21 sierpnia 2013

Zdjęcia

Dostaliśmy zdjęcia ze ślubu i wesela. Nie, nie od fotografa. Niestety jeszcze nie, ale przesłał nam zdjęcia jeden z gości weselnych. Bardzo nam się podobają i myślę, ze dużo nie odbiegają od profesjonalnych. Postaramy się każde zdjęcie opisać i może nie jest ich zatrważająca ilość, bo nie wszystkie możemy dodać ze względu na gości, ale miło jest zobaczyć i choć w części przypomnieć sobie tamte chwile :) Tak od wesela minęło ponad miesiąc, a my nadal tym żyjemy!
Ubieramy Pannę Młodą...albo ona sama się ubiera...

Fryzura gotowa?

Pani Poślubiona z Panną K. - świadkową!

 Pierwsze spotkanie i tu był stres. Nawet Pani Poślubiona nie potrafiła przypiąć butonierki!

Pada deszcz i trzeba jakoś przejść do Kościoła...

 Przed wejściem do Kościoła!


Hymn o miłości czytał kuzyn Pani Poślubionej! 

Msza była przepiękna! 

Błogosławieństwo...


Gratulacje!

Podpis!

Już widać obrączkę na palcu Pana Poślubionego! Piękny widok!

Już po wszystkim?

 Idziemy na salę!

Przepiękna siostra Pani Poślubionej w roli druhny!

Zabawa!

Tak jak pisaliśmy Panna K zadedykowała nam utwór Kayah :)

Kto co będzie robił...zabawa we wróżby!
  
Nasz torcik!

Mniam!

Gorzko! Gorzko!

Kolejna porcja zdjęć będzie już od fotografa! Ciekawi jesteśmy szczególnie pleneru! Myślę, że zdjęcia od fotografa podzielimy na kilka postów. Nie chcemy też was nimi za bardzo zanudzać! Musicie też być wyrozumiali, gdyż ze względu na to, iż goście mogą nie życzyć sobie publikacji ich zdjęć na blogu, część fotek pomijamy... miejmy nadzieję tylko, ze Panna K. i siostra Pani Poślubionej nie zabiją za ich zdjęcia na blogu!

19 sierpnia 2013

Wyjazd

Tak jak pisałam post wcześniej, tęsknię okropnie. Tak jak pisałam rano, to po południu siedziałam już w pociągu i jechałam do Pana Poślubionego. Nie wytrzymałam. Musiałam jechać! Szkoda tylko, że znowu czas przeleciał nam jak szalony! 


3 h pociągiem i jestem. Kielce. Wychodzę z tunelu i zamiast na dworzec trafiam na dziwny deptak. Wydaje się ciągnąć w nieskończoność. No nic szukam, gdzie tu można usiąść i czekam na Pana Poślubionego, bo miał mnie odebrać z dworca. 

Pan Poślubiony wita mnie uśmiechem. Zmęczony, ale szczęśliwy! Szkoda, że nie mogliście zobaczyć tego jego uśmiechu. Szybki skok do firmy, na budowę i mamy wieczór dla siebie! Tak się cieszę! Zaczynamy od włoskiej knajpy Siciliana! Jedzenie przepyszne! W życiu nie jadłam tak dobrej włoskiej kuchni! Odkryciem w tej knajpie było dla mnie piwko Redds o smaku grejpfrutowo - ananasowym! Nie lubię piwa, ale to naprawdę mi zasmakowało! 





Wieczorem spać. Śpimy razem. Szczęśliwi. Ile bym dała, żeby każdy dzień tak wyglądał. Rano wstaję, Pana Poślubionego nie ma obok. Praca. Wyglądam za okno i robię widok jaki Pan Poślubiony ma na co dzień. Maluję się i wyjście na miasto. Trzeba zwiedzić tą małą mieścinę. 



Później Pan Poślubiony porywa mnie znowu na obiad. Tym razem meksykańska. Pan Poślubiony zachwycony jedzeniem. Ja zadowolona, ale jadłam lepsze! Znowu spędzamy razem wieczór! Jest miło i chciałabym, żeby tak było codziennie. 


Najlepszy z całego mojego wyjazdu był chyba czwartek. Wtedy cały dzień spędziliśmy z Panem Poślubionym razem. Jako, że w miejscowości w której pracuje Pan Poślubiony jest jezioro, a naokoło niego pełno atrakcji, postanowiliśmy, ze z nich skorzystamy. 





To tyle, z mojego wyjazdu. Już niedługo dodamy jakieś wspólne posty. Jak na razie weny brak. Nie piszemy na siłę, tylko wtedy jeśli mamy ochotę, więc nie miejcie nam za złe. Może wy macie jakieś tematy na które chcielibyście abyśmy się oboje wypowiedzieli? :) 

12 sierpnia 2013

Być z Tobą.

Ostatnio fotograf przesłał nam zdjęcia. Niby zwykłe zdjęcia z najważniejszego dnia w życiu. Zwykłe i niezwykłe. Czekając wtedy jeszcze na Pana Narzeczonego. Siedziałam w oknie. Panienka z okienka. Ostatnie poprawki. Emocje, napięcie, podekscytowanie. Niby zwykłe zdjęcia, a skłoniły mnie do refleksji. 


Dziś mija równo miesiąc od ślubu. Jesteśmy miesiąc małżeństwem i kochamy się tak mocno, ze nasza miłość wydaje się być nierozerwalna. Nierozerwalna? To czemu co weekend Pan Poślubiony opuszcza mnie na kolejne 5 dni? Nie duchowo, bo tez kocha mocno, ale fizycznie. 

Pamiętacie jak pisaliśmy o delegacji Pana wtedy jeszcze Narzeczonego? Delegacja się przedłużyła i tak jak wtedy przed ślubem czekałam na Pana Poślubionego, odstrojona, gotowa i zwarta, tak czekam i teraz. Zostało jeszcze kilka miesięcy, a i on i ja jesteśmy wykończeni. 


Ile można jeździć? Czemu nie da się sobą nacieszyć na zapas? Tęsknota jest jak głód. Zawsze będzie. Człowiek głody chodzi czasem zły, czasem zrozpaczony, że nie ma co do garnka włożyć. Człowiek stęskniony chodzi ciągle zrozpaczony. Tak, tak, nie każdy nasz post musi być śmieszny, zabawny, cukierkowy, bo życie nie tylko z takich chwil się składa. 

Dopada nas też rutyna. Praca, dom, praca, dom, weekend. Tak, żyjemy od weekendu do weekendu, a i tak nam mało. Czemu ludzie mieszkając ze sobą nie doceniają tego co mają? Ile bym dała, żeby móc przywitać Pana Poślubionego po pracy całusem. Postawić mu obiad, spytać jak minął dzień i w końcu zasnąć razem przytuleni w łóżku. Niby zwykłe rzeczy, ale czasem nie zdajemy sobie sprawy jak ważne. 


Tęsknota. Jeszcze 2,5 miesiąca. Bliżej niż dalej. Co jak się przedłuży? Nie chcę nawet myśleć. Nie ma takiej opcji. Człowiek żyje dla pracy, a tak być nie powinno. Czasem łatwo powiedzieć. Co dalej? Jak nie praca to co? Kto jest na tyle odważny, żeby wszystko rzucić i żyć? Pełnią życia. Tak jak się chce. Nie znam takiej osoby. Gdybym, żyła jak chce to uciekłabym z Panem Poślubionym, rodzicami i siostrą na jakąś rajską wyspę. Czy to jednak nie jest samolubne? Jest i w tym chyba tkwi problem.


Jak na razie codziennie towarzyszy mi jedna myśl: Być z Tobą, być z Tobą, być z Tobą. Codziennie, jeść razem śniadania, obiady, kolacje. Zasypiać w Twoich ramionach. Słyszeć Twój śmiech, patrzeć w oczy, poczuć ciepło Twoich ramion. Tymczasem pozostaje mi czekać. Na kolejny weekend, który znowu ucieknie nam między palcami.