11 października 2013

8 lat

PANI POŚLUBIONA
 
14.10.2013 r. nie mam pamięci do dat. Zawsze musiałam pytać Pana Poślubionego czy to 14.10 czy 14.11 mamy rocznicę? Ważne jest dla mnie i miłe obchodzenie tych wyjątkowych dni. Bardzo lubię świętować, ale jakoś nie zawsze pamiętam o datach. Sama nie wiem czemu. W poniedziałek mija nam 8 lat bycia razem. Znamy się od 9, a przecież to zaledwie kawałek życia.
Jak to się zaczęło? Poznaliśmy się w gimnazjum. Pan... wtedy jeszcze Kolega doszedł do mojej klasy (dokładnie to była 2 klasa gimnazjum). Pamiętam jak dziś jego blond odrosty na głowie, tak Pan Poślubiony pofarbował się na jasny blond, a do tego nosił na szyi koraliki. Styl na amerykańskiego surfera ;) Oczywiście został od razu uznany za najlepsze ciacho w klasie. Trochę nam zajęło zanim jako dzieciaki stwierdziliśmy, że chcemy ze sobą chodzić hehe

Pierwsza próba polegała na tym, że Pan Poślubiony zadzwonił do mnie i spytał się przez telefon czy chce być jego dziewczyną! To były ferie. No, a ja się zgodziłam. Takie to dziecinne było. Jednak potem jak wróciłam do szkoły po feriach między nami nic się nie zmieniło i stwierdziłam, ze co to za chłopak który ani nie przytuli, ani nawet nie pogada. Teraz wiem, ze oboje byliśmy dzieciakami i oboje byliśmy też bardzo skrępowani. W końcu z nim zerwałam.
 


 
Tak sobie mijał czas, a doszło nawet do tego, że przestałam lubić Pana Poślubionego, tak mnie denerwował. Jednak potem coś pękło i postanowiliśmy się pogodzić. Później cała klasa miała iść na dyskotekę i jakoś tak się przypadkiem stało, ze tylko ja i Pan Poślubiony mieliśmy czas, więc sami poszliśmy na soczek. Pamiętam jak dziś ja piłam sok pomarańczowy, a on jakiś energetyk.
 
Ten dzień właśnie uznajemy za nasz pierwszy dzień jako pary, bo to wtedy wszystko się tak naprawdę zaczęło i poleciało jak z górki. Pamiętam całusy skradzione na korytarzu szkolnym, wspólne siedzenie w ławce i wspólne powroty ze szkoły, wybuch gaśnicy na korytarzu i ratunek mojej osoby przez Pana Poślubionego. Może dlatego właśnie tak dobrze wspominamy okres gimnazjum.
Jest pełno chwil, które mogę z czystym sumieniem przywołać jako te wyjątkowe, dla mnie każdy dzień przez te 8 lat był wyjątkowy, bo spędzony razem z nim. Choć nie zawsze bywało, że mogliśmy się widywać. Nasza najdłuższa rozłąka trwała miesiąc i dla tak młodej pary (mieliśmy wtedy po 16 lat) to był trudny okres żeby przetrwać. Ja wyjechałam do Anglii i tam też pracowałam, oczywiście to były wakacje. Nigdy nie zapomnę tej tęsknoty, zresztą podobnie się czuję teraz jak Pan Poślubiony jest w delegacji. Mimo wszystko czas, który spędziłam w Anglii był fantastyczny i nie żałuję.
Pamiętam też nasze pierwsze wspólne wakacje. Tylko ja i Pan Poślubiony i Darłowo. Było cudownie. Projekt plaża, dyskoteki, opalanie, młode wino prosto z kraniku, szampan na plaży z okazji moich urodzin. Z chęcią powtórzyłabym tamte wakacje. Jestem pewna, że jeszcze kiedyś tam wrócimy.
 

Inną przygodą były wakacje u babci Kazi – babci Pana Poślubionego. Dzięki temu pokochałam Gdańsk, jego uliczki, targ dominikański, zapach smażonych ryb. Tam również wiele się wydarzyło, pamiętam nasze podróże pociągiem 12 godzin, po to by poczuć piasek pod stopami. Pamiętam plagę biedronek na Stogach, nocne powroty z plaży i mój strach, ze ktoś wyskoczy z lasu.
 
 

Wrocław też jest wspaniałym wspomnieniem. O tym już pisaliśmy w poście o moście zakochanych. Tak, to tam Pan Poślubiony porwał mnie ze zawiązanymi oczami i to tam pokazał mi, że istnieje coś takiego jak most na który przypina się kłódkę, kluczyk wrzuca do rzeki i już zawsze jest się razem. No i jesteśmy na zawsze razem małżeństwem.
 
