29 maja 2015

Z maluchem w podróży.

Ostatnimi czasy mamy okazję sporo podróżować z naszym maluchem, stąd też zaczynamy rozumieć rzesze zrzędzących rodziców (szczególnie matek) na temat udogodnień, a raczej "nieudogodnień" dla rodziców i ich szkrabów. Od jakiegoś tygodnia ja również jetem w tym gronie.


1. Miejsca parkingowe. 

Coraz częściej spotkać można miejsce parkingowe dla rodziców z dziećmi, o ile będzie ono akurat wolne, gdyż jest ich naprawdę niewiele. Zdecydowanie więcej jest tych dla osób niepełnosprawnych, do których  zawsze miałem szacunek i przynależnych im miejsc parkingowych nie zajmując ich, natomiast tych dla rodziców z dzieckiem nigdy nie kumałem. Szersze i bliżej sklepu bo co, facet się roztył w ciąży?

Teraz już wiem, że dodatkowe pół metra okazuje się zbawienne w momencie montażu fotelika w samochodzie, kiedy pada deszcz, wieje silny wiatr chcesz jak najszybciej włożyć malucha, aby nie zmarzł. Niestety niejednokrotnie trzeba odjechać samochodem, bo ktoś stanie jak dureń na lusterka. 

Więcej takich miejsc parkingowych!

 2.Przewijanie.

Burza jaką rozpętała Anna Mucha jakiś czas temu przewijając dziecko na stole baru jednej ze stacji benzynowych, nie specjalnie mnie wzruszyła i mówiąc szczerze nawet lekko pukałem się w głowę o tym słysząc, ale będąc mądrym trzy miesięcznym tatą wiem, że jeśli zajdzie konieczność to przewinę dziecko na ladzie kasowej.

Faktem jest, że istnieje naprawdę niewiele miejsc, gdzie można przewinąć dziecko w normalnych warunkach. Słysząc, że Orlen zamontował po interwencji Pani Ani przewijak, niemalże polowaliśmy na stację tego koncernu. Niestety skończyło się na przewijaniu na stole barowym przy którym jedzą klienci hot dogi. Na stacji Orlen-u przewijaków również nie ma, bynajmniej my nie trafiliśmy. Hotdoga przy stole na stacji już nie zjem. Nie jestem również entuzjastą McDonald's, nie mniej u nich chyba zawsze trafimy na przewijak, jednak było by już zbyt dużym wysiłkiem gdyby zamontować go w mniej użytkowanej toalecie dla niepełnosprawnych (to się zdarza) lub w osobnym pomieszczeniu (tego jeszcze nie widziałem u nich). Przewijaniu dziecka nie sprzyja również fakt, że przewijak zamontowany jest metr od kibla, który jest używany z częstotliwością Amsterdamskiej prostytutki. Poza tym znajduje się on w damskiej toalecie. Tata to już pieluchy nie zmienia? 

3. Zakupy

Spróbujcie wejść do Żabki z wózkiem, a dalsze pisanie tego akapitu będzie zbędne. Niestety, ale alejki w sklepach często nie są w ogóle przystosowane do poruszania się po nich wózkiem, pomijając małe osiedlowe sklepiki to w odzieżowych sieciówkach wcale nie jest lepiej. Generalnie zrobienie zakupów poza hipermarketem jest dość uciążliwe z dzieckiem. Zastanawiam się jak radzą sobie osoby niepełnosprawne?

4. Ludzie 

I w tym miejscu jestem niezwykle mile zaskoczony. Naprawdę podejście większości osób postronnych jest niezwykle pozytywne. Nasze polskie społeczeństwo potrafi przywrócić wiarę w ludzi. Wszyscy nagle stają się pomocni, uczynni, uprzejmi. Uśmiechają się, spoglądają niepewnie do wózka, żeby zobaczyć malucha. Od czasu przyjścia naszego małego synka na świat nie kojarzę żadnej przykrej sytuacji w jego obecności, którą mógł spowodować ktoś obcy . 

Wiara w ludzkość została przywrócona , to się liczy przede wszystkim! 

