20 czerwca 2013

Stres przedślubny

PANI NARZECZONA

Ten post miałam napisany już wcześniej. Przeczytałam. Nie zgadza się. Dlaczego? Ponieważ wczoraj coś się zmieniło. Zakochałam się na nowo. Bynajmniej nie w Panu Narzeczonym! Pan Narzeczony ma konkurentkę. Tak konkurentkę. Jest nią suknia ślubna. Wczoraj była pierwsza przymiarka. Mogłam poczuć ją na sobie drugi raz po 8 miesiącach rozłąki. Z wrażenia zapomniałam zrobić kilka zdjęć na pamiątkę, ale to nic.

Nie wiem czemu, my kobiety tak bardzo zwracamy uwagę na suknię, a raczej nie wiedziałam do wczoraj. Po prostu, gdy ją zobaczyłam uświadomiłam sobie, ze to ta moja suknia, najważniejsza. Założyłam i jakoś poczułam wewnętrzną ulgę. Nikt przecież nie mówił, że suknia ma właściwości uspokajające, ale rozwiała chyba wszystkie moje wątpliwości dotyczące tego dnia (odnośnie pogody itp.)

Nic już się tak naprawdę nie liczy, bo wiem i pierwszy raz w życiu poczułam się w niej w 100% piękna. Nigdy w żadnej sukience się tak nie czułam. Może uznacie mnie za materialistkę, bo przecież wielbię teraz jedynie rzecz, ale czasem taka zwykła sukienka (a może i nie zwykła) sprawi, ze cały stres przedślubny znika, a na twarzy przyszłej Panny Młodej pojawia się wielki uśmiech. Dopiero wczoraj w 100% zaczęłam się cieszyć tym wszystkim. Samą mnie to dziwi, ze potrzebna mi była do tego suknia.

Jestem więc spokojna, ale jak to tak naprawdę jest z tym stresem przedślubnym?
Zostały 22 dni. Niby tak dużo, a jednocześnie to tak mało!!! Kilka osób pytało w komentarzach czy już się stresujemy. Nie tylko wy pytacie. Jakby oczywiste było, ze w tym dniu będę się denerwować czy stresować. Czasem mam wrażenie, że wszyscy tylko na to czekają- aż zje mnie stres.

Do wczoraj mogę powiedzieć, że tak, byłam spięta. Wszystko zmieniła ta jedna wizyta w salonie. Przymiarka sukni i jestem spokojna. Nie potrafię tego wyjaśnić. Jest też kilka kwestii, które mogłabym wypisać i uznać, ze tak właśnie to mnie martwi, ale na chwilę obecną te zmartwienia zaprzątają mi zaledwie 1% mojej głowy, a jeszcze przed przymiarką wynosiły spokojnie 90% moich myśli. Poniżej więc kilka zmartwień przyszłej Panny Młodej.

  1. Czy o czymś przypadkiem nie zapomniałam? 
  2. Czy w dniu wesela będzie świecić słońce? (Oby nie padało! Brr)
  3. Czy nie złamię paznokcia przed tym wielkim dniem?
  4. Czy uda mi się zrobić samej bukiet? (Tak robie go sama, dzień przed weselem!)
  5. Czy nie wyskoczy mi żaden wyprysk dzień przed weselem?
  6. Czy wszystko będzie tak zgrane jak tego chciałam i każdy będzie wiedział co ma robić?
  7. Czy będzie wystarczająco dużo jedzenia na stołach?

Podpunkty te nie zmieniają faktu, że moja nastawienie jest takie: Co ma być to będzie! Co by się nie wydarzyło dam sobie z tym radę i będzie super! Nie mogę się doczekać, po prostu nie mogę! Dni się dłużą. Przedwczoraj załatwiłam tort. Kształt też prosty klasyczny, choć jest to tylko wzór, bo nasz tort będzie oczywiście w kolorach róż, biały i srebrny. Dolna warstwa jasno różowa, pikowana biała ze srebrnymi perełkami, górna jasno różowa i róże białe. Mogłabym się spytać jak wam się podoba ale ten tort na zdjęciu to zaledwie marny zarys tego o co poprosiłam Panią pieczącą.


Po wczorajszych przymiarkach sukni, Panna K. zaproponowała wykonanie ozdób na samochód. Tak powstały 3 piękne serduszka. Klamki ozdobimy wstążkami w tym samym kolorze co serduszka i białym tiulem, będzie pięknie!


PAN NARZECZONY


Mógłbym zaryzykować stwierdzeniem, że się nie stresuje, aczkolwiek nie do końca była by to prawda. Gdy tylko wyobrażę sobie, że stoję przed ołtarzem to mi się słabo robi, a ciśnieniem mi zaraz wzrasta. Tak naprawdę same przygotowania mnie nie stresują jestem spokojny o wszystko, o wiele bardziej stresogennym czynnikiem jest np. pierwszy taniec. 

Koniecznie musimy z Panią Narzeczoną potrenować, bo będzie klapa na całej linii. Poza tym nie wiem czy będę umiał tańczyć ze wszystkimi ludźmi to mnie zdecydowanie stresuje i będę musiał poprosić rodziców Pani Narzeczonej o to, aby mnie trochę przyuczyli w tańcu na „dwa”. 

Kolejnym elementem, który wzmaga we mnie niepokój jest myśl, że coś może pójść nie tak : jedzenia będzie za mało, wódki zabraknie, prądu albo nie odnajdę się w roli Pana Młodego. Inną sprawą jest to co mnie wkurza. Strasznie irytujące jest to, że każda instytucja od urzędu stanu cywilnego przez restaurację, cukiernię i kończąc na kwiaciarni tylko patrzy jak wydębić od Państwa Młodych kasę. 

Jeżeli pada hasło ślub to stawki za standardowe usługi nagle wzrastają dwukrotnie. Doją nas jak tylko można! Ciasto droższe, kwiaty również, auto za 1000 zł!? To istne szaleństwo, śluby to kopalnia złota. Czym się różni tort weselny od tego zwykłego? Delikatnie kształtem, jednakże nie może to powodować efektu, że jest dwa razy droższy - to niedorzeczność.
W ten o to sposób pomaga się młodym w wstąpieniu na nową wspólną ścieżkę. Pięknie prawda? Najpierw Cię wydoimy. Litości!  

37 komentarzy:

  1. Ja też się pewnie uspokoję, kiedy będę mogła w końcu przymierzyć suknię. Kiedy to nastąpi, nie wiem jak na razie..

    OdpowiedzUsuń
  2. W sumie to to post w 100% oddaje realia:) Szczególnie Pana Narzeczonego jak mówi o tych wszystkich niedorzecznościach:D Podoba mi się Wasz tort, ale zdecydowanie piękniejszy byłby w wersji "kwadrat". No ale są gusta i guściki:) Cieszę się, że Pani Narzeczona w końcu odetchnęła z ulgą. To musiało być niesamowite przeżycie:) W sumie to myślałam, że napiszecie coś o tych wewnętrznych odczuciach, chociaż te też są, ale bardziej w wymiarze materialnym i dotyczącym w gruncie rzeczy wesela. A ślub? Ceremonia? Przysięga? Chyba te odczucia bardziej interesują innych, bo pochodzą prosto z serca i nie każdy ma okazję przeżywać to co Wy. Dlatego mimo wszystko czekam na taką relację:) Z reguły wiele osób uczestniczy w przygotowaniach chociażby swoich bliskich czy przyjaciół i wie, że padają pytania: Czy pogoda się uda? Czy wystarczy jedzenia? A może zabraknie alkoholu? A przezywanie takie sercem i duszą...no to tutaj raczej jest gorzej, dlatego w Was pokładam nadzieję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sercem jesteśmy podekscytowani i w ogóle się nie denerwujemy - przynajmniej ja. Nie mam wątpliwości, że człowiek którego wybrałam będzie cudownym mężem. Wiem też, że wszystkie przeciwności jakie pokonamy zwalczymy razem. Nie mam więc takie stresu, ze kurcze czy to na pewno jest ten jedyny? Myślę, ze podobnie ma Pan Narzeczony bo wiele razy o tym rozmawialiśmy. Oboje jesteśmy pewni, zakochani i szczęśliwi. Nie ma negatywnych emocji związanych z sama ceremonią i nami samymi :)

