8 listopada 2014

Uwielbiam być w ciąży


Uwielbiam być w ciąży. Chyba mam ogromne szczęście, albo jestem bardzo głupia, bo przecież ciąża to nie tylko głaskanie po brzuszku i urocze kopniaki. Szczerze powiem, że pierwsze miesiące wcale nie były usłane różami, wymioty mnie nie ominęły, co uniemożliwiało mi funkcjonowanie. Drugi trymestr również miał swoje minusy i plusy. Mogłabym pisać o bólach kręgosłupa, bólach brzucha, zgadze itp. ale to chyba nie o to chodzi. Nie lubię się nad sobą użalać. Zawsze jak miałam brać zwolnienie od lekarza czy zwalniałam się w szkole z lekcji, bo naprawdę było źle,  czułam wyrzuty sumienia, no bo może przesadzam i jednak dam radę?

Powinnam być twarda. Moje myślenie uległo zmianie w ciąży, bo wiedziałam, że tym  razem nie chodzi tylko o mnie, ale przede wszystkim o maleństwo, które we mnie rośnie. Długo nie mogłam się oswoić z myślą, że nie za bardzo mogę teraz dźwigać i najlepiej żebym się oszczędzała. Nie pomagały mi też moje huśtawki nastrojów, które odbiły się nie tylko na Panu Poślubionym, mojej rodzinie, ale również na relacji ze znajomymi. 

Ciężarne są trudne. Z jednej strony chcemy być traktowane wyjątkowo, ale też chcemy być postrzegane jak te same dziewczyny co przed ciążą. Oszaleć można. Z jednej strony oczekujemy, że każdy, ale to każdy powinien przepuścić nas w kolejce nawet wtedy, gdy jeszcze nie widać nic po nas, a same nie poprosimy o przepuszczenie nas jako pierwszych, bo głupio. Z kolejkami w sklepie to temat na osobny post, ale widziałam, ze wiele blogerek na ten temat pisało i z wieloma mogłabym się zgodzić, ale konkluzję na ten temat mam jedną: Drodzy nieciężarni czytelnicy, przepuszczajcie ciężarne w kolejkach, nawet jak macie tylko jeden produkt i nawet jak jesteście jedyni w tej kolejce. 

Teraz wiem, że ciężarną jest w stanie zrozumieć tylko i wyłącznie druga ciężarna bądź świeżo upieczona mama. Choć i z tym różnie bywa, bo każda z nas inaczej przechodzi ten stan, gdzie jedna mogłaby góry przenosić to druga najchętniej zapadłaby w sen zimowy z miską koło głowy na wszelki wypadek...

Nie zmienia to faktu, że mimo wszystkich bolączek, po prostu uwielbiam być w ciąży. Uwielbiam i kocham mojego małego dzidziusia. Każdy ruch jest dla mnie najwspanialszy, nawet jak przez te wyginanie czy kopniaki boli mnie wątroba czy żebra! Swoją drogą jeszcze przed ciążą, wydawało mi się, ze w sumie co to takiego? Brzuch urośnie i dalej będę szaleć. Okazało się zupełnie inaczej, że oprócz brzucha rosną piersi, uda, pośladki, łydki, a rozstępy tylko czekają na Twoją chwilę nieuwagi, żeby pojawić się w najmniej oczekiwanym momencie. 

Tak mam 12 kg na plusie, a do końca ciąży jeszcze ponad 2 miesiące. Tak, pojawiły się pierwsze rozstępy. Tak, mogłabym siedzieć i płakać czy użalać się nad sobą, bo przecież moje piękne ciało...ale gdy tak sobie siedzę i myślę, to każda kobieta w ciąży powinna być wdzięczna , bo co to jest rozstęp czy dodatkowe kg wobec tego, że rośnie w nas nowe życie?

Poza tym ciąża ma też fajny aspekt, a mianowicie syndrom wicia gniazda. To wtedy najczęściej remontujemy, malujemy, przemeblowujemy. To wtedy możemy kompletować wyprawkę i sprawia nam niesamowitą frajdę kupowanie tych wszystkich maleńkich bucików czy sweterków. Uwielbiam przeglądać strony z akcesoriami dla maluchów, choć szczerze staram się, aż tak nie szaleć. 

Czemu piszę akurat o tym? Ponieważ będąc na początku ciąży ciągle słyszałam i czytałam, że teraz to będę rzygać dalej niż widzę, że będę na pewno makabrycznie się czuć, że napuchnę, że w ogóle dramat. No i co że dramat, co z tego, że czasami najchętniej nie wychodziłabym z łóżka czy kibla, skoro zaraz dostaję kopa "Mamo! Przestań się nad sobą użalać, ja tu jestem i rosnę!" Dlatego dla wszystkich mam, które nie znoszą najlepiej ciąży: cieszcie się mimo wszystko, bo Bóg obdarzył Was największym darem jaki mógł Wam zesłać: Nowym życiem.

P.s. Widzę, że post Pana Poślubionego wywołał planowaną burzę, a mnie zastanawia jedno...czemu każde słowo na naszym blogu traktujecie jak świętość, pewniak. Większość z Was odbiera to co piszemy bardzo personalnie, a przecież nie piszemy konkretnie o TOBIE, a o tym co widzimy. 

P.s.2 Kochamy wszystkich naszych zmarłych bliskich, ale to chyba nasza prywatna sfera, dlatego w konwersację, pod postem o dniu zmarłych nawet się nie mieszamy. Niech każdy interpretuje nasze słowa jak chce, w końcu mamy wolność słowa, przekonań? 

P.s.3 W planach mamy napisać Wam relację o tym jak powiadomiliśmy bliskich o ciąży i coś na temat szkoły rodzenia. Są jakieś zainteresowane mamy?

31 komentarzy:

  1. Z chęcią poczytam o szkole rodzenia. W którym tyg. ciąży jesteś Pani Poślubiona? W mojej miejscowości zajęcia w szkole rodzenia są od 30 tc, więc w moim przypadku zacznę je w styczniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem w 29 tc :) Szkołę zaczęliśmy jak byłam w 25 tc więc dość wcześnie, ale tylko tak nam pasowały zajęcia. U nas zapisy też były od 27 tc, ale mimo wszystko nie żałuję, że to właśnie wtedy zdecydowaliśmy się na szkołę. Im dalej w las tzn. im wyższa ciąża tym trudniej usiedzieć mi 2 h bez bólu kręgosłupa ;)

      Usuń
  2. uwielbiam Wasze posty :) wiecie, co nie?:D

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie czytać takie posty (napawa mnie to optymizmem na przyszłość, jak już sama kiedyś w ciąży będę) :) Jestem bardzo ciekawa jak Wasi bliscy na tę wieść zareagowali.

    Co do PSów to język robi wszystko. Co innego czytać artykuł naukowy o zwyczajach i zachowaniach społecznych napisany językiem naukowym, a co innego tekst z czasownikami w pierwszej osobie liczby mnogiej i sformułowaniami "każdy z nas" - to nie brzmi jak luźna obserwacja. Z automatu sugerują, że czytelnik się tak zachowuje, nie mówiąc o tym, że przy okazji sugerują, że to także Wasze zachowanie. Dorzuć jeszcze kilka mocniejszych określeń swojego męża (które obstawiam, że były zamierzone?) i masz bardzo ładny eksperyment społeczny :) Jak już piszecie post, który ma wywołać burzę to się nie dziwcie, że tę burzę wywołuje. Ale dobra, już nie ciągnę. Za ładną notkę napisałaś, żeby to dalej rozgrzebywać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehhe nie dziwimy się burzy :) anonimy są naszymi ulubionymi, a eksperymenty społeczne są ekstra :) wystarczy zajrzeć do zakładki o mnie, a zobaczysz, że lubię badać naturę ludzką, zachowania ludzi, przez co lubię ich fotografować, bo każdy z nas jest inny wyjątkowy, ma inne zdanie, bądź podobne, jesteśmy tacy różni, tak różnie reagujemy i to jest takie fajne ;)

