14 marca 2013

Obowiązki domowe



PANI NARZECZONA


Nie wiem czemu, ale Pan Narzeczony strasznie upierał się żeby o tym napisać, ale co też można pisać o sprzątaniu w domu? Prosta sprawa, ściera w łapkę i do przodu. Niby prosta, ale nie zawsze się chce. Ja ze sprzątaniem mam tak, że dzielę je na rzeczy które lubię robić, rzeczy które muszę zrobić i rzeczy których nienawidzę robić.

Z pewnością lubię robić pranie! Uwielbiam rozwieszać, segregować, ściągać pachnące pranie! Lubię też układać w półkach. Czy to z ciuchami, czy z dokumentami. Po prostu chyba lubię układać, przekładać, sortować! Co jeszcze lubię? W miarę lubię odkurzać! To chyba na tyle...wiem lista moich „ulubionych” obowiązków domowych nie jest powalająca.

Za to myślę, że lista rzeczy których nie lubię robić jest bardziej imponująca. Nie lubię: myć naczyń -ta czynność widnieje na liście rzeczy które jednak muszę robić, ale moi drodzy ja mam na to sposób. Wiem, ze Pan Narzeczony lubi jak mam długie zadbane paznokcie. Ja też lubię. Dlatego jednym z moich argumentów, ze to on powinien zmyć naczynia są moje paznokcie. Drugim świetnym argumentem jest: „Skoro ja gotowałam, to Ty zmywasz”

Chociaż jak tak sobie pomyślę, możecie stwierdzić, że jestem okropna, ze każę Panu Narzeczonemu myć naczynia, ale przecież ja na bieżąco podczas gotowania staram się zmywać, bo nie lubię bałaganu w kuchni, dlatego po obiedzie zostają raptem dwa talerze i ewentualnie garnek! To nie zbyt wiele prawda? Poza ty nie wiem, czy wy też tak macie, ze jak człowiek się naje, to już mu się nic nie chce i najchętniej walnął by się do łóżka.

Do czynności których nie lubię robić należą również: zmywanie podłóg - i tu wbajerowałam Pana Narzeczonego, ścieranie kurzy- chociaż jakiś czas nawet lubiłam tą czynność teraz jakoś odechciało mi się! No ale nadal muszę to robić nie da rady już Pana Narzeczonego do tego przekonać. Nie lubię też wyrzucać śmieci. Ciężkie i śmierdzą. Nie lubię słać łóżka. Ono jest takie wielkie, że zanim ja tę kapę narzucę to muszę się nabiegać naokoło jak szalona. Nie lubię myć łazienki. Niestety, kiedyś mi to nie przeszkadzało, ale teraz jakoś mnie brzydzi ten kibel i włosy w umywalce. FU!

Nie lubię zmieniać rybce, tu znowu ucierpiał Pan Narzeczony i został obarczony tym obowiązkiem, a moja wymówką było, że skoro ja się kotem zajmuję, czyt. czyszczę kuwetę i karmię, to on może zmieniać i karmić rybkę. Tak sobie myślę, to chyba wszystko, ale możliwe, ze o czymś zapomniałam!

Są jeszcze rzeczy w domu, które muszę zrobić i nie przeżywam za bardzo, nalezą do nich: mycie okien (chociaż wkurzają mnie smugi, a jako, że jestem ślepa jak kret walczę z nimi jak syzyf ze swoim głazem), gotowanie (chociaż je lubię, ale nie zawsze mam ochotę), prasowanie (u nas w domu deska do prasowania jest używana raz na ruski rok, wstyd!), podlewanie kwiatów (do kwiatów nigdy nie miałam ręki, wszystko jakoś więdnie, albo uschnie albo przeleję, ja nigdy nie wiem ile one chcą pić, bo przecież mi nie mówią, a kot przynajmniej miauknie jak jest głody) i chyba tyle.

Wiadomo jednak, ze bez względu na to jak podzieliłabym obowiązki domowe to trzeba je robić, inaczej będę zmuszona zgłosić się do Perfekcyjnej Pani Domu, a wy będziecie zmuszeni oglądać nas na antenie TVN. Całe szczęście jednak jak na razie zachowujemy porządek, chociaż czasem lenia mam niesamowitego!



PAN NARZECZONY

Temat o tyle kontrowersyjny, że każdy z domu wynosi coś zupełnie odmiennego i wbrew pozorom nie jest tak, że postępuje się w sposób jaki widywało się to w domu rodzinnym. Przynajmniej nie jest tak w moim przypadku.

Już od niepamiętnych czasów, jeszcze z przed przeprowadzki, Pani Narzeczona zamęczała mnie ciągłymi pytaniami na temat: czy jej będę pomagał? Czy nie będzie tak, że ja będę leżał, a ona wszystko będzie zmuszona zrobić sama. Ja oczywiście musiałem zarzekać się na wszystkich Świętych, że obietnic dotrzymam. Jak jest teraz? -O to najlepiej zapytać Panią Narzeczoną, lecz ja postaram się opisać jak to wszystko wygląda z mojego punktu widzenia.

Podział obowiązków został niemalże żywcem przeniesiony z domu Pani Narzeczonej -na jej szczęście, bo gdyby był z mojej strony to miała by przerąbane! Prace, które przypadły akurat mnie całkiem mi przypasowały, jednakże w jakiś bliżej niewyjaśnionych okolicznościach granica zaczęła się niebezpiecznie przesuwać. 

W ten o to sposób z podziału: ja -podłogi, majsterkowanie, Pani Narzeczona –gotowanie, pranie, a reszta razem. Nagle ja sprzątam podłogi, zmieniam wodę rybce, zmywam naczynia w 60% przypadków, sprzątam łazienkę, drzwi i ostatnio nawet ścieram kurze. Dlaczego? –bo Pani Narzeczona poszła do pracy i nagle zrozumiała, odczuła na własnej skórze, że po pracy człowiekowi to już się mało co chce, a gdy ma chwilę wolnego czasu w weekend to po prostu pragnie odpocząć. Chciałbym zauważyć w tym miejscu, że mnie nie oszczędzała nigdy!

Także jakość wykonywanych obowiązków domowych przez moją Ukochaną przyprawia mnie o zawrót głowy, gdyż w niektórych kwestiach jestem dość pedantyczny! Przykład? –Pani Narzeczona zmywa naczynia. Pościera szafki i stół? –oj raczej rzadkość. Wytrze do sucha pomoczoną szafkę zlewozmywakową lub podłogę? Wyczyści zlew? Umyje szybę od kuchenki? – nie liczył bym na to!

Idąc dalej tym tropem, Pani Narzeczonej przypadło raz poodkurzać podłogi, efekt był taki, że odkurzałem na drugi dzień raz jeszcze bo było brudno. Do obowiązków Pani Narzeczonej należało także ścieranie kurzy, jednakże przyswojenie faktu, że kurz osadza się również na drzwiach ją przerasta.

Reasumując, jestem powoli coraz bardziej wkurzony, a ostatnimi czasy zacząłem też prać. podejrzewam, że po powrocie w weekend z delegacji będę musiał posprzątać mieszkanie sam. Cóż począć z tymi babami, na szczęście dobrze gotuje!


Ps. Pytaliście w poprzednim poście jaki model obrączek wybraliśmy, do poprzedniego postu dodaliśmy więc zdjęcie.

36 komentarzy:

  1. Obowiązkami trzeba się dzielić;-)
    w waszym wypadku dostajecie 6+ ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ooo macie już podziękowania? A jakie? Przepraszam za dociekliwość, ale uwielbiam czytać o przygotowaniach innych osób do WIELKIEGO DNIA i wszystko z tym związane, bardzo mnie interesuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, ze na naszym blogu pojawi sie jeszcze kilka postów na temat ślubu! Stworzymy też post o podziękowaniach! :) Myślę, że największa kumulacja dot. przygotowań do ślubu będzie od końca kwietnia do czerwca ;) będzie co czytać.

      Usuń
    2. Brzmi świetnie... także czekam z niecierpliwością :D
      U mnie stopniowo pojawiają się aktualizacje postu, więc zapraszam serdecznie w odwiedziny co jakiś czas ;)

      Usuń
  3. Ja tam lubię sprzątać i nie narzekam na to :) Mam nadzieję, że kiedyś z moim facetem też będziemy umieli porozdzielać obowiązki :)
    Wam to wychodzi idealnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Panie Narzeczony, przynajmniej widzisz jak to jest gdy kobieta musi wszystko robić sama ;) A swoją drogą szacunek, że wziąłeś te obowiązki na siebie, zamiast je olać (jak zrobiłaby to większość mężczyzn). Ja niestety zazwyczaj muszę chodzić za moim Małżonkiem i prosić, żeby coś zrobił, a i tak słyszę wtedy "nie dzisiaj"... Ehh, no cóż... ręce i cycki opadają w takich sytuacjach ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wzorowy podział obowiązków :))) Pani Narzeczona - jestem pełna podziwu dla Twojgo sprytu i pomysłowości hihihi :D

    OdpowiedzUsuń
  6. my się bijemy kto będzie sprzątał, bo każdy chce odciążyć drugie, oczywiście zawsze przegrywam, nie daję się długo prosić, żeby dać sobie pomóc:))

    OdpowiedzUsuń
  7. Niezłe zderzenie, kiedy opisujecie to z obu stron.
    Wprawdzie nie mam pojęcia, jak trafiłaś lub trafiliście na naszego bloga, ale wielkie dzięki za komentarz. Gdybyście chcieli planować podróż do Tajlandii (polecamy!), to możemy podzielić się wiedzą i kontaktami. :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam nadzieję że mój Grześ będzie przykładał rękę do sprzątania jak już będziemy razem mieszkać. On jest przeczulony na tym żeby wszystko było na swoim miejscu, a ja nie cierpie kurzu na meblach, i brudu gdziekolwiek indziej, także może jakoś się zgramy :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja też uwielbiam robić pranie :). Mąż czasem narzeka, że robię je zbyt często :P
    My mieszkamy ze sobą prawie 4 lata i od samego początku zgraliśmy się idealnie co do podziału obowiązków. Jest kilka rzeczy, których nie lubię robić, ale uzupełniamy się wzajemnie i dzięki temu nie ma problemów.

    Ps. Obrączki wybraliście b.ładne :)

    OdpowiedzUsuń
  10. no nieźle podzieliliście te obowiązki ;) a obrączki są bardzo fajne ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Moze dobrze zrobic liste i odznaczac co zostalo kiedy, przez kogo zrobione :) My podzielilismy sie na tej zasadzie, ze kto co lubi i w czym jest najlepszy. Maz gotuje, ja zmywam, maz myje podlogi, odkurza, ja piore i sciele narzuty. Psa wyprowadzamy na zmiane dwa razy i raz idziemy z nim razem. Mycie okien i wszystko co wymaga wysilku robimy razem. Czesto jednak pewne rzeczy wymykaja sie spod kontroli, gdy oboje mamy lenia. Wtedy zapraszam gosci i oboje sprzatamy jakby nam sie palilo. Sprawdzony patent :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Sprzątać nawet lubię, jakoś nie mam z tym problemu, czasem tylko tak najzwyczajniej w świecie mi się nie chce :) za to nienawidzę prasować! Ale na szczęście nie muszę tego robić ja ;) a co do zmywania - mam tą samą metodę, zmywam wszystko na bieżąco, by po obiedzie czy kolacji zostało jak najmniej sprzątania :)

    OdpowiedzUsuń
  13. U nas to ja gotuję obiady, a M zmywa. Zawsze tak jest i bardzo mi to opowiada, bo nienawidzę tego robić. Ja sprzątam łazienkę (nie da się go zmusić), on kuchnię, ja myję podłogi, on odkurza. I tak co tydzień :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Brawa dla Pana Narzeczonego!

    Ja zawsze powtarzam mojemu L., że naprawdę nie lubię sprzątać. Wcale nie czerpię z tego radości. Po prostu lubię jak jest czysto i porządek ;) Dlatego gonię go do pomocy. Mamy jeden stały podział - ja gotuję, on zmywa, bo zmywania szczerze nie znoszę. Resztą dzielimy się na bieżąco.

    Co do deski do prasowania to my jej nawet nie posiadamy ;) Oboje się tak ubieramy na co dzień, że nie trzeba rzeczy prasować (poza tym dobrze rozwieszone pranie to połowa sukcesu!). A jak przychodzą święta czy inna okazja i L. musi się męczyć w koszuli to szybko przerabiamy blat w kuchni ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. oj Pani Narzeczono, już wiadomo czemu Pan Narzeczony chciał tak bardzo napisać o kwestiach sprzątania, wyżalić nam się tu bidulek chciał ;) ale my go nie pogłaszczemy i nie powiemy jaki to biedny jest, bo kwestia podziału Waszych obowiązków została sprawiedliwie rozsądzona :) mój chłopak jest też na dobrej drodze aby więcej pomagać, a mniej narzekać!

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja lubię sprzątać. Gdyby mój mąż zarabiał ciut, ciut więcej zostałabym w domu i nic innego nie robiła jak sprzątała :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja osobiście nienawidzę wręcz zmywac :P
    Mogę stać godzinami przy garach ;) ale zmywa mój szanowny eM ;))

    Ps.Tak mi wpadła w oko wasza data 14.10.2005 ..nasza jest identyczna ;)))

    OdpowiedzUsuń
  18. najważniejsze, że dobrze gotujesz :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja nienawidzę zmywać naczyń! Coś okropnego... Nienawidzę myć podłogi szmatą (jak trzeba dokładnie powymywać wszystkie kąty). Ale uwielbiam układać na półkach, wyrzucać niepotrzebne rzeczy, odkurzać i przemeblowywać :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Wspaniale jest wiedziec, ze gdzies na swiecie ludzie kochają się tak jak wy ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Zmywanie naczyń;/ Brrr... Też nienawidzę;p

    OdpowiedzUsuń
  22. To Pani Narzeczona zapraszam do siebie. Tyle u mnie do prania, składania i segregowania..... Ja tego nie cierpię!!!A prasowania.... Brrrrrrrrrrrr
    Chętnie tę przyjemność komuś odstąpię... Za darmo!!!!!!!

    A Pan Narzeczony chyba ścierą przez główkę dostanie, jak zaraz nie przestanie!
    Jak się nie podoba, niechaj sam działa.
    Z uśmiechem serdeczności wysyłam

    OdpowiedzUsuń
  23. U nas jest wręcz odwrotnie jeśli chodzi o sprzątanie, bo ja jestem bardziej pedantyczna, mój partner sprząta, owszem, ale zawsze muszę poprawiać po nim- też rzadko kiedy pamięta żeby po umyciu naczyń przetrzeć chociażby stół, blat, zlew... a mnie takie szczególiki doprowadzają do szału :) Muszę mieć też idealnie zaścielone łóżko, a on to robi tak że mi ręce opadają - chyba specjalnie :)

    Przyjemnie Was się czyta :)

    OdpowiedzUsuń
  24. ohoho brzmi to trochę niepokojąco... nie ma nic gorszego niż druga połówka, która wyręcza się drugą stroną, bo czegoś nie lubi. Mój ex taki był. Proponuję usiąsć i pogadać na ten temat, bo prędzej czy później będzie awantura. Ja też bywam pedantyczna, ale wiem też że każdemu może się zdarzyć wstręt do sprzątania. Mi też się zdarza taki tydzień, że nie mam ochoty patrzeć na mopa ani ścierkę. Ale warto jakieś zasady wypracowac. I faktycznie zrobić 50% na 50%. Swoją drogą Panie Narzeczony podziwiam za dokladność. Mało który facet poczuwa się do sprzątania łazienki, zbierania włosów itd. Brawo! A dla Pani Narzeczonej też mam radę, bo zmywanie to rzecz której też zawsze nienawidziłam. Z czasem jednak zmieniłam je w czynność zupełnie mi obojętna. Zjadam obiad, zakładam rękawiczki gumowe, by chronić paznokcie i myje od razu na bieżąco, bo nie tknę się zaschniętych naczyń. Z reguły zmywam, mój Połówek wyciera talerze...w tym czasie rozmawiamy i jakoś tak nie myślę wtedy o zmywaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ijaaa ale jestescie fajną parą! Koniecznie dodaje do obserwowanych jeśli jest taka mozliwość <3

    www.cookplease.blogspot.com spaghetti pomodoro time!

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja nie cierpię sprzątać i najchętniej wszystkie obowiązki zrzuciłabym na kogoś innego ;p

    OdpowiedzUsuń
  27. love this!
    http://glamourgirl-bg.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  28. Pan Narzeczony widzę że bardzo dokładny w porządkach:D

    OdpowiedzUsuń
  29. Pani Narzeczona to ma dobrze. 93% facetów siedzi do góry z brzuchem przed tv (dobrze, że nie macie tv), a tu proszę, tu sprzątnie, tam umyje. A kobieta może sobie leżeć i pachnieć! :P

    OdpowiedzUsuń
  30. Chętnie będę podczytywać ;)

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja całkiem lubię sprzątać i czasem żałuję, że mam na to tak mało czasu. Bardzo lubię jdenak porządek w domu. Cieszę się, że Kuba mi bardzo pomaga. Nie mamy jednak konkretnego podziału. Jakoś tak jednak wyszło, że ja praktycznie wcale nie dotykam sie brudnych naczyć, a mój mąż zajmuje się zmywarką:) To nasz ulubiony sprzęt i kiedyś chyba napiszę na jego cześć jakiś hymn:) A ja wstawiam pranie, zazwyczaj Kuba je rozwiesza, a ja prasuję. Resztę rzeczy robimy razem, albo na zmianę, według potrzeb.

    OdpowiedzUsuń
  32. Kilka dni temu przypadkiem trafiłam na Waszego bloga :) Zdążyłam przeczytać już wszystkie posty. Bardzo przyjemnie się czyta :) Na pewno będę zaglądać częściej tym bardziej, że jestem w podobnej sytuacji...też wielkie przygotowania bo pobieramy się 3.08.2013 :)
    Pozdrawiam i czekam na kolejny post ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja też nienawidzę myć naczyń i 'umówiłam się' z moim T., że ja gotuje, on myje :)

    Wpadłam przypadkiem i z chęcią zostanę :)
    i ślub mamy niecały miesiąc po was (10.08) :)

    OdpowiedzUsuń