Mogłabym pisać więcej, tyle tych chwil było i gorszych i lepszych, ale zawsze gdzieś się odnaleźliśmy, zawsze się wspieraliśmy i biliśmy przy sobie. Oboje nad sobą pracowaliśmy. Oboje ze sobą dojrzewaliśmy. Ja z rozpieszczonej smarkuli, wyrosłam na dorosłą kobietę, która jednak tam gdzieś dzieciaka ma w sobie. Pan Poślubiony z energicznego nastolatka, wyrósł na odpowiedzialnego mężczyznę. 
 
Co z tego? Skoro my dalej żyjemy tą naszą pierwszą miłością, żyjemy nami i tak chyba zawsze będzie. Dziękuję Ci Panie Poślubiony, że jesteś przy mnie i dziękuję, że miałam takie szczęście zostać Twoją żoną.

 

PAN POŚLUBIONY
Jak większości z Was udało się dowiedzieć parę wersów wyżej za kilka dni mija 8 lat od kiedy jesteśmy razem z Panią Poślubioną. Znamy się jedynie o rok dłużej z tym, że na początku nasza znajomość była raczej destruktywna aniżeli konstruktywna. Ja do dziś twierdzę, że głównie z powodu Pani Poślubionej.
 
Tak naprawdę wszystko miało swój początek na przejściu dla pieszych, kiedy to na pierwszej randce wtedy jeszcze nie "moją dziewczynę" chwyciłem za rękę. W tym momencie idąc kilkaset metrów główną arterią naszego rodzinnego miasta, czułem się jakby wszyscy się na nas gapili. Jednocześnie byłem najszczęśliwszym nastolatkiem na świecie.


Nasze dotychczasowe życie jak chyba wszystkich przeplatane jest pasmem porażek i sukcesów głównie osobistych. Każdego dnia walczymy z samymi sobą o to by jeszcze mocniej związać się z tą drugą stroną, aby angażować się jeszcze bardziej.  
 
Takimi najlepszymi chwilami naszego życia niewątpliwie były przełomowe momenty: pierwsze wyjście do kina, restauracji, wspólne wakacje, pierwsza noc razem. Szczególnie ciepło wspominam wakacje w Darłówku, dwa tygodnie ciągłej imprezy. Południowe wyjście na miasto powrót o 3/4 nad ranem, pobudka o 13:00, śniadanie, plaża i znowu miasto. Tak przez okrągłe 2 tygodnie. Prawdopodobnie były to jedne z najlepszych 14 dni mojego życia.
 
 
Jestem ciekaw co przyniesie nam najbliższy czas, jak przewartościowuje nasze światopoglądy, kiedy będę trzymał nasze wspólne dziecko na rękach, patrzył jak dorasta i się rozwija.




Tyle jeszcze przed nami, a ja już czuje, że będzie mi mało tego czasu. Jeżeli mógłbym sobie czegokolwiek życzyć to tego, aby czas spędzany razem płynął bardzo wolno oraz abyśmy nie marnowali go już więcej jak to ma miejsce na chwilę obecną.


Ps. Wszystkie zdjęcia w poście są archiwalne :) starocie :) Pomyśleć, że mamy na nich po naście lat ;)

39 komentarzy:

  1. Fajnie jest sobie powspominać ;) my też na pierwsze wakacje pojechaliśmy nad morze ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zbytnio się Kochani nie zmieniliście od tamtego czasu :) No, może Pan Poślubiony troszkę się zmienił. Ty absolutnie wcale! :D
    Ale tak czy siak , wciąż jesteście piękni i młodzi, oby tak dalej!
    Szczęścia, miłości i dzieci :D

    OdpowiedzUsuń
  3. wszystkiego dobrego z okazji rocznicy :) my też mamy swoją za chwilę, dokładnie 18.10. :)
    piękne te zdjęcia z plaży! i ładnie Ci, Pani Poślubiona, w krótkich włosach ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. heh chyba się zakochałam w tych Waszych zdjęciach, są tak urocze <3 Jesteście piękna parą :-*

    OdpowiedzUsuń
  5. no jacy piękni i młodzi... je też już z Moim kolekcjonuję wspomnienia. od 3 gimnazjum :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak szczerze, to tylko po Panu Poślubionym widać mijające lata (bez obrazy;)). Ty dziewczyno się nie zmieniasz w ogóle :) Z wyglądu oczywiście.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja mam nadzieję, że wszystko potoczy się dobrze i za kolejne 8 lat znowu oboje wyskrobiecie notkę :) wspaniale się patrzy na zakochanych ... szczególnie takich, którzy mają za sobą dobry kawał czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja jeszcze niedawno cieszylam się z drugiej rocznicy! Co to jest...:) Wielu kolejnych rocznic razem!

    OdpowiedzUsuń
  9. Pan Poślubiony jaki przystojniak!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Niech Wam sie wiedzie... w rocznicach!!!!!
    Serdecznosci
    Judyta
    Pan Poslubiony zmienil sie, ale Ty bez zadnego uszczerbku /smiech/!!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo pasujecie do siebie i jesteście przykładem na to, że miłość zwycięża wszystko. Związać się w wieku 16 lat i być 8-9 lat ze sobą to najpiękniejsze co może być. Wiele osób by zerwało, w celu wyszumienia się w końcu wiek 16-20 lat to piękne chwile, które spędziliście wbrew wszystkiemu razem. Miło mi się czytało waszą historię i życzę abyście kochali się w takim stopniu, w jakim teraz darzycie się miłością. Pozdrawiam Was :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Gratuluję rocznicy :) Szczęściarze z Was, tyle lat razem, a ile wspomnień :) a to dopiero początek małżeństwa!

    OdpowiedzUsuń
  13. Gratuluję pięknych 8 lat i życzę jeszcze piękniejszych kolejnych! :D My w lutym będziemy mieć 7. :)
    Pan Poślubiony jaki chudy. :D :D Ale w blondzie i w wersji "na surfera" nie jestem w stanie go sobie wyobrazić. :D Ty oczywiście tak jak wyglądałaś, tak wyglądasz nadal.

    OdpowiedzUsuń
  14. Fantastyczne są te zdjęcia archiwalne - macie takie dziecinne, niewinne buźki! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetne zdjęcia, bardzo ładne, miło popatrzeć:) Ja uwielbiam wspominać początki z mężem, rozgrzebywać to co myśleliśmy o sobie przed wstąpieniem w związek itd. Mąż niestety lubi wspominać trochę mniej niż ja tak więc rzadko mam okazję podzielić się z nim pewnymi spostrzeżeniami odnośnie faktów z przeszłości. On stawia na przyszłość raczej, a ja niekiedy odnoszę wrażenie, że na tym etapie życia już nic milszego (niż w przeszłości) mnie nie spotka - nie wiem czemu tak mam. Okres życia do studiów włącznie kojarzy mi się z beztroską i dzieciństwem, późniejszy zaś z odpowiedzialnością, poszukiwaniami pracy i widocznym starzeniem się członków rodziny itd. Mam nadzieję, że niebawem nastrój ten minie. Jeszcze raz: fajnie, że macie tyle wspólnych zdjęć, miło powspominać z Wami:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jajie zdjecia cudne. Ciekawe czy my tylu lat razem doczekamy. W grudniu.minal 3 lata :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Chciałam napisać jak to Pani Poślubiona się nie zmieniła, ale już mnie parę osób wyprzedziło :D
    Czytając to co pisaliście o swoich pierwszych wakacjach, zastanawiałam czy się już wtedy wiedzieliście lub w ogóle mysleliście o tym, że tyle będziecie ze sobą no i że wyniknie z tego ślub? :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Gratuluję 8 lat razem :) i My w poniedziałek obchodzimy swoje 8 lat :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Fajna historia znajomosci:) takie to slodkie...
    zdjecia tez wymiataja-oj zmieniliscie sie i to dosc konkretnie
    na plus czy minus- to juz sami ocencie

    Twoje mega afro, i sylwetka Twego meza...no przytylo sie, a moze to brzuszek piwny...
    do tego widac ze maniere pozowania do zdjec, mieliscie oboje od poczatku. Niespelnieni modele.
    Niemniej widac, ze jestescie razem szczesliwi i to najwazniejsze.
    Wiec ogolnie dolaczam sie do zyczen ogolu i wszystkiego naj na wspolnej Waszej drodze przez reszte zycia!
    Obyscie wytrwali razem do konca, bo czasy jakie sa kazdy widzi i teraz rozwody wrecz sa w modzie. Oby nie dla Was.
    PnP

    OdpowiedzUsuń
  20. Jakie fajne z Was dzieciaki były :D

    Ach, aż przypomniały mi się moje miłosne historie szkolne ;) Programistę poznałam już na studiach i wszystko bardzo szybko się potoczyło, więc czasem aż trochę mi brakuje takich wspomnień z "podchodów" :)
    Wszystkiego najlepszego!

    OdpowiedzUsuń
  21. Pani Poślubiona, dałabym się zabić, żeby mieć takie włosy, a moje proste jak drut i nic nie da się zrobić, żeby było inaczej... Te pierwsze wspomnienia fajne są;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Gratulujemy długiego stażu. My zaledwie 3 latami możemy się pochwalić :) W sumie niewiele się zmieniliście. Zmieniły się na pewno czasy, jesteście bardziej dojrzali i doświadczeni. W głowie pozostaje mnóstwo historii z waszego związku, które wspominacie do dziś. Jeśli 8 lat jesteście razem i jesteście małżeństwem to najlepsze świadectwo że akceptujecie swoje wady i macie receptę na małżeńskie kryzysy i ciche dni.

