18 sierpnia 2014

Długi łikend.


PANI POŚLUBIONA

Jak co roku akurat sierpniowy długi weekend spędzamy w górach w domu u Panny K. zjeżdża się pełno jej znajomych i hulaj dusza piekła nie ma. Jak co roku nastawiłam się na bardzo bardzo dobrą zabawę z tym, że z tym wyjątkiem, że mnie niestety, a może i stety zakrapiane trunki ominęły. Było ognisko, szalone tańce i totalne wyluzowanie, ale chyba nie o tym chciałam tu pisać. 

Weekend swoją drogą, a moja ciąża swoją tak też zauważyłam. Sama nie wiem od czego zacząć. Może zacznę od tego, że w całym naszym bliskim gronie znajomych to ja jestem jako pierwsza w ciąży. Z czym to się wiąże? Na pierwszy ogień nasuwa mi się myśl: totalny brak zrozumienia. Będąc tam w górach w naszym 12 osobowym gronie mogłam obserwować jak mężczyźni lub kobiety zachowywali się w stosunku do mnie.

To co zauważyłam to to, że dla niektórych przestałam być tą dziewczyną co wcześniej i w sumie poczułam się w rozmowie z nimi jakbym straciła tożsamość, bo w końcu to, że mam brzuch nie oznacza, że teraz należy ze mną rozmawiać tylko i wyłącznie na tematy ciąży, porodu, dzieci. Myślę, że większość z nich nie wiedziała jak się do mojej ciąży odnieść i właściwie co mogę zaoferować w rozmowie oprócz odpowiedzi na pytania: "To kiedy masz termin? Macie jakieś imiona? A córka mojej siostry to..."

Nie zrozumcie mnie źle. Bardzo lubię odpowiadać na te pytania i mówić o ciąży, ale nie w kółko i nie za każdym razem. Nie powiem też, bo bardzo lubię wszystkich tych, którzy się w górach zjawili. Dlaczego więc nagle niedzieciate towarzystwo przestało mnie bawić? Myślę, że jest to kwestia priorytetów, dojrzałości i jak to ktoś mi powiedział, ciąża weryfikuje znajomości i sama jestem ciekawa ile z tych ludzi będzie się z nami chciało spotykać kiedy urodzi się maluch. Może też jest inaczej niż nam się wydaje i to nie oni zachowują się inaczej, a to my się zmieniliśmy? Możliwe. Nie neguję tego. 

Nie będę już smęcić. Suma summarum, w sobotę właśnie z tego względu zwinęliśmy manatki z Panem Poślubionym i postanowiliśmy trochę pozwiedzać. Na pierwszy ogień poszła góra Żar, kolejka, a w moim przypadku wszamanie grillowanego oscypka z żurawiną, no po prostu PYCHA! Wjechaliśmy na górę pooddychać świeżym powietrzem i troszkę pospacerować. Zjedliśmy obiad i heja z powrotem na dół.




Kolejnym punktem na mapie był zalew żywiecki czy jezioro żywieckie, sama nie wiem, ale tam mi się bardzo bardzo podobało.. również pospacerowaliśmy i Pan Poślubiony standardowo uczył mnie jak się puszcza kaczki, a ja standardowo zupełnie tego nie załapałam. Na koniec naszej wyprawy, dla odmiany po nie dzieciowym towarzystwie, znowu odwiedziliśmy znajomych z Kenii, tych samych o których pisaliśmy w poprzednim poście. 




Ogółem rzecz biorąc cały weekend jakoś przeleciał, Oboje żałujemy jednak, że nie zebraliśmy się w porę i nie wyruszyliśmy nad morze...no bo co to za pogodynka zapowiadała deszcze??? Przecież pogoda była piękna!!!


PAN POŚLUBIONY

Jak już wiecie od Pani Poślubionej sierpniowy długi weekend od dawna był już zaplanowany. Jak co roku jedziemy w góry do przyjaciół, jak co roku będziemy się bawić, wariować i odpoczywać, jak co roku będzie fajnie. 

Czy aby na pewno?

Czwartek zaraz po pracy pakujemy się do auta i ruszamy w iście szampańskich nastrojach do Krzyżowej koło Korbielowa. Całą drogę umilał nam strzelający przegub przedniego koła przez co rozmowa nawet stała się problematyczna. Na szczęście po 3 godzinach jazdy w korkach udaje nam się dotrzeć na miejsce. Wychodzimy z auta, witamy się, a już wołają nas na jednego. Tzn mnie wołają Pani Poślubiona idzie rozgościć się w pokoju.

