20 lipca 2013

13.07.2013 cz.1

W końcu się doczekaliście. Jest relacja. Niestety wyszła nam łącznie na 10 stron A4, żeby was nie zanudzać codziennie będziemy dodawać po jednej części na przemian. W sumie spodziewajcie się około 4 części. 


PAN POŚLUBIONY


Minął tydzień, ale dopiero teraz tak naprawdę mieliśmy chwilę, aby na spokojnie usiąść i przelać na ekran to jak wyglądał nasz dzień.

Wieczór 12.07.2013r. – próbuję zasnąć, nie mogę. Odczuwam stres, zdenerwowanie, niepokój. Przewalam się po łóżku z boku na bok, Pani Narzeczona również jakaś niespokojna, ale w końcu zasypia. Ja przeleżałem całą noc. Oka nie zmrużyłem.

13.07.2013r. 9.00– z nadejściem ranka niepokój nie minął, mam rozwolnienie. Szczególnie, że gdy wyjrzałem przez okno, zobaczyłem jak pada deszcz. Pakuję rzeczy, wrzucam coś na ząb, dzwonie po taryfę i o 11:00 wyjeżdżam do hotelu. Przez cały poranek przeskakuję z nogi na nogę do czasu kiedy wchodzę do apartamentu w hotelu. Nagle pojawia się uśmiech. Rozglądam się po apartamencie, wciskam wszystkie możliwe przyciski, wychodzę na taras. Stres mija. Powoli napuszczam gorącej wody do wanny, włączam telewizor, wchodzę do wanny i czuję jak wszystkie mięśnie puszczają. Relaksuję się. 


12.00 Przychodzi świadek –mój brat, więc koniec relaksu. Szykuje swą cerę według przykazań Pani Narzeczonej i czekamy na fotografa. Znowu oczekiwanie, znowu stres. Masakra. Pukanie, fotograf wchodzi. Robimy ściemniane zdjęcia jak się ubieram, mija pięć minut koniec sesji. Znowu czekanie, na godzinę „zero”. Dochodzi 14:30 zakładam buty i wyruszam na dół –czeka na mnie już samochód. 

Pierwszy problem pojawił się, gdy próbowaliśmy przymocować ozdoby na samochodzie. Rzęsiście padający deszcz skutecznie nam to uniemożliwił. To nic, ruszyliśmy do domu Pani Narzeczonej. Wchodząc po schodach zrobiłem jeszcze szybką check listę, co mam, a co  powinienem mieć. Mam wszystko. Wchodzę, dla rozluźnienia atmosfery przyśpiewuję sobie po drodze: „Idze Twój Pan, idzie Twój Pan”. Otwierają się drzwi, a w korytarzu czeka „ona” lśni, uśmiecha się, lekko zdenerwowana…. przyszła Teściowa. 

Panna Młoda jeszcze nie gotowa. Krążę po salonie, kuchni, przedpokoju niczym jaskółka witając się ze wszystkimi. Po chwili dotarło do mnie, że nie ma jeszcze moich rodziców, a powinni już być 15 min temu. Jak tu się nie denerwować? Dzwonimy po nich, okazje się, że jeszcze nie wyjechali z domu! W tym momencie dostałem spazmów. Wszyscy czekali ponad 20 min. Z półgodzinnym opóźnieniem w końcu zjawili się Jaśnie Państwo. 

W końcu uchyliły się drzwi sypialni i wyszło moja przyszła Żona. Wyglądała cudnie jak z katalogu, moja własna księżniczka. Ustawiliśmy się na wprost rodziców, aby udzielili nam błogosławieństwa. Pierwszy był Tata Panny Młodej, wytrzymał powiedział wszystko było to bardzo dla mnie ważne, mama się poplątała i pogubiła w stresie. Moja mama zaczęła, powiedziała dwa słowa i ją zatkało, nie była w stanie wydusić ani jednego słowa łzy stanęły jej w gardle, ojciec coś burknął pod nosem. Podobno wszyscy dookoła płakali, nie zauważyłem –zbytnio byłem skupiony na mojej przyszłej żonie.


Wygoniliśmy gości do Kościoła by zyskali nad nami przewagę,  po to by powoli potoczyć się nam naszym stylowym dużym fiatem za nimi. Drogi prawie w ogóle nie pamiętam, kojarzę natomiast chwilę, gdy już podjeżdżaliśmy pod Kościół, a przed nim czekało kilkoro znajomych. Czekanie w przedsionku Kościoła na dzwoneczki dłużyło się w nieskończoność, na szczęście w końcu zabrzmiało i leniwym krokiem weszliśmy do Kościoła pod sam ołtarz. 


Po drodze mijaliśmy ludzi siedzących w ławkach, patrzyłem na nich, ale nie widziałem. Msza była bardzo romantyczna, ja czerpałem z każdej chwili wszystko chcąc dokładnie zapamiętać. Ksiądz Proboszcz udzielający nam ślubu starał się na wszelkie możliwe sposoby nas rozluźnić chwilami  nawet rozśmieszając. W pewnym momencie poczułem jak jest mi dobrze jak przyjemnie, nie wiedziałem jednakże za sprawą czego. 

Pani Narzeczona, a właściwie to już chyba Żona uświadomiła mnie, że skrzypaczka gra na skrzypcach Ave Maria. Brzmiało to cudnie. My, Państwo Młodzi jako jedyni chyba się trzymaliśmy i tak naprawdę nie płakaliśmy, bo cała reszta była już rozklejona. Dostaliśmy jeszcze pewien prezent, niespodziankę podczas ceremonii, ale o tym to już napisze Pani Poślubiona.



34 komentarze:

  1. Cudownie. Oczywiście jak to ja wzruszyłam się czytając. Pani Poślubiona :) przepięknie wyglądała. Przepięknie! Pan Poślubiony bardzo przystojnie :)

    ww.mojezycie-przedslubem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Całuję Was bardzo, bardzo mocno!

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo nerwowa relacja, Panie Poślubiony... Liczę się ze stresem, ale nie aż takim ;) Mam jeszcze tydzień na opanowanie "nerw" :)

    OdpowiedzUsuń
  4. pięknie :) życzę Wam samych szczęśliwych dni na tej już prawdziwie wspólnej drodze :)
    Buziaki kochani :***

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytając aż mi udzieliło się podekscytowanie ;p ...Najlepszego na nowej drodze :) Gratuluje! Wyglądaliście super :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wyglądaliście cudownie oboje, nie dziwię się, że Pan Poślubiony nie mógł oderwać wzroku od Pani Poślubionej ;) Wszystkiego dobrego kochani! :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wszystkiego dobrego ;)
    I trzeba było się denerwowac ? hihi
    Teraz jeszcze poprosimy zdjęcia z imprezki hihi :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Kurcze tylko ta różowa mucha.... no nie jestem przekonana, cała reszta super:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wzruszyłam się czytając :) Nie będę oryginalna, ale muszę to napisać - cudownie wyglądaliście! Nie mogę się napatrzeć na te zdjęcia i niecierpliwie czekam na resztę.
    I chyba większość osób, które tu regularnie zaglądają ma tak samo - czuję jakbym czytała relacje jakichś dobrych znajomych :D
    Gratulacje!

    OdpowiedzUsuń
  11. Wszystkiego najlepszego!!!!!!!!!!!!!!!
    Radosnej podrozy do pierwszej rocznicy;)))

    OdpowiedzUsuń
  12. Poszło jak z płatka.. ;)))))
    Wszystkiego najlepszego;*

    OdpowiedzUsuń
  13. ojeeej, no super relacja, z zapartym tchem czekam na kolejne części :) szczęścia młodej parze!

    OdpowiedzUsuń
  14. Fanie się czyta i miło ogląda, ja będę do przeżywać za niecałe 3 miesiące ;)
    Dużo szczęścia i zrozumienia!:*

    OdpowiedzUsuń
  15. Cudnie! Pięknie wyglądaliście, a relacja... No łezka się zakręciła w oku. Duuużo szczęścia i zrozumienia! ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Cudnie! Pięknie wyglądaliście, a relacja... No łezka się zakręciła w oku. Duuużo szczęścia i zrozumienia! ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Szczęścia i miłości :-) Mnie to czeka za tydzień, tyle że w skromniejszym wydaniu, ale i tak już się bardzo stresuje! ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Gratulacje serdeczne! Witajcie w gronie zaobrączkowanych ;) Pani Młoda wyglądała obłędnie!

    OdpowiedzUsuń
  19. Nerwy muszą być ;) ale najważniejsze aby w życiu Wam się układało , a deszcz padał na szczęście ;) wszystkiego naj i poproszę więcej zdjęć ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sam Ksiądz mówił nam na mszy, ze gdy deszcz padał w Biblii to oznaczało ze Pan Bóg jakiemuś wydarzeniu błogosławił. :)

      Usuń
  20. Pieknie wyglądaliście ;))) u nas było podobnie, również najlepiej się trzymaliśmy w kościele! Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia!!!!

    OdpowiedzUsuń
  21. ha ha jak króliczek playboya z tą muchą haha

    OdpowiedzUsuń
  22. E po co te czesci ??? Za krótki ten opis zdecydowanie :-P. Zdziwiło mnie az takie zdecydowanie męża ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po to, że Pani Poślubiona bardzoooo się rozpisała :)

      Usuń
  23. No pięknie!
    Doczekaliście się:)
    śliczna para
    Wszystkiego dobrego!

    A i bardzo ładny makijaż miała panna młoda:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ależ piękną sukienkę miała Pani Poślubiona!! A Pan Poślubiony męski :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Moje gratulacje. Zdjecie z wanny super! :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Czytam pojedynczo Wasze posty, potem razem... Hehe... Już nie mogę się doczekać przeczytania pełnej relacji!:D

    OdpowiedzUsuń
  27. wygladasz jak zombi, jak wychodzisz z kościoła taka blada twarz, żle dobrany podkład!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po pierwsze zombie.
      A po drugie owa "blada twarz" nie jest spowodowana źle dobranym podkładem, a podkładem zawierający większy SPF, który pod wpływem lamp daje efekt bladej twarzy. : )

      Usuń
  28. Zdenerwowanie nawet mi się udzieliło:) Stres przeogromny w Was widać, ale i szczęście:) Na zdjęciu gdzie wchodzicie do Kościoła Pani Narzeczona( jeszcze wtedy) aż przytłacza Pana Narzeczonego swoich wyglądem, taka stanowcza, zdecydowana i pewna siebie:)

    OdpowiedzUsuń
  29. Czy mnie się wydaję, czy na zdj z wannie widać coś więcej? OMG Ludzie opamiętajcie się...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe no tak..głodnemu chleb na myśli. Zapewniam Cię drogi anonimie, że Panu Poślubionemu nic nie widać! Niestety Pan Poślubiony ma na klatce piersiowej bliznę i to ona dała taki niezamierzony efekt. Nawet my tego wcześniej nie zauważyliśmy..widać bardzo wnikliwie przeanalizowałeś to zdjęcie ;) hahahha

      Usuń