26 września 2013

Potomstwo


PANI POŚLUBIONA

Temat brzmi poważnie. Już kiedyś pisaliśmy o dzieciach, co się zmieniło od tamtego momentu? Nie wiem. Przyznam się szczerze, że pierwszy raz przed dodaniem tego posta, nie miałam pewności. Pewności jak zareagujecie. Pewności czy to co piszę to 100% tego co myślę. To pierwszy post, którego nie jestem pewna. Sama nie potrafię odpowiedzieć na pytania, czy jestem gotowa na dziecko, czy chcę go teraz, czy za dwa lata będę chciała? Nie wiem. Na pewno byłoby mi łatwiej jeśli to Pan Poślubiony by nalegał na dziecko, ale on chyba też narazie od tego ucieka.

Wiem, ze dużo o tym myślę, czytam, fora o ciąży, blogi mam, oglądam artykuły dla dzieci, z drugiej jednak strony dzieci mnie irytują. Cudzie dzieci. Wydają się być rozpieszczone i nie wiem już czy mam mówić jakie to słodkie one nie są czy jak mam je traktować? W temacie dzieci czuję się dziko i niepewnie, a przecież jestem kobietą i powinno być inaczej... Choć czasem mam tak, że filmy z dziećmi w tle na youtube mnie rozczulają...sama nie wiem.
 
Z reguły jest tak, że po małżeństwie czeka się już tylko na dzieci. Pierwsze pytanie, pierwsze życzenia w dniu ślubu: No to teraz gromadki dzieci, to kiedy się staracie? Rzucam wszystko i lecę robić dzieci. Co wy się wszyscy tak uparliście? Dzieci tak, kiedyś, ale nie teraz!

Na chwile obecną nie jestem w stanie określić czy mój instynkt macierzyński istnieje. Z jednej strony jak widzę jakieś dzieci to czuję, ze mnie drażnią. Czemu? Ponieważ, zawsze czuję, ze od kobiety oczekuje się, ze będzie się nimi zachwycać. Patrz jakie słodziutkie! Nie, dla mnie dziecko to człowiek, którego albo da się lubić albo nie, albo jest rozpieszczone i wrzeszczy albo jest ok.
 
Czasem mnie to przeraża. Koleżanki naokoło rodzą, podziwiają, niańczą, a ja obserwuję. Choć z drugiej strony można by powiedzieć, ze jakiś instynkt mam. Potrafię czasem godzinami siedzieć na internecie i oglądać, wózki, łóżeczka, kocyki. Już nawet wiem co bym chciała i jakby miało wyglądać. Rozmawiam z Panem Poślubionym o dziecku, jak damy mu na imię, kiedy się postaramy o nie, a mimo to myśl, ze mogłabym być w ciąży mnie przeraża.

Możliwe, ze do tego nie dojrzałam, ale przecież ja już mam 23 lata! Niedługo 24! To kiedy ja będę gotowa? Bo pieniądze, bo nowe mieszkanie, bo lepsza praca, ciągle są jakieś ale. Jestem ciekawa, jak ono będzie wyglądało, czy będzie podobne do nas, jak Pan Poślubiony będzie się nim zajmował.

Przytłacza mnie jednak ciągłe huczenie naokoło: dzieci zmieniają wszystko! Nie będzie spania do późna! -a ja tak kocham spać! Nie będzie imprez! Nie będzie wydawania kasy na własne zachcianki! Nie będzie życia! No jak to jest? Wszyscy naokoło mają dzieci, ale każdy mówi, ze one obierają wolność. Koleżanki skarżą się, że nie śpią po nocach, że ciało nie te same, ze mąż przepracowany. Jak tu ja mam chcieć dziecka jak wszędzie, ale to wszędzie słyszę jak to źle?
 
Wiem, pewnie większość mam napisze, że przecież potem dziecko przytuli, powie mama, czy da buziaka i wszystko przechodzi jak ręką odjął. Ja jednak nie chce tracić kobiecości, nie chcę tracić wspólnego bycia razem i wylegiwania się w łóżku z Panem Poślubionym, nie chcę tracić swobody, nie chcę tracić wspólnego świntuszenia (bo dziecko usłyszy), nie chcę i już! Pewnie powiecie, ze jestem samolubna, ale mnie to przeraża, ze tak myślę, bo z domu wyniosłam inne wzorce.

Moja mama nigdy nie narzekała, że nie może iść na imprezę do znajomych, brała mnie ze sobą. Nie narzekała, że siedzi w domu i jest sama brała moją siostrę w wózek i szła do koleżanki. Moi rodzice zawsze okazywali sobie czułość przy nas i nigdy się nie krępowali. Mimo wszystko to co słyszę od koleżanek i od blogujących mam , mimo, ze piszą jak kochają dzieci i mimo, że padają na twarz nie zamieniłby tego. Kochane wasze wpisy mnie nie zachęcają!
 
Nie wiem właściwie czemu, ale nie chcę mieć teraz dzieci i w ciągu najbliższych 2 -3 lat nie planujemy bobaska. Co za te 2-3 lata? Mam nadzieję, że mi się zmieni. Co jak się nie zmieni? Nie wiem...choć chciałabym mieć trójkę dzieci, ale nie chciałabym patrzeć na życie jak inne mamy, przemęczone, w dresach, zagubione, bezradne, zapomniały o mężu i swojej seksualności. Skupiają się tylko i wyłącznie na dziecku. Przeraża mnie to!
 
Ja chcę być inną mamą, która nie będzie zapatrzona w swoje dziecko, a w swoją rodzinę! Która będzie seksowna i będzie pamiętać o sobie, o swoich przyjemnościach...chyba, ze...chyba, że mi się nie uda? Co wtedy?
 
 
PAN POŚLUBIONY

Tacierzyństwo. Do tej pory o ojcostwie myślałem raczej w perspektywie  najbliższych 6 lat i bynajmniej nie było to coś co by mnie fascynowało. Wszystko zmieniło się w przeciągu ostatniego półrocza i mogę powiedzieć, ze powoli rodzi się we mnie instynkt ojcowski.

Dziwne jest to, że wewnętrznie zaczynam odczuwać może jeszcze nie potrzebę, ale zainteresowanie tym tematem, gdzie jako nastolatek rwałem sobie włosy z głowy co 28 dni modląc się, aby nie zostać tatusiem. W ciągu zaledwie kilku lat doszło do całkowitego przewartościowania i zmiany poglądu na temat dziecka.

Na chwile obecną zaczynam o tym myśleć jak o celu, tak jak jeszcze niedawno było nim wzięcie ślubu. Myślałem wtedy z jaką przyjemnością będę przedstawiał moją Żonę, tak teraz myślę jak cudownie będzie patrzeć na małą cząstkę mnie i mojej ukochanej, która rozwija się z każdym dniem.
 
Zasadnicza różnica jest taka, że dzieci przestały mnie krępować i drażnić. Kiedyś nie miałem odwagi, aby uśmiechnąć się albo pomachać do dziecka siedzącego w przypadkowym wózku obok w sklepie. Teraz jest to dla mnie rzeczą naturalna. Dziwne!
 
Jeżeli ktoś by mnie zapytał czy jestem gotowy, odpowiedział bym, że tak. Ale czy bym chciał już posiadać dziecko? -jeśliby się zdarzyło nie miałbym nic przeciwko, ale jeśli miałbym wybór i mógł podjąć świadomą decyzję to poczekałbym jeszcze z 2 lata. 
 
Tak po prostu chcę jeszcze parę głupot porobić powygłupiać się i zabawić. Oczywiście dziecko nie mówię, że oznacza to rezygnacji z tego, nie mniej jednak wtedy pewne czynności wykonuje się pod małego i słusznie. 
 
Nie widzę żadnych negatywów posiadania dziecka, jeżeli na coś się zgadzamy świadomie to musimy brać za to odpowiedzialność ze wszystkimi konsekwencjami i ewentualnymi niedogodnościami. Jeżeli czegoś chcę to nie ma co potem narzekać, że nie przespane noce. Trudno, myślę, że nawet to mam swój urok. 
 
