19 lutego 2015

Poród oczami mężczyzny


Od nauki do sesji  oderwał mnie telefon od Pani Poślubionej, abym się może jednak zdrzemnął, bo to prawdopodobnie dziś będzie ten dzień (Pani Poślubiona od przedpołudnia była w szpitalu). Już godzinę później telefon zadzwonił po raz drugi. Odbieram, ale tym razem po drugiej stronie słuchawki nic nie słychać, nagle jęk, po chwili usłyszałem słowa: "zbieraj się, weź kanapki".

Nie myśląc zbyt długo stwierdziłem, że kanapki to rzecz całkowicie zbędna,  z ledwością mogę zebrać myśli i założyć spodnie, bo tak się trzęsę, a przy robieniu kanapek to bym chyba sobie rękę odciął. Wskoczyłem więc szybko do auta, kierunek szpital, oddział, pokój, a tam już łóżko Pani Poślubionej zaścielone. Jej współlokatorki poinformowały mnie, że już od godziny jest na bloku porodowym.

Wskakuje z powrotem do windy i usilnie staram się przypomnieć na którym piętrze był ten cholerny blok porodowy! W końcu naciskam wszystkie guziki po kolei i z zatrzymującej się na piętrach windy wystawiam łeb, aby sprawdzić czy to jest to piętro. Gdy już znalazłem duży napis nad drzwiami "BLOK PORODOWY" (a przecież byłem już tutaj na szkole rodzenia) to okazało się, że drzwi są zamknięte! Szarpię, walę, stukam, ale dopiero po chwili zauważam dzwonek na ścianie.

Wchodzę. Już od wejścia słyszę jęczenie, myślę: to Pani Poślubiona? Po wejściu do sali porodowej niepewność mija, to jest Pani Poślubiona i to ona się drze wniebogłosy! Każą iść mi się przebrać w dresy, samo znalezienie ich w walizce, którą sam pakowałem zabiera mi kilka minut, a przebranie kończy się prawie pawiem do umywalki. Patrzę na siebie w lustrze i mówię: stary weź się w garść, to nie ciebie rozrywa od środka. Nie pomaga.

Lecę na górę do Pani Poślubionej z powrotem, ona już się szykuje do przejścia do wanny. W wannie widzę, ulgę na jej twarzy jesteśmy w stanie rozmawiać w przerwach między skurczami. Staram się jej jakoś pomóc, ulżyć w bólach, rozluźnić, nie wiem może to głupie ale, odwrócić jej uwagę od bólu?

Krzyki stają sięjednak coraz mocniejsze, wnioskuję, że bóle również. Kiedy wróciliśmy do sali porodowej to Pani Poślubiona wydawała już dźwięki przypominające te z egzorcyzmów Emily Rose: głębokie, gardłowe krzyki, które wydawały mi się słyszalne w całym szpitalu. Tak też Pani Opętana, tzn Poślubiona krzyczała, cierpiała, a ja wraz z nią.


Nawet nie wiem w którym momencie przestałem się trząść ze strachu i nerwów, wkroczyłem do akcji kiedy małemu zaczął słabnąć puls i zawisła nad nami wizja cesarki. Oboje tak się spięliśmy, że z pomocą Położnej doprowadziliśmy wszystko do szczęśliwego końca.

Moment kiedy dziecko przychodzi na świat, kiedy położna mówi Ci jaka jest jego płeć i kładzie tuż przy Tobie jest nie do opisania. W chwili poczułem, że to jest najważniejsza osoba na świecie i nie możesz, nie chcesz odstąpić jej na krok. Pani Poślubiona odeszła w minutę na drugi plan, urodziła, żyje wszystko w porządku, teraz najważniejszy jest nasz synek. Ważenie, mierzenie, jego płacz zależność od nas to najpiękniejsze uczucia na świecie nie do opisania i opowiedzenia. Prawdziwy cud narodzin.

22 komentarze:

  1. Wzruszająca relacja,panie Poślubiony :) jeszcze raz serdecznie Wam obojgu gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dumny tata! Brawo :) Panie Poślubiony spisałeś się świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Daj spokoj, sie splakalam przy czytaniu.
    Starosc?
    Chyba tak:)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękny opis :) jeszcze raz gratuluję.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jaki chudzinka :) Wielkie gratulacje dla rodziców :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratulacje jeszcze jeden raz :) Widać miłość na twarzy Pana Poślubionego :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Myślałam, że przy męskim opisie się nie popłaczę... ale nic z tego ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jednak mężczyzna z dzieckiem na ręku to jest najseksowniejszy widok ever. :p

    OdpowiedzUsuń
  9. Jakie maleństwo! Panie Poślubiony, spisałeś się na medal.

    Swoją drogą na wczorajsze zdjęcie z fb napatrzeć się nie mogę ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Już z relacji Pani Poślubionej wynikało że spisałeś się na medal Panie Poślubiony :) Piękny opis, szczególnie ostatnie zdania chwytają za serducho ;)

    A może tak, relacja z tego jakie mieliście przeczucia co do płci? Sprawdziły się? Podziwiam Was za wytrwanie do samego końca :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Drugie zdjęcie- niesamowite:) Już dawno nie widziałam tyle radości na zdjęciu:)
    A imię już wybraliście?:)

    OdpowiedzUsuń
  12. " W chwili poczułem, że to jest najważniejsza osoba na świecie i nie możesz, nie chcesz odstąpić jej na krok. Pani Poślubiona odeszła w minutę na drugi plan, urodziła, żyje wszystko w porządku, teraz najważniejszy jest nasz synek. Ważenie, mierzenie, jego płacz zależność od nas to najpiękniejsze uczucia na świecie nie do opisania i opowiedzenia. Prawdziwy cud narodzin." trochę przykre. Ok, urodziła, nie ważne że ją rozrywało. A teraz koniec bo mam już kogoś innego. eh.I dlatego faceci nigdy nie zrozumieją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też byłoby mi przykro gdyby mąż tak o mnie powiedział..

      Usuń
    2. No mi też zrobiło się smutno jak to przeczytałam, jak można tak o żonie napisać. To jakiś robot? Urodziła i żyje ok, lecimy dalej. A czytam tego bloga od dawna ale chyba już przestanę....

      Usuń
    3. Pan Poslubiony troszke zaszalal z tym stwierdzeniam. Troszke przykre :/

      Usuń
  13. pokażcie buźkę tego kawalera :) no i jak go nazwaliście?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na razie nie chcemy pokazywać naszego synka ani zdradzać imienia :) to zachowamy dla siebie :)

      Usuń
  14. Gratulacje, podziwiam, że dałeś radę :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Czytam waszego bloga od dawna i uważam, że jest świetny i jedyną rzeczą nad jaką ubolewam to to, że tak rzadko tu bywacie. Jednak dopiero teraz odważyłam się coś skomentować. Przede wszystkim ogromne gratulacje z powodu synka :)! Oby zdrowo rósł i za bardzo nie dał w kość rodzicom :p przy okazji chciałam wziąć w obronę Pana Poślubionego, ponieważ uważam, że hejt który na niego spłynął za ostatni akapit jest co najmniej przesadzony... Wydaje mi się, że nie miał on nic złego na myśli, a stwierdzenie, że "Pani Poślubiona poszła w odstawkę" było PRZENOŚNIĄ. Myślę, że chciał po prostu wyrazić jak bardzo ten mały człowiek jest teraz dla niego ważny. I Pani Poślubiona nadal jest dla niego najważniejsza i oddałby pewnie za nią wszystko ale teraz ma kogoś kto stał się całym centrum jego wszechświata. I nie oznacza to wcale że Pani Poślubiona przestała się dla niego liczyć. I nie ma co zarzucać mu, że jest nie czułym typowym facetem bo nie miał na myśli nic złego. czytajcie te posty ze zrozumieniem i lekkim przymrużeniem oka bo nie wszystko należy traktować tak dosłownie :) to chyba tyle. jeszcze raz ogromne gratulacje :)! pozdrawiam K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widze, ze sa osoby które rozumieją nasze posty :) odnośnie odstatnich słów Pana Poślubionego masz racje :) ja nadal czuje sie przez niego bardzo mocno kochana i okazuje mi to na każdym kroku :) jednak teraz ja sama uwielbiam patrzeć jak bardzo zakochany jest w naszym synku :) nie ma pIekniejszego widoku niż moj mąż z synkiem na rękach :)

      Usuń
  16. Aż ciepło na serduchu się robi, jak takie opisy się czyta :)
    Natja

    OdpowiedzUsuń