1 kwietnia 2015

Łódź

PANI POŚLUBIONA

Tak się jakoś złożyło, że w ubiegły czwartek Pan Poślubiony zmuszony został, aby wybrać się do Łodzi. Jako, że już miałam dosyć siedzenia w domu i codziennej rutyny, postanowiliśmy, że to świetna okazja, aby wybrać się tam razem. Dla mnie był to fantastyczny pomysł, tym bardziej, że Łódź znałam jak do tej pory jedynie przejazdem i wydawało mi się, że jest to niezwykle brzydkie, przemysłowe, zniszczone i nudne miasto.

Od razu zaznaczam, że moja wiedza na temat tego miasta jest znikoma, żeby nie powiedzieć zerowa. Specjalnie też wybierając się tam i teraz pisząc ten post, nic na temat tego miasta nie czytałam, po to aby opisać je tak jak udało mi się je zobaczyć. Właściwie zobaczenie Łodzi jest tutaj stwierdzeniem dużo na wyrost, bo jako, że mieliśmy z Panem Poślubionym jedynie dwa dni ograniczyliśmy się właściwie tylko i wyłącznie do słynnej ulicy Piotrkowskiej. 


Zacznę może od tego, że udało mi się zabukować hotel właśnie przy tej ulicy, dzięki czemu, wieczorem kiedy dojechaliśmy na miejsce, od razu zapakowaliśmy małego do wózka i ruszyliśmy w miasto. Pierwsze wrażenie? WOW! Jaka piękna ulica! Wieczorem pełno na niej ludzi, knajpy tętnią życiem przez co cały klimat ulicy bardzo nam się spodobał.



Uwielbiamy z Panem Poślubionym jeść...nie tyle co jeść, a może chodzić do restauracji i próbować dań, których do tej pory nie mieliśmy okazji. Ulica Piotrkowska to miejsce wręcz idealne dla takich osób jak my. Ilość, a przede wszystkim różnorodność restauracji jest powalająca, a my mieliśmy okazję być zaledwie w dwóch z chyba kilkudziesięciu tam dostępnych. 

Moje serce skradła tego wieczora restauracja la vende, zrobiona w stylu francuskim, podzielona na dwie części. Jedną dzienną, gdzie każdy z zewnątrz mógł wejść i zakupić pieczywo czy słodkości i drugą restauracyjną, gdzie my mieliśmy okazję urzędować. Oboje zamówiliśmy sobie zupę i makarony, które co jeszcze rzadkie w większości restauracji, były robione ręcznie. Jak dla mnie smak był wspaniały! 






Oczywiście deser zabraliśmy ze sobą do hotelu, gdzie postanowiliśmy zjeść go w łóżku, a co! Wszystko byłoby super gdyby nie fakt, że Pan Poślubiony swój na wstępie spisał na straty i kładąc się do hotelowego łóżka cały wywalił na pościel i pilot od telewizora. Nie powiem ubaw był! Jednak nie róbcie tego w domu ;) 



Miałam pisać o Łodzi, a tyle chciałabym Wam opowiedzieć, że ten post stałby się mini książeczką na temat ulicy Piotrkowskiej. To co mnie urzekło poza knajpami to to jak bardzo ta ulica ukazuje kontrasty tego miasta. Z jednej strony PRL-ski blok, a zaraz obok zapierająca dech w piersiach, piękna kamienica. Z jednej strony zupełny brak kamienicy i ruiny, a z drugiej strony skrupulatnie zdobiony budynek. Mimo, iż początkowo to bardzo zaskakuje mi taki widok przypadł do gustu. Dzięki temu idąc ulicą Piotrkowską fantastycznie jest pośród tych PRL-owskich brzydactw wypatrzeć dosłownie arcydzieła architektury.




Ponadto to co jeszcze urzekło mnie w tej ulicy to same żelazne czy żeliwne figury, gdzie każda pełniła jakąś funkcję. Najbardziej moje serce skradł miś uszatek wskazujący informację turystyczną. 






Poza tym pisząc jeszcze o samej ulicy, nie miałam pojęcia, że jest ona aż tak długim deptakiem. Nasz hotel znajdował się chyba mniej więcej po środku, więc jednego dnia poszliśmy w jedną stronę, a następnego gdy było jasno udało nam się przejść chyba całą ulicę. Ogółem wypad uważam za bardzo udany. Pewnie nie napisałam tu kilku rzeczy o których warto wspomnieć. Nasz synek jest przekochany i podróż i nasze wojaże dzielnie znosi. Mało tego miałam wrażenie, że mu to zupełnie nie przeszkadzało, a mój dobry nastrój wręcz bardzo mu się udzielał. Wracając jednak do Łodzi, czy mamy tu jakiś mieszkańców tego miasta? Może macie kilka ciekawostek do powiedzenia o miejscach, bądź rzeczach, których udało nam się zrobić zdjęcia?

PAN POŚLUBIONY

Chyba każdy choć raz był w Łodzi. Ze względu na swoje geograficzne położenie ja byłem tam wielokrotnie, lecz zawsze przejazdem, nigdy nie miałem okazji zobaczyć centrum i części starego miasta. Jako, że nasze kroki w związku z innymi sprawami skierowały się w kierunku Łodzi, postanowiliśmy z Panią Poślubioną przenocować na miejscu i zobaczyć choć skrawek tego tajemniczego  dla nas miasta. Znajomi, którzy dowiedzieli się, że na dwa dni wybieramy się do Łodzi pukali się w głowę i mówili, że tam nic nie ma. Czy aby na pewno?

Jak doskonale wiecie, nasz mały bobas ma zaledwie 2 miesiące i była to dla nas pierwsza tak daleka podróż samochodem we trójkę. Do tej pory nasz synek bardzo dzielnie znosił krótsze, pół godzinne podróże, ale nie mieliśmy pojęcia co nas spotka tym razem podczas dużo dłuższej jazdy. Okazało się, że jak zwykle jest bardzo wyrozumiały dla swoich rodziców w związku z czym podróż przebiegła nam niemalże bez problemowo z jednym przystankiem na karmienie. 

Po wjeździe do centrum miasta dość szybko odnaleźliśmy nasz hotel, pomijając fakt wszędobylskich sygnalizacji świetlnych, z których każda świeci swoim własnym indywidualnym i niesynchronizowanym z innymi programem.

O zgrozo! Zróbcie coś z tym! 

Pani Poślubiona zarezerwowała hotel w samym sercu Łodzi tuż przy ul. Piotrkowskiej. Jego zaletą była nie wątpliwie lokalizacja, natomiast jak się okazało recepcja, restauracja, generalnie cały hotel zaczynał się od pierwszego piętra, bez windy. W związku z czym każde wyjście wiązało się z targaniem wózka i malucha po stromych schodach. Nie mniej nie przeszkodziło nam to w podbojach miasta.


Postanowiliśmy z Panią Poślubioną, że my żyjemy dalej własnym życiem z małymi ustępstwami na rzecz naszego małego syna, ale nie będziemy podporządkowywać mu całego naszego życia. Stąd już pierwszego dnia, wieczorem wybraliśmy się na Piotrkowską zobaczyć tą słynną ulicę. Muszę przyznać, że jest to niezwykle urokliwe miejsce, grajkowie przygrywający melodie na swych instrumentach słyszani z oddali w połączeniu z wydającą się nie mieć końca pięknie oświetlona promenadą to coś co wprawia w wyjątkowy nastrój. 

Na każdym kroku widać knajpy, restauracje, puby. Ale nie są to lokale takie jak wszędzie (przynajmniej nie takie jak widywałem dotychczas), każdy jest inny, różny od pozostałych. Pierwszy, który rzucił mi się w oczy to ShotMe, lokal z najróżniejszymi shot-ami, dalej Pijalnia Piwa i Wódki z której wybrzmiewa radosny odgłos karaoke, restauracja gruzińska, włoska, meksykańska, kawiarnie.









Każde miejsce tętniło życiem pomimo, że był czwartek wieczór. Każde w swoim własnym stylu, a pomimo tego łączyło się to w całość. Byłem pod takim wrażeniem, że miałem ochotę wejść do każdego lokalu, upić się i bawić do białego rana. Tutaj właśnie nastąpiło "małe ustępstwo" na rzecz naszego synka.

