9 maja 2013

Wieczór panieński/kawalerski

Uwaga! Znowu mamy post powyżej 18 roku życia ;)

PANI NARZECZONA


Może was to zdziwi, ale z Panem Narzeczonym raczej nie planujemy wieczoru panieńskiego czy kawalerskiego. Dlaczego? Może zacznę od wieczoru panieńskiego. Jako, że jestem przyszłą Panną Młodą temat ten jak najbardziej mnie dotyczy. Jednak jak ja zapatruje się na tego rodzaju imprezy? Dla mnie to zwykły kicz. Po prostu nie podoba mi się to. Nie chodzi o to, ze nie lubię imprezować, wręcz przeciwnie.

Jednak wieczór panieński kojarzy mi się jedynie z piskiem napalonych Pań, tancerzem chippendales, akcesoriami w kształcie penisów, różkami na głowie, sztucznym welonem na moim czole. To zdecydowanie nie dla mnie. Na co to komu? Na co mi taniec obcego faceta, skoro mnie to wcale nie bawi? Tańczyć to mi może Pan Narzeczony, a nie jakiś łysy golas i jeszcze oczekuje, że ja cała w spazmach będę mdleć z wrażenia- nie ten typ kobiety.

Nie bawi mnie to dlatego tez nigdy na takim występie nie byłam. Szczerze chyba wolałabym iść na dobry striptiz, jakiś taniec erotyczny kobiety, niż patrzeć na gołego faceta. Nie wiem czy ze mną jest coś nie tak, ale naprawdę tak mam. Oczywiście ze strony moich koleżanek mam pełno pytań, kiedy ten upragniony wieczór? Chyba nigdy, bo jedyny wieczór panieński na jaki bym się zgodziła to wieczór w SPA taka wygodna jestem!


Tylko ja i moja świadkowa, to moje małe marzenie :) może być jeszcze ewentualnie moja mama i moja siostra :) ale wiem że SPA to droga impreza, dlatego niestety na nią również sobie nie pozwolę. Powiedzcie mi czy nie lepiej napić się kieliszka szampana po cudownym masażu, niż budzić się na drugi dzień z ogromnym kacem (o ile nie moralnym bo i zdrady się zdarzają).

Dodatkowo jest jeszcze kwestia kogo zapraszamy na wieczór panieński? Raz są to koleżanki, które nie były zaproszone na ślub, a raz są to wszystkie panny i osoby młode z listy weselnej. Kto organizuje taki wieczór? Z reguły świadkowa, ale nie widzę, przeciwwskazań, ze jeśli Pannie Młodej bardzo zależy i ma jakąś wizję niech sobie sama organizuje golasa.

Jeśli natomiast chodzi o wieczór kawalerski, to tu nie ma zbyt dużego wyboru, nie znam innej wersji niż wieczór panów w klubie go-go lub z prywatną tancerką. Oczywiście jak się domyślacie temu też jestem przeciwna. Powiedzcie mi po co? Po co ma się wyszaleć? Szaleć możemy razem i też będzie super! Co seksownego jest w blond głowie wijącej się na waszym Panu Młodym?

Dla nas kobiet nic, dla większości facetów super sprawa. Nie jestem głupia i zdaję sobie sprawę, ze pewnie i Pan Narzeczony nie pogardziłby taką tancerką, ale ja jestem na nie. Nie ma wyszalenia się, tak jak napisałam szaleć możemy razem, razem możemy iść do klubu go-go ja z chęcią popatrzę ocenię, „poszaleję”. Jak widzicie nie jestem zupełnie na nie. Rozumiem, ze facet czasem potrzebuje takiego odmóżdżenia, bo wszystko jest dla ludzi, ale pamiętajmy, ze w ramach rozsądku.

Oczywiście trochę może uogólniłam i zdarzają się wieczory Panieńskie spokojne, a wieczory kawalerskie zaledwie przy piwku, jednak dla mnie jest to niezwykła rzadkość, a skoro idziesz tylko na piwo to po co od razu mówić, ze to wieczór panieński/kawalerski przecież na piwo, imprezę można iść i po ślubie!



