22 lutego 2013

Majstersztyk


PANI NARZECZONA

Z majsterkowaniem jest tak, że ktoś musi to w domu robić. Jako, że u nas podział prac domowych jest raczej tradycyjny (chociaż Pan Narzeczony zmywa zarówno naczynia jak i podłogi, czasem pomaga też w gotowaniu) to wszelkie naprawy w domu należą właściwe do niego. 

Ja osobiście nienawidzę wszelkich remontów czy ulepszeń, a już najbardziej nie lubię, że zawsze, gdy Pan Narzeczony coś konstruuje koniecznie jest mu wtedy potrzebna moja asysta. Strasznie mnie męczy stanie nad wiertłem i przytrzymywanie czegoś. 

Dziś też tak było. Pan Narzeczony stwierdził, że zrobi cudowną osłonę na doniczki do jego pięknych kwiatów (tak jego, ja ręki do kwiatów nie mam) i wszystko byłoby ok, gdyby nie fakt, że skręcanie deseczek było na tyle skomplikowane, że zamiast przewiercić je w odpowiedni sposób jakoś logistycznie Panu Narzeczonemu nie wyszło i zamiast sześciu śrubek w osłonie było osiem, czego nie pozwolił mi oczywiście dla was sfotografować. 



Za to usłyszałam „Kochanie to takie celowe wzmocnienie boków” Czy wasi mężczyźni też tak mają, że jak coś się nie uda albo nie jest tak piękne jak powinno wyjść, to nie ma mowy żeby się do tego przyznali? Nie mówiąc już o tym, że jak się zabierają do jakiejś naprawy trwa to z osiem tygodni, albo wcale (nie wiem czy Pan Narzeczony pamięta, ile razy prosiłam o przewiercenie uchwytu na słuchawkę prysznicową w łazience?!) 



Tak, tak…bo oni wiecznie nie mają czasu, albo wiertarki nie pożyczyli i nie mają czym! Suma summarum ja majsterkować nie cierpię choć wiem, że są kobiety które to lubią, ale wydaje mi się, że nigdy nie będą tak dobre jak faceci, oni to mają we krwi.

Achhh i zapomniałam. ZAWSZE, ale to zawsze musicie swojego mężczyznę pochwalić. Pan Narzeczony po każdej skończonej robocie zadaje pytanie: „Jak, podoba Ci się? Ładne, nie?” i nie moje drogie odpowiedź na te pytania wcale nie jest prosta. Gdy odpowiadam „Tak, ładne” zaraz słyszę „Wcale Ci się nie podoba nie zachwycasz się!” 

Jedynym możliwym sposobem, aby ułaskawić Pana Narzeczonego jest przechodzenie koło jego dzieła i ciągłe powtarzanie „Niesamowite, to takie piękne, jesteś taki zdolny! Potrafisz zrobić coś z niczego” Pamiętajcie też, aby przez kolejne kilka dni przypominać swojemu mężczyźnie, jak to niesamowicie i  fantastycznie przymocował okap/półkę/ramkę itp. 


PAN NARZECZONY


Na wstępie muszę zaznaczyć, że wszystko co napisała, lub napisze Pani Narzeczona jest nieprawdą i wierutnym kłamstwem!

Wszystko zaczęło się od zakupu zamiokulkasów i chęci posadzenia ich w ładnej dużej prostokątnej donicy. Niestety jak się okazało donice takie kosztują w granicy 1 000zł. Zakupiłem więc zwykłą balkonową donicę i postanowiłem ją obudować.






Całkowity koszt wyniósł około 50 zł.

Jak zwykle, gdy mam coś do zrobienia w domu Pani Narzeczona wycofuje się tyłem udając, że nic się nie dzieje i staje się dziwnie podenerwowana. W świadomości Pani Narzeczonej cały czas kształtuje się obraz mojej osoby, której coś tam nie wyjdzie. Zupełnie nie wiem o co jej chodzi, tym bardziej, że do pomocy zagonić jej nie mogę. Gdybym miał trzy ręce, to bym jej nawet o to nie prosił.

Oj, że tam kiedyś zaczął ciec kaloryfer w nocy zaraz po jego przykręceniu, że włączniki do światła psuły się z częstotliwością mniej więcej co 2 dni, to jeszcze nic nie znaczy. Kaloryfer był stary i zardzewiały –kupiłem nowy, włączniki nie działały bo były do dupy –elektryk przyszedł i potwierdził, że to ich wina, a nie montażu. Ale w końcu ze wszystkim się uporałem, tego to już nikt nie pamięta!



Pani Narzeczona nie pamięta, ze zrobiłem remont prawie całego mieszkania, że wymieniłem blaty w kuchni, zrobiłem stół do kuchni, szafkę pod okap, zamontowałem okap,  a teraz donicę na moje zamiokulasy.

Fakt, że się rąbnąłem i wkręciłem śruby w złym miejscu –wersja Pani Narzeczonej, ja będę trzymał się wersji, że było to zamierzone działanie i poprawiło sztywność konstrukcji, to jeszcze niczego nie dowodzi.



I jeszcze z jaką łaską mnie pochwali i niechęcią podziwia! Co za bezczelność!




