29 maja 2015

Z maluchem w podróży.

Ostatnimi czasy mamy okazję sporo podróżować z naszym maluchem, stąd też zaczynamy rozumieć rzesze zrzędzących rodziców (szczególnie matek) na temat udogodnień, a raczej "nieudogodnień" dla rodziców i ich szkrabów. Od jakiegoś tygodnia ja również jetem w tym gronie.


1. Miejsca parkingowe. 

Coraz częściej spotkać można miejsce parkingowe dla rodziców z dziećmi, o ile będzie ono akurat wolne, gdyż jest ich naprawdę niewiele. Zdecydowanie więcej jest tych dla osób niepełnosprawnych, do których  zawsze miałem szacunek i przynależnych im miejsc parkingowych nie zajmując ich, natomiast tych dla rodziców z dzieckiem nigdy nie kumałem. Szersze i bliżej sklepu bo co, facet się roztył w ciąży?

Teraz już wiem, że dodatkowe pół metra okazuje się zbawienne w momencie montażu fotelika w samochodzie, kiedy pada deszcz, wieje silny wiatr chcesz jak najszybciej włożyć malucha, aby nie zmarzł. Niestety niejednokrotnie trzeba odjechać samochodem, bo ktoś stanie jak dureń na lusterka. 

Więcej takich miejsc parkingowych!

 2.Przewijanie.

Burza jaką rozpętała Anna Mucha jakiś czas temu przewijając dziecko na stole baru jednej ze stacji benzynowych, nie specjalnie mnie wzruszyła i mówiąc szczerze nawet lekko pukałem się w głowę o tym słysząc, ale będąc mądrym trzy miesięcznym tatą wiem, że jeśli zajdzie konieczność to przewinę dziecko na ladzie kasowej.

Faktem jest, że istnieje naprawdę niewiele miejsc, gdzie można przewinąć dziecko w normalnych warunkach. Słysząc, że Orlen zamontował po interwencji Pani Ani przewijak, niemalże polowaliśmy na stację tego koncernu. Niestety skończyło się na przewijaniu na stole barowym przy którym jedzą klienci hot dogi. Na stacji Orlen-u przewijaków również nie ma, bynajmniej my nie trafiliśmy. Hotdoga przy stole na stacji już nie zjem. Nie jestem również entuzjastą McDonald's, nie mniej u nich chyba zawsze trafimy na przewijak, jednak było by już zbyt dużym wysiłkiem gdyby zamontować go w mniej użytkowanej toalecie dla niepełnosprawnych (to się zdarza) lub w osobnym pomieszczeniu (tego jeszcze nie widziałem u nich). Przewijaniu dziecka nie sprzyja również fakt, że przewijak zamontowany jest metr od kibla, który jest używany z częstotliwością Amsterdamskiej prostytutki. Poza tym znajduje się on w damskiej toalecie. Tata to już pieluchy nie zmienia? 

3. Zakupy

Spróbujcie wejść do Żabki z wózkiem, a dalsze pisanie tego akapitu będzie zbędne. Niestety, ale alejki w sklepach często nie są w ogóle przystosowane do poruszania się po nich wózkiem, pomijając małe osiedlowe sklepiki to w odzieżowych sieciówkach wcale nie jest lepiej. Generalnie zrobienie zakupów poza hipermarketem jest dość uciążliwe z dzieckiem. Zastanawiam się jak radzą sobie osoby niepełnosprawne?

4. Ludzie 

I w tym miejscu jestem niezwykle mile zaskoczony. Naprawdę podejście większości osób postronnych jest niezwykle pozytywne. Nasze polskie społeczeństwo potrafi przywrócić wiarę w ludzi. Wszyscy nagle stają się pomocni, uczynni, uprzejmi. Uśmiechają się, spoglądają niepewnie do wózka, żeby zobaczyć malucha. Od czasu przyjścia naszego małego synka na świat nie kojarzę żadnej przykrej sytuacji w jego obecności, którą mógł spowodować ktoś obcy . 

Wiara w ludzkość została przywrócona , to się liczy przede wszystkim! 

6 maja 2015

BonBonBaby maj2015

Jak ten czas leci. Tak, tak brzmi to jak zrzędzenie starej babci, ale faktycznie kiedy na świat przychodzi dziecko czas dosłownie ucieka między palcami. Nim się obejrzałam, nadszedł maj, a wraz z nim do drzwi po raz kolejny zapukał kurier i wręczył majowe pudełko BonBonBaby. Tym razem również postanowiłam podzielić się z Wami jego zawartością, tym bardziej, że pudełko przyszło do nas jakoś ponad tydzień temu i niektóre produkty zadomowiły się u nas już na dobre.



Edycja majowa już tradycyjnie powitała nas trzema kartkami i pięknym niebieskim opakowaniem, a to dlatego, że nasza skierowana jest do naszego synka. Karta pierwsza zawierała oczywiście opis produktów jakie znajdziemy w majowym pudełku, druga natomiast tradycyjnie podziękowania od zespołu, a trzecia porady dla młodych rodziców. Tym razem porady dotyczyły skóry dziecka i przypadłości jakie ją mogą spotkać. 




Po rozpakowaniu oczywiście tradycyjnie już naszą uwagę przykuły zabawki! Pierwsza, imponujących rozmiarów była ośmiorniczka :) Przyznam szczerze, że kiedy ją zobaczyłam zupełnie nie przypadła mi do gustu. Nie lubię pstrokatych zabawek, a w poprzednim pudełku otrzymaliśmy śliczne delikatne misie z firmy DA-DA. Zupełnie innego zdania natomiast był nasz synek. Mu ośmiorniczka zupełnie przypadła do gustu. Mało tego...to pierwsza zabawka do której po usłyszeniu dźwięków jakie wydaje zaczął się śmiać! Poza tym nasz synek jest na takim etapie, że uczy się łapać zabawkę w rączki, a macki tej ośmiornicy okazały się idealne do tych ćwiczeń. Mój gust jest tu więc zupełnie nieistotny, bo dla synka zabawka okazał się hitem i ostatni tydzień tylko nią się bawi..kto by pomyślał. 


Kolejną zabawką jest piszczący lew. To pierwsza zabawka, która piszczy. Takiej jeszcze nie mieliśmy. Cóż więcej?? Dźwięk trafiony w dziesiątkę, choć ośmiorniczki nie przebił :)


Kolejnymi produktami były już tradycyjnie produkty firmy HIPP BIO. Jak tak dalej pójdzie zanim mały skończy pół roku, zbierze nam się już całkiem niezła kolekcja do próbowania. Natomiast obecnie nie możemy zbyt wiele powiedzieć, bo główny tester stołuje się przede wszystkim u swojej mamy ;) Tym razem jednak dostaliśmy sok 100% słodkie jabłka i przysmak na dobranoc: Kaszka ryżowa z mlekiem i bananami.


Bardzo fajnym produktem okazał się dla nas hipoalergiczny żel do mycia butelek firmy Dzidziuś. Znana nam firma, bo będąc jeszcze w ciąży kupiłam całą wyprawkę proszkową właśnie tej firmy. Był w niej proszek do kolorowych i białych, płyn do płukania, a także płatki mydlane. Nie wiedziałam jednak, że firma Dzidziuś produkuje także żel do mycia butelek. U nas świetnie się sprawdza przede wszystkim do mycia zabawek, kiedy nie chcę tego robić zwykłym żelem czy płynem do mycia naczyń. Ten jest o tyle korzystniejszy, że nie zawiera alergenów, parabbenów, barwników, SLS i innych niekorzystnych cudów,


Na koniec coś dla mamy, czyli cudownie pachnący peelingujący żel pod prysznic firmy Dove. Po ciąży mam strasznie suchą skórę, a ten żel dzięki temu, że posiada małe drobinki, nie szoruje drastycznie mojej skóry, ale delikatnie ją złuszcza..no i zapach...uwielbiam!!!


Na koniec tradycyjnie gazetka do poczytania...tylko...znowu ta sama...tu niestety BonBonBaby strzeliło małą gafę...no ale zdarza się :) Gazetkę dostanie któraś z moich koleżanek :) w końcu mam już dwie.


Tym razem BonBonBaby nie zawierał żadnych próbek. Za to znalazłam pewien ciekawy bon. 15% rabatu na zakupy w sklepie puffins. Podobno w innych pudełkach inne mamy miały możliwość spróbowania ich produktów i były bardzo zadowolone. Weszłam na stronę i również jestem pozytywnie zaskoczona. Lubię podjadać. To moja słabość, a jeśli mogę podjadać zdrowo to chyba skorzystam w najbliższym czasie z tego bonu :)

Co sądzicie o zawartości pudełka? Coś szczególnie przypadło Wam do gustu??? Mi osobiście mydło Dove, a synkowi zdecydowanie ośmiorniczka :)