PAN NARZECZONY

Obraz dotyczący tych uroczystości myślę, że zarówno w męskiej jak i damskiej głowie kształtuje się na podobieństwo scen z filmu Kac Vegas. Nie wiem dlaczego, jeżeli rozpatruje się wieczór kawalerski to pierwszym skojarzeniem są tancereczki, prostytutki, seks i morze alkoholu, a w przypadku wieczoru panieńskiego to spocony strażak albo policjant w roli chippendales.

Niestety obrazy te kształtowane są przez wszech obecnie ogłupiającą telewizje i inne media, które to wpajają nam pogląd, iż na takim wieczorze na pewno musi dojść do zdrady, a przynajmniej obmacywania jakiejś panienki.


Ja nie odczuwam potrzeby organizacji takiego wieczoru, wiem,  że jeżeli tylko będę miał ochotę to wyjdę na miasto się zabawić i nie ma konieczności organizacji specjalnej imprezy ku czci ostatniej balangi. Ponadto, już widzę siebie na drugi dzień na ślubie i późniejszym weselu –chyba bym umarł.

Wydaję mi się, iż podobnie jest z Panią Narzeczoną, która też specjalnie nie odczuwa takiej potrzeby, no chyba że się mylę. Po co wykonywać takie ruchy, przecież na imprezę można również pójść po ślubie, chyba że partner ukróci nam łańcuch, w takim wypadku to nie widzę sensu ślubu, gdyż każdy musi czuć się swobodnie w związku i akceptować poglądy drugiej strony. Jeżeli tego nie ma to, „wyszalenie” za wszystkie czasy nic nie pomorze i starczy na zaledwie kilka lat.

56 komentarzy:

  1. My z mężem tez nie mieliśmy wieczoru panieńskiego/kawalerskiego ;-) i żyjemy;-)
    To nie jest powiedziane że trzeba to zrobić! ;)

    Myślę,że dobrą decyzję podjęliście,co do tej kwestii;)

    OdpowiedzUsuń
  2. My też nie mieliśmy wieczorów panieńskich i kawalerskich przed slubem cywilnym i teraz przed kościelnym tez ich nie będzie. Też mnie nie bawią takie rzeczy a i czasu na ich organizację brak. Z pewnością po slubie sobie sami to odbijemy ;)
    Buźka !

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mysle ,że rządzą nami stereotypy te o których piszecie ;) striptizer , klub go go , alkohol ... Przyznam się ,ze na wieczorze panieńskim nigdy nie byłam ,ale miałam jeden w planach :) Zwykłe babskie spotkanie z grillem ,drobnym upominkiem dla Panny Młodej :) Miał być zorganizowany u niej w domu a celem miało być po prostu lepsze poznanie się kobietek ,które mają być na weselu :) były zaproszone tylko osoby z rodziny - jak wiadomo młode. Zarównoa od PN jak i od PM ;) Fajna inicjatywa ,żałuje ,że nie wypaliłą ,bo na weselu byłoby łatwiej i już bym się znała z innymi :)

    OdpowiedzUsuń
  4. My mamy w planach weekend panieńsko kawalerski nad morzem ;) Zabieramy najbliższych przyjaciół, wsiadamy w pociąg i jedziemy. Pierwszego wieczora Panie idą w swoją stronę, Panowie w swoją. Ale żadnych gołych facetów! Po prostu impreza z koleżankami. A następnego dnia bawimy się już wszyscy razem. Miejmy nadzieję, że wypali ;)

    www.mojezycie-przedslubem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Widzę, że wiele odób ma podobny punkt widzenia na ten temat. Tez zawsze kojarzyło mi się z seksem, seks zabawkami itp. A po obejrzeniu Kac Vegas, właśnie i z tym:)
    My nie robiliśmy. Nie czuliśmy takiej potrzeby. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi kojarzy z takimi gadżetami, ponieważ wiele razy będąc na imprezie widziałam takie napalone Panie, a to przebrane za diablice, a to przebrane za policjantki. Zawsze kicz...koniecznie wtedy wielki pluszowy penis albo tort w kształcie penisa...byłam tego świadkiem wiele razy, dlatego mam taki a nie inny pogląd.