      Usuń
    2. Bardzo się cieszę, że czujecie wewnętrzny spokój:) Właśnie takiej relacji mi brakowało. Mimo, że krótka to przynajmniej wiem, że się nie obawiacie:) Trzymam za Was kciuki:)

      Usuń
    3. Zgadzam się, rozterki typu - czy to ta właściwa osoba wydają się wręcz dziwne. Bedąc z kimś pare lat nie wyobrażałam sobie mieć jakichkolwiek wątpliwości;) Ja np. nie stresowałam się za bardzo aczkolwiek wystąpiły takie mini stresory w postaci: czy koleżanka od makijażu o mnie nie zapomniała (przez parę dni przed ślubem nie mogłam się z nią skontaktować, a makijaż próbny bardzo przypadł mi do gustu i innego bym nie chciała)? Czy fryzura ślubna mnie zadowoli (fryzjerka nie robi próbnych więc szłam w ciemno)? Wszystko jednak wyszło jak należy, bezproblemowo i u Was z pewnością też tak będzie. Myślę, że kwestią jedzenia i alkoholu nie ma się co przejmować - zwykle dużo trunków po takim przedsięwzięciu zostaje:)

      Usuń
    4. Tak my jesteśmy siebie pewni :) nie ma stresu. Jest szczęście, bo dla siebie oboje jesteśmy szczęściem. Może to brzmi banalnie, ale nie oznacza wcale, że nie mamy problemów, bądź nie kłócimy się ze sobą. Po prostu mimo to wiemy, że sie kochamy i nie ma wątpliwości, bo oboje wiemy, ze lepiej nie mogliśmy trafić, a swoich uczuć jak i drugiej połówki jesteśmy pewni w 100% (Myślę, że mogę mówić za Pana Narzeczonego, bo wiem jakie ma zdanie, tak jak mówiłam już kilka razy o tym rozmawialiśmy) ;)

      Usuń
    5. Pewnie. Ja także czasami muszę się pokłócić, ale to chyba nawet zdrowo;)

      Usuń
  3. Dokładnie te same pytania nurtowały przed ślubem. Jeszcze przed całą ceremonią dekorowałam salę:-) U mnie stres nastąpił w dniu ślubu.Jednak to się nie liczy. Był to jeden z najpiękniejszych dni w moim życiu.
    Oczywiście,że nie jesteś materialistką,każda z nas chce mieć suknię najpiękniejszą. Chociaż znam kobiety, które powiadają ,że nie ma to dla nich znaczenia, w czym pójdą do slubu...hmm:-) Serduszka śliczne . Moja rada to jakiś " niezbędnik" Panny Młodej a w nim najpotrzebniejsze rzeczy. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bedzie dobrze :) Mysmy tanca nie cwiczyli, poszlismy na zywiol. Przeciez dookola bedzie rodzina i przyjaciele, Ci zyczliwi duchem, wiec cokolwiek sie nadarzy, to nikt nie bedzie nikogo ocenial i osadzal. Z takim nastwieniem szlam ja. Grunt nie zgubic sukni, obraczek, partnera a reszta pojdzie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wydaje mi się, że każdy inaczej po prostu reaguje na wszystko. Chociaż gdybym pewnie dostawała komentarze o to czy jestem przed ślubem zestresowana to bym taka się stała. ;) Na szczęście lub też mniejsze jeszcze mi daleko do tak poważnych decyzji życiowych.

