24 lutego 2013

Wyjazd


Pan Narzeczony wycałowany, rusza w podróż, a Arkowi aż się oczy świecą!


PANI NARZECZONA

Pan Narzeczony spakowany. Skarpety? Są. Majty? Są. Swetry,bluzy, t-shirty, spodnie? Są. Jaki mamy plan? W tygodniu ja mieszkam u rodziców, bo inaczej zabiłabym się z własnymi myślami w pustym mieszkaniu, bez Pana Narzeczonego. Dziwnie było by mi samej. 

Muszę mieć kogoś obok. Wracam do domu rodzinnego. Kto by pomyślał. Siostra szczęśliwa, znowu mnie będzie miała z powrotem. Tak, więc będziemy z Panem Narzeczonym mieszkać pół na pół. Ja, pół u rodziców, pół u nas w mieszkanku. On, pół w mieszkaniu z dwoma innymi samcami, pół u nas.  

Weekendy będą chyba najlepsze. Kot pod pachę i jestem. Znowu zrobię Panu Narzeczonemu obiad, znowu będzie tak jak powinno być. Ciekawa jestem jak to się ułoży. Liczymy, ze raczej wszystko samo się dopasuje. 

Dla tych którzy pierwszy raz czytają: Pan Narzeczony wyjeżdża na pięć miesięcy, z przerwami. Ślubne przygotowania, pomału toczą się swoim tempem, ale o tym będzie oddzielny post. Tymczasem czas na moje pakowanie: kosmetyki, spodnie, bluzeczki, piżama, szlafrok, miska kota… i jestem! Czas pokaże, jak to wszystko wyjdzie.


PAN NARZECZONY

Jestem już spakowany. Teraz zapoznaję się z dokumentacją wykonawczą, robię porządek w komputerze i wyjazd!

Nie ukrywam, że odczuwam lekki stresik, gdyż jest to dla mnie zupełna nowość pracować na „wygnaniu”. Najdalsza budowa była oddalona około 100 km od miejsca zamieszkania i po pracy wracałem do domu, a teraz 300km i jeszcze w zupełnie obcym miejscu.

No ale cóż, takie czasy. Może za kilka lat będę w Bangladeszu albo jeszcze innym Peru, wtedy Panią Narzeczoną pod pachę i jazda –zawsze chcieliśmy zwiedzać i poznawać inne kultury. Niestety nie bardzo by sprzyjało to rozwojowi życia rodzinnego na którym nam zależy.
Zobaczymy co życie przyniesie, póki co pierwszy tydzień oddzielnie!



Z cyklu rozmowy w zaciszu domowym:

Pani Narzeczona: Jak ja nie lubię moich zębów! :(
Pan Narzeczony: Kochanie, pamiętaj, że zęby nie są na całe życie!
Pani Narzeczona: ...


22 komentarze:

  1. Dacie sobie radę :) Mam nadzieję, że posty nadal będą się tka ukazywać jak się ukazywały, czyli pół na pół? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście dalej będziemy pisać pół na pół ;)

      Usuń
  2. Jaki super kot :D

    theladyaleks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. kot świetny ;) trzymam za Was kciuki, dacie radę ;)
    Kasia z www.chilli-choco-latte.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ha, podpisałam się, a jestem zalogowana :D

      Usuń
  4. Spokojnie dacie radę! Ja studiowałam 500km od mojego faceta i byliśmy rozdzieleni na pół roku, także da się:) a tak poważnie, to nawet nie zauważycie kiedy to minie, a dla Pana Narzeczonego to dobrze, że się rozwija i podejmuje nowe wyzwania. Kiedy planujecie ślub?

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetna z Was para, a pomysł na bloga genialny!
    Ściskam mocno :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja i mój chłopak przez 3,5 roku mieszkaliśmy oddzieleni prawie 2 tys. kilometrów.. wszyscy wróżyli nam rychły koniec związku, a tak na prawdę nasz związek się przez to tylko umocnił :) najlepszym dla Was doświadczeniem będzie to spotkanie po tygodniu spędzonym osobno, znowu poczujecie te motyle w brzuchu :) a pięć miesięcy minie zanim się obejrzycie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja za każdym razem wracałam do mamy, gdy mój chłopak/narzeczony/mąż wyjeżdżał. Za dwa tygodnie znów wyjeżdża, a ja tym razem nie jadę do mamy, z czego jestem dumna, bo kiedyś trzeba dorosnąć :p

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozłąka szybko minie :) powodzenia życzę :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Dacie radę! Szybko zleci. Żeby tylko kot jakoś to zniósł, te przeprowadzki:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie zamartwiajcie się na zapas, wszystko się ułoży! A takie doświadczenie w branży Pana Narzeczonego jest bardzo mile widziane, w końcu trzeba się rozwijać! A Pani Narzeczonej smutne chwile pomoże przetrwać Arek, na którego pewnie przeczuci wszystkie uczucia i czułości! :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Sukienka piękna z salonu w Rzeszowie, tego co i moja!:) Także zapraszam na przymiarki:D a nowy nagłówek jest świetny!!:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wydajesz się baardzo pozytywną osobą;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Trzymam za Was kciuki! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Też nie mogłabym mieszkać sama... Nie lubię tej strasznej ciszy i pustki obok...
    Za to jakie szczęśliwe będą dla Was weekendy^^

    OdpowiedzUsuń
  15. Trzymam kciuki.:D
    Rozmowa w zaciszu najlepsza.:D
    Obserwuję.:P

    OdpowiedzUsuń