1 sierpnia 2013

Zakupy

 


PANI POŚLUBIONA
 
Pomału wracamy do rzeczywistości. Przynajmniej ja. Mimo, że po głowie nadal chodzi mi "a teraz idziemy na jednego" to i tak do pracy musiałam wrócić. Obowiązki. Dobrze, że do tych koniecznych obowiązków należą również zakupy. No właśnie jak to z tymi zakupami jest?
 
Podobno to nasza domena- kobiet. Tu się nie zgodzę. Jasne większość kobiet uwielbia zakupy, ale są i takie które ich nienawidzą. Podobnie jak mężczyźni. Są tacy co zakupy bardzo lubią, ale wydaje mi się, że jest ich zdecydowana mniejszość. Szczególnie mam tutaj na myśli zakupy w celu upolowania nowych jeansów czy sukienek dla nas kobiet. Mało który facet wytrzyma w H&M czy drogerii dłużej niż 10 min.
 
Podobnie jest z Panem Poślubionym. Choć wydaje mi się, a raczej wiem to na pewno, że są rzeczy, które on z chęcią kupuje. Do listy ulubionych zakupów Pana Poślubionego jeśli chodzi o moją osobę napewno zaliczę kupowanie wszelkiej bielizny (to chyba logiczne), szpilek czy innych butów, sukienek i oczywiście wszystkiego co jest kuse i króciutkie. Jeśli chodzi o jego samego, to on chyba najbardziej lubi kupować sobie buty. 
 
Natomiast w przypadku zakupu rzeczy typu spodnie czy koszulki to tu już jest gorzej. Niejednokrotnie, Pan Poślubiony zostawał już z jedną parą jeansów i na gwałt musieliśmy latać i szukać kolejnej, żeby miał przynajmniej dwie, tak trudno go zmusić do wcześniejszych zakupów np. na przecenach. Choć promocje uwielbiamy. Myślę, że ja jestem w tym perfekcjonistką. Moja szafa składa się w 80% z ubrań zakupionych w promocji i jestem z tego cholernie dumna.
 
Dla mnie promocja to jak polowanie. Uwielbiam okazje i myślę, że dzięki temu właśnie świetnie wyszło mi planowanie budżetu na ślub, o którym możecie poczytać w poprzedniej notce. Niejednokrotnie polując na jakiś wymarzony drogi kosmetyk czy torebkę potrafiłam czekać z dwa miesiące, aż trafiła się jakaś promocja i nie wiem dlaczego mam takie szczęście kupowałam to np. 30% taniej. Uwielbiam promocje, uwielbiam robić zakupy, szczególnie te ubraniowe i te kosmetyczne.
 
Lubię nawet robić zakupy spożywcze. Nie wiem czemu, ale po prostu lubię kupować nawet zwykłe jogurty, szukać nowych produktów, czegoś czego nie smakowałam. Pychotka. Zresztą oboje z Panem Poślubionym uwielbiamy jeść więc to chyba nic dziwnego, że lubię kupować jedzenie. Choć niestety gorzej się to odbija na wadze Pana Poślubionego, o dziwo na mojej jeszcze nie. Jak to nasza znajoma stwierdziła, nie Pan Poślubiony jest gruby, a to ja go pogrubiam stojąc przy nim (jeśli wiecie co mam na myśli ;) ) 
 
Sam Pan Poślubiony uwielbia sklepy typu Castorama czy Praktiker, zupełnie odwrotnie do mnie, bo ja ich po prostu nie znoszę. O ile Pan Poślubiony będąc ze mną w sklepie z ciuchami od razu szuka pierwszego lepszego miejsca siedzącego, o tyle ja będąc w Praktikerze najchętniej siedzę na dziale ogród wśród roślinek na leżaku.
 
Co jednak z zakupami w intrenecie? U mnie jest tak, że oglądać mogę, ale nienawidzę robić tych wszystkich przelewów w celu dokonania płatności. Brrr...jakbym nie mogła kliknąć tak chcę to kupić, na drugi dzień listonosz z terminalem, wbijam pin i zapłacone. To by były dopiero wygodne zakupy.
 