      Usuń
  6. My też z początku chcieliśmy sobie odpuścić zarówno kawalerski jak i panieński, ale ostatecznie wyszło na to, że Ja wzięłam siostry, siostrzenice oraz bratową i poszłyśmy kulturalnie na dyskotekę. Nie było żadnych gadżetów świadczących o tym, że to impreza z okazji panieńskiego. Nie dostałam też żadnych zboczonych prezentów. Bawiłyśmy się obłędnie zajebiście. Zaś mój Małżonek wziął mojego brata, siostrzenicy męża, mojego szwagra i też bawili się świetnie. Rozpalili grilla na ogrodzie, wypili po kilka piwek i wódeczki i imprezkę skończyli o północy, a ci co mogli doszli do nas się bawić.
    Także nie jest powiedziane, że jak panieński to koniecznie muszą być gołe babki czy faceci. To jak ten wieczór spędzisz zależy tylko od Ciebie.
    Nie koniecznie musisz robić tak jak powinno się to odbywać

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja nie miałam panieńskiego. Po pierwsze nie miał mi kto go zorganizować, po drugie nie miał kto w nim uczestniczyć - dlaczego? To temat na inny post :p
    Ale ja trzy lata wcześniej zoorganizowałam mojej Sis wieczór panieński w SPA - była bardzo zadowolona i powiedziała, że lepszego wieczoru wymarzyć sobie nie mogła - a jest bardzo wymagającą osobą.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiesz, ja liczylam ze kolezanki mimo wszystko zrobia mi maly wieczor panienski.. no i miał byc .. taki maly podstep , trzymaly to w tajemnicy. Ale ostatecznie nic z tego nie wyszlo bo musialam wyjechac .. ;/
    ech :)

    OdpowiedzUsuń
  9. A mnie tam kawalerskie czy panieńskie wcale tak od razu nie kojarzy się ze sztucznymi penisami, gołymi kolesiami, napalonymi dziewczynami itp. Owszem nie raz widziałam te panienki z rogami na głowie;p i rureczki do drinków w kształcie penisów, śmieszy mnie to nie powiem ale z drugiej strony tak chcą to niech się tak bawią:D I jakieś głupie zadania w których musisz pocałować całkiem obcego faceta! Takie pierdoły to nie moja bajka. Byłam pare razy na panieńskich i tylko raz takie coś "dziwaczne" przeżyłam, bawiłam się z uszami królika na głowie haha. Czy ja będę robić panieńskie a mój Grześ kawalerskie hmm jeszcze daleko do tego ale chyba tak, tylko bez tego kiczu całego, i może zrobi się wtedy z tego zwykła impreza...pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnie też nie bawią takie rzeczy.. Dlatego postanowiliśmy z Waflem,że jak się zdecydujemy na wieczór panieńsko/kawalerski, to odbędzie się On tydzień lub dwa tygodnie wcześniej i w dodatku każdy spędzi ten dzień w domu, w towarzystwie swoich znajomych. Jest to lipiec, wiec można zrobić smiało grilla ;P ..

    OdpowiedzUsuń
  11. Hmm, ja mam chyba inne poglądy troszkę. Jak wiadomo, każdy może mieć swoje :) Dla mnie wieczór kawalerski/panieński nie jest stereotypowy, przecież może być taki, jaki sobie wymarzymy. Każdy ma taki, jaki chce. Ja np chcę się spotkać z przyjaciółkami, posiedzieć, pogadać, zjeść tuczące przysmaki :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Haha! Myślę Kochani, że możemy sobie podać rękę. My z K. myślimy dokładnie tak samo. Byłam raz na takim panieńskim - ba! nawet sama go organizowałam z koleżanką. Dla dziewczyny, która właśnie chciała zabawy, tort z penisem etc. Ale już wtedy wiedziałam, że ja na pewno nie chcę, żeby mój panieński tak wyglądał. Wśród kolegów K. też krąży historia o kawalerskim ich kolegi, któremu znajomi zamówili panienkę. Nim dojechała, gość leżał pijany pod stołem :-p
    My organizujemy wspólną imprezę - panieńsko-kawalerską. Bierzemy najbliższych przyjaciół i jedziemy w góry :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Tego typu wieczory panieńskie to współczesna moda , która przyszła do nas z Ameryki. Ty możesz zrobić wieczór po polsku. Taki fajny babski wieczór z najbliższymi koleżankami przy winku, z ploteczkami, tańcami - ot po prostu fajny!

    OdpowiedzUsuń
  14. Mnie również nic w tego typu imprezach nie pociąga, bo i po co robić takie rzeczy, które przynoszą ból głowy, wstyd i kaca? Byłam kilka razy na wieczorze panieńskim, ale zazwyczaj to było spotkanie w knajpie przy winie albo kolorowych drinkach, bez napinania się na nagiego faceta i kolorowe tandetne akcesoria ;) Nie rozumiem czegoś takiego jak wyszumienie się przed ślubem, przecież po ślubie nic nie powinno się zmienić, skoro nie mam teraz problemu aby mój facet wyszedł z kolegami na piwo, albo żebyśmy razem zaszaleli, to czemu po ślubie ma się to zmienić?

    OdpowiedzUsuń
  15. nie ma szalenia, szaleć można razem - dokładnie też tak uważam! a że ślub już niedługo to i zegarek na złotej bransolecie całkiem niedługo! ja swój uwielbiam, planowałam kupić jakiś z allegro do 100zł, jednak ukochany kupił mi na urodziny ten,na który sama nie mogłabym sobie pozwolić i tak się w nim zakochałam,że noszę codziennie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Patrzycie strasznie stereotypowo... jaki striptiz, jacy goli faceci? I kac na własnym ślubie?. Przecież wieczór panieński można zrobić na 2 czy 3 tyg przed weselem, wystarczy grill kiełbaski, trochę alkoholu, żadne striptizy. A prezenty??? jak dla mnie może ich wcale nie być. Liczą się fajne chwile, człowiek zestresowany przed weselem, zawsze to jakieś odprężenie. Osoby które się nie znają mogą razem się pobawić. Ale wiadomo każdy ma swoje odczucia :), tylko wydaje mi się, że nie ma co generalizować.

    OdpowiedzUsuń
  17. ps. ja w tą sobotę idę na wieczór mojej siostry, wesele ma 25 maja, będzie babski piknik :) A prezenty? owszem, ale drobne przybory kuchenne ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. świetne podejście, mam nadzieję że mój przyszły też będzie miał podobne myślenie i nie bedzie chciał "szaleć" na kawalerskim

    OdpowiedzUsuń
  19. Co do tych wieczorów i ja mam podobne zdanie :) Nie lubię tego typu imprez :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, ze ktoś tu się nami zainspirował...czy to czysty przypadek?? ;)

      Usuń
  21. W ogóle takie wieczory kawalerskie/panieńskie dzień przed ślubem to już największa głupota! Jak taka panna młoda ma się później pięknie prezentować? Jak ktoś chce niech zrobi tydzień wcześniej. A taki pomysł ze SPA wydaje się naprawdę duuużo lepszy niż oglądanie golasów :D
    Myślę, że teraz to po prostu moda na takie imprezy. "Wieczór kawalerski", gdy jest się parę lat w związku brzmi naprawdę kiepsko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nikt nie robi wieczoru panieńskiego czy kawalerskiego dzień przed ślubem. To tylko na filmach :)

      Usuń
  22. Ja współczuję takiego męża który Nawet poprawnie pisać nie potrafi.

    OdpowiedzUsuń
  23. ja byłam z koleżankami na imprezie w klubie :) po prostu bawiłyśmy się, tańczyłyśmy, piłyśmy i fajnie było :) ostatni taki wieczór w moim życiu...nie było różowych penisów i innych gadżetów..po prostu fajna zabawa :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Najwazniejsze, ze myslicie tak samo!
    Serdecznosc
    Judyta

    OdpowiedzUsuń
  25. ja chcę mieć panieński- ale bez czipendejsów, seksów, zdrad. ja + moje najbliższe przyjaciółki. posiadówa, wspominanie, śmiechy. i bez kiczowatych przebrań... brrrr