      Usuń
  4. Są zainteresowane przyszłe mamy... :)
    Cóż mogę napisać... ja to mam ogromne szczęście, bo ominęły mnie wszelkie nudności, wymioty, nawet kręgosłup nie daje o sobie tak znać (a po moich złamanych trzech kręgach lędźwiowych to byłam pewna, że mnie przykuje do łóżka), dlatego kocham ten stan, bo jak go nie kochać, kiedy tak naprawdę o ciąży daje Ci znać maleństwo rosnące w brzuszku... :)
    Ja też się przeraziłam... w sumie jesteśmy w tych samych okolicach ciąży, mam 10kg na plusie i rozstępy póki co pojawiły się na piersiach... Brzucha do 20 tygodnia nie było widać, teraz nagle zaczął rosnąć i się wypuklać :) Będzie dobrze, zrzucimy wszystko po porodzie, będzie mnóstwo czasu na spacerki ;)
    Teraz niestety muszę leżeć i odpoczywać, bo się chyba przeforsowałam i niestety szyjka się trochę skróciła... ale dla Maluszka wszystko... Mam nadzieję, że Wasza ciąża do samego końca będzie pomyślna :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czy uwielbiałam być w ciąży? ...Sama nie wiem. Byłam ogromnie szczęśliwa że rośnie we mnie nasza córeczka i każdy kopniak wywoływał uśmiech na twarzy (nawet te bolesne), ominęły mnie rozstępy, urósł mi tylko brzuch i piersi,ale z drugiej strony chciałam żeby to jak najszybciej minęło żeby Gabi była po drugiej stronie cała i zdrowa. Nie dlatego że męczyła mnie potworna zgaga, czy bolało wszystko od ciągłego leżenia, ale dlatego że bałam się jak to się wszystko skończy. Jedno wiem na pewno...uwielbiam być mamą mojej cudownej Gabrysi :) Uwielbiam tą naszą "zwykłą" codzienność :) Nigdy nie myślałam że zwykły spacer nawet w ponury, szary dzień będzie mi sprawiał taką radość.
    ...Chętnie poczytam o tym jak bliscy zareagowali na wieść o waszej ciąży :)
    Pozdrawiam Monia

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciesze się, ze tak dobrze czujesz sie w ciąży!! :)

    Ps. Ostatnio śniło mi się, ze bylam na Waszym slubie :-D

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie 20 tydzień i też stwierdzam, że uwielbiam być w ciąży! Mimo horroru, który przeżywałam na początku. Ale pierwsze kopniaki i całe to uczucie noszenia w sobie nowego życia jest absolutnie niesamowite :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też lubiłam ciążę:) Oprócz tego, że jednak mi chodzenie w ciąży nie bardzo wychodzi. Ale właśnie ta świadomość, że dzieje się w Tobie cud, rozwija się nowe życie, nowy człowiek, to jest coś, przy czym nawet trudy blednieją. Coś niesamowitego. Gdyby nie problemy z donoszeniem, to mogłabym chodzić w ciąży i dzieci rodzić bez końca:))) No dobrze, bez końca może nie:))) ale przynajmniej kilkoro bym chciała, niestety no way.

    OdpowiedzUsuń
  9. Kurde czemu ja tego w ogóle nie czuje?:P Jedyne dziecko które "bym chciala" (tak wiem ze to nie zabawki!) to córka Lejli:P jakby mi ktos zagwarantował ze moje bedzie też takie fajne i ładne to bym się zdecydowała na ciążę :D a tak to to nadal uważam ze ja i dziecko to dwie różne strony świata absolutnie się nie nadaje na matkę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie nie jesteś sama. :):)

      Usuń
    2. Eeee, żebrówka, na Ciebie to się obrażę, że Tobie się mój Antek nie podoba :P

      Usuń
    3. Nie jest sama z "nieczuciem" :D No przecieź że Antek jest poza kategorią, od Ciebie jak wychodzę to mam potem tydzień rozkmin! :D

      Usuń
  10. Kropka, nie jesteś sama w tym czuciu...:)
    PS. Na bloga nie mogę wejść do Cię....

