28 czerwca 2013

Sztuka uwodzenia



PANI NARZECZONA

Podryw nigdy nie był moją mocną stroną. Sama się dziwię jakim cudem poderwałam Pana Narzeczonego? A może to on poderwał mnie? Na zaloty innych osobników też chyba nigdy nie byłam jakoś skora.

Wydaje mi się jednak,  że my kobiety uwielbiamy być adorowane. Wydaje mi się. Nie wiem czy na temat samego podrywu mogę cokolwiek napisać, gdyż z Panem Narzeczonym jesteśmy razem...od dziecka, bo zaczęliśmy, gdy oboje mieliśmy po 15 lat, patrząc na zdjęcia mogę śmiało stwierdzić – dzieciaczki. Choć przecież nawet będąc w związku czasem jakieś drobne flirty czy podrywy się zdarzają i przyznaję się z ręką na sercu, nie podrywam! Jestem podrywana.

Swoją drogą nie podrywam, nie tylko dlatego, ze jestem już zakochana po uszy i nie szukam adoratora, bo mogłabym przecież po podrywać tak dla zabawy bez większego wymieniania się telefonami, a jedynie dla komplementów. Nie widzę nic w tym złego, ale ja jestem po prostu w tym beznadziejna chyba. Zawsze byłam zimna na podryw.

Wkurzało mnie jak ktoś kto mi się nie podobał (a rzadko było tak żeby się podobał o dziwo) był nachalny, a najczęściej był strasznie. Nie powiem i teraz mam przypadki podrywu, najbardziej śmieszy mnie, gdy taki delikwent wypisuje do mnie wiadomości och ach (swoja drogą stary znajomy), a potem jak uświadamiam mu ze jestem zaręczona od razu zero rozmów tak jakbym miała trąd, a jego jedynym celem było poderwanie mnie. Śmieszne.

Może teraz troszkę księżniczkuję, bo nie jest tak, że rzucają się na mnie tłumy mężczyzn. Zdarza się, ze na ulicy usłyszę gwizd czy komentarze, ale czy faceci naprawdę nie potrafią inaczej? Według mnie idealny podryw powinien być subtelny. Najpierw facet powinien wyczuć czy kobieta w ogóle jest zainteresowana, a nie od razu rzucać się jak lew na zwierzynę. Mnie osobiście to tylko zniechęca.

Jak my kobiety uwodzimy? Nie wiem jak to jest u Was, ale ja osobiście właśnie zrobiłabym to subtelnie. Spojrzenie, wymach włosami i już jestem niczym modelka z reklamy Pantene i wszystkie oczy zwrócone na mnie. Tak naprawdę zanim byłam z Panem Narzeczonym nie podrywałam, bo jakoś mając 15 lat nie byłam w tym perfekcjonistką. Mając jednak 23 lata nadal nie jestem i chyba to jest kwestia chwili i tyle. Nie ma na to reguły i chyba nie da się określić co zrobić, żeby on zwrócił na Ciebie uwagę. Jak będzie chciał to zwróci, bo uważam, ze chemia już wszystko za was zrobi.

Myśląc tak jeszcze o podrywie, do głowy przychodzi mi jeszcze jeden rodzaj podrywu. Poryw starszych Panów nas młode 20 latki. Czasem bywa uroczy, gdy Pan ma 80 lat i jest gentlemanem. Gorzej jak Pan ma około 50 lat, ni to dziadek ni to przystojny dojrzały mężczyzna. Tacy to dopiero potrafią być nachalni. Tacy to dopiero doprowadzają mnie do mdłości, a na pewno nie do omdlenia. Jestem pełna podziwu dla tych 20 latek, które dla kasy są z tymi 50 latkami...nie dałabym rady. Dla mnie taki człowiek kreśli się jako zoboczony oblech. Może jestem okropna, przecież nie każdy 50 latek taki właśnie jest. Piszę jednak teraz o określonym typie mężczyzn z którymi pewnie niektóre z was się spotkały i wiedzą o co chodzi. Wydaje mi się, ze czasem taki mężczyzna podrywając jakąś młódkę musi się po prostu dowartościować. Taka terapia.


Pewnie znowu zeszłam z tematu, ale ten temat jak i wiele innych to temat rzeka można by pisać i pisać. Z nowości mam dla was informację. Szykuje się Panieński. Tak mój Panieński. Pisałam wam jak bardzo go nie chcę? Pisałam! Panna K. się uparła, a ja nie wiem czemu w sumie się cieszę. Obiecała, że nie będzie sztucznych penisów. Wierzę. Panieński w następną sobotę. Pan Narzeczony nie pochwali się pewnie, ze on też będzie miał – kawalerski! Relację wam zdamy! Z pewnością!



PAN NARZECZONY

Z podrywem to jest tak, że nie wiem czy jestem w tym dobry czy nie, bo wydaje mi się, że od zawsze jest Pani Narzeczona. Ktoś zapyta: no jak to? Przecież ją też musiałeś poderwać! No niby tak, ale 8 lat temu wszystko było prostsze i sprowadzało się do końskich zalotów.

Jak poradziłbym sobie dzisiaj? –nie wiem. Pewnie jakoś bym musiał, w końcu natura nas do tego przygotowała, ale niewątpliwie byłoby mi łatwiej po kilku drinkach. Wydaje mi się, że w podrywaniu kobiet pierwszorzędne znaczenie ma to kogo szukamy i do jakich celów. Czy mówimy tu o spotkaniu jednorazowym i dobrej zabawie czy o tym, że poszukujemy partnerki. 

Często bywa tak, że wychodzi na odwrót. Tak naprawdę to nie jest tak, że myślę o tym jak podrywam kobietę, jeśli to już się to dzieje to robię to zupełnie naturalnie, nie zwracając zupełnie na to uwagi, a dopiero później słyszę od Pani Narzeczonej: -lubię jak tak podrywasz inne kobiety. Zastanawiam się wtedy kiedy ja kogokolwiek podrywałem.

Umówmy się przede wszystkim, ze mężczyźni uwielbiają zdobywać, nie mniej jednak nie w nieskończoność. Pomijam tutaj fakt nieudolności mężczyzn, którym się wydaję, że jak się pokręcą trochę przy dziewczynie na parkiecie i postawią drinka one będą skłonne im się oddać w całości. -Takie też się znajdą, ale te mnie nie interesują. 

Wydaję mi się, że ja nie posiadam jakiś wyuczonych sztuczek, tekstów, zachowań. Raczej staram się być sobą, może trochę bardziej elokwentnym. Generalnie ciężko mi o tym pisać, bo mnie to już nie dotyczy. Mam już swoją kobietę i nie potrzebuję podrywać.

A jeżeli chodzi o podryw przez kobiety? Tutaj to w zupełności się nie znam, bo tego w ogóle nie zauważam. W tym miejscu znowu z pomocą nadchodzi Pani Narzeczona, która w domu później mówi: -wszystkie gapiły się w ciebie jak w obrazek, a tamta blondyna cały czas Cię podrywała.
Podrywała? –jak? Kiedy? Można czasem wyczuć zmorzone zainteresowanie od kobiety swoją osobą i to jest przyjemne. Ale też nie wolno przesadzić. Mężczyzna lubi mieć wrażenie, że wszystko się dzieje za jego sprawą i nie lubi kiedy kobieta przejmuje inicjatywę.

29 komentarzy:

  1. Ale młodzi jesteście, a ja myślałam, że macie pookoło 26 lat a tu taka niespodzianka- jesteś młodsza ode mnie ! hehe
    Ja tez jestem raczej z tych co na podryw były nie czułe hihi cos w stylu : poderwac to mozna tyłek z krzesła hihi, ale jakos sie udało ;)
    Ja panieńskiego miec nie bede, nigdy nie chciałam, te zabawy wryyy hihi wole zostac pod kocykiem i wypic lampke wina niż ... hihi :D
    buźka !

