19 lutego 2014

Samochód



PANI POŚLUBIONA

W ogóle nie znam się na motoryzacji. Dla mnie kupno auta polega na wybraniu przede wszystkim poprzez wygląd. Czy mi się podoba czy nie? Czy kolor pasuje, no i wbrew pozorom najważniejsze czy w środku tapicerka nie jest pstrokata jak bazarowe stoisko. Jeżeli chodzi o jakiekolwiek parametry techniczne to sprawdzam jedynie czy auto ma klimatyzację i chyba tyle.

Jestem typową kobietą. Zawsze podziwiałam Pannę K., która z Panem Poślubionym zawzięcie dyskutowała o motoryzacji. Może to wynik tego, że ma ona starszego brata, który z pewnością ją w tej kwestii wyszkolił. Fakt faktem, że dla mnie Panna K. to taka Martyna Wojciechowska. Sama rozbierze deskę rozdzielczą (czy jak to tam się nazywa) i ponaprawia sobie lampki. Sama zatankuje auto, sama wymieni koło. Tak, ja nawet tankować nie umiem. Nie wiem gdzie, co i jak mam wlać. Dla mnie auto to auto. Co tu dużo myśleć. 

Jak jeździ, nie dymi, nie stuka i do tego ładnie wygląda to jest dobrze. Co do marek aut tu też nie jestem jakimś wyjadaczem. Znam chyba dużo marek, tak mi się wydaje, ale chyba od zawsze podobała mi się najbardziej jedna. Mustang. Przepiękne auto. Nie wiem jaki dokładnie model. Chyba nie widziałam brzydkiego Mustanga. No, ale może się mylę? 

Choć zawsze mówię Panu Poślubionemu, że jak będę bogata to kupię sobie Mustanga, on odpowiada mi, ze wtedy to chyba będę tylko na paliwo zarabiać. No to wpadłam na pomysł. Przerobię Mustanga na gaz ;) Nie wiem czemu zawsze wywołuje to w towarzystwie gromki śmiech ;) 

Dlaczego właściwie piszemy o autach? Dlatego, że od dłuższego czasu przymierzaliśmy się z Panem Poślubionym do kupna naszego pierwszego auta...przymierzaliśmy, przymierzaliśmy i zawsze te nasze przymiarki kończyły się fiaskiem. Dlaczego? Sama nie wiem. Chyba problem polegał na zbyt małych funduszach w stosunku do naszych zbyt dużych oczekiwań. 

Tym razem po raz n-ty znowu poszukujemy. Naszego małego autka. Pierwszego i już trochę rodzinnego. Byliśmy nawet oglądać i przejechać się jednym (brr nie wspomniałam wam jak nienawidzę jeździć i oglądać aut, sama nie wiem czemu) Oglądamy te auto i nagle Pan Poślubiony, ni z tego ni z owego, otwiera bagażnik i mówi: „Kochanie jak myślisz zmieści się tu wózek?” Zmieści? Hm..czy ja dobrze słyszę? Pan Poślubiny właśnie zaproponował, żebyśmy zastanowili się nad potomkiem i ten potomek zagości jeszcze w naszym nowym autku? 

Eee tam auto. Lepiej poszukajmy wózka.


PAN POŚLUBIONY

Już od dawien dawna rozmyślamy z Panią Poślubioną (wtedy jeszcze Narzeczoną) na temat zakupu czterech kółek. Generalnie bez auta dajemy sobie świetnie radę. Zakupy z dostawą  do domu Tesco, świeże produkty w okolicy, a na odzieżówkę do pobliskiej galerii albo bezpłatnym autobusem prawie spod domu do centrum handlowego. Na uczelnie pociągiem albo ze znajomymi. 

Czasem jednak są sytuacje w których potrzebujemy załatwić kilka spraw w ciągu jednego dnia i w różnych miejscach wtedy posiłkujemy się samochodem rodziców. Jednakże coraz bardziej zależy nam na niezależności od innych, o straconym czasie na podróżowanie komunikacją miejska i jej niedogodnościami już nie wspomnę.

A jednak wspomnę! Jako, że na uczelnie jadę około 1,5 h w jedną stronę różnymi środkami transportu publicznego cztery razy w tygodniu, to intensywność pewnych bodźców jest spora. 

Stąd moje pytanie:
czy Wy się Ludzie w ogóle myjecie?