    OdpowiedzUsuń
  26. A ja zorganizowałem dwa wieczory kawalerskie - jeden dla kolegów, z którymi kończyłem studia a drugi dla kolegów z pracy (ponieważ obie grupy się nie znały, nie chciałem aby krępowały się wzajemną obecnością). Obydwa były po prostu okazją do miłego spotkania i rozmowy przy piwie i pizzy. O żadnych prezentach nie było mowy.
    Oczywiście impreza nie była najtańsza, bo o ile pamiętam to w sumie wydałem (w roku 2000) ok. 700 zł czyli więcej niż na garnitur ślubny (650 zł). Ale powtórzę tu słowa
    z wcześniejszych komentarzy: to jak się bawimy zależy tylko od nas. Rozpisałem się nieco, ale zdziwiło mnie, że przy takiej dbałości o każdy szczegół ślubu chcecie zrezygnować z tak miłej tradycji i okazji spotkania się z przyjaciółmi.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z przyjaciółmi spotykamy się dosyć często i nie oznacza to wcale, ze trzeba od razu nazywać to wieczorem kawalerskim czy panieńskim :) dla nas nie trzeba specjalnych okazji, żeby się spotkać przy grillu czy na imprezie :) dlatego napisaliśmy, że lubimy poimprezować, ale jeśli chodzi o typowy wieczór panieński to nie ma potrzeby. Dzięki, za komentarz :)

      Usuń
  27. maskakropka210 maja 2013 08:45

    Zorganizujcie sobie wspólny wieczór panieńsko-kawalerski i razem pojedźcie do SPA:)
    Z racji pracy widziałam kilka wieczorów kawalerskich przy piwku. Pan Narzeczony zapraszał kolegów (4-8) na piwko, a oni przynosili mu drobne prezenty. Panowie siedzieli, popijali dyskutowali (często o pracy!), a około północy grzecznie szli do domów. Widać tak tez można.
    Ale zdarzyło mi się kiedyś widzieć spacerujące po centrum miasta (w porze, gdy inni dawno śpią) panie w kabaretkach, gorsetach i smokingach. Panie w stanie wskazującym, głośne. Nie wiem, czy Narzeczony byłby szczęśliwy, gdyby zobaczył swą przyszłą żonę w takiej sytuacji i w takim stanie.

    OdpowiedzUsuń
  28. Na szczęście w moich stronach nie ma zwyczaju organizowania wieczoru panieńskiego czy kawalerskiego. Myślę, że to taka moda, która przyszła do naszego państwa z zachodu i ma niewielkie znaczenie. Tak jak mówicie- z przyjaciółmi można spotkać się kiedykolwiek. Jedni mówią, że trzeba się wyszaleć, ale moim zdaniem ten jeden wieczór i tak nie sprawi, że do końca życia będziemy już potulni, niepijący, nietańczący itd. Poza tym kojarzy się zwykle z kiczowatością, morzem alkoholu a niekiedy i zdradą oraz organizowaniem takiego wieczoru dzień przed ślubem. Jednak spotkałam kilka osób, które organizowały Pannie Młodej taki wieczór, ale było to jakiś czas wcześniej, w domu przy winie, z prezentem, który nie był głupią zabawką, ale miłym podarunkiem od bliskich osób. Mnóstwo jest pomysłów typu: wyjazd w góry, nad morze itp. i myślę, że to dobry sposób na odreagowanie przed ślubem i całym stresem. A SPA? Oczywiście życzę Wam tego:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  29. Zgadzam się z tym, że wieczór panieński czy kawalerski to zbytek. Ja od początku wiedziałam, że takiego obchodzić nie będę. Nie rozumiem tego kompletnie i organizowania czegoś, co w moim odczuciu nie ma sensu. Spotkać się ze znajomymi można zawsze i po co robić jakieś zrzuty pieniężne na dziwne gadżety? Osobiście wolałabym dać młodym więcej pieniędzy w ramach prezentu ślubnego. W ogóle dziwne wydaje mi się to, że takie zrzuty są obowiązkowe. Mąż był na wieczorze kawalerskim brata, który polegał na wyjściu na piwo i to przyszły pan młody stawiał. I to wydaje mi się jak najbardziej normalne, bo to on organizował imprezę. Rozumiem też opcję, że raz pan młody stawia kolejkę, raz któryś z gości i tak na zmianę, żeby każdego impreza kosztowała tyle samo. Wiem, że to czepianie się, pieniądze nie są dla mnie absolutnie najważniejsze, ale w sytuacji kiedy mi ich brakowało, 50 czy nawet 70 zł. stanowiło dla mnie problem, bo nie chciałam obcinać prezentu ślubnego. Wydaje mi się, że u mężczyzn trochę normalniej to wygląda: nie ma pomysłów króliczych uszu czy specjalnych strojów, dziwnych zabaw, kupowania dziwacznych prezentów, tylko raczej koncentracja na rozmowie czy piciu. I nie mam na myśli upijania się do nieprzytomności, tylko kulturalnego spożywania trunków, nie na czas. Mi akurat znane są jedynie w miarę 'normalne' (o ile ideę takiego wieczoru w ogóle normalną nazwać można) wieczory, bez golasów. Uważam jednak, że jak ktoś już marzy o takim panieńskim czy kawalerskim to powinien to zorganizować na podobieństwo urodzin (przygotowuje jedzenie, zapewnia alkohol), bez jakichś udziwnień, o których wcześniej pisałam. Nigdy nie poszłabym na imprezę, która wymaga ode mnie konkretnego rodzaju stroju bądź jakichś dodatków do niego, bo to ograniczenie wolności. Jedni preferują krótkie spódnice, inni wolą jeansy i niczego nie powinno się narzucać gościom. Trochę mało tolerancyjnie wszystko to napisałam, chaotycznie i mało składnie (jednak stan mojego umysłu na chwilę obecną nie jest zdolny do zbyt dużego wysiłku;)), ale nie ukrywam, że po prostu jak w takim przedsięwzięciu miałam wziąć udział, to dużo nerwów mnie to kosztowało. A odmówić nie mogłam, bo wiązałoby się to z obrazą.

    OdpowiedzUsuń
  30. Skoro oboje nie macie parcia na panieńsko - kawalerski to nie widzę w tym nic złego ;-)

    OdpowiedzUsuń
  31. Najważniejsze że oboje jestescie tego samego zdania w tej kwesti. Ja też uważam że striptiz i tego typu zabawy to lekka przesada. Dokładnie szaleć możemy zawsze razem i nie rozumiem potrzeby "wyszalenia" się przed ślubem. A nasza seksualość to dar którym mamy cieszyć się tylko ze sobą. Mimo to dwa tygodnie przed ślubem plauje z najbliższymi koleżankami mały wypad za miasto, żeby się troche rozluźnić przed tym najpiękniejszym dniem. A jeśli chodzi o kiczowate gadżety nie mam nic przeciwko, trochę śmiechu musi być ;)
    Powdrawiam Monia

    OdpowiedzUsuń
  32. Dobrze, ze oboje jestescie zgodni co do tej kwestii. Ja mialam wieczor panienski w SPA a potem kawusia w restauracji i wspinaczka na sciance. Wieczorem pogaduchy. Bylo nas razem 5 kobietek i byl to bardzo mily i calkowicie trzezwy dzien. Szczegolnie, ze organizowany przez siostre mego meza, ktora przyleciala na to specjalnie do Polski. Nie mialam pojecia co planuja, weszlam do SPA, bo niby kolezanka miala tam sie umowic na godzine. Zatkalo mnie jak je wszystkie zobaczylam i te mine mam uwieczniona na zdjeciu :P

    OdpowiedzUsuń
  33. Bardzo dobry post. Ja również nie chciałabym mieć takiego 'typowego' wieczoru panieńskiego, może jakiś wyjazd z przyjaciółkami, ale na pewno nie taniec striptizera.

    OdpowiedzUsuń
  34. Zgadzam się z Wami. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  35. zgadzam się i ja z wami :) pozdr i zapraszam do nas na nowy post

    OdpowiedzUsuń
  36. mam podobne zdanie co Ty, dla mnie wieczór w spa byłby o wiele bardziej przyjemniejszy niż jakiś kiczowaty striptiz :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Jeśli nie chcecie robić tradycyjnego wieczoru panieńskiego i kawalerskiego można pomyśleć nad zrobieniem wspólnego wypadu do pubu lub klubu w damsko-męskim gronie znajomych. A jeśli nie lubicie tego typu imprez to może wycieczka w góry lub grill ze znajomymi na działce będzie lepszym rozwiązaniem :)

    My też wkrótce staniemy przed tym dylematem. Też już teraz jestem pewien że na moim kawalerskim nie będzie striptizu i prostytutek. To brak szacunku dla przyszłej żony.

    Super blog. Wrócimy tu jeszcze nie raz ;)

    M. szeptyszczescia

    OdpowiedzUsuń
  38. Mi też wieczory panieńskie kojarzą się z piszczącymi kobietami i prezentami w kształcie penisów i cycków, z którymi nie wiadomo co później zrobić. Kasa na takie prezenty wyrzucona w błoto

    OdpowiedzUsuń
  39. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  40. My zorganizowaliśmy wspólny wieczór-zaprosiliśmy tylko garstkę najbliższych przyjaciół. Nie było morza alkoholu ani tym bardziej żadnych atrakcji typu striptiz-po prostu zwykłe spotkanie grupki znajomych:)

    OdpowiedzUsuń
  41. Nie jestem mężatką i co prawda w ogóle nie mam tego na razie w planach, ale myślę że wieczór panieński bym zorganizowała ;)

    OdpowiedzUsuń
  42. trudno mi uwierzyc że facet nie chce mieć wieczoru kawalerskiego ;D

    OdpowiedzUsuń
  43. Nominowałam Was do Liebster Blog Award. Zapraszam do zabawy!

    www.mojezycie-przedlsubem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  44. Ja też nie chciałam całonocnego imprezowania, a już na pewno nie tego, żeby mi jakiś obcy naoliwiony chłop fają machał.;) Ja pojechałam z najbliższymi koleżankami do jednej z nich na wieś, było ognisko, kiełbaski, winko, ploty i spanie na sianku. Parę zadań śmiesznych było, żeby sprawdzić, czy się na żonę nadaję i test jak dobrze się znamy. Było super:) a panowie mieli męski wypad na paintball. :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Kochani, czytam i cieszę się Waszym szczęściem ;)

    OdpowiedzUsuń
  46. my również nie jesteśmy entuzjastami tego typu imprezek, ale mój wieczór panieński to była najlepsza impreza w moim dotychczasowym życiu (na weselu byłam bardzo chora i przez silne przeciwbólowe nic prawie nie pamiętam :(, więc dobrze, że chociaż na panieńskim się wybawiłam i wytańczyłam z Mężem, ze świadkiem i ich kumplami itd.......
    Tak, własnie z Nimi, gdyż zorganizowaliśmy to tak, że pojechaliśmy nad morze z grupą moich najbliższch przyjaciółek i przyjaciół Jacka i wynajęlismy domek. Chłopaki imprezowali w swoim gronie w domku, a ja z moją przyjezdną ekipą i zaprzyjaźnionymi ze mną od dzieciństwa córkami gospodarzy w sąsiednim domu :)

    A po kilku godzinach połączyliśmy imprezy i...wszyscy razem pojechaliśmy na imprezę w klubie na plaży w Jastrzębiej Górze :) rewelacyjna imprezka, po takim rozluzowującym wstępie wszyscy świetnie się bawili, a i bardziej chciało nam się razem tańczyć, pić i bawić po tych zaledwie kilku godzinach przerwy od spędzania czasu z przedstawicielami płci przeciwnej ;) Jednak widać, że na wzajem się potrzebujemy, skoro kilka godzin balowania bez siebie spowodowało, że jeszcze bardziej chciało nam się balować razem! Rewelacja :)

    OdpowiedzUsuń
  47. "niech sobie sama organizuje golasa" - położyło mnie to ;D

    Ja panieńskiego nie chcę, Włóczykij mówi, że nie wie czy coś będzie robił. Ja mu nie bronię, ale zaśmiałam się, że jak zorganizuje wieczór, "żeby się wyszaleć" to po ślubie krótka smycz i szaleć już nie będzie ;p Myślę, że podziałało ;)

    OdpowiedzUsuń
  48. ja bym chciała wspolny ....

    OdpowiedzUsuń
  49. Ja też wiem, że nie będę miał kawalerskiego, bo nie odczuwam takiej potrzeby:)

    www.glugo.pl

    OdpowiedzUsuń
  50. Każdy osoba jest inna :) jednej kobiecie spodoba się striptiz a drugiej spa :)

    OdpowiedzUsuń
  51. Ja ostatnio organizowałam wieczór panieński i wymyśliłam striptiz i każdemu się bardzo podobało

    OdpowiedzUsuń