8 stycznia 2014

Czas się zatrzymał

To chyba najdłuższa jak do tej pory przerwa na blogu...zniknęliśmy, pochłonięci sobą, dosłownie zapomnieliśmy o Bożym Świecie! Musicie nam wybaczyć...po prostu będąc razem zapomnieliśmy o wszystkim, czysty relaks dwa tygodnie luzu. Sami musicie przyznać, po tak intensywnym roku...należało nam się!

Pierwszy tydzień standardowo: Wigilia i Święta spędzone razem w rodzinnym gronie, lenistwo, obżarstwo, lenistwo, zakupy, lenistwo, urodziny siostry Pani Poślubionej. Drugi tydzień był już troszkę bardziej intensywny i tu czekał nas wyjazd ze znajomymi w góry. Ekipa 17 osób, wszyscy znaleźliśmy się dosłownie na końcu świata. Jest jeden taki magiczny zakątek w górach, gdzie czas staje w miejscu, gdzie nic się nie liczy poza codziennymi spacerami po górach, wieczornymi ogniskami i śpiewaniem. Odcięci od Świata tak spędziliśmy tam 6 dni. 



Może od początku. Pierwszego dnia pojechaliśmy na miejsce razem z Panną K., jej ukochanym i Panną I. Panowie nie dali kobietom rady i w sumie wieczorem same zmuszone byłyśmy bawić się w swoim towarzystwie, a oni odsypiali świąteczne obżarstwo! Drugiego dnia zjechali się już wszyscy: siostra Pani Poślubionej, jej rodzice, znajomi rodziców, znajomi Państwa Poślubionych, znajomi znajomych i Jadwinia i wielu wielu innych! 



Było nas całkiem sporo nie ma co, wszyscy zjechali się jak na hura, czyli na Sylwestra. Pani Poślubiona Nowy Rok postanowiła przywitać trochę inaczej i wyprostowała włosy, a Pan Poślubiony wbrew pozorom, na przekór, pozostał przy swoich prostych włosach. Potem było chyba z 2 godzinne malowanie wszystkich koleżanek Pani Poślubionej, no przecież każda musiała być piękna, a że Pani Poślubiona uwielbia robić makijaże to wszystkie ustawiły się w kolejce. 


Gotowe i piękne wkroczyły na nową świeżo wybudowaną drewnianą salę z kominkiem, wszystko byłoby pięknie, gdyby nie dwie przygody: sala była cholernie zimna, tak zimna, że jak się mówiło para z ust leciała...a jak gazda rozpalił w kominku jakimś dziwnym trafem dym zamiast do kominka trafił na salę i wszyscy wybiegli na dwór...ale zabawa była i tak niesamowicie udana, a grzaliśmy się tańcem, wódeczką i zapitką w postaci gorącej herbaty, a co! Tylko dziwne było to jak czas szybko leciał..ani się obejrzeliśmy, a już składaliśmy sobie na zewnątrz życzenia! 



Kolejne dni spędziliśmy na wspólnym chodzeniu po górach, wyprawie na łyżwy i prawie codziennym ognisku z przyśpiewkami do 2 w nocy. Te dni zleciały jak z bicza strzelił. Punktem kulminacyjnym wyjazdu okazała się przejażdżka konna. Dwa dni przed końcem zdecydowaliśmy się w końcu na wyjazd konno w góry, choć Pani Poślubiona miała zaledwie kilka lekcji jazdy konnej, a Pan Poślubiony prawie żadnej, wyjazd tak nam się spodobał, ze powtórzyliśmy go zaraz na drugi dzień. 






Pomimo braku umiejętności jakiejkolwiek jazdy na jakimkolwiek zwierzęciu, daliśmy radę. Ba! Udało nam sie nawet kłusować i wpaść w rytm! Przeprawa przez rwące potoki i błoto po pas koniem była fantastyczną przygodą! Konie były tak posłuszne i niesamowite, ze szkoda nam było wyjeżdżać z tego magicznego miejsca tak bardzo się z nimi zaprzyjaźniliśmy (z ludźmi też, ale to już wcześniej ;) 




Nie ominęło nas więc czyszczenie konia, rozsiodłanie, rozmowa i przekupstwo marchewką i jabłkiem. Sami w końcu mogliśmy po obcować na tyle z tymi zwierzętami, żeby zrozumieć jak mądre one są i ile rozumieją. Wyjazd był więc bardzo udany i bogaty w nowe doświadczenia. 

Czas stanął w miejscu, zapomnieliśmy o pracy, życiu jakie toczyło się poza naszym końcem świata, zapomnieliśmy o delegacji, o tym, ze świat istnieje i tylko trudno dziś było wracać do pracy... w to miejsce na pewno wrócimy. 

Tak właśnie z łezką w oku i góralską przyśpiewką na ustach żegnaliśmy ten stary i mimo wszystko dobry dla nas 2013 rok i weszliśmy w nowy już na samym początku pełen niespodzianek dla nas i wielkich zmian jak sie okazuje 2014 rok. 

2014 rok wita nas wielkimi wyzwaniami i małymi nagrodami, ale o tym już może wkrótce...

23 komentarze:

  1. Zazdroszczę wyjazdu:) Wszystkiego dobrego!:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale ładnie wyglądasz na tym trzecim zdjęciu:) widać że wypoczynek i towarzystwo ukochanego służyło :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie spędziliście ten czas :) Wszystkiego najpiękniejszego w Nowym Roku Kochani! :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Och, dziękuję za piękne zdjęcia. Udało się Wam oddać atmosferę, trochę się poczułam jakbym była z Wami na tym wyjeździe :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie ma chyba nic lepszego jak spędzenie czasu w towarzystwie ukochanego! Zazdroszczę Wam takiego wypadu w środku 'zimy' :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale pięknie, tylko pozazdrościć:) Dobrze, ze odpoczęliście a teraz wracajcie do nas! :) Najlepszego w Nowym Roku!

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetnie spedziliście ten czas :) tylko pozazdrościć. Na piątym zdjęciu Pani Poślubiona nie do poznania, ślicznie :) Wszystkiego dobrego w Nowym Roku :) żebyście zawsze byli tacy szczęśliwi :)
    Monia

    OdpowiedzUsuń
  8. Najchętniej to chyba oboje byśmy zaszyli się na tym naszym końcu świata i nie wracali ;) było cudnie...naprawdę! Jeszcze tam wrócimy...nie raz!

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam takie miejsca, sielanka.... takich polskich gorskich miejscowosci brakuje mi w Uk :/ W wyprostowanych wlosach wygladasz jak zupelnie inna osoba ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Sielsko - anielsko, wypad super, nawet po opisach i zdjęciach można się zrelaksować :) Wszystkiego dobrego dla Was w Nowym Roku :) Wracajcie do nas szybko i jak najczęściej! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. My mamy takie swoje rodzinne miejsce - chatę w górach ;) Totalna głusza, chill, hamak na drzewie itp. Co prawda 17 osób nie wejdzie (spania maks 10-11, do stołu 8 :p), ale wyjazdy ze znajomymi własnie tam to najlepszy czas na odpoczynek.
    Niestety w zimie nie ma bieżącej wody, więc odpada :(

    Super, że na jeden wyjazd pojechali zarówno Wasi rodzice, jak i Was znajomi!

    A historia z dymem przypomina mi nasze odpalanie pieca w chłodniejsze dni - trzeba zrobić ciąg w kominie, bo inaczej dym wyjdzie krótszą drogą tj. do środka domu ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ale super! Ja też lubię odludzia w miłym towarzystwie:) Super że miło spędziliście czas :)

    Nowy adres: www.kropka-bloguje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. A może zdradzicie nazwę tej miejscowości? :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Też jestem Kochani ciekawa gdzie byliście, napiszesz coś nie coś o tym miejscu?

    OdpowiedzUsuń
  15. O jak ja Wam zazdroszczę tych koników. Raz w życiu siedziałam na takowym. ;) Świetnie spędzony czas. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Zazdroszczę wam... naprawdę to czuć jak było wam tam dobrze... szkoda, że teraz szara rzeczywistość co???

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja też troszkę mniej obecna byłam ostatnio ;-)
    Ale wracam pełna sił i nowej energii!

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo fajnie spędziliście ten czas! Pozazdrościć. Należało Wam się po tych wszystkich rozstaniach. Ciekawa jestem jakie wyzwania i nagrody czekają Was w tym roku. Piszcie szybko :*

    www.mojezycie-przedslubem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Cudnie, że mieliście okazję spędzić trochę czasu razem. U nas było fatalnie, bo pierwsze święta poza domem i wcale nie było fajnie...

    http://mojewielkieamerykanskiewesele.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. Czytacie w ogole te komentarze? Ludzie pytaja gdzie byliscie a Wy cisza.... :/

    OdpowiedzUsuń
  21. Komentarze czytamy. Nie ma co się denerwować ;) Gdzie byliśmy niestety nie możemy zdradzić, bo to nasz koniec Świata :) ale myślę, ze jest wiele takich fajnych miejsc :) mogę powiedzieć jedynie tyle, że jest to gospodarstwo agroturystyczne :) i nie jest jedyne, wszelkie takie gospodarstwa mają ten jeden niepowtarzalny klimat :)

    OdpowiedzUsuń