Tak więc... Ktoś chętny, aby mieć dziecko?

81 komentarzy:

  1. rozbawiłaś mnie pisząc mam JUŻ 23, a prawie 24. toż to dopiero początek, a z perspektywy lat sama się będziesz z tego śmiać
    widząc wiele dookoła stwierdzam, że ludzie powinni decydować się na rodzinę co najmniej po 25 roku życia, wiadomo nie jest to tak, że urodziny i już można, ale chodzi mi o dojrzałość, u każdego przychodzi nieco inaczej,
    Fajnie, że myślicie o dziecku w przyszłości i fajnie, że nie dajecie się presji, to jest Wasz wybór i tylko WASZ i nikomu nic do tego.
    Postaracie się wtedy kiedy będziecie gotowi i już ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. z tobą? jasne hehehe

    OdpowiedzUsuń
  3. Droga Pani Poślubiona - piszesz, że z domu wyniosłaś inne wzorce, więc tym się powinnaś kierować :) Niech Mama będzie Twoim wzorem, że jak się chce, to się da. Ja jednak mam wrażenie, że najczęściej kreuje się wizerunek ciąży i macierzyństwa, jako coś cudownego, nic nie boli, sama przyjemność, nie ma rozstępów, sielanka, spacerki itp. itd., a mało mówi się, o tym, że jednak ciało się zmienia, mało snu, wiele obowiązków. Mimo wszystko, dzieci to jedyne, co po nas zostanie :) No chyba, że ktoś jest reżyserem, pisarzem, sportowcem, albo otrzyma Nobla to może słuch o nim nie zaginie ;) Wyjdzie z założenia "Co ma być to będzie", trzymam kciuki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ostatnio wręcz przeciwnie, jestem zasypywana informacjami jakie to macierzyństwo nie jest be...echh, ale na wszystko przyjdzie czas, a dzieci chcemy mieć na pewno ;)

      Usuń
  4. 23 lata? Jesteś młodziutka, olej presję otoczenia :) Wszystko przyjdzie z czasem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak tak młoda, ale potem z wiekiem coraz trudniej jest zajść w ciążę, tym bardziej jak chce sie mieć 3 dzieci. Moja mama miała mnie w wieku 22 lat - świadomie. Ja uważam, ze im później się starasz tym trudniej zajść, szczególnie przy pierwszej ciąży. Podobno najlepszy wiek według lekarzy na rodzenie to 20-25 rok życia...a potem kobiety się dziwią, ze zajść nie mogą bądź dzieci chore...

      Usuń
    2. Przepraszam, że zapytam, ale uważasz, że POWINNAŚ mieć dziecko w tym wieku, bo Twoja mama miała już Ciebie?
      Dla mnie jest to niepojęte. Tak samo niepojęte są dla mnie komentarze mojej rodziny, która mówi przy różnych okazjach ''do twarzy Ci z dzieckiem''. Super, ale ja jednak chcę bez dziecka. Bo jakby nie patrzeć, to Twoje dziecko będzie należało do wszystkich, gdy będziesz w ciąży i usłyszysz milion rad na temat co powinnaś i czego nie powinnaś. Twoje dziecko będzie należało też do wszystkich, gdy staniesz przed trudnym wyborem jaką opiekę zapewnić maluchowi gdy będziesz myślała o powrocie do pracy. Za to Twoje dziecko będzie należało tylko do Ciebie, gdy zacznie mieć humorki (szczególnie niemowlak z którym komunikacja jest ''nieco'' utrudniona''), gdy będzie chorowało albo czy nastanie troszkę gorszy czas pod tytułem kolki/zwolnienie z powodu choroby dziecka itp.Dlatego ja osobiście jestem przekonana o tym, że dziecko powinno się mieć wtedy, kiedy człowiek jest w stanie udźwignąć całą odpowiedzialność związaną z takim maluchem. Sama mam 25 (za chwilę 26 lat) i pomimo, że chciałabym mieć trójkę dzieci, to pierwszego mieć nie będę przed 30.

      Pozdrawiam!

      Usuń
    3. Święte słowa, bardzo dobrze napisane. Dziecko należy do wszystkich, każdy daje rady, choć nie prosimy. Ja jednak sama czuję ze pierwsze dziecko chciałabym mieć w wieku 26-27 lat bez względu na wszystko i wszystkich ;)

      Usuń
    4. Na uczelni nam w kółko mówią, że najzdrowiej mieć pierwsze dziecko w wieku 18-20. Więc wiesz :> Ale z tym, co napisałaś, oczywiście się zgadzam :) Dzięki za miły komentarz u mnie!

      Usuń
    5. Jestescie jeszcze strasznie mlodzi! Ja w tym wieku jeszcze szalalam na dyskotekach a swego przyszlego meza poznalam zblizajac sie juz do 30 stki. A i po slubie obiecalam sobie, ze nie zajde od razu w ciaze, ze jeszcze sie naciesze nasza dwojka. Do mysli o dzieciach zaczynam dopiero dojrzewac, a juz minelo kilka lat od slubu. I choc mysli gdzies zaczynaja krazyc w okol tego tematu, to raczej unikam stron www z kocykami, dzidziusiami itp. Nie buduje chmurek. Olewalam tez teksty, ze po 30 stce trudno zajsc w ciaze. Nieprawda! Znam wiele dwudziestolatek, ktore nie moga zajsc w ciaze a znam 30 paroletnie kobiety, ktore zaszly od razu. To kwestia nie tyle wieku, ale i zdrowia biologicznego i psychicznego. Nie stresuj sie tym teraz, bo wlasnie wyszlas za maz. Pocieszcie sie soba. Macie jeszcze duzo czasu :)

      Usuń
    6. Tak naprawdę wszystko zależy chyba od organizmu kobiety i od rozwoju ciąży, a nie od wieku... Ja mając 23 lata ledwo donosiłam ciążę, urodziłam wcześniaka. A wiele kobiet po trzydziestce nie ma z tym najmniejszego problemu;) Dlatego ja bym się absolutnie nie sugerowała wiekiem, tym bardziej, że jak sama piszesz, planujesz dziecko mając 26- 27 lat, a nie koło 40, gdzie już faktycznie może być problem;) Wszystkiego dobrego:)

      Usuń
  5. Dzień dobry, podczytuję od dawna bo fajni jesteście oboje, czas się ujawnić :-)
    Jestem od Was całą dychę lat starsza (AAAAA!!!!!), bezdzietna z wyboru. Co się nasłuchałam na swój temat, ile łez wylałam nie mogąc się pogodzić z etykietką tej nienormalnej egoistki (najłagodniej powiedziane)... Przeszło mi na szczęście. Rodzicielstwo to najzupełniej prywatna sprawa każdego z nas i nikomu nic do tego. Rodzina, znajomi i ojczyzna nasza kochana nie mają prawa zaglądać nam pod kołdrę. Nie jesteście jeszcze gotowi na dziecko? i bardzo dobrze, nacieszcie się jeszcze samymi sobą - mimo że jesteście razem od dawna, małżeństwo naprawdę wiele zmienia w związku (na lepsze, na lepsze!). A gdy przyjdzie czas, będzie Was troje do poprawki, i już :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahaha! Jaki wspaniały komentarz :D uśmiecham się do komputera jak głupia :D zgadzam się z Tobą w 100% Cieszę się, że się ujawniłaś :)

      Usuń
  6. Nigdy nie ma odpowiedniego czasu na dziecko, bo zawsze jest coś. Zgadzam się z tym ,że wszystko przyjdzie samo:-* Ale zawsze można rozmyślać to jednak nie warto się zniechęcać , wręcz przeciwnie. Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też tak z wtedy jeszcze narzeczonym nie planowalismy... ale stalo się :) . Ale może lepiej bo tak zawsze coś. A tak mamy Maluszka który jest całym naszym światem :)
    Wam powodzenia! ;*