    OdpowiedzUsuń
  2. Faktycznie, jest to temat rzeka. Myślę, że tak jak pisał Pan Narzeczony, jest to automatyczne zachowanie i choćbyśmy nie wiem jak kombinowali to i tak nasz charakter zrobi swoje:) Ale Pani Narzeczona też ma rację jeśli chodzi o te "odrzucające" podrywy, które nas odpychają zamiast przyciągać. Wiele na ulicy takich niegrzecznych komentarzy, pogwizdywań i innych nie zbyt miłych zachowań panów. Jedno tylko mnie zastanawia jeśli chodzi o mężczyzn, bo teoretycznie lubią zdobywać kobietę, taka już natura, ale z drugiej jak już ją zdobędą mam wrażenie, że przestają się starać. To kwestia indywidualna? Może Pan Narzeczony jest w stanie to jakoś wytłumaczyć?:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że jest to kwestia natury i ewolucji -facet jest łowcą.
      Więc lubi zdobywać, polować na swoją "ofiarę", tylko tak jak mówię jeżeli przez dłuższy czas niczego nie osiąga to rezygnuje.
      Więc czasem trzeba dać facetom bułkę z masłem a nie tylko kijem. :)

      Usuń
  3. A ja właśnie czytałam dziś Wasz post o kawalerskim/panieńskim (tam też komentarz nt.) ;)

    Kiedyś mama przyjaciółki powiedziała, że dopóki jest się zakochaną to nikt umiejętnie (i wytrwale) nie będzie nas podrywać, bo wysyłamy sygnał "jestem zajęta i szczęśliwa, kocham innego". Powiem Wam że w przypadku moim i przyjaciółki się sprawdziło ;) Dopiero, kiedy rozstałam się z D. (nie byłam już ani zakochana, ani szczęśliwa na rok przed rozstaniem, ale byłam wierna) to zaczęli się kręcić koło mnie konkretni, ciekawi faceci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja nie wiem, co ja wysyłałam, bo jak jak zaczęłam być z Moim, to nagle kurde się wszyscy obudzili. :P

      Usuń
  4. hmmm ono jest troche wilgotne i delikatne, boje się, że mascarpone go troche bardziej namoczy

    OdpowiedzUsuń
  5. Zastanawiam sie dlaczego niektorzy nic nie robia, a wokol nich wianuszek adoratorow czy adoratorek...Kto ma TO COS, to jeszcze mu dodza /smiech/!
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajny post. Faktycznie faceci rzadko kiedy wiedzą kiedy są podrywani, Czasem wydaje mi się że im to trzeba dużymi literami nakreślić - tak interesuję się Tobą. Mój R. kiedyś mi wyznał że on do ostatniej chwili nie był do końca pewny czy jestem na tak, podczas gdy ja robiłam naprawdę dużo by się chłopak domyślił że nie jest mi obojętny. ;-). Co do podrywania w związku. Prawda, że jeśli ma się już siebie nawzajem to podrywanie jest ostatnią rzeczą o której się myśli, ale fajnie czasem dać znać w ten sposób osobie którą się kocha i uwieść ją na nowo ;) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja akurat panieńskiego mieć nie będę - bo też podobnie jak Ty nie chciałam. Za to robimy jedną dużą imprezę panieńsko-kawalerską :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem/byłam mistrzynią flirtu :p Może to nieskromne ale nie zdarzyła mi się porażka, jeśli kogoś bardzo chciałam to zawsze ta kawa/piwo była. Jak? Nie wiem, przełączał mi się w głowie tryb flirtu i wszystko szło naturalnie :P Co ciekawe mam jakiś wrodzony talent wyczuwania na jaki flirt facet poleci, po kilku zdaniach wiedziałam czy woli księżniczkę czy kumpla (o dziwo, większość woli kumpla :P). Teraz od ponad dwóch lat nie podrywałam (no oprócz uwodzenia R. ;p ale to ten sam schemat) więc pewnie by mi nic z tego nie wyszło albo wyszło na niezdarę :D Lubiłam podrywać i najbardziej lubiłam właśnie te oporne osobniki, kiedy trzeba była poświęcić kilka dni za nim zaproponował kawę. Co ciekawe każdy z moich byłych, czy też kolegów których wyrwałam tylko kawę, są świecie przekonani że to oni mnie poderwali. R., do dzisiaj mi nie wierzy że to ja go bajerowałam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie jestem pod wrażeniem :) sama potrafiłaś zwrócić na siebie uwagę mężczyzny jednocześnie powodując, iż myślał ze to on Cie zdobywa heheh femme fatale ;)

      Usuń
  9. Jak ja nie cierpię być podrywana, u mnie można jedynie poderwać dupę z krzesła i nic więcej. Ciężki gatun jestem:) Wolę gonić króliczka niż być tym biednym, wystraszonym futrzakiem:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ojej, panowie w okolicach 50 to koszmar! Pracowałam w barze (głównie dla kierowców TIR-ów) i trafił się taki facet, który mógłby być moim ojcem, przez godzinę opowiadał o żonie i synach, potem próbował mnie nawrócić, a na końcu zaczął podrywać. Odpuścił, gdy uzmysłowiłam mu, że chciał mnie nawracać, bo był taki religijny, a teraz mi proponuje dziwne rzeczy mimo, że ma żonę i zapytałam: "A zdrada to nie grzech?". Jego mina była bezcenna :D

    OdpowiedzUsuń
  11. A jednak zdecydowaliście się na panieński i kawalerski? A broniliście się nogami i rękami :) Ale tak jak pisałam, jak taka impreza będzie wyglądała zależy tylko od Was. Moja przyjaciółka mnie zna i wie, że nie życzę sobie na tej imprezie jakiegoś striptizera, tortu w kształcie penisa itp :/
    Co do podrywania... Czasem się zdarza, że ktoś mnie podrywa, ale chyba nie bardzo mnie to kręci. Ja mam swojego M i nie potrzebuję się dowartościować :)
    Wydaje mi się, że faceci rzadko zauważają, że są podrywani :) Tak jak napisał Pan Narzeczony. To ja uświadamiam M, że ktoś go podrywał ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Faktycznie to temat rzeka, ale jaki przyjemny ;) Mimo, że minęło już ponad cztery lata jak mój chłopak zabiegał o moje względy, to zawsze wracam do tego z sentymentem, bo kto nie lubi być podrywany (oczywiście w subtelny sposób;))! Ja sama też lubiłam podrywać i być podrywana (zabrzmiało narcystycznie!), bo to dość przyjemne i jak napisał Pan Narzeczony można się dowartościować ;) Jeszcze wspomnę tylko, że podryw starszych panów o którym pisze Pani Narzeczona działa na mnie jak płachta na byka!

    Dobrej zabawy na panieńsko-kawalerskich imprezach :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zdecydowanie wolę podrywać , niż być podrywana . I wychodzi mi to całkiem nieźle:-)Uważam ,że flirt jest całkiem zdrowy. Pozdrawiam:-*

    OdpowiedzUsuń
  14. Podryw jest fajny nawet po ślubie. Czy to własnego męża poderwać, czy jakiegoś innego, obcego, żeby coś osiągnać :p A pomoże mi Pan? Taka jestem nieporadna :p

    OdpowiedzUsuń
  15. "najbardziej śmieszy mnie, gdy taki delikwent wypisuje do mnie wiadomości och ach (swoja drogą stary znajomy), a potem jak uświadamiam mu ze jestem zaręczona od razu zero rozmów tak jakbym miała trąd" - ale się uśmiałam, bo ostatnio też to zaobserwowałam! :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. o tak, my zdecydowanie lubimy być podrywane

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo ciekawy wpis ;) Też zauważyłam, że jeżeli chodzi o podrywanie facetów, to lepiej sprawdza się podryw na kumpla ;) aczkolwiek dawno go nie stosowałam, gdyż jestem naznaczona jako "narzeczona" :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Fajny wpis :) Przypomnialo mi sie, ze kiedys potrafilam bezczelnie podrywac komentujac glosno wyglad faceta. Dzialalo. Dzis w zyciu bym tak nie zrobila.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba jestem zbyt wstydliwa żeby pokazać wprost, że podoba mi się jakiś facet :) nawet do samego końca przy końskich zalotach z Panem Narzeczonym udawałam, że absolutnie on mnie nie interesuje heheh

      Usuń
  19. Ja w podrywaniu nigdy dobra nie byłam, zbyt nieśmiała. Dobrze, że E. był taki uparty, bo inaczej chyba też nic z tego by nie wyszło :P
    Dodaję do linków :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  20. Czytam wczoraj z lubym notkę o sprzataniu, ale się uśmiałam :-) :-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Dla mnie podryw to czarna magia i to z dwóch stron w zasadzie, dlatego lepiej zamilknę;>

    OdpowiedzUsuń