9 października 2013

Antykoncepcja


PANI POŚLUBIONA

My dalej siedzimy w temacie potomstwa. Będziemy już chyba nudni. Dlaczego w ogóle złożyło nam się na pisanie o potomstwie? Ten post będzie troszkę inny. O antykoncepcji. Będziemy pisać o własnych doświadczeniach, ale nie martwicie się nie tak szczegółowo jakby niektórzy pewnie chcieli, a inni wręcz przeciwnie.

Ci, którzy czytają nas już trochę pamiętają może naszą wyprawę do poradni życia rodzinnego i mało zachęcający wykład Pani z tejże poradni odnoście Naturalnego Planowania Rodziny (NPR). Mimo wszystko tak jak pisaliśmy, postanowiliśmy, ze spróbujemy. Głownie dlatego, że ja dość źle znosiłam przyjmowanie tabletek.

Może zacznę od tego, jak to jest z tymi tabletkami. Brałam kilka rodzajów: Cilest, OC 35, Kontracept i każde z nich miały skutki uboczne, mniej lub bardziej odczuwalne. Jeśli ktoś tym tematem się interesuje wie, że Cilet i siostra OC 35 czyli Diane 35 zostały z rynku wycofane, czyli notabne szprycowałam się nimi od 18 roku życia i prawdopodobnie szkodziłam sobie.

Tabletki brałam łącznie 5 lat. Po 5 latach miałam dosyć. Pierwsza przygoda Cilest. Idę do Pani ginekolog, nie jestem badana po prostu rzuca receptę na stół, choć widzi, ze nieśmiało o nią proszę, zero badań, zero pytań. Nie wiem czy miałam po prostu pecha, ale tak właśnie zaczęła się moja przygoda z tabletkami. Pani przepisała Cilest. Skutki uboczne? Ogromna bolesność piersi, to pamiętam. Postanowiłam zmienić, nie wiem czemu, ale poszłam do tej samej ginekolog (chyba dlatego, ze i moja mama tam chodziła więc teoretycznie miałam zaufanie, a i nie miałam porównania do innych lekarzy i nie wiedziałam jak ma wyglądać wizyta u ginekologa- młoda i głupia)

Efekt? Pani przepisała OC 35, jak się potem okazało był to LEK, którego skutkiem ubocznym była antykoncepcja...brałam lek...a byłam przecież zdrowa. Postanowiłam zmienić. Tym razem poszłam do lekarza. Trafiłam na bardzo fajną młodą Panią ginekolog, która od razu zajęła się mną jak trzeba, wykonała wszelkie badania, zleciła konieczną zmianę tabletek i tu trafiłam na Kontracept.

Wszystko ładnie pięknie, musiałam brać bo miałam torbiele i miały się wchłonąć dzięki tym tabletkom, oczywiście torbiele się zmniejszały, ale niestety tabletki również miały skutki uboczne – kompletny brak libido, wręcz ujemny! Masakra. Wkurzyłam się...po 5 latach udręk i po pobieżnym uświadomieniu sobie w poradni życia rodzinnego, ze nie muszę brać tabletek, bo są inne naturalne sposoby, w końcu zdecydowałam,a raczej zdecydowaliśmy. Koniec tego, tabletki do kosza i w ruch idzie NPR.

Stąd wziął się więc post o potomstwie, bo przecież trzeba sobie uświadomić, że ta metoda wymaga od nas pewnych poświęceń, nie jest, aż tak swobodna jak tabletki, ale to i dobrze. Najbardziej przekonałam się do niej po zdaniu na blogu Małej Mi, pozwolę sobie zacytować: Jako ogromny plus przedstawiono właśnie to, że "nie zawsze można" i wtedy oboje: mąż i żona zaczynają się uwodzić na nowo, szukają innych sposobów na spędzenie czasu, delikatniejszych pieszczot, etc. Że muszą przede wszystkim ze sobą rozmawiać, że łączy ich to poznawanie kobiecego ciała. Ona sama przyznała, że gdyby nie to, że co rano mąż podaje jej termometr to ona by o tym nie pamiętała."

Tak jest tu dużo racji. NPR uczy szacunku męża do kobiety i do ich związku. Uczy doceniać. Poza tym powoduje, ze oboje nie nudzą się sobą, bo zawsze zbliżenie jest dla nich czymś wyjątkowym, wyczekanym, a nie czymś od ręki. Do tego jednak trzeba dojrzeć, bo ja jeszcze kilka postów temu uważałam, ze tabletki są najlepsze. Teraz wiem, ze nie są najlepsze, ale najwygodniejsze dla partnera, bo ma nas zawsze na wyciągnięcie ręki.

Zrozumiałam też, że w NPR nie chodzi tylko o religię, ale właśnie przede wszystkim o pewną umiejętność podsycania w związku ognia, tak, aby nie zgasł. Myślę, ze to powinno najbardziej przemawiać do par, bo o tyle, o ile teraz jeszcze jest ogień to za te 20 lat już może być troszkę inaczej.


Poza tym według mnie ta metoda powinna być bardziej reklamowana. Niestety nie ma kto jej reklamować, bo nie ma kto na niej zarobić. Tabelki sprzedają wielkie firmy farmaceutyczne i to one już zadbają, żeby omamić zwykłe nie mające bladego pojęcia dziewczyny...a teraz taka moda na wszystko EKO, no to bądźmy bardziej EKO i zastosujmy to na sobie drogie Panie. Ja jestem więc EKO i stosuję NPR! Dam wam znać jakby mi się coś zmieniło. Na razie jestem zachwycona obserwacją własnego ciała! No i najważniejsze, nie łykam żadnych świństw!


PAN POŚLUBIONY

Do napisania tego posta skłoniło mnie przeczytanie pewnego artykułu podesłanego przez Panią Poślubioną. O tyle o ile 90 % to stek bzdur i bicie piany to są również zawarte w nim sformułowania trafne, takie jak m. in. wygodnictwo facetów. 

