6 listopada 2013

Rodzeństwo

PANI POŚLUBIONA

Kocham moją siostrę. Już od pierwszego dnia narodzin, skradła moje serce. Między nami jest 10 lat różnicy, może dlatego właśnie łączy nas taka więź. Choć niekoniecznie, bo jak tak się zastanowię to znam kilka przypadków różnicy wiekowej między rodzeństwem 10,12 letniej i nie widzę, aby aż tak pałali do siebie miłością. Może my tak z siostrą mamy, bo ja zawsze chciałam mieć rodzeństwo. Jak najwięcej. Lubię tłok w domu, zwierzęta, wspólne obiady przy stole, śniadania.

Dlatego też w domu zawsze miałam zwierzątko, aż w końcu po 10 latach próśb moi rodzice się zdecydowali. Siostra miała być bratem, ucieszyłam się, ze będzie dziewczynka bo i prostsza w obsłudze (jak żywa lalka) i czesać można warkocze. Moja Katarzynka była cudowna, od pierwszych chwil życia, roześmiana, urodziła się śpiąc, przyszła na świat spokojnie poprzez cesarskie cięcie. Nigdy nie zapomnę uczucia gdy pierwszy raz weszłam do pokoju szpitalnego i trzymałam ją na rękach. Magia, tam czuć Boga, naprawdę. Cud narodzin.


Pisze jakbym była jej matką, a nie siostrą, ale mimo, iż miałam wtedy 10 lat tak bardzo to przeżyłam. Niestety nie doczekałam się większej liczby rodzeństwa, dlatego obiecałam sobie, ze ja urodzę minimum trójkę. Obiecałam sobie, ze dla mnie nie będą w życiu najważniejsze pieniądze i praca, jak kiedyś zakładałam, a rodzina i tak też dążę pomału do mojego celu, próbując przekonać do tego Pana Poślubionego.

Ktoś już pytał nas o pracę i studia. Ja swoją edukację zakończyłam na licencjacie i nie chce dalej. Może kiedyś mi się zachce, ale teraz nie chcę, bo nie i tyle. Nikomu do tego. Jak będę chciała spakuję się i wyjadę daleko stąd. Mam życie w sowich rękach i nie będę iść tak jak każdy, nie zrobię magistra i nie będę ciułać do emerytury w czyjejś firmie. Jeszcze nie wiem co dalej. Wiem, ze za dwa lata chcę się starać o pierwsze dziecko, co z praca, nauką?

Nie wiem, swoje życie puszczam luzem i oddaje je losowi, będzie co ma być. No, ale jak zwykle odbiegłam od tematu, bo miało być o rodzeństwie, a ja znowu o dzieciach piszę. Wszystko przez odstawienie tabletek, instynkt macierzyński uderza we mnie ze zdwojoną siłą. Cały czas o tym gadam jak postrzelona. Wiem, że nie chcę teraz dziecka, wole poczekać, a z drugiej strony moje ciało krzyczy po co czekać? Na co? Przecież nie chcę być starą mamą!!! Młode mamy górą!

Ok już koniec. Wracam do rodzeństwa. Zdziwiłam się, bo to Pan Poślubiony zaproponował, żeby napisać taki post, myślałam, ze nie będzie chciał o tym pisać, bo u niego sprawa z rodzeństwem jest diametralnie inna niż moja! Ja kocham moją siostrę i oddałabym za nią życie, choć czasem już ma te swoje nastoletnie odpały i wtedy najchętniej walnęłabym ją w głowę i przywołała do porządku, ale jest świetna i nie mogę się doczekać jak będzie młodą ciocią :) wiem ze będzie moje dzieci tak samo kochać i rozpieszczać jak ja to robiłam z nią gdy miała kilka latek.


Zawsze byłyśmy i jesteśmy ze sobą mocno związane. Do tego stopnia, ze gdy miałyśmy wspólny pokój razem spałyśmy, miałyśmy oddzielne łóżka, ale i tak je złączałyśmy i uwielbiałyśmy spać do siebie przytulone. Nie raz dostałam jej nogą w twarz, bo małe dzieci maja to do siebie, ze śpią i nie kontrolują chyba ruchu kończyn, rzucają nimi jak szalone. Gorzej było jak pojawił się Pan Poślubiony, wtedy jeszcze Chłopak. Siostra miła różne uczucia do niego, raz go uwielbiała, raz była bardzo zazdrosna.