Nic nie musze robić, klikać, zatwierdzać po tysiąc razy i podawać adresu, bo byłby zapisany na jednej stronie, a ja nie buszowałabym jako anonimowa tylko w momencie kliknięcia kupuję musiałabym na drugi dzień płacić. Super sprawa, choć pewnie Panu Poślubionemu nie przypadłaby do gustu jakby zobaczył jak pieniądze z naszego konta topnieją.
 
Podsumowując zakupy lubię, ale zależy jakie. Ach no i zapomniałam moje ulubione sklepy! H&M, Superpharm, Hebe, Douglas, Bershka, Zara, Stradivarious, Pull and Bear, Ikea, Tesco extra. Jakie są wasze? Wybaczcie jeśli w którejś z nazw zrobiłam literówkę!
 
Ps. Temat ślubu pewnie jeszcze powróci. Pochwalimy się wam prezentami ślubnymi i sami damy kilka na pomysł. Mamy w planach jeszcze dać notkę ze zdjęciami od fotografa. Jeśli będzie ich znaczna ilość to będzie więcej notek.


PAN POŚLUBIONY

Uwielbiam wydawać pieniądze w sklepach! Może zabrzmi to dziwnie z ust faceta, ale to prawda! Nie jest dla mnie istotne to czy wydaje ją na siebie czy Panią Poślubioną w momencie kiedy kupujemy fajne rzeczy. Marzy mi się życie na takim poziomie, że nie będzie dla nas stanowiło problemu pójście do sklepu i zostawienie 3 tyś zł na kilka rzeczy.
W przypadku Pani Narzeczonej największą przyjemność sprawia mi kupowanie dla niej sukienek, spódniczek, butów no i oczywiście bielizny. Wtedy jestem mocno zaangażowany w całość, szczególnie podczas przymierzania! Natomiast kupowanie spodni, koszulek jest dla mnie nudne i strasznie męczące. Nie wiem czy też tak macie, ale jak wchodzę do sklepu to po 2 godzinach i czuję jak słabnę, miękną mi nogi zaczynają boleć.
Snuję się za Panią Narzeczoną upierdliwie pytając: długo jeszcze? A ona musi przejrzeć każdy wieszaczek, jeden po drugim. Masakra! Jeżeli chodzi o mnie to jestem zakochany w butach, mógłbym mieć 100 par i dalej było by mi mało. Poza obuwiem zawsze mam niedomiar spodni, tutaj muszę powiedzieć, że zakup spodni na normalnego faceta jest nie lada wyzwaniem.
Istnieje sieciówka z misiem w nazwie, w której nie udało mi się jeszcze znaleźć spodni na mnie. Brałem największe rozmiary. A ostatnio będąc w Reserved dopasowałem spodnie w pasie, ale w łydkach były opięte jak legginsy! Wkurzyłem się niesamowicie, bo w tym sklepie kupuję większość ciuchów, po prostu dobrze wpisują się w moje gusta.
Generalnie dużą część zakupów opieram na reklamacjach. Średnio po roku noszenia spodni przecierają się one, a buty rozklejają. Nie wiem dlaczego miałbym odpuścić producentom szmacianej odzieży za to, że używają najtańszych i najgorszych materiałów do jej produkcji. Miewam spodnie w których chodzę 3 lata i nic im się nie dzieje, a są takie, które po 2 miesiącach nie nadają się do noszenia.

W ten oto sposób zbieram i skrupulatnie przetrzymuję paragony, a w odpowiednim czasie udaję się do sklepu, celem zwrotu wadliwego towaru. Sieciówki doskonale zdają sobie sprawę z tego, że wiele osób paragony wyrzuca i stosuje materiały najniższej jakości. Bardzo dobrze wiedzą także, że wiele osób nie jest doinformowanych, że ma prawo zwrócić towar, który jest niezgodny z umową, a sprzedawca ma obowiązek rozpatrzyć reklamację w ciągu 14 dni.
Na szczęście społeczeństwo staje się coraz bardziej świadome swoich praw i obowiązków sprzedawcy. Ja skrzętnie z tego korzystam i oszczędzam rocznie około 1,5 tyś zł na zakupach odzieżowych. Polecam Wam robić to samo, może w końcu pójdą po rozum do głowy i przestaną napychać nasz rynek chłamem.