    OdpowiedzUsuń
  8. Zatem polecam blig kantorek-katjuszki.blogspot.com która potrafi pokazać że nawet po urodzeniu dziecka można być stu procentowa kobieta, miec czas na swoje przyjemności, cieszyć sie rodzina i dzieckiem :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja już przekroczyłam ten "zalecany przez lekarzy wiek do zachodzenia w ciążę". :) W lutym mój partner będzie miałm 29 (sic!), a ja 26. "Starzejemy się", mimo tego, że w głowie siano, czujemy się ze sobą jak szesnastolatkowie, mnie w sklepach ciągle proszą o dowód, żyjemy cały czas na wynajmowanym, trochę jak rodzina, trochę jak studenci... Perspektywa własnego M gdzieś majaczy, coś tam o ślubie się wspomina... Ja trochę się boję późniejszych komplikacji (moich zdrowotnych) gdybyśmy ewentualnie na dziecko się zdecydowali. Ale mój partner jest zdecydowanie na własne nieprzygotowany (i smutno mi, że to napiszę, ale tak jest. Jakby dziecko "wpadło", to mogłoby to go przerosnąć), choć z dziećmi dogaduje się super. No i finanse, finanse, finanse... Mimo, że oboje pracujemy, to mimo oszczędzania, tuż przed wypłatą i tak mamy 0 na koncie. Nie wyobrażam sobie utrzymywać dziecka w obecnej sytuacji. Chociaż we mnie instynkt macierzyński się obudził. Póki co zostałam mamą... chrzestną tydzień temu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też już wiem, ze przekroczę zalecany wiek ;) sama muszę poczuć, ze tak już i tyle! U nas na szczęście wygląda na to, ze jakby dziecko przyszło nagle to ostoją spokoju byłby tu Pan Poślubiony :D i gratuluję macierzyństwa chrzestnego ;) :D

      Usuń
  10. Kochana Pani Poślubiona, 23 lata to naprawdę nie jest dużo;) Ja rodziłam w tym wieku, ale raczej z młodszych babeczek w szpitalu byłam;) Były wprawdzie i szesnastki, ale chyba nie o tym mówimy;) Więc jeśli nie czujesz się gotowa, to nie ma co się spieszyć:))))
    Z mojego punktu widzenia: Jeśli chcemy być uczciwi, to nie można powiedzieć że macierzyństwo nic nie zmienia;) Są te trudniejsze okresy i te łatwiejsze, ale zawsze coś się zmieni. Przede wszystkim sama odpowiedzialność za drugiego człowieka zmienia. Ale! Samo małżeństwo, związek dwojga ludzi, to też odpowiedzialność za tego drugiego... I w sumie do tego właśnie mogę to porównać. Choć z mężem nieraz się kłócimy, czasem trudno się dogadać, czasem trzeba pójść na kompromis itd, to życia sobie bez siebie nie wyobrażamy... (Wy pewnie też;) ) I tak samo z synkiem. Są te trudniejsze okresy, ząbkowanie, skoki rozwojowe, choroby itd, ale odkąd pojawił się w naszym życiu, to bez niego naszej rodziny sobie nie wyobrażamy... On jest dla nas samych znakiem i uzupełnieniem naszej miłości.
    Gadaniem się nie przejmuj;) Ułożysz sobie swoje życie i macierzyństwo jak Ty będziesz chciała, bo to od Ciebie zależy, a nie od ciotek dobra rada:) :) :) Można chodzić całymi dniami potarganą w piżamie, a można tak jak mówisz, spotykać się z przyjaciółmi, chodzić na kawę, na jakieś zajęcia z dzieciakiem, teraz sporo jest takich miejsc, gdzie dziecko nie jest traktowane jak zło konieczne, tylko mile widziane;) Choć zawsze wtedy trzeba mieć jednak ten margines na to, że dzieć może się różnie zachowywać, ja na przykład ostatnio byłam na warsztatach maminych żeby sobie z innymi babeczkami pogadać, a w rezultacie całą godzinę lulałam syneczka;)
    Tto jak sobie ułożycie, zaplanujecie swoje życie, to Wasza sprawa :)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  11. przestan, jakoś kobiety grubo po 30 rodza zdrowe dzieci wiec czemu ty bys mie niala urodzic zdrowego dziecka i nie skazuj siebie od razu na to ze nie bedziesz tych dzieci mogla miec

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja w twoim wieku dopiero poznawałam mojego męża, dziś mamy po 28 lat, jesteśmy p ślubie i dziecka też jeszcze nie mamy. Gadaniem innych nie przejmujemy się. To nasze życie.

    OdpowiedzUsuń
  13. dziecko- jak będziecie gotowi! nie wiem, czemu wszyscy uważają, że KAŻDY musi je mieć... pewnie, że tak, fajnie- ale w swoim czasie!

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja zaszłam w ciążę dwa miechy po ślubie, ale nie dlatego, że trzeba tylko dlatego, że chcieliśmy:) Planowaliśmy i próbowaliśmy już przed ślubem, ale nie wychodziło, więc stwierdziliśmy, że najpierw się pobierzemy i później:)
    Kiedyś miałam takie same odczucia. Zawsze mówiłam, że je nie chce i nie będę miała, ale przychodzi taki moment, że cię huknie i wiesz, że chcesz je mieć :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Podoba mi sie podejście Pana Poślubionego i jak na mężczyzne to przyznam ze mnie zaskoczyla-pozytywnie,podchodzi do tego luzno,nie stresuje sie i gdzies w jego głowie pojawia sie mysl o posiadaniu dziecka.
    Natomiast co do twojej postawy przyznam ze jest troche samolubna z reszta sama zauwazylas.
    Wiem też ze piszac bloga i opowiadajac o swoich odczuciach w tym temacie liczylaś na grono osób które beda cie wspieraly,a moze nawet na oklaski?
    Przypomnij sobie ile razy przed slubem slyszalas od ludzi-znajomych -boze małżenstwo to porażka,pewnie facet i tak cie zdradzi po latach,jaka glupote popelniasz,albo standardowe haslo-czemu masz miec lepiej ode mnie??i co??jest az tak zle jak mowili ludzie??
    masz gorzej??małżenstwo to az taka zgroza??
    chyba nie,ja bralam slub miesiac po Tobie,slyszalam dokladnie te same słowa od znajomych a osobiscie jestem mega szczesliwa ze mam męża i nie uważam zeby za kilka lat musial mnie zdradzać i bym miala teraz gorzej niż inni!
    Co do macierzyństwa,mam 28 lat,o dziecku marze chyba od zawsze:)i nie powiem ale za uszami rowniez slyszalam o nieprzespanych nocach itd.fora az dudnia o negatywnych informacjach an ten temat,ale po co to czytac??po co sugerowac sie opinia innych??trzeba zrobic wszystko by wasze zycie wygladalo inaczej-lepiej!nie uwazasz ze to wszystko da sie osiagnac?ze i z dzieckiem mozna pojechac na wakacje?pojsc do kolezanki?fatk bedzie to trudniejsze ale nie niemozliwe!!!cale zycie chcesz leżec do góry brzuchem uprawiajac seks z meżem??tak wlasnie wyobrazalas sobie swoje zycie ,zyc tylko dla siebie i męża?no to gratuluje:)
    Nasze dzieciątko powstało w podróży poslubnej,jestem w 7 tygodniu ciązy i nie wyobrażam sobie zeby moglo byc inaczej.Fakt,ciąża sama w sobie mnie przeraża ale bardzo pozytywnie cieszy!przeciez o tym marzylam!biore pod uwage to,ze dotychczasowe zycie i lenistwo pojdzie w zapomnienie ale z pomoca meża i odrobina pozytywnego myslenia wszystko bedzie super!nie biore innej opcjii pod uwage:).
    Mam wiele koleżanek ,ktore na dzieci mowily BACHORY,a dzis oddałyby wiele by je posiadac-niestety nie moga:/
    Nie wyobrażam sobie zyc dla samego siebie,jakim trzeba byc próżnym by tak życ,przeciez po nas nie zostana pieniadze,mieszkania a wlasnie dziecko-tam bedzie zawarta cała historia,



    ps.przerpaszam za nieużywanie dużych liter na poczatku zdań:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem tak, zawsze jak pisze notkę licze bardziej na negatywne komentarze niż pozytywne, szczególnie od Anonimów, ponieważ im jakoś łatwiej ;) także na pewno nie liczyłam na oklaski i wsparcie! Jedyne na jakie liczę komentarze to te KONSTRUKTYWNE! :) Takie są najcenniejsze i nie ważne czy mnie popierają czy nie. Co do dziecka, to ja również jestem zaskoczona postawą Pana Poślubionego i jestem dumna, ze mam takiego męża :)

