3 grudnia 2013

Mój przyjaciel pies



Zawsze chciałam mieć psa. Takiego co by ze mną spał, byłby moim przyjacielem i takiego, który czekałby na mnie jak wracałabym ze szkoły. Zaczęło się od tego, że pewnego razu z moim tatą wybrałam się na giełdę po lampę do auta. Miałam 14 lat. Pech chciał, że wtedy jeszcze na giełdzie stali z psiakami. Pech dla taty. 

Piesków było pełno, ale tylko na środku stał facet z dwiema maleńkimi bokserkami pod kurtką. 300 zł tyle była warta bezgraniczna miłość psiaka i setki wspomnień. Pamiętam ten dzień jak dziś...zimno jak nie wiem wracamy z giełdy, nie z lampą, a z Silką naszą maleńką bokserką. Niosłam ją pod kurtką i płakałam, byłam taka szczęśliwa. 

Przynieśliśmy ją do domu, a moja wtedy 4 letnia siostra była w szoku: "Jak to piesek, a nie kotek?" Tak to. Silka z nami została. Rosła z moją młodszą siostrą. Zawsze wesoła, szalona, pies, który potrafił w rzece nurkować za kamieniem, przytaszczyć pień drzewa, pies, który pierdział niemiłosiernie, a potem ze wstydu patrzyła niewinnymi oczyskami, ale kochaliśmy ją.

Nie spała ze mną w łóżku, bo zawsze była piekielnie brudna. Nie przeszkodziło to jej jednak, aby pomimo zakazów na łóżko mojego taty wskakiwać i od czasu do czasu poleżeć na jego poduszce. Uwielbiała wariować. Witała Cię kręcąc całym ciałem, bo nie miała ogona. Prawdziwa przyjaciółka, nigdy nie uciekała, mogłeś się na nią zezłościć, a ona nawet jak nie była winna kuliła uszy i patrzyła smutnym wzrokiem. Nigdy nikogo nie ugryzła. 

Raz zaatakowała psa, gdy ten rzucił się na moją siostrę. Nasza bohaterka. Od roku zaczęła jednak chorować...zaczęły się ataki, zastrzyki, ataki. Weterynarz stwierdził, ze to najprawdopodobniej guz w mózgu. Cierpiała, ale były przebłyski, ze było lepiej. Zdążyła być jeszcze z nami w dniu ślubu, choć już leżała smętnie w posłaniu, unosząc tylko łepek i patrząc kto wchodzi. 


Wczoraj jednak, odeszła. Byłam przy niej jak umierała. Głaskałam po głowie i mówiłam cicho do ucha, ze teraz już będzie tylko lepiej. Całowałam w łepek, gdy zasnęła. Takiej Silki już nigdy nie będzie, bo Ty malutka byłaś wyjątkowa. Teraz dom jest pusty. Nie ma Ciebie. Puste posłanie, karma i miski. Tyle zostało. Dziękuję, że byłaś z nami, dziękuję, że tyle wniosłaś w nasze życie. Sila, nasz kochany pies z wielkim sercem. Na zawsze w naszej pamięci.

42 komentarze:

  1. Biedne maleństwo:(:( Bardzo mi przykro!
    W zeszłym roku musiałam pożegnać się z naszym kotkiem i wiem jaki to ból:(:(

    OdpowiedzUsuń
  2. Doskonale rozumiem... Mój przyjaciel pies też odszedł... najgorsze jest to, ze tak nagle, niespodziewanie... A jeszcze dzien wcześniej bawiłam sie z nim na podwórku, rzucalam patyki, był taki radosny, szczęśliwy... Minelo już kilka lat i już chyba zadne zwierzątko nie będzie w stanie go zastąpić... Był jedyny, niepowtarzalny, wyjątkowy... Przytulam mocno! :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo mi przykro... Trzymaj się.

    OdpowiedzUsuń
  4. Aż się popłakałam, od razu przypomniała mi się moja kochana psinka, która odeszła od nas 2 lata temu po 12 latach bycia z nami :-(

    OdpowiedzUsuń
  5. Przykro mi :(((( aż się popłakałam ;(

    OdpowiedzUsuń
  6. przykro mi bardzo... buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  7. aż się popłakałam... nie wyobrażam sobie, jak przeżyję odejście swojego psiaka :(

    OdpowiedzUsuń
  8. smutno

    ale zapewne jest teraz w psim raju ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Aż mi się łezka w oku zakręciła :( to nieprawdopodobne jaka więź powstaje między psem a człowiekiem. Nie wyobrażam sobie jak kiedyś będziemy musieli pożegnać się z naszym Johnym. Trzymaj się :*
    Monia

