26 kwietnia 2013

Zdrada


PANI NARZECZONA


Dziś będzie trudny temat. Zdrada. Nie każdy z nas ją przeżył. Ja osobiście pewne doświadczenia ze zdradą mam dlatego uważam, że myślę, iż coś tam o niej powiedzieć mogę. Wiele razy zastanawiałam się co też bym zrobiła, jeśli dowiedziałabym się, że Pan Narzeczony zdradził. Krzyk, płacz, wielkie rozczarowanie? Z pewnością.

Czy zostawiłabym? Nie wiem. Czy wybaczyłabym? Na pewno na zawsze pozostałoby to w mojej pamięci i pytanie teraz, czy mimo że wybaczyłabym i zdecydowała na życie razem, potrafiłabym odzyskać zaufanie? Myślę, że odpowiedź jest prosta. Do człowieka który zdradził już nigdy nie odzyska się zaufania i jeśli obierzemy drogę: tak mimo Twojej zdrady chce być z Tobą, spróbujmy, musimy się liczyć z tym, ze już na zawsze to brzemię zdrady będzie na nas ciążyć- wspólnie.

Myślę, że nie jest to łatwe, ale możliwe. Jestem zdania, ze jak coś się popsuło to nie należy tego wyrzucać do koszta tylko naprawić. Wcześniej jednak zastanawiałam się czy w ogóle warto wiedzieć o zdradzie? Temat ten poruszył ksiądz na naukach przedmałżeńskich. Wcześniej odpowiedź na to pytanie była dla mnie niezwykle prosta: Pewnie, o zdradzie powinnam wiedzieć, przecież szczerość ponad wszystko!

Jasne, bądźmy szczerzy, ale zastanówmy się przez chwilkę. On zdradził, ja może się domyślam, że to zrobił, pewnie on zdradzając powinien mieć jakieś wyrzuty sumienia (z reguły tak jest, bo jeśli ich nie ma, to w ogóle już nie ma czego ratować, nie ma związku) więc czemu miałby mi się sam z siebie przyznać? Czemu pewnego popołudnia miałby usiać i powiedzieć „słuchaj, przespałem się z nią, żałuję” przecież mówiąc mi to zrzuci z siebie część ciężaru, bo może ja mu wybaczę i może będziemy próbowali, a nawet jak nie wybaczę to on ten ciężar i tak zrzuci, bo powie i będzie widział, ze był przynajmniej na tyle fair, żeby powiedzieć.

Dlatego ja uważam, ze nie do końca z tym przyznaniem się do zdrady jest ok. Przecież niech ten facet żyje z wyrzutami sumienia do końca życia. Zrobiłeś to? Męcz się teraz, bij się biczem po plecach, żałuj i uszczęśliwiaj żonę do końca życia, ale nie krzywdź jej, bo nie zasłużyła na to żeby żyć z Twoim grzechem. Co innego jeśli żona się domyśla i chce wiedzieć i spyta wprost: Zdradziłeś mnie? Odpowiedz i powiedz prawdę, bo skoro pyta, chce wiedzieć i musi być gotowa na wspólną walkę, ale jeśli ona się domyśla i nie pyta, znaczy, ze sam uporaj się z największym błędem życiowym jaki zrobiłeś.

Wiem, temat jest bardzo kontrowersyjny i nie musicie się ze mną zgadzać, bo jestem pewna, ze większość osób tu napisze „Ja na 100% chciałbym wiedzieć, przecież nie można żyć w kłamstwie” ale zastanów się chwilkę. Zastanów się, czy faktycznie on/a zasłużył/a na to żebyś widział/a? Jak trudno jest żyć ze świadomością, ze zdradziłem i jak bardzo boli sumienie wie tylko ten kto to zrobił i myślę, że dla takiej osoby o wiele większą karą będzie życie z własnym zabrudzonym sumieniem, niż przyznanie się do błędu i obarczenie ukochanej osoby bólem i cierpieniem na które może ta druga osoba nie zasłużyła.

