24 września 2014

Rutyna

W nasze życie wkradła się rutyna. Nie wiem czy jej nie lubię...trochę tak, trochę nie. Tak to jest jak nic się nie dzieje, bo obecnie ja żyję tylko od badania do badania i byle do kolejnego tygodnia ciąży, a Pan Poślubiony skupia się na pracy i przede wszystkim na zamknięciu sesji. Prawie mu się udało, jeszcze tylko kilka wpisów i będzie na 3 roku. Poza tym siedzę już w domu. Nie powiem, ale lubię być kurą domową.


Lubię sprzątać, gotować i siedzieć w domu. Wyjść rano na targ, kupić świeżych warzyw i owoców, pójść do piekarni, kupić ciepłych bułek. Lubię sama organizować sobie czas i wcale się nie nudzę. Wbrew pozorom w domu jest dość rzeczy do robienia i cały dzień można mieć spokojnie zapełniony. Gdyby nie to, że brzuch coraz większy i kręgosłup już daje mi znać, że basta i trzeba chwilę poleżeć to pewnie cały dzień bym tylko w półkach układała i prała. Ot tak, po prostu to lubię.

Jedyne czego mi brakuje to towarzystwa...bo właściwie oprócz codziennego widywania Pana Poślubionego i od czasu do czasu moich rodziców wraz z siostrą, koleżanki tak jakby zapadły się pod ziemię. Nagle przestałam istnieć. Najgorsze, że nawet Panna K. nie kwapi się, żeby napisać i spytać się jak my się czujemy, ale z nią to zupełnie inna historia i na pewno nie do dzielenia się na blogu. To zachowam dla siebie.


W każdym razie znajomi znikli. Tak jak byśmy byli trędowaci, a może właściwie to ja mam teraz więcej czasu, a oni wszyscy zapracowani. Nie powiem do tej pory było tak, że to my zawsze angażowaliśmy spotkania, to u nas były domówki itp. dlatego teraz z chęcią skorzystałabym z czyjegoś rewanżu i poszła na czyjąś domówkę...przecież ciężarnym też się należy. Mimo, że stałam się kurą domową, to nie jestem kwoką, która by się jeszcze nie pobawiła. Może ktoś z Was planuje imprezkę w domu? Z chęcią z Panem Poślubionym wpadniemy ;) 

Miło jest czytać jak w komentarzach pytacie mnie jak się czuję. Właściwie z dzidziusiem wszystko w jak najlepszym porządku, a za mną różnie. Nie lubię się żalić, bądź zbytnio chwalić, dlatego uznajmy, że czuję się dobrze jak na stan, którym jest ciąża ;) Z tych ciążowych spraw jeszcze: za tydzień ruszamy ze szkołą rodzenia. Właściwie cieszę się z tego względu, że może poznam jakaś fajną ciężarówkę. Brakuje mi tego, aby wygadać się komuś kto jest na tym samym etapie co ja, bo tych co nie są nie chcę zanudzać.

Poza tym? Przyszła polska piękna złota i ciepła jesień :) i oby tak trzymała :) jest cudnie, choć ja nie mieszczę się już w kurtkę! Muszę w weekend koniecznie wyciągnąć też Pana Poślubionego na jakiś spacer, a może w końcu odwiedzimy basen??? Taaakkk dawno nie byłam, a właściwie kiedyś to była moja pasja, Zbliża się październik, potem listopad i święta. Macie jakieś plany na jesień? Wyjazdy? Przyznam szczerze, że z chęcią bym się gdzieś wyrwała. 

Jestem w 22 tc i 2d :) jak ten czas leci!!!


