9 lutego 2013

Walentynki




PANI NARZECZONA

Nigdy nie fascynowało mnie to święto. Nie wiem czemu, ale już tak mam, że daty są dla mnie bardzo ważne, ale już pamięć do nich znikoma. Dlatego to zawsze było tak, że to Pan Narzeczony pamiętał o zbliżającej się rocznicy, urodzinach, imieninach itd. Jeśli natomiast chodzi o prezenty to również jestem w tym kiepska i znowu prym wiedzie Pan Narzeczony! 

Ja zawsze albo wygadam się co kupiłam, albo po prostu nie mam pomysłu lub nie trafię totalnie w czyjś gust. Nie robię tego specjalnie, po prostu zawsze wydaje mi się że kupiłam kapitalny prezent, a potem okazuje się, że niekoniecznie tak jest. Wracamy jednak do tematu. 

Oboje chyba z Panem Narzeczonym mamy podobny stosunek do Walentynek. Nie obchodzi nas specjalnie to święto. Dlaczego? Ponieważ za każdym razem gdy się gdzieś wybieraliśmy w ten dzień to wszędzie było po prostu MNÓSTWO ludzi! 

Jak tu być romantycznym jak obok inne pary dosłownie ślinią się na swój widok? Mogłabym powiedzieć: Nie obchodzimy walentynek, bo dla nas każdy dzień jest jak walentynki, ale dla mnie to kolejne durne hasło. 

Myślę, że nie przywiązujemy zbytnio wagi do walentynek bo mamy jedną fajną zasadę. Minimum raz w miesiącu idziemy do jakiejś fajnej knajpki czy restauracji. Poza tym ważniejszym świętem niż walentynki jest dla nas nasza rocznica, bo to tylko nasza data, przez co jest dla nas wyjątkowa. 

Jak my spędzimy tegoroczne walentynki dowiecie się wkrótce, podejrzewam, że niczym was nie zaskoczymy. W tym poście również umieszczamy po trzy pomysły na walentynkowy wieczór i trzy pomysły na walentynkowy prezent, ale jestem pewna, że Pan Narzeczony pobije mnie w pomysłach, oto moje propozycje:

Walentynkowy wieczór:
  1. Jeśli miałabym już spędzać ten wieczór to proponuję dzień w SPA, wiem drogi prezent, ale fajnie można się zrelaksować i np. przeżyć masaż gorącą czekoladą albo inne cuda.
  2. Inną romantyczną propozycją jest porwać swoją ukochaną połówkę na słynny most zakochanych, najbardziej znany jest ten we Wrocławiu, gdzie uprowadził mnie Pan Narzeczony, ale tą historią podzielę się z wami z pewnością w innym poście!
  3. Klasyczna, ale bez tłumów będzie kolacja we dwoje, najlepiej przygotujcie ją razem, wtedy będzie jeszcze smaczniej ;)

Walentynkowy prezent:
  1. Sprawdzone na Panu Narzeczonym, najlepiej sprawdza się prezent w postaci was samych ale w zupełnie nie znanej ukochanemu nowej bieliźnie! (Warto zwrócić uwagę, że korzystają obie strony, chyba najlepszy prezent hehe).
  2. Fajnym prezentem będzie gorąca świeca do masażu, albo pędzelek z tubą czekolady do ciała.
  3. Bardziej grzecznym prezentem może być groupon na wypad we dwoje np. do Pragi ceny zaczynają się już od 100 zł, dlatego warto i wspomnienia fajne ;)

Nigdy sobie z Panem Narzeczonym prezentów na walentynki i rocznice nie dawaliśmy, nawet nie wiem czemu, ale nigdy jakoś tego strasznie nie odczułam. Śmieszne, że jak pisałam wam pomysły na prezent w głowie miałam same erotyczne prezenty :D nie wiem co to znaczy?!



PAN NARZECZONY

Walentynki są dla mnie jednym z tych dni kiedy cały świat skąpany w obłudzie i marketingowym PR szaleje, a prawdziwe emocje i uczucie gubi się gdzieś pomiędzy alejkami kipiącymi z serduszek i innych badziewi. Pułki uginające się pod ciężarem kubeczków, pościeli, poduszek, kosmetyków, a wszystko czerwone i w serduszka.

Kilka razy wybraliśmy się z Panią Narzeczoną w Walentynki na miasto. Raz do kina -sala była wypełniona po brzegi, a byli tacy co chcieli wejść choćby mieli stać przez cały seans. 

Innego razu byliśmy w knajpce, była zdecydowanie przepełniona . Po tych wydarzeniach stwierdziliśmy, że więcej nie będziemy kultywować tego obrządku. Tak też od kilku lat jeżeli chcemy gdzieś wyjść to po prostu to robimy, ale nigdy w walentynki, a z okazji tego „święta” chodzimy do parku lub siedzimy w domu, a Pani Narzeczona jest obdarowana kwiatami.

Takim wymarzonym spędzeniem kilku chwil nie koniecznie w walentynki był by dla mnie jakiś wypad w góry do spa na 3 dni. To było by spełnienie, już wyobrażam sobie jak leżymy z Panią Narzeczoną i jesteśmy masowani (koniecznie przez kobiety) później jakieś zabiegi z użyciem czekolady i na koniec kąpiel w mleku. Zapomniałem jeszcze o masażu stóp i dłoni.

Alternatywą dla takiego wypadu wydaje się być zrobienie kolacji dla swojej lubej albo ukochanego (w zależności od preferencji) w domowym zaciszu, aczkolwiek może to się zakończyć z różnym skutkiem.

Ja na razie raz się odważyłem, niemniej jednak nie miałem większej przyjemności z posiłku, gdyż okupiony był spędzonymi uprzednio godzinami przed garami, a potem przy zlewozmywaku.




Ps. Pan Narzeczony zapomniał napisać w podpunktach o 3 wieczorach i 3 prezentach, ale jako, że nie czytamy swoich notek wzajemnie i nie korygujemy ich to zostaje tak. Jeśli jednak mielibyście ochotę na jego pomysły dajcie znać w komentarzach, Pan Narzeczony z pewnością wtedy dopisze ;)



16 komentarzy:

  1. ja do Walentynek mam stosunek dość dziwny, lubię ten dzień, bo zawsze miło jest świętować :) ale wolę zostać w domu, iść na kawę, ale nie pchać się do kina czy gdzieś gdzie nagle robi się tłum :))u mnie pomysł na walentynkowego hambuksa :)

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas w sumie walentynki są bo są, ale nie zawsze spędzamy je razem i nie obdarowujemy się prezentami, gdyż niedługo po walentynkach jest nasza rocznica i wtedy spędzamy ją tak, aby było miło i fajnie :) Co do prezentów, to właśnie wybrałam opcję pierwszą :D

    OdpowiedzUsuń
  3. hahahahahaaa.. kochani jesteście! jak na ludzi, którzy nie lubią walentynek, obchodzicie je chyba co roku! ;)))))

    nie jestem absolutnie zwolenniczką wysiadywania w zatłoczonych restaruacjach, czy innych publicznych miejscach i kupowania komercyjnych prezentów! uwielbiam za to spędzać ten dzień z moim ukochanym, najlepiej w domu, gdzie rozpieszczamy się nawzajem (np. zrobienie romantycznej kolacji przeze mnie, a potem godzinny masaż od niego, to dla mnie cudowne prezenty! a potem leżymy sobie, pijemy szampana, pożeramy czekoladowy tort truflowy, a potem.... hahahahhahaaa....)!

    ściskam was i życzę przewspaniałych walentynek! erotycznych, grzesznych, miłosnych i niekomercyjnych! zaszalejcie i w tym roku! to wasze ostatnie walentynki przedmałżeńskie, więc niech będą niezapomniane...

    xoxo, basia.

    ps. zapraszam do siebie w niedzielę, będzie tam post "walentynkowy", hahahahaa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basia, jak się ma rocznicę ślubu w walentynki to nie można ich nie kochać:)

      Usuń
    2. Co racja to racja ;) hehehe

      Usuń
  4. ja też nie lubię tego całego zamieszania wokół Walentynek więc popieram wszelkie Wasze pomysły na zachowanie tego dnia tylko dla siebie, a nie prześcigania się w pomysłach jakby to na forum całego świata pokazać, właśnie tego dnia, jak to się kocha swoją drugą połówkę.. a wystarczy kwiatek, świeca i dobra kolacja we dwoje :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Walentynki to fajne święto dla dzieciaków... Wtedy się prześcigują w ilości kartek, a wszędzie jest"ładnie" i czerwono... Teraz powiem szczerze że świętujemy ten dzień, ale w domu, we dwoje...

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam dokładnie takie samo podejście :-) Dla mnie walentynki są totalnie przereklamowanym "świętem", przecież miłość należy sobie okazywać każdego dnia, nie tylko 14 lutego. Uważam, że takie niespodzianki typu zaproszenie do kina, na kolację, czy drobne prezenty w postaci kwiatów słodkości, zdecydowanie większą frajdę daj, kiedy są niespodziewane i odbywają się w zwykły, normalny dzień.

    OdpowiedzUsuń
  7. moje walentynki nie będą niestety romantyczne, bo mąż w pracy, ja na praktykach i jeszcze nocka na inwentaryzacji... na szczęście na tej nocce będę wspólnie z mężem :)

    więc tyle z romantycznego wieczoru ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Skądyś znam te inwentaryzacje :p
    Ale do rzeczy. Dla mnie osobiście jest to bardzo miłe święto. Niestety mężczyźni mają problem z okazywaniem uczuć, a tego dnia miłość z nich aż wypływa. I to jest w tym wszystkim fajne.

    OdpowiedzUsuń
  9. jaka z Was piękna para!!! pasuje do siebie :))

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudowne zdjęcia! Miło tu u Ciebie:) Może wspólna obserwacja? Prowadzę 2 blogi jeden kulinarny a drugi... sama zobaczysz:) Zapraszam bardzo serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  11. dawno nie widzialam tak genialnego wpisu!! :) jestem pod wrazeniem!

    OdpowiedzUsuń
  12. Powiesiliście swoją kłódkę na moście we Wrocławiu? My tak, super pomysł i miejsce niesamowite, choć kiedy tam byliśmy (zwykły zimny, listopadowy wieczór) było pełno ludzi i niestety zero prywatności..:/ Aha, i słyszałam ostatnio, że kłódki będą zdejmowane, a most poddany renowacji...:(

    OdpowiedzUsuń
  13. Great web site you have here.. It's hard to find good quality writing like yours these days. I honestly appreciate individuals like you! Take care!!

    my site; zlewy anfra

    OdpowiedzUsuń
  14. Thanks very nice blog!

    Here is my web page - visit

    OdpowiedzUsuń