6 sierpnia 2014

Dzieci znajomych.



PAN POŚLUBIONY

W ubiegły weekend odwiedził nas pewien bloger wraz ze swoimi dwiema z trzech pociech i Żoną. Jak przebiegła ich wizyta macie szansę przeczytać poniżej:

Pani Poślubiona od rana krząta się po mieszkaniu i szykuje na przyjazd gości kiedy ja ze stoickim spokojem piorę tapicerkę w samochodzie z myślą o tym jak niedługo będzie zafajdana przez naszego bobasa. (myślicie, że dobrym rozwiązaniem byłoby gumową wycieraczkę z ziemi przełożyć pod fotelik dziecka?)

Wracając do tematu; pukanie do drzwi, otwieram, a za nimi stoją nasi serdeczni znajomi z Kenii. Nie widzieliśmy się zaledwie trzy miesiące, a mnie się wydaje, że to już rok minął. Pierwszy raz w życiu mam tak, że widzę kogoś trzeci raz na oczy, a wydaję mi się jakbyśmy się znali od wieków! Dopiero teraz dostrzegam jak mocno potrafi scementować wspólna walka z muchami tse tse!

Mija chwila powitania, a dwójka najmłodszych gości już rozeznaje teren. Po chwili na parapecie w sypialni dostrzegają kota. W myślach już triumfuje: -teraz to Ci dadzą popalić za wszystkie czasy sierściuchu, za te wszystkie nieprzespane noce i poranne pobudki! 

Nie myliłem się, chłopcy obwarowali łóżko pod którym siedział kot niczym Niemcy Leningrad w 1941r. Kot nie miał szans w końcu skapitulował, chłopcy pochwycili go i gonili przez całe mieszkanie nie odstępując go na krok. Przez chwilę nieuwagi skitrał się za firaną lecz i tam nie zaznał spokoju na dłuższą chwilę. W końcu kot się poddał i twierdził, że dalsza ucieczka nie ma sensu kładąc się tym samym na kanapie. Miał rację, dzieci z powodu braku zabawy w leniwym kocie olały go najzwyczajniej w świecie i zaczęły szukać nowych uciech.
 
Coś chrobocze, przesuwa się, rozsypuje - wyjątkowo, jak nigdy stwierdzam, że wali mnie to. Zazwyczaj jak ktoś coś upuści na ziemie rozsypie lecę już po szmatkę i zbieram tym razem nie zależy mi. Zdaję sobie sprawę, że i tak nie wygram z dwójką dzieci, a nawet mi to nie przeszkadza wręcz przeciwnie sprawia radość, że coś się dzieje pomiędzy głuchymi ścianami. Są dzieci jest radość. 

W pewnym momencie Blog Ojciec pyta czy może skorzystać z naszego odkurzacza, odpowiadam, że nie ma sprawy nie dopytując o szczegóły. Pani Poślubiona przegrała z ciekawością i zajrzała co się dzieje. Okazało się, że dzieciaczki postanowiły wyjąć żwirek z kociej kuwety na podłogę i na górę kuwety. Rękami! No cóż dobrze, że go nie wyjadały bo nie był zmieniany od dwóch tygodni.

Później wyruszyliśmy całą bandą na miasto o czym może opowie Pani Poślubiona, ja skupię się na tym co zaczęliśmy odkrywać po powrocie do domu. Wchodzimy do sypialni, a tam w szklance z wodą leżą skarpetki Pani Poślubionej, na nich obrazek święty i telefon komórkowy na dokładkę. Dobrze, że wody nie było za dużo!   :P

W łazience włączona pralka, a w niej skrawki papieru toaletowego, podkładka pod prysznic, olejek do włosów i jeszcze parę rzeczy. To miłe, że dzieci chciały nam pomóc w porządkach. Reasumując po kilku godzinach nasze mieszkanie wyglądało jakby przez nie przeszło tornado. Ale jak tylko zerkało się w któreś z miejsc naruszonych przez dzieci, aż z przyjemnością wracało się w pamięci do chwil z przed kilku godzin.