47 komentarzy:

  1. Pięknie wyglądasz kochana:):) Odpoczywaj sobie:) Bo potem cały swój czas poświęcisz maleństwu:):)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pieknie :*
    A ze znajomymi tak jest :)
    Duza zacznie sie odzywc jak sami zodtana rodzicami :D

    U nie juz 5 dni do terminu porodu :!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja przy pierwszej ciazy pracowalam do konca w 2 miejscach ale przy drugiej tez dobrze wspominam ten czas w domu. Zawsze bylo co robic, tym bardziej ze bylo juz jedno dziecko. A znajomi? Mialam/mielismy to samo. Odkad tylko dowiedzieli sie ze jestem w ciazy, oboje z mezem przestalismy istniec na gruncie towarzyskim, skonczylo sie zapraszanie i wspolne wyjscia... Ale nie martwcie sie, miejsce bezdzietnych znajomych szybko zastapia ci ktorzy maja dzieci, taka kolej rzeczy. Zdrowka zycze x

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja zapraszam do Krakowa na domówkę 11 października ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej Kochana :) Brzusio cudne i Ty też! No cóż rutyna dotyka każdego ale przecież to nie koniec świata prawda? :) Fajnie jest w domku, mi też się podoba na urlopie macierzyńskim (roczny) - racja jest co robić w domu. Co do znajomych to bardzo przykre ale to świetny pomysł by w szkole rodzenia poznać jakieś przyszłe mamuśki i znaleźć nowych znajomych a tych olać skoro tylko żerowali na Waszych pomysłach i organizowaniu imprez.

    Dużo zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
  6. a znacie już płeć? ślicznie wygladasz ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja tam lubię tą naszą małżeńską rutynę;)
    U nas ze znajomymi było odwrotnie, dużo relacji się odnowiło, właśnie z tymi, którzy już mają dzieci, stare z małymi wyjątkami raczej też się utrzymały, choć w mniiej intensywnej formie, wiadomo... No i nawiązałam trochę nowych kontaktów- z dziewcczynami, z którymi leżałam w szpitalu, w klubie mam czy na zajęciach z rytmiki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas jako pierwsi spodziewamy się maleństwa :)

      Usuń
    2. No własnie z tych bliższych znajomych my też byliśmy jako pierwsi, większość nawet sparowana nie była... Ale właśnie fajnie odnowiły się te znajomości, których w ogóle bym się nie spodziewała, ze szkoły na przykład jeszcze, kiedy od kilku lat już z dziewczynami nie rozmawiałam, a od gratulacji przez pytania o ciążę i dalej samo poszło... I z dalszą rodziną, z którą przedtem nie miałam wspolnych tematów, bo wszyscy starsi i dzieciaci właśnie... Swoją drogą po nas zaraz się bobasy posypały wszędzie:)))

      Usuń
  8. wyglądasz świetnie, wcale nie jak ciężarówka :P
    zdjęcie z kotem najlepsze!
    trzymaj się tam zdrowo!

    OdpowiedzUsuń
  9. Smutna sytuacja ze znajomymi. Może to dla nich taka nowość, że nie wiedzą jak się odnaleźć w tej sytuacji? Przyznam szczerze, że jestem zaskoczona, bo myślałam, że takie odsuwanie się od 'ciężarnych' znajomych to mit. Ja mam w zasadzie same koleżanki i to bezdzietne, muszę jednak przyznać, że uwaga poświęcana naszej znajomości była tak samo intensywna kiedy byłam w odmiennym stanie. Może Wasi znajomi są po prostu na innym etapie życiowym, jeszcze takim bardziej beztroskim (bez urażania ich oczywiście, bo nic złego na myśli nie mam, do decyzji o macierzyństwie też musiałam dojrzeć, a zostając rodzicem wiele się zmienia, leniuchowanie czy np. regularne imprezy idą w niepamięć). Ale sami pisaliście o tym w jakimś z wcześniejszych postów.
    Do szkoły rodzenia nie chciałam chodzić, ale siostra uczęszczała i faktycznie udało jej się poznać kilka wartościowych osób. Z jedną znajomą spotyka się regularnie, a dzieciaki bawią się razem:)
    Jeśli chodzi o plany jesienne to chętnie wybrałabym się w listopadzie do Berlina. Myślę o drugiej połowie bądź początku grudnia żeby miasto już było przystrojone lampkami i ładnie oświetlone:) Zobaczymy jednak czy ten ambitny plan wypali:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak człowiekowi dobrze z tym, że się nic nie dzieje, to nie jest rutyna, tylko cudowna stabilizacja. :D

    Pięknie rośniesz.:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie pytaj czy masz plan na wyjazd. Pytaj: "Gdzie jedziemy tym razem?" :)

    OdpowiedzUsuń
  12. a jak przygotowania do ślubu Panny K., miały byc wpisy ? ;/

    OdpowiedzUsuń
  13. a Wasi rodzice jak zareagowali na wieść o ciąży? Może o tym napiszcie notke ;)
    I podziwiam, że płeć dopiero przy porodzie chcecie poznać. Ja bym oszalała nie mogąc kupić czegoś dla maleństwa, dziewczęcego czy chłopięcego ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. U Was ciepła ta jesień? Ja marznę, brr...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, że też się zdziwiłam, bo mieszkam w tym samym mieście, co państwo Poślubieni, a wczoraj rano w drodze do pracy żałowałam, że nie wzięłam rękawiczek ;) Za to po południu się zrobiło całkiem przyjemnie.

      Usuń
    2. No,a mi się ciepło wydaje :D Choć Pan Poślubiony też mi mówił, że rano było 3 stopnie....

      Usuń
  15. Na pewnym etapie chyba będzie trudno nie zauważyć na usg (przy dzisiejszym sprzęcie) płci dzidziusia. No cóż, trzymam kciuki, żeby Wam się udało wytrwać w niepewności aż do porodu!

    OdpowiedzUsuń
  16. Pani Poślubiona, jak pięknie wyglądasz! ciąża służy! :) A znajomymi no cóż, póki co nie warto się przejmować, może faktycznie są jeszcze w szoku, nie dojrzali, a może się nie spodziewali i zapomnieli że ciąża to nie choroba ;) . Najważniejsze że siebie macie :) I widzę kiciuś powoli zaprzyjaźnia się z maleństwem :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja się śmieję, że mój Szkrabek jak tylko wyjdzie na świat to mi się odwdzięczy za te wszystkie wyjazdy w trakcie ciąży. Jak nie szkolenie, to wesele, jedno, drugie, bal karnawałowy, majówka, emocje meczowe. Trochę przeszliśmy w tej ciąży ;) zapisz się na jakiś fitness! To jest fajna odskocznia i luuudziee:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Szukaliście ostatnio na fb tematów do kolejnych postów. Może zechcielibyście podzielić się z nami Waszymi przemyśleniami na temat łączenia życia zawodowego z prywatnym oraz tego jak to jest być małżeństwem studenckim:) Pozdrawiam Was gorąco! Pani Poślubiona wygląda kwitnąco!

    OdpowiedzUsuń
  19. Pani Poślubiona wyglądasz pięknie! :) Przykra sprawa z tymi znajomymi...ja większość ciąży przeleżałam ale znajomi o mnie nie zapomnieli, mimo swoich zajęć, pracy, uczelni... U nas też ostatnio trochę rutyna...Gabi planuje każdy nasz dzień ;) Ale uwielbiam tą naszą codzienność i tylko szkoda że mąż nie może tak z nami codziennie w domku być.
    Pozdrawiam Monia

    OdpowiedzUsuń
  20. Jaka to rutyna skoro uwielbiasz być w domu dbając o Wasze gniazdko i swojego męża?:) Coraz mniej jest takich kobiet. A ponadto widać, że chcecie pielęgnować uczucie i małżeństwo, a to bardzo ważne:) Także basen czy wyjazd to super pomysł. Bierzcie się za realizację:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Teraz to mogę podziwiać! Ja też chciałam niespodziankę przy porodzie, ale jestem nie mogę już wytrzymać, ciekawość zwyciężyła... Choć na razie moje Dziecię złośliwe jest i się chowa... ale może jeszcze do czasu porodu ujawni się :)
    Tak z ciekawości zapytam, macie już może jakieś imiona wymyślone? My cały czas się wahamy i jak myślimy, że w końcu udało się wybrać, to na horyzoncie pojawia się jakieś nowe... Już mi się nawet nie chce zastanawiać... Chyba zrobię tak, że jak się dziecko urodzi, spojrzę na nie i powiem tak ...... to imię do Ciebie najlepiej pasuje :)
    Noooo piękny brzusio i chyba wreszcie powoli Cię doganiam :P U nas jutro magiczna 20, połowa za nami :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Pani Poślubiona pięknie wyglądasz :) Jestem w 16t5d :) Niestety z większością znajomych mam tak samo ;( Nie dzwonią tak często i nie zapraszają nas do siebie :( Nie mam pojęcia z czego to wynika i jest mi przykro z tego powodu. Wśród naszych znajomych też jako jedni z pierwszych spodziewamy się dziecka. Jedna para, która nie może mieć dzieci przestała do nas zupełnie się odzywać :( Póki co pracuję i staram się o tym nie myśleć :) Pozdrowionka i duuużo zdrówka życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  23. A ja tak z innej beczki: uczciwie przyznaję.. ściągnęliśmy z narzeczonym wasz pomysł na winietki i podziękowania w jednym !!:) Genialne!! wyszły super;))) co prawda dziś zrobiliśmy 40 wiec jeszcze daleka droga do końca ale wyglądają ślicznie;)) a ślub już za równiutko miesiąc więc trzeba się streszczać;)