Ale od początku. Z Panią Poślubioną od dawna rozważaliśmy zmianę sposobu antykoncepcji. Co może większość zadziwić to ja byłem prowodyrem tych działań. No i stało się, ku mojej uciesze jak i organizmowi mojej Żony tabletki zostały odstawione! Hura!
Po co to wszystko? -nie mam już sił ani ochoty na kobietę rozregulowaną jak polskie koleje państwowe, gdzie wszystko działa z opóźnieniem, wcale lub kiedy się nikt nie spodziewa. Po dobrych kilku latach brania tabletek przez moją życiową Partnerkę mogę śmiało powiedzieć, że nikomu nie polecę tej formy antykoncepcji oraz że sam nigdy bym się na nią po raz drugi nie zgodził. 

W mojej ocenie jest to najgorsza forma przeciwdziałania niechcianej ciąży. Podejrzewam, że każda inna kuracja hormonalna wygląda podobnie, teraz widzę, że po prostu zagłuszaliśmy organizm i hormony, które kipiały jak mleko na gazie. Również czytując co jakiś czas kolejne donosy z Europy zachodniej, gdzie co nuż wycofywane są marki tabsów (reklamowanych za tak rewelacyjne) i wypływają informacje o śmierci coraz większej ilości kobiet, upewniam się w przekonaniu o prawidłowo podjętych działaniach..

Po ponad miesiącu od odstawienia tabletek przez Panią Poślubioną nagle lody puściły, przyszła wiosna, kwiatki rozkwitły. Jest pięknie! Zapomniałem jaką kobietą była moja Żona parę lat temu. Teraz wszystko jest lepsze jeżeli wiecie o czym mówię. Są również negatywne skutki jak strach i niepewność, bo teraz wszystko jest mniej oczywiste i pewne. 

Ale nie specjalnie przejmuję się faktem, iż teraz to na moich barkach spoczywał będzie ciężar planowania rodziny. Może dlatego, że w mojej ocenie wszystko to może wyjść samo z siebie i bardzo spontanicznie. Pani Poślubiona nie podziela niestety mojego optymizmu. Szkoda.

Na chwilę obecną Pani Poślubiona obserwuje swoje ciało, poznaje je i analizuje wysyłane przez nie sygnały. Gdy się go nauczy zrezygnujemy ze wszelkich zabezpieczeń na rzecz NPR. 
Reasumując, spodziewajcie się niedługo postów ciążowych. HAHAHA!    

64 komentarze:

  1. Czekałam na ten post :) Przeczytam na pewno w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń
  2. hahaha nie wytrzymałam i przeczytałam. Ostatnie zdanie rozbawiło mnie do łez!!! W wolnej chwili napisze coś więcej!! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy nie bralam tabletek, bo nie mialam potrzeby zatruwania samej siebie. Mozna bez nich zyc . A wpadka ? Hmn u nas raczej byla skutkiem mocno zakrapianej imprezy anizeli braku tabletek :) pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. bralam rozne tabletki, cilest faktycznie straszni na mnie działał, najbardziej jestem zadowolona z yasminelle - mają bardzo niską dawke hormonów, trzeba szukac. A w NPR niestety nie wierzę :) Zapraszam http://madziakowo.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. A Pani Posluniona kontaktowala sie z ginekogiem, ze odstawia tabletki? Tabletki nie sa TYLKO antykoncepcja, jak sama wspomnialas mialas torbiele (moze PCO?), ktore mialy sie wchlonac po zazywaniu tabletek. Pociagnelas temat? Bo mam nadzieje, ze zdajesz sobie sprawe, ze przerwanie leczenia torbieli moze powodowac ich odnawianie, wrecz namnazanie sie ich, a co za tym idzie prawdopodobienstwo, ze bedziesz miala problem z zajsciem w ciaze, a nawet moze byc to nawet przyczyna bezplpdnosci. Jesli nie konsulowalas tego z ginekologiem, radze to zrobic :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A poza tym co napisalam wyzej, zgadzam sie ze najlepsza antykoncepcja i najzdrowsza (jezeli nie mamy problemow, ktore trzeba leczyc tabletkami) to ta naturalna :) bardzo fajny post!

      Usuń
  6. NPR nigdy nie bylo i nie bedze wg mnie METODA antykoncepcji, bo juz z nazwy jest to sposob na posiadanie potomstwa, a nie odwrotnie. badz co badz - bardzo ladnie napisane o tym, ze nie chodzi tutaj o religie itd. :-) pozdrawiam
    ps. pan Poslubiony wygral z wnioskiem koncowym! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. My stosujemy NPR od 2009 :) z przerwą na planowaną ciążę :)
    Polecam 28dni.pl :)

    pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak będzie wszystko według zasad, to sobie długo na posty ciążowe poczekamy.;);)
    Npr jest super, na nic innego bym nie zamieniła. Darmowe (nie licząc mądrej książki ani termometru, ale to masz prawie dożywotnio), nie przerywasz akcji w najlepszym momencie, żeby gumowego śmierdziela założyć, nie trujesz się niczym, a skuteczność ma równą tabletkom. Jak coś nie tak się dzieje, to też widzisz na wykresie, bo też można problemy z tarczycą wykryć, z prolaktyną i w ogóle, czy wszystko ok. Chociaż z tym czekaniem i rozwijaniem związku to takie trochę przereklamowane wg mnie, znaczy się jest w tym trochę prawdy, ale bez szału. :) trzymam kciuki za piękne cykle (bo zaraz po tabletkach to tam może być wszystko:p trzeba dać czas na pozbycie się sztucznych hormonów) i chętnie pomogę w razie pytań. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aa no i jakby nie patrzeć, z definicji antykoncepcją nie jest, bo antykoncepcja przeszkadza w zajściu wtedy, kiedy możesz zajść. ;) co nie zmienia faktu, że pięknie działa w jedną i w drugą stronę. :)

      Usuń
    2. Dokładnie, zgadzam się. Nie jest to antykoncepcja, ale pozwala mi to poznać swoje ciało..choć przyznam sie szczerze, ze trochę to stresujące..bo gdy temperatura jest powyżej pozostałych od razu się martwię...nie wiem czemu..

      Usuń
    3. One prawie nigdy nie idą pod linijkę.;) na początku wszystko jest stresujące, bo masz w głowie wkodowane wieloletnie wmawianie, że MUSISZ się zabezpieczać (jakbyś miała strzelać komórkami jajowymi na sam widok penisa, conajmniej;)) , ale to mija jak już się wprawy nabierze.