Sytuacja wyżej opisana dotyczy osoby która zdradziła, ale nadal kocha swojego męża, żonę, dziewczynę, narzeczoną, chłopaka, bo przecież każdemu może się zdarzyć w życiu zbłądzić, ale jeśli zbłądził niech w 100% ponosi za to odpowiedzialność. Nie mylcie też tego, ze jak wam nie powie co się wydarzyło to znaczy że nie ponosi odpowiedzialności, próbuję tylko wytłumaczyć, ze ponosi i to jeszcze większa bo zostaje z tym sam. Sytuacja ta nie dotyczy, gdy ta osoba zdradza nagminnie, gdy zdradza i nie ma wyrzutów sumienia. Wtedy z pewnością nie można mówić o miłość takiej prawdziwej, czystej, bo jeśli ktoś zdradza nagminnie lub zdradza i nie ma wyrzutów sumienia to nie ma związku i nie ma sensu, a nawet nie ma czego ratować.

Myślę, ze jest to mała część moich przemyśleń. Sama nie wiem jakbym się zachowała w tak ekstremalnej sytuacji, mogę tylko podejrzewać. Kiedyś bardzo bliska osoba powiedziała mi, że zdrada jest to coś strasznego, ale jeszcze gorszy jest rozwód, bo przeżywamy go tak jak śmierć męża czy żony i to stwierdzenie jest potwierdzone przez psychologów, więc czasem warto zastanowić się nad tym rozwodem i warto na sobą pracować.

Myślę, ze takie przemyślenia są potrzebne, a szczególnie przed ślubem. Znam zdanie Pana Narzeczonego, ale sama jestem ciekawa jak facet patrzy na zdradę i jak wam to opisze.



PAN NARZECZONY

Zdrada kojarzy mi się z bólem i cierpieniem którejś ze stron w związku, bynajmniej nie zawsze musi to być kobieta jak się powszechnie uważa. Mówi się, że mężczyźni są bardziej skłonni do zdrady i jest to ich wina, że zdradzają. 

Zastanawiam się jednakże, dlaczego nikt nigdy nie pomyślał czemu mężczyźni zdradzają i bynajmniej nie mówię tu o kuriozalnych dla mnie przypadkach, gdzie występuje jedynie pociąg fizyczny, seksualny. Wydaję mi się, że jeżeli dochodzi do zdrady w związku to najczęściej jest to wina obu ze stron i jest to podyktowane nie cielesnością, a przede wszystkim umysłem. 
Potrzebą zainteresowania, uczucia, rozmowy, a nawet czasem serdecznego uśmiechu, potrzebą takich gestów, których można po kilkunastu latach małżeństwa już nie otrzymywać. To tutaj tkwi sedno sprawy, bo jeżeli facet zdradzi swoją kobietę ze względu na to, że inna podobała mu się bardziej to oznacza, że albo nie kochał naprawdę swojej, albo jego żona zapomniała jak o siebie dbać. 

Kobiety zaraz mnie zahuczą, że po ciąży nie wygląda się atrakcyjnie itd. Ale to bez znaczenia dla mężczyzny, najważniejsza dla niego jest seksualność, a nie wygląd. Przede wszystkim zachowanie kobiety, jej własne poczucie siebie, swoich ruchów, gestów, spojrzeń. 

Mężczyźni nie patrzą przez pryzmat cellulitu, a machnięcia włosami po ich twarzy czy też zakręcenia biodrami „8”. Obsługa faceta jest tak prosta jak konia, trzeba wiedzieć gdzie pociągnąć, a w którym miejscu wbić obcas. Nigdy nie wolno pomylić tych miejsc.  

42 komentarze:

  1. Zgadzam się i trochę z Panią Narzeczoną i trochę z Panem. Pogląd,że mężczyźni częściej zdradzają to chyba jakiś stereotyp - kobieta też potrafi nieźle dokopać, konkretnie. Jedyne czego mogę Wam życzyć, to byście nigdy nie przekonali się na własnej skórze jak to jest z tą zdradą! Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. daliście mi trochę do myślenia, bo w sumie ja zawsze myślałam, że chcę wiedzieć...

