2 września 2013

Szkoła

 
PANI POŚLUBIONA
 
Dziś rozpoczęcie roku szkolnego. Mimo, że szkołę i studia mam już dawno za sobą to i ja dziś miałam okazję w tym uczestniczyć. Moja młodsza siostra rozpoczęła edukację w tym samym gimnazjum do którego chodziłam ja, Pan Poślubiony i Panna K. Pamiętam to podekscytowanie, gdy pierwszy raz szłam do gimnazjum. Pamiętam jak się denerwowałam! Nikogo nie znałam! Potem już poszło z górki!
Wchodzę do szkoły. Widzę korytarz, widzę uczniów i znów mam 14 lat. Szukam mojej klasy, ale jej nie ma. Twarze są jakieś obce, ale nauczyciele Ci sami. Witam się, wymieniam uśmiechy. Sala gimnastyczna. Ile WFów tu przebiegałam? W tej szkole chodziłam do gimnazjum i liceum. 6 lat pięknych wspomnień. Najlepsze pierwsze 3 lata. To właśnie z gimnazjum mam Pana Poślubionego i wspaniałą przyjaciółkę Pannę K.
 
Patrzę na korytarz. To tu przytulałam się z Panem Poślubionym, to tu skradł mi tyle całusów, to tu z Panną K. jadłam razem śniadanie, stałam w sklepiku po lizaka o smaku arbuzowym. Tu płakałam, bo dostałam niesprawiedliwie jedynkę, to właśnie tu pierwszy raz się zakochałam i kocham do tej pory. Tyle wspomnień.
 
Jestem na rozpoczęciu, wszystko takie prawdziwe i tylko mojej klasy brak, a ja czuję ze mam te 14 lat i czuję znowu tak jak wtedy podekscytowanie: kolegami, nowym rokiem szkolnym, przygodami. Pamiętam jak dziś jak moja mama mówiła mi, gdy chodziłam do szkoły -„ zobaczysz jeszcze ze tym zatęsknisz! Ja bym się z chęcią z Tobą zamieniła!” W ogóle wtedy tego nie rozumiałam! Oszalała - myślałam sobie: Ja wolę zarabiać i mieć chociaż z tego pieniądze, a nie ciągle nauka, lekcje, kartkówki, sprawdziany, a teraz faktycznie, z chęcią bym się zamieniła.
 
Z chęcią wróciłabym do szkolnej ławki, podroczyłam się z Panem Poślubionym, a wtedy jeszcze tylko kolegą. Obgadałabym z Panną K w ławce nasze tajemnice i popisała liściki na lekcji. Ba! Ja nawet z chęcią bym odrobiła lekcje! Czemu ja tak marudziłam? Nie mogłam doczekać się pracy? 45 min lekcji, 10 min przerwy. 7-8 lekcji i do domu! Wakacje 2 miesiące! A teraz? 2 tygodnie urlopu i 15 min przerwy na 8h pracy! Jedyne czego w szkole nie lubiłam to nauki. Wracałam ze szkoły i musiałam kuć. Ale gdyby tak pominąć to kucie na kartkówki, to całkiem lubiłam odrabiać lekcje, rozwiązywać ćwiczenia.
 
Lubiłam spotykać się w szkole z koleżankami, wygłupiać z kolegami, jeździć na wycieczki szkolne i mieć 2 miesiące wakacji! Jest więcej plusów niż minusów! Szkoła to było moje życie! Ciesze się, że właśnie z tamtego okresu mam jeszcze przyjaciół, że czasem się spotykamy. Uwielbiam wspominać, a najgorzej jak spotkamy się z Panem Poślubionym i Panną K. i włącza nam się wspomnienia. Potrafimy 10 razy wspominać tą samą wycieczkę  zakrapianą no nie oszukujmy się alkoholem i jako niewprawni małolaci sowicie za takie picie zapłaciliśmy. No, ale było warto, nie ma co. Szkoda, ze to już nie wróci.
 
