11 lipca 2014

Miłość na ostro

Bynajmniej, nie będzie tu o seksie. Nasz blog jest o naszym życiu i tylko raz zamieściliśmy tu...nie to dalej nie chodzi o seks...i tylko raz zamieściliśmy tu post na temat stricte kulinarny. Pamiętacie post z porównaniem czym żywi się Pan Poślubiony na delegacji, a czym żywię się ja jak go nie ma? Ano był taki. Teraz przyszła kolej na to co jemy wspólnie, czyli jak głównie ja rozpieszczam Pana Poślubionego. Dlatego też tak jak zauważyliście Panu Poślubionemu przybywa kilogramów...no ale jak tu nie jeść jak żona tak dobrze gotuje ;) ???

Nasza miłość jest pikantna :) dlatego też takie danie chciałam Wam zaprezentować..nie będzie słodkich deserów (No może na koniec czasami są, bo też bywa słodko) będzie pikantnie i ostro..byle nikogo nie wzdęło od fasoli czy zazdrości...zapraszam więc na moje wydanie:

CHILI CON CARNE a'la dwoje do poprawki

Składniki:
- Szczypta zapału, uśmiechu i miłości ;), a potem kupujemy:
- 1 dużą cebulę,
- 1 ząbek czosnku oba składniki dla odstraszenia innych zalotników, tych co z nami nie jedli,
- 0,5 kg mięsa mielonego wieprzowego lub wołowego jak kto woli, zależy czy w domu mamy wieprza czy świętą krowę ;)
- Puszka czerwonej fasoli, nadymamy innych zazdrością
- Puszka kukurydzy, wbrew pozorom żółtej
- Puszka pomidorów mogą być całe mogą być krojone,
- Koncentrat pomidorowy, tak żeby było krwiście czerwono!
- Pasta paprykowa lub papryka w proszku, zaczyna się robić pikantnie...
- Pasta chili lub papryczki chili, mogą być suszone, tu już zaczyna być ostro...
- Oliwa lub olej do smażenia, jak się nie uda potrawa to olej sprawę i jazda na pizzę...
- Wrapy, takie placki, możesz być ambitna i upiec sama, ale ja nie radzę...idę na łatwiznę i kupuję gotowca. Pan Poślubiony i tak nie dostrzegłby różnicy ;p (Przecież gotuję idealnie)
- Troszkę soli, pieprzu, curry i cukru, żeby życie miało smaczek ;)
- Ryż, żeby wprowadzić troszkę egzotyki.

Potrawę możesz przygotować tak jak robiły to nasze praprapraprapraprababki na palenisku przed domem i w kociołku, ja tu również poszłam na łatwiznę, wzięłam patelnię, drewnianą łyżkę, kuchenkę gazową, deskę do krojenia z nożem i jazda, mam 1 h potem Pan Poślubiony wraca z pracy...zaczynamy gotowanie:

Na początek kroję sobie cebulę.
Pokrojona cebula, na tle składników prezentuje się dumnie. Fotka dla Was.
Jej czas się skończył, już nie jest taka dumna, skwierczy błagając o litość, ja ją szklę i dodaję trochę cukru i dalej szklę
(nie wiem czemu dodaję cukru nie pytajcie, tak radziła słynna Madzia Gessler w kuchennych owulacjach, tak ze robię i jest super)
Przyszedł czas na czosnek! Obieram, przeciskam przez wyciskarkę i dodaję na patelnię, gdzie już czeka mięcho.
Mięcho, to co Pan Poślubiony lubi najbardziej, więc smażę, mięcho...nie Pana Poślubionego on w pracy.
Doprawiam mięcho solą i pieprzem.
Dodaję pomidory z puchy, ja miała te w całości.
Dodaję cały koncentrat i łyżkę albo dwie pasty z papryki.
Mieszam!
Dodaję fasolę! Pychotka, moja ulubiona!
Dodaję kukurydzę! Pychotka, tym razem ulubiony składnik Pana Poślubionego. 
Najlepsza część! Ostro! Ja miałam do wyboru, suszone papryczki chili, marynowane albo pastę. Wybrałam pastę!
Daję 3 łyżeczki czubate (bardzo ostro) lub 1 łyżeczkę (mało ostro) analogicznie 2 łyżeczki (średnio ostro)!
Już wygląda kolorowo i imponująco! Doprawiam jeszcze solą i pieprzem do smaku...
Na drugiej patelni w między czasie podpiekam wrapy, potem mogę przesmarować je masłem z czosnkiem i bazylią :)
Masełko również robiłam sama samiusieńka. 
Przepis na ryż masz na pakowaniu :D do białego lub ciemnego ryżu dodaję łyżkę curry i opcjonalnie łyżeczkę kurkumy.
Smakuje niesamowicie!
Kładę na stole, dodatki, a Pan Poślubiony już właśnie wrócił z pracy.
Główna atrakcja obiadu już na stole.
Tak sobie nakładamy na talerz i jemy na przemian wrapa i ryż, jak nam wygodnie :)
Bardzo fajnie smakuje jak na górę walniemy jeszcze łyżkę jogurtu lub śmietany 12% PYCHOTKA!
Aaaa na deser...lody z owocami! Jestem cudowną Panią domu :D


Polecam, JA, Pani Poślubiona.... SMACZNEGO!

21 komentarzy:

  1. Nie no, ja przepraszam bardzo, a surówka z pora z powitalnego posta to co ;)? Był post trochę kulinarny :D

    Swoją drogą zdarza mi się Was czasem zobaczyć na mieście, ale zawsze w takich kretyńskich okolicznościach, że nie mam jak podejść i się przywitać. Jak chodziłam do pracy na 8 to czasem widywałam Ciebie po drugiej stronie ulicy w okolicach Dolnych Wałów, ale zanim się skapnęłam, że to Ty to za późno było podchodzić. A w poniedziałek mignęliście mi na zakupach w A., kiedy wybierałam sery, więc też idiotyczny moment na podejście i rozpoczęcie konwersacji :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehehhe ano fakt! Surówka była! :D

      No widzisz :) my nawet nie wiemy, ze ktoś nas gdzieś rozpoznaje :D bo w sumie jeszcze nikt nie podszedł i nie zgadał :)

      Usuń
  2. Ja to bym jedynie kupiła z tego zestawu deser:D Jestem strasznie wybredna kulinarnie, ale słodkości jak najbardziej pod każdą postacią:D

    OdpowiedzUsuń
  3. Wygląda obłędnie i tak też pewnie smakuje:)
    Gdybym gotowała, to bym i zrobiła pewnie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. mniam! wygląda pysznie! tylko...czemu ja tak nie lubię przyrządzać jedzonka? :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Takie danie to ja lubię! Przepysznie, fajny pomysł na obiad! Zasmakuje na pewno :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mniaaam... uwielbiam chilli con carne ale my jemy z ryzem. Zawsze dodaje mnostwo przypraw I chilli

    OdpowiedzUsuń
  7. Danie idealne dla mojego męża, ja niestety nie jadam mięsa mielonego, ale gdybym miała je zastąpić kurczakiem, to jestem jak najbardziej za :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mmm aż ślinka cieknie! A do tego jak pięknie wszystko opisane :) Super jakby w książkach kucharskich były takie barwne przepisy ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Osobiście zrezygnowałabym z fasoli, bo jakoś za nią nie przepadam całościowo, ale danie prezentuje się bardzo kusząco:)

    OdpowiedzUsuń
  10. wygląda przepysznie! myślisz, że jakbym wywaliła kukurydzę (uczulenie:D ) to groszek by przeszedł? czy w ogóle dać sobie z nim spokój wtedy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm...oczywiście danie można modyfikować jak się chce...choć groszek jak dla mnie podobny jest do tej fasoli :) ale jak kto woli :) hehe

      Usuń
  11. Też mam z moim mężem własny sposób na Chili con carne, który robimy już od lat. A co do deseru... dla mnie to deser na odpierdol się.. położona gałka lodów i pokrojone owoce w kawałki.. też mi wysiłek..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co, miała mu podać na deser, spryciarzu? krokodyla posypanego kakao zerwanym z drzewa kakaowca o poranku? Czy może sernik/jabłecznik? Trzepnij się w łeb. Kto normalny ma na to czas i chęci? A poza tym co Ci do tego?

      Usuń
  12. Mój mąż uwielbia kawę mrożoną w moim wykonaniu i sałatkę owocową. Chociaż ja głównie gotuję wszystko na winie. Otwieram lodówkę i wrzucam co się nawinie :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Wypróbuję z pewnością. Kocham ostre potrawy ;-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mojemu K. też przybywa kilogramów, choć jeszcze nie żona mu gotuje, a narzeczona i to tylko od czasu do czasu. ;) Nie da się ukryć, że odkąd jesteśmy razem to kilka kilogramów mu przybyło i mówi to nie tylko waga, ale także rodzina i znajomi. Tłumaczę sobie to tak, że to tylko świadczy o tym, że dbam o niego. ;)
    A danie - z pewnością pyszne, jednak nie dla nas. Z mięs jesteśmy tylko kurczakożerni. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaa polecam wołowinę :) jest zdrowa :) choć i indyk pyszny i zdrowy :)

      Usuń