20 lutego 2013

Zaręczyny



PANI NARZECZONA

Jakieś niecałe 2 lata temu zasugerowałam Panu Narzeczonemu, że jakby się kiedyś przypadkiem zdecydował na oświadczyny, to może byśmy pochodzili po jubilerach, a ja bym mu pokazywała co mi się podoba i takim sposobem on by zarejestrował co jest ok. Wiem..mówi się, ze nie ważne jaki pierścionek, ważne że z serca, ale ja jakoś wolałam mieć pewność, chociaż wiem, że z Panem Narzeczonym mamy identyczny gust to jakoś po prostu chciałam w tym uczestniczyć.

Chodziliśmy więc z Panem Narzeczonym przez dobry rok, tak od niechcenia do sklepów i patrzyliśmy co też nowego mają i czy jest na czym oko zawiesić. Historia z pierścionkiem wymaga jednak trochę bardziej rozległego opisu, bo tak też Pan Narzeczony się ociągał.

Zacznę od tego, że oczywiście pierścionek znalazłam dużo wcześniej przed zaręczynami. Wszystko dlatego, ze chciałam być dobrą kobietą, a że nie mieszkaliśmy jeszcze razem i w sumie nie pamiętam już czemu po powrocie z wakacji Pan Narzeczony zostawił u mnie torbę, więc ja niewiele myśląc postanowiłam, ze zaskoczę go i zrobię mu pranie. Wróci z pracy i wszystko już będzie suche i pachnące. Nie wiedziałam jednak, ze to dla mnie to pranie będzie zaskoczeniem.

Oczywiście jak już się domyślacie pierścionek był w torbie schowany w brudnych majtkach, trzeba było widzieć moją minę jak wyciągnęłam torebeczkę z napisem Apart i od razu jakby mnie piorun walnął zorientowałam się co może być w środku. Jako, że nie chciałam psuć sobie niespodzianki, bo nie wiedziałam jaki model z 1000 jakie oglądaliśmy z Panem Narzeczonym ukochany wybrał, nie myśląc wiele pobiegłam do mamy i popłakałam się jak mała dziewczynka! Oczywiście nie wytrzymałam i powiedziałam Panu Narzeczonemu co się stało zanim wrócił..a teraz żałuję bo nie miałam okazji przez telefon zobaczyć jego miny, bo też musiała być nieziemska.





Cóż jednak, że znalazłam pierścionek jak mały pakuneczek leżał rok, bo Pan Narzeczony koniecznie chciał mnie zaskoczyć. Tak też było, bo pewnego deszczowego majowego (pisałam, ze nie mam pamięci do dat- tak nie pamiętam którego maja mi się oświadczył!) popołudnia dostałam sms od Pana Narzeczonego, że mam się ubierać, odpicować i wziąć buty na płaskim i wysokim obcasie.

Oczywiście jako, ze i ja i cała rodzina już czekała na te oświadczyny domyślałam się, że może to to..ale już po wcześniejszych akcjach Pana Narzeczonego (o których pewnie wam napisze) nie miałam zbyt wielkich nadziei. Przygotowałam się więc i czekałam na kochanego w domu.

Przyjechał z biała różą, wziął moją opaskę do spania i zaciągnął mnie do auta. Dostałam opaskę do ręki i informację, ze nie ruszy dopóki jej nie założę. Jako, że ciekawość mnie zżerała założyłam tą przeklętą maskę, w myślach przeklinając, ze na marne malowałam oczęta i ruszyliśmy...jechaliśmy chyba z 1h aż w końcu zostałam wyciągnięta z auta i poczułam że znajduje się chyba na jakimś pomoście.



Oczywiście okazało się, że jesteśmy w porcie i już czeka na nas śliczna motorówka. Popływaliśmy z 20 minut i nagle Pan Narzeczony mówi „Kochanie zajrzyj do lodówki na przodzie” ku mojemu zaskoczeniu znajdował się tam szampan, a po wypiciu kieliszka jak się domyślacie Pan Narzeczony padł na kolana z magicznymi słowami na ustach. Nie wiem po co ten szampan, czy dla odwagi Pana Narzeczonego czy po to aby mnie spić i abym się na pewno zgodziła, ale podziałało i wracałam na brzeg już z pierścionkiem na palcu i jak zwykle w moim przypadku cała tonęłam w łzach.




Ku mojemu zdziwieniu na całym pomoście wzdłuż po obu stronach były świecie i płatki białych róż...no bajka...potem oczywiście kolacja w naszej ulubionej restauracji, w której obecnie odbędzie się nasze przyjęcie weselne, telefon do mamy i przyjaciółki i tak oto zostałam Panią Narzeczoną. Teraz tylko czekam kiedy będę już Panią Poślubioną!


