3 listopada 2014

Wszystkich Świętych

Źródło: catharsisofthebogue.com
Na fali cmentarnych wojaży postanowiłem wylać trochę z siebie, tego co ja sądzę o dniu Wszystkich Świętych i związanych z tym obrządkami. Podejrzewam, że to co napisze poniżej wywoła sporo emocji w Was, ale dokładnie o to mi chodzi.

Święto żywych

Święto zmarłych jest dla żywych i należny sobie to jasno powiedzieć już teraz! Zwłokom, bo tak należy nazywać resztki ciał naszych bliskich zalegające poniżej naszych stóp, jest wszystko jedno czy ich grób jest czysty czy obsrany przez ptaki. Zmarłym nie byłoby, ani nie będzie, miło jeśli posprzątamy płytę, robimy to tylko dla siebie lub innych. Bo sąsiadka patrzy, mama nas poprosi albo sami odczuwamy wewnętrzną potrzebę itp. Wszytko to robimy ze względu lub dla osób żyjących, martwym wszystko jedno.

Grób to nie szachownica albo kredens

Chyba każdy z nas zna te rodzinne roszady nad grobem, gdy ciotki jedna przez drugą, tudzież babcie przestawiają znicze, kwiatki, wieńce i inne bibeloty z miejsca na miejsce wg. swego uznania. W tym roku skojarzyło mi się to z szachownicą, może warto płytę nagrobka podzielić na ten kształt. Już słyszę te głosy: doniczka żółtych chryzantem na D5, czerwony znicz na B3! Może dałoby się jakąś partyjkę rozegrać. W sumie ruletka też nie byłaby najgorsza. Podobno Cyganie jedzą, piją i śpiewają nad grobem.

Nieśmiertelne TOP - TRENDY

Jak usłyszeliśmy z Panią Poślubioną w radio, w tym roku passe są znicze z popękanego szkła, natomiast dużym zainteresowaniem ze strony klientów cieszą się znicze mieniące się w słońcu w kolorach tęczy. Dla mnie niezmiennie nieładne są sztuczne kwiaty, uważamy z Panią Poślubioną, iż lepiej kupić żywe na tydzień aniżeli sztuczne na pół roku. Wiązanka ze sztucznych kwiatów kosztuje około 100 zł. - spokojnie starczyłoby na 10 dużych kwiatów doniczkowych. Nie mniej rozumiem, te sztuczne są znacznie bardziej praktyczne. Według mnie zdecydowanym Top jest duży otwarty znicz z trzema knotami po wypaleniu którego otrzymujesz fajną miskę na sałatkę.

Rewia mody

Spędzaliśmy z Panią Poślubioną Dzień Wszystkich Świętych w małej miejscowości, gdzie udaliśmy się również na cmentarz. Spodziewałem się raczej skromnych, zwykłych ludzi, ale to co zobaczyłem przerosło moje wyobrażenia. Poniektóre kobiety powyciągały kreacje z sylwestra, przywdziały ostre makijaże i misternie ułożone włosy. Po co to wszystko? To nie są czyjeś urodziny, ani pokaz mody! 

Trwaj festynie

W coraz większej ilości miast przed cmentarzami ustawiają się stoiska ze słodyczami, zabawkami, rok temu nawet gofry sprzedawali. Czekać tylko, aż przyjedzie cyrk albo wesołe miasteczko i rozłoży się u bram cmentarza. Konsumpcjonizm na masową skalę. Największą uciechę sprawiamy cmentarnym handlarzom, którzy windują w nieskończoność ceny badziewnych kolorowych szkiełek. Ale cóż jest popyt to i podaż się znalazła. Zaskakujące jest to, jak można jechać przez cała Polskę, aby zapalić tylko świeczkę. 

Szkoda pieniędzy i środowiska

Wielu z Was może mnie ostro skrytykować za tak skrajne poglądy, ale wydaje mi się, że każdy powinien dbać o groby swoich zmarłych według własnego uznania i nie wpajać innym fałszywego obrazu wielkiego zainteresowania przez jeden dzień w roku. Chrzestna Pani Poślubione już teraz wyraźnie zaznaczyła, że nie życzy sobie żadnych wizytacji na swoim grobie w dzień Wszystkich Świętych i tej wariacji dookoła, bo to bez sensu - ludzie fiksują. Jeżeli ktoś potrzebuje specjalnego dnia w roku, aby wspomnieć o bliskim -zmarłym to może lepiej, aby w ogóle nie wspominał. Ludzie na siłę wleką swe pomarszczone dupska na cmentarze pomimo, że nie mogą chwycić oddechu. Wszystko tylko po to aby za 30 min odebrała ich karetka pogotowia (dwie osoby zasłabły przy grobach na cmentarzu, gdzie my byliśmy).

