8 maja 2014

Szczerość w związku


Niejednokrotnie zastanawiam się jak to jest z tą szczerością w związku. Każdy zaraz będzie się bił w pierś, że on to jest w 100% szczery, niczego nie zataja, nie przemilczy niektórych kwestii. 

Myślę czy szczerość ma gdzieś swoje ramy, właściwie dokąd on sięga? Czy szczerością jest dzielenie się swoimi przemyśleniami z innymi ludźmi,  choć chwilowo pozornie są one prawdziwe, a tak naprawdę w dłuższej perspektywie nie? Nie raz coś nam ślina na język naniesie, walniemy choć po dłuższym zastanowieniu nie jest to zgodne z nami samymi.

Czy szczerością będzie powiedzenie drugiej osobie co o niej myślimy kiedy zapyta? No właśnie, a jeśli nie zapyta to dzielić się z nią swoimi przemyśleniami? Czy nie?

Pisząc na podstawie własnych doświadczeń stwierdzam, że szczerość bezgraniczna jest cholernie trudna! Szczerze powiedziawszy ;) nieraz zdarza mi się delikatnie naciągnąć prawdę w stosunku do Pani Poślubionej, ale Bóg mi świadkiem, że staram się ostatnimi czasy mówić wszystko.

W moim przypadku nieszczerość to błahostki, że byłem w McDonalds albo innym fastfood-ie, chyba, że nie podzielę się z moją ukochaną taką wizytą ona coś podejrzewa i nie dowie się do momentu, aż wyszło na jaw gdy Pani Poślubiona podstępem przeanalizowała mój wyciąg z kąta  :)  Łajza!

Zdarza się też, że czegoś tam nie zrobiłem, bo nie miałem czasu, a zazwyczaj zapomniałem albo mi się nie chciało. Takie raczej pierdoły, ale nieraz mi ciążą i zastanawiam się dlaczego ja właściwie tego nie powiedziałem?

Tak po prostu zostałem beznadziejnie wychowany: "Kupie Ci tą grę, ale tylko nie mów mamie/ojcu" 

W pozostałych kwestiach staram się z Panią Poślubioną być szczerym choć nie jest to łatwe. Poza tym niekiedy mimo najszczerszych chęci możemy powiedzieć coś co w danych okolicznościach urazi tą drugą stronę. Ja ostatnio powiedziałem Pani Poślubionej, że się troszkę zapuściła (wiem jestem okropny szczególnie przy mojej wadze), ale sama się o to prosiła taki mieliśmy układ, że powiem jej szczerze co i jak. Więc powiedziałem, że przytyła.

Często rozmawiamy razem o tym czy gdybyśmy się np. zdradzili czy powiedzielibyśmy sobie nawzajem o tym fakcie. Powiem szczerze, że ja nie wiem. Nie mam zielonego pojęcia czy zdobyłbym się na tą odwagę. Chyba bałbym się tego, a poza tym nie chciałbym obciążać drugiej połówki wiedzą o tym co zrobiłem. Żyłbym z tym do końca życia i to byłaby chyba największa kara za taki uczynek. Zostaliśmy tak stworzeni, że sumienie jest naszym najlepszym katem i karą za grzechy, kłamstwa i inne przewinienia.

A jak u Was jest z szczerością? Powiedzielibyście swoim partnerom o zdradzie?

Pozdrawiam,
PAN POŚLUBIONY

32 komentarze:

  1. Ja jestem gaduła, uwielbiam mówić, mówi, mówić.Mówię, więc wszystko.
    Ja jestem tak skonstruowana, że kłamać nie umiem, zaraz bym się z czymś wkopała. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam dokładnie tak samo, choćbym chciała skłamać/ukryć jakiś fakt no wcześniej czy później i tak wypaplam, przeważnie wcześniej ;p

      Usuń
  2. Szczerość to jedno, drugie to czy zawsze warto być szczerym czasem aż do bólu?

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba nikt nie wie jak tak naprawdę zachował by się w takiej sytuacji do póki się w niej nie znajdzie. Swoją drogą szczerość w związku to podstawa ale takie małe kłamstewka, a czy raczej zatajanie prawdy o których pisze Pan Poślubiony to chyba nic takiego ;)
    Pozdrawiam Monia

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jestem niestety szczera do bólu i często mówię ludziom prawdę prosto w oczy, narażając im się niejednokrotnie. Mężowi też wszystko mówię, zresztą ja chyba cały czas coś mówię:)) Natomiast wiem, że mój mąż taki nie jest i ma swoje tajemnice. Jak większość facetów. Zresztą ja wyznaję zasadę, że facetom nie ufa się w 100% i tyle. Nauczyłam się z tym żyć, mamy dobry związek prawie 12 lat:) Natomiast zdrada........ podobnie: ja bym się wygadała, on by ukrywał.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mój mąż ma długi ozór jak... baba :-) W życiu żadnej tajemnicy nie dochował. Więc pewnie jakby przyszło mu zdradzać, to jeszcze w trakcie aktu zdrady zadzwoniłby do mnie z tą informacją :P
    Ja byłam kiedyś bardzo skryta, teraz w ramach otwierania się na świat czasem też za bardzo ozorem mielę, ale do męża mi daleko :-) Mam swoje sekrety, ale to tak bardziej w ramach tego własnego świata (oboje dbamy żeby nie było tylko "my", ale każdy miał swój świat) niż żeby specjalnie coś ukrywać...

    OdpowiedzUsuń
  6. Szczerość tak, ale ważne jest JAK to się powie. Bo co innego powiedzieć "mogłabyś schudnąć, trochę się zaniedbałaś, kiedyś bardziej na to zwracałaś uwagę", a co innego "weź k*34wa zrób coś ze sobą, bo jak gruba świnia wygladasz". ;););)

    OdpowiedzUsuń
  7. Hehe, przybijam pione z Panią Poślubioną! Ze mnie też taka Łajza, i tym drążeniem właśnie, aż nie dojdę do prawdy, zraziłam mojego chyba już porządnie do kłamania :)

    OdpowiedzUsuń
  8. boję się szczerości do bólu, np. tego, że mam wiele kg do zrzucenia - sama dobrze o tym wiem i nie chciałabym aby mi ktokolwiek o tym mówił - ja nigdy nikomu nie mówię: 'oj przytyło Ci się" bo mi samej zrobiłoby się bardzo przykro gdyby ktoś mi tak powiedział. O zdradzie raczej bym nie powiedziała bo to oznaczało by koniec mojego małżeństwa, sama też bym nie chciała wiedzieć, chyba że byłyby to notoryczne zdrady - ach nie chcę o tym nawet myśleć :) trudne pytanie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Z tą zdradą może i coś w tym jest, ale z drugiej strony trochę egoistyczne i paradoksalne " nie powiem o zdradzie bo nie chcę ranić"

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja nie wiem co z tą zdradą... To jest mega ciężkie, bo z jednej strony fakt po co obciążać drugą stronę tym, ale czy nie jest po prostu łatwiej nic nie mówić drugiej osobie? Wtedy nam jest wygodniej, są wyrzuty sumienia, ale mamy tę "wygodę", że dalej jesteśmy w związku, nie ma awantur, kłótni... Ciężkie to pytanie :) A jeśli chodzi o taką szczerość codzienną, to ja łapię ostatnio się na tym, że chyba momentami jestem za szczera. Aż złośliwa. Trzeba nad sobą popracować :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Panie Poślubiony, ależ potrafisz zmusić do myślenia;-) Cały czas myślę w jakim stopniu jestem szczera z drugą połówką. Zdarza mi się mieć małe tajemnice, bo wiem, że niektóre rzeczy bardzo denerwują mojego przyszłego męża, np to, ile zostawiłam u kosmetyczki;-) Rozmawiając kiedyś o zdradzie, partner mi powiedział, że dowiedziałabym się bo nie potrafiłby z tym żyć. Jeśli chodzi o mnie, to nie wiem jak by to wyglądało, dlatego, że nigdy nie myślałam że mogę zdradzić. Mam tak, że inny mężczyzna może mi się podobać, ale w TYCH kwestiach wszyscy oprócz mojego są bleee i nie wyobrażam sobie bym kiedykolwiek miała dotykać, tak jak moją drugą połówkę, innego faceta. A teraz idę zrobić "rachunek sumienia", by przypomnieć sobie o czym jeszcze nie powiedziałam albo nie chciałam powiedzieć. Pozdrawiam Panią i Pana Poślubionych;-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Po 9 latach malzenstwa I 13 latach zwiaku musze stwierdzic ze 100% szczerosc nie jest dobra, czasem lepiej ukryc jakies drobnostki dla swietego spokoju choc bywa I tak ze klamstwo ma krotkie nogi I te drobnostki pozniej wychodza z czasem. A kiedy juz mialoby dojsc do zdrady... nie wiem czy jest wtedy sens rozwazania szczerosci czy jej braku, bo jakie to ma znaczenie jesli nie ma juz zaufania, za to jest klamstwo... Nieszczerosc w drobnostkach jak najbardziej, chyba nie da sie jej uniknac ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. w kwestii szczerości codziennej w związku to nie wiem w jakich sprawach mogłabym coś zataić lub nie powiedzieć wszystkiego...nie lubię takich zachowań, są wkurzające i głupie a jak wyjdą na jaw to dopiero jest dziwnie...bo zastanawiałabym się dlaczego mąż mi tego nie powiedział albo powiedział tylko częściowo. Wydaje mi się, że nie powinien mieć powodów do ukrywania takich drobnych spraw :) no chyba, że się mylę he he

