25 kwietnia 2014

Jak być dobrym tatą?


Jako, ze Pani Poślubiona maiła już szansę wypowiedzi na temat rodzicielstwa przyszedł czas na mnie. Podobnie jak Pani Poślubiona w młodości byłem niejednokrotnie przerażony myślą o rodzicielstwie jednakże zawsze znajdywałem w sobie taki rodzaj spokoju, którego brakowało Pani Poślubionej. Nie wiem z czego to wynikało ,ale nigdy nie popadałem w panikę, nie dlatego, że byłem gotów na bycie ojcem, bo tak nie było. Wynikało to raczej z odwrotnego przekonania jakie miała Pani Poślubiona -to nie jest takie proste by zajść w ciążę. Jak się okazało na przestrzeni lat miałem rację.

Zawsze żartuję sobie z tego jak zmienia się podejście kobiet, do pewnych zjawisk fizjologicznych. W młodości narzekają, że brzuch boli, że miesiączka i w ogóle nie przyjemne są to rzeczy. Z upływem czasu młode kobiety wyczekują na okres jak na zbawienie, które ma im przynieść dobrą nowinę o nie byciu w ciąży. Wtedy to krew lecąca z ich krocza urasta do rangi "świętej". Na pewno bardziej wyczekiwanej aniżeli prezent pod choinkę w dzieciństwie. A unikanie dni płodnych wygląda jak ucieczka przed cyganką wróżącą z dłoni. 

Wraz z dojrzałością pojawia się zwrot i nagle zaczyna się polowanie na dni płodne, a i miesiączka ponownie staje się niepożądana. Tak, kobieta zmienną jest. 

Czy dziś jestem gotowy na dziecko? 

Szczerze mówiąc nie wiem, czuję natomiast, że również odzywa się we mnie instynkt rodzicielski. Czy jest on wynikiem promieniowania Pani Poślubionej czy też moich obserwacji świata. Nie mam pojęcia. Pamiętacie może czy mieliście podobnie jak ja, kiedy byłem dzieckiem rodzice pytali się mnie czy będę miał żonę, dzieci zawsze odpowiadałem, że nie. Bo i niby po co?

A teraz, wszystko się zmieniło.

Moim marzeniem jest patrzeć jak dziecko się rozwija, rośnie, ale cały czas mam taką wątpliwość czy będę dobrym rodzicem. Czy nie popełnię błędów w jego wychowaniu, czy wyrośnie na mądrą i wartościową istotę. Czy będę potrafił zapewnić swojej rodzinie godziwy byt, czy będzie nas stać na to, aby tak jak marzy Pani Poślubiona mogła zostać w domu z maluszkiem? 

To wszystko trochę przeraża! Jak tu być dobrym tatą?

Martwi mnie również fakt czy będziemy w ogóle mogli mieć dzieci, jak nie spróbujemy to się nie dowiemy! Bez wskazówek Pani Poślubionej jestem w stanie doskonale stwierdzić kiedy ma ona dni płodne. Jesteśmy tylko zwierzętami, ciało robi się krągłe, skóra napięta jak struna, a nawet ton i zachowanie bardziej kuszące.

Od jakiegoś czasu powtarzam Pani Poślubionej, że nie chciałbym planować dziecka z kalendarzem w ręku. Wolę abyśmy się na nie zdecydowali i dali ponieść naturze, aby było dla nas niespodzianką, takim prezentem.
Przecież to najpiękniejszy prezent na świecie!

Jakie wy macie odczucia w kwestii planowania rodziny, zorganizowani czy bardziej spontaniczni? Jak wyglądały wasze rozmowy na temat planowania dziecka z waszym mężczyzną? Ciekawią mnie ich reakcje i odczucia.

PS.
Nie wiedziałem, że mógłbym zostać dublerem Brada Pitt-a.



Pozdrawiam,
PAN POŚLUBIONY

21 komentarzy:

  1. Dla mnie obydwie ciąże były spontaniczne, niczego nie planowałam, nie liczyłam żadnych dni płodnych ani nic z tych spraw. Po prostu liczyłam się z tym, że mogę zajść w ciążę i zaszłam:)) Nie wyobrażam sobie życia bez dzieci:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojcostwo to odpowiedzialna rola na którą tak naprawdę nie da się do końca przygotować. To czas pokazuje czy jesteśmy gotowi na dziecko czy nie, jego wychowanie i nasze przekazywane mu wartości

    OdpowiedzUsuń
  3. U nas było założenie, że starania zaczniemy po ślubie. Jak zaplanowaliśmy, tak zrobiliśmy. ;) Za 2 miesiace będzie nas trójka.

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne słowa "to najpiękniejszy prezent na świecie" ... U nas była decyzja że chcemy, oboje tak czuliśmy i na początku nie skupialiśmy się na dniach płodnych stwierdziliśmy że co ma być to będzie, ale że jakoś się nie udawało a pragnienie było coraz większe skorzystaliśmy z testu owulacyjnego no i się udało :) Jeszcze 2,5-3 miesiące i nasz Skarb będzie z nami. Prędzej te 2,5 bo niesamowicie jej się spieszy na świat....jeszcze w brzuchu a już wywija. A co do tego czy będzie się dobrym rodzicem tak naprawdę nigdy nie będzie się miało pewności...życie układa przeróżne scenariusze...a na pewne sprawy nie mamy wpływu.
    Pozdrawiam Monia

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja jesli sie zdecyduje na dziecko to na pewno bez liczenia dni plodnych bo kompletnie sie na tym nie znam, chociaz podobno to takie proste. Moj maz ma podobne dylematy w kwestii wychowania dzieci, co Ty...Zobaczymy czy kiedykolwiek sie zdecydujemy na dziecko bo biore tez mozliwosc ze nigdy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Najwazniejsze, ze masz te dylematy, ze o tym myslisz, obawiasz sie, planujesz. Lepiej tak, niz zostac ojciem z przypadku i po fakcie zastanawiac sie jak sie z ta sytuacja uporac. Z mojego "babskiego" punktu widzenia trudno mi powiedziec jak byc dobrym ojcem. Znam takich, ktorzy wydawali sie idealnym materialem na ojca, po czym zostawiali zony i dzieci by wpasc w ramiona innych kobiet i zaczac nowe zycie z nowymi dziecmi... Znam i takich , ktorzy z typowych "playerow" i lekkoduchow zmienili sie w czulych i kochajacych mezow i ojcow. Zapewne nie ma na to recepty. Dziecko moze rozczulic najwiekszego twardziela, w koncu to miniaturka jego samego, nowy czlowiek , ktorego mozemy wychowac zgodnie ze swoimi wartosciami. Czasem wzorujemy sie na naszych wlasnych rodzicach, chcemy byc tacy jak oni, podobnie wychowac wlasne dzieci, czasem wrecz przeciwnie, widzac bledy wlasnych rodzicow, chcemy sie ich wystrzegac. Diwne jest to, ze dopiero posiadajac wlasne dzieci, dociera do nas jak wiele dali nam nasi rodzice, jak wiele wyrzeczen, ile trudu musieli wlozyc w nasze wychowanie, edukacje. Bedziecie swietnymi rodzicami , bo potraficie planowac, analizowac, myslec o przyszlosci. Macie siebie, wspolne cele. Patrzcie raze, w ty, samym kierunku, a na pewno bedzie dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Podpisuję pod fragmentem o planowaniu z kalendarzem w ręku! Wszystkimi kończynami. Kochać się spontanicznie kiedy się chce, jak się chce, gdzie się chce i się totalnie niczym nie przejmować! :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj tam, rozmyslacie .. brac sie do roboty i juz :) Nie ma co sie pytac, doradzac, to Wy macie wiedziec czy jestescie gotowi. Tyle w temacie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehehe i tu się zgadzam w 100% :) To jest tylko i wyłącznie nasza decyzja i nikt za nas jej nie podejmie, nawet nie chce żeby podejmował...ciekawi nas tylko czy tylko my mamy takie rozterki i odczucia...i czy jest na świecie facet który to na 100% jest pewny i chce dziecka i jest gotowy mimo wszystko? Pewnie jest, szkoda tylko, że ja nie znam takiego przypadku ;)

      Usuń
  9. tez sie zgadzam, ze spontan byc pownien :) Gorzej jest, jak spontanicznie para działa i działa i działa i nic.... potem wyliczenia, lekarze i te sprawy...

    Takze zyczę Wam spontanu i udanych prób:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie rozmawiamy o dzieciach bo jeszcze kupa czasu do takiej decyzji ale oczywiście kiedyś zapytałam R. czy w ogóle chce mieć dzieci i do dziś tego żałuje bo średnio raz w miesiącu próbuje mnie na dziecko namówić ale to jeszcze nic również od tego czasu mówi mi "mamuś" :|

    OdpowiedzUsuń
  11. Bierzcie się do roboty! :D Wszystko wyjdzie w praniu. Myślę, że lepiej działać spontanicznie niż bawić się z kalendarzykiem. Zresztą fajnie dostać taką fajną niespodziankę w postaci ciąży :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jakim będziesz tatą okaże się jak już nim będziesz. Nie możesz tego zaplanować, przewidzieć.. każdy dzień z dzieckiem jest inny.. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Najlepiej jest podjąć decyzję,że tak chcemy dziecka. Później wszystko zostawić "naturze" i spontanowi. Takie staranie z kalendarzykiem, obserwacjami i innymi cudami to straszna rzecz ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Dla mnie jest oczywiste chce dziecka na 100% ale logiczne jest to, że mam obawy, jak każdy chyba normalny człowiek :) Ja myślę że trzeba spontanicznie :) Mnie mój Luby coś zaczyna przebąkiwać, że na noc poślubna nie będzie żadnych zabezpieczeń... helołł :P Teraz znowu mówił, że miał pewne myśli żeby może już iść na żywioł... szczerze i ja miałam taką myśl. Ale jeszcze nie jednak coś tam hamuje i to chyba jest właśnie ta obawa....

    OdpowiedzUsuń
  15. Panie Poślubiony, gdyby każdy mężczyzna miał tylko takie przemyślenia i obawy! Na tle innych np. wielu moich kolegów wydajesz się być bardzo gotowy do rodzicielstwa ;)

    U nas na razie jeszcze jest trochę czasu do podejmowania decyzji - do ślubu niecałe pół roku, a nie chcemy od razu myśleć o dzieciach. Nie znaczy to, że o tym nie rozmawiamy, ale oboje wiemy, że po prostu musi przyjść dobry czas, bo na razie mamy inne sprawy na głowie i żadne z nas nie jest jeszcze zupełnie gotowe.

    OdpowiedzUsuń
  16. W zupełności rozumiem Wasze obawy - niestety nikt podczas naszych narodzin nie dal naszym rodzicom instrukcji obsługi, ani życia, które mogliby nam przekazać. Obserwując Was tutaj, na blogu jestem jednak pewna, że oboje bylibyście świetnymi rodzicami- Pani Poślubiona jest lekko zwariowaną, ale dojrzałą jak na swój wiek kobietą, z racjonalnym podejściem do życia, rodziny, Pana Poslubionego. Z tego co zaobserwowałam ma też świetne wzorce, które może przelać na potomka. Pan Poslubiony ma niesamowite poczucie humoru, dzięki któremu będzie w stanie rozładować nawet najbardziej napiętą z pozoru atmosferę. Poza tym jest zaradny i odpowiednio pokierowany (nie prowadzony za rączkę) jest w stanie naprawdę góry przenosić. Poza tym, jesteście młodzi, w pełni sił, jesteście siebie pewni, kochacie się, mieszkanie jest Wasze (nie ważny metraż), Wasi rodzice są młodzi, co dodatkowo pozwoli im się długo cieszyć z wnuków, poza tym na pewno będą w stanie pomóc Wam w opiece nad nimi, a jak nie oni to siostra Pani Poślubionej. Uważam, że jedyne co powinniście "załatwić" przed dzieckiem to to, żeby Pan Poslubiony znalazł prace, która nie będzie go przygnebiac i tlamsic tylko sprawiać radośc. Poza tym, uważam ze nie ma na co czekac- bo w sumie na co? :)

    Pozdrawiam Was serdecznie,
    Aneta

    OdpowiedzUsuń
  17. świetnie napisane, zgadzam się z Tobą w 100% ;-)

    OdpowiedzUsuń
  18. My jeszcze przed "planowaniem", a właściwie na etapie "nie teraz". Biorąc pod uwagę nasze charaktery i temperament na pewno nie będzie to planowanie z kalendarzem. Raczej na zasadzie "zwolnienie blokady" czy tam "bramkarza" ;) Wiem natomiast, że będzie świetnym ojcem.
    A to, że Ty masz obawy to tylko dobrze świadczy o Tobie. Ojcem będziesz super. Nie martwcie się, że będziecie popełniać błędy. Tylko idioci ich nie popełniają. :)
    Najważniejsze, żebyście nie dali się presji otoczenia - bo tyyyle po ślubie to trzeba mieć stado dzieci. ;) Sami będziecie wiedzieć najlepiej.

    OdpowiedzUsuń
  19. Mój mąż zawsze chciał mieć dziecko a najlepiej dwoje - u niego w rodzinie zawsze było dużo dzieci, wszyscy mieli hopla na ich punkcie. Ja z zupełnie innej bajki - nigdy nie rozczulałam się zbytnio nad bobaskami, u mnie w rodzinie dzieci nie było, przez wiele, wiele lat nie miałam styczności z maluchami. Kiedy niespodziewanie/nieplanowanie zaszłam w ciążę mąż się bał, że nie będę kochać naszego dzidziusia ale synuś odmienił/uwolnił emocje i uczucia. Teraz prawie po 7 latach zostaliśmy rodzicami po raz drugi, tym razem dziecko planowaliśmy ale bez spinania się co do dni płodnych - jak będzie to będzie no i szybko jakoś się udało :) Co do bycia dobrym rodzicem to człowiek popełnia różne błędy, widzę w sobie niechciane zachowania, które wyniosłam z domu, mam mało cierpliwości ale tu mąż nadrabia, staram się korygować swoje błędy ale bycie rodzicem nie jest proste :)

    OdpowiedzUsuń