    OdpowiedzUsuń
  11. oooo tak, ciaza jest piekna! jest prawdziwym cudem mimo wszystkich niedogodnosci jakie jej towarzysza. Ja "rzygalam dalej niz widzialam", a pod koniec ciazy spuchlam jak balon, ale fakt, ze nasze ciala sa w stanie wyprodukowac nowe zycie jest najpiekniejszym cudem na swiecie i wszystko inne nie ma znaczenia :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja jestem bardzo zainteresowaną przyszłą Mamą! To są moje początki i też uwielbiam ten stan, na szczęście do tej pory ciążę przechodzę nadspodziewanie dobrze. Wiadomo, są jakieś dolegliwości, ale aż tak bardzo mi nie przeszkadzają. Interesuje mnie teraz każdy temat poruszony na temat ciąży, czy porodu. Więc czekam z niecierpliwością na Wasze posty :)

    Pozdrawiam
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  13. Może znasz jakiś godny polecenia poradnik dla przyszłych rodziców?
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  14. Pani Poślubiona jak pięknie wyglądasz, ciąża służy! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. No właśnie to takie dziwne, bo ja też uwielbiam być w ciąży chociaż tak jak Ty, na początku wymiotowałam, potem musiałam leżeć, potem musiałam mieć okropną dietę, potem przez tydzień bolała mnie nerka itd, itp a jednak myśląc o całości myślę jak o wielkim cudzie i szczęściu, nigdy więcej nie będę pierwszy raz w ciąży. Trzeba się cieszyć i brać garściami z tego czasu który jest nam dany. Fajnie się czytało o wiciu gniazda bo to jest już w ogóle super sprawa, sama nie mogę się nadziwić że np ja z bałaganiary zrobiłam się prawie pedantką :D Wszystko poukładane, wyczyszczone, wychuchane:) Pozdrawiam i życzę samych przyjemnych ciążowych chwil:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ciaza za mna, ale tez uwielbiam byc w ciazy. Niech zyja hormony. POzdrawiam Beata

    OdpowiedzUsuń
  17. Rozstępy nie są zależne od wagi, raczej od genów i nagłego szybkiego przyrostu brzucha. U jednych się pojawiają, u innych nie (u mnie na szczęście nie). Piękne to nie jest, na szczęście w wielu przypadkach się wchłaniają po ciąży. Trzymam kciuki, żeby było tak u Ciebie. Moją ciążę wspominam słabo, już pal sześć żołądek (tylko bolał, nie rzygałam), najgorsza była rwa kulszowa i potem strach o dziecko (od 4 miesiąca zagrożona). Wolałabym 10 rozstępów niż 1 hospitalizację ze strachem, czy za chwilę moje dziecko nie umrze, albo nie zostanie wcześniakiem. Brr. Masz rację, nie ma co się nad sobą użalać, choć ja robię to nieustannie. Choruję jak mężczyzna, przez całą ciążę wszyscy wokół mnie skakali i może dobrze, bo właśnie w tym trudnym czasie doceniłam ich starania i kocham dużo więcej niż wcześniej.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja np. panicznie bałam się rozstępów i na pewno bym nie dziękowała, gdyby takie pojawiły się w ciąży. Z mojego punktu widzenia ciało i umysł mamy liczą się tak samo jak noszone pod sercem, a potem na rękach dziecko. Użalanie się nad sobą i płakanie w poduszkę czasami jest bardzo oczyszczające więc nie odbierajmy sobie tego prawa. Dbaj o siebie. O SIEBIE :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Mnie tylko raz przepuszczono w sklepie. Ale jak stałam w markecie z zapakowanym wózkiem w 8 miesiącu, to inni udawali, że mnie nie widzą;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsze jest tez nie przepuszczanie w łazience...kolejki w sklepach to swoja drogą.

      Usuń
  20. Nie mogę się napatrzeć na Ciebie... wyglądasz prześlicznie. Ciąża bardzo Ci służy. Mówią że kobieta w ciąży rozkwita i z Tobą tak jest. A Twoje podejście strasznie mi się podoba! Tez kiedyś chciałabym mieć takie.... :P

    OdpowiedzUsuń
  21. Się spisałam, wczoraj, zaglądam a tu komentarza nie ma...
    Bardzo miło, po tak długim czasie, wejść do Was i pytaniem, co słychać, dalej są dwoje do poprawki, czy może stadko się powiększyło. Aż podskoczyłam z wrażenie i radości, kiedy moim oczom ukazało się zdjęcie z tego postu:) Gratulacje! Bardzo się cieszę, muszę wiele nadrobić ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. ślicznie wyglądasz :)
    trzymam kciuki za wszystko
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń