17 lutego 2013

Związek idealny?


PANI NARZECZONA


Nie od dziś wiadomo, że Pan Narzeczony jest dla mnie ideałem mężczyzny! Jest najlepszy! Ale, czy aby na pewno? Nawet teraz zdążył mnie wkurzyć, gibiąc się w takt muzyki i jednocześnie uderzając o kanapę tak, że i ja podskakuję! „Możesz przestać?!” Uchhh…no ale kocham tego skurczybyka!

Czasem potrafimy się pożreć jak psy, ale czasem po prostu nie wyobrażamy sobie życia bez siebie.  Nie ma dnia żeby nie było sprzeczki czy jakiegoś starcia, taka ognista z nas para! Potrafimy się kłócić jak stare włoskie małżeństwo, a zaraz potem kochać jak dwoje małolatów.

Nie rozumiem nigdy par, które mówią: „Ja się nigdy z moim misiem-pysiem nie pokłóciłam! Nikt nam nie wierzy! Hihihi” No kurcze..myślę sobie wtedy, ale nudna z was para skoro nigdy się nie pokłóciliście. Przecież w kłóceniu się najfajniejsze jest zawsze godzenie, a jak można w ogóle nazwać się parą skoro nigdy nie poznaliście jednego z ważnych elementów związku jakim jest kłótnia?

To tak jak by ktoś mi powiedział nie uprawiamy seksu, albo nie okazujemy sobie uczuć! Tak, teraz od razu nasuwa mi się definicja związku idealnego. Według mnie taki właśnie istnieje. Każdy związek według mnie jest idealny, kiedy jesteśmy w nim szczerzy w 100% aż do bólu. Nie ma że przykro, nie ma że boli, najważniejsza jest szczerość.

Uwielbiam to, że Pan Narzeczony powie mi szczerze, że bez makijażu wyglądam jak wiedźma, że moja koleżanka jest niezła, czy że mam cellulit. Wiem i jestem pewna, że wielu z was się ze mną nie zgodzi i ten post będzie bardzo kontrowersyjny, ale jak tak właśnie uważam. Szczerość w związku tworzy idealny związek.

Związek MUSI składać się z kilku podstawowych elementów, ale ten jeden definitywnie wygrywa. Jakie są pozostałe elementy? Ważna w związku jest też  pokora, zrozumienie,  rozmowa, empatia, sympatia itp. Powszechnie uważa się jednak, że związek idealny to taki bez kłótni, gdzie ukochany codziennie przynosi róże, my leżmy i pachniemy, on robi obiad, koniecznie w samym fartuszku.

Może i moje przekonania są trochę naiwne, bo przecież mężatką jeszcze nie jestem, może też nie mam wielkiego stażu z Panem Narzeczonym (notabene jesteśmy razem ponad 7 lat, uważam, że jest się czym chwalić jak będziemy 20 lat -  to spory kawałek życia) ale nie trzeba być ze sobą 100 lat żeby zauważyć, że kochające pary te co przede wszystkim szanują się wzajemnie i są ze sobą szczere (czy ja się powtarzam?)

Idealnym przykładem partnerstwa byli dla mnie zawsze moi rodzice. Myślę, że to dzięki nim jestem jaka jestem i mam takie zdanie na ten temat. To oni nauczyli mnie, że gdy w małżeństwie coś się popsuje to się tego nie wyrzuca do kosza, tylko się naprawia. Dlatego wiem , że każdy ma swoje słabości i zawsze należy się drugiej osobie zrozumienie.

Uwielbiam to w naszym związku z Panem Narzeczonym, że właśnie takie zrozumienie w sobie odnajdujemy (nie zawsze od razu, zdarza się, że wymaga to czasu, ale w końcu się udaje)  Rozumiem też czemu tak często kobiety pracujące i tzw. feministki są same. One nie rozumieją tego, że związek to partnerstwo. One chcą w nim rządzić. Przyznam się, że nie da się według mnie uniknąć tego, że kuchnia będzie zawsze moim królestwem.