44 komentarze:

  1. Pozytywny akcent na koniec:) Być może nie mamy zbyt wielu udogodnień, które mogłyby Wam jako rodzicom ułatwić życie, ale ja sama nie będąc mamą, staram się takim ludziom choć odrobinę pomóc poprzez nawet zwykłe przytrzymanie drzwi. Widzę jak ludzie pozytywnie reagują gdy jakiś rodzic z wózkiem chce wejść do autobusu komunikacji miejskiej. Szkoda, że tak rzadko już piszecie co u Was:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja tego kompletnie nie pojmuję, to nie można dziecka przewinąć w toalecie? Kładzie się koc lub przewijak kieszonkowy (składany do wielkości większego portfela) na ustęp i po sprawie. Do ciasnego sklepu wbija się dziecko w chustę lub ergonomik, albo idzie z nim na rękach. Współcześni rodzice sprawiają wrażenie totalnych lamerów bez cienia umiejętności improwizacji. :) Poza tym dziecko można tez przewinąć w samochodzie, nie trzeba wchodzić na stację benzynową w ogóle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nie zdajesz sobie sprawy ile bakterii jest na toalecie! W życiu bym tam dziecka nie położyła nawet na podkładce...poza tym nie ma mowy ze sie zmieściło. Tak samo trzeba mieć duże auto zeby przewinąć je na tylnej kanapie, o ile jest lato jest ciepło to da radę, bo otworzysz drzwi o tyle zima jest spory problem. Trzeba byc najpierw rodzicem zeby zrozumieć niektóre sytuacje ;)

      Usuń
    2. Ja zgadzam się z anonimowym wyżej. Kiedyś z jakieś 200 -300 lat temu ludzie nie mieli takiego problemu. Dzieci bawiły się ze zwierzętami, jadły z nimi, były przebierane byle gdzie i byle jak bo innych warunków nie było i każdy żył i było ok. A teraz bakterie, wirusy. Tak kiedyś ich nie było :D:D

      Usuń
    3. Hmm... niekoniecznie trzeba mieć duże auto. Ja w naszym Golfie spokojnie w aucie Olę przepijałam nie raz, mając jeszcze do kompletu fotelik na siedzeniu... ;)

      Usuń
    4. Czekałam na ten wpis;) jeszcze jak nie byliście rodzicami nie zgadzalam się z Wami w niektórych kwestiach, teraz powoli lapiecie o co kaman :) wszystko jest kwestia ludzką, jeśli ktoś ma ochotę przewinac na toalecie- krzyżyk na drogę. Ja też mam dzieci i nigdy bym tego nie zrobiła. Ja mam awersję do przewijakow ogólnie dostępnych a co dopiero do publicznej toalety. Nie jestem też zdania ze kiedyś dzieci ze zwierzętami tarzaly się w błocie i było ok. TeraZ ludzie są bardziej świadomi i kwestia higieny odgrywa b. Ważną rolę. Sama ciągle myje ręce, dzieci po kaŻdym posiłku, skorzystaniu z toalety, czy powrocie z podwórka porządnie myja raczki. Dbajmy o nasze dzieci i pozwólmy im żyć godnie, w czystym ale nie sterylnym społeczeństwie.

      Usuń
  3. Zgadzam się z "lavinka". Jestem w stanie zrozumieć wszystko,ale nie to, że będę jadła przysłowiowego "hot doga" ze stołu na którym ktoś wcześniej przewijał dziecko. Nie ważne jak słodkie, kochane i moje. Ja jako klient, nie jestem winna temu, że miejsce w którym jem, nie zapewniło miejsca do przewijania. Współcześnie rodzice zapominają chyba o tym, że kiedyś ich matki czy ojcowie musieli sobie dawać radę bez tych czy innych udogodnień, teraz wszyscy oczekują klękania na kolana i całowania w rękę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Stylistycznie, ciezki tekst i mocno roszczeniowy.
    Oczywiscie, powinny byc miejsca do przewijania dzieci, ale zawsze chodzi o pieniadze, wiec jak nie ma, to trzeba umieć sobie radzić, zawsze wolałam każde ze swoich dzieci przewinąć w aucie niz w brudnej toalecie, w życiu nie pozwoliłabym na to zeby maluch był w męskiej bo te to juz prawie zawsze horror, i ze względu na własne poczucie estetyki i intymności nie skorzystalabym ze stołu barowego, sorki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Fakt większość miejsc publicznych nie jest przystosowana do wizyt z maluchami no ale trzeba sobie jakoś radzić. Jeśli chodzi o osiedlowe sklepiki czy sklepy z artykułami dziecięcymi chodzimy z Tulą albo spacerówką parasolką (od kiedy Gabi siedzi zawsze mamy ją w aucie), czasem bierzemy ją po prostu na ręce na szybkie zakupy. Jeśli chodzi o przewijanie to jeśli jest taka potrzeba przewijamy małą w wózku na uboczu albo w samochodzie. Nie przewinęłabym Gabi gdzieś na stoliku choćby z szacunku do tego potencjalnego zjadacza hod-doga bo co on za to może że nie ma przewijaka w miejscu gdzie on przyszedł coś zjeść, no i z szacunku do córeczki, sama nie chciałabym żeby mama w przeszłości przewijała mnie przy tłumie gapiów.
    Pozdrawiam ;) Szkoda że Was tak mało na blogu

    OdpowiedzUsuń
  6. dobre punkty :) fakt, nasi rodzice sobie jakoś radzili, więc my mamy prościej, bo 'nowoczesność, etc' to może wrócimy do tetrówek, bo nasi rodzice sobie tak radzili? (nie mam nic do wielorazówek, taki przykład;) ) Jeśli są udogodnienia, to mamy prawo z nich korzystać. Jako mamie już prawie dwuletniej dziewczynki dalej najbardziej mnie drażni, gdy muszę stać z małą w gigantycznej kolejce, mimo, że z Małym Dzieckiem (PS - dziecko czekające w wózku denerwuje się czekaniem bardzo łatwo). Co do przewijania - jeśli lokal mówi, że ma takie miejsce, to niech to nie będzie 'stoliczek' nad WC. A co do 'obecności złych bakterii' - alergii w takich ilościach też kiedyś nie było. Powiedzcie, ile osób uczulonych na mleko/laktozę/gluten znaliście 15 lat temu, czy Wasi rodzice?
    Mi się tekst podoba :) Bo jako rodzinka z jednym niepełnosprawnym rodzicem dostrzegany te wszystkie braki na każdym kroku i trzeba o nich mówić głośno.
    Zdrówka dla Bobasa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ma dziecko i znam też ludzi którzy byli nawet i 20 lat temu uczuleni na mleko (np ja ). Gluten? Chyb coś mi się wyjade że 20 lat temu nie wpychano go aż do tylu produktów. Tak samo z mlekiem. Kiedyś można było jeszcze znaleźć mleko od krowy teraźniejsze mleko takowej krowy nawet nie widziało ;(

      Usuń
  7. A dawniej nasi rodzice sobie jakoś radzili i w dodatku mieli większy kłopot z przewijaniem - tetrówki się zakłada dłużej niż pampersa. Ja w ogóle nie rozumiem takiej postawy ale ja matka nie jestem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie...uważam ze trzeba byc rodzicem zeby nas zrozumieć ;)

      Usuń
  8. Ja jestem matką, syn ma 14 miesięcy i podróżujemy z nim non stop. Was nie bardzo rozumiem. I zgadzam się z Lavinką. Jak nigdzie nie ma przewijaka to ide do toalety, biorę koc, swoją kurtkę lub bluze i na to przenośny przewijak, pieluche tetrową i przebieram dziecko. Co z tego, że bakterie. Nie wychowuje sterylnego dziecka. Kilkadziesiąt lat temu nasze babki i matki przebierały nas gdziekolwiek i jakoś nikt od tego nie umarł. A co do przebierania w aucie to nie trzeba mieć dużego auta, żeby przebrać dziecko. My mamy golfa IV jest w nim mało miejsca i bez problemu przebiore dziecko i jeszcze fotelik jest obok. Kiedyś też małego przebierałam w fiacie punto i to przy zamkniętych drzwiach i dałam rade. A co do żabki, faktycznie małe alejki itp. ale gdy sie wychodzi z dzieckiem to albo nosidełko albo chusta. Albo jeden rodzic zostaje z dzieckiem na dworze, drugi robi zakupy, albo od razu idzie się do wiekszego hipermarketu.
    Jesteście młodymi rodzicami, ale trzeba sobie radzić. Powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  9. Hmmmmmmmmmmmmmmmmmm...Jak słucham mojej Babci, która opowiada jak chował się mój Tato i jego brat na wsi kilkadziesiąt lat temu, to dziwię się, że oni to przeżyli:)
    Bezpieczeństwo dziecka jest oczywiście dla rodzica najważniejsze, ale wydaje mi się, że przesadzanie w drugą stronę ( choćby kwestia przewijania w toalecie na toalecie- nie, bo bakterie ) to kiepski pomysł.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak tak czytam komentarze to zastanawia mnie jedno...ile z komentujących ma dzieci? Wydaje mi sie ze punkt widzenia zależy od punktu siedzenia...najlepiej rozumieją sie inni rodzice, choć tez nie zawsze. Ja nie przebiorę dziecka na kiblu, ale nie pisze tez ze nie dam sobie rady inaczej, bo jak widać dajemy sobie radę z Panem Poślubionym, a nasz synek nie narzeka ;) nie jest chowany sterylnie, ale są pewne granice...sama nie siadam na publicznej desce klozetowej to tym bardziej nie położę tam własnego dziecka (dobitnie chyba napisałam?) nie ważne czy przykryłabym deskę kocem. Tak samo karmię piersią przy stole a nie w kiblu. Tak, karmię publicznie. Na szczęście teraz mamy 2015 rok a nie 1950 jak za czasów dziadków i inaczej sie dzieci wychowuje. Myśle ze tak samo dobrze a nawet lepiej niż kiedyś bo mamy lepsza wiedzę na rożne tematy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Poślubna, nie zgodzę się. Czy to, że ja czy inni komentujący nie mają dzieci oznacza, że ma być społeczne przyzwolenie na to żeby przewijać brudne dziecko na stole w restauracji? Nie. Nigdy o takim przyzwolenie nie słyszałam nawet ze strony rodziców których mam bardzo wielu w swoim otoczeniu. O ile karmienie piersią w miejscach publicznych jest czymś naturalnym i pięknym, o tyle brudna i śmierdząca sprawa na stole do jedzenia nie. Czy chciałabyś żeby Twój syn za kilka lat zjadł kanapkę ze stołu na którym ktoś wcześniej przewinąl dziecko? Myślę, że nie. W każdej sytuacji jest wyjście i potrzeba trochę kreatywnosci, a jeśli rzeczywiście nie ma wyjścia to uważam, że mówienie głośno o tym w Waszym przypadku czy Aby Muchy zawsze spotka się z krytyką.

      Usuń
    2. Ty dziecka w Wc nie przewiniesz a ja mam jeść w jego "ubikacji"?

      Usuń
  11. "Inaczej się dzieci wychowuje, a nawet lepiej."
    Chyba chodzi o zajmowanie się i opiekę nad dzieckiem.
    Bo jeśli chodzi o wychowywanie- to śmiem twierdzić, że ten proces przez większość rodziców został zaniechany, a dzieci się raczej "hoduje"- wystarczy tylko przejść się w pobliżu pierwszej lepszej podstawówki, o gimnazjum nie wspomnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak chodzi o zajmowanie sie :) wychowanie to tez oddzielny temat :) fakt wiele dzieci rodzice w ogole nie wychowują a to błąd.

      Usuń
  12. Nam raz zdarzyło się przewijać Zu w toalecie w zoo,położyłam przenośny przewijak i już ;) nie uchroni się dziecka w 100% przed bakteriami jeszcze chwila i zacznie bawić się w piaskownicy a tam bakterii nie brakuje.A żabka,no cóż to zazwyczaj małe sklepy więc jak już się koniecznie musi tam iść można malucha w chustę wziąc.

    OdpowiedzUsuń
  13. ok, nie uchroni się dziecka przed bakteriami, zarazkami (i dzięki Bogu bo życie w sterylności jest popieprzone) i dziecko będzie chorowało bardziej, i nawet więcej bakterii jest na telefonie komórkowym czy klawiaturze niż na toalecie...ale...właśnie ale...to JEST DZIECKO KAMILI I TOMKA. i takie mają zasady, ze malego tam nie polożą i już. Moze kiedys będą zmuszeni przez okoliczności, kto wie? Ale poki nie muszą, to po co maja to robic? Zeby komus cos udowadniac? Nie warto tracic czasu i energi na udowadnianie komuś czegoś. Druga sprawa, nasze babcie rodzily w strasznych warunkach, to do tego tez mamy wrocic? Bo przeciez one daly rade to my tez? Bo babcia urodzila 5kg dziecko naturalnie to ja też mam bez cesarki rodzic?
    rozumiem, ze kazdy moze sie wypowiedziec, ale nie narzucajmy woli innym.
    Ja tez nie siadam na publiczne toalety (wszystko na małysza+swoje chusteczki) i jakos tez nie wyobrazam sobie w przyszlosic przebierac dziecko na kibelku.
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nie wyobrażam sobie jeść ze stołu na ktoryms ktos przewijal dziecko. Nie jest to kwestia przekonywania do danych pogladow, a kwestia dobrego wychowania i spolecznego wspolzycia. Tyle. Nikt nie kaze wracac do lat naszych babc czy dziadkow, wiec Pa i Jasiu prosze tego nie mylic. Autorzy komentarzy mieli na mysli wskazanie tego, ze jiedys bez tych wszystkich udogodnien sie zylo i ludzie tez dali rade. Nie uwazam, ze trzeba sie cofac w tym wszystkim, ale wiekszym problemem jest brak podjazdow do miejsc publicznych czy blokowanie chodnikow przez kierowcow co ubiemozliwia poruszanie sie z dzieckiem niz brak przewijaka w miejscach publicznych, co urasta to rangi problemu narodowego. W centrach handlowych czy dwworach takie miejsca są, brak w restauracji czy na stacji benzynowej nie jest az taaaaakim problemem zeby sobie nie poradzic.

      Usuń
  14. No i jeszcze do wozkow...są ok, ale niepraktyczne dlatego polecam chuste :))
    kasia

    OdpowiedzUsuń
  15. Czytałam tą notke mężowi. Oburzył się że ludzie teraz przesadzają, wymyślają w sensie że wy trochę przesądzacie.
    Ja mogę troche zrozumieć to wc, też nie siadam. Ale z drugiej dziecku chyba aż tak nic sie nie stanie jeżeli raz czy dwa położymy je na wc jak nie mamy wyjścia a wc przykryjemy czy kocem czy kurtka. A do tego sory ale nie rozumie czemu zwykli ludzie mają cierpieć i jeść gdy ktoś przebiera dziecko. Tego wcale nie rozumie. Chociaz spoko że mucha robi akcje zawsze to lepiej żeby przewijaki były. My wkrótce dowiemy sie jak to jest tak naprawdę ;-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Skoro jesteście na stacji benzynowej to nie możecie dziecka przewijać w samochodzie? Tylko od razu rozwalać się z uwaloną pieluchą na stole przy którym ktoś jadł/je obok? Rozumiem, 2015 rok, bezstresowe wychowania i tak dalej. Ale proszę o trochę przyzwoitości! Jeśli będziecie jeść obiad w restauracji i na stoliku obok ktoś zacznie przewijać ubrudzone kupą niemowlę to też będzie w porządku? Wątpię, a Wy robicie wyjątek bo to stacja benzynowa, więc można. Wydaje mi się, że uważacie się za najważniejszych bo macie małe dziecko, więc wszystko Wam wolno.

    Uprzedzając komentarze, jesteśmy rodzicami. Radzimy sobie z przewijaniem dziecka w samochodzie 3-drzwiowym. Da się, bez gorszenia innych. Również z przenośnym przewijakiem. A sklepy typu żabka? Skoro wiem że tam nie wjadę z wózkiem, to nie robię tam zakupów. Wybieram chociażby hipermarket. A jeśli i to zawodzi, to zamawiam zakupy z dowozem z Tesco.

    OdpowiedzUsuń
  17. Myśmy nie podróżowali raczej z dzieckiem, a już na pewno nie samochodem, którego nie mamy;) Ale myślę, że przewinęłabym dziecko po prostu gdzieś na podłodze. Nawet nie w toalecie, jeśli byłaby wyjątkowo obskurna, ale w jakimś ustronnym miejscu. Albo zapytałabym się obsługi czy wpuściliby mnie na chwilę na zaplecze;)
    Za to w tym roku prawdopodobnie czeka nas dłuższa podróż pociągiem- i już myślę, jak zorganizować tam przewijanie;)
    Co do sklepów- dla mnie to zrozumiałe, że nie w każdym lokalu jest możliwość zorganizowania szerokiego przejścia, biorę dziecko w chustę albo na ręce a wózek zostawiam na kilka minut na zewnątrz, albo, jeśli chcę kupić dosłownie jedną rzecz, to proszę sprzedawcę, żeby mi przyniósł;)
    Moje top rodzicielskich żali jest trochę inne: jeden: Kierowcy parkujący na środku chodnika (ktoś już o tym wspomniał), dwa: ludzie, którym trudno w autobusie odsunąć się od miejsca dla wózków, mimo kilkakrotnego "przepraszam" (nie da się ich usprawiedliwić, że nie zauważyli) i ludzie którzy muszą koniecznie wsiąść do autobusu zanim ja wysiądę z wózkiem z niemowlakiem i dwuletnim dzieckiem za rękę... bardziej wkurza mnie ludzka bezmyślność głupota czy inny brak wyczucia, bo na to nie ma ratunku, a z barierami architektonicznymi czy wyposażeniowymi zawsze można sobie poradzić:) Chociaż muszę przyznać, że większość ludzi jest bardzo życzliwa, czego doświadczam zwłaszcza teraz, gdy mam pod opieką już dwójkę, ale niechlubne wyjątki są.

    OdpowiedzUsuń
  18. Szkoda, że nie wszyscy rodzice są z takim podejściem, jak Twoje. Naprawdę.
    Mam wrażenie ostatnio, że wszędzie jest tylko postawa roszczeniowa.

    W zupełności zgadzam się z problemami, które napisałaś i choć nie jestem jeszcze Mamą mam świadomość tego z jakim dużymi "komunikacyjnymi" problemami borykają się rodzice czy osoby niepełnosprawne, więc Twoje uwagi są jak najbardziej zrozumiałe. Sama osobiście staram się pomagać wsiadającym czy wysiadającym rodzicom z wózkami, bo widzę, jak ludzie udają, że nie zauważają problemu, który niewątpliwie jest, gdy matka z dzieckiem wózku czy na rękach musi ryzykować zdrowiem podczas wysiadania chociażby z pociągu!

    OdpowiedzUsuń
  19. I tylko same tematy zwiazane z dzieciakiem beda poruszane ?

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie przejmujcie się tymi wszystkimi komentarzami od anonimow co odwagi nie mają żeby się podpisać. Nikt nie jest doskonały i każdy z nas popełnia błędy. Calusy :*

    OdpowiedzUsuń
  21. do "krzywa kromeczka" - to, że podpisuje się, jako Anonimowy oznacza, że nie mam odwagi? Proszę Cię. Blog Pana Poślubionego i Pani Poślubionej czytam od bardzo dawna, nie mam konta na Google+, więc nie równa się to braku odwagi.

    Myślenie dość ogólnikowe.
    Przewijanie dziecka na stole od hot dogów, Państwo Poślubieni nie traktują, jako błąd.

    Pozdrawiam,
    Anna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga Anno, to ze nie masz konta nie znaczy ze nie możesz sie podpisac z imienia i nazwiska. Owszem z przewijaniem na stole trochę przesadzili ale myślę ze nie wyglądało to tak jak sobie co niektórzy wyobrażają. Ludzie zajmijcie się swoim życiem, każdy może popełnić błąd, nieprawdaz ?

      Usuń
    2. A Ty krzywa kromeczko podpisałaś się z imienia i nazwiska? Chyba że krzywa to imię a kromeczka nazwisko?
      Pozdrawiam prosta bułeczka;p

      Usuń
    3. wystarczy wejsc na moje konto , panie anonimie.

      Usuń
  22. Jeśli nazywam się Anna Kowalska to coś Pani to mówi? Wydaje mi się, że nie. Mogę się podpisać każdym imieniem i nazwiskiem i wtedy Pani stwierdzi, że jestem "odważna"? też nie, więc jak Pani widzi do niczego to nie prowadzi.

    Nie obraziłam, nie skrzywdziłam i nie napisałam nic co mogłoby urazić Państwa Poślubionych, a wiązałoby się z moim tchórzostwem. Zresztą "krzywa kromeczka" też mi nic nie mówi, jak "anonimowy"

    Ja się swoim życiem zajmuję, więc nie proszę o rady. Jeśli jest post w którym jest opcja "komentowania" to mam do tego pełne prawo. Nie wszystkie komentarze musza być przychylne i słodkie dla piszących posty. Takie są prawa Internetu. Jest tu również krytyka. A jeśli opisywane zachowania dotyczą większości zaglądających tu - tym bardziej dyskusja jest żywa i nie zawsze przychylna dla właścicieli jakiegokolwiek bloga.

    Pozdrawiam,
    Anna

    OdpowiedzUsuń
  23. Chyba krzywa kromeczka jest troszke naiwna i nie bierze pod uwage ze np. pod nickiem "Ania 10 lat" moze kryc sie "Zbyszek lat 50" ;)))

    pzdr, kasIA (ale czy na pewno?:DDD hehe)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda słow... troche techniki i ludzie sie gubia. Nie znam Poslubionych ale zauwazam ze jest tu mnostwo wrednych i negatywnie nastawionych do nich osob... przykre....
      a w kwestii komentowania jako anonimowy, mam wrazenie , ze co niektorzy specjalnie sie wylogowuja zeby wypisywac takie dyrdymaly i 'madrosci' majace za zadanie skrzywdzenie innych.

      Usuń
    2. Dlatego właśnie tak rzadko juz tu piszemy :)

      Usuń
    3. Ja bym nie przesadzała. Bo każdy wyraził swoje zdanie, które w większości było inne niz wasze. A jak czytałam komentarze anonimow wcale mld były obraźliwe tylko wyrażał każdy swoje zdanie.

      Usuń
  24. Jechalismy z 5 miesieczna wowczas coreczka samochodem przez Polske, Niemcy, Danie, Szwecje i Norwegie. Pierwsze dziecko, pierwsza podroz.To byl niezly trening i juz nic mnie nie zaskoczy...chyba. Kilka uwalonych bluzeczek trzeba bylo wyrzucic, przewijanie dziecka na kolanach i karmienie w wielorakich pozycjach w ciasnym, zaladowanym po brzegi aucie, na trawie, na kolanach, w toalecie tez..a teraz widze, ze im starsze te moje dziecko tym wiecej mam luzu. A pamietam w jakim bylam szoku gdy roczny synek kolezanki zjadl ptasia kupe :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie mam dzieci, ale się wypowiem, bo przecież odpowiedzieć na komentarze mogą wszyscy, prawda?

    Osobiście nie jadam w miejscach typu stacje benzynowe, ale oczywiście są osoby, które korzystają z posiłków w takich miejscach. I w życiu bym ani nie przewinęła dziecka w takim miejscu, ani nie zjadłabym po tym jak ktoś przewinąłby swoje.

    I w ogóle nie pojmuję sąd ten bulwers, co przed pojawieniem się waszego dziecka nie wiedziałeś jakie są alejki w takich sklepach jak osiedlowy czy żabka? no daj spokój człowieku, teraz cwaniakujesz bo jesteś ojcem,czemu wcześniej o takich problemach nie pisałeś??

    OdpowiedzUsuń
  26. OMG! Państwo Poślubieni po prostu wyrazili swoje zdanie. Nie rozumiem czemu niektórzy tak na Was napadają?! Sama jestem mamą od przeszło 2 miesięcy. Jak na razie nie byłam zmuszona przewinąć dziecka w takim miejscu. Na szczęście! Denerwujące jest to, że nie wszędzie się wjedzie wózkiem. W szczególności myślę o urzędach... Współczuję niepełnosprawnym teraz rozumiem z czym się borykają ;/ Pozdrawiam Was serdecznie Państwo Poślubieni!!!

    OdpowiedzUsuń
  27. Agni Gie. Nikt nie napada. Każdy wyraża swoje zdanie.

    OdpowiedzUsuń
  28. Można wiedzieć w jakim to barze pozwolono Wam przewinąć na ladzie?

    OdpowiedzUsuń