8 kwietnia 2013

Protokół przedślubny


PANI NARZECZONA

Jak już wiecie ostatnio mieliśmy okazję w końcu spisać protokół przedślubny. Na chwilę obecną mogę stwierdzić, ze wszystko co związane ze ślubem, a w szczególności sprawy „kościelne” strasznie mnie ekscytują! Jak to było więc z tym protokołem?

Ogółem wyglądało to tak, że na samym początku Ksiądz wyciągnął biblię i niczym na amerykańskich filmach przyrzekliśmy mówić prawdę i tylko prawdę, trzymając prawą rękę na Piśmie Świętym. Oczywiście nie omieszkałam zwrócić uwagę, że czuję się jak w amerykańskim sądzie na co Ksiądz zareagował uśmiechem.

Ksiądz zadawał nam wiele pytań. Typowych i takich, których myślę, że można się było spodziewać. Zgodnie ze złożoną przysięgą odpowiadaliśmy tylko prawdę i bardzo się cieszę, bo postanowiłam, że choćby nie wiem co będę w 100% szczera z Księdzem.

Pytał o to czy znamy zasady Kościoła, czy się z nimi zgadzamy, czy jesteśmy rodzeństwem, czy jesteśmy rodzeństwem, ale jedno z nas jest z adopcji (wiecie, ze rodzeństwo adopcyjne nie może wziąć ślubu?), zadawał też bardziej osobiste pytania np. czy ktoś z nas jest impotentem, czy w rodzinie są osoby chore psychicznie, ile się znamy, czy nasze rodziny się znają. W wyniku tych pytań wywiązało się kilka ciekawych dyskusji i również wiele się dowiedziałam. Wiecie np. że impotent nie może w Kościele zawrzeć związku małżeńskiego?

Powiedziałam Księdzu, że współczuję takim osobom, bo przecież niczym nie zawiniły, a mimo to ślubu wziąć nie mogą. Oczywiście od razu zostało dogłębnie wyjaśnione mi dlaczego i ja będąc osobą bardzo dociekliwą spytałam "Ok, impotent nie może wziąć ślubu z osobą pełnosprawną, bo nie możliwe jest według doświadczeń wiekowych Kościoła, aby taki związek przetrwał, to co w takim razie jak dwóch impotentów chce wziąć ślub?" Na to Ksiądz mi odpowiedział, że jeszcze nie słyszał o takim przypadku w Kościele i jest to tak mały procent ludzi, że gdyby taka sytuacja się wydarzyła to oczywiście każdy przypadek jest indywidualny i wtedy by się zastanawiali.

Oczywiście poinformowaliśmy Księdza, że mieszkamy razem. Ksiądz poinformował nas, że zdaje sobie sprawę, że nie jak brat i siostra. Mówił bardzo rzeczowo i zaproponował nam pewne rozwiązania na które oboje z chęcią przystaliśmy. Nie zostaliśmy wbrew pozorom potępieni, że jesteśmy grzesznikami, ale zostało nam w pełni wytłumaczone, że aby uczestniczyć w tym jakże ważnym sakramencie to fajnie byłoby zrobić tak i tak - z czym się oczywiście zgodziliśmy,. bo również takie odczucia mamy.

O dziwo Ksiądz nie przepytywał nas osobno, choć tak nas wcześniej instruowano, że rozmowy będą przeprowadzane oddzielnie. Widocznie stwierdził, ze nie ma takiej potrzeby, a ja bardzo się cieszę, ze na zadawane nam pytania odpowiadaliśmy razem.

Dla tych którzy przygotowują się do spisania protokołu. Pamiętajcie musicie mieć ze sobą: akt chrztu obu narzeczonych nie starszy niż 6 miesięcy, świadectwa katechezy na poziomie szkoły ponadgimnazjalnej, dowody osobiste, karteczkę z informacją o odbytych naukach przedślubnych. Takie to proste!