Z tak sympatycznymi, wesołymi i żywiołowymi dziećmi już dawno nie przebywałem, zazdroszczę naszym przyjaciołom takich pociech, ale to tylko zasługa ich sposobu wychowania. 

Tak fajnych psikusów już dawno nam nikt nie zrobił!

Po wszystkim spytałem Panią Poślubiona czy aby na pewno jest pewna, że chcemy i damy sobie radę z trójką dzieci. Zobaczymy....


PANI POŚLUBIONA

Tym razem przed napisaniem mojej notki, pierwszy raz zmuszona byłam przeczytać co też naskrobał Pan Poślubiony. Mam napisać o tym jak wyszliśmy ze znajomymi z domu i poszliśmy na spacer, ale czy ja wiem czy jest o czym pisać? Spacer jak spacer, poza tym, że Pan Poślubiony był w szoku, że małe dzieci tak wolno chodzą, co mnie absolutnie nie zdziwiło. Na spacerze odwiedliśmy pobliski park, a w nim palmiarnię, potem fontannę z racji tego, że było z 35 stopni, ogółem mnie się bardzo podobało. 

Co do wydarzeń w domu, to absolutnie nie byłam zdziwiona pomysłowością tych małych brzdący, a nawet zanim do nas dotarli już się zastanawiałam, co tez się wydarzy i czym nas zaskoczą. Zdecydowanie brakuje mi tego rumoru w domu. Choć jak w rozmowie z Kamilem stwierdziłam, że z dziećmi nie jest nudno, ale czasem człowiek chciałaby się trochę ponudzić, tak i my bezdzietni czasem tak się nudzimy, a nawet często, że przydałyby się małe rączki, żeby trochę w domu po rozrabiać i urozmaicić nam życie. 

Swoją drogą ich dzieci są niesamowite, a piszę to, bo nie każde dziecko, tak jak nie każdy dorosły jest fajne. Tych dwóch chłopców jednak skradło moje serce, szkoda, że nie miałam szansy lepiej poznać najstarszej córki. Myślę, że oczywiście porównywałabym ją do mojej młodszej siostry, bo jako starsza siostra i najstarsza z kuzynostwa (a jest na szesnaścioro) tylko takie mam porównanie. Zawsze lubiłam zajmować się dziećmi i w sumie nawet te nie fajne dzieci, po dwóch tygodniach opieki okazywało się, że są naprawdę cudowne, a często ich nie fajność i zachowanie wynika tylko i wyłącznie z wychowania rodziców.

To chyba tyle w temacie. Nie chcę przynudzać. Co do mojej ciąży to wkraczam w 16 tydzień no i wydaje mi się, że czuję ruchy! Nie wiem czy to możliwe, bo podobno tylko  kobiety w drugiej ciąży tak szybko czują, ale wiem, że na pewno nie jest to żołądek czy jelita, gdyż takie odczucia jeszcze nie miałam. Przymierzam się też pomału do zakupu cebuszki. Tylko dlatego, że teraz śpię obłożona 3 poduszkami, a tak to wygodnie będę miała jeden rogal. Napiszę Wam po czasie jak się sprawdza ten wynalazek, jak tylko zakupię.


Co do objawów ciążowych to niesamowite są sny. Barwne, wyraźne, a czasem na prawdę przerażające. Poza tym mój mózg płata mi figle i tak jak kiedyś byłam niesamowicie zorganizowaną osobą, teraz dosłownie wszystkiego zapominam! Klucze, telefon, ciasto, które przed chwilą wyjęłam z lodówki, żeby zabrać do gości. Wszytko mi wylatuje z głowy :( 

Ach! Dziękuję wszystkim za życzenia urodzinowe :) 

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Z cyklu, rozmowy w zaciszu domowym:

Pani Poślubiona: Ostatnio jestem strasznie rozkojarzona. Rozkojarzona jak borsuk.
Pan Poślubiony: Czemu jak borsuk?
Pani Poślubiona: A bo idzie sobie taki borsuk i patrzy tu patyczek, tam patyczek.

WTF? Kobiety w ciąży są dziwne!

