25 listopada 2013

5 dni na talerzu

Postanowiliśmy zrobić mały eksperyment. Oboje byliśmy ciekawi jak też wygląda nasze żywienie w momencie kiedy żyjemy oddzielnie. Postanowiliśmy więc od poniedziałku do piątku sfotografować główne danie dnia czyli obiad. Czym się różni obiad kobiety, gdy jest sama w domu i mężczyzny na wygnaniu?? Nas efekty eksperymentu zaskoczyły...okazuje się, ze jemy zupełnie różnie! Zresztą zobaczcie sami.

PANI POŚLUBIONA       
Moje obiady muszą być szybkie w robieniu. Dlatego przygotowanie nie może trwać więcej niż 30 min. Nie chce mi się stać przy kuchence, gdy gotuję tylko dla siebie.
Poniedziałek. Jajko sadzone, ziemniaczki, pomidory z cebulką i śmietaną. Pychotka.
Wtorek. Musiałam jeść na mieście, za dużo spraw, skoczyłam na hamburgera do zdrowej krowy  i znowu się zawiodłam.
Środa. Po wizycie u lekarza okazało się, że jestem skazana na dietę... dużo by pisać, na obiad zjadałam więc ryż brązowy, pomidory, marchew i kurczaka z curry, cynamonem, ostrą papryczką, czarnym sezamem...zero soli i tłuszczu! Ble!
Czwartek, to samo, skoro zostało jeszcze z wczoraj więc czasem tak robię, że dwa dni pod rząd jem to samo.
Piątek. Po zapoznaniu się z dietą okazało się, że mogę w ciągu dnia zjeść dwie łyżki oliwy z oliwek na zimno, dlatego zrobiłam pesto, uwielbiam makarony, a to wydanie jest baaardzo zdrowe!

PAN POŚLUBIONY 
W poniedziałek zazwyczaj nie jadam obiadu, gdyż nie mam siły na jego przygotowanie tym razem jednak pierogi ruskie wprost z Biedronki.
Ostatnimi czasy mam przeogromną ochotę na śledzie, łososia i inne ryby gotowe do jedzenia stąd też obiad w postaci koreczków śledziowych ze śliwką.
W środę wróciłem z pracy około 21:00 dlatego też już o żadnym posiłku nie było mowy, gwóźdź do łóżka.
Standardowo jak co czwartek były tosty, mamy z kolegą taką tradycję od miesiąca, że w każdy czwartek robimy sobie tosty. Wypełnienie standardowe szynka, ser, mozzarella, pomidor, ogórek konserwowy.
Piątek jest najgorszym dniem na budowie gdyż jest najwięcej pracy i jeszcze dochodzi do tego powrót do domu dlatego obiadu w tym dniu również nie było. Tylko zapychacze w ciągu dnia. 

Zaskoczeni? My bardzo! Delegacja niedługo się skończy, a wtedy i Pan Poślubiony zacznie się lepiej odżywiać pod okiem i dietą Pani Poślubionej! Pani Poślubiona ze względów zdrowotnych, a Pan Poślubiony zacznie jeść warzywa dla zdrowia i zrzucenia zbędnych kilo! Jak wy jecie w ciągu dnia? Zdarza wam się tak ciężki tydzień jak u Pana Poślubionego? Czy raczej staracie się zjeść coś ciepłego jak w przypadku Pani Poślubionej?

