27 marca 2013

Przyjaźń


PANI NARZECZONA

Zastanawiacie się czasem po co wam przyjaciel, albo kto tak naprawdę jest waszym przyjacielem? Ja od zawsze miałam to szczęście, że jakiś przyjaciel się przypałętał. Więcej ich miałam, gdy byłam mała, ale to chyba dlatego, ze wtedy życie było prostsze. Jak byłam mała miałam przyjaciółkę, mogę nawet określić, ze miałam dwie przyjaciółki. Choć jedną trochę zaniedbywałam na rzecz drugiej, ale jednak. Miałam też przyjaciela, najwspanialszego! Był dla mnie jak brat.

Jak jest na chwilę obecną? Na chwile obecną uświadomiłam sobie kto jest tym najprawdziwszym przyjacielem. Co zostało z dziecięcej przyjaźni? Jedna przyjaciółka niby jest, ale nie nazwałabym tego prawdziwą przyjaźnią, bo czasem mam po prostu wrażenie, że zjawia się jak czegoś potrzebuje, z drugą straciłam kontakt mieszka za granicą. Co z przyjacielem? Jest, czasem pogadamy, ale to już bardziej znajomy do którego mam sentyment z dzieciństwa.

Temat ma być jednak troszeczkę inny niż nasze konkretne przyjaźnie choć pewnie jak zwykle oprę się na własnym doświadczeniu. Jak to jest z tymi przyjaciółmi? Zacznę może od relacji damsko-damskiej, bo jest najbardziej skomplikowana. Trudna przyjaźń. Zdecydowanie. Kobiety mają tak, że potrafią się kochać jak siostry, ale nie daj Boże coś się wydarzy nie po ich myśli, a już jest w najlepszym przypadku foch, a w najgorszym obraza majestatu.

Nie wiem czemu, ale często kobieca przyjaźń opiera się na pewnej nieszczerości. Chociaż często ta nieszczerość nie ma na celu obrazić naszej przyjaciółki, ale jakoś tak mamy, że lubimy nasze tak naprawdę koleżanki nazywać przyjaciółkami. To one mówią „co Ty gadasz jesteś szczupła” myśląc jednocześnie, że jednak przydałoby Ci się schudnąć tu i ówdzie.

Ja na szczęście wyzbyłam się takich przyjaciółek i prawdziwą można nazwać relacje trzymam z moją jedyną najważniejsza przyjaciółką. Ją traktuję jak siostrę, z nią staram się być szczera do bólu choć przyznam szczerze, ze czasem jest to trudniejsze niż mogłoby się wydawać, bo przecież przez swoja szczerość nie chcę jej urazić.

Wiem, też, ze czasem mamy się dość i wkurzymy się lekko wzajemnie, ale wszystko idzie szybko w niepamięć. Wiem, że mogę na niej polegać i nigdy mnie nie opuści, chociaż sama nie zawsze umiałam ją w tych trudnych chwilach wesprzeć. Czasem chciałabym ją za to przeprosić, ze nie było mnie przy niej wtedy kiedy tego potrzebowała, ale może los tak chciał? Ona wie, ze kiedy tylko mogłam to wspierałam ją. Czasem jednak wydaje mi się ze powinnam być bardziej obecna.

Wiedziałam, ze się rozpisze o swoich prywatnych sprawach! Kurcze, ale tak już mam ze jestem cholernie wylewna (Pan Narzeczony zdecydowanie mniej, albo można powiedzieć, ze wcale?) Wracając jednak do tej damsko - damskiej przyjaźni, twierdze, że jest to jedna z najtrudniejszych przyjaźni. Uważam też, że mało jest tych prawdziwych przyjaźni damsko - damskich.
Zastanawiam się też czemu jest tak, ze my kobiety tak łatwo jesteśmy w stanie odwrócić się od swojej przyjaciółki kiedy popełni jakiś błąd? Może wy mnie uświadomicie?