PAN NARZECZONY

Historia zaręczyn jest długa gdyż ma swój początek już w 2011 roku, kiedy to kupiłem pierścionek zaręczynowy będąc z jeszcze Panią Nienarzeczoną na krótkim urlopie. Po powrocie z urlopu Pani Narzeczona koniecznie zapragnęła rozpakować moją torbę i uprać mi brudne rzeczy. Nie muszę chyba mówić, gdzie właśnie schowałem paczuszkę z pierścionkiem w środku. Jednak Pani Narzeczona nie miała na tyle odwagi i torebki nie otworzyła, nie wiedząc co może naprawdę skrywać pakunek.



Tak pierścionek przeleżał w zapomnieniu przeprowadzkę i w sumie prawie rok. Wspomnę, że już kiedyś robiłem Pani Narzeczonej wyjątkowe w moim stylu żarty insynuujące zaręczyny. Pewnego dnia podczas uroczystej kolacji w restauracji i bardzo romantycznej atmosfery, zasugerowałem Pani Narzeczonej, aby otworzyła cukiernicę stojącą na stoliku, gdyż może być coś w jej środku. –mina Pani Narzeczonej otwierającej z przerażeniem cukiernicę, bezcenna!

Ale wracając do meritum. Na początku maja dokładnie 2 dnia tego miesiąca (Pani Narzeczona nigdy nie pamięta) stwierdziłem: -dziś jest idealny dzień na zaręczyny! Jak pomyślałem tak zrobiłem. Akurat w lokalnej prasie ukazał się artykuł o nowo otwartej przystani łodzi motorowych, więc chwytam za telefon, umawiam się na spotkanie, potem rezerwacja stolika na specjalną okazję i już po godzinie mam wszystko ustalone. 

Zaznaczyłem dodatkowo właścicielowi motorówek, że zależy mi na romantycznej atmosferze i dogodnych warunkach, na co otrzymałem odpowiedź: - to co jakiś materacyk położymy? -Aż tak romantycznie być nie miało. : )

Bez problemów się nie odbyło…

W samo południe zaczął lać deszcz! Pomyślałem sobie, że widocznie to nie dziś jest mój dzień albo to jakiś znak z nieba. Lecz padać przestało! Psia krew! Tzn. Na szczęście!
Wymyśliłem, iż najpierw zabiorę Panią Nienarzeczoną na motorówkę z zawiązanymi oczami, popływamy sobie troszkę, otworzę szampana i w najbardziej odpowiedniej chwili się oświadczę. 



Tak też się stało. Następnie zabrałem Panią Narzeczoną na kolację do restauracji w której to za kilka miesięcy odbędzie się nasze wesele.



To tyle w temacie, nie będę się zbytnio rozpisywał gdyż zapewne uczyni to Pani Narzeczona.  



Ps. Z góry przepraszamy za marną jakość zdjęć... wszystkie były robione telefonem i jakoś nie myśleliśmy wtedy o tym, że będą gdzieś publikowane.





38 komentarzy:

  1. Że jakość zdjęć to wybaczam i podziwiam, że w tych chwilach w ogóle myśleliście o tym, by takowe zrobić :)

    A zaręczyn gratuluję, piękna chwila :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjęcia były robione jeszcze przed tą chwilą :) Wtedy biłam się jeszcze z myślami czy uklęknie czy nie :) Potem zdjęć nie robiliśmy...bo nie byliśmy w stanie tyle emocji ;)

      Usuń
  2. ale się postarał Pan narzeczony:) szacun:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dlaczego akurat biała róża a nie czerwona? Też naprowadzałam mojego faceta jakie pierścionki mi się podobają i już to wie :) Ciekawie to zrobiłeś, na motorówce kto by pomyślał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biała róża, a nie czerwona bo ja kocham białe róże ;) bardziej mi się podobają :) (biała róża- czysta, młoda miłość)

      Usuń
    2. A to już rozumiem, dlaczego tak :) Pięknie :)

      Usuń
  4. Kochani! Wszystkiego dobrego! Poczyniliście kolejny krok.
    Pierścionek śliczny. A Pan Narzeczony z fantazją. No, no Panie Narzeczony.... Podobasz mi się Pan!
    Jeszcze raz wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń
  5. "zajrzyj do cukiernicy kochanie" ale testowałeś nerwy Pani Narzeczoenj :)
    fajne mieliście te zaręczyny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jakie musiało być rozczarowanie, gdy w środku był tylko cukier :D

      Usuń
  6. Pomysłowy ten Twój Narzeczony! Mam nadzieję że i mój mężczyzna wykaże się fantazją :)

    OdpowiedzUsuń
  7. jesteś zauroczona pomysłowością "pana narzeczonego". Bardzo mnie urzekła ta historia- jest taka kochana! ;)

    Pani narzeczona, może skusi sie Pani na konkurs z butami od merg.pl ;) Serdecznie pozdrawiam

    całuski!

    OdpowiedzUsuń
  8. Haha, nieźle, że znalazłaś przypadkiem!:D Świetną notkę napisaliście :).

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękne zaręczyny. Ale Pan Narzeczony - podły! :) Tak Cię nastawiać :)

    OdpowiedzUsuń
  10. naprawdę wspaniałe zaręczyny....widac, że z Pana Narzeczonego romantyk ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja ze swoim pierścionkiem zaręczynowym jeździłam kilka dni w samochodzie i nic o tym nie wiedziałam :p

    OdpowiedzUsuń
  12. Białe róże - po prostu kocham te kwiaty ♥♥
    Romantyczne zaręczyny ;D

    OdpowiedzUsuń
  13. Jesteście cudowni! "Pewnego dnia podczas uroczystej kolacji w restauracji i bardzo romantycznej atmosfery, zasugerowałem Pani Narzeczonej, aby otworzyła cukiernicę stojącą na stoliku, gdyż może być coś w jej środku. –mina Pani Narzeczonej otwierającej z przerażeniem cukiernicę, bezcenna!" - popłakałam się do łez czytając ten fragment i szczerze powiem, że chciałabym zobaczyć tę minę! A poczucie humoru jest również pokroju mojego K. Nie raz wycina mi numery w podobnym stylu :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja cudownie wspominam swoje zaręczyny, totalnie z zaskoczenia, na Karaibach na bezludnej wyspie! Myślałam, że zemdleję, zwłaszcza, że Kuba oświadczył mi się po 3 miesiącach znajomości:) To są piękne historie:) Wy też będziecie mieli co dzieciom opowiadać:)

    OdpowiedzUsuń
  15. świetną miałaś niespodziankę w cukiernicy ;)) świetny post :))

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak pięknie;)) Pan Narzeczony się postarał;)
    Ale i tak najbardziej podobał mi się żarcik z cukiernicą^^

    OdpowiedzUsuń
  17. Fajnie fajnie :) Powodzenia życzę i zapraszam do mnie na:
    www.deffy-life.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Ale się uśmiałam... hihi pierścionek w brudnych majtkach... Pan Narzeczony stanął na wysokości zadania ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. o matko, majtki czy nie majtki, jaka love story! <3

    OdpowiedzUsuń
  20. jeeej mimo brudnych majtek itd historia przepiękna!

    kocham Wasz blog ♥

    theladyaleks.blogspot.com


    OdpowiedzUsuń
  21. ale to się przyjemnie czyta! obserwuję!

    OdpowiedzUsuń
  22. zazdroszczę pięknych loków :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Świetny Blog <3

    zapraszam do mnie :
    dayskosteckiej.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  24. Zaręczyliście się dzień po mnie :D bo u mnie zaręczyny odbyły się 1 maja :D

    OdpowiedzUsuń
  25. jesteście boscy :) jestem tu pierwszy raz i zostaje na zawsze :) przeczytałam kilka postów ale jak tylko czas mi pozwoli przeczytam wszystkie :) a to: " Pewnego dnia podczas uroczystej kolacji w restauracji i bardzo romantycznej atmosfery, zasugerowałem Pani Narzeczonej, aby otworzyła cukiernicę stojącą na stoliku, gdyż może być coś w jej środku. " rozbawiło mnie tak, że śmiałam się na głos :) naprawdę!!! a to nie każdemu i nie łatwo się udaje :) hihi dobrze ze jestem sama w domu bo uznali by mnie za wariatkę :D że śmieje się do komputera :) pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo nam miło czytać takie słowa :) cieszymy się, że wywołaliśmy uśmiech na Twojej twarzy ;)

      Usuń
  26. Świetny blog!!! przyjemnie sie czyta:)

    OdpowiedzUsuń
  27. ale roooooooomantycznie! super... brawo pan narzeczony! :D

    OdpowiedzUsuń
  28. Ahhh! Śliczny pierścionek! Chociaż ja wolę klasykę - żółte złoto z małym oczkiem (też już pokazywałam swój typ ;) ). Nigdy nie sądziłabym, że "normalni" ludzie zdają się na tak romantyczne gesty! Piękne! Chociaż ja nie mam swoich wymarzonych oświadczyn (jestem z tych kobiet, co nigdy nie marzyły nawet o ślubie własnym/sukni itp.) to chciałabym, aby mój przyszły Pan Narzeczony tego dnia, gdy zbierze się wreszcie na odwagę, obudził mnie rano i pierścionek wtedy podarował (a później moglibyśmy kotłować się w jeszcze ciepłej pościeli! :D)...

    OdpowiedzUsuń
  29. Ostatnio wraz mężem staraliśmy się sobie przypomnieć kiedy się zaręczyliśmy... Nawet co do miesiąca nie byliśmy pewni - żenada.. Dobrze, że 1,5 roku temu sobie na blogu zapisałam, kiedy jeszcze pamiętałam. Wniosek jest taki, że póki czas musimy sobie datę ślubu na obrączkach wygrawerować bo też zapomnimy kiedy to było...

    OdpowiedzUsuń
  30. Kiedy para jest ze sobą dłuższy czas, oświadczyny są rzeczą oczywista i dziewczyna spodziewa się ich szybciej, bądź później. Ale w jaki sposób to się stanie, tego nie powinna przewidzieć. Element zaskoczenia jednak musi być :)

    OdpowiedzUsuń