62 komentarze:

  1. Dzieci teraz to zazwyczaj wulkan energii. Czasem kiedy przypada mi opieka nad młodszymi z rodziny oczy trzeba mieć dookoła głowy zapas energii i cierpliowści.

    OdpowiedzUsuń
  2. Panie Poślubiony co do auta są takie specjalne podkładki pod fotelik ;) ...Mąż się w taką zaopatrzył mimo że nasze dziecię dziś kończy 2 miesiące i nie jest w stanie jeszcze nabrudzić w aucie...no ale co jak by potem wykupili wszystkie :P
    Pani Poślubiona ja ruchy poczułam dokładnie 14 lutego ♡ w 17 tc i też nie byłam pewna czy to one ale po wizycie u lekarza miałam już pewność a mała się wtedy tak rozfikała że pół nocy nie spałam :) zawsze po badaniach była jakaś pobudzona :) ...A krótko po tym fikała już tak że nawet Tato mógł ją poczuć :) Więc jeżeli czujesz coś innego niż zwykle to to na pewno Wasze maleństwo :) ... A co do pamięci też tak miałam leżąc w szpitalu np potrafiłam zmierzyć cukier po 10min przychodziła położna zapytać jaki był a ja już nie pamiętałam ;)
    Pozdrawiam Monia

    OdpowiedzUsuń
  3. No to mniej więcej wiecie już co Was czeka, no chyba, że wasze będą grzeczne i spokojne jak aniołki ;-) bo przecież nie wszystkie dzieci są takie same :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ps. Obstawiam syna, bo przepięknie wyglądasz. Mówią, że córeczki odbierają urodę, a Ty wręcz kwitniesz Kochana ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieprawda! :)
      Znam wiele koleżanek, które wyglądały prześlicznie, a urodziły córeczki :)

      Usuń
    2. Nie twierdzę, że tak musi być. Po prostu dużo słyszałam że tak jest a ile w tym prawdy tego nie wiem :)

      Usuń
  5. Jako mama dwójki dzieci powiem, że szlag by mnie trafił jakby znajomi przyszli i nie pilnowali dzieci...a takie "psikusy" wcale by mnie nie rozbawiły. Już sobie wyobrażam wywaloną kuwetę i krew mnie zalewa na samą myśl! W jakim wieku są te dzieci? Kota również posiadam i nie pozwalam go gonić bo zwierzę przecież w końcu zacznie się bronić a poza tym to duży stres dla niego. Wybaczcie za to marudzenie ale po prostu nie znoszę jak ludzie nie pilnują swoich dzieci!!! Całe szczęście, że nie zniszczyły Wam tego telefonu bo to już by Was pewnie nie bawiło. Pani Poślubiona cudnie wygląda!!! Piękny brzuszek! :) A to zapominanie to w obu ciążach mnie dopadło, po porodzie też się utrzymywało przez jakiś czas he he :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem tego samego zdania. I moim zdaniem zachowanie dzieci świadczy raczej o nie wychowaniu. Wstyd mi byłoby na miejscu rodzica gdybym czytała że moje dzieci tak się "bawiły" w gościach.

      Usuń
  6. Żwirek nie był zmieniany od 2 tygodni?????????????????????????????????????????????????????????????????????????? o mój Boże !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! jestem w szoku!!!!!! już sobie wyobrażam Wasze dziecko nieprzewinięte przez dwa tygodnie.....
    chyba jednak nie dorośliście do bycia rodzicem, skoro nawet o kota zadbać nie potraficie.
    No i jak musi cuchnąć w waszej kawalerce ;/ ehhh
    ręce opadają

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żwirek z odchodów jest czyszczony codziennie, ale wymieniany raz na miesiąc. Wiecej chyba tłumaczyć nie muszę?

      Usuń
    2. Jeszcze lepiej. Raz na miesiac. A nie wiesz o tym że koci mocz wsiaka gleboko i cuchnie kuweta od spodu ?

      Usuń
    3. Radzę przeczytać co jest na opakowaniach żwirków napisane. Co do moczu i zapachów, nie martw sie o nas, wszystko jest czyste i zapewniam nic nie śmierdzi. Mysle jednak ze ta dyskusja nie ma sensu ani celu, nie musze sie tłumaczyć, juz pisałam o takich anonimach. Straszy emocji na dzis ;)

      Usuń
    4. Już to kiedyś pisałem tu nie wolno krytykować, wolno tylko chwalić.

      Usuń
    5. Jeśli kotu nie przeszkadza wymiana żwirku co miesiąc i grzecznie załatwia się tylko do kuwety, to o czym tu dyskutować? Ja swojej kotce wymieniam cały żwirek co tydzień, ale mam otwartą kuwetę, a z tego co zrozumiałam, to kot Państwa Poślubionych korzysta z takiej z daszkiem, która zatrzymuje zapachy. Dana

      Usuń
    6. Tak mamy zamykaną kuwetę z filtrem węglowym. Używamy żwirku sylikonowego, którego nie trzeba wymieniać tak często jak betonitowego. ;)

      Usuń
  7. To mieliście mały przedsmak ;) A Pani Poślubiona pięknie wygląda, ciąża służy i brzuszek cudny :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nasza pociecha skończy w październiku 2, 5 roku i jak na razie żadne podkładki nie są potrzebne. :) Ale czekam, czekam...

    Uwaga na dostęp do łazienki - u nas był - i nasz synek wrzucał do muszli wszystko co wpadło mu w ręce (no prawie ;)), tj. telefony, smoczki, butelka po skończonym piciu mleka, swoje autka, koszulki, klocki, itd. itp. Najciekawiej było gdy obczaił, że to, co wrzucił można posłać dalej, spłukując wodę. Tak więc nie do końca wiemy co tam wylądowało. ;) :) Teraz drzwi od łazienki zamykamy na klucz, inaczej się nie da. :)

    Kolejna kwestia, balkon i wszystko to, co ląduje u sąsiadów. Naprawdę miałam nadzieję, że Michaś wyrośnie i przestanie wyrzucać zanim zacznie dosięgać do górnej krawędzi, co pozwoliłoby przerzucać większe przedmioty. Niestety, Michaś nie wyrósł z tego i teraz większe przedmioty może przerzucić górą.

    Pozdrawiam i gratuluję błogosławionego stanu. :)
    Katarynka

    P. S. Trafiłam tu przez blog BlogOjciec.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiecie co? Uwielbiam Was! Ostatnio byłam u Was na blogu, gdy był post z 2 kreseczkami. Jutro ja robię swój test, bo czuję, że coś może być na rzeczy. Zdrówka dla Pani Poślubionej i maleństwa, a dla Pana Poślubionego dużo cierpliwości, bo kobiety w ciąży potrafią być trochę nieznośne. ;)
    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aktualizacja! 7 TYDZIEŃ U NAS!
      M.

      Usuń
    2. Oooo jacie!!! Jak fajnie :) GRATULACJE!!! :) :)

      Usuń
  10. jak ja uwielbiam Was odiwedzać!
    kochana- wyglądasz o b ł ę d n i e !
    Panie Poślubny- pomysł z tą gumową matą jest bardzo dobry!

    OdpowiedzUsuń
  11. Jaki... fajny... biust! :o
    Naprawdę, wyglądasz świetnie :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Haha, skąd ja to znam, co prawda nie aż tak dramatycznie :)
    jakieś 2 miesiące temu gościliśmy znajomych z 2 dzieci, bilans po dwugodzinnym spotkaniu: brudna ściana, brudne szyby w drzwiach balkonowych (i w salonie i w 2 pokoju), z leżaka do opalania zrobiły zjeżdżalnię, pod "zjeżdżalnią - niedojedzone herbatniki, LEDy przypodłogowe w korytarzu - popękane szkło w 2 z nich.
    Więc cóż :) :) Przedsmak własnych :)
    I u nas podobnie - po wyjściu to ja zapytałam Małża czy aby na pewno chce mieć własne :D Nie zmienił zdania na szczęście

    PS. jeszcze raz gratuluję

    pozdrawiam,
    Marta

    OdpowiedzUsuń
  13. Skąd ja to znam :)
    u nas bilans "strat" po 2godzinnej wizycie znajomych z dwójką dzieci: brudna ściana, brudne drzwi balkonowe (zarówno w salonie jak i w drugim pokoju), leżak do opalania służył za zjeżdżalnię, pod "zjeżdżalnią" - niedojedzone herbatniki, LEDy przypodłogowe w korytarzu - popękane szkiełko w dwóch z nich.
    Więc cóż - przedsmak posiadania własnych :)
    i u nas podobnie, ale po wyjściu to ja zapytałam Małża czy na pewno chce własne - na szczęście nie zmienił zdania :)

    PS. jeszcze raz gratuluję
    PS 2. jeżeli komentarz będzie zdublowany to przepraszam, wystąpił jakiś błąd przy publikowaniu poprzedniego

    Pozdrawiam
    Marta

    OdpowiedzUsuń
  14. Śliczny brzusio! :)
    U mnie jeszcze nic nie widać.
    Swoją drogą koleżanka podsunęła mi fajny pomysł. W każdym miesiącu ciąży robić sobie zdjęcie w tym samym ciuszku i w tym samym miejscu. Potem fajnie widać porównanie jak brzuszek rośnie. Można ładnie skleić i wywołać na pamiątkę. Tobie również polecam ;)

    Ja też jestem rozkojarzona... robię dziwne rzeczy, a potem łapię się za głowę :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Bożeee....To piersi tak rosną podczas ciąży? :D Ja chcę być w ciąży!!!:) Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano rosną rosną :D sama nie mogę uwierzyć, że aż tak :)

      Usuń
  16. hahhha :)))) jakbym czytala o swoich chlopaczkach! ;P Sa doslownie tacy sami, mega zywiolowi i nigdy i nigdzie nie usiedza na miejscu... Dlatego nie lubie z nimi chodzic po znajomych czy rodzinie bo zawsze trzeba sie strasznie umeczyc zeby ich upilnowac. Ja tez czulam ruchy dzidziusia w 16-tym tygodniu w pierwszej ciazy - takie jakby laskotanie od srodka :P Jestes szczuplutka , dlatego juz je czujesz ;) W kolejnej ciazy poczujesz jeszcze szybciej :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Swoją drogą nie izywalabym takich stwierdzen ze dzieci są nie wychowane. Sam fakt ze to dzieci.. ka tez nie dawno goscilam sciostre meza z dwiema corami i po ich wizycie miałam oberwane kwiatki brudne szyby czy nowo kupiony naroznik ktory najmłodsza ubrudzila bo jej sie ulalo.. o nigdy bym nie powiedziała ze sa nie wychowanie bo tak napsocily.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ojjj pamiętam te sny z początku drugiego trymestru. Utrzymały się niemal do końca, ale wtedy to był SZCZYT (if you know what I mean ;)).

    OdpowiedzUsuń
  19. Często słyszałam od różnych matek: "ja wszystkie dzieci wychowywałam tak samo". Sęk w tym, że jak mawia moja rodzicielka - dzieci to nie kurczęta, każde potrzebuje indywidualnego podejścia.
    Myślę, że Wy będziecie super rodzicami, którzy będą dziecko wychowywać, a nie "chować" ;-)

    OdpowiedzUsuń
  20. A czemu od razu zafajdana tapicerka? :) Mój ma prawie dwa lata i jeszcze nie zdarzyło się, żeby coś mocniej zabrudził, jak już to tylko jakieś okruszyny. Później do picia w samochodzie polecam kubeczek 360, nic bokiem nie cieknie nawet jak go się do góry nogami postawi:)))
    A mi się jednak wydaje, że to jest trochę niewychowanie. Bo o ile w swoim domu też na dużo dziecku pozwalam, bo on jest baaaaardzo żywy i cieszę się, że sie zajął czymolwiek, to inni mogą nie mieć ochoty po nim sprzątać i na wszystko pozwalać. W gościach panują inne zasady i nie wyobrażam sobie żeby moje dziecko grzebało w kuwecie czyjegoś kota (nawet ze względów higienicznych.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaa,co do ruchów to Ty jesteś bardzo szczuplutka- a takie kobiety mogą szybciej czuć ruchy dzieciątka:) Chociaż ja w pierwszej ciąży późno poczułam, ale za to w drugiej chyba już w 14 tygodniu. Dużo zdrowia i sił, niech maleństwo grzecznie rośnie:)

      Usuń
  21. W tamtym roku zaczęłam śledzić Waszego bloga, bo też wychodziłam za mąż (tylko, że pod koniec sierpnia) i z chęcią porównywałam jak Wam idzie załatwianie wszystkich ślubnych formalności. Jakoś tak zostałam i teraz mogę porównywać nasze doznania związane z ciążą - choć ja jestem już na finiszu bo w 34 tygodniu. Rozkoszuj się tym czasem, bo bardzo szybko minie :)
    P.S. Też nie chcemy wiedzieć jakiej płci jest nasze Maleństwo, czym wzbudzamy niemałą sensację wśród znajomych i rodziny (moja mama nawet stwierdziła, że pójdzie razem ze mną do lekarza, żeby tylko jej powiedział :)).
    Dana

    OdpowiedzUsuń
  22. Cudnie tu u was, tak sielsko i błogo :) Co do dzieci, cóż ... to są dzieci. Mamy w domu czwórkę.
    U pomysły mają takie, że nic mnie chyba już nie zdziwi ... albo zdziwi? W końcu im starsi, tym lepsze mają pomysły :D
    Pani Poślubiona, wyglądasz cudownie :))
    Ps. Mój telefon też uczył się pływać w kubku ... i to przy mnie! Co prawda stałam tyłem, bo przewijałam jednego z najmłodszych, ale to wystarczyło by sprytne rączki Olunii zdążyły umoczyć go w kubku. Wiadomo, że im więcej do brojenia, tym szybsze są ruchy dzieciaczków :D

    Pozdrawiam Serdecznie
    Kropelkowa Mama

    OdpowiedzUsuń
  23. Witam ;) Jestem tutaj po raz pierwszy.. widzę, że kolejna przyszła mama.. z radością odwiedzam takie blogi ;) U mnie za 3 dni zacznie się 24 tydzień - również pierwsza ciąża a ruchy poczułam w 18 tygodniu:) A wcześniej nie byłam pewna czego wyczekiwać.. :)
    Oczekiwaniee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  24. Dlatego nie zapraszam do siebie znajomych z dziećmi- nie znoszę bałaganu:)
    I wizyt w domach znajomych też unikam- nie cierpię pić herbaty, kiedy za moimi plecami "coś" wyje jak syrena strażacka.

    OdpowiedzUsuń
  25. Z młodszym jak chodziłam w gości to miałam stresa. Syn uwielbiał psocic...i trochę nerwów się nabawiłam. Za to jak do mnie przychodza znajomi z dziecmi wrzucam na luz. A tym bardziej bałagan jest czymś naturalnym...
    Kiedy z córką odwiedzamy jej "koleżanke" (laski mają po 20 miesięcy :P) zawsze robią sajgon z zabawkami na środku pokoju. Ale potem grzecznie mamusie, znaczy się córeczki sprzątają po sobie :)
    Dawno mnie tu nie było, a tu taki news:) Gratulacje Wam obojgu
    Piękny brzusio :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Uwielbiam dzieci, które są dziećmi, bałaganią krzyczą, pytają nie jedzą tylko rozrabiają.
    Te najmniej karne okazują się bardzo inteligentne, mało tego rozrabiają bo są kreatywne.
    Prześlicznie wyglądasz z tym brzuszkiem:)
    Pozdrawiam Was oboje
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
  27. Do mnie tacy goście nie mieliby więcej wstępu, umawialabym się na mieście. Sama jestem jedynaczką, w domu to jak to mama nazywa "chodziłam po suficie" ale u gości wiedziałam co wolno a co nie, zresztą nawet jakbym chciała coś zrobić to mama mnie z oka nie spuszczała. Nie rozumiem też ganiania kota, to żywe stworzenie, również odczuwa strach i stres, jak do mnie przyjeżdżali znajomi z dziećmi to koty lądowały w pokoju albo na piętrze. Swoją drogą rodzice powinni tłumaczyć ze zwierzę również ma uczucia i nie wolno pewnych rzeczy z nimi robić bo później rosną tacy idioci co dla zabawy przywiązują psa do auta i jadą na przejażdżkę...

    OdpowiedzUsuń
  28. Podpisuję się pod słowami Kropki obiema rękoma i jedną noga\ą- odnośnie stosunku do zwierzaków.
    Zresztą- co do zachowania w gościach w stylu "wolno/nie wolno" też...Teraz dzieci są wychowywanie "bezstresowo" ( czyli jak dla mnie hodowane raczej ) a potem idzie taka dzicz do szkoły i się dziwi, że są jakiekolwiek reguły i normy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam podobne zdanie w temacie jak Kropka i Katarina. Dla mnie koty to równoprawni członkowie rodziny i nigdy nie naraziłabym ich na stres z powodu wizyty obcych dzieci. Mam nadzieję, że swojemu wpoję szacunek do zwięrząt. Trzeba pamiętać, że to kot jest u siebie i powinien czuć się bezpiecznie. Nie warto w moim przekonaniu dla chwili 'uciechy' cudzych dzieci podważać poczucia bezpieczeństwa i uczucia jakim darzy nas kot. Ja w opisywanej sytuacji byłabym wściekła, że rodzice pozwalają swoim pociechom na takie praktyki względem bezbronnego członka rodziny. Bardzo jestem wyczulona na tym punkcie, bo wiele osób nie szanuje zwierząt niestety...I trochę jestem zdziwiona postawą Pana Poślubionego.

      Usuń
  29. Ja sobie pożałowałam cebuszki i trochę żałuję w sumie, bo męczę się w nocy niesamowicie, ale cały czas wydaje mi się, że to jednak nie zadziała. Rozkojarzenie to jeszcze nic, zobaczysz co będzie jak zwalą Ci się goście na głowę, a Ty nie będziesz w stanie wymyślić nawet czym ich uraczyć do jedzenia, nie mówiąc już o zakupach i gotowaniu ;)

    Panie Poślubiony - uwielbiam te wpisy! Są tak proste i bezpośrednie, jakbym słyszała mojego Małża. Oczyma wyobraźni widzę to wzruszanie ramionami ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Ja też szybko czułam ruchy gdzieś właśnie na przełomie 15/16 tc, a to pierwsza ciąża.. każdy mi mówił, że to niemożliwe.. później się przekonałam, że jednak możliwe.. bo będąc teraz w 28tc czuję to samo tylko częściej i z 5 razy wyraźniej :D

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja w pierwszej ciąży nie czułam tych tzw. motylków, dostałam od razu kopniaka. Wyszła taka gulka na brzuchu i się przemieszczała pod moją ręką :) Było to dokładnie 17t0d, czyli jak widzisz, wcale nie późno :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja też chyba zaczęłam czuc około 16 tygodnia i wszyscy mi mówili że niemożliwe, najpierw się nie spierałam bo sama nie byłam pewna ale jak uparcie twierdziłam że to musi byc to to wszyscy znowu mówili że w takim razie urodzę wcześniej:D Ja bym to opisała takim bulgotaniem:)

    OdpowiedzUsuń
  33. Jak czujesz to czujesz, ja też zaczęłam czuć szybciej niż mi pozwalali ;) A co do rozkojarzenia to się przyzwyczaj. To jest tragiczne i niestety wcale po ciąży nie mija tak szybko. Mi minęło chyba koło 6-9 m-ca. Dziecka. Także trochę trwa ;)

    Dopsz... To teraz okażę się zimną biczą. Rozbrykane dzieciaczki - ok. We własnym domu. Znaczy, na dłuższą metę pewnie to przestaje być słodkie a zaczyna być uciążliwe (jeszcze nie weszliśmy w ten etap więc to tylko przypuszczenia :), ale uważam, że w gościach dzieci nie powinny sobie pozwalać na aż tyle, a raczej to rodzice nie powinni im pozwalać. Powinni trochę bardziej nad nimi zapanować. Wiadomo, że rozbrykanym dzieciom dużo się wybacza jak są roześmiane i urocze. Zresztą dzieci to dzieci. Ale rodzice zdecydowanie nie powinni pozwalać na stworzenie takiego "uroczego chaosu" ;) w cudzym domu.

    No niemniej jak się ma swoje małe rozrabiaki i one rozrabiają u siebie to jest cudownie :) Tam gdzie nie ma dzieci brakuje nieba.

    OdpowiedzUsuń
  34. Ja też należę do grupy osób, które nie byłyby zachwycone takim zachowaniem. Wiem, że są różne podejścia do wychowania, ale wg. mnie jest czas na zabawę (i jeśli chce to może pływać w błocie) i czas, kiedy dziecko powinno być grzeczne np. będąc w gościach.
    Fajnie, że Wasz znajomy chociaż trochę posprzątał ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Ja mam wrażenie, że wy w ogóle się nie kłócicie :)
    Opiszcie jaki jest Wasz przepis na związek idealny! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kłócimy, kłócimy ;)

      Nie ma idealnego związku, ani przepisu :) Kiedyś już o tym tu na blogu pisaliśmy :) Ważna jest szczerość i wspólna rozmowa :)

      Usuń
  36. Brzuszek rośnie, jeszcze raz gratuluję :) borsuk mnie rozłożył na łopatki, mnie mąż ostatnio do pantery porównał, bo "atakuję z zaskoczenia" ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. kochani! gratulacje! :) pamiętam te sceptyczne posty o dzieciach, a tu takie bum. super, zdrowia dla Was!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też pamiętam te sceptyczne posty :) i pamiętam siebie taką..ale cóż z czasem się zmieniamy, a ja nawet nie przypuszczałam, że tak szybko ta zmiana nastąpi :)

      Usuń
  38. Kochana fajnie zaglądam i wyczekuje coraz to nowszych postów. Miałam parę pytań ale nie wiedziałam czy mogę o takie rzeczy pytać... bo my też chcemy przejść na "tą" metodę antykoncepcji, a wy w ciąży, to sobie myślę "oho czy to wpadka czy zaplanowane" nawet z mężem nad tym dumałam. Ze zapytałabym się ale chyba nie wypada. Dzięki, że rozwiałaś moje wątpliwości ;) wyglądasz ślicznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpowiedź na Twój komentarz pozwoliłam sobie zamieścić na Twoim blogu ;) pozdrawiam :)

      Usuń
  39. Uwielbiam Kamila i cieszę się, zeza jego przyczyną trafiłam do Was ;) Świetnie się czyta ;) Nawet nigdy bym nie pomyślała,że polubię jakiś blog typowo lifestyle'owy ;) Jeśli chodzi o cebuszkę ja poleciłabym o wiele dłuższego (i zwykłego rogala), ponieważ jest wygodniejszy niż krótsza poducha. Ja też czułam ruchy już ok. 16 tygodnia, więc nie sugeruj się tak innymi ;)
    Dużo zdrówka życzę oraz wypoczynku i odwiedzin znajomych póki się da ;)

    OdpowiedzUsuń
  40. Pięknie wyglądasz w ciąży :) Mnie te nagle dzieci przestały irytować. Czyżby nadeszła ta chwila?

    OdpowiedzUsuń
  41. Ogromne gratulacje!!! :D Bardzo się cieszę, że się Wam udało i to jak szybko!!! :)))

    OdpowiedzUsuń
  42. Powiem Ci, że super wyglądasz Pani Poślubiona:) Naprawdę, ciąża ci służy:)

    OdpowiedzUsuń
  43. Ja poczulam w 14-15 tygodniu. Niczym skrzydla motylka, wiec mozliwe! Gratuluje ciazy! Dlugo mnie tu nie bylo :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń