13 października 2014

Nie jestem (dobrym) blogerem


Zakładając bloga wiedzieliśmy, chyba oboje, że wiąże się on z pewnego rodzaju odpowiedzialnością, To od nas zależy co na nim będzie, jak często będziemy pisać i czy zaniedbamy czytelników. Przyznajemy się bez bicia. Zaniedbujemy. Blog i co się z nim wiąże to i Was drodzy czytelnicy. Nie ma usprawiedliwienia. Ostatnio notki to u nas rzadkość, a chęci i natchnienie na ich napisanie na prawdę trudno dla nas znaleźć. Głównie kuleje Pan Poślubiony i niby można by brak jego obecności tłumaczyć brakiem czasu, bo: szkoła, praca, remont, ciąża. Ciąża Pani Poślubionej. Ona sama nie pisze, bo w sumie poza tematem ciąży i wicia rodzinnego gniazdka nie ma ochoty na nic.

Pisanie bloga nie jest wcale łatwe. Można napisać tzw. notkę z dupy, zapychajkę, taką jak ta. Potem czekać na natchnienie i walnąć pięć super postów, ale to nie takie proste. Dla nas kolejnym utrudnieniem jest to, że piszemy razem, a razem nie zawsze jest się tak łatwo zgrać. Choć mawiają co dwie głowy to nie jedna i że od nadmiaru głowa nie boli, a nasza właśnie powinna boleć i pękać od chmary pomysłów. Blog wymaga więc od nas systematyczności, świeżych fajnych pomysłów i nie walenia na okrągło błędów ortograficznych, a jak wiecie z tym wszystkim u nas słabo. Dlatego bez bicia przyznajemy się : Nie jesteśmy dobrymi blogerami, ba mało tego z nas żadni blogerzy, ot takie zwyczajne młode małżeństwo, które od czasu do czasu coś tu naskrobie. Ale dosyć mamlenia.

Co u nas? Pamiętacie może nasz salon? Sofa, ława i dwie komody na krzyż. Pomału to zmieniamy. Jak to stwierdził Pan Poślubiony: "Koniec studenckiego życia i imprez na podłodze przy ławie, kupujemy stół" No to kupujemy. Pomalowaliśmy salon, znowu na biało, zamontowaliśmy karnisz i nowe półki, a już niedługo wybieramy się do popularnego sklepu szwedzkiego po nowy piękny stół na 6 osób. Potem kupimy kanapę, w sypialni ustawimy łóżeczko, powiesimy lustro, zrobimy półki w łazience i można rodzić. 

A propos rodzenia: Zaczęliśmy też szkołę rodzenia, Dwa pierwsze zajęcia za nami, ale na to to chyba inna notka. Pomału mamy w planach porządnie odkurzyć bloga i stworzyć kilka fajnych postów! Trzeba się w końcu porządnie zabrać i wynagrodzić Wam te długie przerwy naszej nieobecności. Jest tyle tematów do poruszenia, a wszystkie gdzieś leżą zakurzone w szufladzie. Rodzina, związki, może w końcu zrecenzujemy kolejną fajną knajpkę w naszym mieście? Może naskrobiemy coś o naszych ciążowych przygodach??? Może wrócimy do umieszczania notek co 3 dni? Koniecznie. Przecież jesteśmy tu z Wami już...zaraz zaraz ile? Ponad ROK! Przez rok i 9 miesięcy zdążyliśmy: Podzielić się z Wami naszymi przygotowaniami do ślubu, opisać ten wspaniały dzień, pochwalić się rozterkami życia codziennego, przeżyć wspólnie naszą podróż poślubną do Kenii, podzielić się nowiną o nowym członku rodziny, było tego mnóstwo :)

Jak to mówią: Stay tuned! Do zobaczenia i przeczytania niedługo!

15 komentarzy:

  1. Nie przejmuj się kochana:):) Każdy ma obowiązki, więc nie ma prawa Was o nic oskarżać:) A że teraz maleństwo w drodze to tym bardziej dużo roboty, a potem jeszcze więcej:))
    Niczym się nie przejmujcie:)) Nic na siłę!:)

    Pozdrawiam Was cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie nic na siłę, ale ja tak lubię czytać wasze komentarze, dyskutować i odwiedzać Wasze blogi :) a tu doby i chęci czasem brak :)

      Usuń
  2. Jakby Wam brakło pomysłów na posty, służę radami:)Moja najnowsza propozycja- moje ulubione seriale ( powstała przed chwilą, w momencie ekstazy na widok pierwszego odcinka 5 serii The Walking Dead:D znikam:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam jeden serial, który wielbię i ubóstwiam : Breaking Bad :) i jak na razie żaden nie przebił :)

      Usuń
    2. Słyszałam o nim same pozytywy, ale jak na razie, póki piłka ( Norman Reedus- the sexiest badass ever! ) w grze ( w TWD )- to to jest mój namber łan póki co:D

      Usuń
  3. Wlasnie mi uswiadomiliscie, ze u nas w salonie stoi stol z 6 krzeslami... a gdzie nasza studencka lawa?:) W drugim pokoju dwa lozeczka dla dzieci:) Koniec juz imprez na podlodze, chyba ze z nimi:) Lewel.

    OdpowiedzUsuń
  4. w życiu są ważniejsze rzeczy niż prowadzenie bloga ;) ze mnie też żadna blogerka ;) powodzenia szczęśliwa rodzinko

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja tam lubię wszelkie notki z dupy :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Blogerzy z Was dobrzy, a że teraz trochę rzadziej się udzielacie - nie dziwne, nie co dzień jest się w ciąży i podczas urządzania gniazdka :) Chwilową nieobecność wybaczamy i niezmiennie czekam na posty, o ciąży i dzieciach też baaardzo chętnie poczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. lepiej nie napisać niż napisać bez sensu, z przymusu!
    kilka razy już się zmusiłam do posta i żałowałam

    OdpowiedzUsuń
  8. Nikt chyba nie jest w stanie powiedzieć:JESTEM DOBRYM BLOGEREM:) No, może z wyjątkiem osób bardzo pewnych siebie. Większość z nas to zwykli ludzie, którzy chcieli znaleźć na bloggerze swoje małe miejsce. Być może tylko po to aby oderwać się od rzeczywistości, poznać opinie innych, podyskutować, wyrzucić z siebie własne problemy czy radości, podzielić swoimi pasjami, pokazać codzienność małżeństwa, narzeczeństwa itd.... Powodów jest multum. Dlatego tak jak i Wy nie macie ochoty czy czasu na sklecenie kolejnej notki, tak samo pewnie i my wszyscy:) Może warto zorganizować konkurs dla czytelników? Moglibyśmy Wam przedstawić propozycję tematów, o których chętnie byśmy poczytali:D Może to pomoże Wam zmobilizować się:) W każdym bądź razie trzymam za Was kciuki:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Korzystaj z wolnego czasu :) Przy dzidziusiu juz nie tak latwo o niego :)

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja myślę, że bycie dobrym blogerem nie ma nic tutaj do rzeczy :)
    W przeszłości uważałam, że do bloga trzeba podchodzić sensownie bo gdzieś po drugiej stronie ekranu jest czytelnik, który czeka na nasze opinie, ciekawostki z naszego życia czy porady z zakresu dziedziny w której czujemy się mocno.
    A potem troszkę priorytety mi się pozmieniały.
    Własna firma i praca 6-7 dni w tygodniu zrobiły swoje i przestałam aspirować do prowadzenia bloga polecanego i takiego na który wchodzi się codziennego. Kiedyś moją ambicją były sensownie wpisy 2-3 razy w tygodniu. Jako, że mój blog był ''specjalistyczny'' (głównie pisałam o nauce języków obcych i angielskim bo tym się zawodowo zajmuję), to starałam się, żeby wpisy były merytoryczne, ale z biegiem czasu mój perfekcjonizm doszedł do głosu i tworzenie wpisu zaczęło zajmować mi za dużo czasu,który mogłam poświęcić mężowi. Dlatego też piszę stosunkowo rzadko i wyzbyłam się poczucia, że blog jest moim obowiązkiem, a wrócił do dawnej szufladki ''hobby''.

    Pozdrawiam!
    J.

    OdpowiedzUsuń
  11. Zależy kto jakie ma aspiracje, uwierz że ja uwielbiam wasze posty i zawsze chętnie do was zaglądam czy jest coś nowego i nawet jakbyś Cię pisali tylko o dziecku, to czemu nie ? Ja bym czytała i wiele innych na pewno też.

    Potrzebujecie tematów? Pokaż kącik dziecka, lub jak wygląda mieszkanie po remoncie. Może napiszesz o swoich 5 ulubionych kosmetykach? Albo znowu zrobicie tydzień na talerzu? jako perfekcyjna Pani Domu, teraz w domku to cos może pichcisz :)

    OdpowiedzUsuń