Obejście może 1/3 Piotrkowskiej tak nas przegłodziło, że wylądowaliśmy w La Vende Bistro, resturacji z własnymi wypiekami i wyrobami. Nie widziałem jeszcze knajpy gdzie piecze się samemu pieczywo, rogale, robi własny makaron, wszystko samemu i od podstaw. Świetna obsługa, jedzenie przepyszne i klimat niepowtarzalny. 



Drugiego dnia mieliśmy plany przejścia połowy Łodzi, niestety pogoda zdecydowanie nas odstraszyła. Silny wiatr i mżawka spowodowały, że po kilkunastu minutach na świeżym powietrzu szukaliśmy już miejsca schronienia z ciepłą herbatą. Przeszliśmy prawie całą Piotrkowską i możemy potwierdzić, że to chyba jedna z dłuższych starówkowych ulic w Polsce, niestety więcej zobaczyć nam już się nie udało.




Można powiedzieć, że Łodzi praktycznie nie zobaczyliśmy, nie poznaliśmy, ale niewątpliwie nabraliśmy ochoty, aby odwiedzić to miasto jeszcze raz w nieco bardziej sprzyjających warunkach atmosferycznych. Jestem pewien, że to miasto jest w stanie jeszcze nie jednym zaskoczyć. 

A zastanawialiście się skąd taka nazwa tego miasta?  

22 komentarze:

  1. Rzeźby głównie są z brązu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aaa możliwe :) ja się na tym kompletnie nie znam :) w każdym razie ładne!

      Usuń
  2. Przy okazji mojej ostatniej podrozy do Polski odwiedzilam rowniez Lodz i sie nia zachwycilam. Byl to wrzesien 2008 roku, wiekszosc miasta byla rozkopana, wiec jazda samochodem utrudniona. Mimo to zakochalam sie w Manufakturze a sama Lodz robi wrazenie miasta bardzo swiatowego i to mnie zachwyca. Manufaktura przyciaga swoim rozmachem, pieknymi fontannami, deptakiem, restauracjami. Lodz jest piekna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, my z Panem Poślubionym stwierdziliśmy, że to taka mała Warszawa :) i pod względem ludzi i atmosfery jaka tam panuje jak i pod względem atrakcji.

      Usuń
    2. Hej Stardust!

      Łódź to nie tylko Manufaktura:)
      Następnym razem proponuję wycieczkę po zabytkowych pałacykach, którzy należeli do tak znanych rodów jak Maksymiliana Goldfedera, Juliusza Heinzla, Kindermannów, Schweikertów, Scheiblerów i Steinertów. Oczywiście będąc w okolicach Manufaktury nie sposób odmówić sobie przyjemności zwiedzenia pięknych wnętrz Pałacu Poznańskich, gdzie meble i sztukateria na sufitach robią niesamowite wrażenie.

      Pani Poślubiona!
      Oj...przyrównanie do Warszawy to sypanie soli na nasze łódzki rany ;-). Przez wiele lat pewna grupa polityków lobbowała na stworzeniem ścisłej współpracy między Warszawą, a Łodzią ze względu na bliskość obydwu miast. Jednak nic z tych planów nie wyszło, a Łodzianie nie lubią porównywania swojego miasta do Warszawy bo to całkiem inne miasta, nawet zabudowa...

      Łódź miała nieszczęście w szczęściu bo praktycznie nie została zniszczona w czasie wojny. W związku z tym przez wiele lat wyglądała bardzo kiepsko..Jednak od paru lat mamy głosowanie na Budżet Obywatelski, dzięki któremu Łódź pięknieje :) Nie można również nie wspomnieć o Programie 100 kamienic w ramach, którego kamienice z ogromnym potencjałem, ale paskudnie zaniedbane (nie boję się użyć tego słowa) wyglądają fantastycznie.