Oczywiście jak już wiecie mamy jeszcze trochę spraw do załatwienia, a do ślubu pozostało 95 dni! Ważne jednak, ze mamy już zamówione wszystko co chcieliśmy z tych pierdółek ślubnych i w najbliższym czasie zajmiemy się wysyłaniem zaproszeń. Swoją drogą chyba zrobimy oddzielny post na te zaproszenia bo mamy pewien pomysł, który może się przydać przyszłym parom, a o którym nikt nigdy nie pomyślał wysyłając czy dostarczając zaproszenia (przynajmniej ja nigdy od żadnej pary nie dostałam czegoś podobnego). 

Czekajcie na posty związane z jak to ja nazywam, robieniem pierdółek ślubnych. Czas nam ucieka, ale postaramy się w końcu wszystko nadrobić.


PAN NARZECZONY

Ku zdziwieniu osób biorących ślub w Kościele dobrych kilkanaście lat temu, nie wiem czy z powodu demencji czy zmienionych przepisów prawa, w dzisiejszych czasach, aby przystąpić do tego sakramentu należy spisać protokół przedmałżeński. W takim też celu pełni obaw i strachu udaliśmy się do miejscowej kancelarii parafialnej.

Na miejscu drzwi otworzył nam z groźną miną Ksiądz Artur co jeszcze bardziej zbiło nas z tropu, ale pewni dokonanych przez siebie wyborów wchodzimy do środka, a tam krząta się przesympatyczny Proboszcz witając nas z uśmiechem.

Po chwili wstępu, weryfikacji dostarczonych przez nas dokumentów (świadectwo chrztu-z adnotacją o niezawartym związku małż. , świadectwo ukończenia katechezy itp.) spisania naszych personaliów przeszliśmy do meritum sprawy, czyli spisywania protokołu.

Początek był mniej więcej taki jak się spodziewałem, czyli przysięga z dłonią na Piśmie Świętym co rozbawiło Panią Narzeczoną i nasunęło tym samym porównanie do amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości. W takiej to wesołej atmosferze kontynuowaliśmy procedurę, burząc tym samym nasze pierwsze wrażenie odnośnie Wikarego.

Zaczęło się…

Krzyżowy ogień pytań, na początek delikatnych typu: czy znamy swoich rodziców, czy nasi rodzice się znają, o choroby nasze, w rodzinie. Miłe było to, że Ksiądz na samym początku wyraźnie zaznaczył, że gdyby którekolwiek z pytań byłoby dla nas nie zrozumiałe, to mamy śmiało pytać, a on z chęcią nam wszystko objaśni. Dowiedzieliśmy się z Panią Narzeczoną, że np. osoba chora na impotencję nie otrzyma sakramentu małżeństwa.

Ksiądz zadał również nam pytania o to czy możemy mieć dzieci – w moim odczuciu pytanie w protokole jest zdecydowanie źle ułożone, gdyż nie mam o tym pojęcia. Wiem, że nie mam dzieci, a to czy mogę mieć, to się okaże z czasem. Więc odpowiedziałem, że nie wiadomo mi abym nie mógł mieć. Zapytano nas również o impotencje, co wywołało u mnie lekkie poruszenie, nie wiem właściwie dlaczego. Bądź co bądź pytań było chyba około 40, a suchy protokół zamieniliśmy w bardzo merytoryczną i chwilami zabawną pogawędkę. 

Na odchodne Ksiądz zapytał oczywiście czy mieszkamy razem, co wspólnie potwierdziliśmy, gdzie Ksiądz jeszcze dodał: „podejrzewam, że nie jak brat z siostrą”. -Mina Pani Narzeczonej i jej gestykulacja takiego załamania typu: -o ku…..a wydało się, wywołała u mnie taki napad śmiechu. Dobrze, że Ksiądz się na dłuższą chwilę obrócił.
Na szczęście wszystko zakończyło się pozytywnie.


Z cyklu rozmowy w zaciszu domowym:
Pan Narzeczony: Arek, może pojedziesz ze mną w delegację, poznasz dzikie kotki!
Kot Arek: ...

36 komentarzy:

  1. Widzę,że co parafia, to inaczej spisuje protokół :) ..
    U nas nie było czytania biblii, ale była modlitwa..Pierw siedzieliśmy razem, a potem każde z osobna. Mniej więcej pytania te same :)) .
    Na koniec Proboszcz wręczył mi pióro,żeby podpisać się i zapytał, czy wiemy czemu dał nam pióro ? Odpowiedziałam, bo jest wieczne..:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetne :) wieczne pióro :) cudownie!
      My nie czytaliśmy biblii, a położyliśmy na niej rękę i przyrzekaliśmy mówić prawdę!

      Usuń
    2. aa też fajnie :))) .. U nas była tylko modlitwa przed i po ;)

      Usuń
  2. Nie doswiadczylam czegos takiego, dlatego przeczytalam o tym z ogromnym zainteresowaniem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. nie będę brała kościelnego ślubu więc sporo rzeczy się tutaj dowiaduję:) zawsze jednak dziwi mnie to, że świadectwo chrztu ma swój okres przydatności i po jego upływie nie nadaje się do przedstawienia (?) oczywiście można pobrać nowe, odpłatnie? Przepraszam za moją niewiedzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za nasze świadectwa chrztu nic nie płaciliśmy :) tak samo jak za zapowiedzi. Jak na razie za nic nie płaciliśmy :) ale to zależy od parafii. Świadectwo chrztu ma swoją ważność dlatego, ze są na nim odpowiednie adnotacje np. czy nie brałam już kiedyś ślubu Kościelnego, bądź czy byłam bierzmowana - a to jest istotne przy przyjmowaniu sakramentów bądź np. byciu chrzestnym :)

      Usuń
  4. ciekawa rozmowa z księdzam. czekam na te świąteczne pierdółki, bo jestem ich mega ciekawa! :) uwielbiam Wasze posty, pisałam już?


    www.cookplease.blogspot.com naleśniki z sokiem pomarańczowym ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe Pisałaś pisałaś :) my mimo, ze nie próbowaliśmy Twoich dań to uwielbiamy jak gotujesz :)

      Usuń
  5. Ale jestem niepoinformowana. Nawet nie wiedziałam, że jest coś takiego ;) Aż się boję :)

    www.mojezycie-przedslubem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. bardzo fajny blog !:) przyda sie przed ślubem !

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawe co by ksiądz powiedział, jakby się dowiedział, że ja w tym grzechu żyję od 20 lat:)Ja też w takich rozmowach jestem szczera, nie lubię kłamstw.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawie to musiało wyglądać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze wiedzieć jak to wszystko się odbywa ;) Kiedyś się przyda :D

      Usuń
  9. Ale fajnie, że trafiłam na Twojego bloga(Waszego) :-)
    Ja też przygotowuję się do ślubu - za miesiąc idę na spisanie protokołu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. jakie to wszystko skomplikowane o.O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje się być skomplikowane, ale w rzeczywistości proste jak barszcz! :)

      Usuń
  11. Gratuluję postępów w załatwianiu spraw. Protokoły nie są takie złe, no chyba, że trafi się na księdza - buraka;) U mnie także poszło bezproblemowo, nawet nie padło pytanie o wspólne mieszkanie;)

    OdpowiedzUsuń
  12. U nas jest podobnie, tylko ksiądz magluje pary bite 3 godziny;p

    OdpowiedzUsuń
  13. Rzeczywiście, nie było tak źle z tego co opowiadacie :) Nas też czeka niedługo spisanie protokołu, tak więc też szargają mną pewne obawy, ale staram się na razie o tym nie myśleć i jakoś na luzie podejść :)
    Jeśli mogę wiedzieć, jakie ksiądz zaproponował Wam rozwiązanie (oczywiście jeśli nie chcecie, nie piszcie), sama zastanawiam się jak i co zrobić, bo szczerze mówiąc poniekąd chciałabym się jakoś przygotować do tego tego dnia :)
    Z niecierpliwością czekam na post o zaproszeniach, bo w maju planujemy swoje rozwozić, więc może go wykorzystam... ciekawa jestem co to takiego...? :)
    Pozdrawiam ciepło! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że nie ma co się obawiać i Ksiądz z pewnością powie wam co zrobić, zeby było ok :) My zachowamy jak na razie to dla siebie i musicie wybaczyć, ale nie podzielimy sie z Wami jakie jest nasze postanowienie :) Zaproszenia będziemy przygotowywać w sobotę więc myślę, ze w weekend powinien pojawić się na ten temat post :)

      Usuń
  14. Ja nie lubię rozmawiać z księzmi, dla mnie oni są mało wiarygodni i wszyscy, których spotkałam chcieli mi narzucać swoje zdanie, a czegoś takiego nie lubię.
    Kurcze, ciesze sie Waszym szczęściem :* i wiele się dowiedziałam z Waszej notki :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Widać, że trafiliście na sympatycznego księdza :) ale ilekroć czytam Wasze wpisy dotyczące kościoła, tym bardziej się utwierdzam w tym, że podjęłam słuszną decyzję o wzięciu ślubu tylko cywilnego... A pytanie o impotencję lekko mnie rozwaliło, bo przecież podobno Bóg kocha wszystkich?! Nie odpowiedziałabym pewnie na większość pytań, bo uważam, że są za intymne i za bardzo ingerują w moją prywatność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bóg kocha wszystkich ale ślub w Kościele Katolickim ma na celu założenie rodziny, czyli poczęcie potomstwa, dlatego to pytanie o impotencję. Poza tym ślub z impotentem można unieważnić (potocznie "rozwód kościelny") więc pewnie po to to pytanie na protokole. Dziwię się, że osoby wierzące nie wiedziały o takim czymś, w Katechiźmie Kościoła Katolickiego jest to wyraźnie napisane.

      Usuń
  16. mnie też fascynowały przygotowania do ślubu :) te kościelne również :) po ślubie było z nami różnie...nawet 2 razy nie mieszkaliśmy już ze sobą i myśleliśmy o rozwodzie, ale pojechaliśmy na rekolekcje dla małżeństw i udało się :) więc nie poddawajcie się choćby nie wiem co się działo ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. nie wiem czy chciałabym przeżywać taką rozmowę ;p

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie tylko impotent nie może wziąć ślubu. W wielu parafiach osoba niepełnosprawna nie może wziąć ślubu! Osoba z wymienioną nerką, osoba nie dosłysząca, niedowidząca... itp. Chore, prawda?

    OdpowiedzUsuń
  19. Jak wychodziłam za maz ( czyli 3 lata temu) nie mialam czasu na przezywanie przygotowań. Co tu duzo mowic , zaliczylismy wpadke i jak dowiedziałam się 18 lutego ze jestem w ciazy , 6 marca sie zareczylismy a 25 kwietnia bralismy slub :p Masakra.. tempo bylo niesamowite ;) Ale dalismy rade :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  20. slub koscielny rzecz jasna ;) tzn konkordatowy ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Genialny blog! :D Usmialam się.
    Nas czeka podpisanie protokołu na początku lipca. Ślubujemy na początku września. :)

    OdpowiedzUsuń
  22. No właśnie, przyznawać się czy nie? Księdzu, że mieszkamy razem? :) Wprawdzie mieszkamy ze sobą kilka dni dopiero, ale ślub za 9 miesięcy, więc przed ślubem będziemy mieszkali razem 9 miesięcy - przyznać się?:):)

    OdpowiedzUsuń
  23. Pytanie do autorki wpisu: Jakie rozwiązania polecił wam ksiądz jak się dowiedział, że razem mieszkacie?? Pytam bo mega mnie to wszystko stresuję, zwłaszcza przez tą kwestie, tak że będę wdzięczna za info:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam, że chodzi o to, że nawet jeśli mieszkają razem to żeby utrzymywali czystość w związku

      Usuń
  24. Czytam Twojego bloga od niedawna, więc dopiero teraz trafiam na niektóre posty. Własnie widzę, że braliśmy ślub w niedługim czasie od Was, w maju 2013.
    Co do protokołu to też razem rozmawialiśmy z Księdzem, pytania te same oczywiście, nie ma się co stresować, do przeżycia :)

    OdpowiedzUsuń