    Szczęścia i miłości na kolejne lata!

    pozdrowienia od Szalonych Lwów
    A. M

    OdpowiedzUsuń
  23. Nawet nie wiecie jak przyjemnie czyta się Waszą notkę. Ogólnie całego bloga, tak fajnie opowiadacie, że ja, obca osoba z zewnątrz, czytam z zapartym tchem :) Opowiadacie tak, że się po prostu w to wierzy. Zdjęcia super. Też kolekcjonuję zdjęcia z różnych lat, fajnie się potem wspomina. Wszystkiego najlepszego z okazji rocznicy, tacy młodzi, a już kupę lat razem. Jesteście dla mnie wzorem. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  24. To takie słodkie. Być tyle czasu razem, tyle lat, od dzieciaka aż po ślub. Cudowne. :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Pasujecie do siebie - miło się na Was patrzy :D
    Pozdrawiam, a jeżeli lubisz poczytać dobrą książkę, to zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Piękne zdjęcia:-) Pan Poślubiony na niektórych z nich wygląda jak młody gniewny:-) Pani Poślubiona nic się nie zmieniła:-)
    Żałuje że ja ze swoim narzeczonym nie mamy takich zdjęć.

    OdpowiedzUsuń
  27. Wspomnienia to piękna sprawa, a za lat 40 - parka za rączkę na ławeczce - spróbujcie zmiksować takie zdjęcie :)
    Pozdrawiam
    eksperyment-przemijania.blog.onet.pl
    http://kadrowane.bloog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  28. No to życzę dużo miłości na następne wspólne lata :) Jak widać, "przełomowy" siódmy rok w związku nie jest regułą.

    OdpowiedzUsuń
  29. cóż można rzecz - jesteście dla siebie stworzeni i wielu może wam zazdrościć takiego uczucia i takiego stażu zwiazku. nie każdy ma to szczęście by spotkać przyszłego męża/żonę w gimnazjum.

    OdpowiedzUsuń
  30. Super się ogląda takie zdjęcia po latach, dlatego ja robie dużo zdjeć żeby poźniej miło wspominać:) Piękne zdjęcia znad morza:) Ja z moim Grzesiek już prawie 6lat, jak ten czas leci :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  31. Ależ macie staż! Gimnazjum? Kiedy to było. Mam wrażenie, że całe lata świetlne temu :)

    OdpowiedzUsuń
  32. trudno się nie wzruszyć patrząc na Was...

    OdpowiedzUsuń
  33. Hahaha ale się Pan Poślubiony postarzał :D Pani Poślubiona nie zmieniła się ani troszkę :D A Pan Poślubiony z nieopierzonego podlotka stał się mężczyzną no no :P

    OdpowiedzUsuń
  34. Ale burza loków łał. A Pan Poślubiony jak się zmienił. Bo Ty kobieto nic a nic, ciągle młoda - fajnie :) Zdjęcia z nad morza macie przepiękne :) Fajne czytać o początkach :) My już 7 lat razem, ja miałam 17 jak zaczęliśmy być razem :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Cudnie!!! Takie historie się rzadko zdarzają:):) Gratuluję!:):)

    OdpowiedzUsuń
  36. Przemiło się czyta takie historie :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Piękne jest to, co właśnie przeczytałam :) Takie historie podnoszą na duchy ludzi zagubionych, np tak jak ja teraz... bo przyznaje, że czuję się ostatnio okropnie, przeżywam jakieś durne miłosne rozterki, mimo iż nie jestem już od dawna trzynastoletnim dzieckiem, które myśli, że się zakochało, trochę za stara na to. Jednak jest dziwnie, stwierdzam, że tak jest, bo inaczej nie da się okreslić sytuacji, w której masz najlepszego przyjaciela i jedna chwila sprawia, że tak bardzo gubisz się w tym co czujesz... jedna cudowna chwila, tylko że wszystko co za nią jest takie trudne, zależy ci na kimś tak bardzo, że za nic nie pozwolisz go skrzywdzić, nawet i szczególnie samej sobie, wiesz że możesz zniszczyć wszystko, ale mimo to nadal chcesz tej osoby i myślisz o niej tak często... dlaczego moje życie jest aż tak skomplikowane?

    +Widziałam, że byłaś obserwatorką mojego bloga, chciałam ci tylko powiedzieć, że przeniosłam go na inny adres: i-am-who-i-really-am.blogspot.com
    Pozdrawiam, przepraszam jesli zawracam tylko głowę, lecz będzie mi cholernie miło, jeśli dasz mi kolejną szansę :D

    OdpowiedzUsuń
  38. Tyle cudownych wspomnień! Kurcze jak miło się oglądało Wasze zdjęcia! Ta radość i ciepło, bijące od zakochanych jest nie do podrobienia! :-D Pozdrawiam :-*

    OdpowiedzUsuń