16 listopada 2015

W pokoiku, na stoliku...

...stało mleczko i jajeczko. Często mówię, ten wierszyk naszemu synkowi. Przyszedł kotek...wypił mleczko, a ogonkiem stłukł jajeczko. Jakoś ten wierszyk mimo, że nie ma w nim mowy o pokoiku dziecięcym, właśnie z nim mi się kojarzy. Nasz maluch, ma pokoik i mimo, że nie należy on do pokoiku marzeń to jakoś się nad nim zachwycam :)


Pamiętacie jak chwaliłam wam się, będąc jeszcze w ciąży, naszym małym kącikiem dla malucha w sypialni? Nie? Było to w sumie tylko łóżeczko i nic więcej konkretnego. O tym możecie poczytać więcej klikając TU. Powiem tylko tyle, że u nas opcja dostawnego łóżeczka sprawdziła się świetnie. Jednak nadszedł ten czas, gdy mały zaczął raczkować i urósł juz do tych rozmiarów, że opcja nr 1 przestała się sprawdzać i postanowiliśmy przerobić naszą sypialnię. Oczywiście marzy mi się, aby mały miał swój pokój juz w stu procentach, ale jako, że nadal karmię piersią i pobudek w nocy czasem jest sporo, to summa summarum nadal śpimy w pokoiku małego na kanapie.


Sam pokój więc nie powala, ale co tam, pochwalę się wam :) Zdecydowaliśmy się kupić tym razem łóżeczko, które posłuży nam dłużej. Rozmiar 70 cm x 140 cm to większa wersja łóżeczka dla dziecka, które można potem przerobić na łóżeczko dla troszkę większego malucha, wyjmując szczebelki, a potem nawet zdejmując bok. Świetnym rozwiązaniem jest też szuflada pod łóżeczkiem i w małych mieszkaniach sprawdza się rewelacyjnie. Ja mieszczę tam wszystkie ubranka małego. 


To co lubię w tym pokoiku to parę detali na które sobie pozwoliłam :) są to między innymi słynne cotton balls, które według mnie wieczorem dają kapitalny efekt i ocieplają pomieszczenie. My mamy wersję szarą. Obok na oknie zawiesiłam, zwykłą najtańszą firanę ikea a na niej girlanda z sówek, wydziergana przez moją koleżankę. Oblepiliśmy też ścianę szarymi, trójkątami. Wcześniej nasza sypialnia, była śnieżno-biała, chciałam jednak, żeby mały miał cokolwiek na ścianie i stąd przeklejki w kształcie trójkątów :)




Zamontowałam też trzy półeczki na książki, na na nich oprócz baśni, stoi też obrazek z aniołem stróżem, po Panu Poślubionym :) kilka wełnianych sówek w kolorze niebieskim, które również zrobiła moja koleżanka, tak jak girlandę, a także aniołek z Częstochowy,  którego nasz synek dostał na chrzciny, a który to symbolicznie miał zabrać mu kciuka (chodziło o to, że mały uporczywie go ssał) taki śmieszny symbol, ale nie wiem co ten aniołek takiego w sobie ma, bo mały na prawdę po miesiącu samoistnie przestał ssać owego kciuka ;)




Pokoik jest malutki i są w nim trzy meble na krzyż, czyli wspomniana kanapa, na której śpimy my, szafa i łóżeczko małego. Nad łóżeczkiem powiesiłam zdjęcie naszego malucha i dziecięcą mapę polski, żeby było patriotycznie ;) Natomiast w samym łóżeczku, mamy poduchę w kształcie litery B. myszkę miki przywiezioną przez ciocię z disneylandu i cudownie miekką pościel la millou wzór indian zoo. 




Wiem jednak, że kiedyś zrobię małemu pokoik z prawdziwego zdarzenia.jego królestwo. Jest mnóstwo pięknych inspiracji, ale kikla z nich na prawdę mi się podoba. Co wy na to?






9 listopada 2015

Gdybym mogła jeszcze raz...

Sezon ślubny już dawno za nami. Zbliżają się święta i mało komu w głowie przygotowania ślubne. Mi jakoś ostatnio się zatęskniło...za weselem, za ślubem, za atmosferą no i przede wszystkim za tym szczęściem i wielką miłością jaką odczuwałam tamtego dnia. Co jednak gdybym mogła jakimś cudem wrócić do tych chwil? Czy coś bym zmieniła? Pewnie, że nic, bo przecież było wspaniale. Ale...ale ...gdybym jednak mogła....

Gdybym mogła to przeżyć jeszcze raz moją suknią ślubną tym razem by była....






...suknia dopasowana, koronkowa, z pięknymi odkrytymi plecami. Choć wiem, że mi w takiej nieładnie. Mierzyłam, patrzyłam i niestety z każdej strony mimo,  że figura jeszcze nie była po ciążowa, było mi źle. Nie wyglądałam dobrze, a mimo to nadal wzdycham. Do tych koronek do tych dopasowanych i do tych z gołymi plecami, Długi rękaw, romantycznie i jakoś tak...inaczej.

Gdybym mogła to wesele zrobiłabym....




...na zewnątrz. W ogrodzie lub jakimś pięknym parku. Z mnóstwem światełek, które wieczorem świeciłyby umilając czas przy stoikach i parkiecie do tańczenia. Oczywiście do tego potrzebny jest klimat, a ja bardzo chciałabym, żeby to było w  Polsce, bez stawiania namiotu. Tak po swojsku...tak jak kiedyś wystawiało się stoły przed chałupę na wsi. Tylko, kto zapewni pogodę? ;)

Gdybym mogła jeszcze raz to przeżyć...



...to więcej uśmiechałabym się na sesji ślubnej. Mamy piękne zdjęcia. Jednak jakoś chyba oboje tak się przejęliśmy, że mało mamy zdjęć, takich uśmiechniętych, a przecież właśnie tacy często jesteśmy na co dzień. Zrobiłabym też zdjęcie nas w strojach ślubnych trzymających zdjęcia rodziców jak sami byli w tym momencie życia, gdy brali ślub. Myślę, że wyszłoby to naprawdę kapitalnie.

Jest jednak jedna rzecz, której bym nie zmieniła, a mianowicie...


...męża. Mogłabym wyjść za niego jeszcze raz. Nie ważne czy w koronkach, czy w tiulach, a zabawa byłaby na dworze czy w sali, nie ważne jakie wyszłyby zdjęcia. Ważne jest  to, że mimo wielu kiepskich chwil i nieciekawych momentów. ja nadal bym wyszła za mojego męża jeszcze raz. Mimo, wszystko pamiętam tylko te dobre chwile i kocham całym sercem. 

A wy? Gdybyście mogły...co chciałybyście mieć na swoim weselu, ślubie, albo czego nie? :) Jak wasi mężowie? Nadal tak samo zabójczo przystojni, jak na ślubnym kobiercu? ;)