      POza tym sama napisałam że chce dziecko! BA! Ja chcę trójkę, ale nie teraz! Nie jestem chyba gotowa w przeciwieństwie do Ciebie jak widać ;) Masz racje znajomi gadali, a po ślubie jest nam bardzo dobrze inaczej patrzymy na zwiazek i mogłabym brać ślub z Panem Poślubionym tysiąc razy! Jak sama zauważyłaś do dziecka trzeba dojrzeć, może ja potrzebuję jeszcze trochę czasu? Nie napisałam, ze całe życie chcę przeleżeć, tylko ze lubię takie chwile spokoju (bardziej o to chodziło) mój post nie jest przeciwny posiadaniu dziecka, a jedynie pełen wątpliwości..jak to będzie i czy dam radę? Czy naprawdę jest tak źle jak mówią mi koleżanki? Wasze komentarze dają do myślenia i wiem ze człowiek jest w stanie jeśli chce przystosować sie do wszystkiego i bedzie szczęśliwy nawet pomimo nieprzespanych nocy. Do tego tylko trzeba dojrzeć, a ja jeszcze potrzebuję widocznie czasu ;)

      Usuń
    2. "cale zycie chcesz leżec do góry brzuchem uprawiajac seks z meżem??tak wlasnie wyobrazalas sobie swoje zycie ,zyc tylko dla siebie i męża?no to gratuluje:)"
      'Nie wyobrażam sobie zyc dla samego siebie,jakim trzeba byc próżnym by tak życ,przeciez po nas nie zostana pieniadze,mieszkania a wlasnie dziecko-tam bedzie zawarta cała historia".
      Do zastanowienia się chwilę przed puszczeniem w eter takich słów też trzeba dojrzeć...

      Usuń
    3. Masakra, szkoda czasu polemizować z osobą, która ma taki tok myslenia.
      Niby 28 lat, a w głowie jakby pusto:D

      Usuń
  16. Dobrze sprowadzic Kogos na ten swiat, aby usmiechal sie, spal, smakowal, podziwial... i byl szczesliwy jak TY i ON...
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
  17. Najpierw nacieszcie się sobą! Na dziecko przyjdzie pora. Masz DOPIERO 23 lata! Nie zmuszaj się do niczego!

    OdpowiedzUsuń
  18. Zupełnie nie wiem, czym się sugerowałaś pisząc, że teraz najłatwiej będzie zajść Ci w ciążę, a potem to już same problemy.. Wcale tak nie jest! książkowo, to chyba do 25 roku życia, i nie chodzi o sam fakt zajścia w ciąże, ale o samopoczucie podczas niej oraz łatwość porodu. Jaka jest rzeczywistość sama widzisz- obecnie większość kobiet na porodówkach to panie tuż przed 30, albo tuż po. (nie mówię o skrajnościach typu 16) czasy się zmieniły, zmienił się styl życia, sposoby spędzania wolnego czasu oraz wydawania pieniędzy. Podejmując decyzję o macierzyństwie kompletnie więc nie sugerowałabym się rodzicami (ja w twoim wieku.. itp.) Teraz macie tyle możliwości, korzystajcie z tego! W dobie tanich linii lotniczych, internetu. Nieprawdą jest to, że dziecko nie ogranicza, jak ktoś powyżej w komentarzach zasugerował. To prawda że z maluchem można polecieć na wakacje w tropiki. Prawda. Ale co to będą za wakacje? Jaki komfort dla was, dla dziecka? Zwłaszcza że tak niewiele świata widzieliście, a podróże naprawdę uzależniają:)
    pozdrawiam serdecznie, równolatka:)
    Ps. Ja dziecka kompletnie jeszcze nie planuję, planuję za to podróże, w które się udam w przyszłym roku;) A dziecko- za 5 lat;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzą mi się podróże! :) Widać, co komentarz to inne zdanie :D Jedno jest pewne, wszyscy sie zgadzacie 23 lata to nie starość i jeszcze na wszystko przyjdzie czas ;) dobrze to słyszeć :D Choć wolałabym mieć 20 lat!

      Usuń
    2. Ja od zaufanego pediatry wiem, że najlepszy czas na I dziecko jest do 26.r.ż. i Anonim nie ma racji, że chodzi o samopoczucie i łatwość, bo to bardziej zależy od sprawności fizycznej. Jak pisałaś, Pani Poślubiona, im później, tym trudniej o ciążę (od 25 r.ż. zaczynają się cykle bezowulacyjne. Obrazując: przed 30. zdrowe pary mogą starać się o dziecko rok i jest to uznawane za normalne, po 35. już 3 lata to norma!). Do tego dochodzi prawdopodobieństwo wad rozwojowych. Od swojego lekarza dostałam piękny wykres, o ile między 25, a 26 rokiem życia różnica w liczbie zachorowań (np. na Downa) jest nieznaczna, o tyle później z każdym rokiem rośnie w ogromnym tempie! Szkoda nerwów. Ach, no i dziecko odmładza! :)

      Współczuję złych wzorców wśród koleżanek, mnie moi rodzice zabierali nie tylko do restauracji (od 3 miesiąca!), ale i pod namiot! Dzieci nie podcinają skrzydeł, odnoszę wrażenie, że w Polsce panuje taka moda na "siedzące macierzyństwo", co oczywiście prowadzi do frustracji. Model francuski jest zupełnie inny. Całe moje rodzeństwo cioteczne-to francuskie-a jest ich 6-oro ma po dwoje dzieci i żadne z nich nie rezygnuje ani z pracy, ani z podróży, ani z radości życia! To od nas zależy czy zrobimy z naszego dziecka "kamień u szyi" czy raczej pozwolimy mu dodać sobie skrzydeł.

      Pewnie jest to też kwestia dojrzałości, zauważyłam, że moi znajomi którzy zdecydowali się na dziecko między 25, a 30 r.ż. nie narzekają, jak Ci, którzy rodzicami zostali w wieku 20-24 lat. Na pewno jest to też kwestia stabilizacji (zaangażowanego, przyszłego tatusia).

      Broń Boże, nie namawiam Cię, na dziecko teraz, bo to trzeba "poczuć", tylko nie wierz w to, że dziecko Cię uziemi i stracisz wszystkie przyjemności młodości :)

      Pozdrawiam serdecznie Poślubionych :)

      Usuń
  19. Taki wielki komentarz napisałam. Nie mogę go dodać. Co jest?

    zycie-przed-i-po

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może dlatego że taki wielki? Może potnij na kilka :D nie wiem...ja się nie znam czemu czasem dodawanie tych komentarzy szwankuje!

      Usuń
  20. Zgadzam się jak najbardziej ze stwierdzeniem, że każdy najlepiej wie kiedy przyjdzie czas na niego i także z tym, że wręcz zakazane jest kierowanie się presją otoczenia, bo nikomu nic do tego. Ja bardzo nie lubię stereotypów. Teksty typu: jesteś kobietą, powinnaś mieć porządek w domu! Bądź zachowania i sugestie pokroju: dzieci powinny ciebie rozczulać, przyzwyczajaj się! są troche nie na miejscu w moim odczuciu. Ja na szczęście nie musiałam się ze zbyt wieloma takimi zmagać, ale męża bardzo irytowało jak np. wziął chrześniaka na kolana kiedy ten do niego podszedł i słyszał komentarze typu: pasuje tobie, przywyczajaj się. Zaczął sięc odpowiadać, że jak przyjdzie czas to będzie się przyzwyczajał. Osobiście lubię dzieci w rodzinie aczkolwiek jestem człowiekiem dalekim od tzw. 'gugania', irytuje mnie rozmawianie z maluchami w ten sposób. Wiem, że jest to zalecana forma kominikacji między tak małym człowiekiem a dużym, ale wydaje mi się to bardzo wsiurskie (bo nie wiem jakiego innego stwierdzenia na tego typu praktyki mogłabym użyć). Osobiście ja z dziećmi komunikuję się jak z dorosłymi, nie widzę potrzeby wymyślania nowego języka:) Absolutnie nie uważam Ciebie za egoistkę, bo jak dla mnie prezentujesz zdrową postawę: nawet na kursach przedmałżeńskich uczono, że to mąż ma być najważniejszy, bo dzieci kiedyś wyfruną z gniazda:) Uważam, że dzieckiem trzeba się dobrze zajmować, dbać o nie, ale wszędzie (w książkach czy artykułach, które czytałam) jest napisane i zalecane zadbanie także o siebie i własne potrzeby. To, że pojawia się pociecha nie oznacza, że trzeba przekreślić wszystkie przyzwyczajenia czy pragnienia powstałe wcześniej choć na pewno w dość dużym stopniu przewartościuje życie. Jestem przekonana, że dziecko daje wiele szczęścia i równoważy ograniczenia jakie musimy wprowadzić do własnej egzystencji. Wiek jednak o którym piszesz, 26-27 lat uważam za jak najbardziej 'zdrowy' przy potencjalnej trójce, bo nie planujecie pierwszego dziecka po 40:) Moim zdaniem najważniejsze to nie robić czegoś na siłę. Myślę, że każdy w odpowiednim momencie swojego życia wyczuje, że nadszedł ten czas:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po przeczytaniu swojego komentarza stwierdzam, że za szybko został wysłany, a trochę w nim brakuje ładu i składu, nie sprawdziłam przed wysłaniem innymi słowy. Mam jednak nadzieję, że będzie czytelny mimo wszystko;>

      Usuń
    2. Hehhe powiem Ci że przeczytałam i jest dla mnie w pełni zrozumiały. Miło mi że ktoś nie postrzega mnie jako egoistki i rozumie moją postawę. Również nie znoszę gadania do dzieci w ten sposób, odzywam się do nich i zachowuje sie w stosunku do nich tak jak do innych ludzi. Masz rację, na wszystko przyjdzie czas. Mam nadzieję, ze kiedyś poczujemy, ze to ten moment i napiszemy wtedy notkę pt: Chcemy dziecka! ;) hehehe

      Usuń
    3. O, i ja się podłączam do przeciwniczek gugania ;) Moja mama, kiedy ktoś tak się odzywał do mojego brata (jest ode mnie młodszy o ponad 10 lat, więc pamiętam) krzyczała: - Nie traktuj mojego syna jak idioty!
      Podziałało, nikt już nie gugał ;)

      Usuń
    4. Szkoda, że moja mama nie wyznaje podobnej zasady;> Ale ja zamierzam wprowadzić taki zakaz, bo nie zniosę...

      Usuń
    5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    6. ;) Moja teściowa guga... Jak to usłyszeliśmy z Mężem to złapaliśmy się za głowy... Będzie przeprawa.
      Najbardziej w guganiu drażnią mnie te wysokie tony... Oboje z mężem mamy raczej niskie głosy i ja od dziecka byłam uczulona na wszelkiego rodzaju "piszczenie" - dostaję od tego gęsiej skórki.

      Usuń
  21. Heh... Masz 23 lata, wszyscy mówią, że jeszcze młoda jesteś i masz czas, a ja już mam te 26 skończone i mi już wszyscy wiecznie trują dupę. Gdyby mi wszyscy dali święty spokój, to pewnie już dawno bym się zdecydowała, byłaby to nasza wolna decyzja, radość i w ogóle, a tak im większy nacisk, tym większy we mnie opór, nie dlatego, że nie chcę dziecka (bo chcę!) tylko dlatego, że się czuję do tego zmuszana, bo "AŻ rok po ślubie i nic".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo tak! Ja tylko czekam jak będziemy rok, dwa po ślubie i usłyszę "i co jeszcze nicc? Nie pomyślcie o dziecku? NAJWYŻSZA PORA!" pfff

      Usuń
    2. A może wtedy warto im odpowiedzieć: staramy się, ale nic z tego. Może by im się łyso zrobiło? ;) Albo i nie... zaczną podsyłać numery do specjalistów i sypać radami typu "niech mąż nosi w majtkach liście kapusty" ;D

      Usuń
    3. Oj uwierz, że takie gadanie się o wiele wcześniej zacznie. Po roku, dwóch to Ty już będziesz k*"wicy dostawała. :D
      Ja już sobie myślę, że nawet chciałabym tak już na następne lato z brzuszkiem chodzić, ale właśnie przez te naciski mam wątpliwości, czy to na pewno moja decyzja czy wymuszona. ;/ Ostatnio odpowiedziałam, że każde takie kretyńskie pytanie sprawia, że odkładam o kolejny rok i jak się nie zamkną, to zaraz dojadę do emerytury.;) na razie jest cisza. Wkurza mnie takie zaglądanie ludziom pod kołdrę. Nie daj się! :)

      Usuń
    4. Hehe dlatego ja zaciążyłam, zanim zaczęły się niewygodne pytania;)
      A tak na serio, też planowaliśmy inaczej. Nacieszyć się sobą, rok, dwa, a później dziecko... Ale w domu jakoś tak pusto było... Tylko we dwójkę... Cicho... Tak często wracałam do pustego mieszkania, bo mąż miał pracę zmianową... I zmieniliśmy zdanie;) I naprawdę się z tego cieszymy:)

      Usuń
  22. Jak najbardziej Cię rozumiem :) Myślę że chęć posiadania dziecka to kwestia indywidualna każdego człowieka i wiek nie ma tu nic do rzeczy a 25-27 lat na pierwsze dziecko w dzisiejszych czasach jest jak najbardziej odpowiedni :) Co prawda jestem w Twoim wieku i od ślubu staramy się o maleństwo (jak na razie bez rezultatu ale to dopiero drugi miesiąc starań) ale w pełni przemyśleliśmy z mężem tą decyzje, dużo przed ślubem rozmawialiśmy i oboje bardzo tego pragniemy. I w ręcz przeciwnie to ja się czuję trochę dziwnie że tak młodo chcę mieć dziecko, przecież jeszcze dwa lata studiów mi zostały, jeszcze nie mamy własnego kąta (jesteśmy w trackie szukania) ale chcemy tego i już :) ... A jedyne czego będzie mi żal to chyba to, że nie zobaczę tak szybko wielu pięknych miejsc które chcemy jeszcze odwiedzić bo z maluchem podróżowanie w upale jest raczej mało rozsądne, ale pomimo to instynkt macierzyński u mnie zwyciężył :) Swoje marzenie już spełniłam zawsze chciałam polecieć na Zakynthos i się udało, teraz kolejnym marzeniem jest dziecko :) ... Ważne jest że Wy się zgadzacie w tej kwesti,a nie jakie jest zdanie otoczenia.
    Pozdrawiam Monia

    OdpowiedzUsuń
  23. "cale zycie chcesz leżec do góry brzuchem uprawiajac seks z meżem??tak wlasnie wyobrazalas sobie swoje zycie ,zyc tylko dla siebie i męża?no to gratuluje:)"
    'Nie wyobrażam sobie zyc dla samego siebie,jakim trzeba byc próżnym by tak życ,przeciez po nas nie zostana pieniadze,mieszkania a wlasnie dziecko-tam bedzie zawarta cała historia".

    A może ktoś chce leżeć całe życie do góry brzuchem, uprawiać seks. Każdy ma do tego prawo. Ktoś chce mieć dziecko, spoko niech je sobie ma, jego wybór, jednak nie znoszę gdy takie osoby wytykają innym, tym którzy dzieci nie chcą mieć, że są gorsze, próżne i w ogóle JAK TO NIE CHCESZ DZIECKA???? Jakby posiadanie potomstwa było jedynym życiowym celem. Albo gdyby ktoś rezygnował z dziecka na rzecz większej ilości pieniędzy, swobody itd. A jeśli ktoś myśli że jedynym sposobem by po nim coś zostało jest dziecko to bardzo współczuje. Sama mam 30 lat, chciałabym mieć choć jedno, ale jeszcze nie teraz, nawet nie wiem czy za 5 lat się na nie zdecyduje i to też jest tylko i wyłącznie moja decyzja, jak będzie, to super jak nie, płakać nie będę, oprócz wychowania dziecka mam jeszcze innych genialnych pomysłów na swoje życie. Do Pani Poślubionej - wszystko przychodzi z czasem, a czasami bywa i tak że życie piszę swoje scenariusze ! Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  24. widzę że podzielił czytelników ten post. Ja osobiście nie czuje się aby zostać mamą. Dzieci denerwują mnie w pracy, ale lubię milusińskich w naszej rodzinie- oczywiście do pewnego momentu. Co za dużo- to mnie wkurza. A w pracy nie moge znieść dzieci, zawsze mnie wkurzają do granic możliwości. Aktualnie studiuje i weekendy pracuje w handlu i po prostu wrzeszczące, rozwalające wszystko dzieci, których nikt nie pilnuje (bo zapewne siły nie ma ) są dla mnie naprawdę wyzwaniem. Nawet nie wypada mi im zwrócić uwagi, ze wchodząc na regał on może się zawalić wprost na nie, bo przecież kierownik czujnym okiem patrzy... ech dzieci i praca się nie łączą. Klaudia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też drażnią obce dzieci (no, zależy jakie, dla mnie dzieci to jak dorośli, jednych lubię, innych nie), do tego pracowałam chwilę w podstawówce, która mi zabiła instynkt.:p Ale swoje bym chciała. Ponoć z dzieckiem jak ze smrodem- można wytrzymać tylko z własnym. :)))

      Usuń
    2. Ta z żebra :) hahahahah LOL :))))))

      Usuń
  25. Ktoś tu chyba na górze napisał, że posiadanie/nieposiadanie dziecka/plany co do dziecka to bardzo osobista sprawa i nikomu nie powinno się zaglądać pod kołdrę.
    Babom się wmawia, że najlepiej szybciej, teraz, zaraz już, bo "zegar biologiczny" i już! A guzik!!!- może i są gotowe fizycznie ale czy psychicznie ( a szczególnie ich partnerzy ? ).
    Poza tym, dla mnie to mega nietaktowne- dopytywać się o dziecko tuż po wyjściu za mąż w stylu "To kiedy zajdziesz w ciążę?" , ale niestety jakże to polskie...To również intymna sprawa, wiele osób jeszcze chyba nie kuma jak bardzo i drążą, wypytują, doradzają.... (sic!!!)
    Poza tym giga mądry teskt "Od kobiet oczekuje się, że będą zachwycać się dziećmi"...chrzanić oczekiwania, każdy z nas ma prawo do swoich poglądów!
    Jedna chce być matką polką i rodzić co rok, siedząc w domu- jej sprawa.
    Druga chce mieć jedno dziecko i robić karierę- też jej sprawa.
    A trzecia nie może patrzeć na bachorki i nie planuje ich za żadne skarby świata- też jej sprawa!!!
    Niestety u nas kobieta MUSI mieć męża, MUSI mieć dzieci i MUSI się nimi zachwycać.
    A jak taka niema męża, dzieci i nie chce mieć- to na 100% dziwaczka albo szurnięta, albo lesbijka....
    madry wpis dziś macie:)

    OdpowiedzUsuń
  26. i bardzo dobrze potem właśnie wychodza takie matki co to własne dziecko kopie, bije, znęca się a w efekcie zabija.. nie chcesz to nic na siłe dziewczyno,

    OdpowiedzUsuń
  27. PeeS: OD razu widzę scenę z "Seksu w wielkim mieście", gdzie podjarana jak świnia w błocie Charlotte mówi "Trey (ówczesny luby ) i ja chcemy mieć dziecko!" a Samantha na to ze zdziwieniem w oczach :"Po co???":D:D:D:D:D:D:D
    I tak powinno być:- dla każdego co innego jest ważne:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja widzę po mojej siostrze która ma 25lat i jest dwa lata po ślubie, jak ludzie im mówią że już powinni mieć dziecko, wypytują kiedy, wypytują mnie co chwila kiedy ciotką zostane. Strasznie to jest irytujące! A gadanie że Ja też już jestem w takim wieku (24lat) że dziecko powinnam mieć, tak mnie wkurzają!! To samo gadanie co do ślubu. A dzieciątko swoje chce mieć, gdyby nie moja panika- przed porodem, tym że dziecko będzie chore, przed wizytami u lekarzy, badaniami, szpitalem brrr (to mnie naprawde przeraża), chyba mogłabym mieć dziecko już teraz;) Bardziej pragnie tego mój mężczyzna, wręcz nie może się doczekać kiedy zostanie tatusiem:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  29. My chcemy, ale na razie dziecko nie chce nas. ;)
    Moim zdaniem decyzja o rodzicielstwie powinna zostać podjęta wspólnie - przez Was, a nie przez to, ze ciotki już mają kiecki na chrzciny pokupowane. U nas na weselu też dopytywali kiedy na chrzciny mają przyjechać. Takiego gadania chyba nie da sie uniknąć.
    Zajmijcie się na razie sobą, waszymi pasjami, marzeniami, a reszta przyjdzie sama z czasem.

    PS. Też mi sie marzy 3. ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Ojjjej :) widzę że tu ciekawa dyskusja. Ale ja nie ma czasu czytać ani przeczytać całego posta. Tylko to co napisała Pani Poślubiona. Kochana! Ja miałam 28 lat jak urodziłam dziecko. Więc spoko. chociaż niby po 30-tce drastycznie spada płodność.. Więc jak chcielibyście więcej... :) To co piszesz wydaje mi się, że siadczy o tym, ze potrzebujecie czasu. Nic na siłę. Jak Cię to drażni co czytasz i slyszysz znaczy, że jeszcze nie jesteś na to gotowa. Macie siebie i cieszcie się! Ja wierze że i Wasz instynkt się rozpali!!! Z dziecmi bywa różnie. Ja na swoim blogu czesto mędzę. Zdaje sobie z tego sprawę. Ale mi tak po prostu łatwiej - jak się trochę wyplaczę jak zrzuce z siebie. Mój blog chyba zdecydowanie nie zachęca do macierzyństwa... Pisze zpotrzeby serca po prostu... Ale pamiętaj że każde macierzyństwo jest inne! Masz inny przykąłd z domu! Ahoj przygodo! czemu i Ty masz takiego nie wprowadzić? Po cz esci takei masz macierzyństwo jakie sobie stworzysz! Choć uparcie będę twierdzić, że wylegiwanie w łóżku na kilka dobrych lat trzeba wykreślić z listy ulubionych zajęć :) I na koniec! Poznałam się chyba na blogu Miss Ferreiry. Więc jak ją czysztasz wiesz, że można być zgrabną, super mamusią z pasją nawet trójki dzieci!!!!