      Usuń
    4. HAhahahhaha "jakbyś miała strzelać komórkami jajowymi na sam widok penisa, conajmniej" padłam!!! No jest to tam gdzieś z tyłu głowy ;) w końcu ciągle mówiono mi wystarczy RAZ i już będziesz w ciąży!!!! Fakt wszelkie skoki temperatury mnie stresują bo jak oglądam wykresy w internecie to takie piękne..tak jak napisał wyżej anonim muszę zapisać się i sprawdzić teraz co dalej z torbielami, choć USG miałam robione w maju tego roku :) także wiem co i jak ale najwyższa pora znowu na kontrolę :)

      Usuń
    5. Bo wystarczy RAZ tylko nie precyzują kiedy.:p Ja to mam odwrotny problem - ja wręcz bym chciała mieć niespodziankę, a ciężko "wpaść", kiedy się pięknie i wyraźnie widzi, jakie są szanse.:p
      Od razu po tabletkach to Ty się nie spodziewaj pięknych książkowych wykresów.;) po tabletkach wszystko co nienormalne jest normalne. Ale może akurat Tobie mocno w organizmie nie namieszały.:)

      Usuń
    6. Ta z Żebra tak pięknie wszystko opisała, że mi pozostaje tylko szeroko uśmiechnąć się do Waszych postów :) :*

      Usuń
  9. Świetne hasło reklamowe: "Jestem EKO, stosuję NPR" :)
    Mnie nie trzeba przekonywać, bo sama po kilkunastu miesiącach odstawiłam tabsy - nie chciałam się truć.

    PS Co do zdrowej krowy to ja zazwyczaj biorę coś z dodatkami, bo zazwyczaj wersja classic jest przeciętna - tak samo jak w domu robiąc burgery dodaję pełno rzeczy do środka, bo inaczej wciąż jest to bułka z mielonym. Osobiście uważam, że 16 - 26zł za produkt, który jest przygotowywany od podstaw samodzielnie, z dobrej jakości mięsa to wcale nie jest tak dużo. Zrobienie sushi w domu jest o wiele tańsze niż to w restauracji - przecież to tylko ryż z rybą :) Natomiast myślę, że to jak patrzymy na cenę produktu zależy m.in. od tego czy nam smakuje czy nie.
    Mieliście chyba pecha z tymi ziemniaczkami, bo nasze były fajne upieczone i żaden nie był spalony.

    Co do pisania to osobiście uważam, że zawsze warto - może lokal się poprawi, może zwrócą większą uwagę na to, żeby trzymać równy poziom (to najczęściej jest problem lokali na początku działania). Nie jest to najlepsza burgerownia świata, ale mi smakowało, wystrój się podobał, natomiast było za głośno, było dość tłoczno i nie wszyscy sobie z tym tłokiem radzili, no i mój kotlet był niedosmażony.
    Natomiast czasem będę tam wpadać, bo mają fajny pomysł na biznes. A swoją drogą z tego co się orientuję to zdrowa należy do ekipy z Mięty ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. A my z mężem nie zabezpieczamy się od ponad 3 lat i nigdy jeszcze nie wpadliśmy.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja nie miałam żadnych problemów biorąc tabletki. Mimo, że gin też dobrał mi je bez konkretnych badań. Przestałam brać je dwa lata temu i żałuję bo było to niesamowicie wygodne. W NPR nie wierzę, ale znam pary które stosują. :)
    Mam tylko takie pytanie... Gdybyście nie byli po ślubie, nie mieli własnego mieszkania i stabilnej sytuacji finansowej zdecydowalibyście się na tę metodę? Nie wierzę, że w grę wchodziły czysto zdrowotne kwestie Pani Poślubionej. ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Podobno najlepszą metodą antykoncepcji jest wstrzemięźliwość:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Pamiętasz moją wypowiedź z tego posta? http://dwojedopoprawki.blogspot.com/2013/05/poradnia-zycia-rodzinnego.html

    Dokładnie po ślubie odstawiłam ringa. I teraz stosuję NPR ;-) Ależ się cieszę, że napisałaś o tym posta.
    Napiszę chyba maila do Ciebie :-)))

    OdpowiedzUsuń
  14. Fajnie że się zdecydowaliście:)))
    Na początku takie stresy za każdym razem kiedy coś nie przebiega książkowo sa normalne;) Przez pierwsze półrocze naszego małżeństwa ciagle robiłam testy ciążowe:P Bo ciągle coś się przedłużało, wtedy się stresowałam, że może jednak coś źle obliczyłam itd... Mimo że obserwacje prowdziłam wcześniej przez dwa lata.
    Ciąża nauczyła mnie jednego;) Cudów nie ma, Antek począł się wtedy, kiedy mógł się począć, i my o tym wiedzieliśmy;) Wszystkie wcześniejsze stresy wynikały po prostu z mojego braku zaufania do siebie, a nie z błędów obserwacji;) Ile bym mogła sobie lakierów do paznokci kupić zamiast tych testów ciążowych, ach...
    Teraz zgadzam się z tą z żebra;) Przy dobrej znajomości NPR trudno wpaść;) Nam nawet w cyklach poporodowych, trudnych do interpretacji się to nie udało;) Choć czasem myślę, że fajnie by było mieć drugiego dziecia, nie angażuję się zbyt mocno w te obserwacje, bo nawet bym się ucieszyła gdybym była w ciąży, to, póki co- nie ma widoków na wpadkę;) A świadomie takiej decyzji póki co nie podejmiemy więc będę musiała chyba jeszcze na drugie dziecko poczekać:)
    Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wydaje mi się, że ta metoda nie jest taka zawodna jak ogół społeczeństwa uważa. Nie wnikałam w nią jakoś bardzo (typu pomiary temp.), ale już samo wyliczenie dni płodnych daje duże prawdopodobieństwo, że stan odmiennym się nie stanie;) Bazuję w tym momencie m.in. na otoczeniu, które skusiło się na tę formę 'antykoncepcji'. Mają co prawda dzieci, drugie zapłodnienie spontaniczne aczkolwiek mieli świadomość, że robili 'to' w jeden dzień na granicy. Dodatkowy plus to w moim odczuciu wstrzemięźliwość. Zależy kto co lubi, ale odmówienie sobie niekiedy sprawia, że jak zbliżenie będzie możliwe to większa frajda;)/ Moja siostra także miała przepisane tabletki na torbiele, ale gdy zaczęła chodzić do innego lekarza, ten zalecił natychmiastowe ich odstawienie. Poprzednia lekarka i mi 'wmuszała' tabletki na uregulowanie cyklu...co całkowicie było zbędne na tamtym etapie mojego życia. Myślę, że miała ona profity od wystawionych recept, bo jakimś trafem zalecała zawsze zakup leku w pobliskiej aptece. Dla mnie to było obraźliwe, bo osobiście nigdy nie zdecydowałabym się na taką formę, myślę, że uwłacza kobiecie (trucie organizmu podczas gdy partner chemią w swój organizm ingerować nie musi - niesprawiedliwość jawna; dodatkowo skutki uboczne: tycie, wahania libido, nastroju itd.). Nie chcę tu agitować absolutnie, bo jak najbardziej rozumiem branie hormonów ze względów zdrowotnych, nie gardzę także osobami, które zdecydowały się na to ze względów wygody, bo zależy kto co lubi. Najważniejsze by kobieta stosowała taką formę zabezpieczenia, która nie godzi w jej wartości i odpowiada jej gustom:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ach tabletki, jak to łatwo wcisnąć i masz, idź kobieto. Najgorsze świństwo na świecie i z opowieści koleżanek, które niestety pokusiły się o pójścia w tę stronę lub zostały do tego namówione przez - wybacz Panie Poślubiony :-) , ale wygodnickich i mało troskliwych facetów, dziękuję za swoje umiłowanie do naturalności i mądrego chłopa u boku :-) Pozdrawiam Was mocno :-*