Z cyklu rozmowy w zaciszu domowym:

Pani Narzeczona:    Co tu za paproch leży?
Pan Narzeczony:    Jakiś ciciek!
Pani Narzeczona:    Chyba ciciuś z Twojego ciciula!
Pan Narzeczony:    Chyba z Twojej cićki!


28 komentarzy:

  1. A ja pochwalę, bo doniczka wyszła genialna! :D świetnie się Was czyta! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Padłam ze śmiechu po przeczytaniu rozmowy w zaciszu domowym ;)
    Pochwalę też Pana Narzeczonego za zamiokulkasy :) Piękne! Ja swój chyba zamordowałam. Bez wątpienia dobiła go moja kocurra ;) Pozdrawiam, Ola

    OdpowiedzUsuń
  3. DOnica mega! Słodcy jestescie^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Mój ma tak, że jak się do czegoś zabiera to już to robi, nie ma zmiłuj żeby to czekało na niego tygodniami ;) Facetów chwalić trzeba o tak tylko byle jak nie będzie musi być to wszystko po ich myśli :)
    Bardzo ładna ta donica z reszta kwiatek też :) A Pani Narzeczona powinna Cię wielbić za to, że masz takie pomysły i chęci i że macie takie piękne kwiecie na którym można oko zawiesić :)

    OdpowiedzUsuń
  5. swietny post, poprawil mi humor :) a doniczka super!
    zapraszamy w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Powiem Wam szczerze ze jeszcze tak genialnego bloga to nie widzialam! Mega oryginalny, macie swietne pomysly, swietnie piszecie notki, jest smiesznie, duza dawka dobrego humoru, az usmiech pojawa sie na twarzy gdy czytam Wasze posty:) jestem zafascynowana!

    OdpowiedzUsuń
  7. fajna ta obudowa:) Pan narzeczony odkrywa nowe tajemnice, niczym Leon zawodowiec ma rękę do kwiatów:) Panią narzeczoną poniekąd rozumiem w kwestiach majsterkowania:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Brawo Panie Narzeczony za donicę! Jest przepiękna i bardzo stylowa. A tymi dodatkowymi wkrętami w ogóle bym się nie przejmowała:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Poprosimy więcej takich dialogów na koniec! :D Jeśli coś nie wyszło tak jak trzeba, to przecież absolutnie nie można się do tego przyznać. Przecież wszyscy wiemy, że TAK MIAŁO BYĆ, Panie Narzeczony :)

    OdpowiedzUsuń
  10. donica godna pochwalenia ;) jest świetna! i ta szarość, super. z facetami tak chyba jest, że trzeba chwalić, ale jak dla mnie jest to urocze ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zapraszam do odwiedzenia naszego bloga http://lifestyletodayx.blogspot.com/
    Razem z przyjaciółką dopiero zaczynamy i blog jest w trakcie tworzenia ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Fajny blog : ) Zapraszam do mojej koleżanki i zachęcam do zaobserwowania ; http://yourtime-jess.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Ah to męskie urażone ego! Mnie już życie nauczyło, że faceta trzeba na każdym kroku wychwalać, w innym przypadku będzie się dąsał i rzucał słowami z cyklu "więcej już nic nie zrobię!" Pozdrawiam! :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Co by nie mówić i ile sie nie droczyć - wyszło genialnie, O!

    OdpowiedzUsuń
  15. Piękna donica ! Bardzo w moim stylu! Zdolny Pan Narzeczony, zdolny!

    OdpowiedzUsuń
  16. Zdolny pan narzeczony widzę ;) bardzo ładnie wyglądają teraz te doniczki ;* http://letmeloveyou1.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Hahaha, uśmiałam się, zwłaszcza, gdy przeczytałam o tym, jak nie możesz się doczekać umocowania słuchawki prysznicowej, bo to, bo tamto... bo kolega nie pożyczył wiertarki ;)) Akurat ja czekam na półeczkę w kuchni... i leży już trzeci tydzień... bo Mojemu kolega zapomniał przynieść wiertarkę :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Donica extra :D Narzeczony złota rączka ;)

    P.S. Zapraszam do siebie do przewodnika ślubnego ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo fajny blog :)
    Pozdrawiamy, dziewczyny z http://lifestyletodayx.blogspot.com/ ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Zapraszam do siebie, na :

    http://toniefrancjaelegancja.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. Like it!!!

    Kisses

    http://couturetrend.blogspot.it/

    OdpowiedzUsuń
  22. Mam dokładnie to samo... Mojemu Mężczyźnie nie da się przetłumaczyć, że coś mu nie wyszło. Miało być akurat tak, jak to zrobił. A jeżeli już coś się akuratnie zaraz po jego wielkich naprawach zepsuje, to wina gwoździ, złego gipsu czy starej farby;p
    Donica wyszła naprawdę świetnie!:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Świetny pomysł na bloga! Powodzenia Wam :-)

    http://www.a-nets.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  24. Donica wyszła super! :) A kończący notkę dialog... No będę się powtarzać. Abstrakcyjny, jak u nas! :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Witam, a z czego można zrobić taką cudną doniczke???, bo fakt ceny ich są przerażajace!!!!!! Jest piękna nawet gdyby miała wiecej wkrętów ;)))

    OdpowiedzUsuń