Jedynym pozytywnym aspektem jest fakt spotkania się z najbliższymi ŻYJĄCYMI. Tylko po to widzę sens przejechania połowy kraju, natomiast wszystko w około traktuję raczej jako dodatek.Oczywiście znalazłbym ze sto lepszych okazji i okoliczności do spotkania z rodziną, ale każdy powód jest dobry. 

51 komentarzy:

  1. Oj zgadzam się! Dla mnie te Święta to czas zadumy, wspólnych spacerów po cmentarzu z całą rodziną i rozmów o zmarłych. Przerażają mnie te kobiety w futrach, białych kozaczkach, krótkich sukienkach! Koszmar. A festyn? Szkoda słów. W moim mieście w tym roku był pan z grillem na kółkach (!!!!), gofry, waty cukrowe no i oczywiście ogromne ilości balonów.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak umrze Twoja matka/żona czy inna bliska osoba to też będziesz mówił/myślał, że tam leżą zwłoki? Trochę to nieładnie brzmi, mimo że wiem, że ciało zmarłego to zwłoki. Ale ja na cmentarz chodzę do rodziców, a nie do ich zwłok.

    gosia

    OdpowiedzUsuń
  3. Pan Poślubiony nie napisał nic odkrywczego, odkrywcze może być tylko to, że tekst napisany jest chamskim językiem (jak chociażby słowo ''zwłoki'' zamiast ''ciało''). Gdybym była wredna, to bym zapytała czy jest jakiś obligatoryjny obowiązek chodzenia na cmentarz z okazji 1 listopada ... Zawsze można odwiedzić groby bliskich wcześniej i nie musieć patrzeć na ''pomarszczone dupska''.

    Justyna

    OdpowiedzUsuń
  4. Ehh.. Smutne ale bardzo prawdziwe. W tym roku uroczystości z okazji dnia zmarłych w mojej rodzinie są wyjątkowo smutne. Dzień przed zmarł wieloletni przyjaciel rodziny, a w dniu wczorajszym zmarła mama mojego przyjaciela, która była dla mnie zawsze wyjątkowo miła, wspominam ją bardzo dobrze (swego czasu chciała mnie mieć za synową ale nie wyszło :) ). Cały wczorajszy dzień poświęciłam na stawianie kumpla na nogi. Zmarła na raka po 3 latach choroby. W takim momencie dopiero tak naprawdę człowiek rozumie po co to wszystko. Naprawdę mocy i powagi nabierają słowa "Spieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą". Oboje z kumplem mamy po 24 lata. Nasi rodzice należą wciąż do grona młodych osób dobijających powoli do 50-tki. To nie jest czas na pożegnanie z matką...

    Tak naprawdę dzięki takim sytuacjom człowiek zatrzymuje się na chwilę. Idzie na grób tak jak ja swojego dziadka, swojego kolegi który wpadł pod pociąg półtora roku temu, zawsze wieczorem, w ciszy, sama lub z narzeczonym. Po to żeby zapalić znicz, pomodlić się chwilę, powspominać i uświadomić sobie jak bardzo się tęskni i jak czas jest ulotny. I dla takich chwil powinno być to święto a nie dla rewii mody, turystyki cmentarnej, wydawania masy pieniędzy na coraz to wystawniejsze znicze czy kwiaty, i to plotkowanie nad grobem. Ja też pędziłam, liczyło się dla mnie to żeby była praca, żeby były pieniądze. Padałam na pysk aby tylko bilans na koncie się zgadzał, aż trafiłam do szpitala. Zatrzymajmy się czasem. Zostawmy ten pęd, pieniądze, tą całą wrzawę i otoczkę wokół tego święta daleko za sobą bo to czas refleksji i zadumy, a nie pędu i pajacowania.

    Pozdrawiam
    Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo piękne słowa Aniu :) Podpisuję się pod tym co napisałaś..niepotrzebnie czasem pędzimy. Trzeba sie zatrzymać i po prostu żyć.

      Usuń
    2. Pięknie napisane,zgadzam się w 100%!

      Usuń
  5. podpisuje się każdą częścią mojego ciała pod tym postem.
    W tym roku po raz pierwszy wzięłam udział w STANIU godzinnym przy grobie.
    Nigdy tego nie praktykowałam, nawet tego nie widziałam, ale tłumy ludzi stojących marznących i tylko obgadujących się kto, co i jak to przeszło moje wyobrażenie.
    zdecydowanie wolę spotkać się żyjącymi na kawie i ciachu niż stać nad grobem i przy okazji lukać kto jak się ubrał

    OdpowiedzUsuń
  6. Po części sie zgodzę i też mnie przeraża ten konsumpcjonizm i rewia mody. Szkoda, ze w lipcu czy maju nikt na niejednym grobie nie zapali świeczki, nie pomodli się za zmarłą osobę, nie przystanie nad grobem, nie kupi kwiatów. Za to 1.11 groby aż się uginają...

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba pierwszy raz się nie zgadzam...No może nie z całym tekstem bo mąż też zauważył że nie długo będzie można zjeść kebab na cmentarzu a tych straganików z nie wiadomo czym nie wiadomo po co coraz więcej. Ale na cmentarz idę w tym dniu nie dlatego że wypada, nie do jakiś "zwłok", a do konkretnego członka rodziny czy innej bliskiej mi osoby która w moim sercu na zawsze pozostanie żywa. Lubię wtedy zastanowić się w ciszy też nad moim życiem nad tym że czasem gonimy za czymś co tak naprawdę do szczęścia nie jest nam potrzebne, nie doceniając tego co mamy tu i teraz. Nie zwracam wtedy uwagi na to kto przyszedł na grób obok i w co jest ubrany...nie ma to dla mnie najmniejszego znaczenia. Bliskich zmarłych odwiedzam nie tylko w dniu Wszystkich Świętych, jednak ważne jest dla mnie żeby tego dnia też tam być.
    Pozdrawiam Monia :)

    OdpowiedzUsuń
  8. True.
    Dlatego w tym roku ja poszłam na cmentarz w zwykłej sportowej kurtce i traperach a nie wystrojona jak tap madl.
    Poszłam specjalnie wieczorem, żeby nie spotkać tej części rodzinki, która mnie wkurwia i z którą nie chcę gadać o pierdoletach.
    Groby były zapchane zniczami, więc nic nie kupowałam tylko przy każdym się pomodliłam.
    A na koniec pytanie , które kiedyś zadała Maria Pawlikowska Jasnorzewska "Skoro tak mocno wierzycie, że człowiek ma nieśmiertelną duszę, to po co po jego śmierci tak bardzo dbacie o miejsce, gdzie leży tylko jego ciało?".
    Zgadzam się z Nią- myślę, że duszom bardziej przyda się cicha, szczera modlitwa niż pierdylion udziwnionych zniczy postawionych przez wystylizowanych do bólu krewnych jarających pety przy grobie i pierdolących o niczym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znicze są właśnie symbolem, zapalenie świeczki za czyjąś duszę

      Usuń
    2. Jeżeli na grobie jest zniczy od groma i ciut ciut to myślę, że modlitwa zamiast kolejnego znicza również jest jak najbardziej na miejscu.

      Usuń
  9. W sumie z niektórymi kwestiami zgadzam się z Panem Poślubionym. Szczególnie jeśli chodzi o robienie z cmentarza jarmarku. Ale Uroczystość Wszystkich Świętych jest przecież dniem radosnym, dającym nadzieję dla żyjących. Bo to właśnie wtedy wspominamy wszystkich świętych, których świętość zna tylko Bóg i którzy nigdy nie zostali wyniesieni na ołtarze. Czyli ludzi, którzy mają być dla nas przykładem, z których życia mamy czerpać jak najwięcej dobra. Ale w naszej tradycji jest to dzień odwiedzania grobów i procesji na cmentarze, więc pewnie dlatego większość ludzi zupełnie o tym zapomina, lub nawet nie jest świadoma z czym wiąże się ta uroczystość. Trochę nie rozumiem jednak dlaczego dbanie o groby zmarłych jest "nie bardzo":) Tak samo nieprawdą jest, że Wszystkich Świętych to święto żywych. Przecież to święto tych, którzy odeszli jako święci. Być może są to nasi rodzice, dziadkowie, sąsiedzi. Nie wiemy tego. Ale to za ich wstawiennictwem chcemy się modlić. Więc w tym dniu liczy się modlitwa, a nie spotkania z rodziną. Nawet kolor zniczy czy kwiatów nie ma znaczenia. Ważna jest pamięć poprzez te gesty, a nie "pokazanie się" poprzez lampkę z najnowszej kolekcji:) Myślę, że warto o tym pamiętać:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak się pracuje i ma się masę innych obowiązków to ciężko jeździć przez pół kraju co tydzień, żeby kupić nowe piękne, żywe kwiaty. Nic więc dziwnego, że wiele osób wybiera te sztuczne. I też nic dziwnego, że skoro to jest dzień wolny, wszyscy wloką swoje pomarszczone dupska przez pół kraju akurat wtedy. Bo niestety, nie wszyscy mają bliskich pochowanych w swojej miejscowości czy niedaleko niej. To chyba też należałoby wziąć pod uwagę, prawda?
    I ja, na szczęście, nie spotkałam się z żadnymi straganami, więc to pewnie też zależy od miejsca.