    OdpowiedzUsuń
  31. 23 lata to naprawdę jeszcze wcześnie ;). Nie dajcie się zwariować presji otoczenia, że dziecko, a najelepiej 2, koniecznie przed 30tką,a skoro już był ślub to teraz koniecznie CZAS na dzieci. Otoczenie zawsze wie lepiej, co jest dla nas odpowiednie. Nie wiem, jak było u Was, ale odkąd tylko jestem z Artkiem wszyscy każą nam się hajtać, już teraz, zaraz, na co czekamy? Każde życzenia, urodzinowe, gwiazdkowe, to życzenia, aby on się oświadczył. Jego rodzina także go naciskają. I o tyle, o ile zaręczyć, ja bym się chciała ze ślubem chciałabym poczekać jeszcze. Mam 24 lata. Kończę studia dopiero i w mojej głowie wciąż jest pociąg do poznania tego, co przygotował dla mnie los. To normalne. Na dziecko psychicznie jestem gotowa, bo będąc wychowawcą kolonijnym tak mnie przećwiczyły dzieciaki na cierpliwość, że swoim na pewno umiałabym się odpowiednio zająć, ale podejmę ten temat może za 3-4lata. Trzeba nie tylko wiedzieć na czym się stoi, ale też czy jest się w stanie porzucić to co jest dla nas najważniejsze na rzecz dziecka. To już nie nasze sukcesy będą wtedy najważniejsze, a jego, to już nie nasze zachcianki będą wypływać, a jego. A ja cóż wciąż chciałabym aby to wpierw mnie się udało i ułożyło. Wtedy będę mogła bez żalu odpuścić i skupić się na kimś innym.

    OdpowiedzUsuń
  32. jesteś moją rówieśniczką i pocieszę Cię, że czuję to samo - niby chciałabym mieć dziecko, ale świadomość ile taka istotka zabiera czasu, życia, jakoś mnie zniechęca i chyba jeszcze nie czuję się gotowa. A takie odkładanie decyzji o dziecko, to po części oznaka dojrzałości, na razie wiem, że nie chcemy dziecku pokazywać problemów finansowych, niepewnej sytuacji w pracy itp...

    Ale myślę, że za rok dwa zaczniemy się starać o maluszka... o ile Bóg inaczej nam życia nie zaplanuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  34. widocznie oboje nie dojrzeliście do posiadania potomstwa.

    Nic na siłę.A 24 lata to mało,macie czas.
    Ja jak zaszłam w pierwszą ciążę miałam 26 lat, ale ja od 4 lat bardzo chciałam mieć dziecko,to było tak silne że aż bolało.
    straciłam ją, ale po 8 miesiącach zaszłam w kolejną ciążę i urodziłam w czerwcu zdrowego syna.

    i rzeczywiście nie ma spania do południa, jest wstawanie w nocy,nie ma imprez,nie ma beztroski, ale jest co innego-pierwszy uśmiech dziecka,pierwsze spojrzenie tej małej istoty i wszechogarniająca miłość, ale do tego trzeba dojrzeć, tego trzeba chcieć całym sercem.

    OdpowiedzUsuń
  35. nieeeee! mnie też dzieci okrutnie drażnią ostatnio, nie wyobrażam siebie jako matkę na dzień dzisiejszy :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Ja mam mieszane odczucia. Są chwilę, że chciałabym zostać mamą, ale są takie, kiedy jestem bardzo od tego daleka. Do tego są inne sprawy, które warto uporządkować najpierw (ślub, studia etc.). Ale z drugiej strony nie chciałabym czekać za długo, bo też planujemy trójeczkę ;) A im wcześniej się zacznie, tym szybciej dorosną i będzie druga młodość :D

    Wychodzę z założenia, że każdy ma swoje życie i powinien je przeżywać po swojemu. Siostra Programisty dzieci mieć nie chce i tym bardziej nie może znieść pytań od rodziny i znajomych, bo są chyba z 8 lat po ślubie ;) Wolą pracować i jeździć po świecie.
    Natomiast ja nie wyobrażam sobie przyszłości bez dzieci! Tylko, że jeszcze nie teraz ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. Osobiście wolę posiadać koty lub psy, a dokładniej moje dwa koty i psa, które kocham i nie wyobrażam sobie mieć dziecka. Szczególnie, że obecnie zajmuję się dziadkiem z nowotworem. Opieka porównywalna do opieki nad dzieckiem - karmienie 4/5 razy dziennie, przewijanie 3/4 razy dziennie, mycie, przebieranie. Nie chciałabym tego świadomie przeżywać jeszcze raz. Nie w tym dziesięcioleciu mojego życia.
    Poza tym przez ostatnie 3 miesiące pracowałam z przeróżnymi dziećmi, wystarczy mi na długi czas : )

    OdpowiedzUsuń
  38. Co do zmiany ciała - dziewczyno istnieją siłownie, zajęcia, trochę samozaparcia, a można lepiej wyglądać po ciąży niż przed, nie przesadzaj :P a co dziecka, widać, że nie jesteś na nie gotowa, więc lepiej o nim nie myśl na razie :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Jestem dwa tygodnie po ślubie i mam 22 lata. Wiem, młodo jak na obecne czasy, ale po co czekać, skoro oboje wiedzieliśmy, że jesteśmy dla siebie tymi jedynymi? :) Oczywiście nie obyło się od pytań czy jestem w ciąży, czy wpadliśmy skoro ślub tak młodo.
    Ale wracając do tematu Twojego wpisu. Ja odczuwam u siebie jakiś ogromny instynkt macierzyński, kocham dzieci, one chyba to czują, bo lgną do mnie. Dzieci mieć jednak w najbliższych 5 latach mieć na pewno nie będę (o ile oczywiście nie wpadniemy;)). Powód? Finanse. Nie mamy własnego mieszkania, wynajmujemy pokój. Oboje jesteśmy jeszcze studentami. Wprawdzie pracujemy, ale na umowę zlecenie. Kiedy już oboje skończymy studia i zdobędziemy normalną pracę będziemy starać się dorobić się czegoś swojego, a dopiero później myśleć o dziecku. Nie jest to przejawem egoizmu, tylko nie chcemy skazywać dziecka na tułaczkę po wynajmowanych mieszkaniach. Chcemy zapewnić dziecku jako taki byt, nie mówię o luksusach i zbytkach, tylko normalnym dzieciństwie, w którym rodzice nie zastanawiają się czy wyjście na lody nie nadciągnie ich budżetu. A co gdyby nasza sytuacja bytowo-finansowa była ustabilizowana? Z jednej strony myślę, że wczesne macierzyństwo to całkiem fajna sprawa, rodzimy i wychowujemy dziecko, kiedy nasz organizm jest najsilniejszy, jesteśmy najbardziej aktywni, po odchowaniu maluszka wracamy na rynek pracy w młodym wieku, ponadto różnica wieku między rodzicami a dzieckiem nie jest ogromna, więc być może będziemy mieć z nim świetny kontakt, oczywiście jest to też najlepszy okres do rodzenia dzieci wg lekarzy, mamy czas na kolejne dzieci. Słowem - same zalety. Ale z drugiej strony... mimo całego piękna macierzyństwa i tacierzyństwa, to jednak nic już nie jest takie jak wcześniej. Brakuje czasu na wiele przyjemności, na jakieś mniejsze czy większe szaleństwa, zmieniają się priorytety. Dlatego sądzę, że i tak bym poczekała, żeby nacieszyć się mężem, naszą bliskością, intymnością i miłością. Żeby pozbierać wspomnienia, pożyć trochę bez tej ogromnej odpowiedzialności jaką jest drugi człowiek. Dlatego doskonale rozumiem Cię i zgadzam z większością czytelniczek wszystko w swoim czasie. I pamiętajmy, że dziecko jest najszczęśliwsze, kiedy szczęśliwi są rodzice.

    OdpowiedzUsuń
  40. Jak dobrze, że przypomniałam sobie wasz adres bloga! Zaglądałam tu gdy byliście jeszcze narzeczeństwem :) Jak ten czas szybko zleciał... Pani Poślubiona przepięknie wyglądała, piękna suknia, fryzura, kolor włosów... Ślicznie :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Czytam o Waszych rozterkach co do posiadania dzieci i przyznaję, że to były również moje rozterki: chciałam i jednocześnie nie chciałam mieć dzieci. Tak właściwie to mnie raczej drażniły i nie miałam ochoty brać ich na ręce i zagadywać. Pomimo tego urodziłam dwoje dzieci, a moje negatywne uczucia niepostrzeżenie zamieniły się w instynkt macierzyński. Jednym słowem pokochałam je bezgraniczne i na zawsze.

