19 sierpnia 2013

Wyjazd

Tak jak pisałam post wcześniej, tęsknię okropnie. Tak jak pisałam rano, to po południu siedziałam już w pociągu i jechałam do Pana Poślubionego. Nie wytrzymałam. Musiałam jechać! Szkoda tylko, że znowu czas przeleciał nam jak szalony! 


3 h pociągiem i jestem. Kielce. Wychodzę z tunelu i zamiast na dworzec trafiam na dziwny deptak. Wydaje się ciągnąć w nieskończoność. No nic szukam, gdzie tu można usiąść i czekam na Pana Poślubionego, bo miał mnie odebrać z dworca. 

Pan Poślubiony wita mnie uśmiechem. Zmęczony, ale szczęśliwy! Szkoda, że nie mogliście zobaczyć tego jego uśmiechu. Szybki skok do firmy, na budowę i mamy wieczór dla siebie! Tak się cieszę! Zaczynamy od włoskiej knajpy Siciliana! Jedzenie przepyszne! W życiu nie jadłam tak dobrej włoskiej kuchni! Odkryciem w tej knajpie było dla mnie piwko Redds o smaku grejpfrutowo - ananasowym! Nie lubię piwa, ale to naprawdę mi zasmakowało! 





Wieczorem spać. Śpimy razem. Szczęśliwi. Ile bym dała, żeby każdy dzień tak wyglądał. Rano wstaję, Pana Poślubionego nie ma obok. Praca. Wyglądam za okno i robię widok jaki Pan Poślubiony ma na co dzień. Maluję się i wyjście na miasto. Trzeba zwiedzić tą małą mieścinę. 



Później Pan Poślubiony porywa mnie znowu na obiad. Tym razem meksykańska. Pan Poślubiony zachwycony jedzeniem. Ja zadowolona, ale jadłam lepsze! Znowu spędzamy razem wieczór! Jest miło i chciałabym, żeby tak było codziennie. 


Najlepszy z całego mojego wyjazdu był chyba czwartek. Wtedy cały dzień spędziliśmy z Panem Poślubionym razem. Jako, że w miejscowości w której pracuje Pan Poślubiony jest jezioro, a naokoło niego pełno atrakcji, postanowiliśmy, ze z nich skorzystamy. 





To tyle, z mojego wyjazdu. Już niedługo dodamy jakieś wspólne posty. Jak na razie weny brak. Nie piszemy na siłę, tylko wtedy jeśli mamy ochotę, więc nie miejcie nam za złe. Może wy macie jakieś tematy na które chcielibyście abyśmy się oboje wypowiedzieli? :) 

27 komentarzy:

  1. 3 godziny jazdy, to jeszcze nie kawał czasu! Jeździj jak najczęściej do niego. Niechaj czeka na te przyjazdy... Buziaki i cierpliwości dla Was!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogę często i chyba był to mój pierwszy i ostatni wyjazd :( niestety ja też mam pracę. Gdybym nie pracowała to siedziałabym tam cały czas :)

      Usuń
  2. Super, że mogliście spędzić ze sobą kilka dni. Oby jak najczęściej! Trzymam za Was bardzo mocno kciuki :*

    www.mojezycie-przedslubem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. byliśmy z Mężem na Sylwestra w Kielcach i ten deptak bardzo sobie upodobaliśmy :)

    miło spędzone chwile, to to, co każda para uwielbia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Spontaniczne wyjazdy są najlepsze, a do tego szczęście na twarzy ukochanego - bezcenne :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Moja Kochana.. tak mi Cie szkoda.. te posty nie są pisane tak jak kiedyś.. tyle w nich smutku.. życzę aby ta rozląka szybko się skończyła.. małżeństwa nie powinny żyć na odległość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo w tym prawdy...jest nam bardzo ciężko...dlatego też nie piszemy na razie postów. Nie mamy na to nastroju...mam nadzieję że dwa miesiące szybko zlecą i znowu będziecie nas czytać z uśmiechem na twarzy. Tymczasem jesteśmy wykończeni!

      Usuń
    2. Wierzę..
      Trzymajcie się i dużo siły :*

      Usuń
    3. Zgadzam się, rozłąka może być dobijająca, ale trzeba wytrwać, a później cieszyć sie wspólnym w stu procentach życiem:)

      Usuń
  6. Mam nadzieję, że Wasza rozłąka nie potrwa już długo...

    OdpowiedzUsuń
  7. Zadziwia mnie Wasz apetyt /smiech/!!!
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
  8. Życzę dużo wytrwałości i cierpliwości :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Takie spontany są najlepsze:) Widzę że tak jak ja i mój R. lubicie sobie dogadzać kulinarnie :D! Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Na początek chcę napisać,że czytam Was od jakiegoś czasu, właśnie przymierzamy się z moim M do ślubu i wesela, które odbędzie się w maju 2014,ale wszystkie Wasze wskazówki są dla mnie cenne. Gdy tylko przeczytałam,że macie być ze sobą na odległość to od razu się z Tobą zsolidaryzowałam bo byłam w takim związku 2 lata i gdy już myślałam ,że nigdy nas to nie spotka okazało się ostatnio, że musimy wytrzymać jeszcze pół roku. Jakoś musimy dać radę!! zawsze sobie powtarzam,że prawdziwa miłość przetrwa wszystko!! Moim lekarstwem na rozłąkę jest robienie samej takich rzeczy, które sprawiają mi przyjemność lub które robię tylko gdy jestem sama, wtedy czas jakoś szybciej upływa. Byle nie siedzieć i nie myśleć za dużo.
    Zrobiłam się głodna jak patrzę na te Wasze zdjęcia,ale w zasadzie mam kilka pytań dotyczących kwestii wesela- pod Waszym postem na temat wódki weselnej przeczytałam,że planuje się około 0,5 L na osobę, czytałąm tak też w wielu źródłach. Teściowie upierają się przy 0,25 ponieważ twierdzą,że w ich rodzinie ludzie piją niedużo. Mam wobec tego takie pytanie-czy zostało Wam dużo wódki po weselu?? czy 0,5 to dobra ilość?? jak to oceniacie?? a i co do tortu weselnego- nie wiem czy pisaliście o tym - zamawialiśćie go osobno czy Wasz dom weselny się tym zajmował?? pamiętacie może jaką ilość zamówiliśćie?? z góry dziękuję za odpowiedzi!! i trzymajcie się w tej rozłące,

    pozdrawiam

    Sabina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My na weselu teoretycznie też mieliśmy dużo osób nie pijących i część więcej pijących. Policzyliśmy 0,5 l na głowę i zakupiliśmy koło 70 sztuk. Okazało się jednak potem, że kupiliśmy za dużo bo na weselu poszło zaledwie 38 flaszek. Jednak istotne jest, że my na naszym weselu mieliśmy też wino białe i czerwone i dużą beczkę piwa z lokalnego browaru, gdzie piwo poszło całe i cieszyło się sporym zainteresowaniem. Jeśli więc nie będziesz miała piwa kupuj śmiało 0,5 l na głowę, ale jeśli będzie piwo to możesz kupić z 10 flaszek mniej. Pamiętaj jeszcze o bramach i konkursach nam w sumie na takie konkursy i bramy poszło z 6 flaszek. Uważam jednak, że 0,5 l to dobra ilość i nie będzie stresu. Pamiętaj też, że my mieliśmy wesele jednodniowe :) Co do tortu i ciast to zamawialiśmy oddzielnie. Tort liczony był od osoby, ja podałam ilość osób a babka z cukierni zrobiła taki na 60 os i jeszcze nam tortu zostało. Co do ciasta to 3 kawałki na osobę starczą.

      Ps. Dzięki za słowa wsparcia co do rozłąki. Ufam, że ten czas szybko zleci i kiedyś będzie już tylko wspomnieniem. Nie mogę doczekać się wspólnego mieszkania.

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedź! pozdrawiam :)
      S

      Usuń
  11. Pyszności prezentujecie:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Smakowicie wyglądają te wszystkie potrawy, aż zrobiłam się głodna ;) My ostatnio nie wędrujemy po restauracjach, tylko sama eksperymentuję w kuchni (i wg M. wychodzi mi całkiem fajnie).
    Pozdrawiam - Zakochana

    OdpowiedzUsuń
  13. super wyjazd:), łączę się z Tobą co do rozłąki.. my jesteśmy ze sobą prawie 5lat,a od ponad roku tylko na weekendy sie widzimy, ciężko jest,ale jak trzeba,to mus niestety.Zostało jeszcze ponad 2 miesiące i już będziemy sie codziennie widywać.
    Pozdrawiam, dużo wytrwałości życzę, na pewno szybko zleci,bo na to tez liczę:)

    LiNkaa

    OdpowiedzUsuń
  14. Te lody z chrupkami. Ciekawy pomysł, wyglądają super. Twój mąż ma szczęście, że ma taką żonę - zebrałaś się i pojechałaś :) Fajnie, że spędziliście trochę czasu razem. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  15. Cieszcie się tymi chwilami to takie piękne - miłość na wakacjach....
    Tęsknisz za budzeniem się przy nim....
    To naprawdę piękne
    Pozdrawiam serdecznie
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/
    http://kadrowane.bloog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  16. dacie rade KOCHANI!
    zdjęcia świetne, uwielbiam Was!

    OdpowiedzUsuń
  17. Wpadłam tu przypadkiem, jestem zachwycona, świetny blog, obserwuję.
    Bardzo fajna relacja, śliczne zdjęcia. Rozłąka jest ciężka ale trzeba jakoś to przetrwać, dacie radę.
    Pozdrawiam.
    Mania, mania1269.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. spontanicznie najlepiej ;) Trzymam za Was kciuki! Oby jak najwięcej takich wizyt ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Jak studiowałam w innym mieście to też mieliśmy takie jazdy :P Ja do niego albo on do mnie i to w najmniej spodziewanym momencie :P

    OdpowiedzUsuń
  20. Pyszności !!!! Wracam z nowym miejscem dla siebie ;-) a Was czytam już długo ;-) i komentuje tez :-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Jedzonko wyglada pysznie a Ty na tych zdjeciach szczesliwa :)

    OdpowiedzUsuń