27 lutego 2014

Przepis dla/na męża


Tak się zdarzyło, że mam nawał pracy. Jak nawał pracy to w domu nie ma mnie od 8 do 20 nawet...a Pan Poślubiony wręcz odwrotnie. Na nadmiar pracy akurat teraz to już nie cierpi. Więc chwilowo to on stał się Panem Domu, Kogutem Domowym. Sprząta, się krząta, ściemnia, że sprząta no i gotuje. Gotuje z reguły według moich wytycznych. Do tej pory były to obiady, albo na wpół gotowe, albo brak obiadów i to bynajmniej nie ze względu na dietę, a miganie się Koguta Domowego. Dziś jest jednak wielki dzień. Pan Poślubiony ugotuje prawdziwy obiad prawie śląski! Jak nauczyć mężczyznę gotować taki obiad? Oczywiście kluchy i ogórki kiszone i gruszki marynowane są już gotowe, ale przepis na mięso musi być. Poniżej macie przepis jaki wysłałam Panu Poślubionemu mailem. Cierpliwi przeczytają. Ciekawa jestem czy tylko ja muszę tak szczegółowo instruować mojego Koguta Domowego jak zrobić mięso? Czemu to my drogie Panie martwimy się co na obiad? Jesteśmy królowymi kuchni. Pan Poślubiony nawet nie pomyśli co będziemy jeść jutro. Oczywiście lista zakupów i cała instrukcja musi być. Inaczej biedny zagubiłby się w sklepowej dżungli zanim jeszcze dotarłby do kuchni. Mówię sobie: przestań się przejmować, daj mu wolą rękę, w końcu sam się zacznie martwić...ale NIE, dziękuję. Jedzenie kebabów przez miesiąc mnie nie interesuje ;) 

Miłej lektury.

"Zanim przeczytasz raz niedokładnie, wróć i przeczytaj jeszcze 5 razy dokładnie. Skup się! Mięsny już zamknięty. Powodzenia!

Przed przygotowaniem mięsa wyjmij z zamrażalki kluski śląskie! Mam zamrożone. Połóż obok zlewu to się same ładnie rozmrożą.

Przepis na mięsko do klusek według mojej mamy:
1. Pokroić mięso w plastry jak na schabowe.
2. Lekko porozbijać każdy plaster trochę mniej niż na kotlety schabowe.
3. Wyjąć z 2 szuflady od góry w kuchni sól zmiękczającą mięso, jest to specjalna sól jaką otrzymałam od mojej mamy. Otwórz ją nożyczkami, unikniesz zasyfienia całej kuchni. 
4. Po otwarciu natrzyj każdy wcześniej rozbity kawałek z dwóch stron, ale nie za dużo bo będzie za słone. Natrzyj też pieprzem i czosnkiem. PAMIĘTAJ O TYM BO BĘDZIE JAŁOWE! Odstaw mięso aż sól nasiąknie. Na opakowaniu powinno być napisane ile mięsko ma stać. Wydaje mi się że będzie to coś koło 10-15 min.
5. Po odczekaniu aż mięsko nasiąknie solą, albo trochę wcześniej nawet możesz pokroić cebulę sztuk 2, pokrój ją w bardzo grube pióra czyli takie paski i zacznij smażyć na oliwie (cebulę jeszcze nie mięso) jak cebula się zeszkli (aby nie przypalić posyp lekko cukrem) przełóż ją do garnka w którym zdecydujesz się dusić mięso. Nie wybieraj proszę za małego garnka ani za dużego. Wierzę że dokonasz dobrego wyboru proporcjonalnego do ilości mięska.
6. Wyjmij miseczkę z szafki, nasyp mąki (tylko nasp pszennej nie ziemniaczanej w słoikach mam dwa rodzaje, mam nadzieje, że uda Ci się rozróżnić pszenną. Modlę się o to, inaczej obtoczysz mięso ziemniaczaną, choć nie będzie to nic strasznego to i tak blee) jak nasypałeś mąkę to obtocz z każdej strony każdy plaster mięsa, dolej oleju do patelni która została Ci po smażeniu cebuli, tak, olej jest za Tobą na półkach na samej górze w szklanym przeźroczystym dzbanuszki z a la korkowym zamknięciem. Plastry smaż tak żeby tylko lekko przyrumienić one dojdą w garnku do odpowiedniego stopnia uduszenia. 
7. Każdy ze smażony plaster wkładaj do garnka gdzie dałeś cebulkę, jak już w tym garnku znajdą się wszystkie zasmażone plastry, zalej całość wodą ale nie za dużo, tak zeby się sosik fajny utworzył. Tak na oko to na 1kg wydaje mi się że będzie maks szklanka wody...no nie wiem musisz zobaczyć. Podczas duszenia musisz kontrolować mięso czy ta woda nie wyparował jak tak to dolej troszkę. Pamiętaj zeby do tej wody włożyć liść laurowy, chyba tak z dwa liście to też na oko i ziele angielskie z 4 kuleczki.
8. Jak mięso będzie już dobre, a to nie wiem po jakim czasie bo to też trzeba kontrolować, sosik powinien sam zgęstnieć ale jak tego nie zrobi możesz lekko zagęścić mąką pszenną. 
9. Popatrz teraz na kuchnię. Tak jest syfik, ale Twoja żona wierzy w Ciebie.
10. Umyj patelnię, tłuczek, deskę, tysiąc łyżeczek i widelców, talerze, miseczki i inne rzeczy.
11. Wytrzyj blaty.
12. Schowaj słój z mąką i przyprawy.
12. Popatrz na mięso, chyba za mocno bulgocze?
13. Przetrzyj lekko podłogę.
14. W kuni powinien stać teraz tylko garnek z bulgoczącym mięskiem i rozmrażające się kluski śląskie na zlewie. 
15. Brawo minęło 5 h! Masz to za sobą! Żona niedługo wraca z pracy, dlatego rozłóż już stół, połóż talerze, wyjmij ogórki i gruszki, nalej wody i tyle!

Zadanie wykonane! :) ;) Tak mniej więcej robię obiad zawsze dla Ciebie mój mężu :* Jeszcze kilka godzin i wracam do domku!

Powodzenia!

Ps. Jakby co to dzwoń kupię po drodze pizzę.

Całuję,
Twoja oddana, wierna i zapracowana,
żona
Pani Poślubiona :D

Tak, chyba opublikuję to na blogu :D:D:D"

25 komentarzy:

  1. Hehe jaka to instrukcja ;) I jak sobie Pan Poślubiony poradził z jej wykonaniem? :) Ja nie mogę narzekać mój mąż ma smykałkę do gotowania i czasem nawet wychodzi mu to lepiej niż mi, za to straszny z niego bałaganiarz ;)
    Pozdrawiam Monia

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie nie wiem jak sobie poradził, bo dopiero jak wrócę do domu to się przekonam ;) jeszcze dziś ;) strach się bać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pychotka :) :) :) Tylko zrobił tego na jeden obiad, no może dwa ;) a ja zawsze gotuję więcej żeby nie stać ciągle przy kuchence ;) ale spisał się na medal! Mówił, że instrukcja była dla niego bezcenna. Dostałam w pewnym momencie SMS "Kochanie a co zrobić ja piszą na opakowaniu żeby w tej soli zostawić mięso na noc?!" Nie mogłam odpisać, ale mimo to dał sobie radę ;) i kuchnia wysprzątana! Jestem z niego dumna ;)

      Usuń
    2. hehe super :) Ale podziwiam ze chce Ci się takie instrukcje pisać :P

      Usuń
  3. Pani Poślubiona-jesteś jedyna!!! Czytałam i z każdym zdaniem coraz bardziej się uśmiechałam ;-)
    Panie Poślubiony-na pewno już masz wszystko dopięte na ostatni guzik, znaczy się garnek ;-)
    Smacznego! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hahhhhaaaahaa :))))))))))))))))) Ale mnie rozbawilas!!!! :)))))) co wiecej , znam to z doswiadczenia ;) moj mezus dostaje takie same instrukcje, ale poniewaz Kogutem Domowym jest od dluzszego czasu to niektore zasady opanowal do perfekcji, oprocz 9, 10, 11, 12, i 13 :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie najbardziej intryguje fakt, że w pracy możesz pisać tak długie instrukcje i w ogóle wchodzić na bloga. Z jednej strony fajnie, że pracownicy nie mają zablokowanych wejść na takie platformy i portale. Z drugiej jednak, nie zrozum mnie źle, jak się ma nawał i siedzi po 12 godzin to czasami ciężko zrobić kawę czy coś przekąsić, a co dopiero pisać prywatne maile, posty na bloga czy inne takie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda tylko, że nie pomyślałeś/aś, że akurat tego posta pisałam w przerwie od pracy...

      Usuń
    2. Nie mówiąc o tym, że nawet jak jest nawał pracy to nie każdy non stop siedzi i coś robi - u mnie czasem trzeba coś pobrać albo załadować, a przy bardziej skomplikowanych projektach trwa to np. 20 minut. A takie chwile na bloga w ciągu dnia mogą być zbawienne, bo rozluźniają, dają chwilę wytchnienia i łatwiej się potem znów skupić ;)

      Usuń
    3. Rozumiem i wbrew pozorom jestem osobą myślącą:-) w każdym razie w dotychczasowych miejscach pracy spotykałam się z tym, że platformy blogowe i portale społecznościowe były systemowo zablokowane.

      Usuń
    4. Co Magda, już Ci się znudziło lizać dupę autorom bloga? Już zaczniesz po nich jechać? Szybko :] i jeszcze myślisz że nikt nie wie że to Ty? Hehe nigdy nie grzeszyłaś inteligencją.

      Usuń
  6. Hahahaha no niesamowite:D Świetna instrukcja:) Im dalej się czyta, tym bardziej chce się uśmiechać:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie miałabym tyle cierpliwości, kazałabym wejść w jakiś kanał o gotowaniu na you tube i podążać według pokazanej instrukcji ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetne! Instrukcja dla koguta domowego idealna :D najlepszy jest jest punkt 12;) jestem bardzo ciekawa jak Pan Poślubiony sobie poradził;)

    OdpowiedzUsuń
  9. ahahhahahha genialne genialne genalnie !!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Mój Luby chyba by się wściekł, za taką instrukcję że go nie doceniam i że uważam, ze beze mnie sobie nie poradzi. Teraz pojechał do niemiec. Uprzedzam, zę w domu nie gotuje nic w rodzinnym bo wraca późno więc ma podane, a tam? ja tak się martwiłam a On? Wszystko potrafi zrobić sam, trochę do mnie dzwoni i się pyta, trochę z Internetu. pamiętam jak pierwszy raz udka robił, ja tylko powiedziałam, że albo może z tego sobie ugotować rosół a potem usmażyć albo od razu do jakiegoś garnka albo do naczynia, zapytał tylko czy może na blache prosto podobno wyszło pyszne. Przez ostatni tydzień wysyła zdjęcia co jadł (pamiętam jak Pan Poślubiony jadł) więc się martwiłam, ale nie miałam powodu!!! Nawet kasze i ryż polubił i warzywa na patelnie co totalny szok dla mnie!!! Sam sobie robi i mówi, ze dobre, a ja jestem taka dumna i zadowolona ;) bo kiedyś może będzie łatwiej z gotowaniem obiadków ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie ktoś mu gotuje ;] jakas laska ;)

      Usuń
  11. Nie pewnie, a na pewno... zdarzyło się, że im z dwa razy rosół ugotowała, Zosia ma na imię :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny pomysł ;) Ja na szczęście z moim "Kogutem" nie mam żadnych problemów jeżeli chodzi o gotowanie, bo to on zwykle to robi ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Mój K daję radę jak mu wszystko przygotuję, więc obiad zrobiony przeze mnie dzień wcześniej odgrzany przez niego czeka na mnie po pracy:):)

    OdpowiedzUsuń
  14. Haha, świetny list ! ;) Tylko czy facetowi chce się tyle czytać ?

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak musi zrobić obiad to przeczyta, bo nie ma wyjścia ;)

    OdpowiedzUsuń