    OdpowiedzUsuń
  42. To dobrze, że nie patrzycie na innych.
    Dziecko to decyzja życia i nie powinno się nią obarczać partnera, rodziców...
    Cieszcie się sobą, a dziecko pojawi się samo, gdy będziecie gotowi :)
    Pozdrawiam serdecznie
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/
    http://kadrowane.bloog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  43. Doskonale Cię rozumiem. Dziecko to trudna decyzja szczególnie kiedy nie jest się pewnym do końca, ja bądź co bądź nie planuje zostać matką ale otoczenie daje w kość i nie tylko pod tym względem. Każdy ma swój czas i swoje odczucia.

    OdpowiedzUsuń
  44. 23 lata - jeszcze spokojnie masz czas. Mam podobne odczucia do Ciebie, choć instynkt macierzyński mam, uwielbiam dzieci :)
    Ale chcę jeszcze nacieszyć się czasem spędzonym z mężem tylko we dwójkę.Mam 27 lat, chciałabym urodzić przed 30-tką, ale przecież tego nie da się zaplanować. Jedni starają się miesiąc, inni kilka lat. Będzie co ma być. Na razie nie planujemy, cieszymy się sobą, dopiero miesiąc po ślubie jestesmy ;)

    OdpowiedzUsuń
  45. Oj a znasz bloga misssfereira?? ona jest matką trójki dzieci (małych!) i wygląda bosko! jest kobieca i jeszcze długo będzie.

    OdpowiedzUsuń
  46. hehe trochę mnie rozbawiły Twoje obawy Pani narzeczono -a czy jak to tam ;)upss... sory teraz już poślubiona :) hihi Z pewnością są to słuszne obawy, ale chcieć to móc i dla chcącego nic trudnego, tylko od Ciebie zależy jak to będzie wyglądało ( tzn. oczywiście od Was) bo jeśli będziecie wychowywać swoje dzieci, (wychowywac) to dziecko będzie jak najbardziej do zniesienia :) a zapewniam, że nawet więcej, bo dzieci to jednak coś wspaniałego :) przynajmniej dla mnie, ja urodziłam bardzo szybko bo w wieku (przed 18 ) przytyło mi się to fakt ( ale to jedzenie nie tylko sama ciąża) teraz się odchudzam, ćwiczę, dbam o siebie, dla mojego faceta jestem seksi i taka się czuje :) mam czas dla siebie, kiedy potrzebuję odpoczynku kładę małego spać i odpoczywam,( jasne nie zawsze jest tak kolorowo, są dni że nie ma mocnych, no ale bez dzieci przecież też są takie dni) chodzę na fitness, jeżdżę rowerem, spaceruje, czytam książki, chodzimy nadal z moim M. na randki :), fakt dużo mi daje, że mam małego z kim zostawić bo jak mam "potrzebę" czasu to bez problemu zostanie u moich rodziców lub popilnuje go chrzestna :) A teraz jak jest już duży to razem też fajnie spędzamy czas, razem ze mną gotuje, chodzimy na kick boksing ( tak ja też ćwiczę) jeździmy na rolkach itd. :) i nie chciałabym aby moje zycie pod względem dzieci wyglądało inaczej :) to chyba jedyna rzecz w moim życiu której z pełną świadomością z 100% pewnością bym nie zmieniła ani trochę :) dla mnie ten wiek okazał się być idealnym momentem na dziecko ( może nie do końca idealnym ale wydaje mi się, że po prostu lepszego by nie było :) ) jestem młodą mamą :) nadal mam czas dla siebie, studiuje, pracuje, realizuję się :) i już do końca życia będę miała skarb który kocha mnie bezwarunkowo ( mam nadzieję, że to się nie zmieni jak będzie miał naście lat haha)

    OdpowiedzUsuń
  47. ja za kilka miesięcy kończę 30, a mój narzeczony 34 lata :)
    i ciągle uważam się za dziewczynkę,
    dzieci są super ale nie każdy powinien je mieć
    ja tylko nie rozumiem tych ludzi, którzy odkładają rodzicielstwo bo muszą się wyszumieć, jeszcze pożyć, gdyby posiadanie dzieci równało się z tym, że teraz już będę tylko matką i już nie mam prawa do szaleństw to pewnie nigdy bym się nie zdecydowała
    coś mi się wydaje, że będę zwariowaną mamuśką ze zwariowaną rodzinką ale tak nam właśnie pasuje,
    każdy powinien robić tak jak mu pasuje, bez wyrzeczeń bo to wszystko wyjdzie przy pierwszych nieprzespanych nocach :)

    OdpowiedzUsuń
  48. Na wszystko jest czas i moim zdaniem to się czuję. Poza tym jeśli ma to być świadoma decyzja - to praca, pieniądze, mieszkanie, warunki, czas, chęć - liczy się wszystko. Ja się na razie śmieje, że macierzyńsko i tacierzyńsko realizujemy się z kotem ;) a z dzieciaczkiem do 30 chcę się wyrobić. Także myślę że spokojnie, a dziecko będzie wtedy jak będzie czas na niego :) Na razie macie czas dla siebie i na bycie poślubionymi, to też jest ważne :)

    OdpowiedzUsuń
  49. Znalazłam Państwa blog całkiem przypadkiem i z pewnością trafi do ulubionych ;) Chciałabym wrzucić swoje 5 groszy odnośnie macierzyństwa i obaw z nim związanych. Pierwsze dziecko urodziłam mając zaledwie 21 lat i choć czułam się bardzo dojrzała jak na swój wiek i gotowa do macierzyństwa, czułam że coś tracę z własnego "ja". Po 3 latach przyszła kolej na drugie dziecko, było ono konsekwencją pierwszego (chcieliśmy mieć krótką przerwę między dziećmi :) ) Wtedy postanowiłam, że nie będę typową kurą domową, mimo iż siedziałam w domu i nie pracowałam zawodowo. Walczyłam o każdą chwilę dla siebie i z każdym "mądrym" w rodzinie, że ja to nic nie robię. Bo siedzenie w domu to nie praca.... Teraz mam 29 lat i 24 tygodnie 3 ciąży i wiem, że można pogodzić bycie mamą, żoną i kobietą :) Z perspektywy czasu nie żałuję że tak wcześnie urodziłam, a mina innych rodziców w przedszkolu kiedy starsze dziecko mówiło do mnie mamo- bezcenna :D
    Podsumowując ;) nie jesteś gotowa na dziecko, to nie przejmuj się przyjdzie odpowiedni czas. Ale wierz mi, ja też nie byłam gotowa na żadne dziecko, a teraz nie wyobrażam sobie życia bez żadnego z nich.
    p.s. żeby nie być kompletnym anonimem, to podpiszę się z imienia ;)
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  50. Jesteście bardzo młodzi,ja wychodząc za mąż miałam skończone 24 lata i teraz z perspektywy czasu uważam że 'za wcześnie' i nie dlatego że jest mi źle jako mężatce,po prostu. Wtedy byliśmy ze sobą 6 lat i tak każdy pytał to kiedy w końcu ten ślub ?! a że mieszkaliśmy już ze sobą,wiedzieliśmy że chcemy teoretycznie być ze sobą na zawsze to ślub się odbył :) Teraz jesteśmy prawie 4 lata po ślubie,mąż ma 30 lat mi brakuje niecałych dwóch, dziecka nie mamy,za to słyszymy na każdym kroku,przy każdej okazji i nieokazji kiedy w końcu dziecko ?! bo ta zaszła,tamta urodziła,bo w moim wieku to już 2-3 mają .. Pewnie,ale są też tacy co w moim wieku nie są nawet mężatkami. Dalej uważam się za młodą kobietę i jeszcze długo będę,dziecka chcemy,zawsze chcieliśmy i na pewno będzie :) choć na razie nawet nie jest 'w drodze'. Pozdrawiam, Agata.

    OdpowiedzUsuń