24 lutego 2015

BonBonBaby luty2015

Przyznam szczerze, że pisanie recenzji na temat danego produktu jest dla mnie czarną magią, tym bardziej wyzwanie jest większe, bo dosłownie kilka dni temu zawitał do nas kurier z tajemniczą przesyłką BonBonBaby, a w niej nie jeden, a nawet kilka produktów wartych o tym żeby coś tu o nich naskrobać. Wiedziałam mniej więcej czego można się spodziewać, bo niejednokrotnie słyszałam o subskrypcji boxsów kosmetycznych, a nawet żywieniowych, ale pudełko dla niemowlaka? Co takiego właściwie mógłby taki box zwierać? Pieluchy? Chusteczki? Grzechotki? 

Ale, ale od początku. Dzień wcześniej dostaliśmy maila, iż z okazji narodzin naszego synka firma BonBonBaby wysyła nam box z produktami wybranymi specjalnie dla niego. Nie wiele myśląc, wstukałam więc w wujka google BonBonBaby i moim oczom ukazała się ładna, prosta strona wyjaśniająca w kilku  słowach o co właściwie chodzi. Subskrybujemy pudełko w którym co miesiąc w zależności jaki pakiet wybierzemy (można też jednorazowo) otrzymujemy minimum pięć pełnowartościowych produktów, próbki, porady eksperta, magazyn i jeden produkt wybrany specjalnie z myślą o mamie :) Myślę, że więcej szczegółów z łatwością można doczytać na stronie BonBonBaby w zakładce faq.

Wróćmy jednak do naszego Baby boxa i jego zawartości ;) oczywiście do pokoju wniósł go podekscytowany Pan Poślubiony i z trudem udało mi się powstrzymać go przed szybkim otwarciem pudełka, a przecież musiałam wykonać dla Was zdjęcia! Już samo pudełko zewnętrzne wyglądało ładnie, ale to które ukazało się naszym oczom po otwarciu szarego kartonu było jeszcze śliczniejsze! Wiem, może to hormony, ale ja już na wstępie zachwycałam się samym pudełkiem i słodkim ogromnym cukierkiem na pokrywce. 

Czemu właściwie o tym piszę? Ponieważ pierwsza myśli jaka mnie naszła to pomysł, że skoro subskrybujemy np. przez pół roku takie pudełko nazbiera się ich aż 6 sztuk, a dzięki temu, że jakość i wygląd pudełka są tak ładne, zamiast wyrzucać je po rozpakowaniu możemy śmiało wykorzystać w przechowywaniu rzeczy w domu np. w szafie i zorganizować sobie przestrzeń, ale to tylko moje spostrzeżenia, tak na marginesie ;)




Po uniesieniu pokrywki naszym oczom ukazały się trzy kartki wyjaśniające jakie produkty zawiera nasze pudełko, kartka z pozdrowieniami od zespołu bonbonbaby i kartka z poradami jak wspierać rozwój dziecka w wieku 0-6 miesięcy, Wszystkie trzy kartki opatrzone zostały piękną grafiką dopasowaną stylistycznie do samego pudełka.


Następnie przyszła kolej na najlepszą część otwierania czyli rozwiązanie kokardki i odklejenie bibuły, a naszym oczom ukazało się pełne pudełko produktów skąpanych w śmiesznych słomianych papierkach. 



Pierwsze co instynktownie chyba rzuciliśmy się z Panem Poślubionym na uroczego misia, który okazał się clipem do wózka mięciutkim misiem grzechotką :) Pierwszy pluszowy przyjaciel naszego synka :) nie za duży i idealnie pasował do fotelika samochodowego :) już tego samego dnia pojechał razem z nami na zakupy. 



Oczywiście i słynna firma HIPP musiała znaleźć się w pudełku dla niemowlaka i tym sposobem otrzymaliśmy słoiczek HIPP BIO Owoce&Zboża Maliny i jabłka z kleikiem ryżowym po 5 miesiącu i HIPP BIO zupka jarzynowa krem po 4 miesiącu. Dodatkowo firma HIPP dorzuciła poradnik żywieniowy. Jeśli chodzi o same dwa słoiczki to nasz maluch jest na nie jeszcze zdecydowanie za mały, na szczęście sprawdziłam datę i sięga ona do roku 2016 więc schowam je głęboko w szufladzie lodówki i z pewnością doczekają swojego czasu. Co innego skład. Nie jest najgorszy, ale nie jest też w 100% idealny, Można doczepić się do oleju rzepakowego w składzie zupki i soku z jabłek z zagęszczonego soku w składzie deserku, ale raz na jakiś czas w podróży taki słoiczek nie jest zbrodnią. Ja natomiast preferuję gotowanie maluszkowi w domu. 



Antybakteryjny krem do rąk, przed porodem zdziwiłby mnie i uznałabym go za przesadę. Jednak teraz wiem, że przy takim maleństwie należy zachować czystość (może nie sterylność, ale czystość) i taki krem przydaje się szczególnie przy wizycie gości, gdzie każdy chce dotknąć maleńkich rączek czy potrzymać bobasa i tu najlepiej zaproponować dezynfekcję rąk nie mówiąc już o umyciu ich (a niestety nie każdy z gości zawsze o tym pamięta) Kosmetyku fajnie jest też używać przy przebieraniu malucha, u nas został już wypróbowany. Ma świetną konsystencję i jest o tyle lepszy od żelu antybakteryjnego, że nie wysusza rąk a dodatkowo nie ma tak intensywnie charakterystycznego zapachu dezynfekcji. 


Emulianka - emulsja olejowa do kąpieli. Dla nas na razie nie potrzebna, ale przyda się pewnie w momencie gdy zauważę, że skóra malucha jest naprawdę przesuszona. Nie trzeba będzie lecieć do sklepu, bo sprawdzony produkt będzie już pod ręką ;)


Coś dla mamy! Przytulaśne skarpety na zimowe wieczory :) idealne gdy siedzimy z małym wieczorem na kanapie, ja piję ciepłą herbatkę, a on ciumka cyca. Mmm :)


Oczywiście pudełko zawiera także próbki, a w nich Pelux baby, początkowo nie wiedzieć czemu myślałam, że to do kąpieli malucha, a to po prostu super szybkie rozwiązanie przy praniu dziecięcych ubranek. Połączenie proszku i żelu w małej żelowej paczuszce, idealne na jedno pranie oraz pakiet próbek kremów z firmy TOŁPA. Miałam już styczność z ich kremami i używałam serii dla kobiet w ciąży. Tu pakiet próbek kremów do twarzy dla kobiet i znalazły się nawet próbki kremów dla Pana Poślubionego, a już biedaczek myślał, że w pudełku zupełnie pominięto obecność taty ;)



Poza tym w pudełku znalazłam również magazyn DZIECKO pierwsza inwestycja. Obszerny magazyn idealnie dobrany do skarpet i mojego wieczoru na kanapie podczas karmienia piersią. Nie dość, że w nogi ciepło to i poczytać co będzie ;) hehe


Oczywiście zainteresowanych pudełkiem było więcej, a szczególnie szeleszczącą bibułą i skrawkami papierków w środku. Na stół wskoczył zaciekawiony kot Arek i wszystko sam pierwszy obejrzał i ocenił zanim zrobi to najważniejszy członek naszej rodziny czyli nasz mały synek ;)




Na koniec. Takie pudełko to super rozwiązanie. Naprawdę bardzo przypadł mi do gustu pomysł subskrypcji BonBonbaby, szczególnie jest to trafiony pomysł dla młodych rodziców takich jak my, dla których niektóre produkty często są czarną magią, a tak nie dość, że co miesiąc sprawiamy sobie prezent, bo nigdy nie wiemy co będzie w środku, co dla mnie również jest super sprawą, ponieważ uwielbiam niespodzianki, to jeszcze mamy mnóstwo rzeczy w korzystnej cenie.  

32 komentarze:

  1. Ale stół masz zarąbisty :) idealny do tła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehe stół zrobił Pan Poślubiony :) to szpula po kablach kółkach z barkiem w środku :)

      Usuń
    2. A pokazesz go w calosci?

      Usuń
  2. super, ale nie chowaj słoiczkow do lodowki przed ich otwarciem. Nawet na słoiczkach jest napisane, że trzymać w lodówce po otwarciu i spożyć w ciągu 48h.

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwaga! "HIPP BIO Owoce&Zboża Maliny i jabłka z kleikiem ryżowym po 5 miesiącu i HIPP BIO zupka jarzynowa krem po 4 miesiącu." - dietę rozszerza się PO 6 miesiącu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po 6 miesiącu przy karmieniu piersią :) Wiem, wiem...natomiast przy karmieniu butelką można chyba podawać te słoiczki. U nas i tak wykorzystamy je dopiero po 6 miesiącu życia i to nie w domu, ale w podróży czy na jakiejś wycieczce, gdzie nie będę miała możliwości podania swojej domowej zupki :)

      Usuń
    2. Nie zgodzę się, teraz odchodzi sie od tego, że dopiero po 6 miesiącu! Przy karmieniu mm dietę rozszerza się po 4 miesiącu tak samo robi się przy karmieniu piersią. Znam bardzo bardzo duzo mam, które przy karmieniu piersią rozszerzały dietę po 4m-cu. I nie żałują swojej decyzji, dzieciaczki rozwijaja się zdrowo. Polecam skontaktowac sie z pediatrą, powie to samo. Sama rozszerzałam po 4m-cu i mojemu synowi nic nie jest. A te mamy, które rozszerzały dopiero po 6 m-cu żałują, mówiąc, że to za późno, bo dzieci nie chcą poznawac nowych smaków, bo są przyzwyczajone tylko do mleka. Na pierwszej lepszej stronie internetowej jest napisane to samo. Pozdrawiam. Karolina.

      Usuń
    3. Karolina, nie wiem skąd czerpiesz informacje, ale nowe schematy żywienia również opierają się o 6-miesięczne wyłączne karmienie piersią;) A chęć do jedzenia (lub niejedzenia) to kwestia indywidulalna, starszemu wprowadzałam nowości tuż przed ukończeniem 6 miesiąca i do tej pory niejadek, a młodszemu ze względu na problemy brzuszkowe jeszcze później... i je chętnie ;P Także nie ma reguły, a każdy niech robi tak, jak czuje, że jest to właściwe.

      Usuń
    4. Hm...wszystkie ulotki jakie dostawałam w szpitalu sponsorowane przez różne firmy typu HIPP czy Bebilon, Bebiko itd. typu poradnik dla kobiet karmiących piersią lub rozszerzenie diety niemowląt mówiły o tym, że dietę przy karmieniu piersią rozszerzamy dopiero po 6 miesiącu życia. Podobnie położna na szkole rodzenia mówiła. Myślę, że i tak każda mama zrobi jak czuje, bo każda mama jest najlepszą mamą dla swojego dziecka. My na razie jemy tylko z cycusia :D i to nam pasuje ;)

      Usuń
    5. Przede wszystkim dietę rozszerza się od momentu kiedy dziecko samodzielnie siedzi. Pokaż mi samodzielnie siedzącego 4-miesięczniaka Karolino ;)
      Polecam wytyczne WHO.

      Usuń
    6. Ja też pierwszej i teraz drugiej która ma prawie 5:miesięcy i tylko na cycu daje już jabłuszko z bananem , samo albo marchewkę i nic jej nie jest i żyje. To samo starsza też żyje.

      Usuń
  4. nie chodzi mi ta strona bonbonbaby
    podasz linka?

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja mam pytanie z nieco innej beczki :) do ostatniego dnia porodu nie znaliście płci dzieciątka, czy nie kusiło was ani przez moment żeby się "złamać" w tym postanowieniu i jednak dowiedzieć się kto przyjdzie na świat :)? A czy Ty jako mama miałaś jakieś przeczucie co do płci :)? Sama jestem w ciąży i pytam, ponieważ sama zastanawiam się nad tym czy wytrzymam w postanowieniu poznania płci maluszka dopiero przy porodzie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zazwyczaj czytuję Was w ciszy, czyli nie komentuję, ale tym razem zrobię wyjątek dla przecudnej urody Emulinki. Piękne opakowania ma firma Skarb Matki, mile cieszą oko i na tym się kończą ich dobre strony. Skarb Matki to sama chemia w składzie i mam na myśli, że jest to najbardziej nafaszerowana chemią seria kosmetyków dla niemowląt jaką spotkałam. Wiem, że chemia teraz wszędzie i prawdę mówiąc świrem na tym punkcie nie jestem, ani jakąś eko-mamą, ale Skarb zwyczajnie przegina. Jeśli będziecie mieli problemy ze skórą i potrzebę emolientów to raczej zaufałabym sprawdzonym produktom typu Emolium, Oilatum i inne takie z apteki. Też kiedyś dostałam darmową próbkę Skarbu Matki, krem i chyba żel do mycia ciała dla dzieci. Oba wylądowały w śmieciach, bo nawet dla mnie się nie nadawały.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kot jest przepiękny:) !!! Jak przyjął pojawienie się nowego domownika? :)

    OdpowiedzUsuń
  8. W sumie fajna sprawa, bo możecie dużo ciekawych rzeczy się dowiedzieć a z drugiej strony to wasze dziecko jest trochę 'królikiem doświadczalnym' bo pierwszy raz użyjesz tych produktów i nie wiadomo czy mały nie będzie miał jakiejś wysypki, ale oby nie. Będziecie chcieli dostawać takie paczki co miesiąc?

    OdpowiedzUsuń
  9. Kurczę trochę mnie rozczarowaliście że nie chcecie podzielić się z nami imieniem synka. Ja rozumiem że to Wasza prywatna sprawa ale my blogerzy jesteśmy z Wami od bardzo dawna. Razem z Wami czekaliśmy na rozwiązanie... Przykro trochę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To samo sobie pomyślałam jak przeczytałam komentarz Pani Poślubionej pod którymś komentarzem.

      Usuń
    2. Jak na razie nie zdecydowaliśmy się na upublicznienie wizerunku naszego synka, zarówno imienia jak i twarzy na razie nie zdradzamy...musimy najpierw na spokojnie usiąść z Panem Poślubionym i zastanowić się czy chcemy żeby mały występował tu na blogu czy pozostanie anonimowym małym chłopczykiem :)

      Usuń
    3. Ludzie, ogarnijcie się:) To, że to państwo poślubieni prowadzą ten blog, nie oznacza, że muszą się dzielić na nim całym swoim życiem, imieniem synka, jego zdjęciami itd. Mimo że jesteście z nimi od dawna i czekaliście, to jest dalej ich życie, a nie Wasze;P

      Usuń
    4. Nikt im nie każe dzielić się szczegółami ale imię synka chyba mogliby zdradzić tym bardziej, że my czekamy na to. A czy to że sie tego dowiemy jakoś wpływa na ich życie? Myśle ze nie więc nie rozumiem dlaczego takie insynuacje.

      Usuń
    5. Myślę że powinniśmy szanować decyzję Państwa Poślubionych. Tak odsłaniają nam tutaj pewną część swojej prywatności. A co to zmieni w Waszym życiu, że dowiedzie się jak maluszek ma na imię?

      Moja Gabi uwielbia kleik z malinami hippa, a z tym jej apetytem czasem różnie bywa ;)
      Pozdrawiam

      Usuń
    6. Bardzo mądra decyzja. My z mężem również nie mamy w planach ani wstawiania zdjęć naszego przyszłego dziecka, ani imienia.

      Usuń
  10. Nie macie zamiaru pokazywać jego twarzy?a juz w pooprzednim poście były zdjecia......chyba niekonsekwentni jesteście;) wszystko opisujecie na blogu a nagle wielka tajemnica z imieniem dziecka....troszkę dziwna filozofia....pozdrawiam.
    A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauwaz ze na tamtych zdjęciach nie widać twarzy dziecka :) ale to nie istotne :) nie rozumiem czemu aż taka afera o brak zdjeć twarzy i imienia :)

      Usuń
  11. fajne pudełko i zawartość też :) szkoda, że nie słyszałam o tym jak moja Nini się urodziła :) ale wiesz ja strasznie czekam na imię Waszego chłopca :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Hmmm ciekawe rozwiązanie :)

    Muszę się tym zainteresować,niebawem się Nam przyda :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ludzie ogarnijcie się, czasami mam wrażenie że żyjecie bardziej cudzym internetowym życiem niż swoim własnym realnym i jeszcze macie pretensje że Pani i Pan Poślubieni mają swoje prawdziwe życie oprócz tego tutaj i nie muszą wam się z wszystkiego zwierzać!!! Nie mają obowiązku pokazywać twarzy Małego i zdradzać jego imienia!!
    Pozdrawiam, Kasia;)

    OdpowiedzUsuń
  14. i pudełko całkiem fajne i kotek uroczy :)

    OdpowiedzUsuń
  15. O puszczaniu bąków nam piszecie. O seksie. To sorry nie są prywatne sprawy? A o imieniu wielka tajemnica. Dziwne.

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo dobry artykuł, zaczytałem sie ! :] Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń