12 czerwca 2015

Przystanek śniadanie

Może po mnie nie widać, aż tak, ale po Panu Poślubionym na pewno. Uwielbiamy jeść! Uwielbiamy jeść w miejscach innych niż dom i obojętne czy jest to ekskluzywna restauracja, przydrożny bar, buda z hamburgerami, czy przystanek śniadanie właśnie. Może zacznę od tego co to takiego: Jest takie miejsce w Katowicach, gdzie co niedziele rano, rozkładają swoje, że tak powiem "stragany" różne bistra, restauracje, kawiarnie, bary i inne. Główną ideą Przystanku Śniadanie, jest wspólne coniedzielne jedzenie śniadania na świeżym powietrzu. Poza tym, spotka się tam mnóstwo fajnych i ciekawych ludzi. Przychodzą z matami, ćwiczą jogę na trawniku, dzieci malują farbami i bawią się jest super. Nas przyciągnęło głównie jedzenie, bo jakby inaczej. Niestety czas jaki sobie wybraliśmy to kwiecień, a jak to w kwietniu bywa było dość zimno. Mimo to, co mnie osobiście bardzo zdziwiło, na przystanku śniadanie było mnóstwo ludzi, a kolejki pod każdym stanowiskiem potrafiły być dość spore. Na pierwszy rzut, w moim przypadku, poszły japońskie przysmaki. Tzw. japońska kanaka: czyli zlepek ryżu z sałatką z kraba w środku. Oczywiście kraba nie było, bo były paluszki surimi, ale to nie ujmowało wcale smaku, a wręcz przeciwnie, to cudo było pyszne! Jadłam pierwszy raz w życiu, ale mam nadzieję, nie ostatni. Innym smakołykiem, który zapadł mi w pamięć były owoce w czekoladzie! Wyglądały bajecznie! Ale co tu dużo będę pisać...dziś pozwolę sobie zamieścić głównie zdjęcia ;) Miłego oglądania!















PS. Długo zastanawiałam się czy w ogóle informować Was o decyzji, którą podjęłam, ale jest spore grono fajnych czytelników tego bloga, które zasługuje na parę słów wyjaśnień. OD tej pory jak już widać ostatnimi czasy, bloga prowadzić będę ja - Pani Poślubiona. Choć Pan Poślubiony nadal czyta wasze komentarze i czasem o nich rozmawiamy :) Blog nadal będzie o nas i pewnie troszkę więcej o dzieciach..ale chcę uniknąć tego, aby stał się to blog parentingowy. Postanowiłam również, że ten post będzie ostatnim postem ze zdjęciami na których są moja i Pana Poślubionego twarz. Zdjęcia będą na blogu, ale troszkę w innym charakterze. Potrzebuję tych zmian, żeby to miało ręce i nogi. Mam nadzieję, że przyszłe posty tych wytrwałych czytelników nie zawiodą ;) Także ostatni raz, nasze uśmiechy dla Was ;) potem też nie będzie źle..obiecuję! ;)

16 komentarzy:

  1. W Warszawie nazywa się to Targami Śniadaniowymi:) Byłam kilka razy i zawsze było smacznie i różnorodnie:)

    Potrzebę zmian jak najbardziej rozumiem i jestem ciekawa jak będzie:)

    PS: Napisałabyś czy jesteś zadowolona z wybranego przez Was łóżeczka dostawnego? I czy Młody obywatel powoli już z niego wyrasta? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale fajny pomysł. My też uwielbiamy jeść poza domem ale niestety na nie mam takiej filigranowej figurki jak Ty ;-).

    Ja też chciałabym znac opinię na temat tego łozeczka. sprawdziło sie ? Mały jeszcze sie w nie mieści? I co potem kupicie zwykłe łózeczko?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obiecuje ze napisze na ten temat oddzielny post :) mam o czym pisac :)

      Usuń
  3. Jak tu u Was smacznie :D Szkoda że w mojej okolicy nie ma nic podobnego, a przynajmniej nie obiło mi się o uszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto poszukać, bo to super sprawa jest :) tyle pyszności w jednym miejscu! :)

      Usuń
  4. Szkoda, że znikacie z buziami, bo fajnie tak osobiście zawsze było. Ale wiadomo - Wasz blog, Wasza sprawa.

    Przystanek śniadanie bardzo lubię :) Szkoda, że w Gliwicach nie ma takiej inicjatywy i nasze gliwickie miejsca się wystawiają w Kato zamiast na miejscu, ale może ktoś kiedyś o tym pomyśli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie samo mam zdanie :) szkoda ze w Gliwicach nie ma takiego śniadanka na trawie :)

      Usuń
  5. Bardzo zacny pomysł, ostatnio w tv pokazywali kolację bodajże, w Paryżu, kilka tysięcy ludzi na biało, wciągających posiłek razem, bardzo sympatyczny obrazek.
    I fajnie, że będzie tu różnorodna tematyka.

    OdpowiedzUsuń
  6. szkoda, że we Wrocławiu się z takim czymś nie spotkałam ;)
    Pani Poślubiona, a nie bałas się przy karmieniu piersią jeść tych czekoladowch rzeczy? Małego nie bolał brzuch itp? :)
    Pozdrawiam Klara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karmienie piersią nie wyklucza jedzenia czekolady. Moja córa to chyba na wszystko jest uodporniona... nigdy nie miała problemów z kolkami, ani bólami brzuszka... może raptem kilka razy męczyła się ze zrobieniem kupki, ale zaraz po tym była ulga :) Jem czekoladę, piję kakao, jem białą kapustę (gołąbki, łazanki, surówki), sos czosnkowy, truskawki, orzechy, smażone i wszystko inne potencjalnie zakazane przy karmieniu piersią... Gdybym nie próbowała i nie obserwowała córki, pewnie nic bym nie jadła, bo "dieta" dla matek karmiących jest pożal się Boże. Na szczęście nie muszę się katować :)

      Usuń
  7. Super sprawa! Owoce w czekoladzie wyglądają obłędnie... mniam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Och ale bym zjadła takiego owocka ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. słyszałam o takich zjazdach jedzeniowych ale nigdy niestety nie byłam :) super to wygląda!!! i jak smakowicie!!!!Co do Twojej decyzji odnośnie bloga to trochę mi szkoda bo lubię osobiste blogi - nie tajemnicze gdzie ludzie nie używają imion, nie pokazują zdjęć są anonimowi...ale rozumiem i oczywiście nie zamierzam przestać czytać i komentować :) uściski

    OdpowiedzUsuń
  10. Nawet nie wiedziałam, że coś takiego istnieje:) Rewelacyjny pomysł:)
    Zmiany zawsze są potrzebne:) Nawet cieszę się, że podjęłaś taką decyzję o tym żeby wprowadzić nieco świeżości na bloga:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetna sprawa - żałuję, że w moich stronach czegoś takiego nie ma, bo też uwielbiamy jeść na mieście :)

    OdpowiedzUsuń