    OdpowiedzUsuń
  14. CHOLERNIE mocny temat i pytanie o zdradę.
    tak mocny, że aż się nie wypowiem...

    OdpowiedzUsuń
  15. Bezgraniczna szczerość polega też na tym, że w chwili kłótni masz ochotę zabić drugą połówkę to jej o tym mówisz i o tym, że w tym momencie jej nienawidzisz? No nie sądzę. Także wszystko ma swoje granice.
    A zdrada? To zrzucenie odpowiedzialności. Bo właśnie to Twoje wyrzuty sumienia i mówiąc o tym uwalniasz się od tego. Jest Ci lżej. Ale wszystko spada na drugą osobę. Cała odpowiedzialność. Bo co teraz? Ma wybaczyć czy nie? Tysiące myśli i jakaś decyzja do podjęcia. Za Twój błąd. Żebyś Ty czuł się lepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odnośnie tego co napisałaś o zdradzie. Zgodzę się z Tobą w 100% powiedzenie o zdradzie to zrzucenie z siebie ciężaru na drugą osobę i oczekiwanie, że ona jakoś sobie z tym poradzi. Jakoś to niech sobie lepiej radzi ten kto zdradził w związku i niech się bije w pierś do końca życia i odkupuje swój wybryk bądź wybryki, ale w samotności. Niech to on cierpi, a nie osoba którą zdradził. Dlatego ja, na chwilę obecną wolałabym o tym nie wiedzieć. Mam nadzieję, że nigdy w życiu mnie takie rozterki nie spotkają.

      Usuń
    2. Kto powiedział ze osoba która zdradza cierpi? Przecież nie zawsze tak jest.

      Jestem lekko wstrzaśnieta, że prawie nikt tu nie mówiłby. Ja sama nie wiem co na ten myśleć.

      Usuń
    3. Jeśli nie cierpi to już nie można mówić o związku chyba, bo jak ktoś nie ma wyrzutów sumienia to jak można mówić o miłości itd.?

      I ja nie wiem czy bym powiedziała, ale raczej nie chciałabym wiedzieć.

      Usuń
  16. No i jeszcze jedna kwestia: czy większą zdradą jest jednorazowy numerek z przypadkową osobą czy rozmawianie całą noc o rzeczach, których byś nie powiedział ukochanej?