Teraz pozostaje mi uśmiechać się lekko, gdy moja siostra wspomina o jakimś przystojniaku z innej klasy czy zastanawia się co też ubrać na pierwszy dzień szkoły! Tak, ile ja bym dała, żeby się z wami gimnazjaliści zamienić! Ile ja bym dała, żeby znowu zobaczyć ich wszystkich w wieku 14 lat, pryszczatych, bez dzieci, małżeństw, naiwnych, głupich i szalonych. Wtedy czułam się taka dorosła..a teraz to już chyba jestem stara! ;)
 
 
PAN POŚLUBIONY
 
Tak się składa, że już dziś rozpoczyna się rok szkolny: ku uciesze jednych i udręce drugich również moja Szlifierka (tak pieszczotliwie nazywam moją Szwagierkę) idzie do I gimnazjum. Przyjdzie jej uczęszczać do szkoły w której ja z moją aktualną Żoną się poznaliśmy, a nawet pierwszy raz całowaliśmy.
Z szkoła i dniem jej rozpoczęcia kojarzą mi się dobre jak i złe wspomnienia. Pamiętam jak wczoraj, kiedy byłem zmuszany, aby w ten szczególny dzień roku szkolnego wyglądać elegancko. Jak wciskano na mnie spodnie w kant, białą koszulę, muchę, kamizelkę i lakierowane buciki! Wyglądałem jak pajac albo klown z cyrku, ale wtedy wiele do powiedzenia nie miałem.
Pamiętam jak kiedyś po raz pierwszy dumnie stałem przed szkołą dzierżąc w ręce tytę pełną słodyczy, a mama robiła mi zdjęcia przed wejściem do szkoły. Ósmoklasiści wydawali się tacy wysocy, dorośli i dojrzali. Kiedy ja doszedłem do ich wieku to dalej czułem się jak smarkacz, zresztą ciągle czuję.
Ze wszystkich szkół do jakich uczęszczałem, to gimnazjum bez chwili wahania mogę wymienić jako okres w moim życiu, który wspominam najcieplej. W szkole średniej też było fajnie, ale tak zgranej paczki jak w gimnazjum nigdy więcej nie miałem. Cała klasa żyła jak wspólnota, nie wyczuwało się dyskryminacji na punkcie finansowym, społecznym. Wszyscy sobie pomagali, a jak coś narozrabialiśmy to milczeliśmy jak grób. Dyrekcja niemiała z nami łatwego życia przez to, że trzymaliśmy się razem, a nieraz działo się. Oczywiście poza faktem, że trochę rozrabialiśmy to byliśmy jedną z lepszych klas w szkole, a na pewno najbardziej lubianych.
Mieliśmy zwyczaj „akcji” czyli jakiś dziwnych zachowań, wtedy wydających się nam za śmieszne. Raca dymna w toalecie, ewakuacja szkoły z powodu uszkodzonej gaśnicy proszkowej, włączanie pornograficznych stron w czytelni biblioteki, obracanie szafek szkolnych drzwiczkami do ściany lub zanieczyszczanie wody w akwarium, aby je później czyścić za piątkę to codzienność gimnazjalnej rzeczywistości. Teraz wiem, że były to jedne z najlepszych chwil w życiu, pierwsza miłość, przyjaźnie.
Jedno mi pozostało dziś: Żona!
Patrząc z perspektywy czasu na okres szkolnych lat, tym którzy jeszcze do niej chodzą mogę powiedzieć jedno: pomimo tych myśli, że jak już zakończycie edukację będziecie niezależni, nikt nie będzie Wam mówił co macie robić, nie będzie zadań domowych i strachu przed złą oceną, to są to najlepsze lata Waszego życia i korzystajcie z nich jak najpełniej. W samodzielnym i dorosłym życiu nieraz będziecie bardziej zdenerwowani, przerażeni i zależni od innych niż ma to miejsce w chwili obecnej.
 

