5 lutego 2014

List z podróży


PANI POŚLUBIONA

Tak się cieszę! Pan Poślubiony napisał dla was notkę! Wszystko przez wizytę u moich rodziców i urodziny mojego taty. Tak się złożyło, że na urodzinach w pewnym momencie moi rodzice wyciągnęli karton listów, starych pożółkłych i przepięknych z czasów ich młodości, gdzie pisali ze sobą. Może zacznę od tego, ze rodzice są ze sobą tak jak ja z Panem Poślubionym od czasów szkolnych. 

Mieszkali jednak w internacie i czasem bywało, ze zmuszeni byli do rozłąki, a w późniejszym czasie mój tata jeszcze był w wojsku i stąd uzbierała się pełna sterta listów, nie byle jakich, bo właśnie wyjątkowych. Nigdy nie czytałam ich wszystkich, nigdy nie przeczytałam nawet jednego w całości, tylko urywki, bo na tyle pozwoliła mi mama i oglądałam tylko ręcznie robioną papeterię przez mojego tatę. 

Mój tata ma wielki talent i niektóre listy pisane są na przepięknych dosłownie rysunkach wykonanych ołówkiem czy akwarelą. Znaleźliśmy nawet list pisany na korze od brzozy! Poza tym, ze są przepiękne to są tam przede wszystkim spisane uczucia i wszystko co łączyło wtedy moich rodziców jak byli młodzi. Moi rodzice zawsze powtarzają, że listy te przeczytamy dopiero jak odejdą. Stwierdziliśmy z Panem Poślubionym, że przecież my niestety takich listów nie mamy i co też pokażemy naszym dzieciom? 

Oczywiście od razu przystąpiłam do ofensywy i powiedziałam, że dlatego właśnie piszemy ten blog i że to będzie wspaniała pamiątka dla naszych dzieci.  Pan Poślubiony przyznał mi rację. Wraca więc do was, a ja się cieszę jak głupia!

Pamiętacie też, o tajemniczych zmianach o jakich pisałam wam w poprzednich kilku notkach? O tym, że nowy 2014 rok zaczyna się dla nas wyzwaniami i niespodziankami? Teraz już możemy chyba powiedzieć co i jak i dlaczego.

Po pierwsze i najważniejsze: Pan Poślubiony..no właściwie to on wam powinien powiedzieć co się stało. Ja tylko nakieruję, że szykują się zmiany w jego życiu zawodowym, a że on jest głównym żywicielem rodziny zamiana ta dotyczy również mnie. Nawet w sumie jakby nie był tym żywicielem to i tak dotyczyłoby to mnie, bo przecież teraz jestem żonka, żoneczka!

Dzięki tym zmianom jedno jest pewne: prawdopodobnie Pan Poślubiony zawsze już będzie przy mnie! Drugie jest pewne: teraz mamy czas dla siebie, dla uczelni i na odpoczynek.

W związku z odpoczynkiem teraz jest świetny okres na podróż poślubną! No przecież! Najważniejszy punkt młodego małżeństwa! Nie ważne czy polskie góry czy polskie morze czy grecka plaża czy może tajlandzka wyspa. Wyjechać trzeba. To jak must have szafiarki w postaci białej koszuli w szafie ;)  Nasz must have! 

W związku z tym zrobiliśmy burzę mózgów i zastanawiamy się gdzie tu można wyjechać w lutym czy marcu, tak żeby wskoczyć w bikini i poopalać się na plaży! W bikini wskoczę ja, nie Pan Poślubiony spokojnie ;) Na pierwszy ogień biura proponowały nam Egipt czy Wyspy Kanaryjskie, ale jakoś żadna z tych opcji nam nie pasowała. Przez przypadek jednak trafiliśmy na super ofertę w Kenii i chyba wyjdzie na to, ze zaszalejemy i mimo, ze to taka nasza pierwsza wyprawa w życiu to chyba tam skierujemy swoje bose stopy ;) 

Ps. Niestety nie mogę dać wam zdjęć pięknych listów moich rodziców, choć zrobiłam ich sporo, ale jest to tak intymna sprawa, że należy tylko i wyłącznie do mojej rodziny :)


PAN POŚLUBIONY

Od dawna zbieram się ku temu, aby napisać notkę. Nie, aby napisać cokolwiek!
Generalnie nie chcę się dziś skupiać na jakimś konkretnym temacie, powiem Wam co mnie skłoniło do wyduszenia tych kilku zdań w waszych odczuciach obarczonych bólem niczym rodzenie kamieni nerkowych. 

Wczoraj byliśmy u moich Teściów -strasznie nie lubię tego określenia. Według mnie samo słowo Teść, Teściowa jest obraźliwe. Mam takie odczucia więc do Was o swoich Teściach będę pisał może jako... lipcowi Rodzice? Lipcowi, bo ślub  wzięliśmy w lipcu właśnie. Oooo... wiem: Lipni Rodzice! HAHA!

A więc Lipny Tata obchodził wczoraj urodziny i przy okazji takich tam rodzinnych rozmów o wszystkim i o niczym wyjął karton z listami jakie pisali do siebie Lipni Rodzice, kiedy byli w naszym wieku i młodsi. Jako, że kiedyś telefonów komórkowych nie było to list był jedyną formą komunikacji poza nieosiągalną rozmową poza miastową. Nazbierało się tych listów cała sterta, każdy inny wyjątkowy, przyozdobiony różnymi rysunkami, wycinankami, papeteriom.

Stwierdziliśmy tak z Panią Poślubioną, że po nas nic takiego nie zostanie, nasze dzieci nie dowiedzą po latach jakim uczuciem do siebie pałaliśmy, jak żyliśmy stąd tez pomysł, aby ten blog był taką naszą wizytówką obecności na tym świecie.

Stąd też motywacja do reaktywacji bloga przeze mnie.

A co z nowości u nas?

Nie wiem czy Pani Poślubiona pisała, ale powróciłem z delegacji, po prawie roku życia na walizkach mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć, że już nigdy więcej delegacji. Choćby skały srały nie ruszam się nigdzie bez mojej drugiej połówki.

Był to najgorszy okres w moim życiu i ewidentnie zmarnowany.

Po drugie jestem na chwilę obecną na okresie wypowiedzeniowym i zaczynam szukać nowej pracy, niestety atmosfera w firmie stała się nieznośna i to było już jedyne rozwiązanie, które przyniosło mi ulgę.

Zmiany, zmiany, zmiany!

Poza tym szykujemy się z Panią Poślubioną do podróży poślubnej, mamy zamiar do końca mojego okresu wypowiedzeniowego porządnie odpocząć i się zresetować. Na chwilę obecną szukamy miejsca, gdzie możemy się udać do końca kwietnia, musi być naprawę ciepło tak by można było kąpać się w morzu czy innym oceanie. Jakieś sugestie? 

52 komentarze:

  1. gdybym ja miała jechać w podróż poślubną ( hłehłehłe, dobry żart ), to wybrałabym jeden kierunek- Norwegia.
    Miłość mojego życia, po dwóch razach ciągle mi mało.
    Niewielu turystów, cicho, spokojnie, a widoki takie, że aż chce się płakać...ze wzruszenia, że jest coś tak pięknego na Ziemi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Norwegię również z chęcią bym kiedyś zobaczyła :) ale moim marzeniem było od zawsze wykąpać się w błękitnym oceanie i poczuć biały piasek pod stopami :) od tego też zaczynamy :) i na pewno na tym nie skończymy :)

      Usuń
    2. Katarina, czy Ty jesteś mężata? Bo ja chętnie pojadę z Tobą w tę podróż :D
      Natomiast moim marzeniem jest Islandia!

      Kenię również z wielką chęcią bym zobaczyła, ale mam mieszane uczucia co do Afryki i ludzi tam mieszkających. Nie wiem, tyle różnych historii się słyszy, że średnio bezpiecznie...Ale może Wasza podróż i mnie przekona :)

      Usuń
    3. A co, chcesz promować dżęnder?:D
      Islandia.....Bogowie!!!
      Jedziemy!!!
      Bo moim też:)

      Usuń
    4. PS. Blueberry- nakręciłaś mnie na wyjazd blogowy...:)
      Kurde, w Norge dotarłam do Trondheim najwyżej jadąc "z dołu", trzeba to nadrobić...

      Usuń
    5. Ja miałam okazję dotrzeć na Nordkapp, ale przydałaby się powtórka ;)

      Usuń
  2. A mi właśnie ocean i piasek pod stopami kojarzy się z tandetą z filmu:)
    Nie wiem, jakaś dziwna jestem:)
    Może to skutki wyjazdu do Tunezji parę lat temu, po którym uroczyście przysięgałam, że już nigdy nie wyjadę z "wyjazdem zorganizowanym" do takiego kurwidolka...
    A Norwegia jest dzika, piękna, pustawa, czasem nawet trochę groźna ( jedziesz pół dnia przez płaskowyż i szukasz już powoli noclegu a jedyną żywą istotą, jaką mijasz jest...krowa:)))).

    OdpowiedzUsuń
  3. Każdy lubi co innego :) dla jednych wyjazd do Kenii to tandeta, a dla innych to spełnienie marzeń! Egipt, Turcja, Tunezja to głównie kurorty :) a my chcemy jechać na safari itp. :) w sumie też nie istotne gdzie byśmy wylądowali to i tak będzie super bo to nasza podróż :) zaraz po ślubie wylądowaliśmy w Szczyrku i było fantastycznie to nie wierzę, ze i tam nam się nie spodoba ;) Choć o Norwegii słyszałam bardzo dużo bo swego czasu moja bardzo dobra koleżanka tam jeździła :) ale że ja jestem ciepłolubna a w luty i marcu nie będzie tam ciepło więc Europę odrzuciliśmy :) ale Tobie jak najbardziej życzę, żebyś kiedyś w taką podróż z ukochanym się wybrała! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na ukochanego podczas wyjazdu nie liczę, prędzej na przyjaciół, bo to oni pierwszy raz mnie do Norwegii zabrali:)
      Safari świetny pomysł, ale teraz w Afryce chyba średnio bezpiecznie...:/ Co prawda o Kenii nic ostatnio w TV nie mówili, ale...ja bym była ostrożna:(
      Anyway-- trzymam kciuki za realizację pomysłu!

      Usuń
  4. Świetna sprawa z tymi listami, wspaniała pamiątka. Nie wiem dlaczego ale aż mnie to jakoś wzruszyło :) ...Wasz blog też na pewno będzie świetną pamiątką dla Was i Waszych pociech. Skoro Pan Poślubiona powrócił do pisania, to może wpisy będą pojawiać się częściej? Szczerze na to liczę :) Uwielbiam Was czytać a obecnie mamy przymus leżenia w łóżku :( a czytając Was mogę chodź na chwile oderwać się od tego co mnie teraz przytłacza :)
    Pozdrawiam Monia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W łóżku??? Monia to chyba nie za dobrze się czujesz? :( Mam nadzieję, ze z Tobą i maluszkiem mimo wszystko ok! Zobaczymy jak to z tą częstotliwością pisania będzie, bo Pan Poślubiony ma teraz cały luty sesję i musi się na tym skupić :)

      Usuń
    2. Fizycznie czuję się świetnie, ale na ostatniej wizycie okazało się że szyjka macicy jest trochę krótka i jeszcze przecież dużo czasu przed nami. Na następnej wizycie dowiem się czy taka moja natura i szyjka będzie krótka czy już zaczęła się skracać a to nic dobrego :( ... Ale jestem dobrej myśli :) Musi być dobrze :)

      Usuń
  5. Lipni rodzice to dopiero obraźliwe :P heh

    Powodzenia w szukaniu nowej pracy :) podróż? ja góry uwielbiam więc Szkocja... to jest chyba moje marzenie :) I białe domy... - santorini. A no i wrócić do Portugalii do porto piękne miejsce wiele zabytków inni ludzie inny świat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja przyjaciółka szła dwa tygodnie jednym ze szlaków turystycznych w Szkocji:)
      Z ciekawostek- moczyła nogi w Loch Ness:)
      i tylko nogi- było za zimne, żeby się kąpać:)

      Usuń
    2. My też nie mamy takiej pamiątki w postaci listów, a to wielka szkoda! Zostają nam gdzie nie gdzie smsy zapisane na zawsze, poniekąd blog. Ale mieliśmy fajne nauki... i są dwie teczki moja i Lubego - to będzie świetna pamiątka :) Wszystkie uczucia, obawy, radości są tam spisane... wczoraj miałam je w ręce, ale jeszcze nie miałam odwagi otworzyć :) pewnie tęsknota by się nasiliła ;)

      Usuń
  6. Ja polecam Cypr, bardzo milo wspominam, ale czesc Grecka nie Turecka :)

    OdpowiedzUsuń
  7. życzę Wam by te zmiany przyniosły wam wiele dobrego :* A Ty Pani Poślubiona nigdzie nie pracujesz ?

    OdpowiedzUsuń
  8. Z mężem mamy kilka liścików i parę rysunków, które sobie rysowaliśmy. Ale niestety nie jest to tak duże pudełko jak mają Twoi rodzice. Na pewno przepiękna pamiątka i kiedyś może warto oprawić niektóre w ramki :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Hm...Ja w tamtym roku byłam na Sycylii pod koniec kwietnia. Było naprawdę ciepło, spaliłam się jak rak, a młody mój kąpał się w oceanie. Były to wyspy Egejskie dokładnie, lazurowe wybrzeża mnie oczarowały, więc polecam serdecznie;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękna pamiątka z tymi listami :)
    Swojego czasu wydrukowałam wszystkie e-maile i całość skleiłam jako książkę.
    Myślę, że za kilka ładnych lat, będzie to miało dużą wartość sentymentalną :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kenia to moje marzenie :) jeśli się tam wybierzecie - nie zapomnijcie podzielić się zdjęciami :))) może się w końcu odważę na taką wyprawę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Hehe tez bym wolała określenie Teściu, a nie lipny tata :D A może mów po prostu "tata"? Mi póki co ciężko zwracać się do teściowej "mamo", może z czasem to przyjdzie :)
    Moi rodzice swego czasu tez pisali do siebie listy, nie wiem czy cokolwiek się zachowało :(

    OdpowiedzUsuń
  13. Hahaha Pan Poślubiony wraca z rozmachem! Lipni Rodzice - przecudne! Jestem takim typem człowieka, który szybciej nazwie kogos Głupkiem niż Kochaniem, ale oczywiscie w tym samym, pozytywnym znaczeniu, więc się zakochalam w tym określeniu! :D

    OdpowiedzUsuń
  14. No to widzę zmiany na lepsze:)
    Zazdroszczę rodzicom Pani Poślubionej takich wspomnień i listów, to piękne:)
    No i Wam zazdroszczę już tej podróży:) Kenia- rewelacja, choć ja podróż poślubną wyobrażałabym sobie tylko i wyłącznie na jakiejś magicznej wyspie. Może Santorini?:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Takie listy to piękna pamiątka:). A Wy fajnie że macie bloga - kiedyś będzie co czytać i oglądać, za parę lat, z dziećmi ;) A Kenia super pomysł, niebanalnie:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Listy to piękna pamiątka. Zresztą wiesz z mojej poniedziałkowej notki, że też mam dużo listów z przeszłości ;) z mężem listów sobie nie pisaliśmy. Chociaż nie, przepraszam raz mu napisałam list i trzymał go przez parę lat w portwelu który później zmienił a list gdzieś włożył do zeszytu i już nawet nie wiem gdzie go ma. Ale jak za parę lat go znajdzie to będzie fajnie powspominać ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja obstawiam Grecję- tanio! w tamtym roku pierwszy raz pływałam właśnie pierwszego kwietnia. w połowie kwietnia powinno być gorąco, ale wybierajcie południe, by mieć stuporcentową pogodę. Polecam mało wybierane przez Polaków kierunki np Zakhyntos. Plaże bajeczne :) Kretę też polecam, choć to w drugą stronę, najlepiej wynająć tam samochód i zwiedzić całą, ponieważ najpiękniejsze plaże to również nie te popularne u Polaków:) Afrykę odradzam, jak na pierwszą daleką podróż, pomijając już oczywiste kwestie bezpieczeństwa. Możecie się zniechęcić do podróży:) Już Azję bym wolała chyba:) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja byłam w Egipcie dwa razy i więcej nie pojadę. Europa jest tak piękna, że nie uciekam już tak daleko:) Chyba że w drugą stronę:)

      Usuń
  18. Aaa no i oczywiście odradzam biura podróży- wszystko samemu można taniej zorganizować- najpierw bilety lotnicze, a potem na spokojnie hotel na booking.com. To naprawdę jest bardzo łatwe i wygodne!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popieram.
      Najfajniej wspominam te wyjazdy, które organizuje się samemu...:)
      A wspomniana już wcześniej Tunezja....jedna wielka żenua.

      Usuń
    2. Również popieram. Wszystko samemu - szczególnie wycieczki, które są bardzo drogie a zamiast pokazywać zabytki to pokazują miejsca, gdzie zostawicie kolejne pieniądze.

      Usuń
    3. Dlaczego odradzasz biura podróży? Ja na przykład dwa razy już wyjeżdżałam z takowym na wycieczki. Raz do Pragi w 2010 roku, skąd wróciłam bardzo zadowolona. Mieliśmy wspaniałą Panią przewodniczkę, która tak fajnie opowiedziała nam całą historię miasta, pokazała miasto w taki sposób, że chce się tam wracać i do dziś wszystko pamiętam, miło wspominam tamten wyjazd. Podobnie jak zeszłoroczny wyjazd z biurem do Chorwacji na prawie dwa tygodnie, gdzie również nasza przewodniczka pokazała Nam Chorwację jakiej nie poznalibyśmy z innym przewodnikiem. Jesteśmy zadowoleni i zamierzamy korzystać jeszcze nie raz :)

      Usuń
    4. Wiesz, żeby jechać do Pragi z biurem podróży, to bez obrazy, ale dla mnie jest to wielką przesadą i hmm łączę to w tym przypadku z jakąś niesamodzielnością. Nie znasz języka angielskiego w stopniu komunikatywnym i boisz się ruszyć gdzieś sama? Chyba że tak.Po pierwsze- biuro podróży= przewodnik? Chyba mówimy o dwóch różnych kwestiach. Byłam w tamtym roku w Pradze, przewodnika można tam wynająć na każdym kroku z tego co widziałam, i nie jest to duży koszt. jak dla mnie wystarczy dobry przewodnik książkowy z mapką, ewentualnie jeśli ludzie obeznani w temacie polecają coś naprawdę ekstra, to wtedy i to. W innych przypadkach to totalny bezsens i poniekąd strata czasu. Można przy tym zostać naciągniętym na kasę. Cenię sobie swoją niezależność. Wolę sama zaplanować swoją podróż, a więc przed wyjazdem internet, fora podróżnicze, to co ludzie polecają, wybieram to co mnie interesuję i to uskuteczniam. W dzisiejszych czasach naprawdę łatwo sobie samemu take rzeczy zorganizować, dostosować do swoich zainteresowań, czasu, możliwości. Nie muszę wtedy gonić grupy, gdy zechcę porobić trochę zdjęć, ani odłączać się od niej, gdy chcę poświęcić mniej lub więcej czasu na coś innego. Takie wycieczki o których mi mówisz kojarzą mi się z emerytami, sorry.
      Myślę że wyjaśniłam Ci co nieco, nie bierz moich ostrych słów do siebie. W podróżowaniu po Europie na własną rękę mam sporawe doświadczenie;)

      Usuń
    5. Popieram anonimowego-organizowanie wycieczki na własną rękę może i zajmuje trochę czasu ( a niektórych może przerasta;)), ale daje pełną niezależność, swoje tempo zwiedzania- polecam:)

      Usuń
    6. Do Pragi z biura podróży? Wow, to moja mama potrafiła sobie sama z koleżankami wyjazd do Pragi zorganizować, jak miała 18-19 lat, czyli jeszcze za czasow komuny (choć chyliła się ona juz ku upadkowi,wiec może dlatego im tam łatwo poszło), bez znajomości języka i w ogóle i nie zginęły:P zresztą ja sobie nie wyobrażam jechać z biura podróży gdziekolwiek w Europie, poza nią to juz w zależności gdzie :)

      Usuń
    7. E bez przesady przecież to sprawa indywidualna. Owszem my do Portugalii lecieliśmy bez biura podróży, wszystko ale co z tego? Każdy robi jak uważa, jeden woli z biurem podróży drugi nie, po tą takie instytucje żeby z nich korzystać.

      Usuń
    8. Anonimowa, podróżuję od 6 lat. Zawsze na własną rękę. Zawsze swoim samochodem. Każda podróż była inna. Masz rację - do Pragi pojechaliśmy z emerytami - moimi teściami, którym w prezencie kupiliśmy tą wycieczkę, ponieważ mieli ochotę jechać z biurem podróży, z przewodnikiem, a nie sami. Więc się dołączyliśmy z nimi i nie żałuję. I nie było tak jak piszesz, że wszystko na szybko, bo nie ma czasu. Mieliśmy czas porobić spokojnie zdjęcia, poprzyglądać się temu i owemu, wyobraź sobie że nawet czas wolny mieliśmy :-). Kwestia pieniążków też nie grała tu szczególnej roli. Z językiem problemu nie mamy, cała nasza czwórka jakimś operuje, Mąż nawet czterema, więc akurat to nie było żadnym problemem.

      Nie sądzę, by podróże z biurem były czymś nienormalnym/ złym/dziwnym. Jak ktoś ma ochotę jechać i o nic się nie martwić, tylko pozwolić sobie by choć raz to ktoś o niego się zatroszczył, to co w tym złego. Dwa razy z takowego korzystałam jak wspomniałam wyżej i byłam zadowolona.

      Usuń
    9. Madzia, popieram. Ja również jeżdżę z biurem podróży. Każdy podróżuje jak chce i czym chce.

      Usuń
  19. Fantastyczna pamiątka na całe życie :)
    Zapraszam do zabawy: http://weddingofmylife.blogspot.com/2014/02/liebster-blog.html :)

    OdpowiedzUsuń
  20. http://cudownyslub.blogspot.com/2014/02/liebster-blog.html Zapraszam do zabawy :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Kenia to cudowny pomysł. Gratuluję decyzji o wypowiedzeniu! W końcu małżeństwo powinno być razem:) Powodzenia kochani:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Listy.... kurcze jak ja bym chciała że mój facet poszedł do wojska i pisał do mnie listy <33

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgłoś go na komisję, Kropka;))))

      Usuń
    2. Był już! Co prawda o kilka lat za późno (jak dostał za pierwszym razem kiedy wojsko było obowiązkowe, to pojechał na dworzec i kupił sobie bilet... Do Włoch :P) ale był i nawet się nadaje do wojska ale niestety wojsko nieobowiązkowe :D:D

      Usuń
    3. To zmienimy przepisy:)

      Usuń
  23. szkoda, że teraz już nie pisze się listów odręcznie ..

    OdpowiedzUsuń
  24. To takie wzruszające, że Twoi rodzice, tak bardzo się kochali, i kochają nadal...
    A co do podróży, Egipt wydaje mi się już przereklamowany, wolałabym Wyspy Kanaryjskie.
    A w ogóle moim marzeniem w podróż poślubną były Toskania, włoskie łąki i wioski...

    OdpowiedzUsuń
  25. polecam Cypr :)) piękna wyspa

    OdpowiedzUsuń
  26. Kenia to będzie cudowna podróż :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Fajnie, że macie siebie i że Pan Poślubiony tak bardzo Cię docenia, że nawet i z delegacji zrezygnował :) gdyby było takich malżeństw więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Moim największym marzeniem jest zwiedzenie Japonii, więc co ja tam mogę Wam polecić innego ... :P
    Piszcie rzeczywiście fajna pamiątka, tylko kopiujcie te teksty, bo z czasem zamykają portale czy zmieniają, sa problemy i weź się dostań do starych wpisów

    OdpowiedzUsuń