Jeśli chodzi natomiast o męsko- męską przyjaźń to tu się rozpisywać chyba nie muszę. Najprostsza przyjaźń. Taka przyjaźń dwóch facetów jest troszkę inna. Oni nie potrafią siedzieć 5 godzin nad kieliszkiem wina i wylewać swoich żalów. Oni powiedzą co myślą, zgodzą się lub nie i tyle. My kobietki będziemy się rozwodzić i lamentować. Oni pokłócą się, ale nie mają focha przez 2 tygodnie tylko dadzą sobie w gębę i jest ok.

Tak, co do przyjaźni postrzegam ją chyba troszkę stereotypowo. Chociaż muszę powiedzieć, ze i faceci potrafią obgadywać! Potrafią na nas kobiety ponarzekać, ale robią to jednak troszkę w inny sposób. Wyróżniam jeszcze jedna przyjaźń najbardziej kontrowersyjną damsko-męską.

Ja mogę powiedzieć zdecydowanie, ze przyjaźnie się z Panem Narzeczonym, ale poza tym też go kocham. Jednak czy można tylko przyjaźnić się z mężczyzną? Uważam, ze można. Nie trzeba od razu kochać. Taka przyjaźń jest jak przyjaźń między rodzeństwem, tak ja to postrzegam. Wyżalimy się, ale nie wiem czy powiedziałabym mojemu przyjacielowi o strefach seksualnych. Czy któraś z was ma taka sytuację i przyjaźni się z facetem, mówi mu o wszystkim? Seksie, okresie, nowych ciuchach, dosłownie o wszystkim? Oczywiście nie mamy obowiązku, mówić przyjacielowi o wszystkim. Czasem jednak fajnie jest mieć kogoś z kim można właśnie dosłownie każdy temat bez krępacji poruszyć, a według mnie tą osobą jest właśnie nasz przyjaciel lub życiowy partner.

Ja nie mam problemu żeby powiedzieć o tym Pannie K. ale będąc w tym wieku nie wiem czy mogłabym mieć takiego przyjaciela mężczyznę, któremu bym tak wszystko mówiła? Jak to jest w waszych przyjaźniach damsko-męskich? Ach i istnieje jeszcze jedna przyjaźń. Przyjaźń w rodzinie, bo przecież możemy przyjaźnić się z siostrą, bratem, mamą czy tatą, a może babcią? To również piękna przyjaźń, ale także jest specyficzna, bo ma swoje zasady.

Dlatego ja podkreślam, że przyjaźnię się owszem w 100% z Panem Narzeczonym w 99% z Panną K. w 80% z moja siostra i 50% z moją mamą. Myślę, ze to sprawiedliwy podział! Tak sobie to dzielę, ale to sfera każdego z nas. Po części intymna i to od nas zależny jak nasza przyjaźń wygląda.


PAN NARZECZONY

Niewiele mogę napisać na temat przyjaźni ze względu na to, że nikogo prócz Panią Narzeczoną nie mogę nazwać przyjacielem. Mamy wspólnego przyjaciela, można powiedzieć, że przyjaciela rodziny, ale własnego nie posiadam i nie przypominam sobie, abym kiedykolwiek posiadał.

Zdaję sobie sprawę z tego, że to tylko i wyłącznie moja wina, jednakże w pewnym momencie życia oddałem cały swój wolny czas naszemu związkowi, a jak doskonale wiadomo przyjaźń należy pielęgnować i się o nią starać. Ja wybrałem tą damsko –męską.

O tego rodzaju przyjaźni można długo dywagować czy istnieje takowa itd. ale dla mnie to nudne, napisano o tym nie jedną książkę i nakręcono nie jeden film, wolę się skupić na tym jak różna jest przyjaźń kobiet i mężczyzn.

Jeśli myślę o przyjaźni damskiej to pierwsze słowo jakie ciśnie mi się na usta to „PSIAPSIÓŁKA” i oddaje ono mniej więcej 30% tej relacji. W tych trzydziestu procentach mogę zawrzeć również fakt, kiedy dwie kobiety nazywają się przed sobą przyjaciółkami, choć same w to nie wierzą i tak nie myślą. Gdzie wiedzą i czują, że jedna na drugą nie może liczyć, a ich sporadyczne spotkania ograniczają się jedynie do ploteczek- ale PSIAPSIÓŁKI na zabój! Kiedy się rozstają opowiadają w świat dalej historie zasłyszane i przekazane w największej tajemnicy.

Istnieją również zdrowe relacje ciągnące się latami, przerywane większymi i mniejszymi sprzeczkami. No właśnie sprzeczkami, jeśli pokłócą się dwie kobiety to po pierwsze o byle pierdołę, po drugie pierdoła urasta do niewyobrażalnej rangi, a po trzecie kłótnia trwa dniami, tygodniami, a niekiedy nawet miesiącami!

Psiapsiółki robią ze sobą wszystko!
-wypłakują sobie w ramiona
-chodzą razem do toalety, zmieniać podpaski, robić siku i Bóg wie co jeszcze!
-zwierzają ze spóźniającego okresu
-dzielą przeżyciami (także, a może przede wszystkim erotycznymi)
-chodzą na imprezy i na facetów (i to pierwszy punkt kiedy nie różnią się od nas, no my chodzimy na panienki oczywiście)
-trzymają głowę nad kiblem jak rzygają
-chodzą na zakupy
-gadają o wszystkim godzinami, godzinami, bez przerwy!!!

Kosmetyki. Spóźnia mi się okres. Ładną mam fryzurę? Muszę zrobić test ciążowy. Gdzie kupiłaś te buty? Chyba przytyłam. Pokłóciliśmy się. Wolisz smoky eyes czy takie bardziej delikatne? Jakich tamponów używasz? Widziałaś Top Model? Czy ja mam małe cycki? Ten kolor mi pasuje? Okres mi się spóźnia. Patrz jaki sobie nowy komplecik kupiłam…
Tak w kółko, kiedyś w tym uczestniczyłem to wiem.

A faceci?
Tu sprawa jest prosta jak drut! Facet potrzebuje kompana żeby iść na imprezę, zrobić coś głupiego, poradzić się jakie kupić opony i czasem ponarzekać przy piwku na swoją kobietę. Faceci kłócą się niezwykle rzadko, jeżeli dojdzie już do jakieś sprzeczki to zażegnana jest w 5 min. Mogę śmiało powiedzieć, że jak facet ma się z czegoś zwierzać drugiemu to musi się to oprzeć o jakiś dobry trunek, bo bez tego nie pójdzie. Taką blokadę mamy, że słowotok popuszcza dopiero po 3 piwie.

Wyobrażacie sobie, iż widzicie jak dwóch kolesi wchodzi razem do kabiny w kiblu? –GEJE!!! Czemu nikt nie krzyczy tak na kobiety? Powiem więcej nikt się nie dziwi takiemu zachowaniu kobiet? It’s natural ?!

Jeżeli facet rzyga to idzie to zrobić, aby następnie kontynuować z przyjacielem imprezę i nie potrzebuje, aby ktoś mu trzymał włoski.

Reasumując cieszę się z tego, że wisi mi coś między nogami, przez co wszystko jest prostsze!

18 komentarzy:

  1. Przyjaciół poznaje się w biedzie - zgadzam się z tym stwierdzeniem w stu procentach. Ja generalnie unikam nazywania kogoś przyjacielem. Mam dwie bliskie koleżanki, które mogłabym określić tym mianem, ale boję się, że to ja mogę zawieść. Kiedyś, za czasów liceum, w pierwszej klasie przede wszystkim, miałam bardzo wielu 'przyjaciół'. Dopiero z wiekiem przyszło opamiętanie: przypinanie etykiet na siłę, bo fajnie brzmi słowo 'przyjaciel' to jak dla mnie dziecinada i coś zbędnego. Inna sprawa, że można żyć bez 'metkowania' osób w otoczeniu, a życie kiedyś zweryfikuje jakie uczucie łączy z drugim człowiekiem. Najważniejsza jest jakość, a nie ilość. Najważniejsze by relacja z tą drugą połową opierała się na przyjaźni.

    OdpowiedzUsuń
  2. przyjaźń to bardzo trudna kwestia.. jeżeli chodzi o przyjaźń damsko - damską, to trzeba mieć ogromne szczęście żeby taka przyjaźń przetrwała próbę czasu i odległości, często też w tą przyjaźń wkrada się zazdrość, ale i z tym da się walczyć, trzeba tylko chcieć, bo o każdą przyjaźń bez wyjątku trzeba dbać! przyjaźń damsko - męska jest nieco prostszą kwestią, bo albo się przyjaźnimy i traktujemy aseksualnie albo powstaje z tego uczucie, mam takiego przyjaciela, przyjaźnimy się od 13 lat i mieliśmy wzloty i upadki, ktoś się zadurzył w kimś, ktoś był zazdrosny, ale przetrwaliśmy i oboje jesteśmy teraz w szczęśliwych związkach :) mój Mężczyzna też nie od razu stał się moim obiektem westchnień, pierwsza była przyjaźń, która przeobraziła się w coś pięknego:) o przyjaźni męsko - męskiej niewiele mogę powiedzieć, ale wydaje mi się, że nie jest ona dużo prostsza od tej damsko - damskiej, i oni czasami wypłakują się sobie w ramię tylko się do tego nie przyznają! dla mnie najtrudniejszą kwestią jest jednak przyjaźń w rodzinie, uważam moją siostrę i moją mamę za moje przyjaciółki, ale to nie jest typowa przyjaźń gdzie mogę wszystko im powiedzieć, chyba zależy mi bardziej na tym aby je zadowolić niż na samozadowoleniu..

    OdpowiedzUsuń
  3. To wszystko prawda! Ja mam przy tym jeszcze jeden problem... Spotkałam w swoim życiu kilka kobiet/dziewczyn, które uważałam za swoje przyjaciółki (ale takie naprawdę!), byłam w stanie wiele dla nich poświęcić i starałam się być zawsze szczera. Jednak one po jakimś czasie znikały, odcinały się ode mnie, urywały kontakt. Jakby im nie zależało na mnie zupełnie przez ten czas... Dlatego teraz już nie wierzę w coś takiego jak przyjaźń. To nie istnieje! Mogą być tylko miłość i silna więź z drugim człowiekiem (emocjonalna lub więzy krwi). Tylko wtedy jesteśmy w stanie poświęcić się dla tego człowieka i być szczerym w stosunku do niego. Ależ się nakręciłam... ;)
    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam dziś po południu na nowy post ;)
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  4. Hahaa świetna wypowiedź Pana Narzeczonego, 100% prawdy!

    www.cookplease.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Moimi prawdziwymi przyjaciółmi jest mój narzeczony i moja mama :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Za czasów szkolnych też miałam 'przyjaciółki', ale szkoła się skończyła, kontakt z nimi zanikł,i jakoś tak samo się rozsypało. Teraz moim jedynym przyjacielem jest mój Mąż, z którym najpierw zaczęłam od przyjaźni a po kilku miesiącach zrodziła się z tego miłość, która doprowadziła Nas do ołtarza :)
    Mam co prawda jakieś tam koleżanki, ale to tylko koleżanki i nic więcej..

    OdpowiedzUsuń
  7. Z facetem też się przyjaźnię ale wszystkiego nie można im mówić:) mam kilka prawdziwych przyjaciół i chyba jestem szczęściarą. Są tacy, z którymi nie ma stałego kontaktu codziennie ale jak przychodzi co do czego to wiesz, do kogo można się odezwać. Stara prawda, że przyjaciół poznaje się w biedzie. Utrata przyjaciela dla mnie jest czymś najgorszym, niezależnie od przyczyn. Tak sobie myślę, że jestem najlepszym przyjacielem dla moich przyjaciół:) mogą zawsze na mnie liczyć i mam nadzieję, że to działa w drugą stronę:))
    pozdrawiam i życzę wielu przyjaźni!:)

    OdpowiedzUsuń
  8. w podstawówce miałam jedną najlepszą przyjaciółkę przez 3 lata. w gimnazjum drugą, nawet jeszcze większą. po gimnazjum utrzymywałyśmy kontakt, ale bardzo się zmieniła, nowe środowisko, znajomi.. ostatnio nawet próbowałam się do niej przekonać, odzyskać przyjaźń, ale nic z tego. każdy żyje jak chce, ale nie mam ochoty w tym uczestniczyć. w liceum miałam paczkę bliskich kumpelek. z 3 nie utrzymuję kontaktu, z jedną sporadycznie, ale jest ok, a z ostatnią mieszkałam przez rok. teraz się często widujemy, ale nie jest to typowa babska przyjaźń. teraz za przyjaciółkę uważam dziewczynę, którą znam 15 lat. ale widzę, że to mi zależy, ja się staram.. ehh.. ale się rozpisałam ;) musiałam się wyżalić :D

    www.mojezycie-przedslubem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo ciekawy post:) W sumie postrzeganie przyjaźni zawsze opiera się na stereotypach, jednak przyjaźń straciła na wartości i w dzisiejszych czasach trudno o przyjaciół. Widzę to na swoim przykładzie. Idąc od szkoły podstawowej- masa przyjaciół, gimnazjum- również, szkoła średnia- zupełnie nowi przyjaciele, z poprzednimi zero kontaktu, studia- brak już całkiem bliskich osób, "wyścig szczurów", każdy udaje kogoś innego, byleby coś osiągnąć, egoizm i patrzenie na świat przez pryzmat konsumpcjonizmu. Takie jest moje odczucie. Jedynie teraz mogę polegać na rodzinie i chłopaku. Reszta to tylko znajomi albo koledzy, koleżanki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się. Tak niestety jest. Dokładnie tak..

      Usuń
  10. Przyjaźń kojarzy mi się z zawodem. W ogóle to sama nie wiem, czy wierzę w przyjaźń, w trwałą relację pomiędzy ludźmi.

    Kobiety rzeczywiście bardziej analizują i emocjonalniej podchodzą do wszystkiego. Myślę, że dłużej chowamy urazy, jesteśmy bardziej pamiętliwe i złośliwe czasem :P Faceci przywalą sobie i są nadal kumplami. I to akurat mi się w nich podoba. Że nie komplikują sobie niepotrzebnie życia tak jak my.

    OdpowiedzUsuń
  11. Pan Narzeczony - genialnie napisane ! dużo w tym prawdy! uśmiałam się!:)

    OdpowiedzUsuń
  12. też czasami się zastanawiam kto jest tym prawdziwym przyjacielem, a przyjaźni męsko-męskiej czasami zazdroszczę, bo jest taka beztroska:) no bo dziewczyny/kobiety biorą jednak wszystko za bardzo do siebie.
    Pan Narzeczony - świetnie napisane :D

    OdpowiedzUsuń
  13. oczywiście, że facet facetowi nie musi trzymać włosków, bo większość ma jednak te włoski króciutkie :P Ale to prawda chyba z tą przyjaźnią męsko-męską, która chyba zostaje poszkodowana ostatnimi latami przez gejowskie stereotypy, co bardzo fajnie zostało pokazane w brytyjskim serialu Sherlock. Facet z facetem nie pójdą normalnie na obiad bez cienia podejrzeń ze strony innych, że być może są gejami. Dawniej tak nie było. Szkoda tego.

    OdpowiedzUsuń
  14. hehe, Pan Narzeczony bardzo rozbawił mnie wizją damskiej przyjaźni, choć sporo w niej prawdy :). Co do przyjaźni damsko-męskiej, o której pisze Pani Narzeczona, cóż. Moim zdaniem nie istnieje, bo wszystkie moje związki, bo poprzednie dwa i obecny zaczęły się od przyjaźni, która trwała około rok czasu.

    OdpowiedzUsuń
  15. Wypowiedź Pana Narzeczonego Genialna^^

    OdpowiedzUsuń
  16. to ja na wesoło troszeczkę w temacie o przyjaźni... Kto z Was w środku nocy zrobiłby coś takiego??? świetny wiral:-)
    https://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=feQXgv_BHGs

    OdpowiedzUsuń