    Ps. Z tymi znajomymi tak jest.. My też po ślubie planujemy dzidziusia i tego boję się najbardziej. My jako pierwsi bierzemy ślub i już znajomi traktują nas trochę inaczej a co mówić jak będzie dzidziuś.. A ja mam 22 lata i nie chcę się odciąć od znajomych. No ale zobaczymy;) ja to wyjdzie "w praniu"..
    Póki co dużo zdrówka dla was i maleństwa! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale super to słyszeć! :) ciekawa jestem jak Wam wyszły te winietki, ale ja tez mialam duża radochę robiąc nasze :) i niezłą satysfakcję :)

      Co do bobasa to faktycznie zalezy od znajomych :) może u Was nie będzie tak źle ;)

      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. podaj maila to podeślę zdjęcia;)

      Usuń
  24. Powiem tak, taka jest kolej rzeczy i nic na to nie zrobimy. Sama to przeszłam. Gdy moje przyjaciółki bądź koleżanki były w ciąży to ja odsunęłam się od nich.. Dlaczego ?Proste, one ciągle gadały o swoich dzieciach. A w ciązy to a tamto, a moje dziecko a sraty taty. Nie każdy chce tego słuchać, wiadomo. Potem gdy jest dziecko jest jeszcze gorzej. Nie każdemu zachowanie dziecka odpowiada i nie okłamujmy się - wtedy nie można wyjść normalnie na kawę czy drinka bo po prostu się nie da. Gdy ja byłam w ciąży dopiero to zrozumiałam. Przyszłe matki żyją swoim światem, dziecko, plany, pieluch, rodzina.. ale nie każdy to planuje i nie każdy chce tego słuchać - nawet najlepsi przyjaciel. Trzeba poszukać innych z dziećmi.

    OdpowiedzUsuń
  25. Zgadzam sie z przedmowczynia powyzej...Kobiety w ciazy sa 'specyficzne' i chyba stad takie podejscie kolezanek. Do tego tez jak juz dziecko sie urodzi nie kazdy ma ochote sluchac non stop o kupie czy zrobilo czy nie, i zjadlo cale mleko z lewej piersi a prawa byla 'be'. No i nie czarujmy sie- ciazowki maja sie za pepki swiata myslac ze skoro sie rozmnozyly to sa doslownie naj...
    pomysl by znalezc kogos w 'kregu swoich zainteresowan' w szkole rodzenia wcale nie jest glupi.
    A panna K chyba zyje zupelnie czyms innym niz Ty i nie mozesz miec jej tego za zle...w koncu jej tez sie nalezy by ekscytowac sie tylko i wylacznie jej nadchodzacym slubem i weselem.
    Takie moje zdanie
    Pozdrawiam
    P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba ktoś tu trochę wyolbrzymia...kobieta po zajściu w ciążę jest cały czas tą samą osobą z którą można pogadać na te same tematy co wcześniej i nie wszystko musi się sprowadzać do ciąży i dziecka. Moi znajomi często sami zaczynali ten temat...a pytanie jak się czuje pomału doprowadzało mnie do irytacji...bo jak miałam się czuć leżąc pół ciąży i myśląc co będzie jutro czy dotrwamy. Sama wolałam rozmawiać na inne tematy. A to że mama czasem chce się pochwalić maluchem to chyba normalne bo w końcu nie ma nic piękniejszego niż dziecko zrodzone z miłości ;)
      Pozdrawiam Monia