    OdpowiedzUsuń
  17. Dokładnie tak samo miałam z tabletkami - zero badań, tylko recepta i idź, rób co chcesz. Dopiero po ok. 3 latach zaczęły docierać do mnie wszystkie skutki uboczne, bo to, że przytyłam i wypadały mi włosy to zauważyłam od razu. Libido -200 :D A odstawienie tabletek prawie pokryło się z zakończeniem związku, co było chwilowo nie do zniesienia, gdy libido wskoczyło na plus :D
    Parę osób próbowało mnie przekonać, że tabletki są super, a wystarczy tylko dobry ginekolog, który je odpowiednio dobierze, a dodatkowo można stosować np. asecurelle (czy jak to tam się nazywa). Niby tak, o ile ta asecurella faktycznie działa. Bo inaczej to i tak ingerencja w nasze ciało, zwłaszcza jak zaczynam brać to świństwo, gdy jesteśmy jeszcze bardzo młode.

    OdpowiedzUsuń
  18. Asecuralla...też brałam i co? Nic nie dawała...tabletki przeciw tabletkom :/ porażka...i tak szprycować się i będziemy chodzić jak roboty...najlepiej wsadzić sobie metalową macicę, żeby miał kot zarobić na montażu tych macic. Nie ja uważam, ze każde tabletki są złe jeśli nie musimy ich brać a bierzemy je jedynie z własnego wygodnictwa.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja też uważam, że jeśli nie ma potrzeby, to bez sensu jest się truć tabletkami. Tu chylę czoła przed Panem Poślubionym, bo mało który mężczyzna idzie na takie coś... Wolą wygodę, bo to nie oni się trują, nie oni muszą używać prezerwatyw, wstrzymywać się od współżycia... a tymczasem... to co przeczytałam było dla mnie ogromnie miłym zaskoczeniem :)
    Lekarzom najlepiej jest przepisać tabletki antykoncepcyjne. Całe życie słyszałam, że na nieregularne cykle najlepsza jest antykoncepcja, aż w końcu poszłam i zrobiłam prywatnie hormony i wyszło szydło z worka. Można się leczyć i nie koniecznie muszą to być tabletki antykoncepcyjne, zwłaszcza, gdy planuje się dziecko :)
    NPR osobiście dla mnie jest jedynie metodą poznania swojego własnego organizmu, wychwycenia jakiś zaburzeń, czegoś co nas martwi, bo badając się regularnie, mamy to wyłożone jak na tacy... Jednakże metoda ta wymaga wiele wyrzeczeń, odpowiedzialności, systematyczności... Mi, pracującej na noce, na niewiele się ona przyda... bo taka nocka zaburza cały wykres, itd... :(
    W każdym razie, życzę powodzenia, niech u Was sprawdzi się ta metoda... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tą pracą na nocki nie jest tak źle. Znam parę osób, które pracują na nocki i z powodzeniem stosują. Tylko reguły są trochę inne. :)

      Usuń
    2. Tzn.? Chętnie poznam :)

      Usuń
    3. Ja swego czasu pracowałam na nocki i dawałam radę;) Jest kilka sposobów... mierzy się temperaturę po przynajmniej trzygodzinnym śnie bodajże... (nie pamiętam, kilka lat temu to było). Trzeba popróbować różnych pór, porównywać ze śluzem i sprawdzić z czego wychodzi najbardziej czytelny wykres. Powiem Ci Kasiu, że z nockami naprawdę nie jest tak źle. Przynajmniej możesz przewidzieć, kiedy wstaniesz z łóżka i ile będziesz spała;) Przy małym dziecku jest gorzej, bo nieraz zrywam się półprzytomna kiedy mały płacze, o naprawdę różnych porach (dzisiaj młody zrobił nam pobudkę o 4), często nie ma czasu by przed wstaniem z łóżka zmierzyć temperaturę (bo dzieciak mi postawi na nogi pół wieżowca) i tak dalej... a mimo to, wychodzą w miarę czytelne wykresy (mniej czytelne niż przed ciążą wprawdzie, ale da się zinterpretować)

      Usuń
    4. Żona ma racje :) trzeba spać minimum 3 h :) i dopiero potem mierzyć :)

      Usuń
    5. To wiem, mam książeczkę o naturalnym planowaniu rodziny, ale zdaza sie, że ja po nocy nie śpię i tu pojawia sie problem :)
      W sumie poki co to sie staramy o dziecko więc... ale na przyszłość dobrze wiedzieć, bo ja nie mówię "NIE" tej metodzie :)

      Usuń
    6. Kasiu, jeśli chciałabyś stosować tą metodę w takim wypadku to najlepiej by było skonsultować się z nauczycielem npr albo samemu właśnie popróbować różnych rozwiązań;) Z tego co pamiętam to też widziałam propozycję żeby mierzyć temperaturę na przykład o wybranej godzinie, trzeba przetestować na sobie po prostu, jak wygląda wykres... Ja generalnie teraz opieram się głównie na obserwacjach śluzu, bo z temperaturą właśnie duży problem jest. Ale też wychodzi;)

      Usuń
    7. Kasiu, my zaczęliśmy stosować NPR na krótko przed planowaną ciążą i właśnie dzięki temu, że zdążyłam zrobić kilka wykresów wstrzeliliśmy się idealnie i udało się za pierwszym podejściem, więc może właśnie teraz jest dobry czas na to, żeby się przekonać jakie to fajne? ;) Polecam stronę www.fertilityfriend.com (ja już po 8 dniach wiedziałam na 80 proc., że się udało, właśnie dzięki pomiarom temperatury, a w 12 dniu już mi wyszedł test ciążowy).

      Pozdrawiam i życzę szybkiego spełnienia marzeń o potomku.

      Usuń
  20. Ucieszyłam się, że tyle tu wypowiedzi skierowanych przeciwko braniu tabletek, bo to także moje zdanie. Mąż - Pan Wygodnicki od czasu do czasu rzuca mi uwagi o współczesnych kobietach i XXI wieku, ale ja trwam w uporze i nie łykam tabletek. Nie podoba mi się, że często całą odpowiedzialność za komfortowe pożycie zwala się na kobietę, nie przejmując się jak to wpływa na nią samą. Może by tak pan jeden z drugim zafundował wazektomię i po krzyku by było.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Dlatego bardzo podoba mi się podejście Pana Poślubionego, bo nie każdy facet jest w stanie wziąć także na siebie pewną odpowiedzialność, co w dorosłym związku powinno być normą ;)

      Usuń
  21. Brałam tabletki przez około 1,5 roku i miały chyba więcej minusów niż plusów. Receptę również dostałam od tak, bez badań. Akurat brałam Yasmin, który niezbyt mi służył.
    Od 3,5 roku nie biorę tabletek, nie stosuję również NPR. Mam cykle jak w zegarku, więc jestem w stanie określić +/- dni płodne, a w razie wpadki mówi się trudno. Jesteśmy dorośli i świadomi konsekwencji.

    OdpowiedzUsuń
  22. Moim skromnym zdaniem wszystko jest dla ludzi - antykoncepcja hormonalna takoż - i nie można jednoznacznie odsądzać jej od czci i wiary. Każdy organizm jest inny i będzie inaczej reagował - i tu jest pole do popisu dla dobrego i mądrego lekarza ginekologa. Przez dwadzieścia lat leczenia znalazłam się w rękach kilku konowałów, którym powinno się zakazać wykonywania zawodu - przykładowo jeden z tych pożal się Boże lekarzy przepisał mi, wówczas trzynastolatce, leki odpowiednie dla kobiet w okresie menopauzy, inny natomiast tylko patrząc na mnie stwierdził, że moje problemy wynikają tylko i wyłącznie z tuszy i kazał przyjść jak schudnę (po pierwsze primo: mam lekką nadwagę od zawsze ale do otyłości mi daleko, po drugie primo: pan doktór sam ważył tak na oko ze 150 kilo). Ja akurat muszę brać te świństwa żeby jako-tako organizm mi funkcjonował, raz tylko miałam prochy które wyraźnie mi nie służyły (słynne Yasminelle zresztą - przerwałam stosowanie po 2 miesiącach). Robię badania co rok, wyniki książkowe, libido nie spada (o ironio, a akurat przydałoby się zerowe, hehe) i tak dalej. Inna sprawa że w celach antykoncepcyjnych nie są mi prochy potrzebne ;-)
    NPR, hm... powiem tak: gdybym była zdrowa, kto wie czy bym się nie zdecydowała. Może nie jako jedyną metodę antykoncepcji, ale w celu poznania swojego organizmu. No ale nie mogę :-(
    Życzę dużo wytrwałości i cieszę się że odstawienie hormonów Wam pomogło :-)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja chyba bałabym się NPR z tego względu, że drugiego dziecka nie chce jak na razie i po każdym zbliżeniu miałabym zaraz wrażenie, że wpadłam:/ Nie iem, może ja dziwna jestem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Shelby, myślę że nie jesteś dziwna;) ja też tak miałam, wspomniałam w swoim komentarzu o tych testach ciążowych co chwilę;) To wynika jedynie z braku zaufanie do metody a nie z jej zawodności (dla porównania, jeśli ktoś nie ufałby tabletkom, przeżywałby to samo, o czym piszesz po każdym współżyciu).
      Jednak z czasem się tego zaufania nabiera... Do metody, a przede wszystkim do siebie, że znasz swój organizm... W NPR fajne jest właśnie to, że wiesz, że wszystko zależy tak naprawdę od Was samych;) nie od tego, czy tabletka zadziała a prezerwatywa nie pęknie, tylko od Was;)

      Usuń
  24. Och tak temat rzeka. Myślę że możecie sobie pozwolić na to szczególnie z podejściem pana. Ja mam takie same doświadczenia z tabl. Tyle że brałam z małą dawką hormonów 24+4. Oczywiście spotkało mnie na końcu to samo co i Ciebie ;( co bardzo przeszkadzało mi i partnerowi. Teraz przerzuciłam się na ring. Omija wątrobę - zobaczymy jak to się sprawdzi. Na tak radykalny krok jak wy byłabym się zdecydować, bo jednak strach. A aseqrella to nic innego jak ziolka-to tak samo jak byśmy się imbiru najadły. Ale tu chodzi o głębszy problem. Trzymam kciuki za Was i dajcie znać jak tam :)) Klaudia

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja tabletek zbyt miło nie wspominam, wygodne były to fakt, ale libido zerowe, w dodatku przytyłam.