47 komentarzy:

  1. O rety, dieta Poślubionego faktycznie do poprawki!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale ciekawy pomysł:) Pewnie oboje byliście zaskoczeni posiłkiem drugiej osoby:):)
    Pani Poślubiona zdrowo:) Ale Pan Poślubiony :( co od żonki to od żonki:):)
    Ja chyba nie chciałabym widzieć co mój K pożera kiedy mnie nie ma:) Już widzę te opakowania po zupkach chińskich, bagietkach czosnkowych i słodkich napojach

    OdpowiedzUsuń
  3. No powiem Wam, że ja też byłam zaskoczona obiadami Pana Polubionego:O Jestem ciekawa tylko jeszcze obiadów Pani Poślubionej gdyby nie musiała przejść na dietę. Czy wybrałabyś podobne potrawy?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również byłam bardzo zaskoczona i zasmucona tym co je Pan Poślubiony! Na szczęście w weekendy je już ze mną, a wtedy obiady są pełnowartościowe. Szczerze to przed dietą jadłam bardzo podobnie tylko ze smażyłam takiego kurczaka na tłuszczu, ziemniaki soliłam, jadłam słodycze, chipsy, wygląd mojego obiadu bardzo się nie zmienił przez dietę. Nie mogę tylko smażyć na oleju i solić, unikać wszystkiego co tłuste, a wcześniej miałam np zamiast takiego kurczaczka schabowy, ziemniaki i surówka, albo spaghetti z jakimś sosem, obecnie jedyne mięso jakie mogę jeść to indyk i kurczak i ryby, a wcześniej wołowina czy wieprzowina (np. kotlety mielone) też sie pojawiały. :)

      Usuń
  4. Mam nadzieję, że kłopoty zdrowotne Pani Poślubionej są przejściowe... zdrówka!!! :-)
    u Pana Poślubionego środa i piątek - restrykcyjna dietka hehehe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za miesiąc będę miała powtórzone badania, a wtedy się okaże :) taką dietę będę musiała prawdopodobnie trzymać do końca życia...ale może nie tak restrykcyjną? Wszystko okaże sie za miesiąc!

      Usuń
    2. w takim razie trzymam kciuki, żeby wyniki były jak najlepsze :)

      Usuń
  5. u Pani poślubionej jest całkiem smacznie, środa, czwartek i piątek szczególnie w moim guście! Natomiast u Pana poślubionego... no szału nie ma niestety. Ale świetny pomysł na posta,zresztą nie pierwszy i nie drugi:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pani Poślubiona- co to za dieta? Możesz o niej troszkę więcej powiedzieć? Też mam ostatnio zawirowania zdrowotne i zmieniam z tego powodu niektóre nawyki żywieniowe....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dieta cholesterolowa...mam masakryczny cholesterol i trójglicerydy, prawdopodobnie uwarunkowania genetyczne..

      Usuń
    2. I to jest to! szczupła kobieta i ma problemy z cholesterolem. Jak to jest??!! A nie raz otyli mają w normie, masakra na prawdę!

      Usuń
    3. No własnie...a najlepsze jest to, ze ja aż tak tłusto nie jem :( lubię tylko słodycze...no i okazuje się że takie mam geny, ze nie mogę i tyle.. ;(

      Usuń
    4. jaaaaaa :( biedna :* Trzymaj się

      Usuń
    5. Podobno dieta w przypadku uwarunkowań genetycznych do wysokiego cholesterolu ma minimalne znaczenie.
      Zdrowia!

      Usuń
  7. pan Poślubiony stołuje się na delegacji niczym student :) oj żona musi zadbać o jego dietkę jak wróci :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja nie jestem zaskoczona , większość mężczyzn tak ma jak są sami a jeszcze w delegacji :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj, Pan Poślubiony zdecydowanie musi powrócić.. dieta porażająca, szczególnie te puste talerze. Już lepsza dieta Pani Poślubionej bez soli i tłuszczu, zdrowa przynajmniej :)

    OdpowiedzUsuń
  10. no i wreszcie moi ulubieni Państwo Poślubni pokazali co jedzą! :D

    OdpowiedzUsuń
  11. O widzę że mój R. nie jest wyjątkiem jeśli chodzi o obiady na delegacjach :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Zakladałam ze u Pana Poslubionego zobacze tylko burgery , a tu puste talerze, biedactwo ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. No cóż, widać nad burgerami u nas trzeba jeszcze popracować albo to po prostu nie Twój smak ;) Moja firma jest podzielona na fanów zdrowej krowy i korovy ;) Natomiast sama się ostatnio nacięłam w ZK na frytki - bardzo nierówny poziom mają.
    Może jestem tendencyjna, ale spodziewałam się takich talerzy u Pana Poslubionego :p

    PS Napisałam do Was maila :)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to ciekawe, bo ja zauważyłam tendencję w drugą stronę - niedosmażania mięsa ;) Ale to tylko potwierdza, że jest bardzo nierówny poziom i chyba zależy od dnia ;) Całe szczęście, że są jeszcze inne ciekawe miejsca do zjedzenia dobrego obiadu.

      Usuń
  14. Mam nadzieję, ze jak delegacja sie skończy będzie lepiej u Pana Poślubionego. Mój K. pewnie też by tak jadał, gdyby nie ja ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mój mąz chodzi na 12 do pracy, więc codziennie gotuję pożywny i syty posiłek dla niego, zazwyczaj ziemniaki, jakieś mięsko i sałatka z pomidorów. Siedzi chłop w pracy do 23, więc musi się najeść. Jak jestem sama to zazwyczaj bagietka czosnkowa do piekarnika, albo zupka nudle. Po za tym zawsze musi być jakaś zupka, bo mała lubi. W przedszkolu je obiady, więc w domu wiele nie trzeba dla niej kombinować. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Faaajny post, strasznie mnie ucieszył, bo pamiętam jak podsuwałam wam taki pomysł :)

    Obiadami chyba nie jestem zaskoczona, co ma począć facet jak jest na wyjeździe? Musi coś zjeść :P Zresztą to co mnie dziwi to fakt taki, że Pani Poślubiona mogłaby podawać trochę wałówki na cały tydzień albo chociaż pół, ale to nie rozwiązanie... bo to odgrzewane itp. Ech co za czasy, każdy w biegu, nie ma czasu uciąć i spokojnie zjeść...

    ps. makaronik Pyyycha :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Powiem tak, najlepsze jest to ze Pan Poślubiony dostaje wałówę na cały tydzień, a ostatnio to mi odmówił jak zrobiłam mielonych, bo powiedział, ze ma w zamrażalce i jeszcze nie zdążył zjeść poprzednich rzeczy, dlatego ja jestem bardzo zaskoczona tym jak się odżywia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale ile można jeść ciągle tego samego..

      Usuń
    2. Jak się jest głodnym to się je co się ma a nie marudzi :]

      Usuń
  18. Hehehe świetny wpis! Powiem szczerze, że mój chłopak niby coś tam potrafi ugotować i kolacje przez niego przyrządzane wszystkim smakują, ale jednak jest to gotowanie od święta, więc kiedy ja wyjeżdżam, mój luby zajada się tostami i gotowymi przysmakami z Biedronki lub Tesco ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Oj pan poślubiony słabo dba o siebie, dobrze, że już niedługo będzie wracać. I weź tu wyślij gdzieś takiego :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Oj Panie Poślubiony, nieladnie. Ale wstyd się przyznać - moja dieta jak mam drugie zmiany wygląda podobnie. Rano nie chce się wstać, żeby cokolwiek ugotować, 14.00 wybija nie wiadomo kiedy i okazuje sie, że za obiad była jakaś szybka zupka, kanapka, ew. w najlepszym przypadku pomidorówka.
    Pani Poślubiona, zdrówka! Mam nadzieje, ze powtórne wyniki okażą się lepsze i nie trzeba będzie trzymać aż tak rygorystycznej diety.

    OdpowiedzUsuń
  21. JAdłospis jak u studentów;p Pamietam ten okres w swoich studiach: parówki na zimn oz majonezem hektolitry kawy czy na wpolzamrozone piergoi paczki od mamy, aaaa i tiger po kazdym posilku. U mnei na szczescie skonczylo sie "tylko" wizyta w spzitalu i scisla miesieczna dieta plus kilkoma lekami. ;p

    OdpowiedzUsuń
  22. O matko... Jestem przerażona. I tak co tydzień wyglądają obiady Pana Poślubionego? Aż taka ciężka praca, że nie ma czasu usmażyć chociaż schabowego z ziemniakami? Pytam szczerze z niepokojem, bez ironii żadnej.

    OdpowiedzUsuń
  23. Mam podobnie jak Ty. Najchętniej zrobić szybkie, smaczne, pożywne danie. Zazwyczaj czasu brakuje. A jak już czas jest. Nie raz ujawniają się we mnie cechy Pana Poślubionego. Wolałam nie zjeść niż cokolwiek przyrządzać :) I naprawdę wiele pobudek tym kierowało. Więc się facetowi w sumie nie dziwię.

    To było najczęściej w chwilach gdy byłam sama w domu. Przy T. zawsze gotuję. Lubię mu dogadzać. I jak lubię zupy tak stosunkowo rzadko je robię. Bo on jako facet musi mieć coś konkretnego. Ziemniaki, mięcho, surówka. Ewentualnie makaron! Który sama tak jak Ty uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  24. No nieładnie Panie Poślubiony:) a Pani Poślubiona za to bardzo ładnie:) wiem jak to jest gdy nie chce się gotować dla siebie. Ja lubię gotować dla innych i jeść razem z innymi:) Ale po obejrzeniu tych pustych talerzy u Pana Poślubionego i po swoich doświadczeniach ze współlokatorką, która je jeden posiłek dziennie bo w pracy nie ma czasu muszę stwierdzić, że przeoczają w życiu coś ważnego. Jedzenie jest naprawdę ważne w życiu. ważniejsze niż kariera. trzeba znaleźć czas na to by dobrze zjeść. jasne, że nic się nie stanie jak jeden czy dwa dni odstają w tygodniu od normy. ale gorzej jak jest na odwrót i dwa dni tylko zdrowo się odżywiamy. pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  25. Współczuje Wam tych długich rozstań... Ale widzę, że Pan Poślubiony nie napycha się na noc - to dobrze ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Hm, tylko mnie nie zaskoczyły obiady Pana Poślubionego?:D

    OdpowiedzUsuń
  27. My z mężem odżywiamy się zdrowo. Ja jadam 5 posiłków dziennie + w międzyczasie coś przekąszam, a Mąż w pracy ma wykupione obiady, więc nie są to niezdrowe mc donaldy czy jakieś kebaby, a porządne obiady.

    OdpowiedzUsuń
  28. Oj, Pan poslubiony to w zasadzie obiadow nie jada, bo tosty, czy sledziki to zaden obiad. Ale bardzo fajny eksperyment musze przyznac :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Kolejny raz utwierdzam się w przekonaniu, że jestem facetem... W tym tygodniu były u nas m.in. te same pierogi... ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. o Pan Poślubiony zupełnie ja mój mąż - btw też jest 'na wygnaniu'. Ja z kolei muszę opracować dietę bogatą w żelazo, malutko hemoglobiny, jak to często w ciąży bywa :)
    pozdrawiam i zapraszam na nowy post :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Dieta Pana Poślubionego, to faktycznie zgroza! A Pani Poślubiona widzę daję radę z zdrowym żywieniem :) Brawo! :)

    OdpowiedzUsuń
  32. hahaha śmiesznie wyszło, bo pewnie byliście przekonani że lubicie i jecie to samo. Ja zawsze gotuje dla siebie i faceta i razem jemy to samo, ale jestem przekonana że gdy tylko wyjezdza za granicę to je "śmieci", chociaż ost coś o makaronie z pomidorami mówił- więc może jakoś tam je :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Podejrzewam że u mnie byłoby podobnie- ja bym gotowała a chłopak odgrzewał gotowce lub robił kanapki :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Świetny post...całkiem zabawnie się..oglądało...nie mniej jednak te puste talerze...tak smutno wyglądały...

    OdpowiedzUsuń