byliśmy młodzi i ... nie powiem tego:) w końcu życie jest od tego, żeby je próbować i poznawać;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Hehe, mój pierwszy post na ślubnym blogu miał taki sam tytuł ! Gratuluję już męża - mój by w życiu nie poszedł na taki blog :)

    OdpowiedzUsuń