10 kwietnia 2013

Muzyka

PANI NARZECZONA


Nigdy nie byłam jakoś specjalnie muzykalna. Nie miałam też po kim odziedziczyć talentu do śpiewania. Mimo, że śpiewać nie umiem, muzyka nie jest moim narkotykiem, to jednak zawsze gdzieś o tę strefę się ocierałam. W domu muzyka była u nas zawsze podczas sprzątania, czyli co sobotę lub piątek i zawsze podczas imprez, ale to chyba normalne.

W dzieciństwie dorastałam wokół tematów rockowych, bluesowych, popowych i nie były mi obce utwory takich wykonawców jak Lady Pank, Nocna Zmiana Bluesa (do tej pory moi rodzice jeżdżą na coroczny festiwal im. Ryśka Riedla), Tadeusz Nalepa, Eric Clapton, Bryan Adams, Dżem, Czerwone Gitary, Madonna czy oczywiście Michael Jackson.


Moi rodzice mają wielką gablotę płyt z właśnie taka muzyką. Chyba moją ulubioną płytą z tej kolekcji jest płyta Dirty Dancing. Klasyka. Nigdy z rodzicami jakoś specjalnie nie śpiewaliśmy chyba, ze akurat było tak, że jechaliśmy autem, ale to ja najczęściej darłam się wniebogłosy (nie jestem w stanie stwierdzić jak oni to znosili, do tej pory zdarza mi się jechać z Panem Narzeczonym i jak tylko oboje mamy taki dzień jedziemy i „śpiewamy”)



Nie wiem też czemu tak mam, ale strasznie irytuje mnie jak ktoś nuci, jak ma świetny głos niech nuci jak najbardziej, ale jak słoń mu nadepnął na ucho jak np. Panu Narzeczonemu to cicho sza! Pan Narzeczony niestety ma to do siebie , że uwielbia nucić robi to ciągle. Jak myje naczynia, gotuje, obiera, układa, ubiera się, myje...a ja biedna to znoszę...ledwo, ale już się przyzwyczaiłam.

Pan Narzeczony zawodzi, a najbardziej w nuceniu takiego zawodnika wkurza mnie to, ze potem nie mogę sobie spokojnie pomyśleć, tylko taka piosenka np. „Happy happy people” cały czas leci mi po głowie, uczepi się jak rzep, a ja nie mam chwili spokoju, bo najpierw nuci Pan Narzeczony, a potem moja głowa ! Brrr!

Wracając jednak bardziej do muzyki, niż śpiewania muszę powiedzieć, ze chyba jak u każdego mój gust muzyczny kształtował się i pewnie kształtować się jeszcze będzie. W podstawówce hitem była Britney Spears miałam nawet jej płytę. Potem do mojego życia wtedy jeszcze na przełomie podstawówki, a gimnazjum, weszły takie klimaty jak Peja, 18L, Liroy, Ascetoholix, 3W, istna amatorka Hip-hopu.

Potem dokładnie poziom gimnazjum jakoś nie wiem czemu przeszłam na taki bardziej zagraniczny rap, reggae i pop czyli oczywiście Eminem, Sean Paul, Black Eyed Peas, Rihanna, może dlatego, ze był to okres kiedy chodziłam na taniec i konieczne do tego mojego gibania były murzyńskie rytmy.



W liceum i na studiach się uspokoiłam i wynormalniałam. Tak jest do teraz i strasznie uwielbiam słuchać takiej muzyki, którą wpajano we mnie w dzieciństwie, ale mam też swój własny muzyczny świat, na który składają się tacy muzycy jak Monika Brodka (cudowna płyta Granda, ale również jej stara twórczość jest dla mnie jak najbardziej ok. Bardzo lubię jej piosenkę „Miał być ślub” – mam nadzieje, ze ja tak jednak nie skończę hehe) uwielbiam słuchać Lady Punk, Myslovitz, Czesława Mozil (nie znałam jego osoby jeszcze jak go słuchałam, ale obecnie gdy pojawił się w mediach jego postać średnio mnie zachwyca, natomiast staram się oddzielać osobowość muzyka od tego co tworzy) czasem jak mam ochotę posłucham też Red Hotów, Rolling Stonsów czy innych takich, ale to już bardziej działka Pana Narzeczonego choć nie powiem takie gitarowe klimaty są dla mnie jak najbardziej ok. Jednak na co dzień wole coś spokojniejszego.

PAN NARZECZONY

Muzyka od zawsze towarzyszyła mojemu życiu jak zresztą każdego człowieka od zarania dziejów. Kiedy to byłem w przedszkolu i wszyscy słuchali smerfnych hitów, ja miałem fobie na punkcie Backstreet Boys tylko z tego powodu, że kolega miał ich kasetę i ja również, koniecznie chciałem ją mieć. 

Pamiętam to jak wczoraj, rozpakowałem paczkę na Wielkanoc, a w środku znajdowała się upragniona kaseta i to jeszcze ORYGINALNA! – w tamtych czasach to kosmos. Byłem w szoku i puszczałem w kółko jeden utwór nucąc: „Everybody! Rockyour body! Everybody"  nie wiedząc co to znaczy. 

Później długo, długo nic się nie wykształciło poza różnymi utworami disco polo puszczanymi przez rodziców, byli nawet na festiwalu disco polo w Spodku w Katowicach. Następnie na krótki okres czasu pojawił się Enrique Iglesias, Tattoo, przez co widać, że moją uwagę wzbudzały głównie zespoły, które były aktualnie na fali, czytaj promowane przez wytwórnie płytowe. 

Około roku 2001/2002 w Polsce rozgościł się na dobre rap i tam znalazłem swoje miejsce, aby już po niespełna dwóch latach odkryć muzykę techno, słuchając ciągłego yc, yc, bęc!
Po elektronicznej stymulacji, w której niektórzy przedstawiciele łysoli trwają do dziś, mój zresetowany mózg zapragnął słuchać znów muzyki POP. 

Nikomu chyba nie muszę przedstawiać trzech dziewczyn wymachujących rękami jak sparaliżowane z Las Ketchup w piosence Asereje lub grupki facetów śpiewających na skrzydle samolotu -O-Zone - Dragostea din tei. Wraz z rozwojem portalu You Tube zacząłem słuchać innych gatunków muzycznych i sięgać do znacznie odległych czasów w których grali Beatles, Rolling Stones, Bob Marley, Jimi Hendrix.



I tak mi zostało po dziś dzień, że słucham wszystkiego co mi w ręce wpadnie.  

37 komentarzy:

  1. Ja uwielbiam wszelakie "staruszki" i pomimo hip-hopu w gimnazjum, czygothic metalu w liceum wracam do nich ciągle;)

    OdpowiedzUsuń
  2. szczerze, to czytając historię muzycznego dorastania wg Pani Narzeczonej, to tak jakbym widziała siebie, przeszłam przez identyczną drogę ;) uwielbiam też Brodkę :) chociaż teraz moja muzyczna dusza skłania się zdecydowanie ku alternatywnemu rockowi i indie rock ;)

    p.s. podobnie jak Pan Narzeczony lubię sobie ponucić, a że słoń nadepnął mi na ucho, i że mój chłopak jest muzykiem, to robię to tylko jak jestem sama ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Indie rock? Ciekawe pierwszy raz słyszę! :)

      Usuń
    2. o tak, skoro pierwszy raz słyszysz, to zapoznaj się koniecznie , bo to swietna muzyka :)

      Usuń
    3. polecam na początek The Killers i King of leon, czasami słuchamy jakieś muzyki i nie wiemy, że to właśnie taki gatunek, bo teraźniejsze zespoły gatunki uwielbiają mieszać :) indie rock pochodzi od independent rock :)

      Usuń
  3. Ja podobnie jak Pan Narzeczony uwielbiałam w podstawówce Backstreet Boys;) Później do grona faworytów doszedł zespół Spice Girls;) Obecnie nie mam jakiegoś swojego typu, słucham piosenek różnych wykonawców, które wpadną mi w ucho;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jedynie w podstawówce zbierałam karteczki z Spice Girls :D heheh

      Usuń
    2. ooo tak te karteczki z Spice Girls! chyba jeszcze gdzieś leżą na strychu:D

      Usuń
  4. ja uwielbiam rocka. z takich rockowych zespołów to najbardziej Linkin Park! Bardzo lubię też Dżem, Irę, Erica Claptona (mieliśmy jechać na koncert w czerwcu, ale już nie ma biletów :( ), Dire Straits. Ostatnio słucham też Adele i Lany del Rey ;)

    www.mojezycie-przedslubem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. To ja mam tak jak Pan Narzeczony - nucę, choć słoń mi nadepnął na ucho, a K. powtarza, że kocha mnie, dopóki nie śpiewam. On z kolei muzyk ze słuchem absolutnym, gra na kilku(nastu) instrumentach - śpiewa tak, że mam ciary. Przeciwieństwa się przyciągają :)

    OdpowiedzUsuń
  6. jako mała dziewczynka uwielbiałam Queen i Freddiego:) potem był rock, punckrok, hip hop, d&b, dużo elektroniki, a teraz otworzyłam się na wiele nowych gatunków, człowiek im starszy tym bardziej otwarty, w każdym gatunku można coś ciekawego znaleźć, kocham depeche mode od 15 lat i pewnie umrę jako ich fanka bo prawdziwa miłość nigdy się nie kończy;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam prawdziwych fanów Depeche Mode :) są na tyle świrnięci, ze nawet swojego syna nazwali Alan :)

      Usuń
  7. oj ja nie ma sprecyzowanego mocno gustu muzycznego - to co czuje jak sie czuje tego slucham- sa tu divy jak withney h a także the doors wiec co kto lubi hehehe

    OdpowiedzUsuń
  8. wow jak opisane. ja słucham po prostu radia =D

    dziś zapraszam na kurczaka curry!
    www.cookplease.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. użyłam już do niego 12-stki więc wolałam mąki dodać odrobinkę

      Usuń
  9. O, matko kochana! Kiedy piszecie odległe czasy i wymieniacie grupy, to poczułam się cholernie stara. Eh! Jak ten czas leci. Ale miło mi,że młodzi ludzie sięgają do muzyki z tamtych lat, głownie mam na myśli 80-te. Beatlesi są ponadczasowi.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. i u mnie muzyka nigdy nie była i nie jest jakoś tak na pierwszym miejscu :) Jest bo jest jakoś tak sobie w tle :) A nucenia u kogoś ,kto nie potrafi również nienawidzę !! -aczkolwiek wiem ,że sama to robie :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Ooo! Za Moniką Brodą i Czesławem Mozilem też przepadam! ; )

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Muzyka,śmiech-to lek na wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Brodka mmmm :)
    Ja ostatnio słuchałam Renaty Przemyk :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja mam to szczęście, że mój L. jest bardzo muzykalny - szkoła muzyczna, gitara, ma słuch i głos, więc potrafi cały dzień śpiewać i grać :) Ja za to milczę i uważam to za dobry uczynek :p
    Oboje gustujemy w podobnej muzyce. Lubimy metalowe, rockowe i alternatywne klasyki, jednak nasze granice są nieco różne. L. uwielbia metalcore, a ja przy niektórych kawałkach i "darciu mordy" wymiękam. Ja dla odmiany potrafię słuchać i słuchać Linkin Park na przemianą z Lipnicką&Porterem czy Farben Lehre ;) Ale od pewnego czasu oboje zasłuchujemy się twórczością Muse, są absolutnie genialni.

    OdpowiedzUsuń
  15. Pamiętam, jak szalałam za Enrique, zbierałam wszystko, co z nim związane ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Przechodziłam przez podobne meandry muzyczne ;) A co śpiewania, razem z moim R. często śpiewamy jadąc autem. Strasznie się przy tym wczuwamy, co już po fakcie nas trochę śmieszy, ale mamy przy tym niesamowitą radochę :D Pozdrawiam Was serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja w gimnazjum słuchałam dokładnie tego samego :) Black Eyed Peas był moim ulubionym zespołem przez wiele lat :) I również nie jestem zbyt muzykalna... Mój chłopak czasami zarzuca jakieś rockowe brzmienie, a ja się denerwuję, bo niezbyt często mam ochotę słuchać muzyki :)

    "wymachujących rękami jak sparaliżowane z Las Ketchup" hahahha mistrz!

    OdpowiedzUsuń
  18. Michael Jackson :) moja pierwsza miłość :D zakochałam się w nim, gdy chodziłam do przedszkola :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a tak poza tym, to też słucham tego, co mi się nawinie ;)

      Usuń
  19. Pamietam w liceum byla moda na Hey, Pearl Jam, Nirvana i niesamowity powrot na nowo Stonesow, Doorsow...ale to czasy rozkwitu grunge, wiec sila rzeczy na imprezkach taka muzyka dominowala :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Świetny post:) Widzę, że u każdego człowieka taki proces muzycznej transformacji ma miejsce:) Dobrze wiedzieć, że Pani Narzeczona woli spokojniejsze klimaty, zresztą ja osobiście też w takich gustuję na przekór modzie na rock i reggae. Z polskich wykonawców bardzo cenię sobie Sylwię Grzeszczak za jej twórczość(a nie tylko wokal) i za skromność.

    OdpowiedzUsuń
  21. dziękuję bardzo:) pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  22. Matko, jaki ten Enrique Iglesias jest mdły :/ Fu.

    Dla mnie muzyka jest ważnym elementem. Koi, wzrusza, porusza... Bez muzyki świat byłby pusty, bynajmniej mój (byłby jeszcze bardziej pusty...).

    OdpowiedzUsuń
  23. bez muzyki nie mogłabym chyba funkcjonować, ja jestem bardziej rockowa, ale i enrique nie pogardzę :) do tego marzy mi się powrót spice girls, śmieszne no nie? :)

    OdpowiedzUsuń
  24. też tak mam, że ktoś zanuci jakąś wpadającą w ucho piosenkę i potem dręczy mnie ona przez cały dzień

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja chyba jestem wyjątkiem nad wszystko, bo za muzyką nie przepadam. Czasami coś posłucham, ale naprawdę sporadycznie ... To mówisz, że z Panem Narzeczonym aż tak źle :D ? :)

    OdpowiedzUsuń
  26. KAPITALNY BLOG, doskonały pomysł, zazdroszczę narzeczonego, sama chciałabym takiego, który poprowadzi ze mną bloga! Zapraszam do siebie na www.malgo-pisze.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Mój gust muzyczny na "przestrzeni wieków" również znacznie ewoluował, poczynając właśnie od tych wykonawców, których wymieniłaś a obecnie stacjonując na różnych gatunkach bluesa i jazzu, rocka i innych.

    A ozzy osbourne, zawrócił mi w głowie, odkąd tylko usłyszałam piosenkę "i just want you"...mam wszystkie płyty !

    OdpowiedzUsuń