Jak wchodzi się do autobusu to czuć taki smród, że niejednokrotnie ciężko jest wytrzymać! Pomijam już kwestie wszędobylskich żuli, ale siedzi koło mnie wydaje się normalny facet, a tak od niego je*ie, że się wytrzymać nie da. Co oni gniją od środka?

Poza przykrymi zapachami to jednak czas odgrywa równie istotna rolę. Podróż, która autem zajmie mi 25-30 min, komunikacją miejską trwa 1,5 h! No jest znaczna różnica. Poza takim codziennym użytkowaniem jesteśmy strasznie ograniczeni pod kątem weekendowych oraz wakacyjnych wyjazdów.

Stąd też zapadła decyzja kupujemy auto!

Ale za ile? Zobaczyliśmy ile możemy przeznaczyć i szukamy w sieci. Zasypuje Panią Poślubioną linkami do ogłoszeń, a w odpowiedzi otrzymuję: ładne, brzydkie, nie ma innego koloru? Ma lusterko w osłonce przeciwsłonecznej dla kierowcy? Czy ta tapicerka musi być taka pstrokata? 

No tak, to są priorytety dla kobiet w doborze auta. Ale czego ja się właściwie spodziewałem? Szukam aut, szukam i za każdym razem jest tak samo: a popatrz ten model po face liftingu (dla Kobiet: face lifting -coś jak operacja plastyczna np. nosa, cycków) i kosztuje jedyne 800 zł więcej. To czemu nie kupić troszkę nowszego, ładniejszego, lepszego? A jak dołożymy jeszcze 600 zł to możemy kupić auto o segment wyższe (lepszej klasy drogie Panie) i jeszcze lepiej.

Tym o to sposobem dobijamy do maksymalnej kwoty jaką chcieliśmy przeznaczyć na auto, a gdzie ubezpieczenie, wymiana filtrów, olejów, rozrządu? Wracamy więc do punktu wyjścia tym razem od przewidzianej kwoty na zakup auta. Odejmujemy koszty związane z jego zakupem i otrzymujemy maksymalną wartość pojazdu. I co? I w tej cenie to nam się nic nie podoba! 

Utopia!

Generalnie kupno auta to dla mnie niełatwa sprawa, bo chciałbym, aby było doskonałe, a takie nigdy nie będzie, a może dlatego ze to mój pierwszy zakup i nie potrafię do niego podejść na zimno. 

Jak Tata Pani Poślubionej kupował samochód to pojechał do komisu zostawił swoje stare auto i wrócił innym. Bez stacji diagnostycznych, mechaników itp. Jeździ? Jeździ! Także usilnie poszukujemy pojazdu, mam nadzieję że udam nam się coś znaleźć sensownego w najbliższym czasie. 

Ma ktoś jakieś auto na sprzedaż?

51 komentarzy:

  1. Trochę mnie dziwi takie podejście Pani Poślubionej. Oczywiście fajnie, żeby samochód był ładny, ale to nie jest najważniejsze ;) Może myślę tak dlatego, że tata ma komis, no i M też zaczął się zajmować tym tematem, więc mamy co chwile inny samochód. Przyjedźcie do Radomia, nie od dziś wiadomo, że tu są najlepszego komisy i auta. Daleko, ale uwierzcie mi, że ludzie przyjeżdżają z całej Polski. Jak chcecie wiedzieć więcej to piszcie maila ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobnie jak arietta słyszałem dużo niedobrego o autach z Radomia. Wszyscy mi mówili abym omijał szerokim łukiem.
      Na pewno są też uczciwi sprzedawcy, ale nie oszukujmy się każdy chce zarobić.

      Usuń
  2. Oj, ja dla odmiany Radom odradzam. Chyba że Em jako osoba "z branży" pomoże :-)
    Akurat mam do sprzedania autko moje własne za cenę półśmieszną, ale rodzinne to ono nie jest, no i 17 lat mu niebawem stuknie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z branży :) Na samochodach się wychowałam, haha :D

      Usuń
  3. Nie wiem jaki chcecie przeznaczyc budzet ale my mamy suzuki sx4 i jest genialny, do miasta i za miasto, ma wyzsze zawieszenie i ogolnie jest dosc spory, wiec wozek sie zmiesci :)) malo pali tez w miescie, jest wygodny, 5 drzwi, dla nas jak na teraz idealny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety Kasiu, ale ten model jest poza naszym zasięgiem. A szkoda bo bardzo sympatyczne autko!

