24 kwietnia 2015

Dorosłość.


Nie oszukujmy się okropnie zaniedbujemy naszego bloga i to już nie pierwszy raz. Niby mogłabym znaleźć wiele ale, dlaczego nie pisałam i tak samo Pan Poślubiony, ale...nie ma żadnego ale, nie pisaliśmy, bo jesteśmy okropnie leniwi, a czas spędzony na pisaniu notki woleliśmy poświęcić, albo synkowi, albo odpoczynkowi.

Jadnak nie jest też tak, że chcemy z tego zrezygnować. Jakoś oboje bardzo lubimy tu pisać. Szczególnie JA - Pani Poślubiona. Uwielbiam wylewać swoje przemyślenia, nawet jeśli wychodzi mi to nieudolnie, bo żadna ze mnie pisarka. Jak tak dalej pójdzie każdy post zaczynać będę słowami: Znowu nas nie było przez dłuższy czas. Za każdym razem obiecuję sobie, że zepnę się i tym razem to już  na pewno dwie notki w tygodniu minimum! Przecież mam tyle do napisania.

Ostatnio słuchając Agnieszki Chylińskiej w słynnej rozgłośni radiowej naszły mnie pewne refleksje. Otóż Pani Agnieszka zapytała słuchaczy, kiedy tak naprawdę stali się, bądź poczuli się dorośli? Jej odpowiedź była oczywista,  stwierdziła, że pewnie było to wtedy kiedy odebrała dowód osobisty. U mnie natomiast tak oczywiście nie było. Odbierając dowód osobisty na pewno nie czułam się dorosła. 

Może nie tak. Czułam się dorosła, ale na pewno nie byłam dorosła, bo na ile dorosły może być człowiek mieszkający z rodzicami? Nie płacący rachunków? Nie myślący co jutro na obiad? Nie posiadający dzieci? Może być na tyle, na ile mu się wydaje. Myślałam więc, że jestem dorosła wszystko wiem najlepiej i wiem jak życiem pokierować, żeby nie popełnić tych błędów co wszyscy. Czułam się dorosła, a jednocześnie szalałam. 

W wieku 23 lat jak ktoś pytał się mnie na ile się czuje, śmiało odpowiadałam, że na pewno nie więcej niż 18 lat i pomimo, że mieszkam z moim narzeczonym, płacę rachunki, pracuję to i tak dorosła się nie czuję i to dorosłe życie wcale nie jest takie ciężkie i trudne jak je mi zawsze przedstawiano.  Nie martwią mnie rachunki, ani to, że muszę robić pranie. Teraz jest jeszcze lepiej, bo sama decyduje kiedy będę sprzątać i czy w ogóle będzie posprzątane, sama decyduję co zjem na obiad i czy on w ogóle będzie. 

Kiedy więc stałam się tak naprawdę dorosła? Wiem już dokładnie kiedy to było. Znam nawet datę. 30.01.2015 r. Tak, mój syn sprawił, że stałam się dorosła. Może to zabrzmi banalnie, no ale przecież stałam się mamą. Osobą całkowicie odpowiedzialną za swojego synka, Dorosłą. Już wiem, że na pewno nie mam osiemnastu lat. Nie mogę beztrosko iść na imprezę, bo z tyłu głowy zawsze będzie mój maluch. Wiem, też, że nie oznacza to końca szaleństw i że na taką imprezę iść mogę, ale zawsze nie będzie to już to samo wyjście co kiedyś. Gdy w głowie miałam tylko jaką sukienkę ubiorę i jaki kolor paznokci. Teraz wiem, że dorosła stałam się wtedy kiedy poczułam odpowiedzialność. Odpowiedzialność nie za swoje życie, ale za życie mojego dziecka, bo chce dla niego jak najlepiej.

No, a jak było u Was? Kiedy właściwie poczuliście się dorośli?

Jeszcze na koniec ciekawostka... co mówi Wikipedia na temat terminu dorosłość???