Jeżeli macie jakieś wątpliwości to piszcie wyjaśnię Wam wszystko, odnośnie reklamacji.

 

38 komentarzy:

  1. Zupełnie tego nie rozumiem, przecież to normalne, że z czasem ciuchy się zużywają i nie tylko od samego noszenia ale i od prania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre wyprodukowane ciuchy z dobrych materiałów nie mają prawa się zużyć przez kilka lat. Myślisz że za nike czy adidasa płacisz tylko za znaczek? Wróć, płaciłaś, bo teraz i te firmy się pogorszyły. Otóż nie, płacisz za wygodę ale również za wytrzymałość. Możesz mi wierzyć albo nie ale do dzisiaj mam gdzieś buty adidasa które przywiozłam z Wiednia mając jakieś 14 lat łaziłam w nich 3 lata bez przerwy, później czasem je zakładałam jak mi do ciuchów pasowały, łaziłam w nich po błocie, przemaczałam, prałam w pralce. Mam je do dzisiaj (a mam 22 lata) i jedyne co się w nich zepsuło to sznurówki zrobiły się szare.

      Tak samo ubrania jeśli masz dobrą firmę to zużyją Ci się dużo później niż inne, tu nie chodzi o znaczek tylko materiał użyty do ich szycia, płacisz drożej bo masz lepszy materiał.

      Ja osobiście uważam Lacosta za niezniszczalną, mam trochę ubrań z tej firmy i jeszcze mi się nie zdarzyło żadnej zniszczyć, choć w sumie Lacostę ja kupuję w Wiedniu w PL może być gorsza. Pamiętam jak raz kupiłam sobie w PL spodenki już nie pamiętam jakiej sieciówki i ciotka z Wiednia przywiozła mi identyczne. Te z PL po roku były do wyrzucenia, sprane i rozciągnięte (w dodatku farbowały) a te z Wiednia mam do dzisiaj (właśnie w nich siedzę :P) a chodziłam w nich z podobną częstotliwością :P

      Usuń
    2. e tam, bujda

      Usuń
    3. Zgadzam się z Kropką- Lacosta jest nizeniszczalna, też tak myślę i po kilku latach ubrania wyglądają jak nowe (nie tracą kolorów, nie rozciągają się, nie "mechacą"), są idealne, bez żadnych oznak noszenia!!!

      Usuń
  2. Nienawidzę chodzić na zakupy ;) Jak przeczytałam zdanie Pana Poślubionego (który wciąż się myli z nazywaniem swojej ukochanej ;)), że po 2h robi mu się słabo - to podziwiam. Ja wysiadam po 40 minutach ;) Na obejście Forum schodzi mi maksymalnie godzina.

    Za to uwielbiam siedzieć w sklepach sportowych i oglądać (mierzyć) buty sportowe :)

    Co do reklamacji to zgadzam się, żeby z nich korzystać. Ja mam większe szczęście, bo jak ciuchy mi się "rozpadają" to po 3-4 latach noszenia, ale mój L. co pewien czas ma jazdę z przecierającymi się spodniami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja podobnie jak Kasia - nie znoszę zakupów. Wolę kupować w sieci niż spędzić kilka godzin na łażenie po galerii :)

      Usuń
  3. Nie cierpię zakupów. Nie cierpię i już, szczególnie tych ubraniowych. Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja też chyba nie przepadam za zakupami, najlepiej jest jak gdzieś coś nagle wypatrzę i pójdę zakupię! :) Najgorzej, gdy brakuje mi np. spodni i muszę chodzić, mierzyć i żadne mi się nie podobają :/ Ja w sklepie jestem tylko tak długo jak naprawdę muszę. Internetowego przeszukiwania tez nie lubię, a mój M. potrafi siedzieć godzinami i przeglądać (tylko dziwne, że potem stwierdza, że też za tym nie przepada i czemu to zawsze on musi?:P).