 

30 komentarzy:

  1. Bardzo lubię Waszego bloga. Jesteście cudowni, zawsze z ciekawością wchodzę na Waszą stronę i zastanawiam się co dzisiaj przeczytam. Jest tylko jeden maleńki szczególik, który lekko zaczyna irytować - mnóstwo zbyt krótkich zdań (lub równoważników zdań) i coraz częściej wykrzyknikowych. Szczególnie ta tendencja zauważalna jest u Pani Poślubionej.
    Buziaki,
    Milena. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja u mnie pojawia sie dużo krótkich zdań. Sama nie wiem czemu, lubię tak pisać, ale postaram się to zmienić, bo może to być irytujące ;)

      Usuń
    2. absolutnie sie nie zgadzam. Jesli lubisz tak pisac, to pisz. Jestes w tym prawdziwa. Nie zmieniaj na sile :)

      Usuń
    3. W tym też trochę racji. Taki mam styl pisania :) i bardzo lubię tak pisać :)

      Usuń
  2. Ha! Kto nie ma wakacji, ten nie ma. :D :D

    Ja mam większy sentyment do ogólniaka i do podstawówki. Gimnazjum to taki głupi wiek, ani się nie pobawisz w chowanego (bo już nie wypada;)), ani nie poimprezujesz porządnie, bo jeszcze nie wolno. :p

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak sobie czytam i czytam i wspomnienia mi powracają ;) Ja również miło wspominam czasy szkolne, zwłaszcza gimnazjum... Co to było, ajć! :) Macie rację, ja jako uczennica również nie znosiłam szkoły, a dzisiaj jak zobaczyłam wystrojone dziewczyny na kawie jak byłam na zakupach, to aż pozazdrościć! Pogaduchy, ploteczki - szkoła, to ma atmosferę!

    OdpowiedzUsuń
  4. Taki dzisiaj dzień, że mi też się zebrało na wspomnienia :)
    Ładnie napisał Pan Poślubiony. "Jedno mi pozostało dziś: ŻONA" :) Fajnie, że macie tyle wspólnych wspomnień. Ja mojego M poznałam w wieku 17 lat.
    Zapraszam do mnie. Zobaczycie jak wyglądałam w I klasie podstawówki :D

    www.mojezycie-przedslubem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. ja z moim ukochanym też znam się z gimnazjum! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. No więc ja jestem chyba jakimś wyjątkiem, bo za szkołą nie tęsknie ani trochę ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakie rodzinne to gimnazjum :D
    Mam nadzieję, że siostra też trafi tam na takich ludzi, na jakich Ty trafiłaś i że nie będzie dostawała niesprawiedliwych jedynek : ))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj ja również mam nadzieję, że pozna fantastycznych ludzi! :)

      Usuń
  8. Gimnazjum w moim przypadku było 'takie sobie' , Najlepiej wspominam liceum i nauczyciela Języka Polskiego :) ech... :) Pan K.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja Gimnazjum dopiero polubilam :D . choc najbardziej tesknie za szkołą zawodową :) . Tam dopiero zaczło się życie .

    OdpowiedzUsuń
  10. Gimnazjum nie wspominam najlepiej, ale liceum to był najlepszy czas ever! Nawet studiów nie wspominam tak fajnie jak liceum :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe czyli każdy ma inny okres w swojej edukacji który wspomina z łezką w oku :) i bardzo dobrze! :)

      Usuń
  11. Ja też najlepiej wspominam gimnazjum. Może to taki wiek, że ludzie najbardziej się ze sobą zżywają :) Wczoraj też sobie wspominałam jak tęsknie za tymi czasami. Zawsze uwielbiałam robić zakupy do szkoły, pisanie w nowych zeszytach i zapach świeżutkich podręczników :D Pierwszy miesiąc był zawsze najlepszy, potem już się trochę przestawało chcieć :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Też mi się zdarza wspominać szkolne czasy, ale u mnie mega sentyment wywołują wspomnienia z podstawówki, worek na kapcie z pszczółką mają, tornister i zapach piórnika. Wypisywanie zeszytów. Boszsz co to była za radość. :) Pozdrawiam Was!