Mimo, że to ja większości tam gotuje, to i Pan Narzeczony nie leży z pilotem w ręku tylko grzecznie zmywa po obiedzie (sam z siebie), podzieliliśmy też obowiązki i jestem z tego dumna. Wiem, ze kiedy urodzę dziecko to ja będę z nim siedzieć w domu ale nie dlatego, że nie mam wyboru tylko dlatego że chcę.

 Nie uważam, że będzie to dla mnie kara czy cierpienie. Wiem, że Pan Narzeczony zawsze mi we wszystkim pomoże, że mam w nim oparcie i mogę czuć się bezpiecznie, za co mu bardzo dziękuję. Dziękuję mu za to, że nie tylko się kochamy, ale przede wszystkim przyjaźnimy!




PAN NARZECZONY

Wydaje mi się, że związek jakikolwiek nie był, opiera się przede wszystkim na obustronnym zaufaniu i szacunku. Jest to klucz do udanego partnerstwa, bo jeśli nawet dwoje ludzi się nie kocha to wydaję mi się, że są w stanie tworzyć bardzo dobry związek, natomiast bez szacunku relacja zamienia się w szarpaninę nie mającą końca. 

Jakiś czas temu z Panią Narzeczoną stwierdziliśmy, że musimy wrócić do pierwotnych wzorców jakie obowiązywały na początku naszego związku, gdyż pewne granice przez lata się rozmyły i zatarły.  Więc koniec między innymi z puszczaniem bąków przy drugim!

Wykresem naszego związku była by zdecydowanie sinusoida i tak raz na górze, raz na dole -bynajmniej nie chodzi mi tu o sex, choć tam wygląda to podobnie. Pomijając już sam fakt lepszych i gorszych okresów u nas można rozróżnić lepsze i gorsze chwile –dosłownie. 

Potrafimy się bowiem na siebie wkurzyć, wydrzeć czasami też wyzwać (szczególnie Pani Narzeczona, ja używam wulgaryzmów bardziej w humorystycznych chwilach) i nie przeszkadza nam to zupełnie w tym aby za 5 minut popatrzeć na siebie uśmiechnąć, przytulić i powiedzieć: -i po co się kłócisz głupku? Tak to już u nas wygląda.

Mogę śmiało powiedzieć, że ze względu na wiek w którym się poznaliśmy i czas jaki ze sobą jesteśmy,  nasz związek kształtował nasze charaktery i poglądy, można powiedzieć, że wychowywaliśmy, wychowujemy nasz związek wraz z nami. Kiedy przypomnę sobie wiele gestów jakie wykonywaliśmy wobec siebie w przeszłości to myślę, iż to wszystko było takie szczeniackie, że aż czasem mi wstyd.

Jednakże po tych niespełna 7,5 roku (liczby mi dopiero uzmysłowiły jaki to szmat czasu, dłużej niż nie jedno małżeństwo) mogę śmiało powiedzieć, że Kocham Panią Narzeczoną o siedem i pół roku mocniej niż na początku, bo to były piękne lata.

21 komentarzy:

  1. Dla mnie najlepszy post jak dotąd! Życzę dalszych równie udanych, nowych kłótni;) za to żadnych cichych dni:) W zupełnej tajemnicy powiem Wam, że z A. kłócimy się głównie w kuchni kiedy zdarza mu się pomagać i wszystko chce robić po swojemu (znaczy źle hahah)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahhaahaha skąd ja to znam :D bo my kobiety rządzimy w kuchni i najlepiej wiemy co i jak! :D

      Usuń
  2. Ale lubię czytać Wasze posty :)
    Życzę dużo miłości ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. "Kocham Panią Narzeczoną o siedem i pół roku mocniej niż na początku, bo to były piękne lata."

    i to było najlepsze, najwspanialsze, najcudowniejsze podsumowanie całego posta -
    Panno Narzeczona - dbaj o Pana Narzeczonego !
    :)

    OdpowiedzUsuń
  4. oo słodko, chciałabym Was zobaczyć :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Chciałabym Was zobaczyć :)
    Słodziaki :DD

    OdpowiedzUsuń
  6. jak ja lubię Was czytać :) skąd ja znam to "możesz przestać?", jakbym siebie słyszała :)) zgadzam się z Wami w 101% - szczerość, szacunek, zaufanie, przyjaźń :) Zawsze sobie myślę, że to piękne i motywujące, kiedy widzi się/czyta osoby takie jak Wy :) Że istnieją jeszcze takie związki, w których mimo że jest się od x lat (jak na te dwadzieścia kilka lat :), to chce się w nich być, pielęgnować i starać się dalej, aby było dobrze :) Bo z moich obserwacji wynika, że mało ludzi w tym wieku stara się o coś poważnego. Patrzę na swoich znajomych i widzę tylko zabawa, imprezy, nic na stałe, bo po co? No ale dobrze, że mogę tu wejść, poczytać i pomyśleć, że nie jestem dinozaurem, haha :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie no, jak dla mnie to jest mistrzostwo świata!! I nieskromnie stwierdzę, że też mam idealny związek, a co!;) Macie rację, nie chodzi o to, żeby wciąż było różowo i słodko, bo w końcu człowieka zemdli... Wszystkiego trzeba zasmakować. To jest dopiero poznawanie siebie!..:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Genialny post!:) Podpisuję się pod nim rękami i nogami!:) Też uważam, że kłótnie nie są czymś złym. Uczą nas dochodzenia do porozumień, szanowania zdania drugiej osoby... Choć nie mam tak długiego stażu (gratuluję!), uważam, że poprzez wspólne życie w radości, czy kłótniach poznałam mojego Miśka właściwie prawie, że dogłębnie;)

    OdpowiedzUsuń
  9. W moim małżeństwie jest dokładnie tak jak w Waszym związku :) Bardzo fajny i "życiowy" post :)

    Pozdrawiam,
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja po 10 latach małżeństwa nadal nie znam ponadczasowego przepisu na idealny związek, pewnie dlatego, ze każdy ma swoje standardy. Najważniejsze, aby spotkali sie tacy ludzie, którzy wyznają podobne :o)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak widać Wasz jest idealny. Gratuluję. Fajnie jest się tak świetnie dogadywać. Ja z reszta też nie narzekam na mój związek, bo wszystko mi w nim pasuje i w moim facecie również. Nie ma związku bez kłótni, zawsze znajdzie się jakaś wymiana zdań ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. zgodzę się w 100%. :)
    kłótnia jest potrzebna w związku!

    zapraszam do siebie i zachęcam do obserwowania :)
    http://maly-swiat-malej.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. My się kłócimy jak stare włoskie małżeństwo :) ale moja osobista przyjaciółka, w związku idealnym - nie pokłóciła się z Panem Mężem ani razu. Wydaje mi się, że wszystko zależy od temperamentu dwóch osób - niczego nie można uogólniać. A Wam nic tylko życzyć samych pieknych dni we dwoje :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  14. ale się cieszę, że trafiłam na Waszego bloga! Też jestem narzeczoną i planuję ślub :) będę zaglądać. zapraszam do mnie www.mojezycie-przedslubem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. No to czas zalegalizować związek. Niechaj biją dzwony!
    U mnie i mężowskiego 27 roczek zaraz stuknie, kiedyśmy sobie ślubowali oficjalnie!
    Dzięki za odwiedziny u mnie.
    Ciekawie tu u Was! Będę zaglądać!

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja z moim chłopakiem jesteśmy już razem 4 lata. Były gorsze chwile (naprawdę baaardzo złe) i te lepsze. Mieszkaliśmy już ze sobą, także zdążyliśmy się nawzajem poznać. I mam nadzieję, że po 7 latach, też będę w stanie powiedzieć, że kocham tego mojego Głupka jeszcze bardziej :D

    PS. Ja też mam taką nadzieję, że płyta do pizzy nie pochodziła z rozbiórki nagrobków :D Haha, chłopak poszedł i odebrał ;) Wnikliwy przy tym nie był ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. To puszczanie bąków to taka domena kilkuletnich par... :D Chyba też musimy zacząć powroty do "dobrych obyczajów"... Chociaż mamy tak wstydliwe wspomnienie z dnia, w którym pierwszy raz K. wyznał mi miłość, że nic go nie przebije. On mnie coraz mocniej kocha i z lubością wspomina moją zakłopotaną minę! HAHA!

    OdpowiedzUsuń