Pamiętam nawet sytuację jak była mała i jechaliśmy na wesele, a ona stwierdziła, ze odbije mi Pana Poślubionego i będzie z nim tańczyć całe wesele. Miała wtedy 7 lat. Obecnie siostra kiedyś już mi powiedziała, ze Pan Poślubiony „mi Cię zabrał” jest o niego zazdrosna. Bardzo! Nawet pytałam ją kiedyś też, czy pamięta może ze Pana Poślubionego kiedyś nie było? Powiedziała ,że nie jej się wydaje, ze jest z nami od zawsze (miała 5 lat jak pojawił się w naszym życiu) i traktuje go jak brata.


Obecnie jesteśmy z siostrą najlepszym przyjaciółkami. Ona mówi mi (prawie) wszystko  radzi się, wypytuje, a ja słucham obserwuję i zazdroszczę jej, że przed nią całe gimnazjum, liceum, studia, pierwsze miłości, motyle w brzuchu, z chęcią i ja bym to jeszcze raz przeżyła, ale jak to mówią każdy ma swoje pięć minut. Ja teraz czekam na kolejne etapy swojego życia  a jej etapom mogę się tylko z rozrzewnieniem przyglądać.


Jeśli więc chodzi o moje rodzeństwo nie ma co pisać, bo zasłodziłabym Was na śmierć, więcej w tej kwestii chyba nie powiem. Jestem osobą strasznie uczuciową i taka też jest moja rodzina, dlatego ja z mają siostrą zawsze wprost się przytulamy i mówimy sobie, że się kochamy, to bardzo ważne, bo życie szybko przemija i kiedyś może być za późno, żeby się przytulić. Tak właśnie podchodzę do życia.



Zawsze mówię bliskim ze ich kocham, zawsze ich przytulam i staram się nigdy nie zegnać pokłócona. To bardzo ważne. Inaczej jest u Pana Poślubionego, pewnie wam się wyżali. Dla mnie jego rodzina i jego relacje rodzinne są zupełnie niezrozumiałe i wolałabym, aby w naszym domu panowało uczucie i empatia jaka była w moim, a nawet lepsza, bo nie mówię ze moja rodzina jest idealna. Chciałabym po prostu, aby najważniejsza w naszym życiu była rodzina, miłość i zdrowie. Tego nam życzę.

PAN POŚLUBIONY

Mam brata starszego o 3 lata i od kiedy tylko pamiętam toczyliśmy wspólne boje, bijatyki, awantury. Nie było chyba tygodnia bez afery. Schemat zazwyczaj był ten sam: ja go wkurzam; on mnie goni; dostaję lanie i płacze. Moim niezawodnym schronem była zawsze łazienka gdzie się zamykałem i czekałem, aż emocje opadną. 




Zazwyczaj z powodu braku na tamten czas siły znienacka podbiegałem biłem go i uciekałem. Były jednakże dni kiedy wspólny cel potrafił nas połączyć, np. gra na komputerze. Mieliśmy dwa komputery w różnych pokojach połączone siecią przez którą rywalizowaliśmy w różne gry. 

Niejednokrotnie stałem w oknie patrząc czy ktoś z rodziny nie wraca do domu kiedy mój brat był na wagarach i akurat przyszedł się ogrzać albo coś zjeść. W takich relacjach żyliśmy przez jakiś czas, aż się przeprowadził do babci. To był najszczęśliwszy dzień mojego dzieciństwa! W końcu miałem własny pokój!


W tym okresie nastąpiło wyciszenie pewnych zwad oboje dorośliśmy, nie mniej jednak czas pokazał, że zbyt wile nas nie łączy, a na pewno nie braterska więź. Po mojej wyprowadzce z domu myślałem przez jakiś czas, że budujemy relację, przyjeżdżał gadaliśmy piliśmy wódkę, czasem nocował. 

Okazało się to wszystko jednak bardzo pozorne i podszyte potrzebami tej drugiej strony. Już wcześniej zacząłem zauważać, że pomagam w wielu kwestiach, a kiedy sam potrzebuję pomocy od tej drugiej strony to wiąże się z narzekaniem, łaską lub po prostu z jej brakiem.

Efekt jest taki, że od 4 miesięcy w ogóle nie rozmawiamy i nie utrzymujemy kontaktu. Podejrzewam, że taki stan rzeczy się już utrzyma.

Każdy z nas ma swoje życie i je realizuje nie wpieprzając się w do drugiego, może i lepiej.

46 komentarzy:

  1. Ja mam dwóch starszych braci. Nigdy nie miałam ojca, więc bracia starali się mi go zastąpić, często ustawiali mnie do pionu, dostawałam łomot. Nie nawidziłam tego okresu, czułam, że jest najgorszym w moim życiu. TEraz po latach, gdy nasze ścieżki się rozeszły, mamy inne podejście do życia. Każde ma swoje życie, ale kontaktujemy się i bardzo lubimy. Z dwóch starszych braci to ten młodszy jest dla mnie wyjątkowy. Bo zawsze mogłam na niego liczyć, jeżdziliśmy razem na imprezy, spędzaliśmy ze sobą dużo czasu. Ten drugi był wtedy całkiem inny i wkurzał się, że my się razem dobrze bawimy, przez co często buntował moją rodzinęprzeciwko mnie. Nawet teraz ciężko jest nam się czasami dogadać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Z wyglądu nie jesteście do Siebie podobne :) ale fajnie, że masz tak dobre relacje ze swoją siostrą.
    Ja mam dwie siostry, jedną starszą o 16 lat, drugą o 18. dogadujemy się bez problemu, temat do rozmów zawsze jest, ale zdarzają się też kłótnie. Jak to w życiu :)
    Za to brata mam starszego tylko o 2 lata, ale jak to chłopak, też darliśmy koty itp ale zawsze jak było coś nie tak to jedno stało murem za drugim. Tak jest do teraz mimo iż od jakichś 8 lat nie kłócimy się w ogóle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to nie są podobne?? Są prawie identyczne :)

      Usuń
    2. Moim zdaniem też podobne, zwłaszcza w wyprostowanych włosach ;-)

      Usuń
  3. z tym rodzeństwem to jest tak ciężko ... dużo chyba zależy od podejścia rodziców, tak było przynajmniej u nas, moje relacje z siostrą, o trzy lata ode mnie młodszą, są mi niestety bliższe z relacjami Pana Poślubionego ... ale teraz wydaje mi się, że u nas duża wina była ze strony rodziców, niby chcieli dobrze, starali się nas traktowac równo ale nie zawsze im to wychodziło, przez co od najmłodszych lat rywalizowałyśmy i niestety przeradzało się to w coraz gorszą rywalizację, tak jest niestety do teraz i niestety do teraz jak się wtrącą w to rodzice to tylko zagłębiają "konflikt", ja zawsze słuchałam. że mam ustąpić, że jestem starsza, a jak młodsza robiła coś nie tak to słuchałam, że to przecież ode mnie się uczy ... więc ja zawsze czułam się ta gorszą i spychaną na bok, rodzice starali się zawsze mi to "wynagradzać" wiem, że często chociaż wydawało mi się, że ona ma więcej to mi kupowali więcej ale to w tym późniejszym okresie życia, niestety to nie wystarcza, powinno być inne traktowanie od początku, jako dwóch odrębnych jednostek i wcale nie z przekonaniem, że starszy jest mądrzejszy i zawsze ma ustąpić bo to młodszego uczy bezkarności a starszy często ponosi odpowiedzialność za to za co powinien ponieść młodszy :D nie wiem czy jasno to napisałam;p bo mogłabym tak pisać i pisać, często mi brakowało takich prawdziwych kontaktów siostrzanych, jak byłam mała wymyślałam sobie "przyjaciółki" które zastępowały mi siostry, a teraz od 10 lat mam przyjaciółkę z którą mam relacje takie jak powinnam mieć z siostrą, czasem się sprzeczamy, ona wie o mnie praktycznie wszystko... ja o niej też, rozumiemy się bez słów, to taka prawdziwa przyjaźń której bliżej do siostrzanego uczucia, mi jest przykro, że nie mam takich kontaktów z siostrą, ale ile bym się nie starała zawsze kończyło się to tym samym, zbyt dużą różnicą między nami, brakiem wspólnych więzi i niedogadaniem, a co do dzieci Pani Poślubiona... :) to zdecydowanie popieram :) MŁODE MAMY !!:) sama jestem bardzo młodą mamą i bardzo się z tego cieszę, mam trochę ponad 22 lata i 5 letniego synka, gdybym miała jeszcze raz decydować, zdecydowanie zostałabym młodą mamą :) spełniam się w tym w 100 % zawsze są jakieś plusy i minusy i jasne z młodego macierzyństwa też z pewnością za kilka lat moje myślenie będzie inne i może stwierdzę, że popełniałam wiele błędów wychowawczych i, że z wiekiem już bym robiła coś inaczej :) ale olać to ... jako "stara" mama też mogłabym popełniac wiele błędów bo np. byłabym z wieloma rzeczami do tyłu ... :) buziaki jestem pewna, że dacie dzieciom 100 % swojej miłości, a Pan poślubiony z pewnością jak się urodzi już pierwsze dziecko, to przepadnie na maksa w rodzicielskiej miłości :) Panowie już tak mają inaczej niż my Panie, ze my instynkt mamy przed a Panowie często dopiero po tym jak pierwszy raz wezmą malucha na ręce albo jak dostaną kopniaka od brzuszka :) buziak dla Was :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pauliska dzięki za tak wyczerpujący komentarz :) dał mi do myślenia i faktycznie ja też chciałabym żeby moje dzieci miały małą różnicę wieku i trzeba uważać na to aby nie porównywać dzieci...każde jest inne, a zauważyłam, że i moja mama to robi i porównuje moją siostrę do mnie..choć ja zawsze mówię jej żeby tak nie robiła.

      Usuń
  4. cudowny post- jesteś na zdjęciach podobna do mojej mamy jak miała 17-20 lat! uderzająco :)
    pozytywnie bardzo!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja mam straszego 3 lata brata i 9 lat młodszą siostrę :)
    Z bratem sie wychowywaliśmy razem, ale gdzieś później nasze stosunki sie zmieniły, on wydoroślał, ja zostałam jeszcz w tyle i się od siebie oddaliliśmy.
    Z siostrą zaś jest podobnie jak u Pani Poślubionej. Mamy dobre stosunki, lubimy ze sobą przebywać, gadać, kłócimy sie, a za chwilę się śmiejemy, mama to już nawet nie zwraca na nas uwagi ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To teraz zastanawia mnie jedno...czy to nie o wychowanie chodzi a różnicę wieku? Skoro rodzeństwo z różnicą 2 czy 3 lata się oddala, a różnica 10 lat i więcej przybliża to jak to jest? Coś musi w tym być!

      Usuń
  6. ten post jest genialny! Ja mam młodszego brata, ale do teraz nie potrafię się z nim dogadać... więc Wam obu meeega zazdroszczę :) i zgadzam się, coś w tym jest, że różnica lat przybliża coraz bardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny post :) Ja mam siostrę młodszą o 3 lata niestety nigdy jakiegoś super kontaktu nie miałyśmy. Na początku byłam o nią strasznie zazdrosna (wcześnie byłam sama miałam rodziców tylko dla siebie na dodatek byłam pierwszą dziewczynką w rodzinie...i nagle musiałam zacząć się "wszystkim" dzielić). Co prawda chciałam mieć rodzeństwo ale chciałam, żeby to był brat :P ... Z wiekiem zaczęłyśmy ciągle robić sobie na złość do tego stopnia, że mieszkanie w jednym pokoju stało się niemożliwe. Nie zwierzamy się sobie itd....ale mimo to zawsze kiedy coś jej zagrażało czy coś stawałam w jej obronie i wiem, że w razie czego możemy na siebie liczyć... Za to u mój P. mam brata 8 lat starszego i jak się poznaliśmy mieli z sobą tak dobry kontakt, że aż zawsze mu zazdrościłam....jednak okazało się że to tylko pozory. Kontakt był dobry dopóki P. miał takie samo zdanie jak brat, robił wszystko w domu we wszystkim wyręczał brata pomagał rodzicom bo brat przecież nie mógł bo miał już rodzinę i małe dziecko, a jak P. zaczął się stawiać, zauważył że coś jest nie tak....poznał mnie i miał już mniej czasu na "bycie na posyłki w domu" wtedy kontakt się popsuł...do tego doszły jeszcze inne konflikty i w ten oto sposób od jakiegoś roku P. rozmawia z bratem tylko wtedy kiedy musi.
    A co do Twojego instynktu macierzyńskiego to czasem myślę że nie warto czekać....ja też już od jakiegoś czasu czułam się gotowa na malucha pragnęłam tego strasznie ale nie chciałam iść do ślubu z brzuchem, a właściwie to P. nie chciał bo mogłabym się źle czuć, bo potem podróż poślubna, jak zniosę lot itd... A teraz od ślubu staramy się i na razie bez rezultatu...czasem strasznie mi przykro z tego powodu, ale mam nadzieje że w końcu się uda :)
    Pozdrawiam Monia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie to jest to, że jak zaczynasz sie o dzidzie starać to są problemy :( nie chciałabym zeby to ans spotkało..zobaczymy jak to dla nas Bóg ułożył...trzymam za Ciebie kciuki Monia :) napisz jak wam się uda!!!

      Usuń
    2. Na pewno napiszę jak się uda :) Grunt to niby przestać o tym myśleć ale to czasem trudne do wykonania. Życzę Wam, żeby jak już będziecie gotowi udało się za pierwszym razem :)

      Usuń
  8. Co do różnicy wieku. Ja mam 5 rodzeństwa trzech braci 41 lat, 38 lat, i 21 lat. I dwie siostry 31 lat i 22 lata. Powiem tak jak byłam mała strasznie mnie wkurzali, szczególnie dwie siostry, a ta młodsza to w ogóle, lałyśmy się niemiłosiernie. Znowu starsza chciała rządzić ;/ co mnie strasznie wkurzało. A teraz? dziękuje Bogu, że mam tyle rodzeństwa. Wiadomo, że czasem różnie bywa, ale uwielbiam ja starsi bracia przychodzą, jest tak wesoło, wspominamy stare czasy, oni opowiadają jak ich tata albo mama ścigali bo coś nabroili. Między mną a najstarszym bratem jest 17 lat różnicy, ale jest dla mnie jak kumpel, o wszystkim można pogadać, pośmiać, poimprezować. Moja "Szefowa" ma 40 lat i jak mówi o starości, to ja mówię jaka starość? przecież mój brat ma tyle lat, a na niejednej imprezie się z nim było i nie jedną wódkę wypiło. To samo z młodszą siostra, można pogadać o wszystkim itp. Fajnie że są jest wesoło :) Zawsze się śmieje jak mnie w dzieciństwie wkurzali... ja lubiłam trochę na uboczu, nie pchać się. Ale gdzie się ukryć, jak tyle rodzeństwa a pokoi mało? :P
    Tu kompletnie nie chodzi o lata, bo potem wszystko się zaciera. Fajna jest Twoja postawa, bo ja znam takich co młodsza siostra jest najgorsza, ale Twojej chyba przeszło kablowanie itp. fajnie macie relacje troszkę zazdroszczę :)
    U Lubego jest 3 siostry i 4 braci :) Więc rodziny mamy duuuże :) Ale fajnie ciesze się. Bo jak rodziców braknie człowiek nie będzie sam... a my też chcemy mieć 3 dzieci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uuuu ale składnie to napisałam, ale się śpieszyłam :D

      Usuń
    2. Hehe ja wszystko zrozumiałam ;) to ja Ci zazdroszczę, że masz tyle rodzeństwa! Tak jak piszesz zawsze jest wesoło :) i tego będzie mi kiedyś pewnie brakować, bo jak zabraknie rodziców zostanę tylko ja i Kasia...

      Usuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak już wiesz,ja mam o 10lat młodszego brata. Nasze relacje praktycznie nie istnieją... Winię za to babcię i mamę, bo chowały nas w opozycji do siebie... Teraz, bardzo powoli, próbujemy te relacje stworzyć na nowo.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak widać, rodzina nie spowoduje powstanie silnej więzi na siłę. Ja mam 2 braci, jeden 9lat młodszy i tak jak Ty z siostrą mam z nim bardzo silną relację. Z drugim już dużo mniej nas łączy, niestety.

    OdpowiedzUsuń
  13. Fajną masz siostrę :) A pierwsze zdjęcie bardzo mi się podoba, mam podobne z moją siostrą - tyle że ona jest młodsza ode mnie o 8 lat :)
    Dobrze że macie takie relacje, mi rodzice zawsze mówią i mówili że z rodzeństwem ( a mam jeszcze brata) mamy sobie pomagać, wspierać się zwłaszcza w dorosłym życiu - bo wiadomo w dzieciństwie bywało różnie, jak to dzieci, a teraz może nie za często się spotykamy, ale jest fajnie :) To przede wszystkim zasługa rodziców, więc ważne żeby swoje dzieci też w ten sposób nauczyć :) A dzieci chce też mieć przynajmniej 3 ;) więc warto o tym pamiętać :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Dwa absolutnie odmienne spojrzenia na rodzeństwo. Ja łączę je oba. Ze starszym o 7 lat bratem zawsze się lubiliśmy, ale teraz, kiedy założyl rodzinę, ciężko mi się z nim dogadać. Po prostu za bardzo wchodzi w rolę brata, który uważa, że może przy dla mnie obcych ludziach (bo bratową niewiele zdążyłam poznać) traktować mnie jak siostrę do wyzywania, błazeńskiego dowcipkowania. A nie mam już 12 lat, aby się z tego śmiać. Zresztą nie przeszkadzają mi takie rodzinne uszczypliwości, ale nie kiedy spotykam brata raz na ruski rok i są one w takim natężeniu, że nie można o niczym innym podczas danego spokania pogadać. Widuję się z nim tak rzadko własnie z tego względu, bo nikt nie lubi być traktowany w ten sposób. Poza tym dziadzieje (:D) i zaczyna się dopytywać o sprawy, które go nie powinny interesować jak "Kiedy ślub?" i takie tam. Z drugim, bliźniakiem, bardzo dobrze się rozumiemy. Chyba najlepiej. Zawsze doceniałam rodzeństwo i chciałabym, żeby między nami zawsze było OK, ale nie zawsze się to udaje.

    OdpowiedzUsuń
  15. Widać że z siostrą łączy Was siostrzana więź pełna miłości. Jesteś świetną dziewczyną, w dzisiejszych czasach taka kobieta to skarb. Ja mam dwóch starszych braci od kiedy pamiętam w dzieciństwie toczyliśmy bijatyki, ale teraz wiem że zawsze możemy na siebie liczyć. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja mam brata o 6 lat młodszego. Nasze relacje są ok. Ok teraz student - jak przejeżdża na weekend to zawsze nie możemy się nagadać. Niby nie zwierza mi się - ale to raczej kwestia jego osobowości jest zamknięty w sobie. Generalnie określiłabym tę relacje jako dobrą, ale zawsze przecież moglibyśmy być bliżej. Za to mój K. ma brata 3 lata młodszego i tam relacja ani więź w ogóle nie istnieje... Przykro mi z tego powodu, myślałam, że jak oboje znajdą partnerki to może Nam - kobietom uda się jakoś pokierować nimi, by te spotkania były częstsze. Ale niestety, nie umiem dogadać się z dziewczyną brata K., jest dla mnie próżną, mało ambitna, leniwą osobą - nie mam z nia kompletnie wspólnych tematów i nie potrafię zabiegać o kontakty z nią. Nic na siłę. Po prostu obaj żyją swoim życiem i kompletnie nie mają kontaktu....

    OdpowiedzUsuń
  17. W tym wypadku mogę Wam obojgu przybić piątkę ;) Mam siostrę o 12 lat starszą, bardzo ją kocham i jesteśmy bardzo zżyte chociaż fakt, że mieszkam za granicą trochę tę relację osłabia. Czytając wpis Pani Poślubionej czułam się jakby to było o mnie tylko z tej drugiej strony, wszędzie z siostrą chodziłam, byłam zazdrosna o jej chłopaka, później męża, byłyśmy bardzo zżyte ;) Mieszkałam u niej trzy lata, jej dwie córki właściwie się ze mną wychowały, bardzo za nimi tęsknię! Jest też brat, no właśnie... Brat jest 4 lata starszy i odkąd pamiętam nie było między nami więzi, wieczne bójki, awantury. Od jakiegoś 1,5 roku jesteśmy w stanie porozmawiać normalnie, jak zachodzi taka potrzeba, mieszkając w Hiszpanii od roku, nie mam z nim właściwie kontaktu i jakoś mnie to nie smuci. Takie już są te relacje rodzeństwa, zazwyczaj bardzo skomplikowane, ale fakt jest taki, że nie oddałabym mojego rodzeństwa za nic w świecie, bo nawet brat zawsze pomoże w trudnej sytuacji więc bardzo się cieszę, że ich mam!

    OdpowiedzUsuń
  18. Znam Twoją sytuację z autopsji ;) Mam siostrę młodszą o 9 lat...przez 9 lat musiałam uparcie prosić rodziców o rodzeństwo, aż w końcu!!! Moja siostra jets rewelacyjna i mimo że jest między nami spora różnica wieku świetnie się dogadujemy... ale może to kwestia charakterów- obie cieszymy się bardzo, że mamy siebie, bo z natury jesteśmy rodzinne, kontaktowe i umiemy się dzielić, lubimy dom pełen ludzi, gwaru, dzieci, zwierzątek itp. itd... Mój mąż ma jednak zupełnie inną sytuację- ma 12 lat starszą siostrę i zgoda jest między nimi tylko jak nie mają ze sobą kontaktu, albo mają kontakt "oficjalny". Być może 12 lat to już za duża różnica? Może 12 letni jedynak jest już za bardzo skoncentrowany na sobie, żeby zrozumieć, że uwaga i czas rodziców muszą się dzielić teraz na dwoje (i to ze szczególnym uwzględnieniem tego młodszego)? Ale chyba tak nie zawsze jest-chyba to kwestia charakteru, może różnicy płci...? Nie wiem, ale widzę, że moja miłość do mojej kochanej siostrzyczki, która zawsze była moją małą laleczką (mimo że ma juz 18 lat) wcale nie jest częsta w rodzinach- znam dużo skłóconych rodzeństw. Dlatego tym bardziej gratuluje Tobie i czytelnikom/czytelniczkom, którzy też się tak świetnie z rodzeństwem dogadują i "przybijam Wam piątkę"!!! Takie Rodzeństwo to wielki skarb!!!

    OdpowiedzUsuń
  19. U nas jest bardzo podobnie, tylko na odwrót ;) Programista ma siostrę starszą o 9 lat i oni mają naprawdę świetny kontakt. Wiadomo, że jak on był mały to bywało różnie, ale po rozwodzie ich rodziców i różnych zawirowaniach rodzinnych wiedzą, że tak naprawdę w tej rodzinie mogą liczyć tylko na siebie. Jeździmy wspólnie na narty z nią i jej mężem, spędzamy czasem u nich wakacje, widujemy się za każdym razem, jak przylatują do Polski i rozmawiamy przez skype'a przynajmniej raz w tygodniu. I chociaż mnie i jej męża dzieli 13 lat różnicy, to zupełnie tego nie czuć.

    Natomiast ja mam siostrę młodszą o 4 lata, co jest dość trudną różnicą wieku, bo niby nie jest to aż tak dużo, ale 18 i 22 to wciąż odczuwalna rozbieżność. Mam nadzieję, że kiedyś zaczniemy się lepiej dogadywać. Natomiast zawsze stanę po jej stronie i będę jej bronić.

    PS Kaśki to fajne dziewczyny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, i miałam jeszcze napisać, że ostatnio rozmawiałam z rodziną o moich planach po studiach inż. i stwierdziłam, że chyba nie zrobię magistra, bo mam dość tych studiów i uczelni. I oczywiście usłyszałam, że MUSZĘ zrobić magisterkę, bo jak to tak. Nic nie muszę, co najwyżej mogę chcieć ;)

      Usuń
    2. U mnie jest to samo..

      Usuń
  20. Ja mam siostrę młodszą o 5 lat. Na początku była śliczna, piękna i pachnąca - bo była maleńka. Z czasem zrobiła sie z niej wstrętna zołza, biłyśmy się jak nie wiem. :P Aż wszystko sie zmieniło jak wyjechałam na studia. Teraz jedna za drugą by w ogień skoczyła. Nasze relacje przypominają mniej więcej te Twoje, Pani Poślubiona, jednak nasze budowanie zaczęło się niedawno. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeważnie tak jest:) Pobiją się, ale jak któreś się coś stanie to druga leci jako pierwsza z pomocą;)

      Usuń
  21. Ale się waszym rodzicom (Pani Poślubionej) piękne dzieci trafiły! Twoja siostra wygląda jak lalka :) Szczególnie na tym zdjęciu co obie macie proste włosy :)

    Jeśli chodzi o rodzeństwo ja mam to szczęście (szczęście ponieważ jak patrzę co się obecnie wśród rodzeństwa dzieje to aż się wierzyć nie chce) że jestem jedynaczką, R. ma identyczną sytuację jak Pan Poślubiony tylko że on ma dwójkę takiego rodzeństwa. Szok.

    OdpowiedzUsuń
  22. Jejku, ale cudnie widać na tych zdjęciach z siostrą jak dorastacie... <3 Ja też kocham moją siostrzyczkę nad życie i jest moją najlepszą przyjaciółką (też mam ją tylko jedną i też młodszą, ale o 6 lat). Podpisuję się pod wieloma rzeczami, które tutaj poruszyłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Pani Poślubiona! Jesteście baaaaaardzo podobne do siebie z siostrą:):)
    Cudne jest porównanie pierwszego zdjęcia, gdzie trzymasz siostrę na rękach, a później jak stoicie obok siebie i Ty stoisz w sukni ślubnej - niesamowite!

    OdpowiedzUsuń
  24. Smieszne robisz miny na zdjeciach :p wrecz masz takie 'swoje pozy' ;p (na zdjeciach z mlodocianych lat) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jesli chodzi o rodzenstwo to roznie 'z tym' bywa. Uwazam ze nie doswiadczyl Was los roznymi zawirowaniami rodzinnymi z jedna siostra czy jednym bratem ... ;)
      Nie mowie ze mam gorzej - tez kocham Swoje rodzenstwo ale w wiekszych skupiskach ludzi trudniej nawiazac nić porozumienia . Ja mam dwie siostry i brata , a moj maz ma trzy siostry i trzech braci.... :)

      Usuń
  25. Ja natomiast mam młodszą o 1,5 roku siostrę. Niestety w ogóle się nie dogadujemy, ona ma dosyć trudny charakter i wspólny język potrafi znaleźć tylko z ludźmi którzy myślą tak jak ona, każdy kto ma inne zdanie na jakikolwiek temat jest zły. Jest trochę egocentryczką. Nie chciałam nawet, żeby była moją świadkową - wiadomo tego dnia człowiek raczej wsparcia i wyrozumiałości potrzebuje. Zresztą mam wrażenie, że trochę jest zazdrosna o mojego męża albo o to, że nasza mama tak go lubi. Podobnie jak Pan Poślubiony nie mogę liczyć na pomoc ze strony siostry, bo wielokrotnie się przekonałam, że nic z tego nie będzie. Bywa, najwyraźniej więzy krwi nie są tak naprawdę istotną sprawą w relacjach międzyludzkich, w końcu rodziny się nie wybiera. Dobrze, że jest mąż i są przyjaciele, którzy zawsze wspierają i biegną z pomocą zanim zdąży się o nią poprosić.
    Jak to piszę dochodzę do wniosku, że tym większa rola męża/żony takiej osoby która ma średnie relacje rodzinne.
    Pani Poślubiona - dbajcie o waszą relację bo jest to wg mnie niecodzienna i wspaniała sprawa!

    OdpowiedzUsuń
  26. A ja nie mam rodzeństwa i nie uważam, żeby to było fajne. Znam mnóstwo ludzi, którzy zazdroszczą nam jedynakom - ja nie wiem czego tu zazdrościć. Człowiek wychodzi do ludzi jakiś taki ... trochę nie przystosowany (?). Dlatego urodziłam dwoje dzieci i teraz widzę wyraźnie, czego mi brakowało w dzieciństwie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem jedynaczką i zgadzam się z tym nieprzystosowaniem.

      Usuń
  27. Pięknie, że Twoje relacje z siostrą układają się tak cudownie, ale u mężczyzn to już tak jest- to odwieczni wojownicy i lepiej niech trzymają się w zdrowej odległości od siebie
    Pozdrawiam serdecznie
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
  28. Fantastycznie, że taki kontakt macie z Siostrą. Co do Pana Poślubionego- nie ma co osądzać, ani do niczego namawiać - wiem po sobie, że takie relacje nie zawszę są udane, bo wielokrotnie z zazdrością patrzyłam na przyjaźniące się rodzeństwa i zastanawiałam się, dlaczego u mnie tak nie jest.....
    Ja mam brata o rok młodszego i to chyba najtrudniejsza różnica wieku, bo prawie żadna, ale jednak. Do tego obydwoje mamy zadziorne, uparte charaktery. Ja wiecznie od rodziców słuchałam, że mam ustępować, bo jestem starsza; brat słuchał, że ma brać ze mnie przykład i czuł się gorszy. Mimo wszystko jednak jako chłopak miał większe przyzwolenie na rozrywki itp., czego jak z kolei przeboleć nie mogłam... Każde z nas miało pod pewnymi względami lepiej, a drugimi gorzej. On twierdził, że jestem faworyzowana, ja, że mu częściej odpuszczają. I tak w kółko... :) Dopiero teraz, gdy oboje jesteśmy w wieku około w pół do trzydziestki budujemy jakieś normalniejsze relacje, bo za dzieciaka, jak i nastolatka było ciężko. Mam nadzieję, że z czasem będzie tylko lepiej... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  29. O tak, pięknie się czyta wpis Pani poślubionej. ... a za to już część Pana jest dla mnie taka realna i podobna do tego co mam u siebie. odzywamy się z bratem do siebie jak czegoś potrzebujemy- to tyle... a podobno świetnie jest mieć starszego brata. ... Klaudia

    OdpowiedzUsuń
  30. Dziewczyny, jestescie do siebie bardzo podobne :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Mam brata młodszego o rok, więc praktycznie razem poznawaliśmy świat, stawiając pierwsze kroki :-) I choć dziś nie mamy takiego kontaktu, to i tak bardzo się kochamy, a jedno za drugim wskoczyłoby w ogień :-) Zaś mój mąż ma idealnie takie same kontakty, jak nie jeszcze gorsze, ze swoimi braćmi, jak Pan Poślubiony, a właściwie to miał, bo jeden z jego braci zmarł w marcu tego roku... I czasem na naprawę niektórych rzeczy jest już za późno...

    OdpowiedzUsuń
  32. mój mąż też ma brata starszego o 10 lat ;) a ja mam siostrę o rok młodszą :D

    OdpowiedzUsuń