    OdpowiedzUsuń
  11. uwierz mi, że zmieni się Twoje podejście do dnia Wszystkich Świętych, gdy stracisz kogoś naprawdę bardzo bliskiego swemu sercu. Na pewno nie będziesz wtedy mówił, że idziesz do zwłok... brak słów.

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj panie poślubiony, taki infantylizm przemawia przez pana słowa, że aż żal czytać . Zwłoki ? widocznie nie stracił pan jeszcze nikogo bliskiego, bo gdyby tak było, w życiu by pan nie użył tak ostrego słowa. Oczywiście może i sporo jest prawdy w tym co pan pisze, ale...czy ja chodzę na cmentarz do bliskich, czy dla obcych ludzi ? Co mnie niby obchodzi, kto jak się ubiera, jakie znicze kupuje. (?) Ja idę przed siebie, mam swój cel i nie zważam na to, co wokol mnie się dzieje, a niech i nawet gofry sprzedają, nic mi do tego !
    Naprawdę, wydaje mi się, ,że chce pan być na siłę fajny, bo takich ostrych pan słow używa...i to by było na tyle. Miało być ostro i fajnie, a wyszło niesmacznie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Te Wasze posty od jakiegoś czasu sa strasznie marudne, jak takie stare małżeństwo, które wiecznie na coś narzeka i nie widzi żadnych pozytywów w życiu. Co Cię obchodzi kto ile razy bywa na cmentarzu, kto jak się stroi 1 listopada? Skoro Ty traktujesz zmarłego jako zwłoki to Twoja sprawa ale nie krytykuj innych. Stracisz kiedyś kogoś bliskiego to będziesz inaczej śpiewał.
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam takie wrażenie. Wiadomo, że nie zawsze musi być słodko i kolorowo, ale nie popadajmy w skrajności. Pamiętam jeszcze pierwsze posty i były zupełnie inne. Nie chodzi nawet o tematykę czy marudzenie (lub jego brak), ale o sam styl pisania. Chciało się czytać i człowiek nie raz się przy tym naśmiał. A teraz czytanie postów mnie męczy. Państwo Poślubieni, wiem, że mówiliście, że ostatnio nie macie za bardzo weny, ale pisanie na siłę też się nie sprawdza. Niestety, mam wrażenie, że nie zatrzymacie tym czytelników, wręcz przeciwnie.

      Usuń
    2. Ale co tu jest na siłę? facet napisał co myśli o rewiach mody na cmentarzach i ma do tego prawo, fanką bloga nie jestem, ale akurat z tym wpisem się zgadzam. Nie odpowiada to nie czytać, bo sami zaczynacie 'marudzić', a to zakazane jak widzę!

      Usuń
  14. To i ja wtrace swoje trzy grosze...bo temat specyficzny ale jezyk jakim ten post jest napisany jest doprawdy skandaliczny-wulgarny i prostacki. Czy to byl efekt zamierzony? tego nie wiem i nie chce nawet wiedziec, ale ostatnio widac ze niejako wrecz zmuszacie sie wzajemnie do prowadzenia tego bloga i do postow zamieszczanych 'na sile'. Byle jakie i na odwal sie, ale sa, prawda? I wiac o to tylko tu chodzi.
    Coz coraz mniej mam ochote tu zagladac. Bo czytac tego sie nie da.
    Ten blog umiera smiercia naturalna i moze faktycznie skupcie sie raczej na dziecku i jego wyprawce zamiast na bylejakich postach.
    P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba wszyscy blogerzy poszli w tym roku na cmentarz, żeby powstały takie właśnie notki.... Bo jest temat na bloga, bo taki post przyciągnie czytelnika no i komci będzie dużo... Żenada...

      Usuń
  15. My właśnie w tym roku z mamą zakupiłyśmy takie gliniane znicze, jak się je zapaliło, to wszystkie inne się przy nich chowały... kiedyś tylko takie były i wówczas można było podziwiać wieczorami piękne łuny nad cmentarzami, teraz już nie ma tego efektu... :(
    A kwiaty? To tylko chryzantemy ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Dosadnie :) Pod większością się podpisuję.
    Ktoś pewnie by mnie i męża obrzygał tutaj bo Luby humorystycznie stwierdził, że jak padnę to mnie w urnę włoży i przypiętą pasami w foteliku będzie woził.
    Osobiście boli mnie że odchodzimy od tradycji do komercji... Z Zaduszek robią się Zzagroby...

    OdpowiedzUsuń
  17. Duzo w tym prawdy... Swieto Zmarlych stracilo ten magiczny wymiar zadumy i refleksji po stracie najblizszych. Od lat kazdego roku robi sie na cmentarzu coraz wieksza rewie mody, kto kupi wiekszy wieniec, kto drozszy znicz... A pozniej te babcie klachy maja o czym gadac: "Tamci oboje pracuja a na porzadny wieniec ich nie stac?", "Kowalska dopiero co umarla , czworo dzieci, wnuki, a zadne na grob nie przyjedzie..." masakra. Pozostaje nam samym zdecydowac w jaki sposob ten dzien spedzimy...

    OdpowiedzUsuń
  18. a ja się zgadzam ...
    smierc, zaloba - to sprawy, ktore kazdy z nas przechodzi bardzo indywidualnie...
    nie lubie nalegania, zebym odwiedzala groby bliskich, pytan, czy juz bylam, zapalilam swieczke itp... czesto o nich mysle, wspominam, tesknie... - to dla mnie wazniejsze niz lampka, czy kwiatek na grobie.

    OdpowiedzUsuń
  19. Zgadzam się ze wszystkim. Oprócz "zwłok".

    OdpowiedzUsuń
  20. Ach smutne to i niestety prawdziwe

    OdpowiedzUsuń
  21. A ja się podpisuje pod tym ze jak stracisz kogoś naprawdę bliskiego to zmienisz zdanie, to raz a dwa to jak kiedyś nie będziesz mógł pójść na ten cmentarz nawet raz w roku to również będziesz inaczej mówił.

    Co roku się dziwie jak ktos mówi o "rewii mody" o "modnych zniczach czy kwiatach" bo ja idąc na cmentarz nie rozglądam się kto jak jest ubrany czy co postawił na grobie tylko jestem skupiona ma moich bliskich którzy juz odeszli a niestety przez ostatnie lata mi takich osób przybyło. Wcale nie jesteście lepsi od tych wystrojonych dam, stojąc na cmentarzu i rozglądając się w co się kto ubral...przykre.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech coś w tym jest, bo ja tej mody nie widzę, wszystkie się z niej śmieją, ale kurde albo idziesz oglądać ciuchy, albo idziesz się modlić. Ja nie lubię spotkać przy gronach, bo każdy gada jakby na jarmarku był, dla mnie cmentarz to ostoja, cisz .. My koło południa idziemy na groby bliskich z rodziny... na męża tatę, na moich dziadków i babciei jego babcie ukochaną, na kuzyna, ciocię... stwierdziliśmy że wieczorem pójdziemy na groby kolegów... Boże łza aż mnie w oku ścisnęła, ile osób młodych nie ma... naszych kolegów. Jeden w wypadku zginął miałby 27 lat, drugi się czadem zatruł, trzeci się powiesił, piątego prąd zabił, szósty zmarł nagle na serce 23 lata. Tego się nie zapomina i kiedy człowiek tak stoi tam to coś sobie uświadamia..i co powiesz ich matkom? Dla Ciebie to szczątki... ale kiedy ktoś bardzo bliski umiera to cmentarz staje się drugim domem, stety albo niestety, ale tak właśnie jest...
      Co złego że ktoś chociaż raz do roku przyjedzie? O to właśnie w tym chodzi. Ludzie pracują w różnych zakątkach świata i to jest piękne, że w ten dzień potrafią przyjechać żeby się z Nimi spotkać pójść na cmentarz. Poszerzcie horyzonty.. bo nie wszystko jest czarne lub białe. Panie Poślubiony? Pomyśl umiera Ci żona i co? Lub mama Pani poślubionej i co czujesz? i co nie zaświeciłbyś tam znicza? nie kupił kwiatka? tego nawet najpiękniejszego. Kiedy ktoś zostaje sam na świecie cmentarz traktuje jak dom, a grób jak ukochaną osobę.. zastanówcie się czasem. Bo to przykre i niesmaczne co piszecie...

      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Tu chyba bardziej niż o rozglądanie chodzi o samą "formę". Ja nie rozgląda się na prawo i lewo ale idąc a inne groby bliskich też nie trzymam głowy przy ziemi a siłą rzeczy groby są blisko i ludzie przechodzą obok

      Usuń
    3. Matko ale to juz nawet nie chodzi o samo rozglądanie się, bo też nie siedzę z glowa przy płycie nagrobnej. Tylko jakoś mi nigdy nie wpadło do głowy, widząc przechodnia "ale ma kurtkę, a ten to logo na pol pleców", nie interesuje mnie kto w czym chodzi ani na cmentarz ani do kosciola i nigdy nie przyszło mi do głowy zastanawiać się czemu założył akurat to a nie co innego - bo co mnie to obchodzi? I tak samo ja nigdy nie ubieram się na pokaz, oczywiście do kosciola czy na cmentarz nie ubieram spranych dżinsów i starej bluzy, ubieram się ładnie i odświętnie tak samo jak ide do kogoś w gości, jakoś nie wyobrażam sobie ze na urodziny np. ciotki ide w tych samych ubraniach w których chodzę do pracy/biegam/chodzę po domu.

      Usuń
    4. Wg mnie byle jakie ubranie to wręcz brak szacunku dla uroczystości czy to urodzin żywej ciotki, święta zmarlych czy niedzielnej mszy bo to pokazanie ze ma się to tak głęboko w dupie ze nawet nie chciało się do szafy zajrzeć.

      Btw. ciekawa jestem ile z tych osób napietnujacych "rewie mody" poszło na cmentarz w dresie. Ile dziewczyn naprawdę założyło adidasy w których chodzą na co dzień i ilu panów poszło w kurtce w której chodzą do pracy...I ja nie mowie tutaj o miniowkach i kozakach za kolano ale mam wrażenie ze dla niektórych rewia mody to juz ładne dżinsy czy botki na koturnie...

      Usuń
    5. Hmmm a co znaczy ładne? To pojęcie względne jeśli stoi obok mnie ciotka przy grobie w kozakach i spodniach w panterkę to chyba ona bardziej czuje się swobodnie niż ja ubrana na czarno

      Usuń
    6. Ja np nie dzielę ubrań na te do pracy np. i na te na imieniny do ciotki chodzę w tym co mam ale często widać po osobach które przychodzą na groby że rzeczy są prawie lub całkiem nowe.

      Usuń
    7. Ja, Kropeczko. Te same sportowe buty, w których codziennie chodzę do pracy, moje ulubione bordowe spodnie i niebieską sportową kurtkę. A mój P. to się nawet w swoich ulubionych bojówkach wybrał.
      Tylko co z tego, skoro to nie o ciuchy chodzi?

      Usuń
    8. A skąd wiesz kochana czy bordowe spodnie nie znajdują się na liście "rewii mody"? No widzisz Ty np. lubisz sportowe buty, ja kocham koturny i szpilki (w szpilkach na cmentarz nie chodzę bo juz widzę pięknie zdarte obcasy) ale w koturnach tak i założę się ze zostalabym juz podciagnieta pod tych beznadziejnych ludzi którzy przyszli na cmentarz szpanować. Jeśli chodzi o ciuchy do pracy i nie do pracy to ja mam taką pracę ze czasem po jednym dniu muszę wywalić wszystko do kosza bo jest poplamione, wiec rozumiesz;)

      T.a.E Twojej wypowiedzi nawet nie skomentuje ale zapisze sobie żeby zaraz po kupieniu prac kilkadziesiąt razy ciuchy bo w nowych nie wypada chodzić... A przynajmniej jak założę sprane to nikt mnie nie posadzi o szpan.

      Usuń
  22. Bardzo mi sie podoba Twoje podejscie do tematu, bo jest tak bliskie z moim, ze az... strach:)))
    Widze, ze sie niektorzy (czytaj glownie anonimowi) czepiaja slowa zwloki i wrecz zycza sobie zastapienia go slowem cialo.
    Hmmm...
    Moim zdaniem "zwloki" to jak najbardziej adekwatne slowo, bo przeciez cialo to jest zywe, a jak juz nie zyje to wlasnie sa zwloki.
    Moze warto czasem zajrzec do slownika albo do popularnej Wiki, gdzie wyraznie pisze, ze ZWLOKI to martwe cialo ludzkie lub zwierzece.
    A wiec nie cialo.... i bez wzgledu na to czy to sa zwloki mamusi, braciszka czy tez zony to skoro ta osoba nie zyje to sa ZWLOKI.
    Gratuluje doskonalej notki... zreszta jak zawsze:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maly dopisek... nie wzielam pod uwage faktu, ze moze ktos pogrzebal zywe cialo.
      Moi zmarli przed pogrzebem wiec w grobach leza zwloki.

      Usuń
    2. Nie podzielam Twojego stanowiska.
      Ponad 6 miesięcy temu zmarła moja mama. Była po rodzinnym przeszczepie nerki. Niestety to, co miało dać jej nowe życie (walczyła z niewydolnością nerek przez 4 lata) zabiło ją. Zmarła na wskutek powikłań po sepsie, dokładnie 2 tygodnie i 1 dzień po naszym ślubie ...
      Jej śmierć była dla mnie tragicznym wydarzeniem, pomimo że nasze relacje układały się bardzo różnie.
      Po jej śmierci zaczęłam często bywać na cmentarzu-dwa a nawet trzy razy w tygodniu. Teraz przynajmniej raz w tygodniu staram się ją odwiedzać. I dla mnie jej umęczone chorobą ciałem nigdy nie było, nie jest i nie będzie zwłokami. Chociaż to irracjonalne, to stojąc przy jej pomniku staram się nie myśleć o tym, że ''gdzieś tam niżej'' rozkłada się jej ciało, a ja dla nic już nic nie mogę zrobić ...

      Myślę teraz o moim mężu, śpiącym obok...
      Czy jak przeżyjemy kilkadziesiąt lat razem (mam nadzieję,że będzie nam to dane) to po jego śmierci, jego ciało też będzie zwłokami? Nie ...

      Jeszcze a propos notki...Widzę w niej kiepską tendencję czyli zamiast efektywnie zarządzać swoim życiem, to dowalam innym. Ja również jestem świadoma faktu, że 1 listopada uległo komercjalizacji, ale nie mam z tym problemu bo nikt mnie nie zmusza do kupowania gofrów czy waty cukrowej. Idę na cmentarz bo czuję taką potrzebę. Kupuję znicze i kwiaty za taką kwotę jaką uważam za stosowne i jakoś nie interesuje mnie jak robią inni, chyba, że tylko po to, by podpatrzeć lepsze czy fajniejsze rozwiązanie jakiegoś problemu.

      Szkoda mi Ciebie Panie Poślubiony ...
      Justyna

      Usuń
    3. Justynko, popieram w 100 % co napisałaś i podpisuję się pod tym! Też mi szkoda autora notki.

      Usuń
    4. Justyno, dziekuje za podzielenie sie historia smierci Twojej mamy, jak kazda smierc jest tragicznym doswiadczeniem dla najblizszych. Dla Ciebie w grobie lezy mamusia, dla innych to sa niestety zwloki.
      Zauwaz, ze w notce Pan Poslubiony uzyl zwrotu "zwloki" wlasnie w odniesieniu do osob mu nieznanych, a nie bliskich, a to chyba zasadnicza roznica, ktorej nikt nie widzi.
      To wszystko nie zmienia faktu, ze w slowniku polskim slowo "zwloki" jest prawidlowym okresleniem zmarlej osoby.
      Jesli naprawde tak bardzo Was to slowo boli to przeciez mozecie wystapic z petycja do polskiego rzadu o usuniecie go ze slownictwa. Ja nie mieszkam w Polsce wiec ani nie wystapie w obronie uzywania, ani nie wystapie przeciw.
      Faktem jest, ze na dzien dzisiejszy "zwloki to niezyjace cialo" i poki to nie zostanie wykreslone ze slownictwa to niestety czepiacie sie bezpodstawnie autora notki.
      Co do kupowania zniczow czy kwiatow, to nikt nikomu chyba tego nie broni, jak ktos chce to moze na cmentarz przyniesc i wygodniejsze buty, czy letnia sukienke to sprawa indywidualnej wolnosci i nikomu nic do tego.

      Usuń
  23. bardzo bardzo bardzo się zgadzam. rewia mody, pokaz fryzur i makijażu. + kiczowate, wielkie znicze.
    jestem na nie !

    OdpowiedzUsuń
  24. Mnie również przeraża Wszystkich Świętych dzisiaj, ludzie zamiast iść na groby to przyglądają w co kto jest ubrany...a no i wiedzą lepiej że to jedyny dzień w którym chodzę na cmentarz bo mnie pewnie śledzą codziennie?!

    OdpowiedzUsuń
  25. To ja też specjalnie zapytam: w takim razie po co dalej chodzisz na cmentarz przy okazji 1-go listopada? Skoro jest to miejsce tylko do przechowywania zwłok to bez sensu jest się tam wybierać, a jak sam napisałeś - do spotkań z rodziną są lepsze powody ;)

    W wielu punktach tego wpisu masz rację, tylko co z tego, skoro mnie to wszystko dookoła nie obchodzi ;)? WŚ to nasza tradycja, która polega na takim, a nie innym "świętowaniu". Kiedyś nie miałam potrzeby chodzenia na cmentarz, bo rodzice mnie ciągali w eleganckim płaszczyku na groby obcych dla mnie ludzi. Było zimno, ponuro i trzeba było stać cicho. Zmieniło się to w momencie, kiedy zmarła moja babcia, która była ważną dla mnie osobą. Odwiedzam jej grób częściej niż raz w roku, a odwiedziny przy okazji jej urodzin, świąt Bożego Narodzenia czy WŚ pomagają mi oswoić jej nieobecność. Odwiedzam go także, gdy po prostu znowu jest mi cholernie smutno z powodu jej śmierci. 1-go listopada nie jeżdżę, bo są tłumy. Za to wybieramy się z mężem 31-go października wieczorem i odwiedzamy tylko dwa groby - mojej babci i jego dziadka.

    OdpowiedzUsuń
  26. Po części racja jest po Waszej stronie. Z bardzo pięknego święta zrobiono cyrk handlowo-konsumpcyjny, którego coraz więcej ludzi ma dość. Nie mówiąc już o tym, że mało kto wie czemu właściwie idziemy na ten cmentarz i czym różni się Dzień Wszystkich Świętych od Dnia Zadusznego. Trochę boję się tylko jednej rzeczy: że ludzie, którzy traktują te dni właściwie, w końcu się wkurzą i przestaną tą tradycję kultywować. A wtedy to będzie kompletna katastrofa.
    Dla mnie grób to nie jest miejsce, w którym czcimy ciało czy te nieszczęsne "zwłoki". To jest miejsce, w którym ostatni raz pożegnaliśmy się z kimś, kto był dla nas ważny. I to miejsce upamiętnia istnienie tego człowieka na tym świecie. I pewnie zaraz usłyszę zdania, że "najważniejsze jest to, żeby ludzie żyli w naszych sercach....". Racja. Ale jeśli istnieje grób, jesteśmy spokojniejsi o to, co stało się chociaż z ciałem naszego bliskiego po śmierci. W mojej rodzinie było sporo osób, którzy swojego grobu nie mieli. I zawsze słyszałam o wielkim cierpieniu, jakie ten fakt powodował u bliskich.
    A wszystkim zmęczonym tym listopadowym pędem polecam wybrać się chociaż raz na cmentarz, gdy jest tam pusto - z własnej woli. Może będziecie umieli nie zwracać uwagi na to, co nie pasuje do Dnia Wszystkich Świętych. Ja tak robię. Spędzam ten dzień po swojemu. I staram się nie pozwolić, żeby coś mnie rozproszyło albo wkurzyło. Jeśli dla ludzi istotne jest coś innego - droga wolna. Ale po cichu jest mi ich bardzo, bardzo żal.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak cmentarz "po godzinach" jest super. Zawsze chodziłam najpierw na msze a później jeszcze wieczorem juz na spokojnie :) I naprawde nie podoba mi się to ze przez kilka najbliższych lat tego nie zrobię :(

      Usuń
  27. To troszkę taka hipokryzja z Waszej strony...krytykujecie, to po co idziecie tam 1.11? Bo chcecie pokazać jacy to święci i katoliccy jesteście? Jacy dobrzy i posłuszni? Skoro Wam się nie podoba- wyłamcie się i pójdźcie 31.10. No chyba, że to co rodzina powie, że się oburzy...jest najważniejsze.
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  28. Jak pójdą 31.10 to posądzicie ich o propagowanie satanizmu/halołina/zabijanie małych, puchatych kotków i spalicie na stosie.
    Ich blog, ich post, ich zdanie.
    Każdy ma swoje i tyle.
    Ale zawsze znajdzie się ktoś kto się dupy czepia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przesądzajmy z tym... Ilu jest ludzi którzy chodzą 31 i co? Tragedia sie dzieje? Nie. Lepiej tak niż isc 1 tylko dla rodziny, boto hipokryzja.

      Usuń
    2. Ja się dupy nie czepiam. I daleka jestem od nazywania kogoś satanistą, katarinko!!!

      ola

      Usuń