    Zabieram się do NPR jak pies do jeża ale przynajmniej teoretycznie jestem już obcykana :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to do roboty! Szkoda przyjemność marnować. :P

      Usuń
  26. My stosujemy tylko NPR prawie dwa lata (rozpoczęliśmy jeszcze przed ślubem a więc przed rozpoczęciem współżycia) i bardzo sobie chwalimy! Mnie się przede wszystkim podoba to, że poznałam swoje ciało i choć kiedyś wydawało mi się, ze mam nieregularne cykle, to teraz wiem, że chodzę jak w zegarku :)

    OdpowiedzUsuń
  27. A ja mam pytanie do Pani Poślubionej. Ja brałam tabletki 4 lata, odstawiłam w maju, w czerwcu dostałam normalnie okres a potem juz nie. Od lipca zero okresu. Będąc u ginekologa usłyszałam, ze mam torbiel na lewym jajniku. Dostałam tabletki na wywołanie i tez nic. Dlatego pytam, czy od razu po odstawieniu dostałaś okres? Czy po kilku miesiącach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat u mnie nie byl problem z torbielami, ale nie mialam okresu przez dwa lata po odstawieniu tabletek, a potem nagle wszystko samo sie uregulowalo i okres jest jak w zegarku.

      Usuń
    2. Ja mialam na tyle szczęścia ze okres pojawił sie u mnie od razu po odstawieniu tabletek i jest co miesiąc w miare regularnie co 29 i 30 dni :) no ale to wszystko zależy od organizmu każda z nas jest inna...ach zapomnialam dodać ze ja podczas brania tabletek tez przytyłam 4 kg

      Usuń
  28. antykoncepcja temat rzeka... bralam tabletki przed ciaza. jednej zapomnialam i mam FIlipka :D , bralam dla mam karmiacych odstawilam, bo nie wierze ze dzialaja. Zaczne na pewno znow po karmieniu brac. a teraz tylko prezerwatywy :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Wow, jestem pod wrażeniem, że metody NPR są doceniane ;). Niestety ludzie, którzy decydują się na taką metodę są często wyśmiewani i uważani za staroświeckich. A szkoda, bo ma wiele zalet.
    A słyszeliście o Lady Comp, Baby Comp albo Pearly ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybajerzony elektroniczny termometr. Według mnie szkoda kasy. :)

      Usuń
    2. A ja mam LadyCompa:) Co prawda dopiero od miesiąca:) Razem z narzeczonym uznaliśmy, że skoro jest takie ułatwienie i może pomóc nam czuć się pewniej szczególnie na początku stosowania npr, kiedy nie jestem pewna niczego;), to dlaczego z niego nie skorzystać:) Obserwacje prowadzę i tak, LadyComp traktuję trochę bardziej jak termometr, który jednocześnie upewnia mnie co do prawidłowości tego, co wyczytuję z wykresu sama. Rzeczywiście to spory wydatek - 2000 zł, ale w perspektywie 10 lat, a taką przewidywaną trwałość ma urządzenie, to moim zdaniem nie jest niewyobrażalnie dużo. Przed kupnem starałam się wyczytać trochę na ten temat w necie i odkryłam, że bardzo wiele kobiet stosuje go nie z powodów światopoglądowych, ale jako "środek" antykoncepcyjny. Miały dość brania tabletek, chciały czegoś naturalnego, a jednocześnie nie czuły się pewne co do prowadzenia własnych obliczeń. Myślę, że to bardzo pozytywne, bo zmniejsza ilość kobiet stosujących tabletki antykoncepcyjne, w których bardzo nie lubię tego, że wypuszczają okropne, nienaturalne ilości hormonów do środowiska i przede wszystkim - możliwości działania wczesnoporonnego. Mam wrażenie, że co do tego ostatniego, kobiety są za mało informowane.

      Usuń
    3. Słyszałam o tych termometrach :) fajna sprawa :) jednak dla nas na razie jak na inteligentny termometr to troszkę za duży jednorazowy wydatek. Może kiedyś się skusimy, ale ja w tym momencie korzystam z czegoś podobnego, tzn. mam inteligentną aplikację na telefonie ona notuje wykres i wyznacza dni :) według mnie wszystko dobrze wyznacza jak na razie, ja jedynie musze zmierzyć temperaturę i wklepać na telefon :) bardzo fajne i tańsze, ale ten LadyComp też super ;)

      Usuń
    4. Ale jaką to ma przewagę? Przecież to nie bierze pod uwagę zakłóceń, przedwcześnie podwyższonych, ani żadnych rozszczepionych szczytów śluzu itp. Tylko mierzy i światełka wyświetla. To jest sama metoda termiczna przecież. Ani niepłodności przedowulacyjnej tym nie wyznaczysz, ani nie skonfrontujesz z innymi objawami, a sama termiczna nie daje takiej pewności. Dobre tylko dla kogoś kto lubi gadżety i nie traktuje metody jakoś restrykcyjnie. Ja akurat w ogóle nie widzę sensu wywalania 2tys, jeżeli sama to jestem w stanie zrobić i to z lepszym efektem. A jak czytałam opisy tych urządzeń, to widziałam głównie chwyty marketingowe.
      Jak ktoś wymyśli domowe usg do obserwacji rosnących pęcherzyków, to sobie kupię, ale 2tys zł za termometr?:p

      Usuń
    5. Jasne, że możliwe jest precyzyjnie i skutecznie wyznaczać okresy płodne i niepłodne polegając tylko na własnych obserwacjach. Metody te są naprawdę pożyteczne i można spokojnie je stosować bez żadnych innych dodatków.

      Jednak nie do końca jest tak jak piszesz odnośnie Lady Comp. Nie jest to tylko termometr, a raczej komputer z doczepionym termometrem. Zgodnie z tym co o nim przeczytałam działa on na zasadzie tworzenia modeli matematycznych. Podaje się mu do pamięci liczby (temperatura użytkownika) a on porównując je z bazą danych (temperatury użytkowników wpisanych przez producenta) prognozuje prawdopodobne kolejne liczby w danym ciągu (temperatur użytkownika). Jeżeli ma podany jakiś ciąg liczb to określa jego charakterystykę i oblicza dalszy jego ciąg. To czysta matematyka, tak się składa, że użyta do oceny płodności. Podobny mechanizm działa przy tworzeniu prognoz pogody, które z racji konieczności uwzględniania o wiele większej ilości danych, a te w dodatku są zależne od innych czynników przyrodniczych, są mniej precyzyjne.

      Zatem, LC jest pewnym uzupełnieniem obserwacji tradycyjnych albo może je całkowicie zastąpić (wybór użytkownika). Nie jest absolutnie niezbędny do prowadzenia obserwacji, które z same z siebie dają pewne wyniki. Jest ofertą dla ludzi, którzy chcieliby mieć do dyspozycji (bardzo prawdopodobną) prognozę na dany dzień. Motywacja taka może być powodowana np. brakiem doświadczenia we własnych obserwacjach, niestandardowymi cyklami, czy niestandardowym trybem życia. Lady Comp uwzględnia anomalie w cyklu precyzyjniej niż człowiek, ponieważ odtwarza w pamięci cały model danego cyklu w oparciu o setki tysięcy innych. Mam nadzieję, że jasne jest również dlaczego LC nie potrzebuje danych o śluzie. W uproszczeniu dzieje się tak ponieważ on operuje na czysto metematycznej płaszczyźnie. Tak samo w prognozie pogody nie analizuje się koloru deszczówki ani jej przezroczystości, tylko na podstawie ilości opadów komputer przedstawia prognozowaną ilość (kolejna liczba w ciągu liczb) na przyszłość.

      Życzę dalszych sukcesów w stosowaniu metod naturalnych, bez względu na to czy stosujecie LC czy nie. Ważne by dbać o swoje zdrowie. Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  30. ja dziś oglądałam rozmowy w toku :)) cóż za zbieg okoliczności!

    OdpowiedzUsuń
  31. Nie zgodzę się, że każde tabletki powodują, że kobieta czuję się źle....Jeżeli ma się przeprowadzone badania i ginekologa który dba o pacjentkę, a nie takiego co tylko przepiszę tabsy, to nie ma powodów do narzekania. Ja biorę tabletki już parę lat, nie mam skutków ubocznych w postaci tycia, spadku libido itd. Jesem zadowolona. I jestem pod dobrą opieką mojego lekarza. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  32. Uważam, że to krzywdzące twierdzenie jakoby tabletki były kwestią wygodnictwa mężczyzn. Dobrze wiecie, że akurat męska płodność wyjątkowo źle znosi chemię i dlatego nie ma tabletek dla nas. Poza tym, bezkrytyczne podejście do NPR trąca nieco hipokryzją wobec tego jak otwarcie krytykuje się tu tabletki. Bądźmy uczciwi wobec każdej z metod. Doceniam emocjonalne walory NPR oraz naturalność, ale... zawsze jest jakieś ale. Tabletki nie są doskonałe i pewnie jeszcze długo nie będą. Prezerwatywy to przysłowiowe 'lizanie loda przez szybkę', NPR natomiast też wydaje mi się nie do końca przewidywalne.

    OdpowiedzUsuń
  33. U mnie wygląda to tak. Kocham dzieci, mój narzeczony też. Ale oboje jesteśmy 100% zdecydowani, że dzieci na razie nie wchodzą w grę. Jestem młoda ( w wieku Pani Poślubionej) i cały czas się uczę. Studia, praca, studia praca. Tak to u mnie wygląda. Narzeczony pracuje na 3 zmiany. Więc często się po prostu mijamy, nie wyobrażam sobie gdzie miejsce na dziecko. Oboje jesteśmy pewni, że kiedy się zdecydujemy na dziecko to będziemy je wspólnie wychowywać, a nie podstawiać babci. (Siostra narzeczonego odstawiła swoje 7 letnie dziecko do rodziców i tak się do tego faktu przyzwyczaili, że nawet kiedy oboje są w domu, to dziecko i tak jest u babci) Oboje przysięgliśmy sobie, że u nas nie będzie to tak wyglądało. Chcemy spędzać z dzieckiem jak najwięcej czasu, a nie odstawiać do babci przy każdej okazji. Dlatego dla nas bardzo ważna jest antykoncepcja. Stosujemy podwójną, ludzie pomyślą, że zwariowaliśmy, ale nie ufam ani prezerwatywom, ani tabletkom w 100% żeby być pewna, że w ciąże nie zajdę. Chcemy dziecko zapewnić coś, dzisiaj mamy tylko siebie i kilka groszy na koncie. Dziecko potrzebuje dużo i nie mówcie, że potrzebuje miłości, bo tego dostanie u nas aż za dużo:) (śmieję się). Tabletki owszem tak jak Pani Poślubiona pisze powodują skutki uboczne jest ich mnóstwo. Ale lekarz ginekolog powiedział, że w momencie kiedy odstawie zaniknie miesiączka (z którą mam problemy) i torbiele będą do wycięcia. Paradoks! Kobieta musi miesiączkować by zajść w ciążę, ale ja tylko miesiączkuje kiedy zażywam antykoncepcję....

    Ogółem podziwiam Was, ale jeśli oboje jesteście zdecydowani, że w razie czego będziecie rodzicami i Wam to nie przeszkadza to Wam gratuluję:):)

    OdpowiedzUsuń
  34. Jestem przerażona postem o antykoncepcji... Nigdy nie oceniałam ani nie wyśmiewałam metod jakie stosują ludzie w okół mnie. Każda metoda, która odpowada danej parze jest ich metodą. I jest to bezdyskusyjne, Bronić można i tabletek, i NPR i spirali. Jedyne co mnie osobiście zniesmaczyło to stwierdzenie, że NPR uczy szacunku do kobiety? To znaczy, że przy innych metodach nie ma szacunku? Że jest się w związku bez szanowania drugiej połówki? Czy nie stosowanie NPR oznacza, że nie ma jak podsycać ognia? Czy oznacza, że zawsze i wszędzie uprawia się miłość? Czy to nie zbyt daleko wysuniete wnioski, krzywdzące pary stosujące tabletki antykoncepcyjne, bądź inne chemiczne środki? Bardzo podobał mi się Wasz blog, ale w tej chwili czuję lekki niesmak.
    Szacunek do drugiej osoby to coś co wynosi się z domu. Podsycanie ognia w związku to sprawa starania się o drugą osobę wciąż mocno. I niekończące się rozmowy... A nie metoda antykoncepcji!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z powyższym. Tekst o szacunku? Słaby! Partner ma nas na wyciągnięcie ręki? To zaraz, kobiety biorą tabletki antykoncepcyjne dla siebie czy dla swoich mężczyzn! Kiedyś brałam tabletki i nigdy nie przyszło mi do głowy że mój partner może mnie mieć kiedy tylko chce, i że mnie wykorzystuje, albo że mniej się stara. Śmieszne co piszesz. NPR dla mnie nie jest metodą antykoncepcji. A na pewno nie jest sposobem który należało by reklamować, już widzę te hordy nastolatek w ciąży. Poza tym jeśli trafisz do dobrego ginekologa który wyśle Cię na badania hormonalne przed wypisaniem recepty na anty to masz sporą szanse na dobrze dobrane tabletki i naprawdę minimalne skutki uboczne. Szkoda że nie pomyślałaś o parach które nie są po ślubie nie mają własnego em i nie koniecznie planują dzieci. Tabletki antykoncepcyjne są sto razy lepsze od zastanawiania się co miesiąc ....zajdę czy nie zajdę. A organizm kobiety jest tak czułym i skomplikowanym mechanizmem że nawet przy regularnych cyklach i obserwacjach nigdy nie będziesz miała 99,9% pewności.

      Usuń
    2. Chodzi o to,aby nie ingerować w organizm kobiety hormonami, a jeśli chodzi o pary bez własnego m jak napisałaś, to są jeszcze prezerwatywy,a jeśliby szerzej patrzeć to kościół katolicki nie uznaje seksu przedmałżeńskiego, wiem łatwo mówić, ale ja bardzo szanuję pary które zrobiły to dopiero po ślubie. Stosując jakąkolwiek formę antykoncepcji musimy się liczyć z ewentualna wpadką, a skoro nie jesteśmy gotowi na dziecko to nie ma o czym rozmawiać i zawsze taka zasadę z Panem Poślubionym mieliśmy. Moja odpowiedź na powyższy komentarz znajduje sie również poniżej. Poza tym ja nikogo nie potępiam, to każdego indywidualna sprawa, nic nikomu nie nakazuję i wiele razy pisłam my piszemy o NASZYM zwiazku a nie o innych co inni zrobią, ich sprawa nic nam do tego. Czemu każdy Anonim bierze nasze posty tak bardzo do siebie i uważa, ze my coś nakazujemy? Każdy ma swoje zdanie i postępuje według własnych poglądów, tego się trzymajmy!

      Usuń
  35. "Jeżeli chodzi o szacunek to widzę, ze kolejna osoba źle nas zrozumiała. Oczywiście szacunek wynosi się z domu i tu się zgodzę w 100% Mi w mojej wypowiedzi chodziło bardziej o to, że nie tyle co mąż szanuje żonę bardziej, a rozumie jej organizm i poszczególne zachowania związane z gospodarką hormonalną. Ewidentnie w poprzednim poście źle ujęłam moje myśli ;) Mąż powinien szanować żonę zawsze obojętnie jaką stosują antykoncepcję!" - pozwolę sobie zacytować część mojego komentarza w odpowiedzi na podobne "zarzuty" ;)

    Ps. Jeśli chodzi o same tabletki to są one zdecydowanie bardziej wygodne, bo właśnie zawsze można bez względu na wszystko, a przy NPR nie zawsze można współżyć dzięki czemu oboje odkrywamy się na nowo, co nie oznacza że bez NPR nie okrywamy się na nowo, jasne można bez tej metody podsycać związek, ale proponuję brać tabletki a potem jak ja odstawić, wtedy wyraźnie czuć różnicę, ze to uwodzenie bez brania tabletek jest o wiele przyjemniejsze, szczególnie dla mnie, gdzie przy tabletkach miałam zerowe libido, a teraz jest o niebo lepiej i bez porównania. Poza tym nie da się filozofować nie testując tego na własnej skórze...ja wiem co czuję i jaka różnicę czuję, to jest każdego indywidualny wybór! :) My w naszym związku podsycamy ogień rozmową i staramy sie o siebie ciągle, niejednokrotnie o tym tu pisaliśmy. Nasze odczucia po NPR są takie że ta metoda bardziej wzmocniła nasz związek niż tabletki, a sposób antykoncepcji dla każdej z par jest bardzo indywidualny i ma on duży wpływ na związek bo jakby nie było to dotyczy ich oboje, a związek to nie tylko rozmowa ale i seks.

    OdpowiedzUsuń
  36. Nie wiem dlaczego tyle osób potępia tabletki, jak napisała autorka miała źle dobrane tabletki, nikt jej nie zrobił badań, nie sprawdził jakie będą dla niej najlepsze i będą najmniej ingerowały w jej organizm. Ja tabletki biorę od 18 roku życia, zmieniane dwukrotnie żeby dostosować do tych które nie będą powodowały efektów ubocznych. Tabletki sprzed 10 lat te które obecnie są na rynku to zupełnie inna bajka, mają minimalną ilość hormonów, nie powodują efektów ubocznych, a spadek libido to chyba tylko kwestia psychiczna. Jak widać tabletki nie wyniszczyły mojego organizmu, a słyszałam, że nie będę mogła zajść w ciążę. Teraz jestem w 6 miesiącu ciąży, która przebiega bez żadnych zakłóceń i problemów. Dziecko rozwija się zdrowo. I jak tylko będę po ciąży mogła wrócic do tabletek, to to zrobię. Dla mnie ta metoda jest najlepsza, nie muszę o niej myśleć, zastanawiać się czy możemy czy nie możemy, nie ograniczamy się. A ponieważ w dzisiejszych czasach styl życia który pozwalałby na dokładne badanie swojego ciała jest mało możliwy to ja się nie podejmę stosowania NPR, ponieważ każdy stres, większy wysiłek czy dieta zmienia temperaturę ciała i inne.

    OdpowiedzUsuń
  37. A dlaczego Pan Poślubiony nie wypowiedział się na temat męskiego środka anty jakim jest poczciwa prezerwatywa?

    OdpowiedzUsuń