12 września 2014

Facet w ciąży, czyli syndrom kuwada.



PANI POŚLUBIONA

Istnieje w terminologii ciążowej takie stwierdzenie jak "syndrom kuwady". Nie miałam pojęcia przed ciążą, co to takiego ani z czym się wiąże. Otóż okazuje się, że mężczyzna jest w stanie przeżywać ciążę razem ze swoją partnerką, tzn. jeżeli ją mdli to partnera również, jeżeli ją coś boli to i jego, podobno niektórzy Panowie potrafią mieć poranne mdłości i walczyć o sedes ze swoją ukochaną. Jak było w naszym przypadku? Ja nie zauważyłam, żeby Pan Poślubiony jakoś uskarżał się, że go mdli, albo, że bolą go piersi czy kręgosłup.

Sama też do wielkich marud nie należę, więc połowę moich bóli i jęków zachowywałam dla siebie. Przyznam się szczerze, że syndrom kuwady może być całkiem ciekawy i sprawiedliwy, bo w końcu czemu tylko my kobiety mamy odczuwać te nie fajne objawy ciąży?

Co innego z tymi lepszymi aspektami. Mówię tu głównie o ruchach dziecka. Na prawdę szkoda mi Pana Poślubionego, ze nie jest w stanie poczuć tego co ja czuję. Mu natomiast szkoda mnie, że czeka mnie poród. Ale po kolei. Jeśli chodzi o ruchy, zawsze zastanawiałam się jak to jest być w ciąży i czuć w sobie to dziecko. Z dnia na dzień coraz mocniej i intensywniej przekonuję się jakie to niesamowite uczucie i nawet jeśli przerażająco mnie mdli, albo kręgosłup boli w każdej możliwej pozycji, ja się z wszystkiego cieszę, a już najbardziej z tych ruchów.

Mamy 20 tydzień ciąży i 3 dzień, a nasz malec musi być wyjątkowo silny, bo od 2 tygodni z dnia na dzień coraz mocniej daje mi popalić. Pan Poślubiony miał okazję poczuć już naszego dzidziusia 3 razy, a  ja jako ta bardziej cierpliwa, przyglądając się swojemu brzuchowi dostrzegłam kilka podskoków. 


Co do samego porodu, przyznam się szczerze, że na początku bałam się. Okropnie. Jednak im więcej czytam, im więcej się dowiaduję, boję się coraz mniej. Zastanawiam się czego właściwie mogłabym się w tym porodzie bać? Bólu? Chyba głównie tego. Powikłań? Nie, tu jestem dobrych myśli. Boję się nieznanego po prostu. Choć wiem, ze przecież Bóg stworzył kobietę tak, żeby dała radę, więc dam nie ma co! Z dnia na dzień coraz bardziej w to wierzę.

Post nie miał być o mnie jednak i moich lękach, ale o tym jak to jest z mężczyzną w ciąży. Przyznam się szczerze, ze z mojej strony Pan Poślubiony to jak na razie idealny tata. Stara się i to bardzo. Nie wiem jak to jest, ale między nami jest jeszcze lepiej. Lepiej się dogadujemy. Pan Poślubiony jest dla mnie tak czuły i troskliwy. Wystarczy, że powiem "Mmm ale bym zjadła świeżą bułeczkę z masłem i dżemem malinowym" a już praktycznie po chwili mam to pod nosem. Czasem, aż mi głupio i nie mówię o wszystkich zachciankach, bo chyba do tej pory przybrałabym z 20 kg, ale nie ma co mój mąż jest kochany. O dzidziusia również dba. Powiem Wam w tajemnicy, że prawie codziennie wieczorem Pan Poślubiony czyta do brzuszka "Lalkę" Tak tą "Lalkę" Bolesława Prusa. Ambitnie jak dla 20 tygodniowego bobasa, prawda? ;)

Ps. Skrycie Wam zdradzę, że cebuszka już do mnie dotarła i jest fantastyczna!!! Polecam każdej ciężarnej z bólami kręgosłupa lub tej która w nocy po prostu nie może się ułożyć. Zamówiliśmy też wózek, jako, że mieliśmy bardzo dobrą okazję, żeby go kupić zdecydowaliśmy się zrobić to już teraz. Model Quinny Moodd :) jestem zakochana!





PAN POŚLUBIONY

Jeszcze zanim Pani Poślubiona zaszła w ciąże nieraz żartowaliśmy, że to nie tylko Ona, a my będziemy w ciąży. I faktycznie coś w tym jest. Nie mówię tu bynajmniej o tym, że podobni jesteśmy brzuchami, a o fakcie, że razem przechodzimy przez ten czas. Oczywiście nie przeżywam tego wszystkiego tak bardzo jak Pani Poślubiona. Ja nie odczuwam kilkunastokrotnie na dzień ruchów dziecka nie wiąże się z nim tak bardzo jak ona. Jednakże żeby było ciekawie czułem nieraz mdłości z Panią Poślubioną, zawroty głowy, senność, zmęczenie. Co tylko przytrafiało się Pani Poślubionej za chwilę dotyczyło mnie również, taki to wpływ ma kobieta w ciąży na swojego mężczyznę. 

Pewnym jest fakt, że ciąża nie sprzyja odchudzaniu ojca dziecka czego jestem najlepszym przykładem. Nagle dla Pani Poślubionej przestało być problemem zamówienie pizzy w niedzielny wieczór (co bardzo lubię czynić), a ja z chęcią spełniam jej inne zachcianki kulinarne. Podjadanie wieczorem? Nie ma sprawy! 


Później tylko czekać na teksty w stylu "masz taki duży brzuch jak twoja żona -na kiedy masz termin?" Generalnie uważam, że "facet w ciąży" ma przerąbane. Wszyscy dookoła zachwycają się ciężarną wypytują jak się czuje, gratulują i w ogóle, a nim samym mało kto się przejmuje. Trzeba wiedzieć, że mężczyzna ma w tym okresie o wiele więcej zajęć. 

Samych obowiązków domowych przybywa mu w zastraszającym tempie. Nikt nie uprzedzał mnie, że będę musiał czyścić i zmieniać kotu kuwetę, bo kobieta w ciąży nie powinna tego robić. Nie narzekam, ani nie użalam się nad sobą, ale czy nikt nie mógłby zapytać czy może ja też nie jestem zmęczony czy bardzo wku..... mnie moja Żona daje popalić? Facet już się nic nie liczy?

No właśnie chyba tego przed ciążą się najbardziej obawiałem, że nerwowo nie dam rady, że będziemy się kłócić o byle pierdołę i że Pani Poślubionej odpali totalnie pod wpływem hormonów. A tu się okazuje, że jest super! Dogadujemy się, czasami Pani Poślubiona łapie doła, ale nauczyłem się jak sobie z tym radzić.

Do zalet bycia w ciąży mogę niewątpliwie zaliczyć wzrost piersi! O tak to jest niewątpliwa zaleta! Poza tym kobieta staje się tak ciepła, przytulna i kochana jak nigdy dotąd. Dla mnie jest to czas kiedy odkryłem w mojej Żonie jej drugie ja, takie jakiego jeszcze dotąd nie znałem. 

Zdarza się, że Pani Poślubiona wykorzystuje fakt, ze jest w ciąży, a to przynieś coś, a to ustąp w pewnej sprawie. Ale wiecie co? - po tych kilku miesiącach stwierdzam, że lubię kiedy moja Żona jest w ciąży.

21 komentarzy:

  1. Wózek superowy :) Skoro maluszek już tak dzikuje w brzuchu to po porodzie też będzie pewnie aktywny. Ja jak nie czułam ruchów Gabi z godzinę to już się zastanawiałam czy wszystko jest ok i faktycznie teraz też jest bardzo ruchliwa nawet przez sen ciągle się przeciąga :) ... U nas też było czytanie do brzuszka, ale mniej ambitnie bo moje ulubione bajki z dzieciństwa ;) ... A piersi jeszcze urosną Panie Poślubiony ;) Chociaż dla kobiety to w końcu przestaje być komfortowe. Taka sytuacja u nas...wstaje rano mam nawał pokarmu co z resztą nieźle boli a mąż tylko spogląda i komentuje: "ooo wyglądasz jak byś nie wyszła od Szczyta" ;)
    Pozdrawiam Monia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. W cytacie przypadkowo wkradło się " nie". Chyba wina pisania na telefonie z dzieckiem na ręku ;)
    Monia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wychodzi na to, że każda kobieta ma w swoim życiu piersi jak Pamela Anderson :D na każdą przyjdzie czas ;) no prawie każdą :) nasz maluch jest bardzo aktywny :)

      Usuń
  3. Ostatnie zdanie Pana Poślubionego- to jest miłość:)

    Podziwiam też Panią Poślubioną co do tego porodu. Naprawdę nie ma żadnych obaw? Nic? Zupełnie nic? Matko, chciałabym kiedyś tam tak mieć:D

    A imiona już wybrane?:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pani poślubiona, ja tu tych 20kg nie widzę, co najwyżej 2, i to chyba tylko brzuszek z maleństwem;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pudło! :) Przytyłam całe 8 kg ;p więc to na pewno nie tylko brzuszek...heh

      Usuń
  5. Super, że wszystko u Was w porządku :) Ślicznie wyglądasz! Panie Poślubiony - wybaczamy przerwę w diecie! ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. 'Pociesze' Cie, ze te kopniaki w 20tyg sa baaaaardzo przyjemne.
    Ja teraz jestem w 33, nie ma juz kopniakow a rozciaganie... boleeesne rozciaganie...

    OdpowiedzUsuń
  7. Przeczytałam "syndrom kuwety"...://///

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, aż się dziwię,że ja tak nie przeczytałam, bo czasem mam wybitne skłonności do przemieniania słów i czytania głupot :) Ale poprawiłaś mi tym tekstem nastrój, dzięki :)

      pozdrawiam, Marta

      Usuń
  8. Nigdy nie słyszałam o tym syndromie, nie wiedziałam, że coś takiego istnieje ;-) Wyglądasz bardzo ładnie, zdrówka życzę :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak to gdzie?:)
    W cyckach:D
    Cycki w górę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O i to jest najlepsza odpowiedz! :D tego sie trzymajmy :D

      Usuń
  10. Pamiętam pierwsze ruchy małej. Na początku się wystraszyłam, ale po chwili załapałam, że.. kopie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. "Choć wiem, że przecież Bóg stworzył kobietę tak, żeby dała radę" - wspaniałe podejście!
    Pajusia Cię straszy - ja nie odczuwałam nigdy ruchów Lu jako nieprzyjemnych. Czasem były 'zabawne' - jak musiałam biec na siusiu po kopniaku w pęcherz.
    A dla Pana Poślubionego wielki buziak!

    OdpowiedzUsuń
  12. Zazdroszczę tego wszystkiego..

    Mam nadzieję,że i ja kiedyś to przeżyję jeszcze raz..

    OdpowiedzUsuń
  13. Wszystko się okaże jak już Malec będzie na świecie :) bo to że mąż o Ciebie dba to jedno ale często po porodzie i po kilku miesiącach mężczyźni zaczynają się nudzić / zniechęcać . A poród boli niemiłosiernie i nie ma się co oszukiwać.... Ja mam termin za 4 dni i umieram że strachu na samo wspomnienie pierwszego porodu.

    OdpowiedzUsuń
  14. Hejjj no, piszcie częściej :-) jak samopoczucie? Pani Poślubiona nadal chodzi do pracy, czy raczej nie daje rady tego połączyć?

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Moja koleżanka jest w ciąży, termin na koniec października i urósł jej tylko brzuszek:)) Troszkę się zaokrągliła, ale wygląda zdrowo i pięknie:) Więc pewnie u Ciebie też tak będzie:):)

    OdpowiedzUsuń