6 kwietnia 2013

Podsumowanie tygodnia

PANI NARZECZONA

Nie wiem czy tylko my tak mamy, ale lany poniedziałek postanowiliśmy spędzić na nartach! Może nie my postanowiliśmy, ale Pan Narzeczony wraz z moim tatą, a ja nie miałam zbyt wiele do gadania. Tak więc zamiast sobie smacznie spać w ten dzień wstałam już o 6.00 rano po to, aby już od 8.00 być na stoku. Nie powiem, było całkiem fajnie, a jako, że już dwa sezony nie jeździłam nabawiłam się okropnych zakwasów.



Nie pamiętam co było w wtorek, chyba nic istotnego, poza tym, że idąc ulicą z powodu tych strasznych roztopów na moją głowę i Pana Narzeczonego spadło połowę śniegu z dachu, strasznie się wystraszyłam i zrozumiałam dlaczego to takie niebezpieczne! Wystarczyło trochę lodu i chyba pisałabym do was ze szpitala!

Środa, nic, ale czwartek spędziliśmy na ponownym buszowaniu po sklepach z garniturami. O tyle, o ile na początku miałam cierpliwość to po trzecim sklepie byłam już porządnie znudzona i robiłam możliwie wszystko, aby zostawić Pana Narzeczonego samego w sklepach z moim tatą i oczywiście mi się udało (tak jestem okropna, przecież wybieraliśmy garnitur do ślubu) ale dzięki temu, ze wylądowałam w Home&You udało mi się upolować fantastyczny zaparzasz do herbaty, już wypróbowany, podobny ma jedna z blogerek, nie pamiętam która, może się przypomni? 


Od razu jak go zobaczyłam wiedziałam, że będzie mój, a jako, że kawy nie piję i jestem amatorką fusiastej herbaty to oczywiści zakupiłam cudowne silikonowe nierdzewne cacko i już mogę wam napisać, ze warto! Miałam już 3 różne tanie zaparzacze, każde pordzewiały, a ten nie dość, że śliczny to faktycznie rude go nie bierze.

W piątek ostatecznie w końcu zrobiliśmy zamówienia na allegro i spisaliśmy protokół przedślubny z Księdzem. To chyba jedyne czynności związane ze ślubem na jakie w tym tygodniu znaleźliśmy czas. Stresowałam się trochę tym spisywaniem protokołu, bo sama nie wiedziałam czego się spodziewać. Tak mam wam ochotę napisać, co tam się wydarzyło z Księdzem, że już prawie wszystko opisałam, ale Pan Narzeczony twardo mówi: "Nie kochanie, na to zrobimy oddzielny post" No więc dobrze, musicie jeszcze troszkę poczekać, ale mam nadzieje, że już w poniedziałek zdradzimy wam co to tam się wydarzyło.


PAN NARZECZONY


Okres świąteczny upłynął oczywiście pod znakiem obżarstwa jak to się dzieje chyba w każdym polskim domu w tym czasie, nie mniej jednak, aby wykorzystać sprzyjającą aurę oraz nie obrosnąć do reszty tłuszczem, wybraliśmy się na stok. Po długich namowach udało mi się urobić Panią Narzeczoną, zapakowaliśmy sprzęt do auta i już po godzinie śmigaliśmy po stokach Szczyrku. Zaznaczyć muszę, że z pobudką Pani Narzeczonej były oczywiście problemy, gdy już udało mi się ją dobudzić o 6:00 to po ubraniu położyła się na podłodze w przedpokoju i dosypiała jeszcze sen –nienormalna, dobrze że mamy ogrzewanie podłogowe. Tak minął poniedziałek.





We wtorek nie pamiętam na dobrą sprawę co robiliśmy, chyba cały dzień siedzieliśmy w domu i  z tych nudów oraz obłędnej pogody wykombinowałem, że może wezmę jeszcze trzy dni wolnego i tym oto sposobem przedłużę sobie Święta. Tak też się stało.

W czwartek z Panią Narzeczoną oraz jej tatą udaliśmy się na łowy garniturów, gdyż czuliśmy jeszcze zdecydowany niedosyt. Stało się, znaleźliśmy garnitur, który przebił ten prezentowany poprzednio, oczywiście cenowo także dwukrotnie przewyższa wartość poprzedniego, ale jest piękny. Mamy więc już jeden porządny egzemplarz od Pruchnika i rozglądamy się do połowy maja za następnymi, jeśli nic go nie przebije to będzie mój.

Po ciężkich bojach stoczonych o garnitur musieliśmy wynagrodzić sobie trud poszukiwań i tym samym udaliśmy się do naszej ulubionej restauracji Majer.
Pomijając jak zwykle pyszne piwko z miejscowego browaru i świetnej obsługi Pana Pawła, naszego ulubionego kelnera, rozsmakowałem się w żeberkach. Tak dobrych i soczystych żeberek jeszcze w życiu nie jadłem a na deser torcik limonkowy z marakuja. Mmmm…
Resztę tygodnia mam nadzieje opisze Pani Narzeczona.





Acha… byliśmy w piątek spisać protokół przed ślubny, przed małżeński, nie wiem…
Ale o tym w poniedziałek.



 Z cyklu rozmowy w zaciszu domowym:
Pan Narzeczony: Jak będziesz w ciąży to kochanie prócz brzuszka urosną Ci również cycki, co mnie bardzo cieszy!
Pani Narzeczona: Szkoda, że jak kobieta jest w ciąży to jej facetowi nic nie rośnie.
   






21 komentarzy:

  1. Hahaha, dialog pod postem mnie totalnie rozwalil. Pani narzeczono, bardzo dobre odbicie! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Haha :D Jesteście niesamowici :) Mam nadzieję, że wejdę tu za 20 lat, a Wy nadal będziecie tak samo pozytywnymi i zakochani w sobie jak teraz! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam nadzieje ze wejdziesz tu szybciej niż za 20 lat hehe ;)

      Usuń
  3. Dialog: MISTRZOSTWO! :) Tak trzymać Pani Narzeczono! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam Panią Narzeczoną! Zwariowana babka ;) Zaparzacz - śliczny!

    www.mojezycie-przedslubem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Pięknie wygląda stok, ale jak na tą pore roku to wolałabym słoneczko :)
    zapraszam do mnie..

    OdpowiedzUsuń
  6. A były inne kolory tego zaparzacza?
    Napewno w czasie ciąży kobiety, facetowi rośnie większa odpowiedzialność ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. hah , jesteście genialni ! .
    Bardzo polubiłam tego blogaa i bd wpadać częściej .;) .
    czekam na poniedziałkową notkę ! ;)
    Pozdrawiam .


    + serdecznie zapraszam , mam nadzieję że ci się spodoba ! <3
    kiedy-hobby-zamienia-sie-w-nalog.blogspot.de

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja mam taki! :) Tylko z porcelanową końcówką :)

    Ja nie jeździłam na nartach, wolę obijać tyłek na snowboardzie :) A lany poniedziałek hmm... jak co roku u babci :)

    OdpowiedzUsuń
  9. cięta riposta Pani Narzeczono, brawo! odnośnie Świąt, to fajne są takie nietypowe pomysły, ja też spędziłam Święta nietypowo i było bardzo przyjemnie ;)
    pozdrawiam i ściskam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobre! rewelacyjna cięta riposta ;)

    http://narzeczeni-z-bozejlaski.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. My też często w Lany Poniedziałek szalejemy na stokach ;) W tym roku jednak stwierdziliśmy, że nie wiemy jak sobie poradzą z atakiem zimy w niedzielę i czy warunki będą dobre, do tego musiałam się skupić na projekcie, a we wtorek od rana do pracy. No i tydzień wcześniej byliśmy w Wiśle na deskach.

    OdpowiedzUsuń
  12. Też bym pojechała na narty;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Fajnie tak aktywnie spędzić czas, bo my się leniliśmy totalnie ;]

    OdpowiedzUsuń
  14. ale bym pojeździła na desce, choćby o 4 rano;)

    OdpowiedzUsuń
  15. narty super, ale kolacja jeszcze lepsza D:
    www.cookplease.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Myślę, że wbrew pozorom, mężczyznom też rosną pewne części ciała;) Pamiętam z jakiegoś artykułu sprzed lat, że także przybierają oni na wadze. Nawet teoria ta do mnie przemawia, choć nie mam doświadczenia w tej materii więc już lepiej milknę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nie! Tylko nie to! Jak Pan Narzeczony jeszcze przytyje to chyba będzie waga sumo hehehe

      Usuń