    Najgorszy jest czas, gdy wybiorę się do galerii z zaiarem wydania pieniędzy... wchodze do sklepu jednego drugiego.... i nagle czuję, że nie mam ochoty żadej na kupowanie i przeglądanie :) i wychodzę z niczym :)

    no.. a co do tych reklamacji, co pisze Pan Poślubiony tez nie rozumiem, jak zużyte i przetarte spodnie udaje mu się zareklamować??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jest to rzecz bardzo prosta. Po roku noszenia jeansów, przecierają się one w korku. Wtedy zabieram spodnie z paragonem do sieciówki,w której je kupiłem i reklamuje jako niezgodność towaru z umową. Mam na to 2 lata. W ciągu 14 dni sprzedawca ma obowiązek ustosunkować się do moich roszczeń, jeżeli tego nie uczyni domniema się iż przystał na żądania reklamującego.
      Proste i skuteczne, jedynie raz zdarzyło mi się, iż reklamacja nie została przyjęta.

      Usuń
  5. Dobrze wiedzieć że Pan poślubiony ma taką wprawę w reklamacjach, będzie do kogo uderzać w razie czego. ;) Podoba mi się wizja zakupów przez internet Pani Poślubionej, ja też nie cierpię wypełniać tych wszystkich elektronicznych formularzy. Pozdrawiam i czekam na post o ślubnych prezentach ;))

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja mojego P. sama musze ubierać na "chybił trafił" i nie zawsze trafił... Tak on nie znosi zakupów, co prawda nie ma tez na nie czasu ale, nie lubi promocyjnych wieszaków, grzebania, szukania, mierzenia.. wszystko na "oko" i na szybko. Ja za to uwielbiam szperać i wyszukiwac ost tanie sztuki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ja lubię zakupy- czasami. jak mam czas, pieniążki i wiem co chce kupić!

    OdpowiedzUsuń
  8. Czyli mam rozumieć, że Pan Poślubiony nawet po roku noszenia np. Spodni oddaje je do reklamacji gdy są przetarte? Dobry patent! Tylko co na to "sklep" ? Nie odbijają piłeczki?
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mnie to ciekawi, bo moje spodnie wytrzymują maks 1 rok, a później babcia mi naszywa łaty... ;) Jak to jest z tymi reklamacjami Panie Poślubiony?

      Usuń
    2. Dokładnie tak! Sklep nic na to nie poradzi, nie chce im się. Zanosisz spodnie z paragonem i zgłaszasz niezgodność towaru z umową. Jest jeszcze jedna ważna kwestia. Jeżeli w przeciągu 3 miesięcy od zakupu danej wystąpi wada to po stronę sprzedawcy jest ciężar udowodnienia, iż nie jest ona niezgodnością towaru z umową. Co zazwyczaj jest równoznaczne z tym że domniemamy iż wada istniała już w dniu zakupu.

      Usuń
  9. U na też ostatnio zakupowo i wyprzedażowo było ;) Dla odmiany,ja nie lubię kupować butów.Muszę nieźle się namęczyć,żeby znaleźć odpowiednie...Ale ostatnio się udało ;) Miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
  10. U mnie jest podobnie. Mąż lubi dużo czasu spędzać w Castoramie...;> Mi nie do końca to odpowiada, ale towarzyszę, bo co zrobić. Rzadko zabieram ze sobą kogoś na zakupy ubraniowe. Wolę tematem zająć się sama i bez pośpiechu jeśli nie jestem pewna na co się zdecydować. Zdarza się jednak, że mąż mi towarzyszy, wówczas także szybko opada z sił nawet jeśli moje przymiarki nie trwają długo:) Myślę jednak, że w kwestii zakupów żadna ze stron nie dominuje także obaliłabym stereotyp, że są one domeną kobiet:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Formularze w sklepach internetowych to pikuś. Najbardziej mnie wkurzają sklepy Inditexu, bo wymagają płatności kartą kredytową, której nie mam i posiadać nie zamierzam, a omijają mnie wszelkiej maści wielkgachne obniżki... :( W ogóle nie lubię chodzić na zakupy, bo mało co mi pasuje. Tzn. są rzeczy które pasują kolorystycznie, stylem, ale rzadko się zdarza aby dobrze leżały. Uwielbiam za to sklepy sportowe (NIKE <3) i tam mogłabym siedzeć, mierzyć, oglądać, wdychać zapach i tak bez końca. :)

    I tak zazdroszczę, że udaje się "zaoszczędzić" 1,5 tys rocznie na reklamacjach. Ja to rocznie przeznaczam na zakup ciuchów i akcesoriów maksymalnie 500zł i tylko na wyprzedażach lub outletach. Na więcej mnie nie stać. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zglos sie do mnie, bedziesz robila za 15tysiecy. sam wydaje rocznie na ciuchy (bez garniturow, sam casual) jakies 10tys i to wylacznie tylko z nudow. ale od paru lat nie kupuje juz w sklepach stacjonarnych, tylko net. wieczorem siedze sam w domu, ogladam ciuchy, i kupuje. bo nie mam innych ciekawych rzeczy do roboty.

      Usuń
  12. Zarówno Ja jak i Mąż lubimy buszować po sklepach. Kiedyś mniej wydawaliśmy na ciuchy, teraz zauważyłam, że szalejemy. Ale żeby zwrócić jakiś ciuszek, to nam się jeszcze nie zdarzyło :) / Madzia

    OdpowiedzUsuń
  13. Marzy mi się życie na takim poziomie, że nie będzie dla nas stanowiło problemu pójście do sklepu i zostawienie 3 tyś zł na kilka rzeczy.

    Mnie też tak się marzy...:)

    Pozdrawiam!
    Lasubmersion

    OdpowiedzUsuń
  14. Zakupy to ciekawa sprawa:) Ja ogólnie nie za bardzo lubię sieciówki i nie wyobrażam sobie ubierania się tylko w takich sklepach. Z reguły jest drogo i trzeba dobrze patrzeć na to co się kupuje. Ewidentnie przeceny są najlepszym czasem na tego rodzaju sklepy:) Jak ma się pieniądze i to w dużej ilości to można naprawdę wpaść w wir zakupowego szaleństwa:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wow, Pani Poślubiona: normalnie, jakbym czytała charakterystykę mojego związku :P Mój narzeczony wytrzymuje w sklepie 2 minuty, a potem wychodzi i stoi przed znudzony. Obawiam się, że większość facetów tak ma :P Więc na zakupy odzieżowe wolę chodzić sama, żeby nie patrzeć jak ten biedny człowiek się męczy. Też uwielbiam kupować kosmetyki i ciuchy, ale to chyba żadna nowość u kobiety :)
    Naprawdę fajnie piszecie, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  16. Stradivarius to jest mój absolutny faworyt.

    OdpowiedzUsuń
  17. Bo z facetami nie chodzi się na zakupy:-)Oczywiście są wyjątki. Miałam koleżankę , której mężczyzna wręcz uwielbiał zakupy. Mało tego , nawet jej godzinami doradzał:-)Mój osobiście ni lubi. Jeśli chodzi o promocje to bardzo je lubię. Pod warunkiem ,że wiem czego szukam. Ogólnie kocham zakupy. Uwielbiam buszować, szukać, przymierzać. Nic tak nie cieszy jak nowy zakup :-):-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Uwielbiam zakupy- ubraniowe, spożywcze, meblowe, komputerowe, kosmetykowe, mieszkaniowe (typu Castorama), papiernicze...wszystko jedno...Lubię wybierać i mieć coś, czego chcę, co mi się podoba. Podobnie jak Pani Poślubiona mam chyba instynkt łowcy ;)))
    Nie wzięło mi się to znikąd. Co dziwne, mój Tata też uwielbia zakupy i chociaż preferuje zakupy sprzętu samochodowego, AGD, RTV, komputeowe, meblowe czy Castoramowe, to lubi też kupować jedzenie, ubrania i różne pierdółki ;) Najbardziej mnie dziwi, że jak chcę z kimś iść na zakupy ubraniowe, to najlepiej zabrać Jego. Moja Mama i Mąż nie mają takiej cierpliwości, a poza tym cieszy go możliwość zrobienia komuś (swojej ukochanej córeczce) prezentu i kupuje często znacznie więcej i droższych rzeczy, niż sama bym wybrała. Mój Tata nie ma chyba instynktu łowcy, raczej syndrom Świętego Mikołaja (w najlepszym tego znaczeniu) ;)))

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja tam, zakupy uwielbiam! A szczególnie promocje i podobnie jak Pani Poślubione, traktuje je jak polowanie ;) miło znaleźć coś za małą cenę :D ale kiedy idę na zakupy z moim P. to zdarza się, że to ja pytam "długo jeszcze?" :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Mój narzeczony bardzo lubi firmę big star, ma chyba z 5 par ich spodni i też bardzo często korzysta z reklamacji. Jeśli w danych spodniach nie chodzi często a pracę też ma siedzącą to jakim cudem już po 3-4 miesiącach niektóre spodnie potrafią się przetrzeć? Wtedy spodnie na reklamację i najczęściej zwrot gotówki, za którą kupuje spodnie w tym samym sklepie. Wydaje mi się, że nie jest to tylko kwestia materiału ale też kroju spodni. Dziewczyny Wy też pewnie kiedyś się z tym spotkałyście, kupiłam spodnie z levisa w sh i mam je już od kilku lat, nie widać po nich ani trochę, że już tyle mają a spodnie z sieciówki już po roku się do niczego nie nadają. Święte prawo konsumenta reklamować zakupione ubrania.
    Pozdrawiam A.

    OdpowiedzUsuń
  21. To lubię podobne sklepy co Pani Poślubiona. : )
    Bardzo ciekawy post!

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  22. Moj tato uwielbia robic zakupy i jest nieziemsko cierpliwy, gdy moja mama mierzy 10 pare butow. Ja nie za bardzo lubie kupowac ciuchy, bo nie lubie przymierzac ubran. Po prostu mecze sie i nudzi mnie to. Za to oboje z tata jak juz wyladujemy w Castoramie albo Leroy Merlin to mozemy tam spedzic godziny ogladajac nawet gwozdzie :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Panie Poślubiony dlaczego w postach pisze Pan "Pani Narzeczona"? :P

    OdpowiedzUsuń
  24. Ech ...nie lubię zakupów ... Ewentualnie bluzki, bluzeczki i buty a całą reszta ta horror....

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja zakupy lubię, zwłaszcza kosmetyki, ubrania (poza spodniami i butami, bo z dobraniem tych elementów garderoby zawsze jest problem), spożywcze też lubię, ale gdy wiem, po co idę, 150 razy między półkami mnie męczy :D
    A dzisiaj byłam w mieście, sklepy odzieżowe i obuwnicze i nie kupiłam NIC :/ wróciłam zdegustowana, bo liczyłam na jakiś nowy nabytek, zwłaszcza, że są promocje, które uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie lubię robić zakupów... Moje wariatki, często gdy coś wypatrzą typowo dla mnie przynoszą mi do domu...
    Kurcze Pan Młody to na złoto zasłużył z tym racjonalnym myśleniem i wytrzymałością ...
    Pozdrawiam
    Witam w RZECZYWISTOŚCI
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/
    http://kadrowane.bloog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  27. Chcesz zmienić swoje życie? Chcesz mieć piękne zdrowe i silne ciało? Pamiętaj, że nic nie równa się z uczuciem, które czujesz po treningu, jest to niesamowity płomień, który czujesz w swoim sercu i już nigdy nie chcesz go stracić! Walcz o to, aby być szczęśliwa!
    Zmień się razem ze mną!

    runforhealthh.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja też uwielbiam wydawać zakupy^^ Mogę nawet każdego dnia buszować po sklepie spożywczym... Gdziekolwiek... Byleby coś kupić;p

    OdpowiedzUsuń
  29. Zakupy są super, zwłaszcza jak upoluje się coś z promocji, polecam przed pójściem na zakupy przeglądać gazetki promocyjne http://www.promocyjni.pl/

    OdpowiedzUsuń