      Usuń
    2. W całości zgadzam się tu z Monią :) "kobieta po zajściu w ciążę jest cały czas tą samą osobą z którą można pogadać na te same tematy co wcześniej i nie wszystko musi się sprowadzać do ciąży i dziecka." 100% RACJI!

      Usuń
    3. Jakich wu macie znajomych???? Ja z koleżanką odnowiłam znajomość jak była w ciązy i wcale nie gadałyśmy o ciąży teraz męża bratowa jest w drugiej ciąży i tematu kupek i zupek nie ma, w pierwszej ciąży też tak było... ludzie nie popadajmy w paranoje, przecież kobieta w ciąży to normalna 'baba' ta sama co przedtem. Jestem bardzo zdziwiona tym co piszecie, bo ja tak jak wcześniej wspominałam w czasie ciąży i teraz jak dziecko ma 9 miesięcy często się widzimy... zdziwiona jestem bardzo

      życie-przed-i-po.blogspot.com

      Usuń
  26. Już połowa za toba ;)

    Pozdrawiamy i zapraszamy do siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Wyglądasz kwitnąco :) My wprawdzie imprez nie organizujemy, ale na kawę i ciacho mogłabym Was zaprosić ;) Ja też chętnie posiedziałabym trochę w domu... Może już wkrótce... Dobrze, że się dobrze czujecie i oby tak dalej.
    A co do rutyny, to ja ją nazywam stabilizacją. Miło jest wiedzieć, że za dzień, dwa czy miesiąc będę w tym samym mieszkaniu, z tym samym mężem i kotami. Mnie taki stan rzeczy bardzo odpowiada :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Przede wszystkim ślicznie wyglądasz w ciąży ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Ciąża Ci służy, pięknie wyglądasz :)
    Co do Twojej potrzeby spotkania i podróżowania, zapraszamy do Warszawy :) Bardzo fajnie byłoby się z Wami spotkać, a jak dobrze wcelujemy z datą to nawet na domówkę możemy trafić, gdyż w nieokreślonym bliżej listopadowym terminie planuję parapetówkę (mieszkamy już od maja, ale ciiiiiiiiiiiii) ;) :D
    Więcej szczegółów przesłałam mailowo :)
    Pozdrawiam
    -Dorota

    OdpowiedzUsuń
  30. Gratulacje dla Was! Dawno mnie nie było w świecie blogowym, a tu tyle nowych mam sie szykuje. :)

    Mam/mialam podobnie z tym siedzenie w domu. Jest tyle rzeczy do zrobienia, że naprawdę cieżko sie nudzić. Mnie też jedynie towarzystwa brakowało od 20tc, bo wtedy zaczęły sie komplikacje i musiałam leżeć, a później niewiele mogłam, a tej aktywnosci mi brakowało.
    Przykro mi z powodu kolezanek. Kobieta w ciąży czy z dzieckiem wcale nie musi/nie jest mniej wartościową towarzysko osobą. Szkoda, że tak wiele osób o tym zapomina...

    My na szkołe rodzenia w końcu nie dotarlismy właśnie ze względow zdrowotnych.

    OdpowiedzUsuń
  31. W zupełności zgadzam się z komentarzem gdzieś tam wyżej, odnośnie panny K., w końcu aktualnie szykuje się do najważniejszego dnia w swoim życiu, na pewno to mocno zaprząta jej głowę i uważam, że jako jej przyjaciółka (która nota bene niedawno sama wychodziła za mąż) powinnaś to zrozumieć. To zapewne także dla niej nowa sytuacja, może nie do końca potrafi się w niej odnaleźć. Wszystko (jak przeważnie zawsze) jest kwestią szczerej rozmowy - polecam.

    OdpowiedzUsuń