      Usuń
  4. Panie Poślubiony, słabe porównanie dla kobiet- jak face lifting, to już nie cycki! :D :D

    Ja temat samochodu zostawiam mojemu Mężczyźnie, bo wiem, że nie wybierze byle czego, a jak znajdzie kilka równie dobrych, to wtedy dopiero ja zarządzę wybór ładniejszego. ;) Ale zawsze go tam podpytuję o te wszystkie techniczne sprawy, bo nigdy z tym styczności nie miałam, więc mnie bardzo ten jego świat ciekawi :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Za to zawsze śmiech wzbudzam, jak mówię, że dla mnie samochody dzielą się na kombi, normalne i ze ściętą dupą. :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Generalnie jeden z kryteriów podziału aut jest.
      Słabe porównanie, mówisz? Następnym razem lepiej się postaram! :)

      Usuń
  6. My z Osobistym jesteśmy po zakupie samochodu, ale też dużo się nachodziliśmy po salonach. Przede wszystkim wytrwałości życzę bo z czasem poszukiwania robią się wybitnie męczące :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Generalnie zauważyłem Canna, że poszukiwanie auta w naszym przedziale cenowym to jest opłacalne do 50-80 km, dalsze wycieczki tracą sens. A wiadomo, że każde auto zwłaszcza wg handlarza to igiełka!

      Usuń
  7. A ja się wcale Pani Poslubionej nie dziwię. Mi też sie nie podobają pstrokate tapicerki :P
    a tak całkiem na serio to ja przez bite 6 lat prawie codziennie słyszę o samochodach, o tym ile spalają, co w sobie mają, dlaczego ten to diesel a inny to już nie i w końcu trochę się tego nauczyłam. Chociaż sama bym samochodu wybrać nie umiała, w tej kwestii całkowicie ufam dla E. bo on od razu zauważy, czy był bity, czy nie i czy coś z tego będzie, dla mnie to czarna magia. Chociaż dzięki niemu (przez niego?) rozmawianie o samochodach sprawia mi teraz jako taką przyjemność, byle nie za dużo :)

    Powodzonka w szukaniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wróciłaś do E ???

      Usuń
    2. Nie wiem z kim rozmawiam, nie zamierzam niczego komentować ani rozmawiać na temat swój w jakimkolwiek wymiarze, a zwłaszcza nie na blogu, który nie należy do mnie.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    3. No powiem Ci Paulina, że ja stwierdzę czy silnik równo pracuje, jak skrzynia działa, sprzęgło. Abym zobaczył czy bity to musiałby być naprawdę kiepsko zrobiony a w kwestiach zawieszenia, wycieków to już w ogóle się nie znam!

      Usuń
  8. Auto jest wielką wygodą ... jednocześnie jest też wielką skarbonką ! Nie wiedziałam ile kasy idzie na użytkowanie samochodu dopóki nie związałam się z R. Razem teraz użytkujemy... nasze portfele. Benzyna, przegląd, ubezpieczenie, płyny do silnika, płyn do wycieraczek od tego zaczynając a na zapachu do wnętrza kończąc. Do tego pojemność 1,6 i benzyna ... jesuu ile to ciągnie. Minimum za 5 dych co dwa dni musisz zalać jak latasz po mieście. Dochodzą naprawy. Ostatnio zepsuł się nam zamek centralny, za samego pilota 250 zł. o innych kosztach nie wspomnę ... Namawiam mojego na zmianę auta, na coś o mniejszej pojemności, bardziej ekonomicznego. Powodzenia w szukaniu autka, bo co prawda koszty kosztami, ale wygoda i niezależność momentami są bezcenne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te koszty mnie właśnie przerażają!!! Dlatego, nie śpieszy mi się do tego, żebyśmy to auto mieli...

      Usuń
    2. Ja jeżdżę Dieslem - 1,9 TDI i 50zł przy codziennej jeździe do dwóch prac, zakupy itd mam 50zł na nieco ponad tydzień. Więc jest ok.