    OdpowiedzUsuń
  6. Z wielką przyjemnością i zrozumieniem czytało mi się notke Pani Narzeczonej! :) ja też jestem materialistką, dla mnie pewne rzeczy (ale dosłownie-rzeczy) są bardzo ważne, ważne jest to czy te, które mnie otaczają są ładne, w moim guście... Aż mi się sercee uśmiechnęło na Twoją radość związaną z suknią, bo wyobrażam sobie jakie to ważne :) a co do wpisu Pana Narzeczonego...od razu przyszło mi na myśl, że skoro to takie kosztowne, to może dobrze by było pomyśleć o zaczęciu prowadzenia jakiejś firmy w tej dziedzinie :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam z zapartym tchem o sukni, ostatnich przygotowaniach... Do Naszego wielkiego dnia przeciż jeszcze tyyyle czesu, a ja już postawiłam sie na waszym miejscu;) Hehe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy jeszcze kilka drobiazgów do zrobienia ale już jest tak blisko...cieszę się, ze udziela się nasza ekscytacja!

      Usuń
  8. Będzie dobrze- mały stresik nikomu jeszcze nie zaszkodził :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Myślę, że stres zawsze jest, ale powinien być taki zdrowy, bez szaleństw ;) Cieszę się z Panią Narzeczoną, że sukienka jest taka jak być miała i ma właściwości kojące :) Jestem pewna, że wszystko będzie idealnie!

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie mam wątpliwości, że się kochacie i chcecie być już ze sobą do końca swoich dni:) Ale czy naprawdę nie czujecie w środku "tego czegoś", tego lekkiego lęku zmieszanego ze stresem i szczęściem jednocześnie? Nie myślicie sobie: "Przecież to taka odpowiedzialność. Już nie tylko za samego siebie, ale i za drugą osobę."? Jestem bardzo ciekawa Waszych doświadczeń z tego czasu na niecały miesiąc przed ślubem. Wiem z relacji innych par, że to gorący czas i wtedy różne myśli dopadają człowieka. Jak to jest u Was? Z tej organizacyjnej strony wszystko wiemy idealnie:) I dobrze, bo to jest część tego wielkiego dnia, ale oprócz tego jest druga strona, ta ważniejsza. Co myślicie?:) Pozdrawiam Was gorąco.

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja już teraz Wam życzę abyście w tej otoczce różnych przedmiotów i rzeczy nie zapomnieli co w tym dniu jest naprawdę istotne:) Dużo serca włożyliście w przygotowania i dalej to robicie, więc nie mam wątpliwości, że wszystko pójdzie po Waszej myśli:)
    „Jeżeli Bóg jest na pierwszym miejscu, wszystko jest na właściwym miejscu”

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie mam wątpliwości, że się kochacie i chcecie być już ze sobą do końca swoich dni:) Ale czy naprawdę nie czujecie w środku "tego czegoś", tego lekkiego lęku zmieszanego ze stresem i szczęściem jednocześnie? Nie myślicie sobie: "Przecież to taka odpowiedzialność. Już nie tylko za samego siebie, ale i za drugą osobę."? Jestem bardzo ciekawa Waszych doświadczeń z tego czasu na niecały miesiąc przed ślubem. Wiem z relacji innych par, że to gorący czas i wtedy różne myśli dopadają człowieka. Jak to jest u Was? Z tej organizacyjnej strony wszystko wiemy idealnie:) I dobrze, bo to jest część tego wielkiego dnia, ale oprócz tego jest druga strona, ta ważniejsza. Co myślicie?:) Pozdrawiam Was gorąco.

    OdpowiedzUsuń
  13. O rany... Chciałam przypomnieć, że istnieje coś takiego, jak SŁOWNIK, Panie Narzeczony! Tak trudno sobie zajrzeć nawet online? "na nową wspólną ŚcieSZkę" ?! Naprawdę, trochę wstyd...

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie wiem czy już tego czasem nie pisałam, ale bardzo podoba mi się fakt, że w tych przygotowaniach jest bardzo dużo własnego osobistego zaangażowania, te prezenciki i podziękowania dla gości, teraz ozdoba na samochód i bukiet zrobiony własnoręcznie - może to tylko drobiazgi, ale na pewno zostaną w sercu na długo. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Oj tak, własna suknia ślubna ma w sobie niesamowitą magię!!! :) wcale się Twojej radości nie dziwię.
    Co do stresu, to mnie też wszyscy pytali;) moje całe przygotowania były na luzaku, nie było stresu żadnego. Tylko mega radość i podekscytowanie. Ale podświadomie chyba musiałam mocno przeżywać, bo jak emocje zaczęły ze mnie schodzić po pierwszym tańcu, to mnie winem uspokajali :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja muszę przyznać, że się stresuję - bardzo chciałabym być już po :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Pani narzeczona pewna swojej miłości, bez stresu pełen luz. Pamiętaj o tym, gdy Cie wkurzy swoją niespodziewaną słabością. Trzymaj tę miłość i jak zapomnisz wskocz na bloga wszystko wróci
    Pozdrawiam
    http://kadrowane.bloog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja to najbardziej bym chciała, żeby pogoda była piękna :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Piękny tort! Boski! Ja mam jeszcze ponad rok, a już się stresuję jak o tym pomyślę :P Nie lubię wystąpień publicznych, a złożenie przysięgi chyba się do nich zalicza :) Bardzo dobrze, że czujesz się w sukni w 100% piękna. Tak ma być!

    www.mojezycie-przedslubem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W trakcie przysięgi to Ty nawet nie zauważysz, że ktoś w tym kościele (poza już prawie mężem) w ogóle jest. :D

      Usuń
  20. Stres przed ślubem to normalka,dacie radę,najbardziej stresowe sytuacje szybko zlecą a potem już tylko błogie pełne miłości wspólne życie:)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  21. Najlepszego. Radości w czasach pochmurnych. I pamięci, że wszystko MIJA. A najlepsze dni to te, których smaku jeszcze nie znacie. Miłości, szczęście sami przyprowadzicie!

    OdpowiedzUsuń
  22. Acha czyli przy braniu ślubu nie mówić że bierze się ślub, tylko np tort na bankiet, zapisuję ^^ dzięki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podałaś cenę podobnego torta, i to z wykrzyknikiem, jakbym wiedziała, ile daliście za swój ;P

      Usuń
  23. Z tymi ślubnymi sukniami coś jest na rzeczy. Moja córa po przymiarce swojej sukni, zadzwoniła i powiedziała: Mamo, kiedy zobaczysz te suknię, to się popłaczesz, taka śliczna!
    A teraz? teraz wisi zapomniana w garderobie. Nawet do siebie jej nie zabrała.
    ***
    Będzie dobrze. Ślę Wam całuski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja moją od razu chyba sprzedam salonowi, aby sie nie kurzyła :)

      Usuń
    2. Bo suknia jest wazna i napiekniejsza tylko w jeden dzień :)

      Usuń
  24. Mi dzien przed weselem wyskoczyło zimnisko..;/

    zgadzam się z panem narzeczonym.. wesele i ślub to kopalnia złota..
    ;)


    ale widze że stres pełną parą się zaczyna.. ale każdy to przeżył i WY też dacie radę! ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. A ja się zastanawiam kim będziecie tutaj po ślubie? No bo już nie Panią Narzeczoną i Panem Narzeczonym :) Pani Żona i Pan Mąż? :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Great Post

    http://www.cultureandtrend.com/

    OdpowiedzUsuń