    OdpowiedzUsuń
  17. Szczerość ma swoje granice- wymaga taktu i mówienia o własnych potrzebach..
    Szczerosci nie nauczysz się w jeden dzień... Ona wzrasta, gdy żyjesz w zgodzie z własnymi normami, gdy tylko zaczynasz je naginać, okłamywać sam siebie, okłamujesz otoczenie, gubisz się i ostatecznie nie odróżniasz prawdy od fałszu...
    Dobrze, że jesteście tak wymagający względem siebie.
    Miłość wymagająca procentuje na lata-
    Pozdrawiam serdecznie
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
  18. Czasem powinniśmy zostawić coś dla siebie, nie musimy zdradzać drugiej połówce każdej naszej myśli, każdego ruchu, czasem lepiej pewne rzeczy przemilczeć, nie uważam, że miało to być nieszczere. A co do tego zapuszczenia - to padłam - nie wyobrażam sobie, by powiedział do mnie tak mój facet...

    OdpowiedzUsuń
  19. Szczerość owszem, ale bez przesady, bo popadniemy w paranoję i nagle okaże się, że pominięcie jakiegokolwiek faktu jest brakiem szczerości i podstawą do awantury.
    Co do zdrady - powiedzieć? Gdzie tu sens. To takie pieprzenie "powiedziałbym bo bym się źle czuł", "powiedziałabym, bo nie mogłabym z tym żyć".

    OdpowiedzUsuń
  20. Mój chłopak czasem nawet zbyt szczery bywa. Cieszę się, że nie kręci i cieszę się, że nie ma ku temu poważnego powodu. Ja o każdej istotnej sprawie mówię, a od czasu do czasu nawet o głupotkach. Bo odkryłam że im więcej pozwalam się poznać, tym on więcej o sobie pozwala mi się dowiedzieć i okazuje się, że zgadzamy się w wielu ważnych rzeczach. Ciekawe, czy jak kiedyś mi się oświadczy i ślub weźmiemy czy to si zmieni jakoś...

    OdpowiedzUsuń
  21. Szczerość dla mnie to chyba coś więcej niż tylko to, co się powie bądź nie. To zdecydowanie coś więcej:)

    OdpowiedzUsuń
  22. a Ja Mężowi o zdradzie nie powiedziałam i nie powiem.

    OdpowiedzUsuń
  23. Temat ten jest faktycznie bardzo trudny, bo mamy z jednej strony wyrzuty sumienia, a z drugiej strony boimy się urazić drugą osobę, a nawet jej stracić w skrajnych przypadkach... Sama nie wiem co zrobiłabym jeżeli chodzi o zdradę, drobniejsze rzeczy staram się mówić, bo taki mamy układ, nawet jeżeli nie jest to miłe co mam do powiedzenia.

    OdpowiedzUsuń
  24. Też nie wiem. Obym się nigdy w takiej sytuacji nie znalazła... Ale co do małych kłamstewek to taak, zdarza mi się :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Powiedziałabym, bo uważam że trzeba przyjąć konsekwencje swojego zachowania z godnością. Jeśli potrafiłabym zdradzić to potrafiłabym się do tego przyznać. Człowiek dorosły powinien przewidywać konsekwencje swojego zachowania.
    A według mnie ta druga osoba zasługuje na szczerość. Uważam, że myślenie 'nie powiem bo po co ranić' jest co najmniej egoistycznie i świadczy o braku szacunku do drugiej osoby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam dokładnie takie samo zdanie jak Ty. Zdradę można w pewien sposób wybaczyć, przejść nad nią do porządku dziennego. Bardziej boli to, że ktoś Cie okłamywał.

      Usuń
  26. Są pewne drobiazgi, pierdoły o których nie wspominam. Nie kłamię prosto w oczy, ale też nie jestem specjalnie wylewna w niektórych kwestiach. Jeśli chodzi o zdradę to na chwilę obecną jestem przekonana, że nie byłabym w stanie tego zrobić, w sensie zdradzić. Wiem jak boli zdrada drugiej osoby, poza tym zdradzanie kogoś kogo się kocha jest dla mnie bez sensu. Albo kochasz i jesteś z kimś szczęśliwy, a więc nie zdradzasz bo nie masz takiej potrzeby, albo zdradzasz i rozstajesz się z partnerem, bo zdrada z czegoś przecież wynika. I od mojego partnera oczekuję szczerości. Bo nic nie boli tak bardzo jak kłamstwo nt. zdrady. Mnie np. nie zabolał tak bardzo sam fakt zdrady ile to, że przez długi czas byłam na ten temat okłamywana.

    OdpowiedzUsuń