    OdpowiedzUsuń
  13. Rewelacja jak fajnie się Was czyta! :-) Kurcze, ile ja bym dała, żeby znów iść do szkoły, zasiąść w szkolnej ławce, przesiadywać na parapecie (bo to przecież najlepsza miejscówka była!) i wygłupiać się na lekcjach, ach...

    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do udziału w konkursie na moim blogu! Liczba zgłoszeń jest malutka, czasu już niedużo, zatem szansa na zgarnięcie zestawu kosmetyków ogromna :-*

    OdpowiedzUsuń
  14. Też czasem tęsknie za tymi szkolnymi czasami, mimo, że jeszcze studiuje ale studia zaoczne + praca do tego to już nie to samo. Czasy gimnazjum też chyba wspominam najlepiej...najbardziej szalone pomysły się wtedy miało. W technikum już trochę wydorośleliśmy więc pewnych rzeczy nie wypadało robić :P z resztą miałam w klasie prawie same dziewczyny...a wiadomo jak to jest...ciągle jakieś zgrzyty były, ale też jest co wspominać. Najfajniejsze co pozostaje z tych czasów poza wspomnieniami to właśnie przyjaźnie, które zawarliśmy i które przetrwały do teraz :)
    Pozdrawiam Monia

    OdpowiedzUsuń
  15. Widzę, że mamy bardzo zbliżone wspomnienia z gimnazjum, zarówno z Panią Poślubioną, jak i Panem Poślubionym :)
    Dla mnie gimnazjum to też był jeden z najlepszych okresów w życiu, chociaż początki były dość ciężkie, bo ciężko było się przystosować do nowego miejsca.
    Za to z czasem okazało się, że klasę miałam świetną, najlepszą w szkole, a do tego stworzyliśmy paczkę i bandę łobuzów ;)

    Natomiast z tego co kojarzę to chodziliście do naszej największej konkurencji, bo ja z VLO (i gim. 15) jestem ;)
    I jak teraz przechodzę na Górnych Wałów w drodze do pracy to też tak sobie myślę, że fajnie byłoby sobie wrócić do szkoły. Jejku, to była beztroska!

    OdpowiedzUsuń
  16. Żona jesteś tak młoda, a wspominasz czasy szkolne jakbyś miała ze 40 lat i tabun dzieci :) Czasy gimnazjum były i dla mnie najlepsze, super klasa, potem nie było już tak fajnie, choć źle też nie byo :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Będąc tam na tym rozpoczęciu i po wzroku gimnazjalistów czułam się staro! Choć na co dzień jestem młodsza duchem niż ciałem ;) czuję się na 18 lat max! :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Cóż macie wspólne miłości, właściwie to miłość siebie i ciągle jakbyście byli w gimnazjum -no do domku lekcje z małżonką odrabiać...
    Pozdrawiam

    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/
    http://kadrowane.bloog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja to bym chciała wrócić do liceum :)

    ps. wysłałam zaproszenie

    OdpowiedzUsuń
  20. Sama bym się wróciła do gim;p

    OdpowiedzUsuń
  21. Chciałabym wrócić, ale do liceum :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja jestem właśnie na etapie liceum.. ale czuję, że najlepsze lata nauki mam już za sobą. -,- Gimnazjum to jednak czas gdy jeszcze można świetnie się bawić, a nie trzeba się już uczyć. : ) W liceum ludzie jednak bardziej skupiają się na przyszłości i nauce niż na przyjaźniach, ale tak już niesety jest.

    Pozdrawiam
    Marta

    OdpowiedzUsuń
  23. Też z łezką w oku wspominam lata szkolne, ale to już taka odległa przeszłość... Teraz trzeba zabawić się w dorosłość ;)

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Co prawda to prawda, jednak ja z sentymentem wspominam raczej okres studencki bądź częściowo liceum, nie gimnazjum;>

    OdpowiedzUsuń
  25. Dzięki Wam wspomnienia wróciły, chociaż ja okres gimnazjum najmniej mile wspominam:)

    OdpowiedzUsuń