      Usuń
    3. Motoryzacja to mój konik! Umiem nawet klocki hamulcowe zmienić (z pomocą siłową R.):P jestem zwolenniczką niemieckich marek (oprócz opla off.) ale odkąd mamy Hondę to pokochałam japońce. Hanna jest niezawodna, nieważne że jest -40 na dworze, odpala na dotyk. Stuknęło jej ostatnio 250 000 tyś. przebiegu i nie było w niej robione NIC, nie licząc rzeczy oczywistych jak właśnie klocki np. Rozrząd był robiony daaawno ale to się akurat w każdym aucie kiedyś robi. R. Zawsze mówi że ona wcześniej zgnije niż przestanie jeździć i coraz bardziej mu w to wierzę. Jedyny minus to jest to że pali jak głupia, jest wysokoobrotowa, żeby tak fajnie wcisnelo w fotel trzeba dobrze wcisnąć gaz, zabawa się zaczyna od 4 tyś. obrotów w efekcie czego potrafi spalić 14 litrów na 100 km, jasne że jak się jeździ normalnie to pali mniej, jakieś 8-9 ale diesel mojego ojca pali 5! To boli:P

      Usuń
    4. Kropka wierzę, że to Twój konik, bo mało co rozumiem z tego co piszesz ;) heheheh podziwiam takie kobiety jak Ty! :) Jakbym słuchała Panny K. ;)

      Usuń
  9. U nas w kwietniu minie rok od zakupu naszego pierwszego wspólnego rodzinnego autka :) Miałam podobnie jak Pani Poślubiona, dla mnie liczyło się to żeby wyglądał :) no i jeszcze żeby wózek się zmieścił :) jeśli chodzi o resztę w pełni zawierzałam mojemu P. :) Ale co się najeźdzliśmy, naoglądaliśmy i zawsze było coś nie tak :P w końcu po 3 miesiącach poszukiwań znaleźliśmy naszą Toyote Avensis i jesteśmy z niej bardzo zadowoleni :) mimo że pierwsze typy były zupełnie inne ;) ... Powodzenia w poszukiwaniach :) auto to jednak spora wygoda a teraz kiedy jestem w ciąży to już w ogóle nie uśmiecha mi się podróżowanie zatłoczoną komunikacja miejska ;)
    Pozdrawiam Monia

    OdpowiedzUsuń
  10. U nas w domu są dwa auto, jednym jeżdżę ja, drugim mój narzeczony. Oboje pracujemy w innych miastach niż pracujemy, w przeciwnym kierunku. Może K by wytrzymał jeszcze bez auta, bo koledzy z pracy mieszkają niedaleko, ale u mnie nie wchodzi to w grę. Ja sobie bez auta nie wyobrażam dziś. Jednak dla mnie wygląd aż nie jest taki ważny. Owszem ładne musi być, ale są inne priorytety. Moja auto, które kupiłam niecały rok temu miało być czarne i innej marki, ale mój mechanik sprowadził mnie na ziemię i znalazł auto idealne dla mnie, inne marki i w innym kolorze - i go wzięłam:):)

    http://perfekcyjnyporadnikpanidomu.blogspot.com - Nowa odsłona bloga:) Zapraszam:)

    OdpowiedzUsuń
  11. My nasze pierwsze autko kupiliśmy 6 lat temu. Jesteśmy zadowoleni, podróżujemy nią wszędzie. Nie zamierzamy jej zmieniać bo jest to fajne, rodzinne autko. Nigdy nas nie zawiodła, jeszcze nigdy się nie zepsuła. Mąż kierownik-mechanik więc dba o nią :-)

    Do sprzedania mamy niemiecką Toyotę, zadbaną, osoba która ją miała była niepaląca.. jeśli byłabyś zainteresowana to masz mojego maila :)

    OdpowiedzUsuń
  12. ja też oceniam samochody pod względem wizualnym :P

    OdpowiedzUsuń
  13. Dla mnie wygląd jest sprawą drugorzędną. Auto ma być dość duże w środku, aby pomieścić nasze 2+2, a może i kiedyś psa ;)
    Ma nie zżerać kasy na paliwo w ilościach tak ogromnych, że przestaniemy jeść. Ma mieć klimatyzację (tu już obojętne czy auto czy nie, chociaż teraz mając auto, nie chce innej!). Musi też mieć podwyższany fotel,podrzegwane lusterka, elektryczne szyby, wszystkie cztery. Spory bagażnik. Opony poniżej 20', coby nas stać było na zimówki :P Pitu pitu. A tak serio, w kwestii auta, ufam mojemu mężowi, on wie co auto ma mieć, a co jest zbędne. Ja dorzucam swoje 5 groszy co do moich must have, ale to on głównie nim jeździ, ja o wiele rzadziej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to niezłe wymagania! :P A te oponki to powyżej 20' tak fajnie wyglądają!!!