    OdpowiedzUsuń
  10. ale przykro, utrata zwierzaka to jedno z najgorszych przeżyć, współczuję

    OdpowiedzUsuń
  11. Zapewne niedługo czeka to nas, pies, którym teraz zajmują się moi rodzice jest już stary. Na razie zdrowy, ale taka kolej, przykro mi:(

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo mi przykro, naprawdę:(
    Nasz najlepszy przyjaciel odszedł w maju. Dalej tęsknie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Tak mi przykro :( Najważniejsze że byliście z Silką do końca i miała wspaniałe życie wśród kochanych ludzi.

    OdpowiedzUsuń
  14. Dla mnie to też trudny temat :( Przykro mi i na prawdę wiem co czujesz:(

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo współczuję, sama pożegnałam kilka lat temu, po 13 latach bycia z nami, moją ukochaną sunię, więc wiem co czujesz. Ale masz rację - teraz będzie jej tylko lepiej. Ważne, że dane było Wam spędzić ze sobą trochę czasu tu, na ziemi. Ściskam

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo mi przykro. Wiem co czujesz, bo 2 lata temu pożegnałam moją ukochaną Kaję. Pamiętam jak mama ją przywiozła do domu. W pudełku po butach! Taka była maleńka. Miałam 9 lat. Płakałam ze szczęścia :) To był niezwykły pies. Była pełna życia, szalona, zawsze szczęśliwa. Trzeba było jej ciągle rzucać patyk, bo nie dawała spokoju. Była naprawdę bardzo mądra. Zatruła się środkiem na jakieś robale. Mama rozsypywała go przez wiele lat i nigdy go nie zjadła. Musiała to zrobić przez przypadek. Próbowaliśmy ją ratować, była nawet w śpiączce farmakologicznej, ale niestety trzeba było ją uśpić, bo bardzo cierpiała. Tęsknie za nią bardzo.
    I jak wiesz miałam kota. Marzyłam o nim całe życie. Był z nami jedynie miesiąc. Był taki kochany. Reagował na imię, przytulał się... Do tej pory nie umiem sobie z tym poradzić...

    OdpowiedzUsuń
  17. Wczoraj odeszła moja najukochańsza na świecie Ciocia. Nigdy nie miałam psa, ale wiem, że naprawdę można się z nim związać, jak z człowiekiem. Przykro mi, ale może gdzieś czeka inny pies, któremu również można dać swoje ciepło, dobroć i opiekę. Całuję :*

    OdpowiedzUsuń
  18. U mnie w domu zawsze było pełno zwierząt, najwięcej było jak byłam w LO, dwa psy, kot, dwa chomiki, rybki, żółw wodny i królik. Bardzo przeżywam odejście zwierzęcia, nawet po chomiku kilka dni płakałam. Odejście zwierzaka jest straszne. Tulę :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U moich rodziców w domu są dwa koty i z nimi żyła Silka...a tak jak pisaliśmy my mamy kota Arona...kocham zwierzęta, pierwszy raz umarł mi pies...jest ciężko..musiałam napisać tu o niej bo ona na to zasługuje, na pamięć, słowo...

      Usuń
  19. Przykro mi. Zauważyłam, że boksery mają to do siebie, że często przeróżne guzy je dopadają. Moja przyjaciółka też miała bokserkę. Najpierw niewinne tłuszczaki. Potem okazało się, że to guz złośliwy. Przerzuty. Sabcia męczyła się przeOKROPNIE. I po nocnym ataku odeszła.

    Sama uwielbiam zwierzęta, przywiązuję się. Pokocham. A potem nie mogę sobie poradzić jak odchodzą.

    3majcie się!

    OdpowiedzUsuń
  20. to jest bardzo smutne! ja miałam chyba 13,12 lat jak mi psiak zdechł, pojechaliśmy z rodzicami do weterynarza, ale nic się nie dało zrobić, po prostu z godziny na godzinę nagle zdechł... psy to bardzo wartościowe zwierzaki! to jak się przywiązują do właściciela i jak są oddane jest nie do opisania! trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
  21. O matko, jakie to smutne :( Ja w swoim życiu miałam już kilka psów, ale tylko z dotychczasowym jestem tak związana. Może temu, że mieszka w domu, z nami, a nie na podwórku. I jakoś ciężko mi sobie wyobrazić, że kiedyś przyjadę do domu, a ona mnie nie przywita skacząc na mnie i machając ogonem. Człowiek się przywiązuje do zwierzaków i traktuje jak członka rodziny, więc ich śmierć jest ciężka do przeżycia. Trzymaj się :*

    OdpowiedzUsuń
  22. Mój pies się starzeje, nie wyobrażam sobie, że mógłby odejść. Aż zaczęła mnie przepełniać taka pustka, bardzo Ci współczuję.

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo mi przykro :( Taki zwierzak to przecież członek rodziny. Ja niestety nigdy nie miałam zwierzątka, bo rodzice się nie zgadzali. Moja mama ma uczulenie to jeden powód, drugi to duża odpowiedzialność, a trzeci, żeby właśnie tego nie przeżywać.
    Ja od pewnego czasu bardzo chcę psa, ale na razie nie ma warunków - za małe mieszkanie i za długo nas w domu nie ma. Może kiedyś...

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja niestety nie miałam tyle szczęścia - Mama nie chciała się zgodzić na zakup psa. Wynikało to z tego, iż jeszcze zanim się urodziłam Rodzice mieli psa - Beja przez 14 lat. Stał się domownikiem, oczkiem w głowie Rodziców i bardzo mocno przeżyli jego odejście. Nie chcieli nawet próbować go zastąpić. Mama wciąż gdy o nim opowiada ma łzy w oczach, choć minęło już wiele lat...

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie wiem w sumie jak to jest mieć swojego zwierzaka, bo u nas w domu nigdy nie było zwierząt. No jedynie rybki, jednak one wiecznie w akwarium, wiecznie w tym samym miejscu... Pies to jednak faktycznie przyjaciel człowieka i bardzo poruszył mnie ten post. Tym bardziej, że od 14 roku życia Silka była Twoją nieodłączną częścią.

    OdpowiedzUsuń
  26. Współczuję...mój Benek odszedł już kilka lat temu a do dziś pamiętam jego mokry nosek i ryczeć mi się chce...tak mi go brakuje :(

    OdpowiedzUsuń
  27. To zaskakujące, jak bardzo można przywiązać się do zwierząt, a ich odejście często wiąże się z bólem. To smutne.... Przykro mi.

    OdpowiedzUsuń
  28. najlepszy przyjaciel.. też miałam takiego - CUDOWNEGO - psa. nie musiałam Mu tłumaczyć tego czy owego. zawsze wiedział co czuję. i był , tuż obok.. Długo bolało... nie potrafiłam znaleźć innego - w zastępstwie.. KOchałam- bardzo. i nadal kocham .. jak przyjaciela właśnie

    OdpowiedzUsuń
  29. ;( doskonale Cię rozumiem, rok temu też odeszła moja najukochańsza bokserka; też prawdopodobnie miała guza; walczyliśmy o nią do samego końca, sprowadziliśmy jakieś tabletki, które hamowały ataki, ale niestety efektem ubocznym u Nelki była anoreksja :(
    http://ejbieverydaylife.blogspot.com/2012/11/24112012.html
    Tutaj są zdjęcia naszego psiaka; na pewno żaden inny pies jej nie zastąpi, ale chciałabym żeby moje dziecko wychowywało się z psem, a jak pies to żaden inny tylko boksio :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Rozumiem co czujesz bo też mieliśmy takiego przyjaciela w domu. Tonik był z nami odkąd pamiętam.Kochany kundelek, bawił się ze mną jak byłem mały. Biegł za mną jak szedłem na autobus do szkoły, i wybiegał mi naprzeciw jak z niej wracałem. Biegł za nami jak jechaliśmy w pole, i z niego wracaliśmy. Kiedy dostałem powołanie do wojska razem z dziewczyną odprowadzał mnie na pociąg do jednostki.Poza machającą i mającą łzy w oczach dziewczyną odjeżdżając do armii zapamiętałem właśnie Tonika. Jak wracałem późno w nocy ze stacji PKP na przepustkę do rodziców Tonik wyczuwał że wracam na długo zanim doszedłem, wybiegał mi naprzeciw i ostatnie 1,5 km szliśmy razem. Niestety pewnego dnia już nie wybiegł. W domu dowiedziałem się że psina "zasnęła" na zawsze na polnej miedzy towarzysząc moim rodzicom do końca swoich dni. Wszystkim nam było żal bo Tonik towarzyszył nam ponad 20 lat.

    OdpowiedzUsuń
  31. Odejscie zwierzaka boli. To tak jak odejscie czlonka rodziny. znam ten bol. Najwazniejsze, ze byla z Wami, ze miala szczesliwy dom, a Ty masz dobre wspomnienia.

    OdpowiedzUsuń
  32. Bardzo mnie wzruszyła ta notka. Strasznie wam współczuje :(

    Ps. Dzięki za wyróżnienie, nie spodziewałam się :) Bardzo mi miło. Nie mogłam skomentować poprzedniego posta.

    OdpowiedzUsuń
  33. Współczuję Ci najmocniej, ta pustka jakiś czas pewnie potrwa.....
    Bokserki są chorowite. Mój brat miał dwie :
    matkę i córką , obie miały raka macicy - przypadłość tej rasy ...
    Pozdrawiam gorąco...
    dwojedopoprawki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  34. Przykro mi :( Najważniejsze, że już nie cierpi!

    OdpowiedzUsuń
  35. U mamy zawsze mieliśmy psa ale nigdy nie odchodził na moich/ brata oczach, dlatego pewnie że byliśmy za mali. A teraz chciałąbym mieć psa w mieszkanku, ale to zbyt duża odpowiedzialność, a mnie często nie ma 12 h w domu, bo pracuje, nie mogłabym zostawic psa na tak długo, dlatego wiem że nie jest to odpowiedni czas na psiaka.

    OdpowiedzUsuń
  36. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  37. Oczywiście w trakcie czytania kilka łez spłyneło mi po policzku.. sama mam suczkę, która ma już 10 lat. to jest mój pierwszy piesek i nie wyobrażam sobie chwili jej odejścia. W tamtym roku żegnałam psa mojego chłopaka, odszedł ze starości, ale kiedy ostatni raz głaskałam go po łapce i grzbiecie to serce mi pękało bo czułam, że to ten ostatni raz. bardzo mi przykro. szkoda, że pieski nie żyją dłużej, bo sa prawdziwymi przyjaciółmi ludzi. kochają bezgranicznie i skoczyłyby za swoim panem w ogień. zostaje kupa wspomnień, które wywołują uśmiech na twarzy i to jest piękne. jeszcze raz wyrazy współczucia.pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  38. Przepraszam, że jeszcze raz piszę i do tego już raz usunęłam komentarz by zastapić go dłuższym, ale ciągle mi się coś przypomina. Patrzę na komentarze i faktycznie jest to bardzo trudny temat, bo śmierć zawsze jest trudnym tematem. Ale muszę coś dopisać. Mieszkam teraz z 6 letnim synem siostry mojego chłopaka. Jest przewspaniałym dzieckiem. Kiedy umarł Mundi, pies mojego chłopaka Matt powiedział, że Mundi na pewno teraz jest w niebie i bawi się z jego kuzynem. Jego kuzynek odszedł gdy miał 4 lata na raka. Ale czemu o tym piszę? Dlatego, że dzieci mają wyobraźnię której możemy im pozazdrościć i tyle dobra w sobie. Po zdaniu że piesek bawi się teraz z kuzynkiem w niebie nie umiałam powstrzymać łez. Może i Twoja sunia do nich dołączy i będą bawić się razem. Jestem tego pewna. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  39. Ojej, strasznie Ci współczuję, bo doskonale wiem, jak to jest stracić przyjaciele, tego którego znamy już tyle lat i który jest członkiem naszej rodziny.
    Czytając tego posta, przypomniała mi się moja fretka. Żyła z nami 6 lat i ok. 4 miesiące. Mój tata nie przepadał za nią i w sumie to działało w drugą stronę, głównie gdy zaczynał dzwonić budzik, taty stopy były atakowane, a wcześniejszy śpioch (mój tata) zrywał się z pierwszymi dźwiękami budzika i spotykał się z atakiem Fanty. : )
    To było moje pierwsze zwierzątko, a nie przepraszam drugie zwierzątko, które tak naprawdę kochałam-pierwszym był kanarek- a wcześniejsze zwierzątka (chomiki) niezbyt mnie interesowały, w sunie gdy je mieliśmy byłam mała i bardziej ciekawiły mnie zabawy lalkami czy wyjścia z mamą na dwór. : )
    Niestety Fanta zdechła 17 grudnia 2013 r. Na moich oczach. : (
    Biedaczka cierpiała kilka miesięcy lub nawet lat, a weterynarz nic nie zauważył. Zdechła na raka trzustki.
    I powiem jedno, nie chcę więcej fretki, bo ciągle byłaby porównywana do Fanty i ciągle tamta byłaby lepsza niż ta nowa. : /

    OdpowiedzUsuń