    OdpowiedzUsuń
  3. W sumie u Nas na naukach też pojawił się ten temat i sama zastanawiałam się nad tym wszystkim. Chyba wolałabym jednak nie wiedzieć. Wiem, jak to boli, zostałam kiedyś zdradzona i uważam, że można wybaczyć, ale zapomnieć - nigdy...

    OdpowiedzUsuń
  4. ja przebaczyłam, zaufałam, dałam kolejną szansę. i nie żałuję :)


    zapraszam na łososia!

    OdpowiedzUsuń
  5. Kurcze świetny post :) zanim przeczytałam zastanowiłam się chwilę nad tym ... ja niestety jestem w tym temacie doświadczona ... najpierw byłam zdradzana przez prawie pięć lat ( to z jedną to z drugą ...) i to było przed ciążą ... dbałam o siebie na powodzenie nigdy nie narzekałam, w dodatku o wszystkim prędzej czy później wiedziałam, cierpiałam ale trwałam przy boku licząc że to się więcej nie powtórzy a powtarzało się ... Potem z obecnym partnerem ... na samym początku związku wywinął mi taki numer... z panienką lekkich obyczajów ( chyba dla frajdy, dowartościowania się , sprawdzenia się ...?? sama tak do końca nie wiem trochę na pewno dla popisania się przed kolegami że ją zaliczy - chociaż to żaden wyczyn bo akurat ją może mieć każdy ( i potem go w tym uświadomiłam ) byliśmy bardzo krótko ze sobą chyba wtedy nie traktował mnie jeszcze poważnie , zostawiłam go i udowodniłam że mnie nie może mieć każdy ... najpierw byłam na tyle głupia, że kiedy ochłonęłam to wręcz prosiłam go żeby jednak ze mną został że ja wybaczę mu ta zdradę itd ... a on wtedy mną wręcz gardził ?( tak to chyba dobre słowo ) ale że nie jestem też beznadziejna i zaczęłam spotykać się z innym chłopakiem ... dokładnie 2 razy na kawę .. nic więcej kiedy mój M. to zobaczył ocknął się i zrozumiał co tak naprawdę zrobił, jaki był głupi i co stracił ... nagle odwróciło się wszystko o 180 stopni, dlaczego mu uwierzyłam ... bo naprawdę się starał, w końcu przedstawił mnie swojej rodzinie ( a jestem pierwszą jaką przedstawił rodzinie) ryczał jak bóbr żebym mu wybaczyła( a nigdy nie płacze) jeździł 50 km tylko po to żeby mnie zobaczyć i zabrać ze szkoły ... mimo że ryzykował ze nie wsiąde i nie będę z nim gadać :) jesteśmy razem do teraz w kwietniu minęło 4 lata razem, Uważam, że nie wiem czy nie da się wybaczyć ale na pewno nie da się zapomnieć i już nigdy nie da się tak do końca uwierzyć jeśli ktoś twierdzi że po zdradzie ufa w pełni swojemu mężczyźnie albo mu całkiem wybaczył oszukuje a być może również oszukuje sam siebie .. bo prędzej czy później to wychodzi ... ze się zastanawiamy czy na pewno tego znów nie zrobi ... czy w razie kryzysu ... itd. itd. ja staram się wierzyć i ufać ale nie jest to takie proste nawet po takim czasie i nawet jeśli nie mam najmniejszych powodów do obaw ... takie myśli zawsze będą krążyć po głowie ... tak więc najważniejsze to chyba znać swoją wartość i nie dać nikomu jej zbijać niżej !!! buziaki dla Was :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh dziękujemy Ci za wyczerpujący i że podzieliłaś się z nami swoimi przeżyciami. Zgadam się z Tobą w 100% że wybaczyć można, ale nie zapomni się nigdy :) Cieszę się, że mimo tych ciężkich przeżyć jesteś teraz szczęśliwa :)

      Usuń
  6. Kiedyś słyszałam że w czasie rozwodu wina leży zawsze po oby stronach, nawet jeśli tego nie widzimy, i chyba tak też jest ze zdradą, bark zainteresowania drugą osobą, wypalenie, każda zdrada boli ale też czegoś uczy

    OdpowiedzUsuń
  7. jak dla mnie, samotność sprawia że zdradzamy, brak drugiej połówki gdy najbardziej jej potrzebujemy. ale ja bym sie nie przyznała, bo sama do najwierniejszych nie należę. serial gotowe na wszystko idealnie to odzwierciedla :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie ukryję miłości nie zaznałam, mam wpisaną w naturę zwyczajowosć do zakochiwania się i odkochiwania w tym samym momencie :<

      Usuń
  8. W dużej mierze zgadzam się z Tobą i z Tobą:)
    Może to niepopularna opinia ale myślę, że jak facet ma ciepły dom i w nim kobietę, która jest nim zainteresowana jak mężczyzną i go rozumie to taki delikwent nie będzie szukał szczęścia poza domem. Nie tylko dlatego, że kocha i jest lojalny ale faceci nie lubią sobie niepotrzebnie komplikowac życia. Oczywiście są przypadki skrajne ale każdy wyjątek potwierdza regułę. Myślę, że w przypadku zdrady należy przede wszystkim spojrzeć na związek jako całość, a nie od razu biczować tylko tego co zdradził.

    OdpowiedzUsuń
  9. A teraz moje skromne zdanie ;) Jeżeli mnie zdradził powiedzmy mój chłopak to wybaczyć bym mu może wybaczyła. No może nie wybaczyła ale po czasie pewnie nie myślała bym o tym tak często jak w momencie kiedy się dowiedziałam. Ale być już z nim bym nie chciała. Powód? No zdrada oczywiście. Po drugie to, że z mojego łóżka poszedł do innej a potem wrócił znowu do mojego - oszustwo, lekka niechęć. Wiem, że wielka miłość a on np tylko zdradził bo się spił - trudno za głupotę trzeba płacić. Niech może pójdzie do tej z którą mnie zdradził albo niech będzie sam. Taka kara czy coś ?Oczywiście, zaraz sie dowiem, że jak się zakocham to pewnie nie będzie mi tak łatwo go wyrzucić z serca itd - ale nawet jak bym bardzo cierpiała to jestem uparta i jednak trzymam się swoich "wytycznych".
    A no i wymówka "zdradziłem bo czegoś mi nie dawałaś, ciepła, zainteresowania itd". No to trzeba było powiedzieć że oczekujesz czegoś więcej i czegoś innego. Rozmowa to najlepsze lekarstwo a nie skok do łóżka innej ;)
    A teraz gdybym ja zdradziła ? No to jak powyżej za głupotę trzeba płacić i przyznała bym się i raczej też nie chciała bym z nim być. Nawet chyba nie umiała bym z nim żyć.
    Dziękuję. A i ze mną i z moim chłopakiem jest wszystko ok ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie tak dawno temu zastanawiałam się czy gdybym dowiedziała się o zdradzie np. męża przyjaciółki to czy warto byłoby jej mówić o tym odkryciu. Zapytałam ją z czystej ciekawości. Ona chciałaby akurat. Wiem jednak, że są osoby, które wolałyby żyć w błogiej nieświadomości, a zdrada fizyczna jest dla nich mniejszym złem aniżeli ta psychiczna. Nie ukrywam, że osobiście nie lubię ingerować w niekoniecznie swoje sprawy;)

    OdpowiedzUsuń
  11. zdrada to chyba jeden z najtrudniejszych dla mnie tematów, bo będąc w związku po dwóch latach dowiedziałam się, że byłam zdradzana i nie umiałam tego wybaczyć, zatrzasnęłam za sobą drzwi i mimo usilnych starań nie wróciłam już do tego związku.. patrząc z perspektywy czasu myślę, że tak miało być, bo teraz mija cztery lata jak jestem w bardzo szczęśliwym związku i mimo, że gdzieś tam wewnętrznie boję się, że znowu zostanę zdradzoną, to ufam mojemu mężczyźnie :) od tego feralnego związku minęło już wiele lat i myślę, że pewnie wraz z wiekiem zmienił mi się światopogląd, ale nauczona doświadczeniem wolałabym jednak wiedzieć, bo wtedy mogłabym sama podjąć taką decyzję czy wybaczę czy nie, jeżeli żyłabym w niewiedzy nie miałabym możliwości decydowania o swoim życiu... jeżeli ktoś kogoś zdradza to musi być jakiś powód, ja ten powód chciałabym znać żeby móc nad tym popracować, czy wybaczyłabym, teraz chyba tak, ale na pewno nie zapomniałabym więc musiałabym się głęboko zastanowić czy chciałabym dalej żyć z kimś, do kogo straciłam zaufanie!

    OdpowiedzUsuń
  12. Dobra notka !!!!
    Jeśli nam naprawdę zależy to powinniśmy wybaczyć ale nie zapomnieć . z drugiej strony jeśli nam naprawdę zależy to NIGDY nie powinno dojśc do tej zdrady >.<

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ten temat jest bardzo ciężki, trudny...Ale skłania do myślenia. Zauważyłam, że z jednej strony ludzie starają się odrzucać od siebie pewne sytuacje, zjawiska, bo myślą, że ich nie dotyczą. Z drugiej powinniśmy jako ludzie mieć świadomość, iż takie rzeczy dzieją się naprawdę i to wokół nas. Zdrada jest obecna wszędzie, choć zwykle kojarzy się ze zdradą w związku, narzeczeństwie czy małżeństwie. Ja osobiście jestem świadoma pewnych rzeczy, choć nigdy nasze życie nie jest usłane różami i wiem, że w obliczu problemu, naszego zachowania nie będzie można przewidzieć czy zrozumieć. Pozostaje mi zatem modlić się aby takie trudne momenty w życiu mnie nie doświadczały i moich bliskich. O Was też będę pamiętać:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Warto poczytać wypowiedzi o. Ksawerego Knotza, który dobrze wyjaśnia, dlaczego lepiej nie przyznawać się do zdrady. Tłumaczenie Pani Narzeczonej trochę zalatuje taką dziwną chęcią jakiejś "zemsty" (nie wiem nawet, jak to inaczej nazwać) - nawet jak żona się domyśla, to ty się mężu męcz, biczuj i nie wiadomo co jeszcze... A w małżeństwie to chyba nie o to chodzi. Jeśli się rezygnuje z przyznania się do zdrady, to pewnie też z poczucia odpowiedzialności, którą trzeba na siebie przyjąć, ale PRZEDE WSZYSTKIM z troski o tę drugą osobę i jej dobro. Trochę płytko potraktowaliście temat, więc też nie ma co się bardziej zagłębiać. Ale poczytać o tym, zwłaszcza o. Knotza, naprawdę warto.

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo fajna notka. Podoba mi się, że problem zdrady jest tu przedstawiony okiem kobiety i mężczyzny.

    OdpowiedzUsuń
  17. Cięzki temat sobie wybraliście!

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo ciekawe :) Boski obrazek :3
    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja jej nigdy nie przeżyłam wiec się nie wypowiadam .

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja zdrady nie przeżyłam nigdy i na pewno nie chciałabym tego przeżyć..
    No, ale wiem jedno .. NIE WYBACZYŁABYM JEJ NIGDY.. Uważam,że jak ktoś zdradził raz ukochaną osobę, to zrobi to samo po raz kolejny.. Mam koleżankę, którą mąż zdradzał, papiery już były o rozwód w toku i się w końcu zaś zeszli.. Ale na pewno koleżanka żyje z obawą,że coś takiego jeszcze może się powtórzyć.

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo dobrze mi się to czytało, część pani narzeczonej faktycznie skłoniła mnie do zastanowienia się...jest w tym dużo racji

    OdpowiedzUsuń
  22. Na dzień dzisiejszy wydaję mi się, że bym nie wybaczyła, ale co tak naprawdę bym zrobiła - tego nie mogę być w stu procentach pewna, bo nigdy nie wiemy, jak się zachowamy, nie będąc w takiej sytuacji...

    Bardzo mi miło, że jestem wyróżniona wśród komentujących :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Naprawdę trudny temat... Sama się zawsze zastanawiałam, co bym zrobiła, gdybym dowiedziała się, że zostałam zdradzona... Czy w ogóle chciałabym usłyszeć to z ust swojego męża, chłopka... I mimo, że zgadzam się z opinią Pana Narzeczonego, uważam, że faceci z natury są wojownikami i chcą pokazać innym, że potrafią więcej/są zdolni do czegoś więcej, niż reszta. Dlatego też część nieszczęść, które spotyka kobiety jest winą lekkomyślności, czy zakładu. Jednak kobiety też potrafią nieźle nabroić... Jednak nie dla zakładu, ale żeby inne zazdrościły, czy żeby pokazać, że są bardziej atrakcyjne niż pozostałe... Ehhh, do czego dąży ten świat?;/

    OdpowiedzUsuń
  24. zdrada to coś co boli każdą ze stron, wybaczenie chyba jest możliwe ale kosztować będzie moim zdaniem wiele pracy obie strony! pozdr i zapraszam do nas na nowy post

    OdpowiedzUsuń
  25. /Oj dla mnie to wrażliwy temat, bo wielokrotnie byłam zdradzana niestety :/

    OdpowiedzUsuń
  26. Zgadzam się z Wami. Czasami lepiej nie wiedzieć - co z oczu to z serca. I tak jak pisał Pan Narzeczony - nie zdradza się bez powodu (oczywiście i tak się zdarza, niestety).
    U mnie nowy blog, pierwszy post, poważny temat, zapraszam :)

    http://sobieosobie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  27. Zgadzam sie z tym, ze zdrada, jesli nie jest to zdrada permanentna wpisana w czyjas nature, lecz jednorazowy przypadek, wynika z winy obu stron.

    OdpowiedzUsuń
  28. Czasami ciężko mi uwierzyć ze Pan narzeczony potrafi tak ładnie pisać , tak jakoś bardzo kobieco ;) oczywiście mogę się mylić .. już widzę jak mój mąż miałby pisać bloga , powiedziałby ;napisz cokolwiek lub skopiuj coś ";)

    OdpowiedzUsuń
  29. A ja mimo młodego wieku jestem w pewien sposób doświadczona w tym temacie- jak sama wiesz. Jednak ciężko mi cokolwiek powiedzieć, odnieść się do tego co napisałaś bo każdy przypadek jest indywidualny.. Wiktor mówił mi to ze łzami w oczach, potem nie wiedziałam co się z nim dzieję przez kolejne trzy dni.... Staram się mu wybaczyć, staram się budować a właściwie staramy się wszystko od nowa. I może to dziwne, ale nasza miłość nabrała nowego wymiaru.
    Wiktor przytula i całuje mnie zupełnie inaczej, tak jakby bał się, że to ja go zdradzę albo stwierdzę, że nie potrafię mu wybaczyć. Wiem, że pluje sobie w brodę, to dla niego bardzo ciężki temat. Wiem też, że nie debatował nad tym z żadnym kumplem czy koleżanką. Widzę, że nienawidzi siebie za to, że mnie skrzywdził. I wydaje mi się, że to dzięki tej wyrazistej szczerości ja mam siłę żeby spróbować o tym zapomnieć. I co jeszcze dziwniejsze mam wrażenie, że ufam mu bardziej niż przed. I że jestem pewna, że mnie kocha w 200%.

    OdpowiedzUsuń
  30. Bardzo nieprzyjemny temat, ale niestety...takie rzeczy się zdarzają... Mówi się, że osoba, która raz zdradzi, będzie zdradzała. Ile w tym prawdy, nie wiem, ale wiem, że nie wolno wrzucać wszystkich do jednego worka... to chyba zbyt indywidualna kwestia.

    ściskam;*

    OdpowiedzUsuń
  31. Łatwo powiedzieć np. "gdyby mnie zdradził, to koniec z nami", albo "gdyby zdradził, wybaczyłabym". Myślę, że tak naprawdę dopóki do tego nie dojdzie, to człowiek nie wie "jak to jest" i jak zareaguje. Każdy przypadek jest inny tak samo, jak każdy człowiek jest inny i inaczej reaguje w danej sytuacji. Ach, niezbyt przyjemny temat... ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Oj według mnie również zdrada to wina obu stron. Nie można patrzeć tlyko na tą osobe co zdradziła ,ale też "co ja zrobiłem żle ,że coś takiego w ogóle miało miejsce"

    OdpowiedzUsuń
  33. Zdrada, ech mnie też spotkała ale chyba w inny sposób niż większość. Nie ukrywając bolesna jak wszystkie inne.
    zapraszam do mnie... :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Trudny temat, bardzo trudny... Niestety obecny w moim życiu, nawet w tym momencie.. Na szczęście nie dotyczące bezpośrednio mnie, czy moich rodziców. Ale jak widzę tą tragedię, jaką przeżywają te osoby, to jest to ogromna przestroga. Pomijając fakt, że zupełnie sobie tego nie wyobrażam w swoim życiu.

    OdpowiedzUsuń
  35. łosoś to jest to, to prawda!
    http://cookplease.blogspot.com/ miesięczny przegląd!

    OdpowiedzUsuń
  36. Ładnie ;)

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Ja każdemu ze swoich facetów powtarzałam, że wolałabym nie wiedzieć, że nie chcę wiedzieć......niestety moja intuicja była zawsze sprytniejsza od nich....Sama byłam w szoku, że to tak łatwo można wyhaczyć jak się kogoś dobrze zna.....bolało strasznie....ja niestety nie potrafiłam wybaczyć zdrady i powtarzam to każdemu z moich facetów.....nie było ich aż tak wielu....właściwie 4 z czego dwóch było łaskawych mnie zdradzić.....a potem byli w szoku, że odchodzę....a przecież powtarzałam wiele razy jak mantę? Nadal obstaję przy swoim, że wolę nie wiedzieć, bo nie potrafię puki co wybaczyć....nie jestem szalenie zazdrosną osobą, nie kontroluję nie osaczam...niestety też nie wybaczam....dlatego ja wolę nie wiedzieć....Zawsze powtarzam, moim facetom....jeżeli masz mnie już dość i chcesz ze mną zerwać, a nie wiesz jak....nic prostszego wystarczy, że mnie zdradzisz i się o tym dowiem:)

    OdpowiedzUsuń
  38. Zgadzam się, że lepiej nie wiedzieć o zdradzie, mimo wszystko (jak to baba!) powtarzam mojemu partnerowi, że wolałabym o tym wiedzieć, a co więcej ON wie, że nie wybaczyłabym tego... Działa to w dwie strony, on też uważa, że zdrady nie wybaczyłby... No bo jak można być z kimś do kogo straciło sie zaufanie a może i szacunek? Jak można być z kimś kogo na jedną/dwie/ileś tam nocy zamieniło się na kogoś innego? Skoro zmieniam partnera to może to wcale nie jest ta 'wielka miłość na zawsze' (tak, wiem, nie można być niczego pewnym)...

    Życzę Wam dużo szczęścia, super blog :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Odgrzeję trochę twój post tym komentarzem.
    Długo sądziłam, że nie wybaczyłabym zdrady na pewno. Potem zaczęłam wątpić. I nie wiem czy bym to zrobiła. Ale najpierw chciałabym wiedzieć dlaczego do niej doszło.
    Ja wiem dlaczego ja sama w końcu zdradziłam. Mój związek był długi, rozpoczęty tak potężnym zakochaniem się w byłym, że nie zwracałam długo uwagi na to jaki on naprawdę jest. Dopiero wspólne zamieszkanie zaczęło otwierać mi oczy. I co jakiś czas miewałam chwile, gdy zastanawiałam się nad tym, co ja właściwie robię z tym człowiekiem. Ale zawsze bałam się samotności, tego czy znajdę kogoś innego, tego co mówiono o mnie. Więc powtarzałam sobie, że go na pewno kocham i będzie okej. Ale te stany powracały coraz częściej. W końcu zaczęłam sobie tłumaczyć, że teraz po tylu latach nie mogę zniszczyć mu życia odchodząc. Że ja jakoś dam radę, pociągnę to. W końcu zdarzają się szczęśliwe dni. Ale tych szczęśliwych dni było coraz mniej, ja coraz bardziej usychałam. Opowieść jednej koleżanki zmusiła mnie, abym zaczęła intensywnie myśleć nad naszym związkiem. I w takim właśnie momencie spotkałam jego. To było jak grom z jasnego nieba. Najpierw nie dopuszczałam do siebie myśli, że coś się dzieje. Potem się broniłam. Potem miałam wyrzuty sumienia. Ale mimo wszystko, zdradziłam i zrobiłam to w pełni świadomie. Wiem, że postąpiłam bardzo nie fair wobec byłego. Efektem tego wszystkiego było to, że usiadłam i pomyślałam nad swoim związkiem. Z odwagą, z wiarą w to, że mój były to nie jedyny facet który może się mną zainteresować. Przeanalizowałam, dlaczego się z nim związałam, co mi się podobało, czy go jeszcze kocham. I doszłam do wniosku, że powinnam zakończyć związek. Odeszłam. Minęło już parę miesięcy od tego i nie żałuję. Jeśli miałabym powiedzieć coś o tej zdradzie, to powiedziałabym że była zła, bo gdyby wiedział, poczułby się zraniony. Że niestety ja byłam za słaba, żeby zebrać się do pewnych rzeczy przed nią, bo jeszcze w czasie kiedy już się zauroczyłam ciągle wierzyłam, że mam co ratować. Dopiero fakt, że byłam w stanie pójść do łóżka z innym otworzył mi oczy. Zdrada dała mi więc też siłę do tego, aby odejść i dać tym samym byłemu szansę na znalezienie kogoś, kto da mu to czego potrzebuje. Bo ja mu tego nie dawałam. W toku moich rozważań, wspominałam jak było kiedyś, gdy podrywał mnie ktoś. Póki było między nami w miarę okej, póki nie miałam wątpliwości że coś czuję, że się ułoży, nie dopuszczałam w ogóle myśli o tym, żeby myśleć o innym. Zdarzało mi się spotykać niesamowitych facetów. Ale wówczas odwracałam się na pięcie, ponieważ miałam to czego potrzebowałam i nie byłabym w stanie nawet dać się przytulić innemu.

    OdpowiedzUsuń
  40. nigdy nie mamy pewności czy zostaliśmy zdradzeni pierwszy raz i ostatni czy któryś z kolei i nie ostatni, nigdy nie wiemy, czy osoba która się tego dopuściła, cierpi i żałuje i kocha , czy myśli że się udało bo na 100 zdrad dowiedzieliśmy się o jednej to bilans wychodzi na "plus", czyli nauczka i trzeba się lepiej kryć. Jedno jest pewne, jeśli ktoś przetarł szlak, później łatwiej na niego wejść, realnie lub wirtualnie i prędzej czy później przy "sprzyjających " czyt. kryzysowych okolicznościach takie postępowanie lub myślenie może się pojawić....a od myślenia do czynów droga niezbyt daleka. Jest taka zasad-najtrudniejszy pierwszy krok, później z górki. Sprawdza się to w wielu dziedzinach. Ja jako facet, jeśli kocham potrafię sobie wyobrazić ból jaki mógłbym sprawić zdradą, bo kłamstwo ma krótkie nogi i wychodzę z założenia że nie mam takiego prawa aby taki ból komuś wyrządzać. Mam prawo co najwyżej przed sakramentalnym "TAK" zakończyć związek co z pewnością także może być źródłem bólu, ale jest najuczciwszym rozwiązaniem. Zdrada to fakt, to świadomość, nie tylko zdradzającego, ale i zdradzanego....dbamy o komfort życia materialnego ale i dbajmy o psychikę...nie tylko swoją, innych a tym bardziej bliskim nam osób także.man4umałpa.onet.pl

    OdpowiedzUsuń