Dorosłość – określenie stanu dojrzałości fizycznej, (w biologii odnosi się do organizmu), zwykle dotyczy człowieka, który nie jest dzieckiem – mężczyzny lub kobiety.
Uzyskanie pełnoletności jest momentem formalnie oznaczającym dorosłość (mylnie utożsamianą z dojrzałością).
Dawniej dorosłość była wyznaczana na kilka różnych sposobów:
  • przez osiągnięcie dojrzałości biologicznej lub fizycznej
  • przez przejście serii testów dowodzących gotowości dziecka do dorosłego życia (inicjacja)
  • przez osiągnięcie pewnego wieku
  • przez poczęcie i urodzenie dziecka
Większość nowoczesnych państw posiada prawnie określoną granicę wieku, po przekroczeniu której obywatel staje się dorosły bez żadnej wymaganej demonstracji gotowości do wejścia w dorosłość.

10 komentarzy:

  1. Ja się poczulam dorosła kiedy po studiach nie mogłam znaleźć pracy. Nie mogłam zrozumieć ani dlaczego ani nie wyobrażałam sobie jak będę żyć. Z kolei kiedy przyleciałam do Stanów i prace dostałam, ba, wynajelismy mieszkanie, kupiliśmy kota to ta dorosłość o dziwo uleciała;) Czuje się jakbym się bawiła w dom i była po prostu dziewczynką z kotem i chłopakiem :p Uważam ze to świetne uczucie i nie chce nigdy już czuć się jak dorosla:p

    OdpowiedzUsuń
  2. a ha poczulam sie dorosla kiedy wyszlam za maz, zamieszkalam z mezem i zaczelismy zyc za swoje pieniadze. dzieci pojawily sie dopiero kilka lat pozniej

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmm..u mnie to był moment kiedy wyjechałam z rodzinnego domu w wieku 21 lat :) a pojawienie się dziecka sprawiło że i ja na nowo stałam się w pewnym sensie dzieckiem bo od nowa razem z pierworodną cieszę się z małych rzeczy,z biedronki na liściu,czy żółtych kwiatków na łące :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślę że dorosłość to dla każdego inna droga... Ważne żeby ją odkryć i zrozumieć...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja co jakiś czas czuję się dorosła... nawet chodząc do podstawówki czułam się dorosła np. odbierając moją młodszą siostrę z przedszkola :) Dziś wiem, że nie byłam dorosła ani wtedy ani gdy odbierałam dowód. Nadal nie jestem i mi się to podoba bo dorosła jeszcze będę długo... i myślę, że jak w końcu zamieszkam z chłopakiem to poczuję dorosłość :)

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja myślę ze mimo dorosłośći, każdy z nas ma coś z dziecka :-) to chyba tylko kwestia podejścia do życia.

    OdpowiedzUsuń
  7. masz rację, dorosłość to odpowiedzialność - nie tylko za siebie i za swoje życie, ale też za druga osobę, dzieci, mieszkanie, dom, zwierzaki, pracę...tak myślę że to przychodzi etapami.

    OdpowiedzUsuń
  8. Pierwszy Twój tekst, z którym zgadzam się w 100%, nie mam żadnego ale... Ostatnio zastanawiałam się właśnie nad dorosłością. Mam 22 lata, mieszkamy z Narzeczonym razem od 2 lat i dorosła nie czuję się ani ciut ciut... Fajnie, jestem odpowiedzialna za dom, za samą siebie, prowadzę "dorosłe" życie, ale dorosła się nie czuję. Jak idę na imprezę to idę, nie straszny mi kac w pracy, późne powroty. Podobnie jak Ty uważam, że dorosłość łatwo zdefiniuje mi przyjście na świat dziecka (w moim przypadku w przyszłości:)). Ten moment, kiedy będę musiała być odpowiedzialna w 101% i za swoje czyny i za małego człowieka.
    Pozdrawiam Was :)

    OdpowiedzUsuń
  9. kurcze , odbiegajac od tematu, widze ze spadlam w rankingu najbardziej aktywnych na waszym blogu... i co ja teraz poczne ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dorastalam stopniowo, na kazdym etapie myslalam, ze juz jestem dorosla...ale tak naprawde dorosla sie stalam po urodzeniu dziecka, ale tez nie od razu...do dziecka musialam dorasnac z tygodnia na tydzien...wciaz dorastam kazdego dnia. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń