25 marca 2013

Ślubne przygotowania w toku?

PANI NARZECZONA


W końcu pomału ruszyły przygotowania do ślubu, ale też z oporem. Zaczęło się od tego, ze postanowiliśmy z Panem Narzeczonym wybrać się w piątek w poszukiwaniu garnituru ślubnego. Łatwo nie było. Po wejściu do galerii Pan Narzeczony zauważył salon urody i od razu stwierdził, ze może byśmy poszli i odświeżyli sobie łapki. Sama byłam w szoku. 

Zapał Pana Narzeczonego przed wyjściem w poszukiwaniu garnituru ślubnego sięgał zenitu!

Pan Narzeczony na fotelu manikiurzystki wyglądał przezabawnie, jako że ma taką pracę, a nie inną (pracuje w drogownictwie) to jego dłonie wymagały według mnie chyba piły łańcuchowej żeby je doprowadzić do porządku. Ku mojemu zdziwieniu po 30 min Pan Narzeczony miał ręce niczym rasowy biznesmen, a ja z rozpędu stwierdziłam, ze chcę jeszcze jakiś odlotowy lakier i hybrydę. Tak tez spędziliśmy tam z 2 godziny, a garnituru dalej brak. 



Po wypielęgnowaniu dłoni ruszyliśmy w stronę pasażu jednak po drodze stwierdziliśmy, że zbliżają się urodziny Pana Narzeczonego i można by wstąpić i sprawdzić jakie zegarki oferują. Tak też kolejną godzinę jakimś dziwnym trafem przeznaczyliśmy na wybieranie zegarków, a Pan Narzeczony wybrał aż trzy! 


W końcu jednak stwierdziłam, że albo się weźmiemy za przygotowania i pójdziemy dziś wybrać garniaka, albo krucho będzie. Skierowaliśmy więc swoje kroki od razu do odpowiednich sklepów, jednak jakież było nasze zdziwienie, gdy w całym sklepie włączyły się wielkie dmuchawy, zawył alarm i ogłoszono ewakuację spowodowaną pożarem! Zgłupieliśmy. 

Jednak ja nie dałam za wygraną Pana Narzeczonego pod pachę i do punktu informacyjnego (niech się pali ja muszę wiedzieć czy na pewno) Pytam Pani czy uciekać, a ona że to pomyłka i jednak żadnego alarmu nie ma! Super! Wracamy do eleganckiego sklepu i w końcu przymierzamy, a raczej Pan Narzeczony przymierza. 



Szczerze, nie umiem powiedzieć czy garnitur na nim dobrze leżał, ja się na tym kompletnie nie znam. Wiem tylko, że ma być głęboka czerń lub głęboki granat i mucha, a to czy tu się ma marszczyć czy nie to nie mam w ogóle pojęcia! Nic więc nie kupiliśmy i ostatecznie doszliśmy do wniosku, że Pan Narzeczony wybierze się na łowy z moim tatą, ponieważ on z pewnością ma lepsze pojęcie co gdzie i jak ma leżeć. 

Z tego wszystkiego zapomniałam kupić podwiązki, bo taki również był cel naszej podróży, ale mam nadzieję, ze dziś znajdę chwilę i już sama wybiorę się po sklepach z bielizną  Muszę się jeszcze pochwalić, ze na mojej głowie nastała mała rewolucja i zmieniłam kolor z rudego na blond. 


Wydaje mi się jednak, ze do ślubu kolor ten jest za jasny, a wolałabym wyglądać bardziej naturalnie, dlatego na następne farbowanie poprosiłam mojego fryzjera, żebyśmy przyciemnili co nieco kolor. Natomiast fryzura wyszła wspaniale! Jest dokładnie taka jaką chciałam! 


 




Z przygotowań to tyle na razie. Zbliża się Wielkanoc, a my z Panem Narzeczonym przez ten brak słońca nawet nie czujemy tego, że trzeba koszyczek stroić, bo w taka pogodę wypadałoby chyba bardziej choinkę ubrać! Brrr!

PAN NARZECZONY

W końcu przygotowania do ślubu drgnęły, szczególnie jeżeli chodzi o mnie!
Korzystając z okazji, iż udało mi się wrócić z delegacji o jeden dzień szybciej, postanowiliśmy z Panią Narzeczoną spożytkować ten czas na poszukiwanie dla mnie garderoby i dodatków.



Dodatkiem bez jakiego nie wyobrażam sobie iść do ołtarza był zegarek, który zobowiązała się kupić Pani Narzeczona. Dlaczego? –bo jakieś dwa lata temu zbiła mój ukochany czasomierz, który zresztą sama mi podarowała na urodziny. Tak oto Pani Narzeczona postanowiła mi tę stratę wynagrodzić w postaci nowego.

Wybraliśmy się zatem na poszukiwania do centrum handlowego i już po 5 minutach ekspedientka wyłożyła kilkanaście modeli, które wpadły mi w oko. Wyłoniłem 3 egzemplarze a jako że wszystkie strasznie mi się podobały i przewidziałem budżet Pani Narzeczonej, zażyczyłem sobie 2 egzemplarze od mojej konkubiny (jak dumnie to brzmi, KONKUBINA! haha) a jeden postanowiłem kupić sobie sam!

Jako, że najważniejszy element ubioru kupiliśmy, można było rozpocząć poszukiwania garnituru. Po wizycie w trzech sklepach, w których albo nic nam nie odpowiadało ze na wyglądu lub nie było mojego rozmiaru trafiliśmy do butiku po którym niczego nie oczekiwałem. Weszliśmy bardziej z ciekawości.

A tu BACH! JEST! PASUJE!


Jeżeli wszystko dobrze pójdzie to jeszcze przed świętami kupimy garnitur i pozostanie nam tylko odnalezienie idealnej koszuli i muszki, bo buty już są.
Co najważniejsze, cena garniaka jest bardzo przystępna i prawdopodobnie kupie sobie jeszcze jakąś super marynarkę na drugi dzień.

32 komentarze:

  1. Pan Nareszony potrafi zaskoczyć - wydawało mi się, że żaden facet nie da się zaciągnąć do salonu urody, ba! żeby zadbać o swoje dłonie! :D Naprawdę, pełen podziw :)
    Pani Narzeczona natomiast ma genialne paznokcie i w ogóle, rrr, też chcę taki jeden oryginalny paznokietek! <3 śliczne.

    Ale zasmuciła mnie zmiana koloru. Uwielbiałam ten Twój rudy kolorek włosów, Pani Narzeczono! :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale się uśmiałam ;-) wychodzą z domu w konkretnym celu, a załatwiają 100 innych spraw :-) fryzurkę masz super!

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ładna fryzura:) Ponadto życzę powodzenia w załatwianiu kolejnych formalności;) U nas garnitur i jego wybór był dość ciężkim zagadnieniem. Ku memu zdziwieniu niewiele egzempalarzy było przewidzianych dla wysokich mężczyzn. W końcu udało się wybrać całkiem znośny w poznańskim próchniku i nienaganny jakościowo;)
    Prezentowane przez Was garnitury wyglądają super. Bardzo lubię ciemne, a czarne to już w ogóle :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pan Narzeczony powinien być przykładem dla innych mężczyzn! Nie tylko kobiety powinny dbać o dłonie. Nie ma nic gorszego jak pokłady smarów za męskimi paznokciami. Pozdrawiam Was ciepło! ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak ja się ciesze że mamy jeszcze tyle czasu:) ale i tak pewnie szybko przeleci:) Kolor włosów bardzo mi się podoba:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Ach to musi być stresujące, takie przygotowania do własnego wesela :) Ja najbardziej się boję, że mój facet mnie nie podniesie, gdy trzeba będzie przenieść mnie przez próg:) Ważę co prawda może 60 kg, ale strach jest i mam nadzieję, że to ślubu będę chudzinką :D I aż miło popatrzeć, jak Twój przyszły mąż oddaje się zabiegom w salonie, mój nie dałby się na to namówić :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak kiedyś powiedziałam mojemu facetowi, ze przed naszym ślubem będzie musiał pójść do kosmetyczki, aby zrobiła mu ładne dłonie to powiedział, że w życiu nie pójdzie. A dłonie ma z czarnideł jak ja to nazywam, bo jest mechanikiem :P
    A jaki jest Twoj naturalny kolor włosów?
    Fajny ten garniturek, podoba mi się :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój naturalny kolor to ciemny blond :) dlatego jednak będę ten kolor przyciemniać :)

      Usuń
    2. Stwierdzam iż w rudym było ci bardziej do twarzy :)

      Usuń
  8. Pan Narzeczony wygląda fenomenalnie w garniturze z muchą! A Ty po prostu cudnie w tej fryzurze! Jest idealna! I racja - trochę ciemniejszy kolor, może jakieś ciemniejsze pasemka wyglądałyby lepiej. O tak :D

    U mnie już wiosna i wiosenny lookbook z Promodem i Pretty Gril oraz delikatny, rozświetlający makijaż :) Będzie mi bardzo miło, jeśli zajrzysz i zostawisz po sobie komentarz! Buziaki! ;*

    OdpowiedzUsuń
  9. Hahaha świetny reportaż :D


    www.cookplease.blogspot.com :) nowy przepis!

    OdpowiedzUsuń
  10. ładna fryzura, taka delikatna, kolor też ale chyba jednak wolałam Cię w ognistych lokach;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogłabym Cię prosić o to, żebyś na moje komentarze tutaj odpowiadała pod nimi, a nie pod moimi postami dotyczącymi jedzenia?:) Tort Sachera ma niewiele wspólnego w blond włosami. Ludzie, którzy szukają potraw, w komentarzach raczej spodziewają się czegoś na ich temat. Gdyby wszyscy, którym wpisuję komentarze, dotyczące sztuki, mody itd. odpisywali nie pod swoimi postami tylko np. pod moim jedzeniem, to mogłoby się zrobić zbyt duże zamieszanie. Zapraszam do komentowania moich postów, cenię każdy komentarz, mam nadzieję, że się nie gniewasz i rozumiesz. Pozdrawiam;)

      Usuń
    2. Hehhee jak najbardziej :) nie wiedziałam, że Ci to przeszkadza! Wcale się nie gniewam! Pozdrawiam :)

      Usuń
  11. nie wyobrażam sobie swojego Mężczyzny w salonie urody (no chyba, że na jakichś masażach...)

    lubię czytać te Wasze perypetie :)

    w blondzie wyglądasz bardzo ładnie, choć w ciut ciemniejszym tonie może być jeszcze korzystniej (:

    OdpowiedzUsuń
  12. niech się pali ja muszę wiedzieć czy na pewno hehe ja też bym tak zrobiła :P bardzo ładna fryzura, ślicznie Ci w niej :) też uwielbiam połączenie garnituru z muchą, na moje oko garnitur dobrze leży, ale ja się tam nie znam ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. ... ze Wam tak sie chce..../smiech/
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
  14. Haha Mój pracuje przy kostce brukowej, więc jego łapy też pójdą do kosmetyczki na manicure;D
    Ładnie CI w tym blondzie, choć trochę wydaje mi się,że za blado.. ;)
    Widzę,że Wy też, jak idziecie na zakupy to załatwiacie po drodze 100 innych rzeczy :D hih

    Ja jeszcze fryzury próbnej nie miałam :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Post w stylu co robić by się nie narobić :D.
    Zaieram się do auki jak Wy do kupowania garnituru, graty ^^

    OdpowiedzUsuń
  16. Lepiej Ci w ciut ciemniejszym kolorze :) Ja probnej fryzury nie mialam, ale po prostu wiedzialam, ze chcialam miec koka z boku. A kompletnie zapomnialam meza zabrac na mainicure, oj, oj.
    PS odnosnie pisanek , zasotsowalam marker do cd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez tak uważam dlatego zmieniam kolor na ciemniejszy :)

      Usuń
  17. prześlicznie wyglądasz w tej fryzurce !:D a Pan Narzeczony i tak należą mu się gratulacje że wytrzymał tyle czasu na zakupach xd :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Wybór garnituru jeszcze przed nami i powoli zaczyna mnie to przerażać, bo znam się na tym jak i Ty ;]

    OdpowiedzUsuń
  19. No Pan narzeczony wygląda rewelacyjnie!!!! Super!!!

    OdpowiedzUsuń
  20. Wyglądasz slicznie! A pan narzeczony - no, no :) faceci potrafią czasami zadziwiać :D I fakt, ciemniejszy kolor bedzie bardziej naturalny.
    Obs.

    OdpowiedzUsuń
  21. Ten kolor jest całkiem niezły, ja od zawsze bałam się pofarbować włosy i do tej pory nigdy tego nie zrobiłam. Mam naturalny jasny blond, w lato mam refleksy i ogólnie jest całkiem ładny ale chciałabym coś zmienić, hmm :)

    Jak tak na was patrzę to mi serce ściska, bo właśnie tak wyobrażałam sobie moją przyszłość z tym facetem.eh

    A co do fryzury ślubnej to ja polecam wpiąć żywe kwiaty, bardzo mi się to podoba, np frezje, ale to już wedle gustu : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W fryzurę będzie wpięty żywy kwiat :)

      Usuń
  22. Paznokcie nie w moim stylu, ale fryzury ślubne już tak:) Widzę, że garnitur wybieraliście w Giacomo, pracowałam tam kiedyś:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo podoba mi się fryzura Pani Narzeczonej. Nie jest tandetna jak niestety często się to zdarza na weselach. Ta ma w sobie klasę, szyk, elegancję, jest taka delikatna, wręcz idealna!
    Co u Pana Narzeczonego mogę pochwalić to z pewnością elegancka mucha, dodaje ona takiej klasy, sprowadza wydarzenie do tego o najwyższej randze.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  24. Podoba mi się, że wybraliście muszkę:) Mój K też chcę muszkę;)

    OdpowiedzUsuń