Palimy ognisko robią się nasze tradycyjne coroczne pieczonki, a towarzystwo oddaje się błogiej konsumpcji polskich specjałów. Cytując nagłówek jednej z gorszych i bardziej poczytnych gazet w Polsce: "libacja alkoholowa trwała do późnych godzin nocnych"

Poranek wbrew pozorom jest bardzo przyjemny, bez większych utrudnień zbieramy się na dół. Schodzę, już ktoś proponuje mi piwo. Nie wiem czy ja się tak postarzałem, że mnie to nie bawi i nie zachwyca? Czy może to po prostu kwestia dojrzałości? Jestem już po prostu skostniałym staruchem, który na śniadanie chce zjeść parówkę, a nie przechylić browar.

Jasne, nie bronię nikomu takiego postępowania, ale nie rozumiem dlaczego wystawiam się na ostracyzm jeśli nie robię czegoś tak jak wszyscy. Cały dzień mija na siedzeniu na tyłku przed chałupą i patrzeniu się na siebie, nawet konkretnych rozmów nie ma. Szczerze miałem już ochotę wracać.

Kolejny wieczór, kolejna impreza o tyle o ile ja jeszcze odnajduje się w towarzystwie to Pani Poślubiona raczej się błąka bez większego celu. No i ma racje w pewnym momencie pewne zachowania zupełnie przestają bawić i śmieszyć. Podejmujemy decyzję, że nie ma sensu się umęczać i tracić jeszcze dwóch dni. Jutro wyjeżdżamy.
Niestety jak bardzo byśmy się nie bronili przed swojego rodzaju wykluczeniem z kręgów towarzyskich to i tak to się nie uda tego uniknąć, wiadomo, że wszystko zależy również od tego jakich znajomych mamy jeszcze przed ciążą i czy oni będą w stanie zrozumieć nasz odmienny stan. Nasi jednak chyba nie do końca odnajdują się w nowej nie tylko dla nich, ale przede wszystkim dla nas sytuacji.

W sobotni poranek pakujemy się dość sprawnie, żegnamy i jedziemy do Żywca odwiedzamy Jezioro Żywieckie, górę Żar o której wszyscy wokoło mówią, a tak naprawdę to nic szczególnego tam nie ma. Ale jest wesoło coś się dzieje, zmieniamy otoczenie, relaksujemy się.




Na koniec dnia wpadamy do naszych serdecznych znajomych, zawsze w ich obecności ładuję akumulatory. Dają mi bardzo dużo energii przez swą radość i pozytywne podejście do życia. 

33 komentarze:

  1. W przeważającej większości dzieciaci znajomi mówią w kółko o ciąży i dzieciach (ja osobiście znam chyba tylko jedną parę, u której tego nie zaobserwowałam, gdzie po prostu doszedł kolejny temat, a nie zniszczył wszystkie pozostałe;)), więc może założyli z góry, że to teraz najważniejsze i chcieli być mili. A jeśli jesteście jedyną oczekującą parą, to w sumie nie jest dziwne, że robicie trochę za atrakcję, bo te tematy to dla reszty zupełna nowość i dlatego tak ich ciekawi.
    A tak zupełnie od siebie - mnie trochę wkurzają czasem ciężarne i dzieciate koleżanki, bo jak pytasz o ciążę - źle, bo co to ja teraz tylko o pieluchach, jak nie pytasz - źle, bo się nie interesujesz, co się u niej dzieje. Jak urodzi i chcesz się spotkać - źle, bo zmęczona i nikt tego nie rozumie (to akurat rozumiem), jak nie wychodzisz z propozycją, tylko czekasz na znak z jej strony (ja się mogę bez problemu dostosować) - źle, bo "odkąd mam dziecko, wszyscy o mnie zapomnieli". Wnerwia się, jak ktoś dotyka jej dziecko i zaczepia, a jak wiesz, że tego nie lubi i tego nie robisz, to się obraża, że traktujesz jej dziecko jakby nie istniało, itd.itp. A na koniec coś o dojrzałości + stwierdzenie "ciąża i macierzyństwo weryfikuje znajomych". No ciekawe, dlaczego... :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A sorry, Żona jeszcze. :D to znam aż dwie, z którymi jest normalnie. :p

      Usuń
    2. Jest sporo racji w tym co piszesz powyżej. tak to już jest z kobietami w ciąży. :)

      Usuń
    3. U nas to chyba Adam był bardziej ciążowy w kontaktach ze znajomymi, ja się wyżywam na blogu :p

      Usuń
  2. Mimo że jesteśmy chyba w tym samym wieku to nasi znajomi jakoś nas nie wykluczyli a ciąża nie była jedynym tematem do rozmów tak jak teraz nie rozmawiamy tylko o dzieciach...może to dlatego że nie my jesteśmy pierwsi w naszym gronie tak jak to jest w Waszym przypadku ;)
    Pozdrawiam Monia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. U nas jest odwrotnie, jesteśmy ostatnią parą wśród naszych znajomych, która nie ma dziecka. Ale to nie przeszkadza nam się od czasu do czasu spotkać, pogadać (niekoniecznie o dzieciach i pieluchach). Jak wspomnieliście, podejrzewam, że to kwestia dojrzałości. Mamy znajomych, którzy potrafią wyjechać na weekend tylko po to, żeby go przepić. Ale my nie pijąc nie jesteśmy z towarzystwa wykluczani. Po prostu, nie pijemy i już. Dorośli, dojrzali ludzie potrafią to zaakceptować. I cieszę się, że mamy właśnie takich znajomych, czego i Wam życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. U nas etap pierwszy: każda rozmowa zaczyna się i krąży wokół tematu ślubu :p Z drugiej strony rozumiem to, bo ja też często z dzieciatymi albo planującymi śluby zaczynam rozmowę od tych ważnych zmian. Zwykła ciekawość.

    Wyobraźcie sobie, że mój P. alkoholu nie pije wcale, bo mu nie smakuje. I tłumacz teraz każdemu, że nie pijesz, bo nie lubisz ;) A potem wytrzymaj wszystkie docinki, zachęty itd.
    Nasi znajomi, z którymi jeździmy w góry są w porządku i są raczej spokojni, więc nie zaczynamy dnia od piwa (btw, przed południem dżentelmeni nie piją :p), ale na wakacjach teraz byliśmy z zupełnie obcymi ludźmi. Bardzo sympatycznymi, ale część właśni zaczynała dzień od piwa, nas znosiło z łóżek przed 9, a ich koło 11. Do tego ja kilka imprez w pierwszym tygodniu wytrzymałam, ale potem wolałam iść spać z P. i być wypoczętą, a nie codziennie ostroi łoić.
    Nie wiem jak wygląda sytuacja życiowa Waszych znajomych, ale my zaobserwowaliśmy, że ogromnie dużo się zmienia, kiedy ludzie nie żyją po studencku - mają swoje mieszkanie (albo przynajmniej nie dzielą go z milionem współlokatorów), pracują itd. Trochę Ci się przestawiają priorytety wtedy i doroślejesz mimo woli ;)

    PS Polecacie jakąś hurtownię kwiatów w Gliwicach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hurtownia kwiatów w Zabrzu boczna od Wolności.

      Usuń
  5. Ehhh a moze to Wy sie zmieniliscie a nie znajomi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tez napisałam w poscie. Nawet jesli my sie zmieniliśmy to nam obojgu ta zmiana pasuje. Jesli nie pasuje znajomym to nie my mamy problem ;)

      Usuń
  6. A Międzybrodzie Bialskie też Was czyta! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Hmmmmmmmmmm...u mnie z kolei tak jest, że to raczej ja ograniczam kontakt z ciężarnymi/dzieciatymi.
    Oczywiście nie ze wszystkimi, ale niestety przeważająca większość z nich nie ma innych tematów niż 'zupki i kupki', co z kolei totalnie mnie nie interesuje i nie chcę o tym ani słuchać ani gadać. Nawet z grzeczności:)
    Co nie znaczy, że spotykam się wyłącznie z bezdzietnymi, których jedynym celem na spotkaniu jest skuć się alkoholem jak pelargonie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakaś niedorobiona dzisiaj jestem, bo dopiero teraz się wczytałam dokładniej:/
      "Myślę, że większość z nich nie wiedziała jak się do mojej ciąży odnieść i właściwie co mogę zaoferować w rozmowie oprócz odpowiedzi na pytania: "To kiedy masz termin? Macie jakieś imiona? A córka mojej siostry to..."
      To zabrzmiało dla mnie tak, jakbyś Ty siedziała i tylko czekała, aż ktoś zacznie rozmowę z Tobą. Oczywiście od tematu Ci najbliższego czyli dziecka.
      Może po prostu trzeba było samej zacząć rozmowę, na milion różnych tematów- to w końcu Wasi dobrzy znajomi, na pewno znacie się świetnie i wiele Was łączy.
      Przepraszam, jeżeli stworzyłam jakąś swoją nadinterpretację Twojego zdania:)

      Usuń
    2. Heheheh no troszke nadinterpretowalas :) mi chodzi głownie o to jak do mnie zagadywali. Oczywiste jest ze ja zaczynałam tez rozmowy i gadaliśmy na inne tematy.

      Usuń
  8. Bo ta pierwsza dzieciowa para/pani ma zawsze najgorzej w towarzystwie. Nikt nie wie o co pytać poza zwyczajowym 'jak się czujesz/cie' i tak dalej. Boją się zaprosić na piwo bo głupio że nie możesz pić. Jak się z kolei urodzi to jest problem bo 'zaprosić ich na imprezę do domu? a co jak z dzieckiem wpadną? i co, posiedzą dwie godziny przy herbacie i polecą?' Też mnie to dotknęło, ale bardziej gdy Mała się urodziła (ma już roczek) i chodziłam na 5 rok studiów - wszyscy mówili o wyjściach jakichś czy o tym jacy są zmęczeni bo spali tylko 5 godzin, czy że czymś się stresują. Myślisz sobie 'człowieku, o czym ty do mnie mówisz?! 5 godzin snu bez pobudki? nareszcie! zajęcia się kończą później i nie zdążę na wcześniejszy autobus do domu? no jak mi bardzo przykro...' Fakt, że można opowiadać o dziecku godzinami, ale warto się powstrzymać. Jak będą chcieli, to zapytają ;) Chciałabym mieć więcej znajomych z dzieciakami w wieku mojej, czy jakieś miejsce żeby się z takimi spotkać i pogadać, poradzić się. Bo właśnie tego brakuje. Dotychczasowe koleżanki są świetne w doborze sukienki, porady małżeńskiej, ale o tym, czy mogę już dać dziecku rosół i czy brak kupy przez 4 dni to powód do zmartwienia już mi nie pomogą ;) Taka kolej rzeczy, ale trzymam kciuki! Pokażcie im, że dalej normalnie można się z Wami spotkać i pogadać :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak ktoś dowiaduje się o czyjejś ciąży to raczej podstawowe zadawane pytania na początku. W końcu przestaną pytać bo pewnie nie będą mieli o czym skoro sami nie posiadają dzieci;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Osz Wy! Tak blisko byliście i pewnie nawet przez Bielsko przejeżdżaliście i nie wpadliście na kawę?! :p
    Foch :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Pewnie kwestia dojrzałości - i nie chodzi o wiek - Wy już pracujecie, macie mieszkanie, jesteście po ślubie, spodziewacie się maleństwa - więc inne priorytety, a nie picie piwa z rana, więc się nie dziwię.Dla nich to pewnie taki kosmos, ale z czasem pewnie i oni dojrzeją, więc i rozmowy będą na innym poziomie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj to przykre :-(
    U nas na razie nie ma takiego problemu, zwazywszy na tym ze kazda z par jest obecnie w jakims waznyn etapie swojego zycia... my dziecko i mieszkanie, inni slub, inni mieszkanie, jeszcze inni praca... takze zawsze znajdzie sie temat do rozmowy... Sama jestem ciekawa jak to z kolei bedzie, jak sie maluch pojawi? :-)
    Kurcze jaki Ty juz masz fajniutki brzuszek! U nas 14 tydzien i dalej nic... poki co niecaly kg do przodu... :-)
    Pozdrawiam cieplo :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Szczerze, sama się zaczęłam zastanawiać jak to kiedyś kiedyś będzie.... aż zmartwiło mnie to może być podobnie... my po ślubie, znajomi nie... my teraz na planie dom mamy, a Oni ? nic nadzwyczajnego, picie, zabawa i tyle. Czasami się czuje jak trędowata... bo nibi dorośli ludzie, a w głowie pustka. Ja mam nadzieje, że jak juz kiedyś będę mamą to nie strace ze swojej spontaniczności i szaleństwa :)
    A komentarze typu, że matki tylko o kupkach i zupkach, to nie przesadzajmy, może na początku i owszem, ale nie dajmy się zwariować i bądźmy trochę tolerancyjni, jak mamy w planie zakup auta to o czym gadamy? jak ktoś buduje dom, to też mówi na ten temat, bo spełnia się jego marzenie, to rozmawia o tym. Dziecko dla wielu to też marzenie i szczęście i nie dajmy się zwariować i cieszmy się razem z rodzicami ich szczęściem. Trochę wyrozumiałości i nie popadania w skrajności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do dzieciowych tematów absolutnie nic nie mam, wręcz bardzo lubię słuchać i wypytywać tak na przyszłość. Ale naprawdę matki są różne i z niektórymi się nie da wysiedzieć (albo ja nie mam tyle cierpliwości) i nawet ja lubiąca takie tematy już miewam dość, a jak raz myślałam, że mogę być w ciąży, to razem z radością słabo mi się zrobiło na myśl, że będę musiała o tym wszystkim czytać, a już rzygałam tematem. :p :p

      Usuń
    2. Ależ ja jestem tolerancyjna.
      Ale szlag mnie trafiał, jak trzecią godzinę z rzędu ( a jak! ) słuchałam o tym samym- ubranka, przeciery, pampersy, szczepienia, blablabla.
      Nie mój klimat, nie moje zainteresowania, mózgi przepalone pieluchami, dziękuję, do widzenia.
      Nie wszyscy "dzietni" znajomi są tacy i z nimi utrzymuję kontakt. Mogę z nimi porozmawiać o dzieciach. Ale mamy też TYSIĄCE innych tematów.
      Dzięki Bogu.

      Usuń
  14. My dzieci jeszcze nie mamy, ale obracamy się z gronie, w którym ciąża i dzieci wcale nie ukróciły życia towarzyskiego. Moim zdaniem jeśli ktoś jest niedojrzały to ani pierwsza ani piąta ciąża tego nie zmieni. Jak już napisałam - dzieci nie mamy, ale też wolimy zjeść na śniadanie parówkę, niż obalić Lecha. Zwłaszcza, że T nie pije piwa ;)
    Teraz wróciliśmy z wakacji nad morzem, w towarzystwie były pary mieszane - jedni mieli dzieci, inni nie. I jakoś nikt nikomu flaszki rano nie proponował - zaczynaliśmy dzień od śniadania, potem chwila oddechy i wychodziliśmy np. całą grupą do wesołego miasteczka etc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie taka relacja ze znajomymi jest fajna :)

      Usuń
  15. Przykra sytuacja. Ciekawa jestem jakby zachowali się nasi znajomi. Czas pokaże.
    Pani Poślubiona - wyglądasz przepięknie!

    OdpowiedzUsuń
  16. Ludzie często tak się zachowują po prostu "utożsamiają nas" z sytuacją

    OdpowiedzUsuń
  17. Jak sie różnimy ;) my a mężczyźni. Super pomysł na bloga mieliście, gratuluję.

    OdpowiedzUsuń
  18. Byliście nie daleko Nas ;P ..

    OdpowiedzUsuń
  19. Odpowiedzi
    1. Międzybrodzie Żywieckie

      Usuń
  20. Ile to już czasu?!
    Pamiętam Was, kiedy pisaliście o Waszym wielkim dniu.
    Miło Was widzieć, niczym starych dobrych znajomych :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Hej!
    Nie martwi Was czasem, że ci znajomi mogą dowiedzieć się o blogu i robić Wam wyrzuty? Serio pytam. Ja strasznie takich sytuacji nie lubię. Też jestem w ciąży!!!:D Ukochanej, upragnionej, długo wyczekiwanej:))) Obecnie 22 tydzień. I niestety mam podobne odczucia- ludzie czasami nie wiedzą, jak się zachować. Przykro mi było, kiedy na wieść o moim stanie błogosławionym niektórzy jakby udawali, że nie dosłyszeli- nie pogratulowali, nie powiedzieli 'fajnie, po 2 latach wam się udało'. Hm... i takich znajomych mamy/mieliśmy i...w rodzinie są takie zachowania. Udawanie jakby tematu nie było?! Nie umiem sobie tego wytłumaczyć. Ja z ogroooomnym entuzjazmem reagowałam na każde wieść i o ciąży koleżanki!
    Aha! I jeszcze jedno- strasznie zazdroszczę Wam, że mieszkacie na południu kraju! Kocham, ubóstwiam całą sobą góry, zalesione tereny, szum drzew, świeże powietrze!! My mieszkamy w Szczecinie- miasto, którego nigdy nie lubiła. Przyjechałam tu na studia, później poznałam Męża i...tak zostało. Mam ogromną nadzieję, że po narodzinach Synka, tzn. jakiś rok po Jego urodzeniu i my się przeniesiemy w góry:)))

    Pozdrówki! Zuzka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj,
      Nie nie martwi Nas to, że nasz blog odkryją znajomi i przeczytają tego typu posty, bo my się z tym nie ukrywamy. Mało tego kilka osób z tego grona o którym tu piszemy zna adres naszego bloga. Mamy prawo do własnych odczuć i opinii, a jeżeli tak bardzo ich urazi to co tu piszemy, to raczej powinni też pomyśleć w drugą stronę i tak jak piszesz czasem zachować się odpowiednio do sytuacji itp.

      Pozdrawiam :)

      Usuń