28 czerwca 2015

Po co Ci facebook?


Nie boję się wyrazić swojego zdania. Większość z nas tak myśli. Myśli tak, ale wcale nie wyraża swojego zdania. Wyraża zdanie, które chcieliby usłyszeć inni. Też kiedyś i nawet do tej pory mam z tym problem. Ilu z nas otwarcie przyznało się, że lubi facebooka? Około 80% osób posiadających facebooka, twierdzi, że portal jest beznadziejny i ma dosyć kolegów koleżanek, którzy umieszczają swoje setne selfie. 

Ilu z nas tak ma? Ilu z nas usunęło tego niewygodnego znajomego ze swojej facebookowej grupy ziomków? Mało kto. Jesteśmy hipokrytami. Masz facebooka, ale wkurza Cię koleżanka, która umieszcza codziennie posty swojego bobasa? Masz facebooka, ale wkurza Cię kolega, który publikuje smęty, że nie ma po co żyć i ogółem jest do dupy? Masz facebooka, ale sam chętnie umieszczasz setki zdjęć, bo przecież Twoje akurat są ciekawe. Dla Ciebie. 

Może w końcu masz facebooka, narzekasz na niego, ludzi, którzy na nim brylują, ale sam pozostajesz w ukryciu? Dodasz zdjęcie raz na ruski rok, albo w ogóle nie dodasz? To po co go masz? Po to żeby śledzić innych? Dlatego, bo wszyscy mają? Bo łatwiej kontaktować się ze znajomymi z zagranicy? Telefonu nie masz? Skypa? 

Ostatnio zastanawiałam się nad tym, dlaczego właściwie ja mam tego facebooka?! Wiem dlaczego, bo lubię się chwalić swoim życiem. Lubię udostępniać zdjęcia mojego syna, zdjęcia, pięknych rzeczy, tak nawet jedzenia i miejsc w których jestem. Tylko w ten sposób mogę się dzielić jedną informacją dotyczącą mnie z ponad 200 osobami i to jest fajne. Wygodne. Wyobrażacie sobie wysłać 200 mmsów? Nie chciałoby się, drogo. Lubię fb, bo lubię sama szybko zerknąć co słychać u znajomych, napisać wiadomość, chwilkę pogadać. 

Nie zawsze mam okazję i czas spotkać się z koleżanką z podstawówki,ale gdy zobaczę ją na ulicy miło jest wiedzieć co u niej i zagadać na dany temat. Facebook dał mi szybkość przesyłu i odbierania informacji, a przede wszystkim globalność. Mogę szybko dowiedzieć się co słychać u tak dużej liczby znajomych i sama poinformować ich co słychać u mnie, co w tym złego? Jedni napiszą, to czemu się z nimi nie spotkasz po prostu?

Takie mamy czasy, że właśnie internet daje mi to, że mam szansę komunikować sie z tak dużą liczbą osób, gdzie w życiu realnym nie miałabym takiej szansy. Bez internetu, czy z internetem i tak nie odwiedziłabym tych 200 osób i czy jest coś w tym złego? Najbliżsi czyli grono max 20 osób wie szczegółowo co u mnie. Pozostałe 180 na facebooku zna ogóły i jest mi z tym dobrze. Powiedzcie mi moi drodzy skąd wszechobecna moda na negowanie portali typu instagram, snapchat, twitter czy też ten o którym tak uporczywie wyżej piszę? Przecież większość z nas ma na nich konta, więc na co narzekamy?

Korzystajmy z przywilejów i liczmy się z tym, ze skoro koleżanka tak bardzo lubi swój wygląd to ma prawo wstawiać setne selfie, a inna ma prawo wstawić zdjęcie umazanego bobasa. To czy my chcemy to widzieć czy nie daje nam opcja ustawień, bądź najprościej w życiu usunięcia znajomego z listy. Można też samemu się usunąć...tylko czemu większość z nas nadal korzysta z kont i sieje hipokryzję? Mam facebooka, naśmiewam się ze znajomych którzy dodają różne rzeczy, bądź wkurza mnie jak ktoś wtyka nosa w moje posty, ale nie usunę siebie ani niechcianego gościa z listy? To tak jakby chodzić do prostytutki raz w miesiącu jednocześnie negując prostytucję. Jest popyt jest podaż.


Ps. Przy okazji pisania tego posta, znalazłam bardzo ciekawy filmik na youtube. Warto obejrzeć :) Dlatego właśnie zmieniłam wszystkie ustawienia moich kont na prywatne, choć zdaję sobie sprawę, że czasem i ustawienia prywatne niewiele dają.

23 komentarze:

  1. Każdy ma inne zdanie na ten temat. FB bo już trochę jak drugi dom, nie zawsze z dobrej strony... Uważam że w każdy zachowaniu jest potrzebna wyraźna granica.. Na FB jest się jeszcze mniej anonimowym niż w internecie.. Na nasze konto może zajrzeć każdy.. Rodzina znajomi pracodawca. Jakiś rok temu głośna była sprawa dziewczyny zwolnionej z pracy za sprawą wpisu o jej szefie.. Owy pracodawca uznał że takie zachowanie godzi w wizerunek firmy... Sprawa trafiła do sądu. Przerażające jest to że dla wielu FB jest wyrocznią. Jak to mówią nie na Cię na FB to nie istniejesz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, ale trzeba pamiętać, że skrajności są w każdej dziedzinie i w wielu przypadkach ludzie popadają w przesadę, tak też niestety będzie z portalami społecznościowymi, gdzie tą przesadę ludzką najszybciej i najłatwiej dostrzec :)

      Usuń
    2. Jeszcze w ramach FB http://www.tvp.pl/kultura/propozycje/bez-tajemnic-bez-wstydu-nadzy-w-sieci/12766586

      Usuń
  2. Pamiętam, że założyłam konto na FB jakoś w liceum. Nie korzystałam z niego wcale. Tak naprawdę zaczęłam z niego korzystać dopiero w momencie rozpoczęcia studiów i to był główny powód mojego przebywania na FB. Większość informacji była udostępniana na grupie naszego roku. Wszelkie grupowe dyskusje i ustalenia odbywały się na gruncie tego portalu. Później człowiek zaczął bardziej wsiąkać w tę przestrzeń. Czy dałoby się żyć bez FB? Tak, znam takie osoby i sama też dałabym radę. Przez prawie miesiąc nie miałam w ogóle dostępu do Internetu i nic mnie nie ominęło:) Nawet w kwestiach około studenckich. Kwestia naszego podejścia. Przyznam, że tęsknię za czasami bez FB. Pamiętam jak w liceum mieszkałam w bursie, z dala od domu, kilka dziewczyn w pokoju i w ogóle nie miałyśmy laptopa. Z Internetu korzystałyśmy w sali komputerowej. Dopiero pod koniec liceum miałyśmy jednego laptopa, ale nikt nie siedział na nim godzinami. Za to z tego okresu mam najwięcej wspomnień. Ludzie spędzali ze sobą czas, wychodzili na miasto, na tereny zielone, więcej ze sobą rozmawiali. Dzisiaj rozmowy to jeden wielki bełkot i natłok słów, albo ciągłe mówienie o sobie. Sama się na tym łapię. Ale pozytywne strony FB też są. Nie trzeba wydawać mnóstwa pieniędzy na telefon:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm..też długo długo nie miałam fb :) i też na początku z powodu grupy studenckiej ;) możemy sobie przybić piątkę :D

      Usuń
  3. Powiem szczerze, ja jestem uzależniona od FB ;) lubię sprawdzać, co się dzieje u moich znajomych (nie jesteśmy już dawno w szkole, żeby codziennie mieć czas na spotykanie się), czy pogadać z nimi za pomocą FB (bo idzie sprawniej i mniej kosztownie niż przez telefon;) )

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja nie mam fejsbuka.
    I myślę, że stosunek do tego typu portali to wypadkowa osobowości, wieku użytkownika netu i przesytu pewnych informacji.
    Nie muszę wiedzieć, co codziennie słychać u moich znajomych. Serio. Nie muszę oglądać ich zdjęć. Nie czuję w ogóle takiej potrzeby. Gdy ktoś chce się ze mną skontaktować- zna drogę omijającą net.
    Już kiedyś o tym pisałam- obecnie jest moda na sranie prywatnością. Ludzie masowo umieszczają zdjęcia swoich dzieci, mężów, żon ( kochanek ), swoje zakupy, żarcie, łazienkę, ścianę w salonie, kota na łóżku, pod łóżkiem, w łóżku…pierdyliardy zdjęć. O selfie z dziobem nie wspominam, bo dla mnie to już patologia.
    Może i są ludzie, którzy siedzą i potem te wszystkie zdjęcia namiętnie oglądają, komentują, lajkują, gadają przez FB, ale ja uważam, że to strata czasu ( zwłaszcza, jeśli chodzi o zdjęcia ). Jeśli chcę się dowiedzieć, co u kogoś słychać, to się z nim umawiam, a nie klikam z nim parę godzin. A jeśli nie mam czasu na umówienie się ( albo on/ona nie ma czasu ), to dla mnie sygnał, że ten znajomy już przestaje być moim znajomym, bo na takie spotkanie zawsze czas się udaje znaleźć( moja mantra- „Jeśli chcesz - zawsze znajdziesz sposób, jeśli nie chcesz -zawsze znajdziesz powód” ).

    OdpowiedzUsuń
  5. Narzekających którzy nie mają fb jestem w stanie jeszcze zrozumieć natomiast tych, którzy posiadają fb siedzą godzinami (widać dostępność) nie kumam bo śledzą wszystkich cichaczem i gdyby nie zdjęcia swoich znienawidzonych rówieśników to nie mieliby co robić na tym fb.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też jestem uzależniona od FB, ale to dlatego, że z dziewczynami LUTOWYMI z forum mjakmama24 utworzyłyśmy swoją grupę na FB i tam się przeniosłyśmy. Tak samo mamy na FB swoją grupę osiedlowych mam z osiedla na którym mieszkam no i też często też wspólnie konwersujemy, umawiamy się na spacery, poruszamy różne tematy, wymieniamy zdjęciami dzieciakóc (co robią w danej chwili), itd... a tak z każdą z osobna było by ciężko... a najśmieszniejsze jest to, że tematów nie brakuje nam na spacerach i potem w domu na FB :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja mam konto na FB mniej więcej z takich powodów, ktore wymieniłaś, tylko na dużo mniejszą skalę ;) Chcę mieć kontakt z pewną grupą znajomych i cieszę się, że mogę wiedzieć na bieżąco, co u nich słychać. Od czasu do czasu lubię się czymś pochwalić - np ślubem lub ostatnio synkiem. Ale nie mam nawet setki znajomych, nie przyjmuję do tego grona osób, które znam słabo i na kontakcie z którymi mi nie zależy. To, co udostępniam jest widoczne często jeszcze dla mniejszej grupki z moich znajomych, nie można mnie znaleźć w wyszukiwarce po nazwisku itp. Nie mam złudzeń, że jestem jakoś świetnie zabezpieczona przed stalkerami, ale zrobiłam, ile mogłam. A przede wszystkim raczej nie udostępniam jakichś bardzo prywatnych treści, więc chyba nie grozi mi to, co pokazane jest w filmiku (o zgrozo!)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. A mi osobiście fb się przydaje. Nie mówię że mam dobry kontakt i codziennie czatuję ze wszystkimi których tam mam "w znajomych" . Ale z racji takiej, że wyjechałam z kraju dzięki fb mogę skontaktować się ze znajomymi w razie potrzeby, w razie chęci spotkania się bo niestety nie posiadam wszystkich numerów telefonów tym bardziej że ludzie co jakiś czas numery zmieniają. Znajomi z pracy też często omawiają "coś" na fb. Czasem ktoś udostępni też jakąś muzykę ale no to tyle ;)
    To że ktoś dodaje dziesiątki samojebek, zdjęć dziecka zaraz po porodzie a potem upublicznia całe jego dzieciństwo (ba jeden mój znajomy nawet napisał kiedy żona zaczęła rodzić i w jakim szpitalu , szkoda że filmiku nie dodał ^^), gra w gry, to nie jest moim zdaniem wina fb czy nk ale wina czasów...I tego że każdy chce jakoś się "pokazać" i zaprezentować. Chociaż nie wiem czy dobrze dobrałam słowa ale raczej każdy wie o co mi chodzi ;) Przykre jest tylko to, że spora część ludzi nawet teraz chodząc na imprezy/ spacery/ odpoczywając zamiast się bawić bądź relaksować to nosy mają wklejone w telefony. Ale nie o tym mowa teraz.
    I czy tylko ja zainstalowałam snapchat i nie wiem jak się nim obsługiwać ? -.-

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z snapchatem trzeba sie oswoić :) ja swój mam i na początku tez było dziko :) teraz jest fajnie, no juz wiem o co chodzi i bardzo lubię tą aplikację. :)

      Usuń
  9. Nie jestem uzależniona, ale ciężko by mi było teraz się bez niego obejść. Facebook zastąpił mi wiele narzędzi w Internecie. Zamiast gadu-gadu, w szybkiej sprawie można napisać wiadomość na Facebooku. Można włączyć live-chat i porozmawiać z kimś na drugim końcu świata, zamiast uruchamiania Skype'a. Duża część grup społecznościowych, które tworzyły fora, przeniosła się właśnie na Facebooka. Sama do kilku należę. Począwszy od grupy ze studiów, redakcji magazynu kulinarnego, aż po grupę, gdzie ludzie sprzedają coś we Wrocławiu.

    A te wszystkie posty i zdjęcia są właściwie przy okazji. Przynajmniej jak dla mnie. Sama na prywatnym profilu zbyt często nie udostępniam postów. Co innego na fanpage bloga, ale to inna bajka. Tam akurat pisanie postów jest wskazane :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Długo miałam profil do lajkowania tylko i gier, nienawidziłam fejsa - mówię to szczerze. Na szczęście od początków zmienił interfejs na taki, jaki mi bardziej odpowiada i wbiłam się do grup. I teraz tylko w grupach gadam, rzadko u siebie na ścianie, rzadko też coś publikuję (raczej na zasadzie zrywu i potem znów cisza przez wiele dni czy tygodni). Grupy zastąpiły mi fora gazetowe. Uzależnienie? To tak, jakby napisac, że ktoś jest uzależniony od swojego bankomatu, albo konta w banku, przecież kilka razy w tygodniu tam musi zajrzeć, by zrobić przelew, lub sprawdzić, czy przyszedł z pracy. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Koniec z blogowaniem?
    D.

    OdpowiedzUsuń
  12. Wracacie? Nie wiem czy jest sens ciągłego zaglądania i wyczekiwania na nowy post.

    OdpowiedzUsuń
  13. Miło tu u Was :) super czyta się wasze wpisy :) myślę, że jeszcze nie raz tu zagoszczę ;) A co do fb.. nie będę kłamać, że nie mam tam konta, bo mam - ale korzystam z niego w granicach rozsądku i staram się nie udostępniać swoich prywatnych spraw :) i fakt, coraz mniej mi się to tam wszystko podoba. A te słynne zdj"dzióbkami" doprowadzają mnie do szału :D ale jestem tolerancyjna - w końcu to nie moja sprawa. Zresztą fb czy też inne strony - w świecie internetowym coraz mniej jesteśmy anonimowi. Wszystko trzeba robić z głową.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Niestety FB jest dzisiejszym uzależnieniem i rodzi całą masę problemów- ludzie się nie spotykają, mają problem z rzeczywistą komunikacją i każdą chwilę życia celebrują fotką wrzucaną prosto na fb by znajomi mogli polajkować

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja w tej chwili nie wyobrażam sobie życia bez FB. Głównie chodzi tutaj o czat, bo jest na prawdę wygodny i darmowy. Nie wiem jak Wy, ale ja właściwie prawie całkowicie zrezygnowałam już z wysyłania zwykłych sms-ów ;d

    OdpowiedzUsuń