      Link do strony, gdzie można zobaczyć wyremontowane cudeńka (niektóre są naprawdę urzekające):
      http://mia100kamienic.lodz.pl

      I chociaż mnie samej niejednokrotnie zdarza się narzekać na ilość remontów w naszym mieście, to jednak cenię obecną panią prezydent (kobieta!) za to, co robi dla Łodzi.

      Pozdrawiam i zapraszam Was za kilka miesięcy, kiedy remonty się skończą i wtedy będzie można podziwiać piękno naszego miasta.

      Pozdrawiam!
      Justyna Sobońska-Napieraj

      Usuń
    3. Pani Justyno!
      Dziękujemy za wyczerpującą odpowiedź :) przyznam szczerze, że z zaciekawieniem czytałam Pani komentarz :) myślę, że z chęcią namówię Pana Poślubionego na ponowne zobaczenie Łodzi,a może zdarzyć się tak, że będziemy tam witać częściej z powodu spraw Pana Poślubionego więc to będzie świetna okazja, a żeby lepiej poznać to piękne miasto.

      Ps. Pomyśleć, że kiedyś myślałam, że Łódź jest taka brzydka!

      Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Dzielny chłopak z Waszego synka, dobrze że taki wyrozumiały dla rodziców :) A Pani Poślubiona chyba szczuplejsza niż przed ciąża :) Oboje świetnie wyglądacie, kwitniecie ;) przy maluchu.
    Co do samej Łodzi mnie nie zachwycają takie widoki. Zdecydowanie bardziej moje oko cieszy natura. Nawet w rodzinnym Poznaniu częściej wybieramy wypad za miasto niż do centrum, ale rzeźby fajne ;) I muszę zdziwić Pana Poślubionego bo nigdy w Łodzi nie byłam, nawet przejazdem.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Moniko!

      To chyba masz nieco mylne pojęcie na temat Łodzi bo w moim mieście jest bardzo dużo parków, a jeden z nich (Łagiewniki) to jeden z największych tego typu kompleksów w Europie :)
      Minusem Łodzi jest brak dostępu do morza i gór, ale duża ilość terenów do pieszych wycieczek rekompensują to poniekąd.
      W każdym razie zapraszam do mojego miasta i na wycieczkę jednym z wielu szlaków turystycznych, chociażby po Łódzkim Parku Krajobrazowym :).

      a tutaj link do strony, gdzie można poczytać nieco o zielonej Łodzi:
      http://www.zielonalodz.pl

      Pozdrawiam!
      Justyna Sobońska-Napieraj

      Usuń
    2. Jak to nie ma gór! A park wzniesień łódzkich? Całkiem niezłe górki ;) No dobra, ale już chyba poza granicami Łodzi. Łagiewniki to jest bardziej las, a nie park, ale na pewno las ucywilizowany w jakiejś części. Coś jak Las Bielański czy Las Kabacki w Warszawie.

      Usuń
  4. W jakim hotelu się zatrzymaliście? Byliście w Off Piotrkowska? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hotel City Center Rooms. Gdyby nie niezliczona ilość schodów i brak Boya hotelowego to bardzo fajny hotel. :) Przyjechaliśmy z maluszkiem, a w pokoju czekało na niego łóżeczko, kolorowy ręcznik i wanienka :)

      Usuń
  5. Fajnie, że tak podróżujecie z dzieckiem to dużo lepsze niż zamykanie się z nim w czterech ścianach, jak wielu niestety czyni.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeśli będziecie chcieli zjeść coś dobrego to polecam pójście do Manekina, który jest przy ulicy Piotrowskiej - świetne miejsce. A no i warto odwiedzić OFF Piotrkowska :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Macierzyństwo Ci służy Pani Poślubiona!! Super że tak razem podróżujecie, z synkiem - to jest dobre podejście :) Dzielny z niego chłopaczek! :) Ja w Łodzi niestety nie byłam, ale same dobre rzeczy słyszałam, więc może kiedyś i my się tam wybierzemy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. W Łodzi byłam tylko przejazdem, ale słyszałam ostatnio od kilku osób, że całkiem fajne miasto. Jest na zawodowej mapie mojego męża, więc kto wie ;)
    Fajne knajpki to na pewno plus - my teraz staramy się korzystać z warszawskich, ale ja i tak najbardziej lubię nasze Gliwice :)

    Fajnie, że Wasz synek tak dobrze znosi podróże. Mam nadzieję, że jak kiedyś sama będę mieć dzieci to też nie będę musiała rezygnować z wyjść i podróży :)

    OdpowiedzUsuń
  9. A tośmy się minęły, po Pietrynie z Kluską spacerowałyśmy w środę wieczór, w czwartek byłyśmy tylko do Południa, bo się pogoda miała spsuć, a w deszczu to żadne spacerowanie. Tyle, że ja nie musiałam hotelu, bo mam gdzie spać u znajomego. Łódź to piękne miasto, tylko upiornie zaniedbane. Ale ile razy w nim jestem (a jestem 1-2 razy rocznie od 6 lat), zawsze jest coś nowego do zobaczenia. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. super :) Ja co prawda nigdy w Łodzi nie bylam ..może kiedyś sie wybierzemy, narazie marzy mi się Zakopanem z dziecmi.. :) czekam tylko na ładną pogodę.

    Korzystajac z okazji ; Zdrowych, Radosnych Świąt Wielkiej Nocy :)) :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem z Łodzi i mieszkam w niej od zawsze i cieszę się, że takie dobre wrażenie zrobiła na Was ;)
    Piotrkowska jest dłuuuga, ale nie ciągnie sie tylko do ul. Piłsudskiego tylko dalej dalej dalej... ;D
    Jest również wiele pięknych pałacyków, muzeów i parków!
    Mamy też wspaniałe zoo, a Piotrkowska najlepiej tętni życiem latem.. multum ogródków na Piotrkowskiej robi wrażenie :D :)
    Tez lubię odkrywać smaki tych wszystkich restauracji.. ;))
    pozdrawiam i zapraszam jeszcze raz i kolejny do Łodzi! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Polecam następnym razem odwiedzić kawiarnię hort cafe :D

    OdpowiedzUsuń
  13. jeny Pani Poślubiona wygląda rewelacyjnie! Gdyby nie fakt, że śledzę was od powstania i widziałam zdjęcia z brzuszkiem mogłabym rzec, że tego małego człowieczka chyba bocian przyniósł!
    W Łodzi nigdy nie byłam, tak samo jak i w waszym mieście, ale dla odmiany zapraszam na pomorze! :D
    uwielbiam was czytać i już nie mogę się doczekać żeby usłyszeć o waszych świątecznych przygotowaniach, jak w tym roku to wygląda? Do rodziny czy u was?

    pozdrowienia dla całej rodzinki
    i zdrowych wesołych rodzinnych świąt :)

    - Natt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym roku na blogu zabrakło u nas świątecznego klimatu :( a wszystko przez to, że zaskoczył nas wyjazd do rodziny na święta do Torunia. Z dzieckiem i tym całym szaleństwem zabrakło nam czasu, żeby coś wam tutaj naskrobać :( mam nadzieję, że nam to wybaczycie. Nadrobimy! Dziękuję Ci za miłe słowa :) mam jeszcze parę kilo do zrzucenia i ciało nie wygląda jak przedtem, ale mam kochającego męża, który nie pozwala mi się poczuć mniej atrakcyjną jak przed ciążą :) może dlatego tak dobrze wychodzę na zdjęciach, bo jestem szczęśliwa :)

      Wesołych Świąt! :)

      Usuń
  14. Oczywiście każdy ma swoje subiektywne odczucia i o gustach się nie dyskutuje... Osobiście nigdy w życiu nie określiłabym Łodzi jako piękne miasto. To co zobaczyliście to trochę tak, jak w serialu Komisarz Alex, gdzie niemal wszystkie sceny kręcone były w rejonie Manufaktury, pięknych loftów i ulicy Piotrkowskiej właśnie. A Łódź niestety w większej części wygląda jak scenografia z Ediego... Mieszkałam w Łodzi 32 lata, nigdy nie lubiłam jej za brud, zaniedbanie i szaroburość, a teraz z perspektywy mieszkania w innym mieście łódzką brzydotę widzę jeszcze bardziej.

    OdpowiedzUsuń