      Usuń
  14. Podziwiam was bo jak życia bez auta sobie nie wyobrażam :P Teraz Luby w Niemczech ja mam auto wiec mogę pojechać gdzie tylko mi się marzy, czy do teściowej czy do sklepu, wygoda. To obecne auto już na wymarciu, ale nie powiem tyłki nam wozi gdzie tylko. Teraz po ślubie będziemy chcieli kupić jakieś rodzinne autko. Wam polecam jakiegoś pana, znajomego, kolegę który się zna na autach, posłucha silnika poogląda, co z tego, że Pan Poślubiony wysyła zdjęcia co tam piszą to wiadomo a rzeczywistość jest inna. Tylko i wyłącznie jechać ze znajomym mechanikiem, żeby wam jakiegoś badziewia nie wcisnęli. Zresztą u nas raczej zostawiłabym to Lubemu bo wiem, że tak czy siak by się ze mną konsultował, Kochana z autem można wybrzydzać jak ma się fuuuul kasy na koncie, zwykły człowiek aż takiego dużego pola popisu nie ma :P Aaaa no i to obecne auto mamy na gaz więć taniutko

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja mam średnie pojęcie o samochodach. Najpierw oceniam jaki model mi się podoba, a potem zaczynam czytać czy parametry są odpowiednie. Na koniec trzeba rozpocząć poszukiwania, co nie jest łatwe i wie o tym praktycznie każdy przeciętny Polak. Mój tato szukał odpowiedniego samochodu blisko 1,5 roku - za dobrze wiedział czego chce i po prostu nie umiał tego znaleźć ;)

    My używamy samochodu jadąc na zakupy (jakoś nie umiem się przekonać do internetowego kupowania jedzenia) albo na wyjazdy i wycieczki, bo mieszkamy w okolicy GTM-u i wszędzie jest blisko.
    Oj, pamiętam jak na początku Programista rozbijał się Seicento (pierwszy samochód kupiony po maturze), które było dla mnie wyzwaniem do opanowania po o wiele lepszym kombi moich rodziców. Od prawie 3 lat mamy grande punto, na które nie możemy narzekać (mógłby mniej palić, jak każdy), ale powoli zaczynamy myśleć o kolejnym, bo w tym roku stuknie mu 7 lat i w przyszłym roku warto by go wymienić. A wiadomo, że też trzeba będzie myśleć przy tym o możliwości powiększenia rodziny itd.
    Owocnych poszukiwań! Można spytać jakie modele rozważacie ;)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mamy stosunkowo blisko do siebie o ile dobrze rozszyfrowałem skrót! :P
      Myślimy nad Renault Clio II albo Peugeot 206 ale Clio jest moim faworytem!

      Usuń
    2. Myślę, że dobrze ;)
      Ja się o "francuzach" nasłuchałam, więc tych raczej rozważać nie będziemy. Z drugiej strony jeździmy fiatem i nie narzekamy na niego ;)

      Usuń
    3. moi znajomi pracuja w salonach samochodowych, ona w renault a on w skodzie i przy kazdym mozliwym spotkaniu zawsze zgodnie uwazaja ze z dwojga zlego lepsza skoda , bo renault to grat niesamowity.

      Usuń
  16. u nas tez w tym temacie króluje mój mężczyzna!

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja jedyne co potrafię docenić w samochodzie to kolor

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ej! Zapach też jest ważny :D

      Usuń
  18. Hahahaha :)))) Ale Cie lubieee!!! mam tak samo jak Ty!!! :P Samochod jak dla mnie musi byc ladny, czyli miec ladny kolor. I tyle wiem w temacie samochodow. Za to moj maz analizuje wszystko inne... juz dziewiaty rok malzenskiego zycia! :P I jak do tej pory nie zanosi sie na szybkie kupno samochodu, hihi... Zawsze myslimy, ze AZ tak bardzo nie jest nam potrzebny, ze to mega inwestycja i skarbonka ,, drozsza niz dziecko... no i musimy sie obejsc bez :/ Moze jak dostane prace po studiach, moze... zalezy jak daleko bede miala do pracy :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Mam podejście jak Pani Poślubiona - dla mnie samochód ma jeździć i nie stukać ;) Jak zaczynałam studia to dostałam auto od ojca (on nim wcześniej jeździł i było mu szkoda sprzedawać, a sobie kupił nowe) i jeżdzę do tej pory, a teraz już te studia kończę - od czasu do czasu tata zainteresuje się poziomem oleju czy czymś innym, raz na rok powymienia co trzeba, a ja przychodzę tylko jak cos stukać, a czasem nawet nie zauważę tylko M. lub tata wezmą samochód i dostrzega usterkę ;)
    Powodzenia w znalezieniu odpowiedniego auta ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. No a czego się innego spodziewać od nas kobiet?:D To raczej nie nasza bajka. Fakt, są wyjątki, ale z reguły nie wiemy o co biega w tych rzeczach. Ale przy wyborze auta można się w ten sposób uzupełniać. Mężczyzna wybiera od strony technicznej, kobieta od wizualnej, razem jakoś może uda Wam się coś wybrać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ale Pani Poślubiona była trochę zobojętniała, może to przez fakt, że zabrałem ją do komisu w Walentynki? Co myślisz?

      Usuń
  21. :-). Zacznę od tego że z przypadkiem trafiłam na Wasz blog i z przyjemnością na Nim dłużej zostanę;choćby dlatego; że też jesteśmy małżeństwem i też wspólnie prowadzimy bloga ;-). Co do Waszych dylematów-powiem tak; ja swojemu Mariuszowi skutecznie wyperswadowałam kupno Cytrynki Xsary Picasso; (podpowiada mi zza ramienia-1 generacji); duży ;wózek i barrdzo dużo bagaży wejdzie (sprawdzone w podróży poślubnej); o ładnym; ciepłym wnętrzu;dodatkowo bardzo wygodny. A z przodu ma tyle miejsca;że spokojnie mogłam pojechać nim do ślubu ;-).A co do cen-za 12-15 tys kupisz dobry egzemplarz; i docenisz bez wątpienia mnogość schowków; lusterko z o oświetleniem w osłonie przeciwsłonecznej; ba; nawet masz w oparciach foteli składane stoliki ;-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My szukamy póki co mniejszego autka, bardziej kompaktowego. a Picasso faktycznie jest bardzo przestronnym autem.

      Usuń
  22. Auta do sprzedania nie mam, nie wiem też jakie Wam zaproponować do kupna, bo chociaż się interesuję tym tematem (wiem, dziwne, jestem kobietą:D ) to każdy ma jakieś swoje priorytety i tu trzeba decyzje podjąć samemu by na nikogo później nie zrzucać winy, że się coś popsuło, że za dużo pali, że brzydki, że za duży i blablabla:D chociaż pewnie łatwo mi mówić, bo ja auto dostałam, a raczej "odziedziczyłam" po rodzicach którzy wyjechali za granicę:) ciekawe jaka będę mądra jak będę kupować nowe:D

    OdpowiedzUsuń
  23. Znam " ból" zakupu samochodu :(
    Atmosfera w domu robi się wtedy ciężka ,a każdy ma swoje racje za lub przeciw:) I wszystko ciągnie się i ciągnie, ale wreszcie wspólnie dochodzimy do porozumienia.
    Zapraszam dla rozrywki do wzięcia udziału w moim konkursie, szczegóły na blogu, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A my to tak na spokojnie do tego podchodzimy, na luzie.

      Usuń
  24. Dla mnie ważne by auto było bezpieczne i nie paliło za dużo. Warto pomyśleć o większym jeśli planuje się rodzinę :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Uważam że autko w dzisiejszych czasach jest bardzo potrzebne. Jestem 'chora' jak mam jechać komunikacją -.- z tego samego powodu-stracony czas. Autko dla mnie ma być kompaktowe i ekonomiczne bo w mieście zaparkować to często niezły wyczyn.

    OdpowiedzUsuń
  26. na sprzedaz samochodu nie mam ale nie wyobrazam sobie zycia bez auta. Z racji tego ze mamy wlasna firme, pracownikow itd mamy az 5 samochodów , oczywiscie kroluja 3 dostawczaki, ale oprocz tego posiadamy mala skode fabie -moj maz ja bardzo chwali , a ja szaleje [po drogach Oplem Mokka - Cudowny samochod. kamera cofania, czujniki wszelakiego rodzaju, wykrywanie znakow drogowych, pogrzewane fotele , lusterka i kierownica. Mowie Wam - Uwielbiam ten samochod :)))

    OdpowiedzUsuń
  27. widzę że ostatnio często pada słowo potomek :)
    czuję, że niedługo rodzina się powiększy :D
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  28. Subaru, subaru, subaru my mieliśmy legacy!!!!!! No i co wiem najważniejsze co ma to pasek rozrządu lancuszkowy!! :P
    Rodzinne auto to wiemy z praktyki! Jak mieliśmy go przez 2 lata żadnego problemu, nic a nic! Niestety wyjechaliśmy za granice i musieliśmy sprzedać, następne to bedzie subaru i tylko subaru! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń